W ostatnim czasie reprezentacja Szwecji zyskała na popularności w Polsce. Wcale nie dlatego, że zmierzymy się z nią podczas EURO 2021. Ekipę Janne Anderssona stawia się jako przykład dla biało-czerwonych: można ze swoich zasobów czerpać tak, żeby było i efektywnie i przyjemnie dla oka. – Być może łatwo rozgryźć to, co gramy, ale nie tak łatwo nas zatrzymać – tak selekcjoner naszych sąsiadów zza morza opisuje swój zespół. Faktycznie, trzeba przyznać, że chłop nie rzuca słów na wiatr. Prosty system, prosta piłka i konkretne wyniki. Tak w skrócie można opisać to, co prezentują obecnie Blagult.

Kadra Szwecji wzorem dla Polski? Jak wykorzystać maksimum potencjału [ANALIZA]

Szwedów pod wieloma piłarskimi względami można do nas porównać. Historia? Świetna, medale mistrzostw świata. Teraźniejszość? Trudniejsza, sporo niepowodzeń. Liga? Podobna. Faktycznie, Szwedzi leją nas w pucharach i stoją wyżej w rankingu, jednak ta luka jest stosunkowo świeża. Trzy sezony temu to Polska była 21. w rankingu UEFA, a Szwecja 22. Sezon temu dzieliły nas jeszcze „trzy oczka”. Zresztą, wystarczy spojrzeć na porównanie transferów wychodzących, żeby zobaczyć, że obie ligi w Europie mają podobne znaczenie.

Zarobki z transferów w euro
PolskaSzwecja
2019/202042 mln23 mln
2018/201932 mln36 mln
2017/201831 mln19 mln

Reprezentacja? Też znajdziemy sporo podobieństw. Stoper z Premier League do pary z ogranym w Europie gościem? Jest. Mocne skrzydła – niegdyś nasza największa broń? Są. Solidny, defensywny pomocnik z mocnej ligi? Jest. Największa gwiazda w ataku? Chyba też, mimo że wiadomo, że Lewandowskiego i Isaka dzielą lata świetlne. No i przede wszystkim: rodzimy selekcjoner. Janne, czy też dla uproszczenia Jan Andersson nie ma nazwiska i CV pełnego chwały, choć w ojczyźnie był mocno ceniony. Ale nosa poza nią nie wychylił, co jednak nie przeszkodziło mu w osiągnięciu historycznych wyników.

  • Awans na mistrzostwa świata po dwóch nieudanych próbach poprzedników
  • Ćwierćfinał mundialu – najlepszy występ Szwedów od lat
  • Awans do Dywizji A w Lidze Narodów
  • Awans na EURO 2021

Zastał Szwecję drewnianą…

Andersson przejmował Szwedów w niezbyt dobrym momencie. Był 2016 rok, a reprezentacja ze Skandynawii odpadła z EURO we Francji w fatalnym stylu. Bez zwycięstwa, z jednym strzelonym golem – najgorszy wynik w historii. Przed nowym selekcjonerem stało spore wyzwanie, bo na dodatek z gry w narodowych barwach zrezygnował Zlatan Ibrahimović, jak wiadomo – absolutna legenda tamtejszego futbolu. Krajobraz, jaki miał przed sobą Andersson nie napawał optymizmem, bo celem był awans na mundial. A tak się składa, że Szwedzi dwie poprzednie edycje opuścili, więc misja należała raczej do tych spod znaku samobójczych.

Aha, jakby nieszczęść było mało. W grupie eliminacyjnej Szwecja wpadła na Francję, Holandię, czy Bułgarię.

Finał tych zmagań nie jest rzecz jasna żadnym spoilerem. Blagult wrócili w wielkim stylu: w grupie eliminacyjnej odpalając Holandię, potem klepiąc Włochów. Szwedzi z Anderssonem na ławce spisywali się tak dobrze, że nawet Zlatanowi wróciła chęć do gry w narodowych barwach. W naszym magazynie „Orły 2018” wróżyliśmy, że „sieroty po Zlatanie” mogą sprawić na mistrzostwach świata niespodziankę i tak też się stało. Szwedzi mundial zakończyli dopiero na ćwierćfinale. Jak do tego doszło? Spokojnie, nie spuścimy was na drzewo, dopełnieniem cytatu z Zenka.

