post Michał Kołkowski

Opublikowane 27.08.2020 12:49 przez

Michał Kołkowski

Klęski Śląska Wrocław, Piasta Gliwice czy Lecha Poznań. Dramatyczna porażka Wisły Kraków, celującej nawet w triumf w Pucharze Europy. Frycowe zapłacone przez Gwardię Warszawa. Nie wiodło się najlepiej polskim klubom w starciach ze szwedzkimi przeciwnikami w europejskich pucharach. Oczywiście są wyjątki, takie jak choćby niezapomniany triumf Legii Warszawa w starciu z Goeteborgiem, który zagwarantował „Wojskowym” udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Co do zasady jednak, historia nie napawa optymizmem przed konfrontacją Cracovii z Malmoe FF. 

Historia najnowsza

W ostatnich latach stosunkowo rzadko dochodziło do konfrontacji polskich klubów ze szwedzkimi na europejskiej arenie. Ostatni raz do takiego starcia doszło w 2016 roku. Wicemistrzowie Polski, Piast Gliwice, notujący wówczas zaledwie drugą pucharową przygodę w swojej historii, w II rundzie eliminacji do Ligi Europy trafili na IFK Goeteborg. Pozamiatane było już po pierwszym meczu. Piast poległ u siebie 0:3, by w rewanżu zremisować 0:0 i wylecieć z rozgrywek. Była to dość brutalna weryfikacja, choć wynik chyba mimo wszystko trochę gorszy niż gra. Szkoleniowiec gliwiczan, Radoslav Latal, zdawał się przewidywać czarny scenariusz jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra, bo na konferencji prasowej nie szczędził gorzkich uwag działaczom: – Wbrew zapowiedziom, zostaliśmy osłabieni, a nie wzmocnieni. Nie chciałem sześciu nowych piłkarzy. Wystarczyłoby trzech, ale takich, którzy daliby jakość. A to się nie udało.

Po pierwszym meczu ze Szwedami sfrustrowany Latal nieoczekiwanie rozwiązał kontrakt z Piastem, by miesiąc później… ponownie objąć zespół. Ale sukcesów z poprzedniej kadencji powtórzyć się nie udało. – Osobiście uważam, że to bardzo dziwne. Człowiek odchodzi i mówi, że ma za słabą drużynę, że nic z tego nie zrobi. Nagle wraca po miesiącu, wchodzi do szatni jak gdyby nigdy nic i oczekuje, że zespół będzie za niego zapierdalać. Niektórych zachowań nie potrafię zrozumieć – dziwił się Rafał Leszczyński.

Radoslav Latal

Swoje przeboje ze szwedzkimi klubami przeżywał też w ostatnich latach Śląsk Wrocław. Przed pięcioma laty wrocławianie, wówczas czwarta siła Ekstraklasy, również wylosowali Goeteborg w eliminacjach do Ligi Europy. No i skończyło się dość podobnie jak w przypadku Piasta, choć w tym przypadku rywalizacja zaczęła się od bezbramkowego remisu u siebie, a jej puentą była porażka 0:2 na wyjeździe. Jednak znacznie boleśniejszą klęskę Śląsk poniósł w 2012 roku, w eliminacjach do Champions League. Mistrzowie kraju w III rundzie kwalifikacji trafili na Helsingborgs IF i zebrali takie manto, że aż przykro było patrzeć. 0:3 u siebie, 1:3 na wyjeździe.

W ogniu krytyki znalazł się wówczas Orest Lenczyk, trener wrocławskiego zespołu. Drużyna ewidentnie zaczęła mu się już wówczas wymykać spod kontroli, wewnątrz zespołu dochodziło do konfliktów, a sam szkoleniowiec zdecydowanie nie pomagał sobie dziwacznymi posunięciami taktycznymi. Jednak Lenczyk, jak to on, nie bał się walić z grubej rury: – Jeszcze wczoraj [przed pierwszym meczem] wydawało mi się, że umiejętności niektórych naszych piłkarzy są wystarczające, by rywalizować z tym przeciwnikiem. Okazało się, że nie tylko nie daliśmy sobie rady, ale momentami pomagaliśmy rywalom. (…) Spóźniliśmy się z kompletowaniem jedenastki o dwa miesiące. Gdyby grali zawodnicy „starzy”, którzy opuścili klub, to może gralibyśmy i ładniej, i skuteczniej.

