post Przemysław Michalak

Opublikowane 04.12.2020 10:43 przez

Przemysław Michalak

Ruch Chorzów ledwo uratował swoją egzystencję przed startem ubiegłego sezonu III ligi, w który i tak wszedł z opóźnieniem. Dziś sytuacja przy Cichej jest już znacznie stabilniejsza, a drużyna zgodnie z planem prowadzi na półmetku, zmierzając po awans. Trener Łukasz Bereta pilnuje jednak, żeby nikt nie odleciał i nawet trochę cieszy się, że Polonia Bytom traci do „Niebieskich” tylko dwa punkty, bo to nie pozwala na rozprężenie. Rozmawiamy o wydarzeniach z ostatniego półrocza. Z którego meczu był najbardziej zadowolony, a którego najbardziej żałuje? Jak trzecioligowi rywale podchodzą do Ruchu? Dlaczego w zeszłym roku nie posadził Mariusza Idzika na ławce, mimo że ten nie strzelał? Jak reaguje na zarzuty Ślęzy Wrocław, że chorzowski klub jest faworyzowany? W jaki sposób Ruch zmienił swoje działanie przy poszukiwaniu wzmocnień? Czemu dopiero trzeci bramkarz zaczął spełniać oczekiwania? Jak wyglądają sprawy finansowe? Zapraszamy. 

Ruch Chorzów na półmetku sezonu prowadzi w swojej grupie III ligi. Nikogo to nie dziwi, raczej można powiedzieć, że robicie swoje.

Na pewno nie jest to zaskoczenie, co nie znaczy, że łatwo było do tego dojść. Musieliśmy wytrzymać presję, mieliśmy latem lekką zadyszkę po czterech z rzędu zwycięstwach. Kilku zawodników borykało się z kontuzjami, ale przetrzymaliśmy to, zaczęliśmy znowu wygrywać i jesteśmy na pierwszym miejscu. Zrealizowaliśmy cel, który sobie wyznaczyliśmy przed tą rundą.

Licząc mecze w Pucharze Polski, mieliście potem serię jedenastu kolejnych zwycięstw.

Bardziej liczyliśmy sobie mecze ligowe, w których rywale byli mocniejsi. Tu wyszło dziewięć wygranych z rzędu. Szkoda, że nie udało się tej serii podtrzymać do samego końca i zatrzymaliśmy się na Goczałkowicach, ale mimo to mówimy o bardzo dobrym okresie dla zespołu. Nie możemy się tym jednak upajać, przewaga nad Polonią Bytom wynosi zaledwie dwa punkty.

Porażka w Goczałkowicach była typowym wypadkiem przy pracy czy sygnałem, że już czas na przerwę? Na zamknięcie rundy z rezerwami Górnika Zabrze też się męczyliście, jedynego gola strzeliliście w 90. minucie.

Myślę, że właśnie dały już o sobie znać trudy całej jesieni. Zaczęliśmy mieć problemy kadrowe, Łukasz Janoszka dopiero co zaleczył odnowiony uraz i wszedł jedynie z ławki. Aczkolwiek z przebiegu meczu byliśmy lepszym zespołem, brakowało szczęścia. O wyniku przesądził nasz gol samobójczy, wcześniej zmarnowaliśmy wiele sytuacji. Remis byłby zdecydowanie bardziej sprawiedliwy, a Goczałkowice i tak by się cieszyły z takiego wyniku. Co do ostatniego weekendu – graliśmy zdecydowanie lepiej niż Górnik. Stworzyliśmy znacznie więcej okazji i dominowaliśmy przez cały czas. Znów chodziło o samo wykończenie akcji. Jeżeli więc chodzi stricte o grę, nawet z tych meczów jestem zadowolony. Mimo napiętego kalendarza, do końca prezentowaliśmy sporo jakości.

Na początku sezonu byliście trochę szaloną drużyną. Dużo strzelaliście, ale też zawsze coś traciliście. Pierwsze czyste konto zachowaliście dopiero w siódmej kolejce.

Szukaliśmy przyczyn w grze defensywnej całego zespołu, ale też w samej bramce. Od kiedy wszedł do niej Kuba Bielecki, nastąpiła znacząca poprawa. Chłopak w swoich jedenastu występach siedem razy zachował czyste konto.

