post Michał Kołkowski

Opublikowane 21.11.2020 11:05 przez

Michał Kołkowski

Był taki czas, że piłkarska Anglia stanęła przed Jackiem Grealishem otworem, ale nie był to otwór, na którym mu zależało. Chłopak ewidentnie nie radził sobie z początkową sławą i presją wielkiego talentu, która towarzyszyła mu od początku przygody w Aston Villi. Daily Mail i The Sun śledziło każdy jego krok, relacjonując moment, w którym Grealish wylądował na bruku.

Konkretnie na hiszpańskim bruku, bo w 2015 cyknięto Anglikowi osławione zdjęcie, gdy nieprzytomny od alkoholu wylądował na ulicy w centrum Teneryfy. Czyn absolutnie idiotyczny i zawodnika nie może tłumaczyć nawet fakt, że miał wówczas dopiero 19 lat. Brytyjskie media mocno na nim wówczas usiadły, podobnie jak i opinia publiczna, która wieściła szybkie zaprzepaszczenie wielkiego talentu. Trudno się temu dziwić – wiele było karier, które uległy destrukcji, łącząc ludzi w toksyczny związek z alkoholem. Ale to akurat dobrze wiemy z polskiego podwórka. Pięć lat temu Jack Grealish był zatem na dobrej drodze, by dołączyć do legendarnej wyliczanki “Adu, Janczyk …”. Tak się jednak – ku zaskoczeniu wielu osób, które wciąż namiętnie wypominają zawodnikowi błędy przeszłości – nie stało.

ASTON VILLA POKONA BRIGHTON? KURS: 2,18 W TOTOLOTKU!

Zamiast tego, 25-latek trafił do serc wszystkich kibiców na Wyspach.

W 1996 roku CBS wypuściło serial “Wszyscy kochają Raymonda”. Gdyby BBC tylko chciało, w 2020 mogłoby stworzyć swoją wersję, tytułowym bohaterem czyniąc kapitana Aston Villi. No dobra, ale tak właściwie za co Anglia pokochała chłopaka, który jeszcze nie tak dawno reprezentował barwy Irlandii i chlał w Hiszpanii?

Za powrót do świata ludzi rozumnych

Wylądowanie na rozgrzanym hiszpańskim słońcem asfalcie nie jest jedną wpadką Jacky’ego z czasów młodzieńczych głupstw. W tym samym roku The Sun wyciągnęło jego zdjęcia z 2014, na którym piłkarz był uwieczniony podczas… wdychania podtlenku azotu. Wówczas nie wyciągnięto wobec niego konsekwencji, ale miano na cenzurowanym.

Następnie była wspomniana Teneryfa. A później…

  • Nie wrócił z zespołem po dostaniu w łeb od Evertonu i poszedł na kluby.
  • Został zdegradowany do drużyny U-21.
  • Pobił rekord Premier League – wystąpił w 16 meczach, a The Villans przegrali wszystkie.
  • Brał udział w imprezie, którą zamykała policja.
  • Został zawieszony na trzy mecze po brutalnym faulu na Connorze Coadym.

A później Jack Grealish wziął się w garść i wrócił do świata rozumnych. Incydent w meczu z Wolverhampton miał miejsce w 2016 roku. Pomocnik miał wówczas 21 lat i cierpliwość, którą wykazywało się wielu szkoleniowców Aston Villi, wydawała się wyczerpywać. Jasne, grał dobrze w piłkę, ale dotarcie do jego psychiki było właściwie niemożliwe. Anglik musiał poradzić sobie samemu.

W tej historii nie ma pouczających rozmów z rodzicami, pomocy znanego psychologa ani trenera, który potrafił znaleźć wspólny język. Ba! Wielu sternikom The Villans zarzucano, że traktują podopiecznego jak jajko i pozwalają mu na zdecydowanie zbyt wiele. Jest natomiast wewnętrzna determinacja, która pomogła Grealishowi dźwignąć się z bruku. W tym wypadku nie tylko tego metaforycznego.

Życie zawodnika zmieniła pęknięta nerka. Ostry kopniak w okolice kręgosłupa, który otrzymał od Toma Cleverleya, był na tyle silny, że piłkarz wylądował na stole operacyjnym. Zatańczył wówczas ze śmiercią, bo lekarze krwawienie wewnętrzne zastopowali właściwie w ostatnim momencie. – To był najgorszy ból, jaki kiedykolwiek przeżyłem. Chwilę przed operacją chirurg powiedział mi, że mogę umrzeć. Zacząłem się wtedy zastanawiać nad tym, jak wszystko jest ulotne. Mogłem stracić wszystko, na co pracowałem. Chciałem być najlepszy, a w ciągu jednego momentu mogłem zginąć albo przynajmniej nie wrócić do uprawiania sportu. Musiałem się zmienić. Skończyło się olewanie siłowni, treningów. Wiedziałem, że muszę uważać na każdy aspekt życia.

