post Avatar

Opublikowane 01.01.2021 10:26 przez

redakcja

Jeśli oglądacie Premier League tylko z doskoku, to możecie być zwyczajnie zmęczeni tymi wszystkimi Liverpoolami, Manchesterami i londyńskimi ekipami, które kręcą się w okolicach czołówki. Na wasze szczęście ten sezon jest absolutnie szalony i stosunkowo łatwo o ekipę, z którą można się zaprzyjaźnić, a która nie należy do mainstreamu. Warunki te idealnie spełnia chociażby Aston Villa, prowadzona przez Deana Smitha, czyli największa niespodzianka bieżących rozgrywek.

Po zasłużonym remisie z Chelsea, The Villans zajmują dziesiąte miejsce, mając przy tym zaległe spotkania. W stosunku do większości spotkań dwa, a w przypadku kilku jedno. To o tyle ważne, że relatywnie mniejsza możliwość zdobycia punktów zupełnie nie przeszkodziła Aston Villi znaleźć się w czubie Premier League. To sytuacja bezprecedensowa, porównywalna do tej, którą rok temu stworzyło Sheffield United. Beniaminek – obecnie znajdujący się na samym dnie angielskiej ekstraklasy – znajdował się w minionym sezonie na fali wznoszącej. Długo walczył o europejskie puchary, finiszując ostatecznie na dziewiątej pozycji, głównie przez wzgląd na słabą formę po przerwie spowodowanej koronawirusem. Wynik zespołu był jednak doceniony przez wszystkich ekspertów na Wyspach, czego przejawem była nominacja Chrisa Wildera do nagrody dla najlepszego szkoleniowca.

Teraz o podobną będzie się starał Dean Smith.

Ten sam Dean Smith, któremu rok temu ledwo udało się uratować Aston Villę przed spadkiem. Jego podopieczni toczyli prawdziwą batalię o byt i w gruncie rzeczy powinni byli ją przegrać, bowiem w jednym z najważniejszych meczów sezonu – właśnie przeciwko Sheffield United – uratował ich błąd systemu dotąd niezawodnego – goal-line nie wyłapało przekroczenia linii bramkowej całym obwodem. Taka sytuacja wydarzyła się pierwszy raz od 2013 roku, czyli od momentu wprowadzenia technologii do Anglii.

Dla Aston Villi był to punkt zwrotny. W dziesięciu meczach zdobyli dziesięć punktów i chociaż nie wygląda to na wynik imponujący, to jednak zagwarantował on utrzymanie w Premier League. Potrzeba było do tego napiętrzenia nerwów na samym finiszu, gdy w ostatniej kolejce Jack Grealish najpierw dał prowadzenie nad West Hamem United, a chwilę później sprawił, że było 1:1, lecz ostateczny finał był dla fanów The Villans prawdziwą eksplozją radości. Radości, która w tym sezonie przerodziła się w coś wyjątkowego.

W czym tkwi fenomen klubu, któremu nie tak dawno widmo spadku zaglądało głęboko w oczy?

W… transferach

Aston Villa w sezon 2019/20 wchodziła jako beniaminek. Do ligi awansowała dzięki wygraniu baraży, gdzie odstrzelili Derby County. Skład jednak był mało ekskluzywny – Steve Bruce, a następnie Dean Smith – nie dostali zbyt wielu funduszy na przebudowę zespołu, w efekcie czego jeszcze we wspomnianych barażach, w koszulce The Villans hasali tacy zawodnicy jak Andre Green, Jonathan Kodija, Glenn Whelan, Mile Jedinak czy Albert Adomah. Piłkarze całkiem solidni, ale zdecydowanie nie na poziom Premier League, czego najlepiej dowodzi fakt, że żaden z nich obecnie nie gra w czołowej lidze świata, a część zakończyła nawet kariery.

Problemem była także obsada bramki, bo Lovre Kalinić, Jed Steer i Orjan Nyland prezentowali poziom równy, lecz nie o taką równość chodziło włodarzom klubu. Był to bowiem poziom równie słaby, co poskutkowało tym, że cała trójka podzieliła się meczami, występując kolejno 7, 16 i 23 razy w Championship. Musiało się to oczywiście przełożyć na postawę całej defensywny – Aston Villa, wchodząc do Premier League, dysponowała dopiero jedenastą najszczelniejszą obroną w całej lidze, dając się wyprzedzić chociażby Birmingham City czy Nottingham Forest.

Nic zatem dziwnego, że po awansie i po gigantycznym zastrzyku gotówki, Dean Smith zachował się jak pies spuszczony ze smyczy.

