post Avatar

Opublikowane 08.09.2020 16:24 przez

Szymon Janczyk

190 – tyle minut w reprezentacji Polski rozegrał Maciej Rybus od czasu mundialu w Rosji. Trzy mecze, dwa w wyjściowym składzie. W pewnym momencie można było żartować, że w hierarchii lewych obrońców wyżej od Rybusa stał kierowca autobusu. Jerzy Brzęczek z uporem stawiał albo na Arkadiusza Recę, albo na zawodnika grającego na innej pozycji. Tymczasem Rybus, gdy w końcu dostał szansę, zagrał bardzo solidnie. Na tyle solidnie, że znalazł się w gronie najbardziej chwalonych piłkarzy w naszej kadrze. O co więc z tym Rybusem chodzi?

Cztery lata gry w Lokomotiwie Moskwa? Podstawowy zawodnik, mistrzostwo Rosji, dwa srebrne medale. Pięć lat gry w Tereku Grozny? Podstawowy zawodnik, dwa ostatnie sezony z „dyszką” w klasyfikacji kanadyjskiej. Rok we Francji? Ok, często rezerwowy, ale pół roku pograł, do TOP4 się przyłożył. Na papierze były piłkarz Legii Warszawa ma wszystko, żeby być etatowym reprezentantem kraju. I rzeczywiście nim był – do czasu kadencji Jerzego Brzęczka. Fakt, tak w kadrze, jak i w klubie przez długi czas był skrzydłowym. Tyle że dawno temu przycupnął już na lewej stronie defensywy. A przecież tam o skład jest znacznie łatwiej niż na boku pomocy. W końcu mniej więcej od zawsze mamy problem z obsadą tego boku obrony.

Tymczasem liczba występów w wyjściowym składzie na lewej obronie u Brzęczka wygląda tak.

  • Bartosz Bereszyński – 8
  • Arkadiusz Reca – 7
  • Maciej Rybus – 2
  • Artur Jędrzejczyk – 1

Rybusa w hierarchii nie tylko dystansuje nominalny prawy obrońca. Dystansuje go także gość, który przez długi czas był rezerwowym, a do wczoraj dostał na tej pozycji tyle szans, co stoper Artur Jędrzejczyk. Dlaczego?

Podatność na kontuzje

Pierwsza rzecz, która przychodzi do głowy, gdy pobieżnie zbadamy temat? Urazy. Rybus za okaz zdrowia nie uchodzi. Najlepszy dowód? W całej swojej karierze tylko dwa razy zaliczył sezon z >2000 minutami na boisku. Z czego w ciągu ostatnich pięciu lat ani razu. Nie ma wątpliwości, że gdyby nie kontuzje Maciej Rybus byłby już w klubie wybitnego reprezentanta. Wszyscy pamiętamy, że przez urazy boczny obrońca stracił wyjazd na EURO do Francji. Ale to stare czasy. Jak ze zdrowiem Rybusa było za kadencji Brzęczka?

  • Cztery stracone mecze na starcie – 3 razy zagrał wówczas Reca, raz Jędrzejczyk
  • Dwa stracone spotkania w eliminacjach – z Izraelem i Słowenią; grał Bereszyński

Łącznie 6 z 18 meczów poza kadrą. Teoretycznie sporo, bo w końcu 1/3. Ale z drugiej strony wciąż pozostaje 12 spotkań, w których Rybus mógł zagrać, bo był zdrów jak – nomen omen – ryba. Bo pierwsze powołanie dostał dopiero w czerwcu 2019 roku. Ominął jeszcze dwa okienka na kadrę. W listopadzie, gdy co prawda był świeżo po urazie, ale zarówno przed przerwą reprezentacyjną, jak i po niej grał w lidze rosyjskiej. A także w marcu, gdy miał za sobą słabszy okres w Lokomotiwie – cztery mecze bez choćby minuty na boisku. Ale pamiętajmy przy tym, że Brzęczek nie miał oporów, żeby wyciągać z szafy Recę, który swego czasu miał więcej minut w kadrze niż w klubie. Więc brak gry jest dla Rybusa żadną wymówką.