Jack Grealish

– Nie mogę przecież żyć jak wieczny 17- albo 18-latek. Pora dorosnąć. Widziałem, co stało się z innymi zawodnikami, którzy to olali. Ale ja chcę zostać wzorem do naśladowania dla dzieci, chcę odnieść sukces. Nadal się uczę, ale na pewno będę dojrzalszy – powiedział piłkarz w wywiadzie dla The Times w 2016.

Pechowy wypadek mógł odebrać Grealishowi życie. Na szczęście tego nie zrobił, a ofiarował Anglii chłopca odpowiedzialnego, liderującego, odmienionego prawie tak bardzo jak Jacek Soplica z “Pana Tadeusza”.

prawie, bo podczas narodowej kwarantanny zawodnik najpierw apelował do swoich followersów, aby zachowali zasady izolacji, a kilka godzin później zatrzymała go policja, w związku ze szkodami, które spowodował swoim Land Roverem. Anglik rozbił kilka aut wracając z kameralnej posiadkówki, którą urządził wraz z Rossem McCormackiem, byłym kumplem z drużyny. Grealish przyjął karę, zapowiedział poprawę i od tamtej pory faktycznie jest o pomocniku ciszej, przynajmniej pod względem życia pozaboiskowego. Bo jeśli chodzi o jego grę, to kilka tygodni po drogowych przygodach, zapewnił kibicom Aston Villi niezły rollercoaster w ostatnim spotkaniu sezonu 2019/20.

Za mecz z West Hamem United

Na dziesięć kolejek przed końcem, Aston Villa zajmowała przedostanie miejsce w tabeli. A rozkład nie był optymistyczny, bo beniaminka czekały jeszcze mecze z Chelsea, Liverpoolem, Manchesterem United, Leicester i Wolverhampton. Wszystkie te kluby grały o coś, więc podopieczni Deana Smitha szybko urośli do miana głównych kandydatów do spadku. Gdy sezon wchodził w ostatni zakręt i do rozegrania pozostały trzy mecze, Aston Villa właściwie była pogrzebana żywcem. Musiała jeszcze zagrać z Evertonem, Arsenalem i West Hamem United. Watford, czyli drużyna zajmująca bezpieczne, siedemnaste miejsce, na rozkładzie miała West Ham United, Manchester City i Arsenal. W zasadzie Szerszenie potrzebowały wygranej. Ale nie wygrały.

  • 36. kolejka – Aston Villa 1:1 Everton / Watford 1:3 West Ham United
  • 37. kolejka – Aston Villa 1:0 Arsenal / Watford 0:4 Manchester City

Do końca sezonu pozostał jeden mecz. The Villans kontra West Ham, Watford kontra Kanonierzy. Do 80. minuty Jack Grelish i spółka pozostawali poza Premier League, mimo tego, że Szerszenie przegrywały z ekipą Mikela Artety. Stało się tak, bowiem niespodziewaną serię zaliczyło Bournemouth, które wygrywało z Evertonem, wyprzedzając dwie wspomniane drużyny.

Wtedy obudził się kapitan The Villans.

Anglik wpadł w zatłoczone pole karne i bez zastanowienia kopnął na bramkę Fabiańskiego. Miał furę szczęścia, bo strzał leciał wprost w polskiego golkipera, ale ten dziwacznie złożył się do interwencji i futbolówka wpadła do siatki. W 84. minucie Aston Villa zapewniła sobie utrzymanie w Premier League. Ale niewiele brakło, by rzeczone utrzymanie oddała lekką ręką. Przyczynił się do tego Grealish, rzecz jasna.

Od razu po straconej bramce West Ham ruszył do natarcia. Jarmołenko otrzymał futbolówkę na skraju pola karnego i nonszalancko huknął z siedemnastu metrów, mimo asysty dwóch piłkarzy The Villans. Jednym z nich był Grealish, który wystawił nogę. Piłka poszybowała w górę wysokim łukiem i wpadła za kołnierz Pepe Reiny. Było 1:1 i wszystko jeszcze mogło się zdarzyć, bo Watford przegrywał zaledwie 2:3.