Wspomniana zadyszka to domowy remis z Piastem Żmigród, porażka ze Ślęzą Wrocław i podział punktów z Polonią Bytom. Chodziło tylko o kontuzje? Mieliście przekonanie, że jak się z nimi uporacie, to wszystko wróci do normy?

Wypadali nam Tomek Foszmańczyk i Łukasz Janoszka, czyli kluczowe ogniwa. „Fosa” ze Ślęzą nie wystąpił, z Polonią wszedł dopiero z ławki. Łukasz w tygodniu praktycznie nie trenował i z marszu wybiegł na boisko. Nie dość więc, że Ślęza i Polonia ogólnie były najtrudniejszymi przeciwnikami, to jeszcze mieliśmy zmartwienia kadrowe. W głównej mierze stąd wzięły się te wyniki, choć z Polonią i tak mogliśmy wygrać. W 90. minucie oddała pierwszy celny strzał i od razu zdobyła bramkę. Po utracie prowadzenia w takich okolicznościach morale zespołu zawsze idą w dół. Tego meczu najbardziej żałujemy. Nasz plan był dobry i dopiero błąd indywidualny go zburzył.

Mówiłeś o presji, z którą musieliście sobie poradzić. Przychodziłeś do Ruchu z dwuletnim planem awansu, czyli teraz już musi być wynik, nikt nie będzie patrzył na okoliczności.

Mamy określony cel, wszyscy o nim wiedzą. Nie możemy jednak zapominać, że wszystkie drużyny motywują się na nas podwójnie. Mecz z nami to dla nich święto. Gdy rywale przyjeżdżają na Cichą, robią sobie zdjęcia, bo pierwszy raz grają na stadionie Ruchu Chorzów. Na wyjazdach również widać potężną mobilizację drugiej strony. Musimy sobie z tym radzić i myślę, że jak na razie nam to wychodzi. Może nawet dobrze, że Polonia traci do nas tylko dwa punkty. Dzięki temu na pewno nie stracimy czujności i nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby trochę odpuścić.

Czyli fakt, iż to już wasz drugi sezon III ligi, nie zmienił aury, którą Ruch roztacza w oczach przeciwników?

Zawsze ktoś chce coś udowodnić, na przykład to, że zasługuje na grę w takim klubie jak Ruch. Albo po prostu chciałby się później pochwalić przed znajomymi, że pokonał 14-krotnego mistrza Polski. Bogata historia klubu nadal robi wrażenie, ale my musimy patrzeć na tu i teraz. Nie wolno nam zakładać przed meczem, że zwycięstwo jest nasze, wszystko trzeba pokazać na boisku.

Zdarzyło się, że był problem z takim nastawieniem?

Nie. Nigdy w zespole nie dostrzegłem takiego problemu. Łukasz Janoszka i Tomek Foszmańczyk dobrze kierują młodszymi zawodnikami w szatni, nikt nie odleciał.

Już w naszych wcześniejszych rozmowach wspominałeś, że rywale często przerzucali presję na Ruch i nawet w trudniejszych dla was czasach mówili, że jesteście faworytami do awansu. Jak jest dziś?

To się nie zmienia, takie gierki nadal się zdarzają. Każdy próbuje uwypuklić, że my musimy awansować, a inni tylko mogą, że na każdym polu jesteśmy większym klubem. Nie możemy temu ulec, aktualnie jesteśmy jednym z trzecioligowców i tak musimy do tego podchodzić. A naprawdę nie jest łatwo prawie zawsze grać atakiem pozycyjnym, bo przeciwnik muruje dostęp do bramki. Jeden błąd, stały fragment gry i możesz mieć kłopot. Udźwignęliśmy ten ciężar i nawet jeśli ciągle traciliśmy jakieś gole – że wspomnę początek sezonu – nie powodowało to nerwówki w szatni. W Świdnicy do przerwy przegrywaliśmy 0:2. Wyszliśmy spokojnie na drugą połowę, wiedzieliśmy, że jakość piłkarska zwycięży. Skończyło się 4:2 dla nas.

