post Jan Mazurek

Opublikowane 24.08.2020 15:10 przez

Jan Mazurek

Trzydzieści sześć spotkań w roli trenera Bayernu. Trzydzieści trzy zwycięstwa, jeden remis, dwie porażki. Średnia punktów 2,78. Thomas Mueller jest zachwycony innowacyjność jego geniuszu, choć przecież w swojej długiej karierze pracował z wieloma świetnymi szkoleniowcami. Robert Lewandowski, stroniący od przesady i egzaltacji, twierdzi, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu. David Alaba deklaruje, że nigdy wcześniej nie spotkał się z tak kompetentnym zarządzaniem kadrą. Manuel Neuer rozwodzi się nad jego mądrością, nie tylko taktyczną, ale też czysto ludzką. Hansi Flick wszedł na trenerską scenę z pokoleniowym przytupem. Zgarnął całą pulę. Wygrał wszystko. Kupił wszystkich. To dobry czas, żeby odpowiedzieć na pytanie, czy to przypadkiem nie najbardziej spektakularny debiut na ławce trenerskiej wielkiego klubu we współczesnej historii futbolu. 

Joachim Loew twierdzi, że Hansi Flick to uosobienie zwycięstwa niemieckiego futbolu. Zawsze inspirowała go wiara swojego długoletniego współpracownika w to, że piłka nad Menem nie musi opierać się tylko na walce, porządku, dyscyplinie, ciężkiej pracy i wytrwałości, bo bez entuzjazmu do gry, lekkości, głodu bramek nie ma tego sportu. Przepracowali razem osiem lat. Zdobyli mistrzostwo świata. Doszli do finału Euro 2008 i półfinałów MŚ 2010 i Euro 2012. Przebudowywali niemiecką kadrę, nadawali jej tożsamość.

Flick odpowiadał za bardzo dużo. Zajmował się analizą rywali. Ustawiał stałe fragmenty gry, które w dużej mierze przyczyniły się do złotego medalu z Brazylii. Jeździł podpatrywać nowości taktyczne i techniczne w najlepszych europejskich klubach. To ostatnie było traktowane zewsząd nieco po macoszemu, ale duet Loew-Flick zawsze podchodził do tego z należytą uwagą. Obaj doskonale wiedzieli, że żeby pójść do przodu z reprezentacją, która spotyka się raz na kilka miesięcy, trzeba być na bieżąco ze światem codzienności. I trzeba umieć się uczyć.

***

A Flick umiał się uczyć. Jako młody adept prestiżowej kolońskiej Hennes-Weisweiler-Akademie, jeździł na staże do Van Gaala. W 2003 roku z wybitnymi wynikami ukończył tę akademię, ale dalej miał w sobie mnóstwo pokory. Jeździł po Europie, żeby zdobywać wiedzę i implementować ją w ultra-nowocześnie prowadzonym Hoffenheim. W projekcie miliardera Dietmara Hoppa wykonał mnóstwo świetnej roboty, sprofesjonalizował klub, uczynił go wzorem do pokazywania dla innych podobnych sobie z nadchodzącej generacji „trenerów laptopowych”, ale nie był w stanie awansować do 2. Bundesligi. Nie i już. Trzy sezony w Regionallidze – trzynaste miejsce, szóste miejsce, siódme miejsce.

Awans do 2. Bundesligi, a potem do 1. Bundesligi, z Hoffenheim zrobił dopiero Ralf Rangnick. Zresztą, niewiele później po tym, jak Flick opuścił „Wieśniaków”. Czy młody trener był rozgoryczony? Absolutnie nie. Sam przyznawał potem, że wnikliwie przeanalizował życie i twórczość starszego kolegi po fachu, jeśli tak to możemy nazwać. Bo – znowu – Flick ma obsesję zdobywania wiedzy. Imponował mu Giovanni Trapattoni? Tak, więc zaciągnął się na jego pokład, zostając jego asystentem. I ta historia też dużo o nim mówi. Włoch to trener starej daty. Przykładający wielką wagę do defensywy, taktyki, organizacji gry, przesuwania, raczej niespecjalne zafiksowany na punkcie ofensywy. Zupełnie inaczej niż młody trener. Ale co z tego, skoro przy otwartym umyśle, można wyciągnąć coś od każdego.

– Otworzył mi oczy na relacje międzyludzkie. To, że na każdego jest sposób – wspominał asystent Trapattoniego.

***

Jaki miał sposób na długoletnią współpracę z Loewem? Zadbanie o jedność. To był czas w piłce nożnej, kiedy coraz bardziej namacalny stawał się koniec szału indywidualności z minionego wieku, zamiast którego zaczynał wygrywać system. Zdjęcia z tamtego okresu mówią bardzo wiele. Ławka trenerska Niemców. Loew na pierwszym planie. Flick na drugim. Obaj ubrani identycznie. Serio. Jak szef zakładał białą koszulę, to jego asystent też. Kiedy szef zakładał czarną koszulę, to jego asystent też. Jak szef zakładał biały podkoszulek, to jego asystent też. Kiedy szef zakładał czarny podkoszulek, to jego asystent też. Dziwactwo? Na pewno, ale symbolizowało to podążanie w tę samą stronę.