Zaczął na potęgę ściągać piłkarzy na Villa Park, wydając zawrotną kwotę 115 milionów euro. A w tych wagonach siedzieli gracze przeróżni, bo i tacy, którzy na światowym futbolu zjedli zęby (Pepe Reina), i tacy, którzy aspirowali do reprezentacji Anglii (Tyrone Mings, Tom Heaton), i tacy, z których się śmiano (Danny Drinkwater) i tacy, o których większość kibiców na Wyspach słyszała po raz pierwszy (Mbwana Samatta, Wesley).

Łącznie 24 piłkarzy, a efekt… mizerny.

Obrywało się angielskiemu szkoleniowcowi za palenie fortuną w piecach, i w momencie, gdy Aston Villa dyndała na stryczku, wydawało się, że są to zarzuty uzasadnione. Smith jednak spełnił plan minimum, utrzymał zespół w lidze, a jak pokazało okienko przed tym sezonem, nauczył się poruszać po rynku transferowym znacznie sprawniej.

Wzmocniono najbardziej newralgiczne pozycje. Na prawą obronę kupiono Matty’ego Casha – wyróżniającego się w Championship gracza Nottingham Forest, który pewnie nie miałby większych problemów z wywalczeniem sobie miejsca w podstawowym składzie reprezentacji Polski, z której to pochodzi rodzina defensora. Bramkarzem numer jeden został Emiliano Martinez – odkrycie poprzedniego sezonu, godnie radzący sobie między słupkami Arsenalu pod nieobecność Bernda Leno.

W roli łowcy goli upatrzono Olliego Watkinsa, króla strzelców drugiej ligi. Do tego dokooptowano Bernarda Traore – zawodnika Lyonu, uważanego za przereklamowanego, lecz mającego pierwiastek szaleństwa, który miał później okazać się istotny. Nie można też zapominać o wypożyczeniu Rossa Barkleya. Za całość zapłacono nieco ponad 80 milionów euro. Wyglądało na to, że tym razem liczyła się jakość.

Kilkanaście kolejek tego sezonu udowodniło, że nie było to tylko złudzenie.

Cash jest wymieniany w gronie najlepszych prawych obrońców ligi, imponując swoim zacięciem ofensywnym – zanotował dwie asysty – a także zdrowiem i odpowiedzialnością w tej kwestii, co szczególnie ważne w dobie pandemii. Martinez jest liderem klasyfikacji bramkarzy i ma już osiem czystych kont, w przypomnijmy, zaledwie czternastu meczach. Więcej niż przedstawiciele Manchesteru City, Burnley i Liverpoolu.

Wpływ Watkinsa nie ogranicza się tylko do asyst i goli, chociaż tych Anglik ma już łącznie osiem, ale także do dynamiki, mobilności, jaką udało się wnieść w szeregi Aston Villi. Były snajper Brentford ma najwięcej sprintów spośród wszystkich piłkarzy Deana Smitha (265) oraz drugi wynik pod względem przebiegniętych kilometrów (lideruje John McGinn).

Traore i Barkley także pozostają ważnymi elementami składu – skrzydłowy coraz śmielej radzi sobie pod bramką przeciwnika i coraz częściej wychodzi w pierwszym składzie, zaś gracz wypożyczony z Chelsea miał ogromny wpływ na środek pola The Villans. Zanim odniósł poważną kontuzję, zdołał w znaczący sposób wesprzeć swój zespół chociażby w meczu z Liverpoolem (7:2), gdzie był bodaj najlepszym zawodnikiem na placu boju.

Jednakże te transfery nie miałyby aż tak imponującego wydźwięku, gdyby były pozostawione same sobie. Aston Villa jest w tym sezonie ekipą, którą po prostu chce się oglądać. Oni nie tylko prą do przodu, ale też pamiętają o zabezpieczeniu tyłów, z czym trudy ma chociażby tak chwalone Leeds United.

W… sposobie gry

Chociaż wyjściowy garnitur Aston Villi oparty jest na współpracy Jacka Grealisha z Rossem Barkleyem, dzięki której wychowanek The Villans ma mniej obowiązków defensywnych i stwarza jeszcze większe bezpośrednie zagrożenie pod bramką rywala, to kontuzja zawodnika Chelsea zmusiła Deana Smitha do dostosowania się i przemodelowania taktyki. Pierwszy, ale nie ostatni raz w tym sezonie.

Najdobitniejszym przykładem sposobu gry, który udało się zaszczepić szkoleniowcowi, niezależnie od tego, jakim składem dysponuje, jest mecz z Crystal Palace, który Aston Villa wygrała aż 3:0, mimo tego, że ponad połowę spotkania musiała grać w osłabieniu. Mimo to The Villans oddali więcej strzałów niż londyńczycy, doprowadzili do większej liczby sytuacji bramkowej, zdołali utrzymać 40% posiadania piłki oraz – co szczególnie ważnie – popełnili więcej fauli.

Aston Villa w tym sezonie jest ekipą bardzo inteligentną.