Czy to już koniec porażek, jakie polskie kluby poniosły z rąk Szwedów w XXI wieku? No niestety nie. W III rundzie eliminacji do Ligi Europy w 2012 roku ekipa AIK Fotboll pokonała w dwumeczu Lecha Poznań. Tutaj również wszystko było jasne już po pierwszym starciu. 3:0 dla AIK. Szwedzi lali poznaniaków i sprawdzali tylko, czy równo puchnie. W rewanżu gospodarze odgryźli się, ale tylko 1:0.

Mariusz Rumak

Trener Mariusz Rumak nie zrealizował wiec swojego śmiałego planu, który ogłosił na konferencji prasowej przed rewanżem: – Mamy swoją dumę, ambicję i na pewno powalczymy w rewanżu. Plan na rewanż jest taki, żeby strzelić cztery bramki. Nie możemy też żadnej bramki stracić – odgrażał się trener „Kolejorza”. Potem jednak spuścił z tonu. – Zadecydował pierwszy mecz. Przede wszystkim AIK zagrał wtedy bardzo dobrze. O wyniku końcowym najczęściej decydują małe detale. Nam nawarstwiło się to wszystko, co nas ostatnio spotykało. Długie podróże, nieprzespana noc i to wszystko spowodowało taki wynik

Jedyny sukces w polsko-szwedzkiej konfrontacji w XXI wieku przypada zatem na sam początek bieżącego stulecia. 2001 rok, I runda Pucharu UEFA. Legia Warszawa z niesłychanym przytupem zdemolowała wówczas IF Elfsborg. 4:1 przed własną publicznością, 6:1 na wyjeździe. Podopieczni Dragomira Okuki nie oszczędzali przeciwników. Zabawnie się wspomina z perspektywy czasu wypowiedź Krzysztofa Gawary, który przed pierwszym spotkaniem przestrzegał „Wojskowych”, by nie lekceważyli przeciwników z Elfsborga, bo skandynawskie zespoły nie chcą już być tylko „chłopcami do bicia”. Cóż – Legia w 2001 roku jeszcze się o tym nie przekonała, ale dzisiaj już wiemy, że była to uzasadniona i celna prognoza.

Czasy dawne

Jeżeli cofnąć się w czasie jeszcze dalej, to warto nadmienić, że polskie klub rzadko ładowały się na szwedzkich przeciwników w nieistniejącym już Pucharze Zdobywców Pucharów. W 1971 roku Zagłębie Sosnowiec już w I rundzie rozgrywek starło się z Atvidabergs FF, najmocniejszym szwedzkim klubem pierwszym połowy lat siedemdziesiątych. O wyniku zadecydował pierwszy mecz. Sosnowiczanie przegrali przed własną publicznością 3:4, a na wyjeździe tylko zremisowali 1:1. Od tamtego czasu nie doszło już do ani jednego spotkania zdobywcy Pucharu Polski i Szwecji w ramach PZP.

Co innego Liga Mistrzów/Puchar Europy oraz Puchar UEFA. Już pierwsze starcie polskiego klubu w ramach najbardziej prestiżowych kontynentalnych rozgrywek klubowych zostało rozegrane przeciwko Szwedom. Jesienią 1955 roku Gwardia Warszawa zmierzyła się z Djurgardens IF. Niestety, poległa. Na wyjeździe remis 0:0, u siebie klęska 1:4. Debiutanckiego gola dla polskiego klubu w Pucharze Europy zdobył Krzysztof Baszkiewicz, wielokrotny reprezentant Polski. Mocno zbudowany, dynamiczny skrzydłowy. Co ciekawe – Gwardia do Szwecji pojechała bez swojego pierwszego trenera. Ówczesne władze nie zdecydowały się bowiem na wydanie paszportu Edwardowi Brzozowskiemu. Obawiano się, że szkoleniowiec może już nie wrócić.