Nie gryzł się w język

A może w długiej banicji Rybusa jest ukryte drugie dno? Lewy obrońca bez wątpienia nie owijał w bawełnę. Podczas mundialu Rybus wyszedł przed szereg i powiedział wprost: drużyna nie za bardzo wiedziała, co właściwie ma grać. Adam Nawałka stwierdził wtedy, że był to „lapsus językowy”, natomiast faktem jest, że w ostatnim meczu defensor już nie zagrał. Potem była wspomniana kontuzja i dłuższa przerwa od kadry. Gdy piłkarz Lokomotiwu ponownie pojawił się na zgrupowaniu, od razu zaczął z grubej rury.

 Trudno mi mówić o pomyśle selekcjonera, bo jestem u niego pierwszy raz na zgrupowaniu. Wiemy, że styl nie podoba się kibicom i dziennikarzom. Nam też nie – stwierdził po meczu z Macedonią, w którym dostał od Brzęczka 20 minut. I co? I trafił do szafy.

Od momentu tej wypowiedzi Rybus zagrał tylko z Łotwą i z Bośnią. Prawie zawsze (poza Izraelem i Słowenią) był na kadrze i prawie zawsze był trzecim do gry na lewej stronie defensywy. W zasadzie możemy w ciemno zakładać, że gdyby nie absencja Arkadiusza Recy, to licznik ex-legionisty u nowego selekcjonera nadal byłby na tym samym poziomie, co u Artura Jędrzejczyka. Nic więc dziwnego, że wokół feralnej wypowiedzi urosła legenda. Legenda kary, którą Rybus miał zapłacić za nią i za jeszcze jeden, nieco mniejszy występek.

„Selekcjoner ma do niego ograniczone zaufanie, które zostało dodatkowo nadszarpnięte, gdy piłkarz zaspał na śniadanie między meczami ze Słowenią a Austrią. Został za to ukarany finansowo – symbolicznie – ale trudno nam oceniać, czy to w jakikolwiek sposób zdecydowało, że nie dostał szansy w spotkaniu na PGE Narodowym” – pisał „Przegląd Sportowy” podczas drugiego zgrupowania z udziałem Rybusa.

Czy piłkarz Lokomotiwu nie grał za karę? Być może. Czy w takim razie można uznać, że wypisał się z kadry na własne życzenie? Trochę tak. Czy to aby nie przesada? I tu dochodzimy do bardzo ważnego punktu.

Kombinacje na lewej obronie kończyły się fatalnie

Mianowicie reprezentacji Polski najwyraźniej nie stać na eksperymenty na lewej obronie. Odpuszczanie możliwości gry zawodnika z topowej ligi, grającego regularnie w europejskich pucharach, to kryminał. Niezależnie od tego, czy nie pasuje do taktyki, czy za późno zjadł jajecznicę. A największym kryminałem był pomysł, żeby zamiast niego wystawiać na tej pozycji prawego obrońcę. Dowody? Proszę bardzo, dwa mecze, które Rybus spędził na ławce. Lewa strona obrony w meczu ze Słowenią.

  • 34. minuta gry, piłka za plecy Bereszyńskiego, Fabiański ratuje nas na piątym metrze
  • Gol na 0:2? Bereszyński zbyt wysoko, piłka za plecy, Sporar wjeżdża w pole karne wyprzedzając bez problemu Pazdana
  • 74. minuta gry, groźny strzał z dystansu Ilicicia, który bez asysty schodzi sobie ze strony Bereszyńskiego
  • 2/7 wygranych pojedynków
  • 21 strat

Czyli trzy groźne sytuacje, z czego przynajmniej dwie spowodowane niewłaściwym ustawieniem Bereszyńskiego. Ok, zerknijmy na mecz z Austrią.