Pod nieobecność Barkleya, obowiązki organizacji gry w środku pola spoczywają na Johnie McGinnie oraz Jacku Grealishu, który właściwie pojawia się w każdym miejscu placu boju. Wspomaga ich oczywiście Douglas Luiz, jednak Brazylijczyk stał się najbardziej jednowymiarowym pomocnikiem, skoncentrowanym w 99% na destrukcji.

To właśnie on odpowiada za pressing Aston Villi, który stał się znakiem charakterystycznym tej ekipy. Chociaż nie przodują oni ani w statystykach odbiorów, ani przechwytów, to są jedyną ekipą Premier League, która w porównaniu z poprzednim sezonem, zdołała zintensyfikować swoje wysiłki w walce o piłce na połowie rywala. Jak wyliczył portal The Athletic – 25% podań przeciwnika, mających miejsce w tym sektorze, jest atakowanych przez zawodników Aston Villi. Więcej ma tylko Liverpool (30%) oraz Manchester City (27%), jednak obie ekipy zaliczyły drastyczne spadki względem minionej kampanii. Dean Smith zdołał przygotować ekipę, która jest w stanie zabiegać większość zespołów Premier League.

Jednak nie tylko pomoc, która narzuca ton całemu spotkaniu, zasługuje na wyróżnienie. McGinn jest typowym graczem od pola karnego do pola karnego, Douglas Luiz ubezpiecza tyły, Grealish jest gwiazdą zespołu – nie schodzi z ust kibiców w całej Anglii, kreuje najwięcej sytuacji w lidze, mając ich już ponad pięćdziesiąt, jako pierwszy zawodnik w tym sezonie Premier League. To imponujące, lecz ich wysiłki i tak mogłyby spełznąć na niczym, gdyby nie Ollie Watkins. Zamiana Wesleya i Samatty na Anglika stanowi przyjemne odprężenie, jakim jest 27 grudnia, po trzydniowej wyżerce. Bez niego Aston Villa nadal byłaby nadęta i ospała. Dzięki niemu zyskała konieczną mobilność.

Niezwykle trudno byłoby grać futbol szybki, kombinacyjny, gdyby w ataku wystawiono nie ruchliwego hetmana, ale statyczną oraz schematyczną wieżę.

Ani Wesley, ani Samatta nie daliby rady brać na siebie ciężaru gry, który bierze Watkins.

We wspomnianym starciu z Crystal Palace, Anglik nie tylko regularnie cofał się po piłkę i brał udział w rozegraniu, lecz równie często starał się wspierać swoich kolegów akcjami oskrzydlającymi. Korzystając ze swojej siły oraz szybkości, wcielał się w rolę bocznego napastnika, penetrującego defensywę Orłów centrami i zagraniami na skraj pola karnego. Podopieczni Roya Hodgsona nie potrafili się przeciwstawić woli byłego piłkarza Brentford. Watkins regularnie ich zaskakiwał i tylko dziwaczne zrządzenie losu sprawiło, że ostatecznie schodził z boiska z jedynie jedną asystą, a nie co najmniej dwoma zdobytymi bramkami. Raz Guaitę uratowała poprzeczka, raz słupek.

Piłkarze Crystal Palace nie byli w swej bezradności osamotnieni, bo o sile Watkinsa przekonali się także zawodnicy Arsenalu. W meczu z Kanonierami 24-latek dał prawdziwy popis… jeszcze głębiej cofając się po piłkę.

Napastnik odwracał się plecami do bramki Kanonierów, wyciągał ze strefy obronnej środkowych defensorów, następnie wiózł ich na plecach i uwalniał tym samym przestrzeń, którą skwapliwie wykorzystywali wybiegający koledzy. Zanim rywale Watkinsa zdołali zebrać się z ziemi, Anglik już pędził na bramkę. Wydawało się wówczas, że jest to dla nich zetknięcie z obcym ciałem. Wbiegali w zawodnika Aston Villi niczym Harry Potter w ścianę na peronie 9 i ¾, tylko że ich efekty ani razu nie były pozytywne.

Wreszcie wypada powiedzieć coś o defensywie, która jest drugą najszczelniejszą w Premier League.

Jedynie podopieczni Pepa Guardioli dali sobie strzelić mniej bramek, lecz nie ma co ukrywać, że to popisy graczy Deana Smitha robią większe wrażenie.

Raz, że zachowali więcej czystych kont, a dwa, że nazwiska obrońców The Villans brzmią – przynajmniej w teorii – znacznie mniej imponująco, niż ma to miejsce w wypadku Manchesteru City. Dodatkowo, ekipa z Etihad Stadium uchodzi w tym sezonie za drużynę ospałą, pozbawioną ikry, uśpioną niczym legendarni rycerze w górach. To nadal bardzo groźny zespół, jeden z najlepszych w Anglii, ale daleko im do finezji wariatów z Villa Park. Wariatów, którzy nawet defensywę maja specyficzną.