Proste środki, świetne wyniki

Bo świetne wyniki skandynawskiej ekipy nie są niewiadomą. Wręcz przeciwnie, stały się przyczyną wielu analiz. Nic dziwnego, skoro Szwecja orała rywali w systemie 4-4-2. Czyli – w teorii – najbardziej archaicznym z możliwych. A jak orała? Nie zaskoczymy was – defensywą. Andersson doskonale wiedział, jaki materiał ma do dyspozycji. Claesson, Larsson, Ekdal – no, tiki-taki z tego nie zrobisz. – Lubią bronić głęboko wycofani. Bez piłki stosują wąskie ustawienie. Nie próbują naciskać na przeciwnika wysoko, ani szeroko. Wolą czekać na ruch rywala – pisali analitycy „Stats Bomb”.

Cóż, drużyna turniejowa – chciałoby się powiedzieć.

Stats Bomb – jak bronili Szwedzi na mundialu

Szwedzi w Rosji faktycznie byli mocno wycofani. Czyhali na kontry. Widzimy to, gdy sprawdzimy, jak często pressing kończył się przejęciem piłki. Drużyna Anderssona pozornie jest wysoko. Pozornie, bo rozegrała więcej spotkań. Gdy spojrzymy już na wynik procentowy, Szwedzi są prawie na końcu listy. Skuteczniejsi byli nawet Polacy, czy Niemcy, których Blagult odpalili przecież w grupie. Kilka statystyk, które uświadomią wam, jak mocno cofnięci byli Szwedzi:

  • 5. miejsce – liczba kontaktów z piłką we własnym polu karnym
  • 9. miejsce – liczba kontaktów w tercji obronnej

Ale trzeba przyznać, że przynosiło to świetne efekty. Szwedzi mieli proste założenie – rywal może sobie strzelać, byle nie dochodził do tzw. „setek”. To się sprawdza w liczbach.

  • Okazje do oddania strzału przeciw Szwedom – 108
  • Okazje do zdobycia bramki przeciw Szwedom – 7
  • Liczba strzałów na bramkę Robina Olsena – 73
  • non-penelty xG przeciwko Szwedom – 4.1

Średnio 0.05 xG na strzał. Dla porównania ofensywne statystyki reprezentacji Szwecji:

  • Okazje do oddania strzału – 83
  • Okazje do zdobycia bramki – 9
  • Liczba strzałów na bramkę rywala – 53
  • non-penelty xG – 5.3

Średnio 0.1 xG na strzał. „Stats Bomb” pisze, że Szwedzi nie przejmowali się ofensywą rywali. Niech ładują, byle dali wyprowadzić kontrę. Bo jak wiadomo, szybki atak to zwykle większa szansa na zdobycie gola – łatwiej wjechać w pole karne. I to właśnie widzimy w powyższych liczbach. Ciekawy jest też fakt, że zamknięcie się Blagult na własnej połowie oznaczało spore kłopoty dla rywala. Tylko w jednym meczu Szwedzi zaliczyli więcej długich podań niż rywale i była to niewielka różnica. Świadczy to o tym, że zespół może i grał defensywnie, co przyjemne dla oka nie jest, ale przynajmniej nie stosował taktyki „laga na chaos”, gdy trzeba było przejść do ataku. W przeciwieństwie – niestety – do Polaków, którzy dla odmiany tylko raz zmusili rywala, żeby grał dalekie piłki częściej od nich.

Ale ok, nie róbmy też ze Szwedów wybornych klepaczy, bo ich pomysł na grę był całkiem prosty. Nie bez powodu najwięcej podań w tercję ataku w drużynie Jana Anderssona mają dwaj stoperzy i dwie „szóstki”. „Total Football Analysis” przepis na atak Szwedów przedstawia tak. – To, co świetnie im wychodziło, to przesuwanie się w zależności od tego, co działo się na boisku. Byli prawdopodobnie najlepiej zorganizowanym zespołem w Rosji. Gdy odzyskiwali piłkę, szukali prostych środków. Toivonen i Berg mieli powalczyć o piłki, a ich koledzy spróbować je zebrać. W ataku pozycyjnym przechodzili natomiast na system 3-5-2. Emil Forsberg schodził po piłkę, a lewy obrońca Ludwig Augustinsson przesuwał się wysoko, na połowę rywala. W tym czasie jego vis a vis Mikael Lustig tworzył tercet defensywny z dwoma stoperami, a Albin Ekdal schodził do asekuracji.