Były kwasy między wami a Ślęzą Wrocław, która miała pretensje, że wasz mecz z rezerwami Zagłębia Lubin przełożono, a jej czegoś takiego odmówiono. Na oficjalnej stronie zasugerowała, że awans macie już w praktyce przyznany. Jak reagowaliście na takie oskarżenia?

To Zagłębie chciało przełożyć mecz, nie wychodziliśmy z taką inicjatywą. Miało u siebie koronawirusa, nie mogło normalnie trenować. Zgodziliśmy się, zwłaszcza że poszło nam na rękę w zeszłym roku, gdy byliśmy w rozsypce i nie mogliśmy w terminie rozpocząć sezonu. Zagłębie nie robiło wtedy problemów z przełożeniem 1. kolejki, więc my nie robiliśmy problemów w tym przypadku. Ślęza nie może mieć pretensji do nas za tę sytuację.

Niektórzy właśnie jako zarzut stawiali fakt, że Zagłębie wyświadczyło wam przysługę rok temu, więc wy wyświadczyliście mu teraz.

Nie będę ukrywał, że to miało znaczenie. Z perspektywy mojej i zawodników lepiej byłoby rozegrać mecz terminowo. Wolelibyśmy utrzymać rytm i nie mieć żadnych zaległości. Nie byłem zadowolony, że przekładamy spotkanie, ale pamiętałem, jak Zagłębie zachowało się wcześniej. Gdybyśmy mu odmówili, pozostałby duży niesmak, zwłaszcza że nadal jestem tu trenerem, a nasz kierownik załatwiał tamtą sprawę z ludźmi z Lubina, którzy wciąż tam pracują. Było to wyświadczenie przysługi, ale nic na niej nie zyskaliśmy. Jak już zagraliśmy, Zagłębie wystawiło mocniejszy skład niż mogłoby wystawić trzy dni po kwarantannie. I mimo to wygraliśmy 4:0.

Przez te półtora roku kadra Ruchu została dość mocno przebudowana. Jest wiele młodzieży, ale też kilku doświadczonych liderów. To już stan optimum w kwestii kadrowego balansu?

Myślę, że to bardzo dobry układ. Młodzi mają się od kogo uczyć, mogą podpatrywać liderów zespołu, którzy przez lata grali w wyższych ligach. Zimą jednak delikatnie musimy przebudować zespół. Potrzeba trochę powiewu świeżości i wzmocnień na kilku pozycjach. Szczególnie mam na myśli atak. Nie mieliśmy typowego zmiennika dla Mariusza Idzika, kogoś takiego teraz szukamy.

Idzik strzelił w tej rundzie 18 goli, a był czas, gdy twoja cierpliwość do tego zawodnika była na wyczerpaniu…

Początek miał trudny, mimo że motorycznie i fizycznie wyglądał dobrze. Profilowo też pasował nam do koncepcji. Ale był mocno nieskuteczny. Mało tego – rzadko dochodził do sytuacji, a jak już się zdarzyła, to właśnie brakowało wykończenia. To coraz bardziej martwiło, ale wytrzymaliśmy ciśnienie. Jak już „Mario” zaczął strzelać, jego pewność siebie wzrosła, co z kolei przekładało się na liczbę sytuacji. Przez ostatnie miesiące zaliczył duży skok jakościowy.

Co sprawiło, że go nie odstawiłeś? Brakowało alternatyw?

Wierzyłem w niego. Tak jak mówiłem, w pozostałych aspektach wyglądał dobrze. Mieliśmy już do dyspozycji Gruzina Giorgiego Culeiskiriego, został uprawniony do gry. Mogliśmy wprowadzić zmiany w składzie, ale daliśmy jeszcze szansę Mariuszowi z Rekordem Bielsko-Biała i ten mecz okazał się dla niego przełomowy. Strzelił dwa gole i już poszło.

Macie wkalkulowane, że Idzik zimą może odejść?

Bierzemy pod uwagę taki scenariusz. Mariusz ma wpisaną klauzulę odstępnego, jeśli ktoś ją wpłaci, klub nic nie będzie mógł zrobić. Mam jednak nadzieję, że zostanie i pomoże w awansie, a wtedy może dogadamy się, żeby grał u nas również w II lidze.