No bo przecież nie jest normalne, że pozwalają na oddanie aż 11.5 strzału na mecz.

To ósmy wynik w lidze, wciąż mogący uchodzić za niezły, ale na pewno nie za taki, który predestynowałby do zachowania przez Emiliano Martineza aż ośmiu czystych kont. A jednak. Argentyńczyk dwoi się i troi między słupkami, odbijając w tym sezonie aż 45 strzałów. Lepszy przelicznik interwencji na mecz ma tylko Sam Johnstone (WBA), Karl Darlow (Newcastle United) oraz Ilan Meslier (Leeds United). Dowodzi to jedynie, że chociaż Aston Villa ma imponującą na pierwszy rzut oka defensywę, to jej szczelność zależy przede wszystkim od sprowadzonego z Arsenalu bramkarza, nie zaś jego partnerów z bloku obronnego, którzzy skupieni są nie tylko na ochronie własnej „szesnastki”. Spójrzcie tylko na heatmapy ich bocznych obrońców.

To w dużej mierze pokłosie stylu, który Dean Smith zaszczepił na Villa Park. Tylko dwa zespoły grają mniej zachowawczo, skupiając się na rozgrywaniu piłki czy to w środkowej strefie, czy to w trzeciej tercji boiska. To oczywiście Manchester City (80%) i Liverpool (78%). I o ile The Citizens stanowią ewenement, o tyle Liverpool nie radzi sobie w defensywie najlepiej – ich wysoko ustawiona linia obrony jest regularnie zaskakiwana długimi piłkami, prowadząc do straty bagatela 20 bramek. Przykład? Ano Aston Villa, która zdołała rozgromić ich 7:2.

Nie sposób nie odnieść wrażenia, że The Villans starają się do perfekcji oszlifować sztukę mimikry. Że im nie zależy na tym, żeby – wzorem Leeds United – za wszelką cenę grać zawsze tak samo, nawet za cenę wyniku. Owszem, Aston Villa chce grać w piłkę przyjemnie dla oka, lecz będzie starało się przygotować tak, by wykorzystać najsłabsze punkty rywala. Z Liverpoolem udało im się zdominować mecz dzięki długim zagraniom, Arsenal wykrwawił się, wypuszczając obrońców w pogoń za Watkinsem, Chelsea nie potrafiła sprostać pressingowi ze strony środkowych pomocników, Crystal Palace pogubiło się przy szybkich ruchach Bernarda Traore. Można czasami złapać się na tym, że do głowy wpada niepokojąca myśl: „Dean Smith zawsze ma jakiegoś asa w rękawie, który może wykończyć twój zespół”.

W… trenerze

No właśnie, Dean Smith. Angielski szkoleniowiec był krytykowany za pracę w poprzednim sezonie. Nawet eksperci Sky Sports i BBC nawoływali do zmiany, twierdząc, że były trener Brentford po prostu marnuje potencjał ekipy z Villa Park. Do tego niezadowolenia dołączali też kibice Aston Villi, którzy jeszcze w lutym tego roku, po tym jak ich klub przegrał z Southampton, pisali w mediach społecznościowych w następujący sposób:

„Kocham Deana Smitha, jest jednym z nas, ale nadszedł czas, aby się pożegnać”

„Wiem, że Dean Smith jest kibicem Aston Villi, więc jeśli naprawdę mu zależy, to powinien odejść”

„To dobry trener, ale na warunki Championship… pora sprowadzić BIG SAMA (Sama Allardyce’a – przyp.red)”

„Jedyne co go trzyma na tym stanowisku, to prywata, inaczej już byłby zwolniony”

Krótko mówiąc – Dean Smith nie miał wsparcia, na jakim z pewnością mu w tym momencie zależało. A jednak zdołał utrzymać Aston Villę w Premier League, a teraz stworzyć z niej jedną z najlepszych ekip do oglądania. The Villans w sezonie, w którym intensywność meczów drastycznie spada, są przebłyskiem, jasnym wspomnieniem tego, jak porywające potrafią być spotkania w angielskiej ekstraklasie.

Drużyna z Birmingham nie tylko poprawiła pressing, ale też dysponuje jedną z najlepszych ofensyw. Zdołali strzelić już 28 bramek, co stanowi piąty wynik w lidze. Nie sposób się tym liczbom dziwić, wszak Aston Villa jest również zespołem, który oddaje najwięcej strzałów w meczu – aż 16.

Przebudowa, której dokonał Dean Smith, ma swoje podstawy w transferach oraz stylu, lecz także w podejściu do zawodników oraz autentycznej miłości angielskiego szkoleniowca do klubu z Villa Park.

