post Jan Mazurek

Opublikowane 11.11.2020 16:48 przez

Jan Mazurek

Jako dzieciak uwielbiał wspinać się bardzo wysoko i skakać stamtąd do wody. Nie mógł usiedzieć w miejscu nawet chwili. Był szalony. I przewidywał sobie wielką karierę. W Szachtarze zawsze byli od niego lepsi. Głównie Brazylijczycy. Żył więc za 800 hrywien, w marnych warunkach i zaciskał zęby. Strzelił pięknego gola Dusanowi Kuciakowi. W Belgii zerwał więzadła w lewej nodze, ale zamiast płakać nad swoim losem, zaczął szkolić prawą nogę. Gian Piero Gasperini długo nie mógł znaleźć mu miejsca w składzie, między swoimi gwiazdami środka pola, ale z czasem wyręczył go on sam. Kto? Ano Rusłan Malinowski. Człowiek, którego droga do europejskiej kariery była kręta, jak latynoamerykańskie drogi. 

I

Rusłan był trochę szalony. Czasami nie wiedziało się, gdzie jest, a jak się wiedziało, to już na pewno był gdzieś indziej.

Tak belgijskim dziennikarzom opowiadała o nim jego matka.

Nie dało się go usadzić. Kompulsywnie wspinał się na drzewa, a właściwie to najczęściej na jedno drzewo – wiśnię, która stała na środku podwórka. Nie robił tego na przekór nikomu. Wchodził tam tylko dla siebie. Żeby sobie posiedzieć, żeby sobie popatrzeć, żeby zaznać adrenaliny. Adrenaliny, która definiowała jego życie. Jego wakacyjny numer popisowy to wspięcie się na odpowiednio przerażającą wysokość i bezczelny skok do wody.

Czasami z nosa leciała mu nawet krew.

Czy się tym przejmował?

Nie, absolutnie.

Jego rodzice pozwalali mu na dużo, ale co raz podejmowali próby ujarzmienia tego żywiołu. Byli ludźmi sztuki. Nie zarabiali dużo. Utrzymywali się z orkiestry filharmonicznej. Matka jako śpiewaczka, ojciec jako akordeonista. Kochali muzykę i starali się, żeby ich najmłodszy syn również podzielał to uczucie. Trochę to było próżne i skazane na straty, ale uważali, że nic złego się nie stanie, jeśli chociaż spróbują, więc gdy miał osiem lub dziewięć lat, prowadzali go na zajęcia perkusji, tańca i śpiewu.

POLSKA POKONA UKRAINĘ? KURS: 2,25 W TOTOLOTKU!

Nie zagrało. Rusłan Malinowski wolał grać w piłkę. W szkole nie mógł usiedzieć w ławce. Skarżyli się nauczyciele, skarżył się dyrektor. Ciągle chciał kopać. I wyróżniał się. Również pewnością siebie i determinacją. Prowadził pamiętnik, w którym napisał tak:

Zagram w Szachtarze, zagram w Sewastopolu, zrobię karierę w Europie, będę wygrywał w reprezentacji. 

Zdolności profetyczne chłopca sprawdziły się doskonale. Choć łatwo nie było.

II

Zawsze wyglądał na starszego. I zawsze grał na pomocy. Właściwie tak samo jak teraz. Agresywnie, szybko, odważnie, eksplozywnie, przebojowo. Miał ciąg na bramkę i uwielbiał strzelać z dystansu. Z bratem biegał po lesie, chodził na siłownie, robił pompki, brzuszki, wzmacniał mięśnie. Nabijał masę, co denerwowało nie tylko trenerów drużyn przeciwnych, którzy ciągle zaglądali mu w dowód, ale też własnych szkoleniowców, którzy raz po raz musieli borykać się z jego skłonnością do przekraczania norm wagowych.

Ale wyróżniał się.

Stąd też zainteresowanie ze strony akademii dwóch największych ukraińskich klubów – z Szachtara Doniec i z Dynama Kijów.