Flick robił dla tej kadry bardzo wiele, ale nie chciał być indywidualnością. Ona powstawała w jego głowie. Uczył się, zdobywał, podpatrywał, ale przedkładał dobro zespołu nad swoje ego, które istniało, oczywiście, ale nigdy nie było i pewnie nie będzie specjalnie rozbuchane. To trener systemowy, trener na te czasy.

***

Niespecjalnie dziwi też więc, że po jego odejściu ze sztabu Joachima Loewa, reprezentacja Niemiec przestała osiągnąć takie sukcesy, jak wcześniej. Oczywiście, nie przeceniajmy jego roli. Była ważna, ale na gorszy Mundial 2018 złożyło się mnóstwo innych czynników – wystarczy przypomnieć sobie konferencję prasową Jogiego i Bierhoffa po tamtym MŚ, na której ten pierwszy przez dwie godziny wymieniał przyczyny porażki. Arogancja, nieodpowiedni dobór zawodników, mało sprintów, mniejsza intensywność, brak elastyczności taktycznej, a to tylko część z nich.

Co w tym czasie robił Flick? Jego wiedza była wykorzystywana w trochę szerszym ujęciu niż na ławce trenerskiej. Najpierw pełnił rolę dyrektora reprezentacji, którego rolą miało być holistyczne nadawanie kierunku niemieckiemu futbolowi, a potem tym samym w wymiarze bardziej lokalnym i uszczegółowionym zajmował się na dyrektorski stołku w Hoffenheim.

Tylko, że przy tym brakowało mu jednego – brakowało mu boiska. Dlatego też tak entuzjastycznie podszedł do propozycji wspomożenia Niko Kovaca w Bayernie.

***

Kovac był jaki był. Historia zweryfikowała go negatywnie. Nie bardzo dawał radę. Pisaliśmy o nim tak:

Trafił mu się trudny moment. Bayern potrzebował zmian i przebudowy, a on raczej nie miał wielkiego pomysłu na to, w jaki sposób to wszystko przeprowadzić. Media rozpisywały się o skłóconej szatni. Gwiazdy albo dopiero wzrastały, albo nie spełniały oczekiwań, albo usuwały się w cień. Serie zwycięstw z ligowymi przeciętniakami nie robiły wrażenie na nikim, bo raz, że to Bayern, tutaj zwycięstwa są wpisane w kodzie genetycznym, a dwa, że trzeba przyznać, iż za kadencji Niko Kovaca, to było przepychane, siłowe, wymęczane kolekcjonowanie trzech punktów tydzień w tydzień.

Poza tym zdarzały mu się wpadki, kryzysy, serie porażek, poddane ważne mecze. Niech wielka bezradność w dwumeczu z Liverpoolem w Lidze Mistrzów będzie tego najlepszym podsumowaniem. Tamten zespół nie stać było na wielkie rzeczy, choć Kovac nie punktował źle, a Robert Lewandowski wzbił się na swój życiowy poziom i strzelał często, jak nigdy, choć przecież wcześniej na maszynową skuteczność narzekać przecież wcale nie mógł.

Kultowa stała się jego wypowiedzieć na temat samochodu pędzącego przez autostradę. Że od auta, mogącego wykręcić 100 km/h, nie można wymagać rozkręcania się do prędkości 200 km/h. Kovac podcinał swoim podopiecznym skrzydła, chcąc za wszelką cenę strukturyzować Bayern. Wszystko było zbyt wolne, zbyt schematyczne, zbyt często oparte na nudnych, wytartych i łatwych do rozczytania schematach. Flick miał wnieść do tego układu świeżość. Władze Bayernu zatrudniały go z przekonaniem, że to fachowiec, który będzie w stanie natchnąć Kovaca, zarazem nie wchodząc mu za bardzo w buty. No bo przecież w reprezentacji Niemiec, przy Loewie, wychodziło to tak dobrze.

Problem w tym, że Kovac nie był Loewem.

***

Nie ma sensu przypominać dalszej historii specjalnie szczegółowo. Kovaca zwolniono. Flick miał być tymczasowym, ale zaczął od czterech zwycięstw, w tym od rozbicia Borussii Dortmund 4:0. Nawet porażki z Bayerem i Borussią Monchengladbach nie zmieniły świetnego wrażenia, jaki zrobił jego początek. Uwolnił środek pola, rozciągnął skrzydła, narzucił szaleńczy pressing. Bayern znów zaczął gnieść i dominować. Nie minęło wiele czas i wszyscy wiedzieli, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu. W mediach mówił to Lewandowski. Władze Bayernu zaproponowały mu trzyletni kontrakt.