W tym sezonie Premier League błyszczą nie tylko sprowadzeni zawodnicy, lecz także ci, którzy kilkanaście miesięcy temu uchodzili za niewypały. 49-latek poradził sobie z problemem jaki stanowiła nieskuteczność Trezegueta (Egipcjanin zmarnował cztery sytuacje, w których przed sobą miał tylko prostokąt z siatką), zastępując go Anwarem El-Ghazim. Na Holendrze wieszano psy w minionych rozgrywkach, a tymczasem wyrósł on na jednego z najlepszych strzelców Aston Villi w tym sezonie. W trzech ostatnich meczach strzelił trzy gole, odpowiadając tym samym chamskim kibicom The Villans, którzy wyzwiskami i obelgami, wylewającymi się po tym jak ich klub odpadł z Carabao Cup po meczu ze Stoke City, zmusili El-Ghaziego do zawieszenia twitterowego konta.

Dean Smith postanowił zaufać skrzydłowemu, co poskutkowało wystrzałem formy i kilkoma punktami więcej na koncie prowadzonego przez niego klubu. Trafienia Holendra zagwarantowały zdobycz w meczu z Wolverhampton (1:0), Chelsea (1:1) oraz przyczyniły się do rozbicia WBA oraz Crystal Palace.

Wydaje się, że El-Ghazi w końcu wszedł na poziom, który prezentował przed transferem na Villa Park.

Dean Smith trafił także do mentalności Jacka Grealisha.

Oczywiście nie uczynił z niego grzecznego chłopca, bo Anglik dalej stawia na zabawę, ale zdołał sprawić, by tę radość z gry przenosił także na boisko. Kapitan Aston Villi jest jej prawdziwym liderem, ostoją i po prostu najlepszym piłkarzem, którego regularnie kuszą majętniejsze drużyny.

Wypracowane przez 25-latka sytuacje wyniosły go na szczyt klasyfikacji asystentów, gdzie zajmuje trzecie miejsce z sześcioma ostatnimi podaniami. Więcej mają tylko Kevin de Bruyne (7) oraz Harry Kane (10), imponująco prezentujący się pod wodzą Jose Mourinho. Istotny jest jednak fakt, że z tego grona to koledzy Grealisha psuli najwięcej szans, kilkukrotnie zabierając Anglikowi szansę na zwiększenie dorobku.

Jednak nie można spłycać postawy wychowanka Aston Villi tylko do asyst i goli (tych ma pięć), gdyż pod nieobecność Rossa Barkleya, Grealish zachowuje się bardziej odpowiedzialnie. Nie jest już bezczelnym skrzydłowym, ale inteligentnym piłkarzem środka pola, który konsekwentnie przewodzi klasyfikacji najczęściej faulowanych. Wszystkie kopnięcia, popchnięcia i kuksańce, Anglik stara się wykorzystać, kilkukrotnie zresztą nabierając sędziów. The Villans korzystają jednak z jego sprytu, czy jak kto woli – oszustwa, w sposób wymierny. Po stałych fragmentach gry, których gros wywalczył właśnie Grealish, strzelili w tym sezonie już siedem goli.

Więcej – bo całe osiem – ma tylko Southampton, Chelsea, Everton i West Ham United.

Nie ma co się jednak oszukiwać, że Jacky prezentowałby taki poziom, gdyby nie Dean Smith. U poprzedników 49-latka, kapitan wiele razy był na cenzurowanym. Strącano go do rezerw, nakładano kary, piętnowano sytuacje poza boiskiem, sprawiając, że przerastały one talent Anglika. U Smitha Grealish nadal ma skłonność do odpałów i skrajnie epikurejskiego cieszenia się chwilą, ale gra tak, że wszystko uchodzi mu płazem. Z kim jednak miał się dogadać wychowanek klubu z Villa Park, jeśli nie z wiernym kibicem tego klubu?

Należy bowiem pamiętać, że Smitha nie łączą z jego obecnym pracodawcą normalne relacje. Szkoleniowiec jest zapalonym fanem Aston Villi, był razem z ojcem na meczu przeciwko Bayernowi Monachium, którzy Anglicy wygrali, sięgając po Puchar Europy w 1982 roku. Miłość, która płynie żyłami rodziny Smithów, jest zatem ściśle spleciona z Villa Park. Nietrudno się zatem dziwić, że 49-letniemiu szkoleniowcowi aż tak mocno zależy na tym, by prowadzona przez niego drużyna grała jak najlepiej.

Tym bardziej, że pojawiła się presja.