Ciekawostka druga – bodaj największą gwiazdą Djurgardens był wówczas Sven Olof Gunnar Johansson, znany raczej jako Sven Tumba, który karierę piłkarza łączył z gigantycznymi sukcesami w hokeju na lodzie. Na Igrzyskach Olimpijskich wywalczył ze szwedzką drużyną narodową brązowy i srebrny medal w tej dyscyplinie. Tumba to pierwszy europejski zawodnik, który został zaproszony na przedsezonowy obóz przez drużynę amerykańskiej NHL. Odrzucił jednak możliwość gry w Boston Bruins, bo to uniemożliwiłoby mu reprezentowanie kraju.

„Przegląd Sportowy” po wyjazdowym remisie Gwardii

Kolejne lata, przynajmniej jeżeli chodzi o Puchar Europy, to kilka sukcesów dla polskich drużyn w starciach ze Szwedami. 1967 rok, Górnik Zabrze gładko eliminuje Djurgardens. W pierwszym meczu dwa gole zdobywa Lubański. 1970, Legia miażdży IFK Goeteborg. Już po pierwszym meczu jest wszystko jasne, gdy do siatki trafiają Gadocha i Pieszko, a dubletem popisuje się Stachurski. Niestety, ta mini-passa została brutalnie przerwana dziewięć lat później, gdy Wisła Kraków wykrzaczyła się na Malmoe FF, choć wydawało się, że ma już awans do półfinału Pucharu Europy w kieszeni. Wyjątkowo bolesne potknięcie. „Biała Gwiazda” wcześniej pokonała w dwumeczu Club Brugge, jedną z najpotężniejszych wówczas ekip Starego Kontynentu. Wydawało się, że podopieczni Oresta Lenczyka mogą się nawet przy odrobinie szczęścia pokusić o zdobycie Pucharu Europy. No ale tego szczęścia zabrakło już w ćwierćfinale.

„Zaćmienie Białej Gwiazdy”. „Szczęście było blisko…”. Tak pisała prasa.

Są to zrozumiałe tytuły, skoro od stanu 1:1 w rewanżu przez 20 ostatnich minut wiślacy przyjęli trójkę. – Straciliśmy wtedy życiową szansę na wielki sukces w starciu z Malmoe FF, półfinał był naprawdę na wyciągnięcie ręki – wspominał Marek Motyka. – Porażkę ze Szwedami naprawdę ciężko było przełknąć. I trenerowi, i nam. Graliśmy znakomity mecz, mieliśmy ich na kolanach. Oni już zwiesili głowy, nie wierząc w odrobienie strat. Prezentowaliśmy się świetnie. Tylko co z tego? Sami sprokurowaliśmy sytuacje dla przeciwnika i przegraliśmy. Do dziś nie rozumiemy zresztą dlaczego. Ten mecz był arcyważny. W półfinale czekała na nas Austria Wiedeń, w finale zagralibyśmy z Nottingham Forrest. Rywale, z którymi można było powalczyć. Puchar Europy naprawdę był w zasięgu.

Dwa lata później Wisła znów starła się z Malmoe, tym razem w I rundzie Pucharu UEFA. Tym razem dwumecz nie miał już jednak takiej dramaturgii. Szwedzi wygrali bardzo pewnie, aż 5:1 w dwumeczu.