  • Słupek Arnautovicia? Centra szła z lewej strony, gdzie Bereszyński nie zatrzymał rywala
  • 34. minuta gry, piłka za plecy Bereszyńskiego, Lazaro strzela z ostrego kąta, niepilnowany
  • 49. minuta gry, Austriacy jednym podaniem bez problemu mijają Bereszyńskiego, Arnautović przegrywa pojedynek z Fabiańskim
  • 3/5 wygranych pojedynków, mniej strat

Statystycznie wygląda to lepiej, fakt. Tyle że znów największy dym pod naszą bramką był wtedy, kiedy rywale atakowali stroną Bereszyńskiego. Żeby było jasne – nie winimy za to „Beresia”. Każda drużyna szuka słabych punktów, a to ewidentnie był słaby punkt Polaków. O wpadce z Holandią już nie wspominamy.

„Bereś” vs Rybus w ofensywie, czyli znowu przepaść

Ok, to może chociaż wystawianie Bereszyńskiego ma sens, bo chłop robi nam przewagę z przodu i ta jego prawa noga na lewej stronie do czegoś się przydaje? Jakby to ująć… Nie do końca. Najlepiej będzie porównać dokonania tej dwójki. Zaczynamy od pierwszego meczu z Austrią, bo od tego momentu mamy dane.

Bartosz Bereszyński – 6 meczów, 540 minut (Austria, Izrael, Słowenia, Austria, Macedonia, Holandia)
  • 1 kluczowe podanie
  • 0/5 celnych dośrodkowań
  • 1 zablokowany strzał
  • 4/12 udanych dryblingów
Maciej Rybus – 2 mecze, 170 minut (Łotwa, Bośnia i Hercegowina)
  • 3 kluczowe podania
  • Asysta
  • 3/4 celne dośrodkowania
  • 1 strzał niecelny, 1 zablokowany
  • 2/3 udane dryblingi

Spokojnie, nie chcemy wmawiać, że Rybus kręci kosmiczne liczby. Ale jednak wypada lepiej, biorąc pod uwagę, ile szans dostał. Zresztą, robi się zabawniej, gdy podamy liczby Bereszyńskiego grającego na prawej obronie w meczu z Macedonią Północną wygranym 2:0.

  • 2 kluczowe podania
  • 59 celnych podań (na lewej stronie max 39)
  • 1/3 celne dośrodkowania
  • 2/4 udane dryblingi

Czyli „Bereś” wcale nie jest rzadziakiem. Wystarczy, że zagra na swojej pozycji. No dobrze, to dopełnijmy obrazu tej dwójki i sprawdźmy, jak obaj radzą sobie w destrukcji.

Rybus vs Bereszyński w defensywie
Maciej Rybus Bartosz Bereszyński
Wybicia 2 (śr. 1 na mecz) 21 (śr. 3.5 na mecz)
Zablokowane strzały 1 1
Przechwyty 3 (śr. 1.5 na mecz) 11 (śr. 1.8 na mecz)
Próby odbioru 7 (śr. 3.5 na mecz) 10 (śr. 1.6 na mecz)
Wygrane pojedynki 80% (12/15) 43.5% (17/39)
Wygrane pojedynki powietrzne 66% (4/6) 54% (12/22)

Lewy obrońca gra lepiej na lewej obronie niż prawy obrońca? Szok. Zaskoczenie. Niespodzianka. Te liczby najlepiej dowodzą, że Bereszyński na lewej stronie defensywy po prostu marnował czas. Zresztą sam zainteresowany dobrze o tym wie. – Nie będę oszukiwał, że na lewej obronie czuję się tak samo jak na prawej. Prawa obrona to moja nominalna pozycja, gram na niej większość spotkań, bo na lewej gram tylko w reprezentacji – powiedział po jednym ze spotkań.

Rybus kontra Reca

Do pełnego obrazu pozycji Rybusa w kadrze pozostaje nam jeszcze porównanie z Arkadiuszem Recą. Jak to z Recą było – wszyscy wiemy. Łatka „synka selekcjonera” przyklejona została bardzo łatwo i w zasadzie nie powiemy, że jakoś przesadnie nas to dziwi. Trzeba jednak oddać lewemu obrońcy, że po wypożyczeniu do SPAL solidnie się rozwinął. Zapracował sobie nawet na to, żeby myśleć o dalszej grze w Serie A i przede wszystkim – żeby unikać szydery po kolejnym meczu kadry. U byłego gracza Wisły Płock wyglądało to tak.