REMIS ASTON VILLI Z BRIGHTONEM? KURS: 3,65 W TOTOLOTKU!

Ale się nie zdarzyło.

Gol, a w zasadzie gole Grealisha, stanowiły pełne odkupienie. Angielski pomocnik przeszedł długą drogę z zupełnego dna i w ostatniej, decydującej kolejce zyskał w końcu miano bohatera. Żeby było jeszcze bardziej filmowo, to mógł ten status prędko stracić.  Ostatecznie The Villans utrzymali się w Premier League, co zdenerwowało kilka klubów, które miały chrapkę na zawodnika. Gdy okazało się, że unikną spadku do Championship, cena za Grealisha skoczyła pod niebiosa, by przekroczyć stratosferę w momencie podpisania nowego kontraktu przez 25-latka. Sezon 2019/20 był bowiem w jego wykonaniu fenomenalny i bez problemu znalazłby zatrudnienie w drużynach pokroju Manchesteru United, który zresztą bardzo mocno o zawodnika zabiegał.

Za wizję gry

Grealish imponował przede wszystkim przed przerwą wymuszoną przez koronawirusa. Gdy rozgrywki zostały odwieszone, kapitan Aston Villi zdobył zaledwie jedną bramkę, w opisywanym wyżej meczu z West Hamem. Poza tym posucha, ale pierwsza część sezonu zrobiła na obserwatorach gigantyczne wrażenie, które niosło ze sobą nadzieję na przyszłość.

Między sierpniem a lutym, 25-latek strzelił siedem goli i zanotował sześć asyst. Naprawdę dobry wynik, tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę ubiegłoroczną Aston Villę, a więc Aston Villę pogubioną, rozpaczliwie próbującą bronić się przed kolejną porażką.

W minionym sezonie w ekipie Deana Smitha nie funkcjonowało praktycznie nic. Klub nie tylko pałętał się w dole tabeli, ale też nie stwarzał perspektyw na lepsze jutro. The Villans byli jednym z najgorszych zespołów pod względem xG, znacznie ustępując między innymi Norwich City. Nie mogli też pochwalić się żelazną obroną, wszak na koniec sezonu stracili 67 bramek. Gorzej w defensywie prezentowały się tylko… Kanarki Daniela Farke, które ostatecznie zajęły ostanie miejsce w Premier League. Łez nie było jak ocierać nawet posiadaniem piłki, bo pod tym względem ekipa z Villa Park była też co najwyżej średnia.

Na szczęście miała Grealisha. Skrzydłowy miał bezpośredni udział przy 31% goli strzelonych przez The Villans. Bardziej uzależnione od pojedynczego piłkarza były tylko cztery zespoły w lidze.

A to nie wszystko. Jacky miał przecież drugi najlepszy wynik, jeśli chodzi o kluczowe podania. 2.5 na mecz, tyle samo co James Maddison, mniej jedynie od Kevina de Bruyne, uchodzącego za najwybitniejszego środkowego pomocnika Premier League. Co więcej, 25-latek byłby w stanie konkurować z samym Davidem Silvą, wybranym do XI sezonu. Hiszpan uległ kapitanowi ekipy z Birmingham pod względem stworzonych okazji, strzałów na bramkę oraz udanych pojedynków. Oddać 34-latkowi należy jednak to, że górował pod względem skuteczności podań (89%!) oraz liczby zagrań do przodu.

Za luz

To wszystko jest jeszcze wzmocnione przez styl, jaki Grealish prezentuje. W sezonie 2019/20 był najczęściej faulowanym piłkarzem. 167 razy, ponad 40 więcej niż drugi Wilfred Zaha. Nie wzięło się to z niczego – Anglik był siódmym najczęściej dryblującym piłkarzem w Premier League, uplasował się też na trzecim miejscu pod względem wygranych pojedynków. Wyprzedził go jedynie Adama Traore z Wolverhampton i wspomniany wcześniej Iworyjczyk.

Jednakże ani przedstawiciel Wolves, ani Crystal Palace, nie jest w swych poczynaniach tak bezczelny jak kapitan Aston Villi. Sześciokrotnie zakładał rywalowi siatkę, a na dodatek czynił to w stroju, który wielu wytrąca z równowagi.

Grealish jest bodaj jedynym piłkarzem z Premier League, który ma tak dziwacznie skompletowany strój. Koszulka jest normalna, spodenki też, ale nogi 25-latka to już prawdziwy Meksyk.