Marek Motyka

W 1975 roku w Pucharze UEFA ze szwedzkim zespołem GAIS poradził sobie Śląsk Wrocław. Wprawdzie w Skandynawii w wymiarze 2:1 zatriumfowali gospodarze, ale w rewanżu hat-trickiem popisał się legendarny Janusz Sybis, jedną sztukę dołożył w samej końcówce spotkania Tadeusz Pawłowski, no i summa summarum Śląsk awansował po dramatycznym zwycięstwie 4:2. Z kolei w 1983 roku z Elfsborgiem nie bez kłopotów poradził sobie Widzew Łódź. U siebie łodzianie zremisowali 0:0, ale na wyjeździe udało im się wyszarpać wynik 2:2 po trafieniach Kajrysa i Dziekanowskiego. Inna sprawa, że sformułowanie „u siebie” w kontekście pierwszego spotkania jest nie do końca trafione, ponieważ Widzew rozegrał tamten mecz w Białymstoku.

Na trybunach pojawiło się jednak kilkadziesiąt tysięcy widzów. Przede wszystkim miejscowych – na początku lat osiemdziesiątych Jagiellonia była jeszcze klubem balansującym między drugą a trzecią ligą, więc pucharowe przygody Widzewa, w którego składzie roiło się od reprezentantów kraju, to była spora atrakcja dla sympatyków futbolu z Białegostoku.

Na koniec nie wypada nie wspomnieć o szalonych latach dziewięćdziesiątych. W 1995 roku Legia Warszawa wyeliminowała Goeteborg w rundzie kwalifikacyjnej do fazy grupowej Ligi Mistrzów. U siebie „Wojskowi” wygrali 1:0, na wyjeździe 2:1. Paweł Janas ze swoją drużyną do Szwecji poleciał samolotem, podczas gdy kibice wybrali się tam legendarnym dziś promem. Piłkarzy nie ominęły przygody. Wystartowali z lotniska rządowego, ale… chwilę później zostali zawróceni, by odlecieć jeszcze raz, z lotniska międzynarodowego. Przed rewanżem czynnikiem dopingującym były rzecz jasna premie. Za awans Legia miała dostać 1,8 miliona dolarów. Za każdy kolejny punkt kolejne 290 tysięcy. Prezes Janusz Romanowski obiecał, że klub podzieli się z piłkarzami fifty-fifty, więc zdecydowanie mieli nad czym dumać. Przed meczem trener Janas zapowiedział, że przygotował specjalną niespodziankę. I słowa dotrzymał, sadzając na ławce Leszka Pisza.

Okazał się to wyjątkowo chybiony ruch. Janas chyba zakładał, że Pisz nie będzie się nadawał do twardej walki ze Szwedami. Ale szkoleniowiec przyznał się do błędu jeszcze w pierwszej połowie, wpuszczając Pisza na boisko. Ten wpisał się potem na listę strzelców, zdobywając bramkę po strzale… głową.

IFK Goeteborg 1:2 Legia Warszawa

Pisaliśmy na Weszło: „Po trafieniu Pisza gospodarze zupełnie się posypali. IFK kończyło mecz w dziewiątkę, sypały się brutalne faule w środku pola, trener Szwedów wylądował na trybunach, a raczej ze drucianą siatką w tunelu, skąd obserwował swoich bezradnych podopiecznych. Bednarz zakończył zaś zabawę strzałem z linii pola karnego. Chociaż na uwagę zasługuje też, jak wcześniej piłkę przed autem uratował Podbrożny. W ostatniej minucie wygranego dwumeczu… Jakby mu jeszcze było mało”.