Ostatni raz Aston Villa sięgnęła po trofeum w 1996 roku, gdy wygrała Puchar Ligi. 25 lat bez uzupełnienia klubowej gabloty, to wystarczająco dużo czasu, by grzać się na samą myśl o tym, że uda się zakwalifikować do europejskich pucharów. Wydaje się, że w tym pogmatwanym sezonie, The Villans mają wszystko, by tego dokonać. Jest niekwestionowany lider, dobra defensywa, niespotykana intensywność, wola walki, dobry trener i rosnące zainteresowanie. Dlaczego miałoby nie wyjść?

Fot. Newspix

Opublikowane 01.01.2021 10:26 przez

redakcja

Liczba komentarzy: 6
Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kwiatek
Kwiatek
2 miesięcy temu

Jeden z najstarszych i jeden z najbardziej utytułowanych klubow na Wyspach. Jeden z założycieli tamtejszej ligi, ale dla „redakcji” weszło, czyli sportowej pulpy dziennikarskiej, nie należy do „mainstreamu”…Nie mam pytan

Michał
Michał
2 miesięcy temu
Reply to  Kwiatek

Lepiej jak byś miał pytania…. bo jak czegoś nie ogarniasz to lepiej pytać….z Villi tej chwili taki mainstream jak z koziej dupy trąbka. Wpisz znaczenie słowa mainstream przeczytaj usuń komentarz

Lukasz8181
Lukasz8181
2 miesięcy temu
Reply to  Kwiatek

Często też polemizuję z tezami Weszło, ale tym razem wyjątkowo dla odmiany stanę w obronie redakcji.

W piłce nożnej zasadniczo liczy się to co jest aktualnie w ostatnich kilku latach. Dla większych fanatyków piłki nożnej maksymalnie w przedziale tak 10-25 lat temu.

To co było 30 lat i więcej lat temu to interesuje już tylko historyków każdego tematu. Bo to już inne pokolenie i nie ma większego znaczenia dla teraźniejszości.

Aston Villa ma długą historię, okraszoną kilkoma pięknymi momentami, ale w ostatnim 25 leciu klub ten kompletnie się nie liczy ani w walce o tytuł ani nawet w walce o TOP-4 dające grę w Lidze Mistrzów.

Mało tego, nawet, gdy w 1982 r. zdobył ten klub Puchar Mistrzów to w tej samej dekadzie tj. w latach 80-tych, aż 6 z 10 sezonów kończył na 10 lub dalszym miejscu w tabeli.

Najwyższa pozycję ligową od czasu powstania Premier League zanotował ten klub tylko w pierwszy sezonie 1992/1993 – drugie miejsce. Od tego czasu jedno czwarte miejsce 1995/1996 i jedno piąte miejsce 1996/1997.

W XXI wieku ten klub nie zajął wyższego miejsca w tabeli niż 6 miejsce!!!

Zdecydowanie dla mnie nie jest więc to klub mainstremowy, lecz jedynie posiadający długą historię okraszoną pięknymi epizodami, ale ostatni zaistniał 38 lat temu, więc nie ma to żadnego znaczenia dla teraźniejszości. Finansowo i kadrowo także odstają o klubów TOP-6.

Mając na uwadze powyższe jak dla mnie nie sposób uznać Aston Villę aktualnie za klub mainstremowy.

Lukasz8181
Lukasz8181
2 miesięcy temu
Reply to  Lukasz8181

* poprawka: ostatni zaistniał 39 lat temu – bo jeszcze człowiek nie przywykł, że mamy już 2021 r. 😉

Bokke
Bokke
2 miesięcy temu

Emm, które miejsce w lidze zajmują? Dziesiąte? Chyba nie…

hfdshdsaafhhfdsgdggdsadahgddgdassasadfgassdgas
hfdshdsaafhhfdsgdggdsadahgddgdassasadfgassdgas
2 miesięcy temu

https://typowanieako.blogspot.com/ – Trafili kupon z kursem 132!! skan mają na blogu. Sam zarobilem z nimi na tym kuponie ponad 7 tys. Polecam bo juz trafilem z nimi 3 kupony
Mają kolejny wielki kurs dostepny

Suche Info
05.03.2021

„Der Spiegel” atakuje Lewandowskiego. „Wątpliwe sztuczki”

Jeśli ktoś myślał, że konflikt pomiędzy Robertem Lewandowskim a Cezarym Kucharskim szybko się wypali, względnie zostanie jakoś załagodzony, ten musi zweryfikować pogląd. Publikacja „Der Spiegel”, która bierze pod lupę finanse Lewandowskiego, jest kolejnym odcinkiem tej sagi. Ile jeszcze potrwa, jakie ładunki zostaną odpalone? Przypomnijmy, że choć współpraca pomiędzy Kucharskim i Lewandowskim dawno wygasła, tak z […]
05.03.2021
Weszło Extra
05.03.2021

Pasjonaci-hobbyści coraz bardziej widoczni w mediach. Niektórzy nawet komentują mecze