Getry? Opuszczone niemal do kostek. Ochraniacze? Brak. Zastępuje je cieniutka wkładka, nie osłaniająca goleni w jakikolwiek sposób. Buty? Do niedawna zjechane. Grealish nie tyle biegał w tym samym modelu, co w tej samej parze butów i to przez kilka lat. Nie wynikało to oczywiście z tego, że nikt nie chciał Anglikowi zaoferować świeżynki, ale wzięło się z przesądów. Kapitan Aston Villi rozegrał w tych butach kilka dobrych meczów, wziął je za dobry omen i postanowił się trzymać za wszelką cenę.

buty Grealisha (źródło: Football Tweet)

Ostatecznie sytuacja z obuwiem była tak zła, że Grealish mógłby się ubiegać o miejsce w legendarnej reprezentacji Indii z 1950 roku, która chciała boso grać na Mistrzostwach Świata. Do tego jednak nie doszło, buty poszły do klubowego muzeum i teraz Jacky śmiga w Nike Phantom GT Elite. Wytrzymają pewnie dekadę.

…współpracę z Masonem Mountem

Do tej pory Jacka Grealisha nazwałem Anglikiem sześć razy. Nie ma w tym żadnej nieścisłości, wszak piłkarz urodził się i wychował w Birmingham – centrum przemysłowym Anglii. 25-latek pochodzi jednak z rodziny o irlandzkich korzeniach i niewiele brakło, aby nigdy nie założył trykotu Synów Albionu.

Grealish kurczowo trzymał się reprezentacji swoich przodków. Dochodziło w związku z tym do absurdalnych sytuacji, jak ta z 2011 roku, gdy młodziutki piłkarz został powołany do kadry Anglii U-17, ale powołanie odrzucił. Dwa lata później grał już dla Irlandii U-21 i wszystko było na dobrej drodze do debiutu w barwach The Boys in Green. Ostatecznie jednak, Jacky zaczął się łamać.  W rzeczonym 2014 odrzucił możliwość zagrania dla dorosłej reprezentacji. Wywołało to kolejne dyskusje na temat jego przynależności reprezentacyjnej, które podsycał jeszcze ówczesny selekcjoner Anglii U-21 – Gareth Southgate, twierdzący, że kontaktował się z zawodnikiem w sprawie gry dla Synów Albionu.

Ostateczną decyzję podjął dopiero w 2015.

Grealish najpierw porozmawiał z Martinem O’Neilem i podziękował mu za powołania na mecze w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy, a niedługo po spotkaniu z Royem Hodgsonem podał, iż na poziomie seniorskim będzie grał dla Anglików. Nim to jednak nastało, musiało upłynąć trochę wody w Tamizie. Najpierw Anglik zaliczył przetarcie w kadrze U-21, a powołanie do dorosłej reprezentacji otrzymał dopiero w 2020 roku. I chociaż ma już 25 lat, to nadal uchodzi za wielki talent na Wyspach. Talent, o który długo się zabijano, a co do którego miano pełno obaw. Nie chodzi tylko o sprawy pozaboiskowe. Grealish długo uchodził za świetnego gracza, lecz miano spore wątpliwości odnośnie jego przydatności w taktyce Southgate’a. Sugerowano, że trzymanie na boisku jego i jeszcze jednego rozgrywającego, zbliżonego profilem, skończy się tym, czym dla Anglików była Złota Generacja Scholesa, Gerrarda i Lamparda. Wielkim rozczarowaniem.

Jack Grealish

Dlatego z ulgą przyjęto wiadomość, że Grealish doskonale na boisku rozumie się z Masonem Mountem, talentem z Chelsea. Dobitnie pokazał to mecz przeciwko Irlandii, w którym dwójka pierwszy raz zagrała razem od początku spotkania.

Grealish wystąpił na pozycji, którą doskonale zna z Aston Villi – na skrzydle. Mount w środku pola, który jest jego naturalnym miejscem, lecz na którym stosunkowo rzadko ma okazję grać w Chelsea. W reprezentacji taka sposobność się nadarzyła i chłopaki hulali aż miło. Ustawienie 3-4-3 – dość nowe dla kadry Anglii – okazało się być zabójcze dla Irlandczyków. Grealish bezustannie napędzał kolegów występujących po drugiej stronie boiska, śląc podania do Recee Jamesa i Jadona Sancho. Mount włączał się do ataku, ale nie zapominał o partnerowaniu Harry’emu Winksowi w obronie, kończąc mecz bez gola czy asysty, lecz z poczuciem dobrze wykonanej pracy. Niemalże nieskazitelna celność podań robiła wrażenie.