Świętowanie wymknęło się potem spod kontroli. Nie tylko na promie powrotnym, którym zawładnęli kibice. Opowiadał Grzegorz Szamotulski: – Świętowanie tego sukcesu trwało długo i nie dla każdego skończyło się dobrze. Grześkowi Lewandowskiemu zaszkodził alkohol. Zaczął zachowywać się dziwnie i wygadywać głupoty. Na drugi dzień był czepialski, cały czas komuś dogryzał. Trudno było zrozumieć, o co mu chodzi. Chyba fiksował. Na płycie lotniska wyjął paszport, otworzył szeroko i demonstrując wszystkim wokół, zaczął śpiewać: „Dobry Jezu, a nasz Panie, daj mu wieczne spoczywanie”. Patrzyliśmy na niego ze zdumieniem, niepokojem i narastającą irytacją. Kolejne osoby znosiły te jego humory, niekończące się „wrzutki”, aż w końcu „Lewy” skierował swoje kąśliwe uwagi w kierunku Jacka Zielińskiego. To był błąd. „Zielu” – cicha woda – wstał, podszedł do Grześka i wymierzył mu taki cios, jakiego nie powstydziłby się Witalij Kliczko. Prosto w szczękę, soczyście, aż chrupnęła. Lewandowski padł jak długi.

I Maciej Szczęsny: – Na starym Okęciu ludzie wychodzący z lotniska mieszali się z tymi, którzy dopiero odlatywali, panował harmider i gwar. Miałem ogólne… poczucie obciachu, więc trochę mi przeszkadzało, że Lewandowski ledwo trzymając się na nogach na całą halę śpiewał hymn. Uznałem to za niestosowne, nie chciałem też, by wszyscy na nas patrzyli. Poprosiłem by przestał. Raz, drugi, trzeci. Na nic. On jeszcze chciał mi zrobić na złość i zamiast hymnu zaczął śpiewać: „Dobry Jezu, a nasz panie…”. Warknąłem, żeby się zamknął, a on do mnie: „A bo co mi zrobisz, bandyto jeden? Uderzysz mnie? Jak uderzysz, to pójdziesz do więzienia! No śmiało, uderz mnie!”

Maciej Szczęsny

– Miałem wtedy na głowie sprawę bójki z kibicem w Stalowej Woli, więc rzeczywiście nie mogłem Lewandowskiego uderzyć – dodał Szczęsny. – Przyjechaliśmy na Łazienkowską i Paweł Janas powiedział, że będzie rozruch. Ponieważ wszyscy byli doszczętnie pijani, uznałem, że trener żartuje i po prostu pojechałem do domu. Do głowy mi nie przyszło, że Janas mówił poważnie i faktycznie przeprowadzi zajęcia. Lewandowski w szatni zaczął wygadywać, że ja spękałem i uciekłem przed nim. Później zaczął dogryzać innym. No i dostał łomot. „Zielek” mi opowiadał, że sam się przestraszył, że uderzył za mocno. To była długa szatnia, a Lewandowski przeleciał całą, uderzając głową w podłogę. Bo „Zielek” trenował kiedyś rzut oszczepem i miał moc w ręce. A trafił czyściutko.

Z Goeteborgiem dwukrotnie mierzył się również Lech Poznań, ale za każdym razem bez powodzenia. W 1992 roku przerżnął aż 0:4 w II rundzie kwalifikacyjnej do Champions League. Pięć lat później poległ w I rundzie Pucharu UEFA.

Bilans

Podsumowanie polsko-szwedzkich starć w pucharach optymistycznie nastrajać nie może. W sumie jest to szesnaście dwumeczów i zaledwie sześć awansów polskich drużyn. W tym tylko jeden w XXI wieku. Jeśli rozbijemy to na poszczególne spotkania, bilans jest jeszcze bardziej zatrważający. 32 mecze i jedynie jedenaście zwycięstw. Plus siedem remisów oraz czternaście porażek. Co tu dużo mówić, kiepściutko to wygląda. W ostatnich latach Szwedzi naprawdę nieźle nas na europejskiej arenie młócili. A przecież na ogólne wrażenie wpływa też fakt, że reprezentacji Polski nigdy nie wiodło się zbyt dobrze w meczach ze Szwecją. Ogólny bilans (za HPPN) to 26 meczów, osiem zwycięstw biało-czerwonych, cztery remisy i czternaście porażek. Na dziesięć ostatnich starć Polska wygrała jedno.