Szwedzi podczas mundialu w Rosji

Szwedzi ten prosty futbol opanowali do perfekcji. Nic dziwnego, że Jan Andersson twierdził wprost: możemy pokonać każdego. To też znamienne, bo mimo defensywnego nastawienia, jego drużyna nie wychodziła na boisko po to, żeby zagrać na zero z tyłu, a dalej to jakoś będzie. – Jeśli wychodzisz na boisko tylko po to, żeby bronić się przed silniejszym rywalem, przegrasz. Twój zespół też ma swój mecz, musi realizować swoje ofensywne założenia. Kluczem jest wyczuć i wykorzystać, kiedy ma się okazję to zrobić – mówił po jednym ze spotkań.

Być może jego kadra dotarłaby jeszcze dalej, gdyby nie jeden, mały szkopuł. Ok, drużyna udźwignęła grę bez Zlatana, natomiast w praktyce brakowało im skutecznego snajpera. – Ich minusem było zbyt duże uzależnienie od Marcusa Berga. To ponura ironia, że nie zdobył gola na tym turnieju, mimo że oddawał średnio 3.18 strzałów na mecz, a jego xG było równe 2.3. Ale nie jest też tak, że Berg był bezużyteczny. Zaliczył 27 kontaktów z piłką w polu karnym rywala, co było 12. wynikiem wśród wszystkich zawodników.

Szwecja dziś, czyli ewolucja

Dobra, ale mundial mundialem – to było w końcu dwa lata temu. Od tego czasu zmieniło się sporo. Zmienił się także sposób gry reprezentacji Szwecji, która stała się bardziej nowoczesna. Najlepszy dowód to ostatnie dwa spotkania – z Francją oraz z Portugalią. Dwaj rywale z topowej półki – i dwa przegrane mecze – zauważy bystre oko. To fakt, jednak polecimy filozoficznie: jest różnica między porażką a porażką. Dobrze wiemy, że Polska w meczu z Holandią przez 90 minut modliła się o to, żeby nie stracić gola. Zrobiła dokładnie to, przed czym przestrzega Andersson: skupiła się tylko na bronieniu. Zero strzałów w drugiej części spotkania doskonale to potwierdza. Porównajmy dwa mecze.

Holandia – Polska
HolandiaPolska
Strzały14 (4)2 (1)
Podania (celne)624 (548)353 (271)
Długie piłki (celne)46 (24)48 (18)
Dryblingi (udane)20 (15)14 (2)
Szwecja – Francja
SzwecjaFrancja
Strzały (celne)9 (2)7 (1)
Podania (celne)548 (460)528 (440)
Długie piłki (celne)54 (30)67 (38)
Dryblingi (celne)7 (5)14 (8)

Po takim porównaniu nikt chyba nie powie, że nie ma żadnej różnicy między tymi porażkami, mimo że wynik był taki sam – 0:1. Francja, czyli mistrz świata, zmuszona do gry dalekich piłek. Oddająca mniej strzałów na bramkę. Gdyby druga tabelka dotyczyła meczu Polaków z Holendrami to, uwierzcie nam, Jerzy Brzęczek byłby noszony na rękach. Zresztą jeszcze jeden istotny fakt. Spójrzmy na mapę, która pokazuje średnią pozycję zawodników w trakcie meczu.

Szwecja – Francja

Holandia – Polska

Kolejny dobry mecz Szwedów – potyczka z Portugalią. Tu bardzo łatwo zaobserwować, że Andersson idzie z duchem czasu. Dziś w futbolu sukces odnoszą ci, którzy bronią nieco wyżej. Chętniej naciskają rywala, próbując odebrać piłkę. Wystarczy spojrzeć na kilka sytuacji Blagult z końcówki pierwszej połowy, gdy Portugalczycy próbowali rozgrywać piłkę.

