Reklama

FC Do Wzięcia – komu za pół roku kończy się kontrakt?

Damian Smyk

Autor:Damian Smyk

09 grudnia 2020, 14:16 • 6 min czytania 20 komentarzy

1 stycznia to dla części piłkarzy data, na którą wyczekują. Nie tylko z uwagi na to, że budzą się z sylwestrowym kacem, wszak nie jest to żadne przyjemne uczucie. Natomiast część z nich może zacząć oficjalne rozmowy z klubami, z którymi zwiążą się za pół roku. Nowe kontrakty, nowe płace, nowe premie za podpis już czekają. I właśnie z piłkarzy, którym za pół roku kończą się umowy, zmontowaliśmy najciekawszą jedenastkę Ekstraklasy.

FC Do Wzięcia – komu za pół roku kończy się kontrakt?

Zawodnicy na całym świecie powinni obchodzić 1 stycznia święto Jean-Marca Bosmana, który przełamał lody w futbolu i dzięki niemu piłkarze zaczęli dyktować warunki na rynku transferowym. Przed wprowadzeniem tzw. prawa Bosmana nawet jeśli kontrakt zawodnika z klubem wygasł, to inny klub przy próbie ściągnięcia danego grajka i tak musiał wyłożyć pieniądze na stół w ramach sumy odstępnego.

Dzisiaj jest zdecydowanie łatwiej pozyskiwać piłkarzy. Ot, Iksińskiemu kończy się kontrakt 30 czerwca, to pół roku wcześniej można zacząć z nim oficjalne rozmowy. Oczywiście przepisy te są nagminnie łamane i kluby dzwonią po piłkarzach lub ich agentach jeszcze przed uwolnieniem embargo na negocjacje kontraktowe. Zatem uznajmy po prostu tę datę 1 stycznia za pewien prawny punkt graniczny, w którym prawo daje prezesom i dyrektorom sportowym wolność. Choć wiemy, że – jak to zwykle bywa – przepisy swoje, życie swoje.

Przejrzeliśmy całą listę zawodników, którym latem kończą się umowy z ich obecnymi klubami. Na bok odrzuciliśmy zawodników, których kontrakty wygasają 30 czerwca 2021 roku, ale mają opcję przedłużenia kontraktu. I oczywiście mamy tu na myśli opcję oficjalnie zakomunikowaną poprzez wypowiedź piłkarza lub przez stronę oficjalną klubu. Nie wykluczamy, że któryś zawodnik z tej listy też ma taką klauzulę w kontrakcie.

Pod uwagę wzięliśmy następujące kryteria: umiejętności, wartość rynkową, wiek, formę w tym sezonie. Czyli spinając to krótko: jak łakomym kąskiem wydaje się dany piłkarz dla zainteresowanych klubów. Można polemizować, czy kluby chętniej zerkną w kierunku 40-letniego Boruca czy 18-letniego skrzydłowego Podbeskidzia. Jeden już pewnie zaraz zakończy karierę, drugi jeszcze będzie miał w przyszłym sezonie status młodzieżowca. Ale ten pierwszy ma gigantyczne doświadczenie, a drugi jest nadal nikim w polskiej piłce.

Reklama

Zatem tak wygląda nasza jedenastka zespołu FC Do Wzięcia:

A. Lis – Runje, Czerwiński, Uryga – Stiglec, Pospisil, Schwarz, Wszołek – Wdowiak, Szczepański – Kante.

Na bramce Adrian Lis, czyli jeden z najlepszych bramkarzy I ligi poprzedniego sezonu oraz jeden z najlepszych bramkarzy Ekstraklasy w tym sezonie. Golkiper Warty dołożył solidną cegiełkę do awansu, a już po awansie broni się sportowo. Latem pytały o niego kluby Ekstraklasy, zmienił agencję menadżerską i teraz pewnie nadal nie będzie brakowało na niego chętnych. Pytanie – czy chce zamieniać ciepłą posadkę w Poznaniu, gdzie żyje od lat? Czy jednak będzie chciał powalczyć o miejsce w składzie w zespole, który bije się o coś więcej?