Na początku twojego pobytu w Ruchu organizowaliście test-mecze dla chętnych, selekcjonowaliście spośród setek zawodników. To już przeszłość?

Tak. Jeśli chodzi o młodzież, bierzemy przede wszystkim zawodników z akademii, taka jest nasza filozofia. Co do zawodników z zewnątrz – mamy skauta, który jeździ, ogląda i potwierdza nasze informacje. Jeśli kogoś poleci, zapraszamy takiego zawodnika do pierwszej drużyny. Nie dzieje się już tak, że to sami zainteresowani wysyłają swoje zgłoszenia.

I to też nie jest tak, że szukacie gdziekolwiek.

Poniżej IV ligi nie schodzimy, dla takich chłopaków byłby to zbyt duży przeskok. Teraz staramy się każdego obserwować na żywo, choć w obecnej sytuacji czasami są z tym problemy. Coraz więcej meczów można jednak obejrzeć w internecie, więc nasz skaut zawsze ma co robić.

A propos zawodników wypływających przez akademię. Jakub Bielecki aż tak wyróżniał się na treningach czy bardziej chodziło o kiepską dyspozycję Kamila Lecha i Tomasza Nowaka?

Wszystko po trochu złożyło się w całość. Kuba coraz lepiej się prezentował. Widać było, że drużyna go zaakceptowała, ustawiała się pod niego. To zawsze jest sygnał dla trenera, że ma zaufanie kolegów i to nawet tych najstarszych, oni też go chwalili. Drugim czynnikiem była oczywiście forma tych, którzy wcześniej dostali swoją szansę. Niestety jej nie wykorzystali, dlatego szukaliśmy kolejnych rozwiązań. Jednym z atutów Kuby jest bardzo dobra gra nogami, a na ten element kładziemy mocny nacisk.

W jakim sensie drużyna ustawiała się pod niego?

Podczas małych gierek tworzymy składy zawodników z pola, a jeśli jest trzech bramkarzy, to się rotują. Czasem widać wtedy, gdzie ta pierwsza drużyna się ustawi i u kogo wolałaby być. No i najczęściej koledzy ustawiali się pod Kubę. Był to sygnał, że mu ufają i mają go za dobrego bramkarza. Co nie zmienia faktu, że dużo ryzykowaliśmy. Kuba wcześniej nie miał na koncie żadnego oficjalnego meczu w Ruchu. Ale opłaciło się – zadebiutował z Lechią Zielona Góra, wygraliśmy 4:0. Z nim w składzie dziesięć razy wygraliśmy i raz przegraliśmy, siedem razy zagraliśmy na zero z tyłu. Dołożył sporą cegiełkę do naszych wyników.

Nie ma obaw, że on też będzie „zagrożony” transferem?

Zawsze są takie obawy, ale chłopak dopiero od niewiele ponad dwóch miesięcy broni w III lidze, więc niech się spokojnie rozwija. No i mamy w umowie opcję przedłużenia jego kontraktu o kolejny rok, w tym względzie jesteśmy zabezpieczeni.

Temat nieunikniony: jak przedstawia się sytuacja finansowa klubu? Latem prezes Siemianowski chwalił się w dzienniku „SPORT”, że wypłaty za lipiec dostaliście nawet przed terminem.

Organizacyjnie wyszliśmy na prostą. Prezes świetnie to poukładał i mogę powiedzieć, że z wynagrodzeniami nie ma żadnego problemu. Wszystko jest płacone na bieżąco, jesteśmy na zero. To także ma wpływ na wyniki. Zawsze, gdy są zaległości, zawodnik nie koncentruje się tylko na kwestiach piłkarskich. A u nas kokosów się nie zarabia, więc tym bardziej każde opóźnienie byłoby odczuwalne. Wszystko zmienia się na lepsze. Podobają mi się działania marketingowe klubu, nowe gadżety w sklepie.