  • 33. minuta gry – wysoki pressing po stracie
  • 37. minuta gry – Isak naciska bramkarza, ten się myli, piłka trafia pod nogi Berga
  • 38. minuta gry – Szwedzi w obronie ustawiają piątkę w linii na połowie boiska, zagęszczają formacje

Jeśli zerkniemy w statystyki, znów widzimy podobieństwa. Portugalia musi grać długimi podaniami. Ma przewagę, fakt, ale to było oczywiste od początku. Natomiast Szwecja walczy. Nie załamuje się nawet po czerwonej kartce. W drugiej połowie rywale ją gniotą, jednak nadal próbuje. Wywalczyła trzy groźne stałe fragmenty gry i gdyby tylko Forsberg lepiej centrował, coś mogłoby się z nich urodzić. Ale już nie o to chodzi, że się nie urodziło. Pamiętamy zero prób zaskoczenia bramkarza Holendrów przez Polaków. Tu wyglądało to inaczej.

  • 5 strzałów
  • 3 z pola karnego
  • 3/3 udane dryblingi

To statystyki ekipy ze Skandynawii, gdy grała w osłabieniu. Do tego kilka kapitalnych obrazków, jak ten, gdy zakładają pressing przy aucie rywali, całym zespołem będąc na połowie Portugalii. Jak ten, kiedy sprytnie wychodzą spod własnej bramki i wyprowadzają kontrę 3v3. Jak ten, gdy w końcowych minutach nadal walczą, nadal stosują wysoki pressing. Być może dlatego ich mapa pozycji wygląda tak.

A tu ciekawostka – nawet po uwzględnieniu zmian, czyli w momencie mocnej defensywy w „dziesiątkę”, Szwedzi nadal grają wyżej niż Polska z Holandią.

Dwa dobre mecze to nie anomalia

Możecie teraz wejść i powiedzieć: dobra, ale czemu tak jęczycie o jeden mecz? Przecież na mundial najpewniej dostaniemy się dzięki oklepywaniu Macedonii i jej podobnych cudaków, a to nam przecież w miarę wychodzi. Faktycznie, nie będziemy niczego naginać pod tezę. Porównując mapy pozycji z meczów z rywalami na swoim poziomie, wielkiej różnicy nie widać.

Rumunia – Szwecja

Bośnia – Polska

Porównajmy jednak, jak to wygląda pod względem dokładniejszych liczb. Bierzemy na tapet dwa spotkania, z których dane są ogólnodostępne. Polska – Bośnia i Szwecja – Rumunia. Zakładamy, że w obu skala trudności jest podobna i tak biało-czerwoni, jak i Blagult, powinni dominować.

Polska vs BiHSzwecja vs Rumunia
Podania w tercję ataku142176
Podania do przodu302307
Wycofania piłki177148
Podania do tercji defensywy9558
Kontakty w polu karnym2528

Cóż, przepaści nie ma, ale znów można powiedzieć, że wyraźnie widać kto tu chce grać w piłkę, a kto ma z konstruowaniem ataków problemy. Polacy wolą cofać, Szwedzi napierać. A jeśli myślicie, że to tylko jeden mecz i nie ma co wyciągać daleko idących wniosków, to pozostaje odesłać do naszej analizy bylejakości biało-czerwonych w środkowej strefie boiska. Albo do analizy Tomasza Włodarczyka, który na podstawie danych z WyScouta opisał to bardziej obrazowo. W skrócie na 20 finalistów EURO:

  • Jesteśmy na szarym końcu pod względem liczby podań i ich dokładności
  • Oglądamy plecy Europy pod względem podań w ostatnią tercję boiska
  • Jesteśmy jedną z najrzadziej dotykających piłkę w polu karnym rywala drużyn
  • Fatalnie wypadamy pod względem podań progresywnych

Czyli potwierdza się wszystko to, co przedstawiliśmy, porównując dwa wspomniane wyżej spotkania.

Kibice i Zlatan marudzą, Andersson robi swoje

Ok, wiemy już jedno. Szwedzi, którzy dysponują zbliżonym do nas – choć i tak obiektywnie słabszym – potencjałem wyciskają go jak cytrynę. A konkretniej wyciska go Janne Andersson, który doświadczenie zbierał tylko w tamtejszej ekstraklasie. Czyli można znaleźć dobrego trenera na własnym podwórku. W trakcie gromadzenia materiału do tego tekstu jedno mnie jednak mocno rozbawiło. Mianowicie to, że Szwedzi na swojego selekcjonera… marudzą. Bez problemu trafimy na komentarze w stylu: zbyt siermiężnie. Czemu tak zapobiegawczo? Czy defensywa jest konieczna? A może trochę polotu?