Czy Cracovia zdoła dzisiaj nieco podreperować te statystyki? Cóż, ujmijmy to eufemistycznie – nie zanosi się. Ale podopiecznych Michała Probierza skreślać naturalnie nie należy. Rację miał zresztą sam trener na konferencji prasowej: – Malmoe to klub z tradycjami, bogaty. To oni są faworytem tego meczu, ale piłka nożna pisze różne scenariusze. Siłę Malmoe pokazuje wyjście z grupy w poprzednim sezonie Ligi Europy. Cieszę się, że trafiliśmy na taki zespół. Jeśli chcemy coś znaczyć, to musimy zacząć wygrywać takie mecze.

fot. FotoPyk

Opublikowane 27.08.2020 12:49 przez

Michał Kołkowski

Liczba komentarzy: 3
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
pryszczaty karzeł z nadwagą
pryszczaty karzeł z nadwagą
5 miesięcy temu

Był też dwumecz Legii z Elfsborgiem Boras za Okuki (2002, 2003?) wyników nie pamiętam ale pamiętam że Legia dość okrutnie ich powiozła wtedy.

Krzysztof
Krzysztof
5 miesięcy temu

„Pisaliśmy na Weszło: „Po trafieniu Pisza gospodarze zupełnie się posypali.” …
Wow, nie wiedziałem, że w 1995 już można było czytać Weszło …

Artas
Artas
5 miesięcy temu

Jednym słowem tytuł powinien brzmieć „Raz na wozie, a najczęściej pod nawozem”.

Weszło
26.02.2021

Inauguracja wiosny w Łodzi, derby w Poznaniu

Start wiosny w pierwszej lidze i derby Poznania w Ekstraklasie? Przecież to plan na idealną randkę. Pierwsze danie i deser z bitą śmietaną i wisienką. Przed nami konkretny piątek dla fanów polskiej piłki, więc warto rzucić okiem na kilka typów, które serwujemy wam na dziś. Można zarobić, można się dobrze bawić, więc najlepiej połączyć obydwie […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PowerPlay. Jóźwiak nad kreską i pierwszoligowe boje!

33% skuteczności, ale za to po dość wysokich, przekraczających 2,20 kursach. Taki dorobek nas jednak nie zadowala, więc tym chętniej ruszamy z kolejnym odcinkiem naszego PowerPlaya. Dzisiaj zaglądamy m.in. do Kamila Jóźwiaka, który razem ze swoim Derby już na dobre wymiksował się z walki w strefie spadkowej i do Łodzi, gdzie ŁKS po kapitalnej serii […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Łukasz Sierpinia – największy przegrany metamorfozy Podbeskidzia

Podbeskidzie Bielsko-Biała w czterech wiosennych meczach zdobyło osiem punktów, czyli raptem o jeden mniej niż przez całą jesień. To chyba największa metamorfoza ostatnich tygodni w Ekstraklasie, a skoro tak, siłą rzeczy są też jej ofiary. Tydzień temu pisaliśmy, że nowi zawodnicy już sporo dają „Góralom”, teraz warto wspomnieć o tym, który przy obecnym układzie traci […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Hoffenheim i Bayer kontynuują passę niemieckich sukcesów w Lidze Europy

Największy przegryw tego sezonu w Lidze Europy? Niekoniecznie Leicester City, który dostał w trąbę od Czechów. Nawet nie PSV Eindhoven, które przegrało awans na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem. Otóż najbardziej ciała dało Hoffenheim. Historia tego, w jaki sposób niemiecka drużyna pożegnała się z rozgrywkami to materiał na sequel przygód Adasia Miauczyńskiego. Naprawdę, rzadko zdarza […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

PRASA. Tworek: Zwracam uwagę na to, by zespół był jedną rodziną

– Na tym polega piękno sportu, że nie faworyci, kluby z wysokim budżetem, nie te, które mają gwiazdy, ale zespół, który jest kolektywem i ma ducha walki, odnosi zwycięstwa. Ogromną uwagę zwracam na team spirit, żeby być jedną rodziną. To daje nam dodatkowe procenty szans. Kiedyś Dania z biletem od losu wygrała Euro – mówi […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Jaki będzie dzisiaj Poznań? Zielony, niebieski, a może czerwony?