Rodzice zachęcali go do tej drugiej opcji. Bliżej domu. Ale on nie chciał grać w Kijowie. Wolał wyjechać do Doniecka. Matka płakała. Z tęsknoty spała w jego koszulkach. Ale wiedziała jedno – wiedziała, że tylko zamiana Żytomierza na Donbas może sprawić, że pójdzie do przodu, że zacznie spełniać marzenia. Nie miała prawa go blokować.

III

Rusłan wychowywał się już w niepodległej Ukrainie. Nikt nie zabijał w nim indywidualizmu. Mógł pisać lewą ręką, co wcześniej w Związku Radzieckim uważane było za chorobę i mógł strzelać lewą nogą. Lewą nogą, która go wyróżniała. Potrafił zrobić z nią mnóstwo dobrego. Nie tylko huknąć, a to robił wspaniale, ale też przerzucić, rozrzucić, rozegrać, podać, wypuścić, kiwnąć. W dorosłym Szachtarze najbardziej imponował mu Matuzalem. Brazylijczyk, który większość kariery spędził we Włoszech, ale tylko na Ukrainie realnie się wyróżniał.

Malinowski chciał grać tak, jak on, błyszczeć tak, jak on, dominować tak, jak on, ale miał jeden zasadniczy problem – nie pochodził z Brazylii. Pewnego sufitu przebić nie mógł. W akademii przebijał się w miarę szybko, szczebel po szczebelku, wyróżniał się na każdym kolejnym etapie szkolenia, ale nie w takim stopniu, żeby perspektywicznie być rozpatrywanym do gry w pierwszej drużynie Szachtara.

Tam coraz swoje role odgrywały latynoskie rytmy. Fernandinho, Tyson, Douglas Costa, Alex Teixeira, Bernard, Fred, Marlos i spółka. Koordynator akademii Szachtara, Patrick van Leeuwen, tak mówił o Malinowskim:

Niski. Muskularny. Nieprzeciętny talent. Zawsze chciał otrzymywać piłkę. Problem pojawiał się, kiedy koledzy wybierali inne rozwiązanie. Reagował emocjonalnie. Obrażał się. Sprawny, precyzyjny, dobry strzał, dobre podanie. Kandydat na dziesiątkę. Słaby w obronie, nieradzący sobie z silniejszymi i większymi od siebie. Nie mogłem narzekać, że nie trenuje, bo starał się, bardzo aktywnie uczestniczył w zajęciach. Długo rozwijał się prawidłowo, ale kiedy miał siedemnaście lat coś się zatrzymało, mieliśmy wątpliwości. 

Wątpliwości na tyle duże, że Patrick van Leeuwen zadzwonił, żeby przekazać Rusłanowi Malinowskiemu informację, że w klubie nie ma dla niego przyszłości. Nakazał mu pakować manatki i wracać do Żytomierza.

IV

Malinowski był zdruzgotany. Łzy cisnęły mu się do oczu. Ale tylko w Doniecku. W Żytomierzu nie dawał po sobie znać, że coś jest nie tak, że coś nie gra. Rodzina to wiedziała, wiadomo, w końcu coś stanęło na drodze do spełnienia marzeń, których wcale nie krył, ale też nie zamierzała specjalnie się nad nim użalać. To tylko pogorszyłoby sytuację.

No i jeszcze jedno.

Patrick van Leeuwen wcale nie był taki ostry. Następnego dnia, po podziękowaniu Rusłanowi i odesłaniu go do domu, zadzwonił jeszcze raz, żeby powiedzieć nastolatkowi, że klub dalej będzie monitorował jego talent i niewykluczone, że ktoś z Doniecka jeszcze się do niego odezwie. Ta myśl towarzyszyła więc Malinowskiemu, kiedy kopał piłkę w jakiejś amatorskiej drużynie w rodzinnym mieście. Trwało to pół roku. Aż w końcu znów zabrzęczała komórka.

REMIS POLSKI Z UKRAINĄ? KURS: 3,45 W TOTALBET!