Mało tego, kilka dni temu rozpętała się burza dotycząca Anderssona. Jej prowodyrem był Zlatan Ibrahimović, któremu nie spodobał się fakt, że wielki talent, Dejan Kulusevski, mecz z Francją zaczął na ławce rezerwowych. – Pieprzony żart. To kolejny dowód na to, że niekompetentni ludzie na niewłaściwych stanowiskach niszczą szwedzką piłkę – napisał piłkarz Milanu. Odważne słowa jak na gościa, który na mundialu nie strzelił dla Szwecji ani jednej bramki.

Janne Andersson

W każdym razie Anderssona ze swojej decyzji wybronił się w kapitalny sposób, bo w jego wyborach nie było przypadku. Z Francją postawił na bardziej zaangażowanego w defensywę Sebastiana Larssona. Natomiast w meczu z Portugalią trener szwedzkiej kadry dostrzegł potencjał w wystawieniu ofensywnie usposobionego Kulusevskiego, który miał wykorzystać wolną przestrzeń, która powstała w wyniku rzadziej pracującego w tyłach Cristiano Ronaldo. Efekt był taki, że piłkarz Juventusu był czołową postacią na boisku – zaliczył 3/3 udane dryblingi i wygrał aż 11 pojedynków.

Cóż, jeśli tak ma wyglądać kadra, która zawodzi szwedzkiego kibica, to my się chętnie z tymi Szwedami zamienimy. Zwłaszcza że już po losowaniu wiadomo było, że czekają nas ciężary. – To trener, który bazuje na analizie przeciwnika, wykorzystywaniu największego potencjału swojej drużyny. Grają maksymalnie prostą piłkę, taktyka 4-4-2, siłę drużyny układa na jej największych atutach. Słabości Polski zostaną bardzo szybko wyłowione i wykorzystane. Polska na pewno nie jest faworytem i o ile wszyscy mówią, że to może być niewygodny rywal, to ja bym powiedział, że trzeba się naprawdę postarać, by nie przegrać. Zwłaszcza że Szwecja dobrze radzi sobie z drużynami najwyższej europejskiej klasy i traci z nimi mało bramek – mówił nam mieszkający w Szwecji Piotr Piotrowicz.

Co tu dużo mówić, wszystko to, co wtedy usłyszeliśmy, znajduje potwierdzenie w praktyce. A skoro dodatkowo dowiedzieliśmy się, że Szwedzi piłkarsko i taktycznie się rozwijają, a my raczej się zwijamy, to trudno przed naszym starciem być optymistą.

SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix

Weszło
08.08.2022

Wisła – Miedź. Czy zadziała logika Ekstraklasy?

Wisła Płock, absolutna rewelacja początku rozgrywek, zmierzy się z Miedzią Legnica, dotąd jednym z najgorszych zespołów, który nie wygrał jeszcze meczu. Wiecie, co to oznacza? Tak jest, to idealne okoliczności do tego, by zadziałała logika Ekstraklasy. Na papierze murowanym faworytem są „Nafciarze”, którzy w dodatku grają u siebie. Ale ile razy widzieliśmy już w tej lidze historie, gdy właśnie w takim momencie padał nieoczekiwany wynik. Zresztą, przykładów nie trzeba daleko szukać — przecież rozpędzona Cracovia została pokonana […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Włoski napastnik odchodzi z Widzewa

Mattia Montoni odchodzi z Widzewa Łódź. Kontrakt z włoskim napastnikiem został rozwiązany za porozumieniem stron.  Montini przyszedł do Widzewa rok temu jako zawodnik wyróżniający się w rumuńskiej ekstraklasie, ale rozczarował. Przez cały pierwszoligowy sezon rozegrał tylko 10 meczów, w których strzelił dwa gole. Wiosną już praktycznie nie pojawiał się na boisku. Po awansie ani razu nie załapał się nawet na ławkę rezerwowych. Jak niedawno informował „Fakt”, Włoch miał problem z profesjonalnym […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Grosicki: W pewnych momentach nasze granie jest naprawdę męczące