Reca w ofensywie – 4 mecze, 360 minut (Łotwa, Macedonia, Izrael, Słowenia)
  • 3 kluczowe podania
  • 1/9 celne dośrodkowania
  • 1 niecelny strzał
  • 1/2 udane dryblingi
Rybus vs Reca w defensywie
Maciej Rybus Arkadiusz Reca
Wybicia 2 (śr. 1 na mecz) 3 (śr. 0.75 na mecz)
Zablokowane strzały 1 0
Przechwyty 3 (śr. 1.5 na mecz) 9 (śr. 2.25 na mecz)
Próby odbioru 7 (śr. 3.5 na mecz) 6 (śr. 1.5 na mecz)
Wygrane pojedynki 80% (12/15) 52% (11/21)
Wygrane pojedynki powietrzne 66% (4/6) 68% (13/19)

Jest lepiej od Bereszyńskiego? Jest. A gorzej od Rybusa? Też jest. Ale ok – grę Recy jesteśmy jeszcze w stanie zrozumieć. To w końcu nominalny lewy obrońca, więc sprawa tak nie razi w oczy. No i warto wciąż poprawkę na to, że jednak przy Rybusie skala jest mniejsza, dwa mecze potrafią sporo w takim porównaniu zmienić. W każdym razie rozumiemy to, że selekcjoner może mieć swoją wizję. W przypadku Recy jest ona uzasadniona: tak, jak Nawałka wymyślił sobie Mączyńskiego w środkowej strefie, tak Brzeczek ma piłkarza Atalanty na lewej stronie defensywy. Jest to jakaś koncepcja, czego nie można powiedzieć o pomyśle ze zmianą stron Bereszyńskiego, który był co najwyżej sabotażem.

Jaka przyszłość czeka Rybusa?

Czy po dobrym występie przeciwko Bośni Maciej Rybus wróci do żywych w kadrze Jerzego Brzęczka? Odpowiemy klasykiem – też chciałbym to wiedzieć, Stefan. Poprzednim sezon w Lokomotiwie miał całkiem udany.

  • 11. miejsce w lidze pod względem przejęć piłki – 2.2 na mecz, najlepiej w Lokomotiwie
  • Najlepszy wynik w karierze pod względem wybić – 2.4 na mecz (51. miejsce w lidze)
  • 7. wynik xGBuildup w drużynie – 4.88, najlepszy w karierze
  • Średnia ocen Championatu – 6.42

Owszem, trochę „opuścił się” w ofensywie, notował mniej kluczowych podań, czy mniej dryblingów. Ale zdecydowaną większość statystyki poprawił, bo do wymienionych możemy dołożyć mniejszą liczbę strat, czy nawet skuteczniejsze przyjmowanie piłki. Był także częściej faulowany. To znaczy, że nawet w wieku 31 lat wciąż ma pewne rezerwy, które potrafi uwolnić. Obecne rozgrywki są tego dowodem, bo po pięciu występach Rybus jest:

  • 14. pod względem odbiorów w lidze
  • 22. pod względem wybić
  • 3. jeśli chodzi o xGBuildup Lokomotiwu

Na starcie rozgrywek jest także faulowany częściej niż w poprzednich latach, czy jeszcze rzadziej traci piłkę. Oczywiście nie chcemy wprowadzać przesadnego optymizmu – za nami tylko pięć meczów, a Rybus też ligi nie zamiata. Możemy jednak stwierdzić, że Rybus poniżej pewnego poziomu nie zszedł, gra solidnie, trzyma formę. Wiele zależeć będzie od jego zdrowia, natomiast ciężko sobie wyobrazić, że kadra obejdzie się bez niego. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że idealnie przecież nie zagrał. Bo o dwóch piłkach za plecy, które powinny skończyć się bramką, doskonale pamiętamy.