Szybka sprawa. Trzecia drużyna Szachtara straciła kilku zawodników na rzecz drugiej drużyny, która zaś straciła kilku piłkarzy na rzecz pierwszej, więc powstaje miejsce i pytanie: „Przyjeżdżasz czy nie?”. Nadzieja wróciła. Marzenia też. Malinowski, którego telefon zastał gdzieś na podwórku, pobiegł do domu. Wszedł do kuchni. Poprosił mamę, żeby spakowała mu buty, bo jedzie do Doniecka. Czy rodzicielka była w szoku? Nie. Przecież wiedziała, że jej syn nie umie usiedzieć w jednym miejscu, że jest szalony.

Nazajutrz był już w Doniecku.

V

To nie jest historia o tym, że zawsze warto wierzyć w możliwość realizacji swoich marzeń. Za słodkie by to było i za infantylne.

W Szachtarze nigdy się nie przebił. W trzecim zespole wyglądał ponoć nieźle, ale ilu było takich, jak on wtedy? Setki? Tysiące? Pewnie tak. Wówczas z piłki by się nie utrzymał. Zarabiał 800 hrywien, czyli jakieś 150 złotych, mieszkał we współdzielonym mieszkaniu, no i grał w jakiejś niższej lidze. Inna sprawa, że znów zadziałały jego zdolności profetyczne.

Ponoć napisał kiedyś w swoim pamiętniku:

Przyjdzie czas, że będę dostawał tyle hajsu, że będę mógł kupić wszystko, co będę tylko chciał. 

Na to trzeba było jeszcze poczekać, ale ewidentnie się rozpędzał. Zaraz wypożyczył go Sewastopol, którego budował partner biznesowy Rinata Achmetowa. Mariusz Lewandowski, który wówczas tam grał, opowiadał, że przyszedł z misją budowania klubu od zera. Że nie było niczego. Żadnej organizacji. Polak chwalił się, że pełnił tam rolę rolę nie tylko piłkarza, ale też dyrektora, trenera, kucharza i organizatora odpraw. Egzotyka, w której Malinowski się nie odnalazł.

Jeszcze za czasów Szachtara miewał tajemnicze problemy zdrowotne. Chorował. Często bolało go gardło, miewał gorączki, przeszedł nawet ze dwie operacje. Osłabiła się jego odporność. W Sewastopolu skręcił kostkę, złamał palec, przeważnie pauzował, a jak grał, to najwyżej przeciętnie.

Ale zachciała go Zoria Ługańsk. Pierwszoligowy klub, który miał chrapkę na europejskie puchary. Transfer bronił się tylko tym, że Malinowski wykazywał potencjał.

VI

Doskonale pokazywał to Siergiej Chitrikow, były skaut Legii i Lecha, w rozmowie z Leszkiem Milewskim. 

Mówiliśmy kto ciekawy mógł trafić do Lecha: a do Legii?

Rusłan Malinowski. Nie mówię, że bez problemów by przyszedł, na pewno byłby dużo droższy niż Kevin Kampl. Szachtar go nie chciał. Miał duży potencjał. Ale wciąż wydawało się, że choć będzie za chwilę wyżej, to maksymalnie na poziomie ligi belgijskiej, holenderskiej. Nie zakładałem, że trafi do lig TOP5

VIII

W Zorii początkowo wchodził z ławki, na półgodzinne epizody, ale praktycznie zawsze coś po sobie zostawiał. Czy to gola, czy to kluczowe podanie, czy kiwkę, czy jakiś atomowy strzał. Wzrastał, choć dalej zdawał się nieopierzony i nieoszlifowany.

Kapitalny przykład to eliminacje do Ligi Europy.

Dwumecz z Feyenoordem Rotterdam. Domowy mecz? 1:1. Rewanż w Holandii? Do ostatnich sekund remis 3:3. Zoria w grupie Ligi Europy. Faworyt prawie na kolanach. Sensacja blisko. Malinowski rozgrywa genialny mecz. Strzela dwa gole, udowadnia światu, że powoli zaczyna spełniać marzenia. Doliczony czas gry. On przy piłce. Strata. Elvis Manu strzela gola. Feyenoord wygrywa.