W kolejnym meczu – przeciwko Belgii – Southgate porzucił jednak pomysł i wystawił Grealisha oraz Mounta jako dwie “dziesiątki”. Skończyło się 0:2, po bezbarwnym meczu przede wszystkim ze strony wychowanka Chelsea, który nie potrafił znaleźć sobie miejsca na boisku. Natomiast Grealish…

89% celnych podań, 85% wygranych pojedynków, cztery udane dryblingi, dwie szanse wykreowane, faulowany siedem razy.

Niepokojące zniknięcie Mounta, Southgate rozwiązał w kolejnym meczu. Wrócił do ustawienia pomocnika ze starcia z Irlandią i przeciwko Islandii, Mason znowu znalazł się w środku boiska, tym razem partnerując Rice’owi, zaś Jacky pozostał na “10”.

Magda Umer śpiewała o koncercie jesiennym na dwa świerszcze i wiatr w kominie. Anglia taki koncert zagrała, tyle że na dwie dziesiątki i wiatr wahadłowych. Synowie Albionu rozbili grającą w dziesięciu Islandię. Mount zdobył nawet bramkę, zaś Grealish szalał na skrzydle, rozrywając obronę wyspiarzy, czym stwarzał miejsce dla grającego na szpicy Harry’ego Kane’a. Symptomatyczne jest to, jak często i jak skutecznie zawodnicy Chelsea i Aston Villi dublowali swoje pozycje.

Za bycie dobrym gościem

Jak wiemy, obecnie na piłkarzach ciąży dużo większa odpowiedzialność niż przed laty. Teraz oczekuje się od nich zaangażowania w kwestie społeczne, szczególnie jeśli jest się zawodnikiem z pierwszych stron gazet. Grealish dorastając do tego miana, musiał liczyć się z wymaganiami. Poradził sobie znakomicie. Chociaż Anglikowi daleko jest do Marcusa Rashforda, któremu właściwie powinno stawiać się na Wyspach pomniki, to i tak Jacky intensywnie działa w kwestii pomagania bardziej pokrzywdzonym przez los.

Przekazał 200 tysięcy na Szpital Dziecięcy w Birmingham, zaś podczas pierwszej fali COVID-19 wystawił swoją koszulkę meczową na aukcję charytatywną. Zebrało się 70 tysięcy, które 25-latek w całości oddał.

BRIGHTON POKONA ASTON VILLĘ? KURS: 3,25 W TOTOLOTKU!

Jednak to szczegół, pomoc jednemu człowiekowi oddziałuje najmocniej.

Lewis Kinsella jest zawodnikiem Aldershot Town. To piąty poziom rozgrywkowy w Anglii, więc nietrudno wyobrazić sobie, że nie zarabia się tam kokosów, a kluby nie dysponują dużym budżetem, tym bardziej w trakcie ogólnoświatowego kryzysu. Gdy więc latem tego roku 26-latek zerwał więzadło poboczne przyśrodkowe, był to właściwie wyrok dla jego kariery. Kinsella musiał uzbierać 10 tysięcy na operację, która mogłaby go uratować. Zgadnijcie, kto był kolegą Kinselli w akademii Aston Villi i kto pokrył 20% kosztów. – Chciałbym się upewnić, że wszyscy dostrzegą, jak wiele dobrych rzeczy Jack robi. Ma złą prasę w związku ze swoją przeszłością, ale to wspaniały, hojny człowiek. Pewnie nawet nie słyszeliście o pomocy dla szpitali w Birmingham, a gdyby nie on, to mieliby wielki problem. Ja sam zawdzięczam mu bardzo dużo. Nigdy nie zebrałbym tej kwoty, gdyby nie jego zaangażowanie – powiedział 26-latek w rozmowie ze Sky Sports.

Grealish może i nadal popełnia drobne błędy, ale trudno odmówić mu starań i walki o lepsze jutro dla wielu osób.

No i jest jeszcze jedna rzecz, za którą pokochała go Anglia.

Za włoski

Nie, nie żartujemy. Fryzura Jacka Grealisha naprawdę powoduje duże zamieszanie, nie tylko wśród przedstawicielek płci pięknej. Szczerze? Niespecjalnie się dziwimy, bo jego włosy są nienaruszone mimo niesprzyjającej pogody w Birmingham. Nie będziemy też udawać, że wygląd nie ma znaczenia w piłce nożnej. Ma kolosalne, przede wszystkim ze względów marketingowych, ale jest również istotny dla młodych kibiców, potrzebujących wzorców na miarę XXI wieku. Teraz wyznaczany jest on nie tylko przez prezencję na boisku, ale także poza nim. W dużym skrócie – Grealish po prostu kultywuje to, co niegdyś osiągnął David Beckham.