Tylko czy możemy sobie pozwolić na to, żeby rezygnować z takiego zawodnika? Naszym zdaniem nie. A zamknięcie Rybusa w szafie na dwa lata i to, co z tego wynikło, to jeden z największych grzechów kadencji Jerzego Brzęczka.

SZYMON JANCZYK

Fot. FotoPyK

Opublikowane 08.09.2020 16:24 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 4
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
SmyQ
SmyQ

Ciężko jest polegać na graczu, który co rusz w kluczowych momentach się łamie. Ile to już zgrupowań kadry spędził w ten sposób?

EL-4w6aXUAACzRJ.png
Matt
Matt

no to niech gra jak jest, a jak sie polamie to niech gra inny – jaki jest sens w tym, ze masz najlepszego goscia na tej pozycji w PL dostepnego, ale grasz jakims no namem bo moze ten najlepszy sie polamie, Milik tez sie lamal dwa razy i jakos gra – a usadzanie goscia za kare to jakis kryminal i celowe dzialanie na szkode kadry – jak go nie chce to niech go nie powoluje

Lou
Lou

rybus wyglada jak clint eastwood, change my mind

Kupisz
Kupisz

Brzęczek w pewnych kwestiach jest podobny do Smudy. Tzn. Gra swoimi ulubionymi piłkarzami pomijając zawodników lepszych, bo ich nie lubi(Franz-Żewłakowa i Boruca, Jurek Rybusa i Linettego). Nawałka też miał swojego pupila – Mączyńskiego, tyle że on w niejednym meczu był czołową postacią drużyny.

Hiszpania
31.10.2020

Bum, bum, bum. To Barcelona tłucze głową w mur

Są czasami w futbolu takie spotkania, gdy piłka po prostu za nic w świecie nie chce odnaleźć drogi do siatki. I taki był właśnie mecz Deportivo Alaves z FC Barceloną. W drugiej połowie gospodarze mieli problemy, by wymienić choćby dwa czy trzy celne podania na własnej połowie. Barca cisnęła, napierała. Raz po raz uderzała na […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Polski wieczór? Skorupski znów bez czystego konta, Walukiewicz ograny przy bramce

Ech, gdy w Serie A dochodzi do tzw. „polskiego meczu” z udziałem dwóch zawodników defensywnych, wymarzony scenariusz jest jeden – bezbramkowy remis. Już po samym wyniku – 3:2 dla Bolonii – widać, że dzisiejsze starcie Łukasza Skorupskiego z Sebastianem Walukiewiczem nie ułożyło się po naszej myśli. Bramkarz gospodarzy? To jego 38. mecz z rzędu bez […]
31.10.2020
Weszło FM
31.10.2020

Niedziela z Weszło FM? Sprawdź jakie audycje pojawią się jutro w radiu!

Skoro niedziela, to pewnie jest jedno: dzień na Weszło Fm rozpocznie z Wami Marcin Ryszka. Kto będzie jego kolejnym wyjątkowym gościem w audycji „W ciemno”? Przekonacie się włączając radio o 9. Godzinę później w „Dwójce bez sternika” będziecie mogli popłynąć z piękną i bestią, czyli z Moniką Wądołowską i Adamem Kotleszką. Od 11.30 do odsłuchu […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Liverpool nie wrzucił najwyższego biegu, ale wygrał z West Hamem

Tak jak tydzień temu nie mieliśmy w co ręce włożyć, bo poprzednia sobota obrodziła wieloma ciekawymi meczami, tak dzisiaj musieliśmy szukać rozgrywki za wszelką cenę. No i spotkanie Liverpoolu z West Hamem w innych warunkach byłoby niezbyt interesujące, natomiast dzisiaj trzeba było rzucić okiem. Bo Fabiański. Bo Liverpool, nie pierwsza lepsza ekipa, lekko mówiąc. I […]
31.10.2020
Niemcy
31.10.2020