Chcę też bardzo mocno podziękować kibicom. Cały czas czujemy ich wsparcie, choć teraz nie mogą być na meczach. Nigdy nie zostawili klubu w potrzebie, dlatego jakiś czas temu prezes zastrzegł w Ruchu numer 12, bo kibice to nasz dwunasty zawodnik. W pewnym sensie trudno nam się grało, gdy znów zamknięto trybuny. Kibice po zakończeniu bojkotu dodawali nam skrzydeł, a w tym sezonie nawet przy ograniczeniach do 50 procent pojemności stadionu, mieliśmy wsparcie przynajmniej czterech i pół tysiąca gardeł. I nagle nie ma nikogo, cisza, pustka. Trudno było się z tym oswoić, czegoś nam brakowało, chociażby radości z trybunami po zwycięstwach. Wierzę, że na wiosnę znów się zobaczymy.

Koronawirusowa zawierucha jakoś mocniej dała się we znaki na przestrzeni tej rundy?

Zbiorowej kwarantanny na szczęście nie mieliśmy. Raz wypadł nam Łukasz Janoszka, bo miał kontakt z zakażonym nauczycielem w szkole syna. Innym razem wszyscy w klubie musieliśmy przejść testy. Trzy osoby z ponad sześćdziesięciu miały wynik pozytywny, w tym Michał Mokrzycki. 10 dni siedział w domu, opuścił dwa mecze. Było to znaczące osłabienie, Michał jest bardzo ważną postacią w drużynie. Potem przez jakiś czas wchodził z ławki, nie mógł być od razu w optymalnej formie. Jeśli jesteś zamknięty w kawalerce i nawet masz rowerek stacjonarny z rozpiską, to pewne zaległości muszą się pojawić. Wypadali nam też Tomek Nowak, Jakub Siwek, Jakub Słota czy Kamil Swikszcz, którzy walczą, aby odgrywać bardziej znaczące role w zespole. U młodych takich przypadków mieliśmy więcej, ale nie nagłaśnialiśmy ich, braliśmy innych i dawaliśmy radę. Zawsze chodziło o kontakty w szkole, automatycznie wymuszające izolację. Jedynym pozytywnym przypadkiem był Mokrzycki.

Jak często musieliście się badać?

Badań odgórnie zlecanych nie było. Musieliśmy przebadać wszystkich w klubie, gdy okazało się, że nasz pracownik miał kontakt z osobami zakażonymi. Gdybyśmy tego nie zrobili, wszyscy poszlibyśmy na kwarantannę. W innych klubach zapewne nie przeprowadzano żadnych testów. Jeżeli nikt nie wykazywał objawów, normalnie mogliśmy grać.

Ruch nie rozgrywał oficjalnych meczów od 8 marca do 1 sierpnia. Dla ciebie jako trenera musiało to być olbrzymie wyzwanie w kwestii przygotowania zespołu.

I było, wiele się nauczyłem w tym czasie. Cieszę się, że praktyka pokazała, że mimo takich okoliczności potrafiliśmy się dobrze przygotować. Zakładałem przed sezonem, że jeśli po pierwszej rundzie przekroczymy 40 punktów, będzie to świetny wynik. Rezerwy Śląska Wrocław rok temu miały 37 i prowadziły w tabeli. Dziś nie byłyby nawet na podium, bo Ślęza zdobyła 38 punktów. Tym bardziej nasze 44 „oczka” należy docenić. Jestem zadowolony z tego, jak graliśmy, jak płynnie zmienialiśmy ustawienie w trakcie meczów. To był jeden z atutów, staliśmy się trudni do przeanalizowania dla przeciwników, bo nie opieraliśmy się na jednym pomyśle.

W którym meczu najbardziej zbliżyliście się do ideału, do którego dążyliście?

Pod względem charakterologicznym najbardziej byłem zadowolony w 1. kolejce. 0:2 do przerwy w Świdnicy, półtora tysiąca kibiców przeciwnika, duża odpowiedzialność. Mimo to potrafiliśmy pięknie odwrócić losy meczu, strzeliliśmy cztery gole, a mogło być ich więcej. Rozegraliśmy perfekcyjną drugą połowę. Świetnie prezentowaliśmy się też w pierwszej połowie z Kluczborkiem. Myślę, że taki Ruch każdy chciałby oglądać. Bardzo efektownie wypadaliśmy również z rezerwami Zagłębia Lubin, Gwarkiem Tarnowskie Góry i Lechią Zielona Góra.