Rusłan Malinowski w szatni niszczy telefon.

Jest zrozpaczony.

Mija kilka dni i już o tym nie pamięta.

To kluczowy moment budowy jego konstrukcji mentalnej. Przyrzeka sobie, że nie będzie się złościł. Że nie wypada, że to głupie, że to dziecinne. I że powinien zachowywać się, jak dorosły w świecie dorosłej piłki.

IX

Rok później, w eliminacjach Ligi Europy, jest już o niebo dojrzalszy.

Ma już zresztą wyrobioną markę w lidze ukraińskiej, coraz częściej mówi się, że może wyjechać na Zachód, a przy tym dalej jest tylko wypożyczony z Szachtara Donieck, gdzie standardowo nie ma dla niego miejsca.

Jego trzy bramki eliminują RSC Charleroi.

A jego piękny gol z rzutu wolnego, zapowiadający to, co jeszcze częściej będzie robił w przyszłości, straszy Legię, prowadzoną przez Henninga Berga, z którą Zoria przegrywa.

Dusan Kuciak tylko bezradnie złapał się za głowę.

X

Pół roku później już nie było go na Ukrainie. Szachtar wypożyczył go do Genku. Nie bał się wyjazdu z kraju. W końcu kilka lat temu nie wahał się, żeby opuścić dom i przejechać ponad tysiąc kilometrów, żeby samotnie zamieszkać w Doniecku. Poza tym znał angielski, wiedział, że się dogada. Nieprzypadkowo ukraińscy kumple wołali na niego John Travolta, ewentualnie Tom Cruise. Może i jest trochę podobny do obu holywoodzkich aktorów, jeśli mocno zmruży się oczy przy dużej wadzie wzroku, ale nie o to tu chodzi. Miał w sobie element gwiazdorski. Taki błysk.

Tylko, że na dzień dobry zerwał więzadła.

Poważna kontuzja.

Długa przerwa.

UKRAINA ZWYCIĘŻY Z POLSKĄ? KURS: 3,09 W EWINNER!

Entuzjazm jego trenerów w Genku, po całkiem obiecującym początku na boiskach Jupiler Ligi, przygasł. Twierdzili nawet, że Malinowski wyraźnie przygasł, że stracił wigor i zapał w oczach. Bali się, że uraz zniszczy perspektywicznego piłkarza. Niesłusznie. Nie dość, że on nie próżnował i szkolił zdrową prawą nogę, która była do tej pory wyraźnie słabsza od lewej, to jeszcze budował się psychicznie. Doskonale wiedział, że kiedy działo się w jego życiu źle, zaraz następowała perypetia, obrót o sto osiemdziesiąt stopni.

XI

Takim obrotem okazało się wykupienie go przez Genk z Szachtara. W końcu przestał być niewolnikiem marzeń o wystąpieniu w jego barwach. Grał na własnych zasadach. W innej lidze, na innych warunkach.

Wyzdrowiał. I zaczął grać kozacko.

W europejskich pucharach pogrążył Lecha. Przy jego mega mocnym strzale Jasmin Burić nie miał nic do powiedzenia.

W lidze z każdym sezonem grał lepiej i lepiej, aż w sezonie 2018/19 zaliczył 28 spotkań, 9 goli, 9 asyst i mistrzostwo Belgii, co ostatecznie utwierdziło świat, że Jupier Liga jest dla niego stanowczo za mała.

On też tak twierdził.

Chciał odejść. Właściwie to już nawet zimą, ale wtedy władze Genku poprosiły go o dżentelmeńską umowę: dograjmy sezon, wygrajmy mistrzostwo, a potem odchodzisz, gdzie tylko chcesz. Zawdzięczał im wiele. Zgodził się, choć na stole leżały kuszące oferty z Romy i Celty Vigo.

Nadeszło lato.

Czas zmian.