Lewy odpoczął, Bayern wygrał. Zmiennicy Polaka nie pomogli

Po ponad dwóch latach przerwy Robert Lewandowski, będąc do dyspozycji trenera, nie zagrał w meczu ligowym Bayernu. 25 września 2018 roku „Lewy” przesiedział na ławce spotkanie z Augsburgiem (remis 1:1). Później zabrakło go trzy razy, ale chodziło o kontuzję lub zawieszenie za kartki. Dopiero teraz Hansi Flick postanowił dać odpocząć Polakowi i to tak całkowicie, […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Solidny występ Recy z Atalantą, ale Crotone punktów nie urwało

Nie ukrywajmy – mecz Crotone z Atalantą to nie jest pierwszy wybór na futbolową sobotę. Natomiast nam takie spotkanie wydawało się całkiem ciekawe z prostego powodu, który ma nawet. Arkadiusz Reca kontra klub, z którego jest wypożyczony do Pitagoricich – to zawsze dobra okazja, żeby udowodnić, że w Bergamo się mylili. Jak wyszło? Bez rewelacji, chociaż […]
31.10.2020
Anglia
31.10.2020

Koło rotacji Guardioli tym razem wylosowało dobry wynik

Po przeciętnym meczu z West Hamem United, Pep Guardiola musiał wymyślić coś, co nieco przełamałoby stagnację, która zaczęła dopadać The Citizens. No i wymyślił – zakręcił swoim kołem i wymienił trzech piłkarzy. Wszyscy okazali się kluczowi. Analizę tego spotkania wypada jednak zacząć od Sheffield United. Podopieczni Chrisa Wildera wydawali się być na fali wznoszącej, po […]
31.10.2020
Hiszpania
31.10.2020

Przełamanie Hazarda, dublet Benzemy. Real Madryt wraca na zwycięskie tory

Starcie Realu Madryt z Huescą zapowiadało się całkiem interesująco. Rywal „Królewskich” niby szwendający się w okolicach strefy spadkowej, ale mimo wszystko preferujący dość otwarty, odważny futbol. Nawet w starciach z topowymi oponentami. Poza tym – urzędującym mistrzom Hiszpanii zdarzają się ostatnio wstydliwe wpadki, więc wcale nie było takie pewne, że dziś bez problemów przechylą oni […]
31.10.2020
Hiszpania
31.10.2020

Puyol, słuchaj, głupia sprawa…

Patrząc na stan barcelońskiego ogródka, aż trudno nie współczuć jego przyszłej ekipie dozorców. Roboty tyle, że nawet Bob Budowniczy mógłby wymięknąć, ale nic w tym dziwnego, skoro niekompetencja Bartomeu przejdzie do historii podręczników o zarządzaniu w biznesie. No, jak już jesteśmy przy historii, słuchajcie. Ma ktoś numer do takiego walecznego jegomościa z bujną czupryną? Nie, […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Wszechburmistrz, mały Fryzjer, przeklęte baraże. Wysoki lot Unii Janikowo

Unia Janikowo to unikalna historia o tym, jak polityk rządzący przez 30 lat miasteczkiem, ba, chwalony przez mieszkańców przez okrągłe sześć kadencji, nieomal utracił swoje stanowisko przez chwilową słabość do polskiej piłki. Jak to możliwe, żeby szanowany samorządowiec dał się wpuścić w korupcję sportową? Jak to możliwe, że Unia trzy razy z rzędu przegrała baraże […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Fabiański zatrzyma Liverpool? Mecz z West Hamem hitem dnia

Mistrzowie Anglii kontra Łukasz Fabiański. Te starcia zwykle nie kończyły się dobrze dla polskiego bramkarza, jednak tym razem może być inaczej. Przy znaczących osłabieniach w szeregach „The Reds”, West Ham może zwęszyć swoją okazję do zdobyczy punktowej. Czy tak się stanie? Sprawdźcie nasze typy w eWinner! Liverpool – West Ham Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRWW Poprzednie […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

PSG mocno osłabione. Czy Nantes to wykorzysta?