Czyli co, brak awansu wiosną byłby katastrofą?

Sądzę, że odczulibyśmy ogromny zawód. Tylko taki jest cel, nikt w Chorzowie nie zakłada innego scenariusza. Ale to jest sport, zawsze dochodzą czynniki losowe typu kontuzje czy odrobina szczęścia. Mogę zapewnić, że zrobimy wszystko, by maksymalnie zniwelować znaczenie tych czynników.

rozmawiał PRZEMYSŁAW MICHALAK

Fot. Newspix

Opublikowane 04.12.2020 10:43 przez

Przemysław Michalak

Liczba komentarzy: 7
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
CM711
CM711
2 miesięcy temu

Robić sobie zdjęcia tego rozlatującego się stadioniku to już jest jakiś wyższy poziom abstrakcji.

Piotr
Piotr
2 miesięcy temu
Reply to  CM711

Stadion jest legendarny i pomimo 80 lat na karku nadal w niezłym stanie, dla zawodników pół-amatorskich to duża atrakcja.

Morda
Morda
2 miesięcy temu

Pycha aż bije po Mordzie z jego wypowiedzi. oby to Polonia Bytom awansowała.

oksenirua
oksenirua
2 miesięcy temu
Reply to  Morda

debil jesteś debilu.

tonyhawk123
tonyhawk123
2 miesięcy temu

Koleś jest rocznik 91 a wygląda jakby miał 40 lat

Piotrus
Piotrus
2 miesięcy temu

Te bo uwierze, że Ruch teraz nagle tacy zorganizowany i profesjonalny…. rywale ze robią zdjecia, to wyznacza po prostu miejsce w którym jest teraz Ruch, a on że ble ble Ruch taki i owaki… trzeba zejsc na ziemie, a widzę że nic ich nie nauczyły ostatnie lata.

Mario
Mario
2 miesięcy temu

Trzeba było się spytać ile bramek ruch strzelił z rzutów karnych i w.której minucie spotkania oraz Ile tych karnych wykonał Idzik.

Weszło
28.02.2021

Czas zacząć wymagać więcej od Zahovicia

Czy Luka Zahović to zły piłkarz? Nie, to nie jest zły piłkarz. Jakość widać u niego gołym okiem. Czy Luka Zahović idzie ścieżką Michalisa Maniasa? Nie, nie jest nawet blisko, na pewno nie będzie ligowym memem. Ma swoją cegiełkę w tym, że Pogoń jest tak wysoko. Problem z Zahoviciem polega na tym, że spodziewano się […]
28.02.2021
Anglia
28.02.2021

Rzeź „Baranów”. Derby County 2007/08 – najgorsza drużyna w historii Premier League

25 meczów ligowych, trzy zwycięstwa. Zaledwie 11 punktów na koncie. To aktualny dorobek ekipy Sheffield United, która zamyka tabelę angielskiej ekstraklasy i żwawym tempem kroczy w stronę degradacji. Wydaje się dzisiaj skrajnie nieprawdopodobne, by „Szable” miały się z tego bagna wykaraskać. Ale o jedno podopieczni Chrisa Wildera nie muszą się martwić. Raczej nie przejdą do […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Polska liga w skrócie. Umiesz więcej? Skopią cię, wykoszą i poobijają

Znacie to powiedzenie o chłodnym, deszczowym wieczorze w Stoke, podczas którego nawet Messi i Cristiano Ronaldo niewiele wskórają na boisku? To dziwne, że nadal nie dorobiliśmy się naszego odpowiednika tego klasyka. Bo patrząc na niektóre mecze naszej ligi, widzimy dokładnie to, co w zamyśle miał autor oryginału. Brudną, paskudną grę, której cel jest tylko jeden […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Kulisy życia sędziów ligowych poza ekstraklasową elitą

Jeden schodzi tysiąc metrów pod ziemię, drugi zarządza tysiącem osób w handlu detalicznym. Trzeci trudzi się nauczaniem języków obcych, czwarty pilnuje firmy transportowej. Oto właśnie kulisy życia niezawodowych sędziów w Polsce. Dla wielu z nich wejście w trykot meczowy jest fachem dodatkowym. Niezobowiązującym w tym znaczeniu, że ktoś taki równie dobrze mógłby poświęcić weekend na […]
28.02.2021
Weszło
28.02.2021

Wisła Kraków potrafi być efektowna, ale czy stanie się również regularna?