XII

Atalanta Bergamo obserwowała go od dłuższego czasu. Skauci włoskiego klubu mieli doskonale obcykaną ligę belgijską. Wiedzieli o niej praktycznie wszystko. Wcześniej wyłuskali rejonów Beneluksu: Martina de Rohna (Heerenveen), Timothy Castagne’a (Genk), Robina Gosensa i Lennarta Ciborrę (obaj Herakles). Malinowski był pomysłem dyrektora sportowego Giovanniego Sartoriego i wiceprezesa Luca Percassiego.

Tylko Genk robił problemy. Belgowie, za wszelką cenę, chcieli zostawić go w klubie. Mimo dżentelmeńskiej umowy, trzeba ich zrozumieć, to był ich lider, największa gwiazda. Malinowski był obruszony. Poczuł się oszukany. Strony pogodziły pieniądze. Atalanta zapłaciła 14 milionów euro, a Ukrainiec został trzecim najdroższym transferem w historii klubu.

Pierwsza rzecz, którą na jego temat powiedział Gian Piero Gasperini, brzmiała tak:

– Uważam, że ma nie najgorszą lewą nogę. 

I oczko do dziennikarzy.

XIII

Problem w tym, że Gasperini miał cholerny problem ze znalezieniem Malinowskiemu pozycji na boisku. Nie potrafił go sklasyfikować, wprowadzić w ramy swojego systemu. Widział go jako kogoś pomiędzy Mario Pasalic, Papu Gomezem a Josipem Iliciciem. Trochę tego, trochę tego, a trochę tamtego. I do tyłu, i do przodu, i to do boku. Skonkretyzowanego pomysłu brakowało.

W Serie A grał więc ogony.

– Lekcje na Gasperiniego są bardzo trudne: intensywność jest niesamowita, tempo zabójcze, przerwy krótkie. Na koniec obowiązkowe bieganie przez dwadzieścia minut. Nie czujesz już nóg, musisz biegać, zapieprzać, cały czas. Jeśli myślisz, że trening się skończył, zawsze jesteś w błędzie. Zawsze będą nowe ćwiczenia, kolejne i kolejne, może to zająć nawet czterdzieści dodatkowych minut. Dużą wagę przywiązuje się do treningu siłowego, budowania wytrzymałości, swojego ciała – opowiadał Malinowski.

Nie narzekał. Uczył się. Poznawał szatnię.

I odpalił po pandemii.

Już tak na dobre.

Asysta z Cagliari, asysta z Sampdorią, gol z Juventusem, gol i dwie asysty z Brescią. Nawet, kiedy nie grał w pierwszym składzie, trudno było nie zaliczyć go do grona liderów Atalanty, która zachwycała w lidze i w Europie. W Serie A był w czołówce w oddawanych celnych strzałów, udanych prób dryblingu, wywalczonych fauli, przeprowadzonych akcji prowadzących do goli. Jeśli wzięłoby się pod uwagę średnią z 90 minut, Rusłan Malinowski byłby czwarty w Atalancie w bramkach (0,44) i trzeci w asystach (0,24). Mniej więcej takie same wartości, osiągał przykładowo Paulo Dybala (0,46 / 0,25).

Znamienne.

XIV

To też jeden z ulubieńców Andrieja Szewczenki i Mauro Tassottiego, którzy prowadzą wzrastającą reprezentację Ukrainy. W kadrze jest jednym z liderów. Szybki, dynamiczny, silny, z atomowym strzałem. I ciągle się rozwijający. Swoje już udowodnił. Marzenia spełnia. Teraz pozostaje mu już praktycznie tylko szlifowanie swoich przepowiedni z pamiętnika. Tych o robieniu karierze w Europie i wygrywaniu z reprezentacją.

JAN MAZUREK

Fot. Newspix

Opublikowane 11.11.2020 16:48 przez

Jan Mazurek

Liczba komentarzy: 4
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Kornel
Kornel
3 miesięcy temu

Juz w Zorii bylo widac, ze potencjsl ma wielki, szkoda ze nasze kluby nie sprowadzaja takich grajkow.