Weekend francuski? Nie, to nie promocja w popularnej sieci supermarketów. W Totolotku czeka na nas promocja, dzięki której obstawimy Ligue 1 bez ryzyka. A skoro tak, to warto poszukać wysokich kursów na niespodzianki. Jedną z nich mogą sprawić piłkarze Nantes, którzy zagrają z mocno osłabionym PSG. Sprawdźcie nasze typy na to spotkanie! Nantes – PSG […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

„Wolałem trzecią ligę niemiecką niż beniaminka Ekstraklasy”

Adrian Małachowski był kapitanem Legii Warszawa w Młodzieżowej Lidze Mistrzów, gdy ta pokonywała Sporting Lizbona i remisowała z Borussią Dortmund, lecz w seniorskiej piłce przebijał się gdzie indziej. Najpierw w drugoligowym Zniczu Pruszków, a ostatnio w pierwszoligowym GKS-ie Bełchatów, z którego wypromował się do FC Magdeburg. To trzecia liga niemiecka, ale mówimy o klubie z […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

STAN FUTBOLU | BURKHARDT, WŁODARCZYK, ROKUSZEWSKI, KOTLESZKA

Czy można rozpocząć sobotni poranek lepiej niż „Stanem Futbolu”? Wiadomo, że nie. Gośćmi Krzysztofa Stanowskiego są dzisiaj: Marcin Burkhardt, Mateusz Rokuszewski, Tomasz Włodarczyk oraz Adam Kotleszka. Zapraszamy do TVP Sport oraz Weszło.FM!
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

„Cześć, jesteśmy Angel City FC” – Natalie Portman i jej towarzyszki wkraczają do świata piłki 

„Amerykanie, u nich jest ten soccer” – usłyszymy w jednej ze słynnych internetowych przeróbek studio mistrzostw świata z 2002 roku. Ten właśnie soccer za sprawą olbrzymich sukcesów kobiecej reprezentacji USA musiał być kołem zamachowym dla jeszcze większych inwestycji w sport. Nie spodziewaliśmy się jednak, że naprawdę zobaczymy coś w rodzaju żeńskiej odpowiedzi na Inter Miami. […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

Troska, która nie przyniosła niczego dobrego. Jak Andora burzy pomnik swojego lidera?

Pierwszy oficjalny mecz reprezentacja Andory rozegrała w 1996 roku. Już rok później debiutował w niej Ildefons Lima, grając przeciwko Estonii. Przez 23 lata dumnie biegał w trykocie Tricolors, będąc na dobrej drodze do przejścia do historii. No właśnie, na drodze, bo to, co dobre, co jasne, co kolorowe dobiegło końca, a 40-letni Lima znalazł się […]
31.10.2020
Weszło
31.10.2020

PRASA. Trałka: Miałem koronawirusa. Bolały plecy i głowa, nadal nie mam smaku

Co słychać w prasie w weekend bez ligowych meczów? Jest moment na analizy i dywagacje, ale także na to, by więcej uwagi poświęcić Pucharowi Polski. Łukasz Trałka opowiada w „Super Expressie” o tym, jak przechodził koronawirusa. – Złapałem go przed przerwą na kadrę, co pozwoliło w tym czasie się wyleczyć. Mój przypadek na szczęście nie był […]
31.10.2020
Weszło Extra
31.10.2020

Sroga kara za skąpstwo, czyli jak szaman z Mozambiku obłożył klątwą australijski futbol

Wiele razy w historii futbolu mówiło się o klątwach ciążących na jakimś klubie, piłkarzu czy kraju. Wystarczy przypomnieć choćby słynną klątwę Beli Guttmanna, która od dziesięcioleci uniemożliwia lizbońskiej Benfice triumf w jakichkolwiek europejskich rozgrywkach. Dzieje wielu angielskich klubów naznaczone są z kolei przez klątwy cygańskie. Zdarzało się również, że klątwy nieopatrznie rzucali artyści – Mick […]
31.10.2020