18 września 2020 roku Wisła Kraków przegrała… Wróć. Wisła Kraków przerżnęła u siebie 0:3 z Wisłą Płock w ramach 4. kolejki ligowej sezonu 2020/21. Podopieczni Artura Skowronka zostali zmasakrowani na własnym stadionie przez „Nafciarzy” w taki sposób, że można się było wówczas poważnie zastanawiać, czy „Biała Gwiazda” nie uwikła się przypadkiem w rozpaczliwą walkę o […]
28.02.2021
NBA
28.02.2021

Kobe Bryant w logo NBA? „To się musi wydarzyć, czarnoskórzy budowali tę ligę”

Od czasu tragicznej śmierci Kobego Bryanta, do której doszło 26 stycznia 2020 roku, w amerykańskiej przestrzeni publicznej regularnie pojawia się pomysł, by sylwetka „Black Mamby” znalazła się w nowym logo NBA. Stworzono nawet w tej sprawie petycję, pod którą podpisały się przeszło trzy miliony fanów koszykówki. Do najbardziej zagorzałych zwolenników zmiany należy słynący z szokujących […]
28.02.2021
Weszło FM
27.02.2021

Zwycięstwa Żyły i Świątek, Ekstraklasa, Liga Minus – niedziela w WeszłoFM!

Mistrzostwo świata Piotra Żyły, zwycięstwo Igi Świątek, gole Roberta Lewandowskiego – trudno było o lepszą sobotę dla polskiego sportu! Mamy jednak nadzieję, że niedziela również będzie obfitować w wielkie wydarzenia. Oto szczegóły ramówki: 9:00 – 10:00 – „W ciemno” – Marcin Ryszka razem ze swoimi gośćmi pokazuje, że bariery istnieją tylko w naszych głowach. Wiele […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Luquinhas na motorynce, Legia wygrywa w Zabrzu

Poprzedni mecz Legii z Górnikiem był takim laniem mistrza Polski, że aż Vuković stracił robotę. Michniewicz co prawda mówił przed dzisiejszym spotkaniem, że tamtego starcia nie oglądał, ale musiał mieć świadomość, że bój z Górnikiem jest pewną klamrą. Dlatego rewanż za tamtą porażkę musiał mieć wyjątkowy smak. To rewanż po ciężkim boju, w którym sędzia […]
27.02.2021
Włochy
27.02.2021

Na Juventus nie da się patrzeć

Ależ ten Juventus jest w tym sezonie słaby. Miewa „Stara Dama” oczywiście przebłyski lepszej gry, zdarza jej się wygrać od czasu do czasu ważny mecz. Jak gdyby sugerując, że już za chwilkę wszystko wróci na właściwe tory i Juve znów będzie wielkie. Ale nie jest. Podopieczni Andrei Pirlo prezentują futbol okropny. Obrzydliwy. Dzisiejszy mecz z […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

Gol Alvesa? Wybitne osiągnięcie centrostrzałowej sztuki. Wybitne!

Centrostrzał to wspaniały wynalazek. Lubimy myśleć, że nasz, polski, bowiem trudno o coś bardziej ekstraklasowego. Że jego twórcą lub – w najgorszym wypadku – ojcem chrzestnym jest Marek Sokołowski. Ale podanie, które w wyniku braku precyzji autora staje się zabójczą bronią, tak naprawdę znane jest pod każdą szerokością geograficzną. Udowodnił to dziś Tiago Alves. Możemy […]
27.02.2021
Włochy
27.02.2021

Łukasz Skorupski znów obronił rzut karny. Ibra już był, teraz padło na Immobile

Łukasz Skorupski jeszcze nie tak dawno zmagał się z bardzo długą passą bez czystego konta. W Serie A nie potrafił go zachować przez 40 meczów, między 25 września 2019 (0:0 z Genoą) a 29 listopada 2020 roku (1:0 z Crotone). Jak już się przełamał, to zaraz potem doznał kontuzji i opuścił siedem kolejek. Wrócił do […]
27.02.2021
Inne sporty
27.02.2021

Dlaczego Piotr Żyła jest wyjątkowym gościem?