Nie zawsze to na co dzień dostrzegamy, ale świat ciągle zmienia się w wielu aspektach. Czasami to dobrze, czasami źle, nie każda nowość jest pozytywnym zjawiskiem. Bez wątpienia jednak za takie należy uznać ewolucję, jaką w ostatnich latach pod pewnymi względami przeszły media sportowe. Rozwój portali społecznościowych, a zwłaszcza Twittera, sprawił, że od pewnego czasu […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

CBA ponownie w siedzibie PZPN

Dziś rano ponownie funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zapukali do siedziby PZPN. Z czym związana była ta interwencja? Piszemy „ponownie”, bo pierwszy raz CBA pojawiło się w Polskim Związku Piłki Nożnej we wrześniu. Interwencja ma związek z tak zwaną aferą melioracyjną i śledztwem prowadzonym przez szczecińską prokuraturę. Szeroko opisywaliśmy wtedy tę sprawę: Okej, czyli o co […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Bodvar Bodvarsson odchodzi z Jagiellonii

Nie będzie już Bodvara Bodvarssona w Jagiellonii Białystok. Rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron. Przyznamy, jakieś skromne nadzieje mieliśmy wobec tego piłkarza, ale nawet tych skromnych nadziei nie spełnił. Skąd nadzieje? Ano stąd, że to był jednak zawodnik będący w orbicie zainteresowań reprezentacji Islandii. A reprezentacja Islandii to w ostatnich latach nie najgorsza rekomendacja. Sam kierunek […]
05.03.2021
Weszło Extra
05.03.2021

Mariusz Szczygieł o Bogu, seksie i męskiej szatni (wywiad)

Czy odszedłby spełniony? Jak wypełnić lukę po Bogu? W kogo wierzy? Czy nauczył się już kochać samego siebie? Dlaczego nie lubi uczyć? Co spowodowało, że nie ma dzieci? Jak w latach 70. radził sobie z niechęcią do sportu? Co pozwoliła mu odkryć męska szatnia? Ile wina może wypić? Kto – poza gołymi kobietami – widnieje […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Motała: – Dziś nikt w Polsce nie ma respektu przed Lechem

Portal Interia.pl przeprowadził wywiad z Dariuszem Motałą, byłym dziennikarzem Canal+, dyrektorem sportowym GKS-u Katowice, ale przede wszystkim byłym kierownikiem Lecha Poznań. Motała dobrze zna wymagania, jakie są w Poznaniu wobec Kolejorza, dobrze zna tą presję. Były kierownik Lecha Poznań wraca do czasów, gdy sam pracował przy Bułgarskiej, ale przede wszystkim próbuje przeanalizować obecną sytuację klubu. […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Widzew sprzedał tysiące wirtualnych biletów na derby

Sobotnie derby Łodzi odbędą się bez kibiców. Zamiast gorącej atmosfery, puste trybuny. Widzew znalazł jednak sposób, by mimo to ten mecz przekuć w profity dla klubu, a także szansę dla kibiców na to, by chociaż w pośredni sposób uczestniczyli w tym wydarzeniu. Co dokładnie zrobili? Otóż Widzew sprzedaje wirtualne bilety, z których zysk przeznaczony będzie […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Inter wygrywa z Parmą 2:1 i umacnia się na czele Serie A (video)

Nie spuszcza z tonu w lidze włoskiej Inter Mediolan. Zanotował właśnie szóste kolejne ligowe zwycięstwo. Przypomnijmy, że w 2021 przegrał tylko jeden mecz ligowy, 6 stycznia z Sampdorią. Łącznie ma w tym sezonie zaledwie dwie porażki, a wśród pokonanych między innymi Juventus. Stara Dama wzięła rewanż w Coppa Italia, ale jest jasne, że Interowi zależy […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Boguski: – Powinienem u Skowronka otrzymywać więcej szans na grę

Rafał Boguski, bohater ostatniego meczu Wisły Kraków z Wisłą Płock, udzielił obszernego wywiadu portalowi Goal.pl. Niestety, Rafał jak niszczyciel dobrej zabawy wyjaśnia, że z Wisłą Płock oczywiście wrzucał, a gol był przypadkiem. Niby człowiek wiedział, a jednak się trochę łudził. Boguski uważa, że najcięższe treningi w karierze miał u Hyballi, Petrescu i Smudy. Podkreśla jednak, […]
05.03.2021
Weszło
05.03.2021

POLOWANIE NA LUQUINHASA | Dwaj zgryźliwi tetrycy

Dwaj zgryźliwi tetrycy, Leszek Milewski i Jakub Olkiewicz, wracają do korzeni. Przez dobre 30 minut narzekają na brutalną grę w Ekstraklasie, ale też strzelają taktycznymi spostrzeżeniami, nieśmiesznymi anegdotami oraz naturalnie nawiązaniami do gier z przełomu XX i XXI wieku. W drugiej części programu widz poznaje Nikitę Kovalonoksa, ale i dowiaduje się o najświeższych transferach Huraganu […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Sto meczów Jimeneza dla Górnika. Ściga Angulo