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że różne grupy kibicowskie w Polsce lubią dowalić do pieca. Zrobić jakąś głupotę, przekroczyć granicę dobrego smaku. Rozumiemy, że małe wojenki są dla fanów po dwóch stronach barykady chlebem powszednim, ale kilku chłopa w Poznaniu trochę się zagalopowało. Derby derbami, będzie ciekawie, bo obie ekipy żyją w tabeli niemal po sąsiedzku. […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Bruk-Bet pewniakiem, Rygaard hitem transferowym. Ankieta trenerów przed wiosną w 1. lidze

Kto lepiej zna realia zaplecza Ekstraklasy niż trenerzy, którzy jeszcze przed chwilą na tym poziomie pracowali? Chyba nikt, więc to do nich zwróciliśmy się z kilkoma pytaniami przed startem ligowej wiosny. Krzysztof Dębek, Szymon Grabowski, Tomasz Kafarski, Ireneusz Mamrot oraz Dominik Nowak typują dla nas potencjalnych wygranych drugiej rundy rozgrywek. Kto jest pewniakiem do awansu, […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

Dwaj zgryźliwi tetrycy. Dlaczego Warta nie nadaje się na film, a Hyballa dąży do perfekcji

Dwaj zgryźliwi tetrycy, czyli Leszek Milewski i Jakub Olkiewicz, witają wiosnę uśmiechem, więc zamiast tradycyjnego narzekania – tym razem chwalą. W ich objęcia wpadli między innymi przesympatyczni zawodnicy Warty Poznań wraz z równie sympatycznym trenerem Tworkiem, ale dość dużo ciepłych słów padło również pod adresem trenera Hyballi. Jeśli jesteście ciekawi, jakie warzywa sortował w Anglii […]
26.02.2021
Weszło
26.02.2021

„W Warcie nie ma liderów. Każdy buduje naszą swojską bandę”

– Na pewno teraz mam spokojniejszą głowę. Mogłem bronić bardzo dobrze i tylko dlatego, że nasz nominalny młodzieżowiec Aleks Ławniczak złapał uraz, to musiałem usiąść na ławce, bo Daniel Bielica – bramkarz – był drugim młodzieżowcem do gry. Nie chciałem robić zgrzytów w szatni, nie chciałem chodzić i marudzić. Więc zacisnąłem zęby i co mi […]
26.02.2021
Weszło
25.02.2021

Ogromne męki Milanu, Slavia wykopała Leicester, fart Olympiakosu

Kiedy wicelider Serie A do awansu w dwumeczu z Crveną Zvezdą Belgrad potrzebował rzutu karnego i fury szczęścia, to mamy prawo mówić o kompromitacji. Co więcej, Rossoneri w obydwu spotkaniach przez długi czas grali w przewadze jednego zawodnika. I co? I mimo to nie potrafili Serbom zagrozić. W rewanżu na San Siro o wynik drżeli dosłownie […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Sousa ma kolejny problem. Grosicki już na pewno nigdzie się nie ruszy

– Za mną jedna z najważniejszych decyzji w karierze. Zostaję w WBA i walczę o pierwszy skład oraz grę w Premier League i grę w reprezentacji Polski. Sytuacja nie jest łatwa, ale ja nigdy nie pękam i nigdy się nie poddaje – napisał dziś Kamil Grosicki na Twitterze. Wszystkie furtki są zamknięte. Czy pomocnikowi przejdzie […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Zieliński kręci sezon życia, grad bramek w Anglii i Szkocji, norweska niespodzianka