Obronę zestawiamy z trzech stoperów, z czego o dwóch z nich właściwie co okno transferowego mówi się, że zmienią kluby. Mowa tu o Ivanie Runje i Jakubie Czerwińskim. To z całą pewnością będą bardzo łakome kąski. Chorwat od dłuższego czasu przebąkuje o możliwym odejściu z Jagi, bo widzi, że klub się nie rozwija, a fajnie byłoby jeszcze załapać się na kontrakt życia czy trafić o drużyny z aspiracjami mistrzowskimi. Czerwiński jest właściwie z zbliżonej sytuacji. Wciąż nie jest tak stary, jak mogłoby się wydawać (rocznik 1991), więc spokojnie może zrobić jeszcze krok w kierunku większego klubu lub wykonać skok na kasę – dajmy na to – w Turcji. Trójkę stoperów uzupełniamy Alanem Urygą. Solidnego stopera, dobrze grającego głową, z doświadczeniem blisko 200 meczów na poziomie Ekstraklasy.

Ekstraklasa. Którym piłkarzom kończą się kontrakty?

W linii pomocy było w kim wybierać. Oczywiście w oczy rzuca się przede wszystkim nazwisko Pawła Wszołka. Jeśli mielibyśmy stawiać dziś pieniądze, to postawilibyśmy na przedłużenie kontrakt z Legią. Natomiast Wszołek do Polski wracał się odbudować, długo zwlekał z podpisaniem umowy, gdy był wolnym piłkarzem. Teraz znów może skończyć sezon z kartą na ręką i poszukać klubu poza Ekstraklasą.

Ciekawi nas przyszłość Martina Pospisila i Petra Schwarza. Obaj w Ekstraklasie wypadają powyżej średniej ligowej w grupie środkowych pomocników. Zawodnik Rakowa w poprzednim sezonie miał fantastyczne liczby – osiem goli, osiem asyst, cztery kluczowe podania. Wynik, którego nie powstydziłby się skrzydłowy Legii lub Lecha, a nie cofnięty rozgrywający Rakowa.  Pospisil z kolei ma falowania formy, natomiast nawet w średniaku Ekstraklasy jest gwarantem dwucyfrówki w łączonej klasyfikacji goli, asyst i kluczowych podań. Na lewym wahadle stawiamy na Dino Stigleca, który pewnie byłby w tej klasyfikacji za Erikiem Janżą, ale piłkarz Górnika ma opcję przedłużenia kontraktu o kolejny rok. Stiglec w poprzednim sezonie pokazał, że potrafi grać do przodu, w tym skupia się raczej na defensywie i pod bramką rywala tak skuteczny nie jest. Ale przy bryndzy na pozycji lewego obrońcy w Ekstraklasie mógłby być bardzo cennym wzmocnieniem dla czołowych klubów ligi.

Reklama

Paradoksalnie trudno będzie dorwać od stycznia napastnika Ekstraklasy, któremu za pół roku będzie kończyć się kontrakt. Widzimy tutaj dwie kandydatury – Jose Kante i Kamila Bilińskiego. Napastnik Legii wydaje się opcją droższą, ale pewnie lepszą – z uwagi na przydatność dla zespołu, zaawansowanie techniczne i – co by nie mówić – kilka goli też w tej lidze strzelił. Natomiast nie deprecjonujemy Bilińskiego – w tym sezonie jest najskuteczniejszym polskim snajperem w lidze. A biorąc pod uwagę, że zaraz będziemy mieć ligę osiemnastozespołową, to kluby będą się o niego zabijać. Dużo słabsi napastnicy wożą się u nas na tym, że pięć sezonów temu mieli dobrą rundę.