Uczesanie robiło niezłą furorę już wcześniej, bo jeszcze przed tym sezonem Premier League, Pall Mall Barbers – jeden z najlepszych brytyjskich salonów fryzjerskich, założony jeszcze w XIX wieku – wrzucił na swoją stronę zupełnie poważny tekst traktujący o fryzurze Grealisha, ze wskazówkami, jak osiągnąć wypracowany przez Anglika efekt.

Zwariowane? Zdecydujcie sami, jednak jesteśmy pewni, że zdecydowanie lepiej, aby Jacky spędzał kilka godzin przed lusterkiem niż leżał nawalony na hiszpańskim chodniku. Zresztą, takie zainteresowanie fryzurą piłkarskiej gwiazdy to naprawdę żadna nowość na Wyspach. O Beckhamie już wspominaliśmy, a na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych rekordy popularności w zakładach fryzjerskich w Anglii biło przecież uczesanie „na Keegana”.

***

Jack Grealish to postać wielowymiarowa. Jego przeszłość naznaczona jest błędami, które mogły zakończyć karierę, zanim ta właściwie się rozpoczęła. Incydent podczas lockdownu stawia pytania, na ile Anglik wydoroślał, a na ile po prostu udaje mu się utrzymać swe demony z dala od głowy. Pozostaje mieć nadzieję, że skupi się na tym, co wychodzi mu faktycznie najlepiej – na grze w piłkę nożną, a Wyspiarze zamiast mieć kolejnego tragicznego bohatera w stylu George’a Besta i Paula Gascoigne’a, do którego zresztą Grealish jest notorycznie porównywany, zyskają chłopaka, o którym będzie pisało się znacznie weselsze historie, i który pomoże Anglii w upragnionym powrocie futbolu do domu.

JAN PIEKUTOWSKI

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 21.11.2020 11:05 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 4
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mufasa
Mufasa

Spoko tekst, dzięki!

Sperma na twarzy - Polska gwiazda Porno Italiano
Sperma na twarzy - Polska gwiazda Porno Italiano

On jest po prostu CUDOWNY !!!

Juras
Juras

Szkoda, że ani słowa o tym sezonie. Np. o wypracowanej bramce z Arsenalem, jak przebiegł prawie całe boisko i jak Ballerin się od niego odbił plus masę innych super rzeczy i tym jak nakręca Villę w tym sezonie..

Hannah
Hannah

Jestem Hannah i chcę podziękować dr Pellar za oddanie mi mojego byłego chłopaka w ciągu 48 godzin. Kiedy mój kochanek mnie opuścił, byłem tak zmęczony i sfrustrowany, zanim zacząłem szukać pomocy w Internecie i zobaczyłem tak wiele dobrych rozmów na temat doktora Pellara i postanowiłem spróbować, skontaktowałem się z nim i wyjaśniłem mu jego problemy, a on dał mu magia miłości do mnie, której używam, by moja miłość wróciła. Jeśli chcesz odzyskać ukochanego, skontaktuj się z dr Pellarem za pośrednictwem poczty elektronicznej pod adresem [email protected]

Inne sporty
25.11.2020

Zenon Plech nie żyje. Odeszła legenda polskiego żużla

Był jednym z najlepszych żużlowców swoich czasów. W Anglii – gdzie też startował – nadano mu przydomek „Super Zenon”. Dwukrotnie stawał na podium indywidualnych mistrzostw świata. W Polsce popularnością mogli się z nim równać jedynie najwięksi żużlowcy, do których sam przecież należał. Dziś, w wieku 67 lat, zmarł Zenon Plech. Żużlowiec z przypadku Niedaleko liceum, […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Życie Maradony było jazdą 240 km/h, gdy nie zna się drogi

Argentyńskie media podały, że 25 listopada 2020 roku zmarł Diego Maradona. Bóg futbolu. Geniusz. Z tej okazji przypominamy materiał, który zrobiliśmy o nim rok temu. Krzyszof Rot porozmawiał z Fernando Signorinim, który jako trener od przygotowania fizycznego pracował i mógł obserwować jak rośnie Diego Maradona, jakie problemy napotkał w szczytowym momencie swojej kariery i dlaczego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Diego Armando Maradona nie żyje