Marcin
Marcin
3 miesięcy temu

Fajnie napisana, ciekawa, niekiedy inspirująca historia. Duża wartość dla codzienności każdego z nas, wobec wyznaczania celów, konsekwencji, dążenia do czegoś w życiu, a także braniem się za bary z przeciwnościami. Nie gdzieś w jakims dalekim, niekiedy cukierkowym LA, a niedalekiej Ukrainie o chłopaku, który chciał zapierdalać i zawzięcie walczyć o swoje, prawdopodobnie do upadłego. Propsy dla autora za przytoczenie tej historii i fajne ubranie jej w słowa! W dobie korony potrzeba takich więcej, niż wcześniej. Pozdro dla normalnych, którzy nie przypierdola, się o moje zdanie lub składnie wypowiedzi bo załączy im się tryb rycerz języka polskiego.

Jam ci jest
Jam ci jest
3 miesięcy temu

„Atalanta Bergamo obserwowała go od dłuższego czasu. Skauci włoskiego klubu mieli doskonale obcykaną ligę belgijską. Wiedzieli o niej praktycznie wszystko. Wcześniej wyłuskali stamtąd: Martina de Rohna (Heerenveen), Timothy Castana (Genk), Robina Gossensa i Lennarta Ciborrę (obaj Herakles).”

Większość poniższych klubów, to nie są kluby belgijskie. Dbałość o szczegóły nie zawadzi.

Suche Info
05.03.2021

Michniewicz o Szabanowie: – Nie potrzebujemy teatru

Jedna z najbardziej nośnych scen ostatnich dni w polskiej piłce. Pusty stadion Legii. Na murawie leży Artem Szabanow, obrońca mistrza Polski, który zawalił spotkanie z Piastem. Podbiega do niego Gerard Badia, pomoże mu się podnieść, razem schodzą do szatni. Dziś do tej sytuacji odniósł się na konferencji prasowej Czesław Michniewicz, krytykując ukraińskiego zawodnika. W pierwszej […]
05.03.2021
Weszło
05.03.2021

Nie ma w Ekstraklasie napastnika, którego bym się bał

Dlaczego nie gra jako napastnik? Czy po spotkaniu z Lechem Poznań w Pucharze Polski jego nazwisko wylądowało w notesie Paulo Sousy? Dlaczego Rakowowi sprzyja lepszy stan murawy? Co jest największą siłą częstochowskiej ekipy? Czy nowym zawodnikom łatwo odnaleźć się pod Jasną Górą? Jak bardzo zmienił się klub przez te wszystkielata i jak Marek Papszun utrzymywał […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

„Der Spiegel” atakuje Lewandowskiego. „Wątpliwe sztuczki”

Jeśli ktoś myślał, że konflikt pomiędzy Robertem Lewandowskim a Cezarym Kucharskim szybko się wypali, względnie zostanie jakoś załagodzony, ten musi zweryfikować pogląd. Publikacja „Der Spiegel”, która bierze pod lupę finanse Lewandowskiego, jest kolejnym odcinkiem tej sagi. Ile jeszcze potrwa, jakie ładunki zostaną odpalone? Przypomnijmy, że choć współpraca pomiędzy Kucharskim i Lewandowskim dawno wygasła, tak z […]
05.03.2021
Weszło Extra
05.03.2021

Pasjonaci-hobbyści coraz bardziej widoczni w mediach. Niektórzy nawet komentują mecze

Nie zawsze to na co dzień dostrzegamy, ale świat ciągle zmienia się w wielu aspektach. Czasami to dobrze, czasami źle, nie każda nowość jest pozytywnym zjawiskiem. Bez wątpienia jednak za takie należy uznać ewolucję, jaką w ostatnich latach pod pewnymi względami przeszły media sportowe. Rozwój portali społecznościowych, a zwłaszcza Twittera, sprawił, że od pewnego czasu […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