Jedenastkę uzupełniamy dwoma piłkarzami nie tylko na „tu i teraz”, ale i z potencjałem sprzedażowym. Mateusz Wdowiak gnije w rezerwach Cracovii, bo śmiał negocjować swoją umowę. I pewnie będzie tam gnił jeszcze pół roku, bo to Cracovia. Oczywiście wiemy, że u niego też były problemy z wykorzystywaniem potencjału i bardzo często wpadał w pułapkę bycia szybkobiegaczem. Wiecie, skrzydłowy spod znaku „najważniejsze to szybko biegać, a nie dobrze grać w piłkę”. Ale wiosną miał już dobrą, był kluczową postacią w zdobyciu Pucharu Polski i spokojnie stać go na to, by jeszcze w Ekstraklasie pograć.

Do niego dorzucamy Miłosza Szczepańskiego, który leczy jeszcze poważny uraz z poprzedniego sezonu. Ale przed kontuzją był czołową postacią Rakowa – zarówno w Ekstraklasie, jak i w I lidze. Rocznik 1998, zatem wciąż względnie młody. Kwestia doprowadzenia go do formy i dostajesz zawodnika z jakością na poziomie Ekstraklasy oraz z potencjałem sprzedażowym.

Ławka: Hładun, Kieliba, Puerto, Mączyński, Drygas, Kostas, Biliński, Kun, Podstawski

Tuż za podstawową jedenastką FC Do Wzięcia znalazło się kilku zawodników, o których kluby Ekstraklasy mogą powalczyć. Ot, chociażby Kamil Drygas, który jest ostoją solidności i w kilku klubach mógłby być czołową postacią. Czy taki Drygas byłby słabą alternatywą w Lechu czy Legii dla środkowych pomocników? Nie sądzimy. Podobnie chociażby Kostas Triantafyllopoulos, który może zjechał z poziomem ze swoich początków w Ekstraklasie, ale wciąż przy biedzie w obsadzie środka obrony wielu drużyn mógłby okazać się przynajmniej rzetelnym uzupełnieniem składu.

Spokojnie zamiast Urygi w pierwszym składzie moglibyśmy wymienić Bartosza Kielibę, który zanotował świetne wejście do Ekstraklasy po awansie z Wartą. Na korzyść wiślaka działał jednak fakt zdecydowanie większego doświadczenia na najwyższym poziomie rozgrywkowym.

A poza tym mamy cała grupę zawodników, którzy będą wzbudzać zainteresowanie klubów Ekstraklasy. Może nie będą gwiazdami klubów z czołówki, ale wierzymy w scenariusz, że kilku dyrektorów sportowych zatrzyma się przy ich nazwiskach. Wśród nich są m.in.: Stec, Malec, Udovicić, Milewski, Szumski, Rzeźniczak, Adamczyk, Chudy, Puerto, Ściślak, Koj, Forsell, Prokić, Danielak, Klemenz, Burliga, Janicki czy Kupczak.

fot. FotoPyk

Pochodzi z Poznania, choć nie z samego. Prowadzący audycję "Stacja Poznań". Lubujący się w tekstach analitycznych, problemowych. Sercem najbliżej mu rodzimej Ekstraklasie. Dwupunktowiec.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Musiolik: Podolski jest bezcenny. Nie ma takich ludzi w polskiej piłce

Jan Mazurek
2
Musiolik: Podolski jest bezcenny. Nie ma takich ludzi w polskiej piłce
Ekstraklasa

Podolski potwierdził, że ktoś nasłał na niego policję. „To znaczy, że się mnie boją”

Patryk Fabisiak
6
Podolski potwierdził, że ktoś nasłał na niego policję. „To znaczy, że się mnie boją”

Ekstraklasa

Ekstraklasa

Musiolik: Podolski jest bezcenny. Nie ma takich ludzi w polskiej piłce

Jan Mazurek
2
Musiolik: Podolski jest bezcenny. Nie ma takich ludzi w polskiej piłce
Ekstraklasa

Podolski potwierdził, że ktoś nasłał na niego policję. „To znaczy, że się mnie boją”

Patryk Fabisiak
6
Podolski potwierdził, że ktoś nasłał na niego policję. „To znaczy, że się mnie boją”

Komentarze

20 komentarzy

Loading...