Argentyńskie media poinformowały dziś, że „Boski Diego” zmarł nad ranem lokalnego czasu z powodu ataku serca. Dopiero co idol Neapolu wyszedł ze szpitala po udanej operacji usunięcia krwiaka z mózgu. Jego stan zdrowia nie był wybitny – zresztą, kiedy po zakończeniu kariery był – ale wydawało się, że najgorsze za nami. Niestety, jak się okazuje, […]
25.11.2020
Weszło Extra
25.11.2020

Brawa od Realu i wielka bójka, czyli Maradona w Barcelonie

Argentyński bóg futbolu w Barcelonie? Brzmi znajomo, zwłaszcza, kiedy wspomnimy o noszeniu dychy na plecach. Jeśli jednak pomyśleliście, że chodzi nam o Leo Messiego, to musimy was rozczarować. Sześciokrotny zdobywca Złotej Piłki miał swojego wielkiego prekursora w osobie Diego Maradony. Obydwu panów porównuje się ze sobą zdecydowanie zbyt często, przy czym równie często zapomina się, że […]
25.11.2020
Uncategorized
25.11.2020

Nowy Football Manager – xG, wzrost roli dyrektora sportowego i wpływ koronawirusa

Są tacy, którzy Football Managera ledwo liznęli. Włączyli, zagrali sezon ulubionym klubem, popatrzyli jak kuleczki ruszają się po zielonym boisku, ale jakoś nie wsiąknęli. Ale i są tacy, którzy przez FM-a zawalili studia, obudzeni o trzeciej w nocy są w stanie wyrecytować ich skład Botewu Płodiw z sezonu 2023/24 i pałają niewytłumaczalną sympatią do pewnego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Mecz o rachunek. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło

To nie będzie zwykły mecz, jak mawiał klasyk. To będzie meczycho. MKS Arłamów Ustrzyki Dolne kontra KTS Weszło. Stadion w Arłamowie, nowoczesna murawa, piękny kompleks, pierwsza klasa. Transmisja w WeszłoTV. Zaczynamy o 17.40 przedmeczowym studio pełnym analiz i genialnych wymian zdań. Potem już tylko mecz. Komentują, od 18:00, elitarni komentatorzy: Kamil Gapiński i Wojciech Kowalczyk. […]
25.11.2020
Blogi i felietony
25.11.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

W rankingach zaufania społecznego nikt nie zanotował takich spadków, atakowani są już właściwie ze wszystkich stron, tydzień po tygodniu identyczne zarzuty wobec nich formułowali przedstawiciele skrajnej prawicy i lewicy. Policjanci mają za sobą fantastyczny miesiąc, podczas którego przekonali się na własnej skórze, jakim tragicznym zaniechaniem było zrzucanie z automatu wszystkich skarg dotyczących ich działalności.  Nie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Paździerz w I lidze. Pędziły “Słonie” po betonie, ale na Puszczy ich koniec

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że ktoś wyrwał dzisiaj piłkarzy obu ekip sprzed telewizorów lub z ferii zimowych na stoku górskim. Byli ospali, bez polotu, może po porannym kacu. Biegać jakoś wybitnie się nie chciało, składnych akcji tyle, co kot napłakał, niedokładności cała masa. Ot, pierwszoligowy dżemik w środku tygodnia, istny antyfutbol. Drodzy państwo, tu nawet sędzia […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Piłkarze mówią: „piłka wymaga poświęceń”. Ale żaden by się nie zamienił

– Jak słucham piłkarzy mówiących, że piłka wymaga wiele poświęceń… gadanie takie. Wszyscy tak mówią. A żaden piłkarz by się nie zamienił na inne życie. Co poświęcasz? Wstajesz rano, idziesz na trzy godziny robić to, co kochasz? Wchodzisz do szatni, tam weseli ludzie, do tego dostajesz co miesiąc ładną sumkę? Zdecydowanie fajne życie. Na co […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Zarząd – trener 2:1. Szymon Grabowski zwolniony z Resovii

Niewiele rzeczy jest nas w stanie zaskoczyć w polskiej piłce, serio. Ale trener, który w ciągu dwóch miesięcy zdołał zostać zwolniony dwa razy z jednego klubu? No, to pewien ewenement. Przywykliśmy do tego, że we Włoszech szefowie klubów potrafią w szalony sposób zwalniać i przywracać szkoleniowca do pracy nawet kilka razy w sezonie. Tyle że […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Nie muszę tolerować wszystkiego, co się mówi na mój temat