CBA ponownie w siedzibie PZPN

Dziś rano ponownie funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zapukali do siedziby PZPN. Z czym związana była ta interwencja? Piszemy „ponownie”, bo pierwszy raz CBA pojawiło się w Polskim Związku Piłki Nożnej we wrześniu. Interwencja ma związek z tak zwaną aferą melioracyjną i śledztwem prowadzonym przez szczecińską prokuraturę. Szeroko opisywaliśmy wtedy tę sprawę: Okej, czyli o co […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Bodvar Bodvarsson odchodzi z Jagiellonii

Nie będzie już Bodvara Bodvarssona w Jagiellonii Białystok. Rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron. Przyznamy, jakieś skromne nadzieje mieliśmy wobec tego piłkarza, ale nawet tych skromnych nadziei nie spełnił. Skąd nadzieje? Ano stąd, że to był jednak zawodnik będący w orbicie zainteresowań reprezentacji Islandii. A reprezentacja Islandii to w ostatnich latach nie najgorsza rekomendacja. Sam kierunek […]
05.03.2021
Weszło Extra
05.03.2021

Mariusz Szczygieł o Bogu, seksie i męskiej szatni (wywiad)

Czy odszedłby spełniony? Jak wypełnić lukę po Bogu? W kogo wierzy? Czy nauczył się już kochać samego siebie? Dlaczego nie lubi uczyć? Co spowodowało, że nie ma dzieci? Jak w latach 70. radził sobie z niechęcią do sportu? Co pozwoliła mu odkryć męska szatnia? Ile wina może wypić? Kto – poza gołymi kobietami – widnieje […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Motała: – Dziś nikt w Polsce nie ma respektu przed Lechem

Portal Interia.pl przeprowadził wywiad z Dariuszem Motałą, byłym dziennikarzem Canal+, dyrektorem sportowym GKS-u Katowice, ale przede wszystkim byłym kierownikiem Lecha Poznań. Motała dobrze zna wymagania, jakie są w Poznaniu wobec Kolejorza, dobrze zna tą presję. Były kierownik Lecha Poznań wraca do czasów, gdy sam pracował przy Bułgarskiej, ale przede wszystkim próbuje przeanalizować obecną sytuację klubu. […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Widzew sprzedał tysiące wirtualnych biletów na derby

Sobotnie derby Łodzi odbędą się bez kibiców. Zamiast gorącej atmosfery, puste trybuny. Widzew znalazł jednak sposób, by mimo to ten mecz przekuć w profity dla klubu, a także szansę dla kibiców na to, by chociaż w pośredni sposób uczestniczyli w tym wydarzeniu. Co dokładnie zrobili? Otóż Widzew sprzedaje wirtualne bilety, z których zysk przeznaczony będzie […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Inter wygrywa z Parmą 2:1 i umacnia się na czele Serie A (video)

Nie spuszcza z tonu w lidze włoskiej Inter Mediolan. Zanotował właśnie szóste kolejne ligowe zwycięstwo. Przypomnijmy, że w 2021 przegrał tylko jeden mecz ligowy, 6 stycznia z Sampdorią. Łącznie ma w tym sezonie zaledwie dwie porażki, a wśród pokonanych między innymi Juventus. Stara Dama wzięła rewanż w Coppa Italia, ale jest jasne, że Interowi zależy […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Boguski: – Powinienem u Skowronka otrzymywać więcej szans na grę

Rafał Boguski, bohater ostatniego meczu Wisły Kraków z Wisłą Płock, udzielił obszernego wywiadu portalowi Goal.pl. Niestety, Rafał jak niszczyciel dobrej zabawy wyjaśnia, że z Wisłą Płock oczywiście wrzucał, a gol był przypadkiem. Niby człowiek wiedział, a jednak się trochę łudził. Boguski uważa, że najcięższe treningi w karierze miał u Hyballi, Petrescu i Smudy. Podkreśla jednak, […]
05.03.2021
Weszło
05.03.2021