Zleciało. Jesus Jimenez ma już za sobą sto meczów dla Górnika Zabrze. Wśród obcokrajowców reprezentujących Górnika Zabrze, więcej meczów dla zabrzan ma Igor Angulo, którego licznik zatrzymał się na 106 meczach, a także Oleksandr Szeweluchin, który rozegrał dla zabrzan 104 spotkania. Jesus Jimenez powinien ich spokojnie wyprzedzić w tym sezonie. To historia dość nieoczywista, bo […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

„Tak hartuje się stal”. Dziś premiera piłkarskiego serialu

Dziś o 18:00 premierę będzie miał serial dokumentalny stworzony przez Stal Rzeszów. Seria „Tak hartuje się Stal” jest dokumentem o życiu w Akademii Stali. Fabuła opiera się o walkę drużyny Stali Rzeszów U17 o awans do Centralnej Ligi Juniorów. Serial jest już po pokazie przedpremierowym. Ma pokazywać kulisy, odprawy przedmeczowe, narady trenerów, fragmenty meczów, a […]
05.03.2021
Weszło
05.03.2021

Pazdan: Po Euro mogłem reklamować Ubera i Media Expert

– Pierwszy okres pazdanomanii był dobry pod względem wizerunkowym. Pokazałem się, jako normalny gość. Wydałem książkę dla dzieci, zostałem ambasadorem SOS Wioski Dziecięce, brałem udział w reklamie Kubusia, która miała na celu propagowanie zdrowego stylu życia. Nie rzucałem się na każdą ofertę, a było ich naprawdę wiele. Mogłem reklamować Ubera, Media Expert, ale w tamtym […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Hyballa przed Górnikiem: „Coraz bardziej czujemy się jak jedna rodzina”

W piątek obejrzymy tylko jeden mecz Ekstraklasy.Wisła Kraków zagra u siebie z Górnikiem Zabrze. Co ciekawego na konferencji prasowej powiedział Peter Hyballa? O Górniku: „Wydaje mi się, że to będzie dość intensywny mecz. Ostatnio nasz przeciwnik grał ustawieniem 5-3-2, czyli miał dosyć zamknięty środek. Podobnie, jak my gra wysokim pressingiem, z dwoma napastnikami, także wydaje […]
05.03.2021
Anglia
04.03.2021

W Anglii po staremu: Liverpool dziaduje, Chelsea Tuchela wygrywa, a sędziowie…

Na początek zagadka. Ile razy przegrał Liverpool w pierwszych 100 meczach pod wodzą Juergena Kloppa na Anfield? Cztery. Ile razy Liverpool przegrał na Anfield w ostatnich pięciu meczach? Pięć. Właściwie nie mieści się to w głowie, ale taka jest smutna prawda. The Reds w Premier League po prostu dziadują.  Dzisiaj nie było inaczej. Jeśli mamy […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

„Pech nas nie opuszcza”. Ojrzyński narzeka na remis z Wisłą Płock

W zaległym meczu 16. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy między Wisłą Płock a Stalą Mielec padł remis 2:2. Na pomeczowej konferencji prasowej Radosław Sobolewski i Leszek Ojrzyński, trenerzy obu drużyn, nie byli zadowoleni z podziału punktów.  Niezadowoleniu Sobolewskiego nie sposób się dziwić. W weekend jego Wisła Płock przegrała 1:3 z Wisłą Kraków, mimo że prowadziła […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Napoleon, Strażnik Teksasu i raper Foszmańczyk. Wyjątkowa prezentacja Ruchu

Tradycyjne prezentacje drużyn przed sezonami albo rundami bywają sztampowe. Tak naprawdę zazwyczaj nie dzieje się na nich nic specjalnego, bo i też wcale niełatwo o jakąś wielką kreatywność. Zupełnie inaczej do tematu podszedł Ruch Chorzów. Filmik z prezentacji, zatytułowany „W drodze na szczyt nas nie powstrzyma nikt!”, robi wrażenie.  Ruch zorganizował prezentację w wersji online […]
04.03.2021
Weszło
04.03.2021

Stal Mielec jednak nie chce do I ligi

Stal Mielec walczyła z Wisłą Płock o życie. Dziś już miało nie być żadnego „zmiłuj się”, żadnego tłumaczenia, że bramkarz rywali rozegrał super mecz, że graliśmy dobrze, ale nic nie wpadało. No i Stal walczyła jak o życie, ale dopiero w drugiej połowie. W pierwszej jako drużyna istniała tylko teoretycznie, a gdy zaraz po przerwie […]
04.03.2021