Który to już raz w tym sezonie mówimy, że Piotr Zieliński staje na wysokości zadania? No, przynajmniej kilka razy w ostatnich miesiącach tak się zdarzyło. Jasne, dla samego Napoli ten wieczór nie był zbyt szczęśliwy, ale polski pomocnik może być ze swojej postawy zadowolony. To samo może czuć kilka ekip, które zdobyły już awans do […]
25.02.2021
Weszło FM
25.02.2021

Piątek w Weszło.FM! Co na naszej antenie?

Piątek rozpoczniemy od „Dwójki bez sternika”, a skończymy „Hyde Parkiem”. W ciągu dnia dużo piłki, żużla i innych sportów! Szczegóły poniżej. 7-10: „Dwójka bez sternika” O poranku przywitają was Adam Kotleszka i Michał Łopaciński. Nie zabraknie humoru, horoskopów i zapowiedzi meczów Ekstraklasy. 10-11:30: „Dwóch Zgryźliwych Tetryków” Leszek Milewski i Jakub Olkiewicz jak co tydzień w […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

QUIZ: 3 NA 1! CZY ROKI OGOLI KOWALA, OLKIEGO I BIAŁKA, KTÓRZY ZAGRAJĄ W JEDNEJ DRUŻYNIE?

Dzisiaj wyjątkowy Quiz. Quiz, którego nie powinien wygrać Roki, bo będzie się mierzył z trzema przeciwnikami: Kowalem, Olkim i Białkiem. Ale czy nie wygra? To już naprawdę trudno przewidzieć. A może łatwo… Zapraszamy od 19:30! 
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Odpalamy szklaną kulę. Wróżby przed powrotem pierwszej ligi

Pierwsza liga wróciła zaległymi meczami w ostatni weekend, choć jeszcze nie wszystko zostało nadrobione. Niektórzy z pierwszoligowców już ponad dwa tygodnie temu mieli okazję, by zaprezentować się w Pucharze Polski. Inaugurujący rozgrywki mecz miał zostać rozegrany z Niepołomicach, choć jego gospodarzem jest Resovia, a ostatecznie piłkarze zagrają w Rzeszowie na sztucznej murawie. Czy wszyscy nadążają? […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Pozwólcie, że wrócę do historii. Bo co to by był za cykl felietonów coczwartkowych, gdybym nie rzucił wam czasem w twarz jakimiś zakurzonymi archiwaliami. W czasach, gdy piłka nożna to był jeden mecz Ligi Mistrzów na czternastocalowym Sanyo, strona 201 w Telegazecie i, jak się udało wyżebrać u rodziców, jakaś „Piłka Nożna”, istniał piłkarz imieniem […]
25.02.2021
Anglia
25.02.2021

Poznajcie Brentford. Ekipę, która w końcu jest gotowa na Premier League

Na dobrą sprawę poważnie spróbowali dwa razy. Rok temu, gdy zajęli miejsce numer trzy i w sezonie 2014/15, gdy udało się finiszować na pozycji piątej. Poza tym średnio – a to byli jedenaści, a to dziewiąci. A jednak przez cały ten czas, który minął od awansu Brentford do Championship, kiełkuje myśl, że to projekt obliczony […]
25.02.2021
Weszło
25.02.2021

Zoran Arsenić w Rakowie – ruch mało szałowy, ale zrozumiały

Zoran Arsenić w Rakowie Częstochowa to jeden z ciekawszych ruchów kadrowych klubów Ekstraklasy w ostatnim dniu zimowego okienka. Czy to w takim razie pokazuje, jak nudny był na naszym podwórku finisz transferowy? Trochę tak. I choć powrót Arsenicia do polskiej ligi nawet minimalnie nie zwiększył u nas poziomu ekscytacji, to z perspektywy drużyny Marka Papszuna […]
25.02.2021