POLOWANIE NA LUQUINHASA | Dwaj zgryźliwi tetrycy

Dwaj zgryźliwi tetrycy, Leszek Milewski i Jakub Olkiewicz, wracają do korzeni. Przez dobre 30 minut narzekają na brutalną grę w Ekstraklasie, ale też strzelają taktycznymi spostrzeżeniami, nieśmiesznymi anegdotami oraz naturalnie nawiązaniami do gier z przełomu XX i XXI wieku. W drugiej części programu widz poznaje Nikitę Kovalonoksa, ale i dowiaduje się o najświeższych transferach Huraganu […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Sto meczów Jimeneza dla Górnika. Ściga Angulo

Zleciało. Jesus Jimenez ma już za sobą sto meczów dla Górnika Zabrze. Wśród obcokrajowców reprezentujących Górnika Zabrze, więcej meczów dla zabrzan ma Igor Angulo, którego licznik zatrzymał się na 106 meczach, a także Oleksandr Szeweluchin, który rozegrał dla zabrzan 104 spotkania. Jesus Jimenez powinien ich spokojnie wyprzedzić w tym sezonie. To historia dość nieoczywista, bo […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

„Tak hartuje się stal”. Dziś premiera piłkarskiego serialu

Dziś o 18:00 premierę będzie miał serial dokumentalny stworzony przez Stal Rzeszów. Seria „Tak hartuje się Stal” jest dokumentem o życiu w Akademii Stali. Fabuła opiera się o walkę drużyny Stali Rzeszów U17 o awans do Centralnej Ligi Juniorów. Serial jest już po pokazie przedpremierowym. Ma pokazywać kulisy, odprawy przedmeczowe, narady trenerów, fragmenty meczów, a […]
05.03.2021
Weszło
05.03.2021

Pazdan: Po Euro mogłem reklamować Ubera i Media Expert

– Pierwszy okres pazdanomanii był dobry pod względem wizerunkowym. Pokazałem się, jako normalny gość. Wydałem książkę dla dzieci, zostałem ambasadorem SOS Wioski Dziecięce, brałem udział w reklamie Kubusia, która miała na celu propagowanie zdrowego stylu życia. Nie rzucałem się na każdą ofertę, a było ich naprawdę wiele. Mogłem reklamować Ubera, Media Expert, ale w tamtym […]
05.03.2021
Suche Info
05.03.2021

Hyballa przed Górnikiem: „Coraz bardziej czujemy się jak jedna rodzina”

W piątek obejrzymy tylko jeden mecz Ekstraklasy.Wisła Kraków zagra u siebie z Górnikiem Zabrze. Co ciekawego na konferencji prasowej powiedział Peter Hyballa? O Górniku: „Wydaje mi się, że to będzie dość intensywny mecz. Ostatnio nasz przeciwnik grał ustawieniem 5-3-2, czyli miał dosyć zamknięty środek. Podobnie, jak my gra wysokim pressingiem, z dwoma napastnikami, także wydaje […]
05.03.2021
Anglia
04.03.2021

W Anglii po staremu: Liverpool dziaduje, Chelsea Tuchela wygrywa, a sędziowie…

Na początek zagadka. Ile razy przegrał Liverpool w pierwszych 100 meczach pod wodzą Juergena Kloppa na Anfield? Cztery. Ile razy Liverpool przegrał na Anfield w ostatnich pięciu meczach? Pięć. Właściwie nie mieści się to w głowie, ale taka jest smutna prawda. The Reds w Premier League po prostu dziadują.  Dzisiaj nie było inaczej. Jeśli mamy […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

„Pech nas nie opuszcza”. Ojrzyński narzeka na remis z Wisłą Płock

W zaległym meczu 16. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy między Wisłą Płock a Stalą Mielec padł remis 2:2. Na pomeczowej konferencji prasowej Radosław Sobolewski i Leszek Ojrzyński, trenerzy obu drużyn, nie byli zadowoleni z podziału punktów.  Niezadowoleniu Sobolewskiego nie sposób się dziwić. W weekend jego Wisła Płock przegrała 1:3 z Wisłą Kraków, mimo że prowadziła […]
04.03.2021