Jego postawa sportowa i charakter, to jedyne w swoim rodzaju połączenie nie tylko w historii naszych skoków narciarskich, ale polskiego sportu w ogóle. Jest tak specyficznym gościem, że gdyby go nie było, to trzeba by go było wymyślić. Oto kilka powodów, dla których Piotr Żyła to wyjątkowy gość. Jest ciekawym – choć nieco zwariowanym – […]
27.02.2021
Inne sporty
27.02.2021

Piotr Żyła mistrzem świata, czyli pochwała wytrwałości

Nikt wcześniej nie miał na karku tylu lat, co on, zdobywając tytuł mistrza świata. Do tej pory najstarszym triumfatorem tej imprezy był Anders Bardal, który osiem lat temu zdobywał indywidualne złoto jako 31-latek. Piotr Żyła w styczniu świętował 34. urodziny. Żaden inny skoczek w historii nie naczekał się na taki sukces tyle co on. Dziś […]
27.02.2021
Inne sporty
27.02.2021

PIOTR ŻYŁA MISTRZEM ŚWIATA W SKOKACH NARCIARSKICH!

Ten tekst wypada zacząć w jeden sposób. HEHEHEHEHE! Myśleliśmy, że może drugie złoto wreszcie zdobędzie Kamil Stoch. Że może tytuł obroni Dawid Kubacki. Że może Andrzej Stękała włączy się do walki o tytuł. Ale nie, to Piotr Żyła stanął na najwyższym stopniu podium. To Piotr Żyła został czwartym w historii polskich skoków mistrzem świata. Po […]
27.02.2021
Niemcy
27.02.2021

Bayern pewnie pokonuje FC Koeln. Lewandowski z doppelpackiem

Wychodzi na to, że limit wpadek ze strony Bayernu Monachium został na jakiś czas wyczerpany. Mało tego wydaje się, że ekipa Hansiego Flicka powoli zaczyna wskakiwać na najwyższe obroty. We wtorek z łatwością pokonała Lazio Rzym, a dziś rozgromiła 5:1 FC Koeln. Oczywiście Bawarczycy wciąż potrafią kompletnie wyłączyć myślenie w defensywie i narobić sobie krzywdy, […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

30 strzałów Stali, 0 goli. Kuciak zaczarował bramkę

Być może pamiętacie mecz Lechii z Wartą z pierwszej kolejki tego sezonu. Chwaliliśmy wówczas beniaminka za to, że „fajnie wygląda” i „dochodzi do sytuacji”, ale jak przyszło co do czego, to bardziej doświadczeni koledzy po fachu – przy pomocy elementu szczęścia – podnieśli z boiska, co swoje, nie tworząc przy tym w zasadzie żadnych akcji […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

West Ham pokazał pazur, ale na środkowych obrońców City nie było mocnych

Jeśli jakimś przypadkiem przegapiliście ten mecz, żałujecie, że nie śledziliście dzisiejszych podbojów Manchesteru City w drodze do mistrzostwa – uspokajamy. Nie trudźcie się oglądaniem z odtworzenia, dajcie sobie spokój. Ciekawych rzeczy było tyle, co kot napłakał. West Ham znalazł sposób na minimalizowanie atutów „Obywateli”, potrafił dobrać się im do skóry, ale ogółem wiało nudą. Na […]
27.02.2021
Weszło
27.02.2021

ŁKS wreszcie wygrywa, ale znów pokazuje dwie twarze

Łódzki Klub Sportowy na początku sezonu wygrywał mecz za meczem, grał ofensywnie, z polotem i fantazją. Potem nagle się zaciął, a wiosnę w lidze zaczął od kompromitującego występu z GKS-em Tychy. Porażka 0:3 wywołała dyskusję: czego jeszcze potrzebuje Wojciech Stawowy, by wygrać mecz? W drużynie pozostali najważniejsi zawodnicy, do tego doszły świetne jak na ten […]
27.02.2021