Pogoń Szczecin po czterech kolejkach Ekstraklasy ma na koncie dziewięć punktów, więc w tym względzie kibice narzekać nie mogą. Trudno jednak zachwycać się grą „Portowców”, którzy wygrywają w kiepskim stylu, często z dużym udziałem szczęścia. Zdaje sobie z tego sprawę Kamil Grosicki, autor pierwszego gola w meczu z Wartą. – Wygraliśmy i to jest najważniejsze, ale w pewnych momentach jest to naprawdę męczące na boisku i pewnie też dla kibiców. Staramy się jednak realizować […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Papszun: Trochę przekombinowałem, niepotrzebnie zdjąłem Sebastiana Musiolika

Marek Papszun część winy za porażkę z Górnikiem Zabrze wziął na siebie. Trener Rakowa Częstochowa był mocno niezadowolony z wydarzeń przed przerwą.  – Słaby mecz w naszym wykonaniu. Pierwsza połowa bez kultury gry, dużo nerwowości, mało zawodników, którzy mieli odpowiednią jakość tego dnia. Na domiar złego daliśmy sobie strzelić gola przed zejściem do szatni, a poza jeszcze tą jedną sytuacją, którą sami sprokurowaliśmy, przeciwnik za bardzo nam nie zagroził. Grając […]
08.08.2022
Suche Info
08.08.2022

Gaul: Cieszy mnie, że szybko zrozumieliśmy, ile możemy osiągnąć intensywnością gry

Bartosch Gaul był bardzo zadowolony po zwycięstwie nad Rakowem Częstochowa. Trener Górnika Zabrze znów dużo mówić o intensywności w grze.  – Po tym intensywnym i emocjonalnym meczu cieszę się z wyniku i zagrania w drugim meczu z rzędu na zero z tyłu. Napracowaliśmy się na to zwycięstwo. Zagraliśmy bardzo dobrą pierwszą połowę, z dużą intensywnością i posiadaniem piłki. Może te piłki możemy zagrywać jeszcze głębiej za plecy, ale myślę, że wiele rzeczy mieliśmy pod kontrolą. Intensywność, […]
08.08.2022
Weszło
08.08.2022

Napędzany przez złość, dynamit w nogach. Skąd wziął się Jakub Myszor

Kiedy był chłopcem – Kubusiem, jako bramkarz brał piłkę, dryblował przez całego orlika i strzelał gole. Bo drużynie nie szło, a porażki zaakceptować nie umiał. Gdy był nastolatkiem – Kubą, zdarzyło mu się zapomnieć butów z hotelu, więc grał w pożyczonych, choć każdy ruch sprawiał mu ból i obcierał stopy. Bo nie wyobrażał sobie, by nie zagrać. Jako dorosły – Jakub, powoli zaczyna stanowić o sile Cracovii. Oto droga do Ekstraklasy Jakuba Myszora. Bojszowy, Tychy, […]
08.08.2022
Weszło
08.08.2022

Wisła – Miedź. Czy zadziała logika Ekstraklasy?

Wisła Płock, absolutna rewelacja początku rozgrywek, zmierzy się z Miedzią Legnica, dotąd jednym z najgorszych zespołów, który nie wygrał jeszcze meczu. Wiecie, co to oznacza? Tak jest, to idealne okoliczności do tego, by zadziałała logika Ekstraklasy. Na papierze murowanym faworytem są „Nafciarze”, którzy w dodatku grają u siebie. Ale ile razy widzieliśmy już w tej lidze historie, gdy właśnie w takim momencie padał nieoczekiwany wynik. Zresztą, przykładów nie trzeba daleko szukać — przecież rozpędzona Cracovia została pokonana […]
08.08.2022
Weszło
08.08.2022

Napędzany przez złość, dynamit w nogach. Skąd wziął się Jakub Myszor

Kiedy był chłopcem – Kubusiem, jako bramkarz brał piłkę, dryblował przez całego orlika i strzelał gole. Bo drużynie nie szło, a porażki zaakceptować nie umiał. Gdy był nastolatkiem – Kubą, zdarzyło mu się zapomnieć butów z hotelu, więc grał w pożyczonych, choć każdy ruch sprawiał mu ból i obcierał stopy. Bo nie wyobrażał sobie, by nie zagrać. Jako dorosły – Jakub, powoli zaczyna stanowić o sile Cracovii. Oto droga do Ekstraklasy Jakuba Myszora. Bojszowy, Tychy, […]
08.08.2022
Prasówka
08.08.2022