– Nie traktuje się nas, trenerów, poważnie. I może niektórzy nie uwierzą, ale my, trenerzy, też jesteśmy ludźmi. Mamy swoje emocje. Do mnie, i każdego z moich kolegów, każdy anonim w sieci może strzelić. Ja nie muszę tolerować wszystkiego, co się mówi na mój temat. Nie będę milczał, jak ktoś mi coś wmawia. Proszę sobie […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Adam Buksa znowu strzela, New England bliżej medalu MLS

Wstajesz rano i widzisz Polaka w półfinale jednej z konferencji MLS – całkiem przyjemne uczucie. Choć akurat w tym sezonie mieliśmy pewność, że przynajmniej jednego z naszych zawodników na tym etapie sezonu zobaczymy. W ćwierćfinale konferencji naprzeciw siebie stanęli bowiem Kacper Przybyłko i Adam Buksa. Rezultat tego pojedynku? Jednogłośnie, choć niespodziewane zwycięstwo Buksy, który przyłożył […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Piekło i raj. Od 2:3 przy Łazienkowskiej po gol Artura Boruca

Być może w tych okolicznościach ten mecz przejdzie trochę bokiem. W końcu to rywalizacja średniaka I ligi z mistrzem Polski i faworytem do obrony tytułu. To, co czyniło mecze Widzewa Łódź z Legią Warszawa czymś absolutnie wyjątkowym, dziś niestety nie może mieć miejsca – kibice ani z Łodzi, ani z Warszawy nie mogą obejrzeć spotkania […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Lukaku na ratunek Conte? Real może narobić Interowi kłopotów

Inter Mediolan i Real Madryt mogą się przerzucać oskarżeniami o to, która z drużyn jest w większym kryzysie. Inter teoretycznie wygrał ostatni mecz ligowy, jednak nawet Romelu Lukaku zauważył, że coś jest nie tak. Real natomiast najpierw został sprany przez Valencię, a potem stracił punkty z Villarrealem. W Lidze Mistrzów obydwa zespoły nieoczekiwanie zajmują miejsca […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Alarm dla Lewandowskiego – rywale w walce o króla strzelców mu uciekają

Dublet Erlinga Haalanda. Dwa gole Ciro Immobile. Kolejne trafienia Alvaro Moraty i Marcusa Rashforda. Najlepsi strzelcy obecnej edycji Ligi Mistrzów wpisali się wczoraj na listę strzelców i znów odjechali stawce. Co to oznacza dla Roberta Lewandowskiego? Nic dobrego, bo Polak zaliczył ewidentny falstart w tych rozgrywkach, więc obrona tytułu króla strzelców łatwa nie będzie. Nawet […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Faza grupowa Ligi Mistrzów formalnością dla potęg? Niby tak, ale nie do końca

W fazie grupowej Ligi Mistrzów zbyt wielu niespodzianek na ogół nie ma. W ogóle trzeba przyznać, że niekiedy po prostu trochę wieje nudą od tej części rozgrywek, sytuacja nabiera rumieńców dopiero wiosną. Zdarzało się już jednak, że naprawdę konkretne ekipy żegnały się z Champions League jeszcze przed startem fazy pucharowej. Warto przypomnieć okoliczności kilku tego […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Rekordowy budżet PZPN. Prawie 300 mln przychodów związku

– Sprawozdanie zarządu PZPN za 2019 roku przyjęto bez głosu sprzeciwu, podobnie jak sprawozdanie finansowe za ten okres. Przychody z działalności statutowej za 2019 rok osiągnęły rekordowy w historii PZPN poziom 288,1 mln zł. Dla porównania, za 2018 wyniosły 240,6 mln, a za 2017 – 208,6 mln zł. Natomiast koszty działalności statutowej w 2019 roku […]
25.11.2020
Weszło
25.11.2020

Przygotowani na najgorsze. Osłabiony Liverpool wciąż imponuje

Van Dijk, Henderson, Salah, Alexander-Arnold, Gomez, Thiago. Brzmi imponująco, nieprawdaż? Drużyna mająca takie nazwiska powinna walczyć o najwyższe cele. A co się stanie, jeśli nagle cała ta śmietanka wypadanie z obiegu? W wypadku Liverpoolu – jak się okazało – nic wielkiego. I, trzeba przyznać, jest to absolutnie fascynujące.  Uzasadniony strach Przed niedzielnym meczem z Leicester, […]
25.11.2020