Dziekanowski: Raków staje się klubową wizytówką naszej piłki

Poniedziałkowa prasówka.  PRZEGLĄD SPORTOWY Barcelona zaskoczona szałem na punkcie Roberta Lewandowskiego?  – Jesteśmy fatalni, przepraszam — mówi nam sprzedawca w oficjalnym sklepie klubowym przy Placa Catalunya. I choć uśmiecha się od ucha do ucha, to dobrą miną i tak nie zmieni tego, jak FC Barcelona marketingowo rozgrywa przyjście Polaka. Ci, którzy chcą zaopatrzyć się w jego koszulki, muszą obejść się smakiem. Od ręki trykotu nowej gwiazdy wicemistrza Hiszpanii […]
08.08.2022
Weszło
07.08.2022

Rotacja się nie sprawdziła. Górnik pokonał Raków

Wicemistrzowie Polski przegrali w Zabrzu pierwszy raz w oficjalnym meczu od 14 maja. Górnik strzelił gola po rzucie rożnym, którego nie powinno być, bo piłka przed wyjściem na boisko dotknęła Mateusza Cholewiaka. Bramkę po tym kornerze zdobył Aleksander Paluszek. To było jedyne trafienie w tym spotkaniu. Raków zagrał słabo. Trener częstochowian, Marek Papszun dokonał siedmiu zmian w stosunku do czwartkowego meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji ze Spartakiem Tranawa (2:0). […]
07.08.2022
La Liga
07.08.2022

Pumas, graliście w to kiedyś? Barcelona wygrywa, show Lewandowskiego

Włoskie kluby w okresie przygotowawczym lubią sobie pyknąć sparing z ósmoligowcem dla przećwiczenia taktyki. FC Barcelona poszła szerzej – zaprosiła taką ekipę na ostatni mecz przed ligą, oficjalny Puchar Gampera. To znaczy może zaprosiła kogoś innego, bo w sumie miała to być jedna z najlepszych ekip w Meksyku, a przyjechała banda kaktusów. – Będąc Robertem Lewandowskim, nie możesz strzelać z „dwunastką” na plecach. Jestem pewien, że teraz, gdy ma „dziewiątkę”, strzeli bramkę na Camp […]
07.08.2022
Weszło
07.08.2022

LIGA MINUS 4 – LIVE OD 22:00

Liga Minus po małej przerwie, zapraszamy! LIVE od 22:00.
07.08.2022
Liczba komentarzy: 7
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
kulas
kulas
1 rok temu
laowapa
laowapa
1 rok temu
Reply to  kulas
hahahahaha
hahahahaha
1 rok temu
Reply to  laowapa
dbdb
dbdb
1 rok temu

Może jakimś cudem wkulamy dzięki Lewemy jedną bramkę ze Szwedami na Euro i jakoś się uda zagrać na 0 z tyłu.
Bardziej jednak skłaniam się temu że nas przycisną i wypunktują niemiłosiernie.

dario armando
dario armando
1 rok temu

Na oko raczej wpierdol ,chyba ,że najlepszy piłkarz świata zrobi wreszcie show na turnieju reprezentacyjnym albo będziemy mieli ogarniętego selekcjonera.

Papryk
Papryk
1 rok temu

W tym tekście są cytaty od szwedzkiego trenera, które brzmią sensownie, są przemyślane. My możemy usłyszeć co najwyżej o lepszej jednej 'połowce’ od drugiej ( Jurij ciągle używa takiego zdrobnienia). Naprawdę śmieszne jest to, że my coś tu analizujemy, gdy problem widać po prostu na pierwszy rzut oka

Czcibor Czcigodny
Czcibor Czcigodny
1 rok temu
Reply to  Papryk

Zgadzam się. Daliśmy samochód pijanemu kierowcy i zastanawiamy się co jest nie tak z układem kierowniczym, bo nie jedzie prosto.