A Flick budował. Rozbudzał entuzjazm, rozbudzał wiarę w to, że ten sezon może przynieść coś wielkiego. Kolejne zwycięstwa, kolejne triumfy, kolejne pogromy. Jego zespół tryskał pomysłami, koncepcjami, ideami, ale przede wszystkim imponujące było to, jak bardzo rozkwitają pod nim kolejny zawodnicy. Bo to dzisiaj świadczy o wielkości szkoleniowca w wielkim klubie – umiejętność zarządzania charakterami w szatni.

Odkrył dla wielkiego świata Alphonso Daviesa. Thomas Mueller nie dość, że z podstarzałego gościa, dawno po swoim prime, stał się na nowo wielką gwiazdą, to bardzo prawdopodobne, że w systemie Flicka rozegrał najlepszy sezon w karierze. Leon Groetzka przypakował i stał się kozakiem. Jerome Boateng sam przyznał, że u nowego trenera odzyskał radość z gry. Serge Gnabry wszedł na swój najwyższy poziom. Thiago odzyskał blask. Ivan Perisić doskonale odnalazł się nie tylko jako rezerwowy, ale też ważny element pierwszego składu. Kimmich jeszcze się rozwinął. Coutinho dostał kredyt zaufania i w sumie go wykorzystał, Coman dostał szansę w najważniejszym meczu sezonu i doskonale ją wykorzystał, a Alaba jak był liderem defensywy, tak dalej nim pozostał.

***

Ludzie. No właśnie, ludzie. Nie byłoby tej wspaniałej serii trzydziestu zwycięstw z rzędu, gdyby Flick nie umiał komunikować się z ludźmi w szatni Bayernu. Oni sami podkreślają, że to człowiek, który doskonale wie, co powiedzieć i jak trafić do każdego ze swoich piłkarzy. Zobaczcie sami:

Alaba: – Jego drzwi są zawsze otwarte. Jego styl zarządzania zespołem jest nieprawdopodobny. Nie widziałem jeszcze czegoś takiego. Takiego podejścia, takiej umiejętności, takiej klasy. Zaraża nas swoim głodem wygrywania. 

Mueller: – Jego ręka jest widoczna na naszym zespole. Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku. Ostatni raz byliśmy tak dobrze przygotowani i nastawieni pod okiem Pepa Guardioli. Każdy zawodnik może dodawać coś od siebie w oparciu o swoje preferencje, mocne i słaby strony, ale rola w zespole każdego jest jasna i bardzo klarowna. Nie ma u Flicka wątpliwości – jeśli, ale, może. Jest jasność. Flick daje nam wytyczne – nie opcje, szczegóły. Dlatego gramy tak dobrze od momentu, w którym przejął zespół. Znałem go jako asystenta, ale nie spodziewałem się, że w aż takim stopniu przeniesie swoją wielkość do roli głównego trenera. To genialny szkoleniowiec. 

Neuer: – Wykonuje kapitalną pracę. Czujemy, że płyniemy na jednym statku. 

Laurki? I tak, i nie, bo jednak bronią go wyniki i styl, w jakim Bayern sięgnął po wszystko.

***

Zarzucano mu czasami, że jego Bayern nie został zweryfikowany z silnym przeciwnikiem. Znaczy, nie tyle, że z silnym, co choćby z równorzędnym. I ok, trochę jest w tym racji, bo z wielkich marek Bawarczycy pokonali tylko PSG, ale trzeba przyznać jedno – w tym sezonie nie mieli sobie równych. Po prostu, niezależnie z kim grali i w jakich okolicznościach – wygrywali. W 2020 roku w lidze złoili wszystkich, oprócz Lipska, z którym skończyło się bezbramkowym remisem. Wygrali Puchar Niemiec, strzelając cztery bramki Bayerowi Leverkusen. Zdobyli puchar Ligi Mistrzów, nie przegrywając ani jednego meczu i rozstrzeliwując po drodze nie tylko grupowych rywali, ale też Chelsea (3:0, 4:1), Barcelonę (8:2) i Lyon (3:0).

Finał? To inna historia. Kanonady nie było, ofensywnych fajerwerków też nie, ale tak wygrywa się takie mecze. Przecież PSG w ataku miało FENOMENALNY tercet Neymar-Mbappe-Di Maria, który nie strzelił w tym meczu ani jednego bramki, choć mógł. Strzelił Bayern, wygrał Bayern.

Tym samym Flick zakończył absolutnie szalony sezon w swoim wykonaniu. Przecież trochę ponad rok temu nie był nawet w Bayernie, przecież rok temu był tylko asystentem krytykowanego zewsząd Niko Kovaca. A gdzie jest teraz? Teraz jest na samym szczycie. Jest największym trenerskim objawieniem tego roku. Gościem, którym zachwycają się wszyscy, który uczynił z Bayernu maszynkę do wygrywania.

***

W tym miejscu trzeba też zaznaczyć, ze choć to tutaj wybrzmiało, to wcale nie jest tak, że praca trenera wielkiego klubu ogranicza się do zarządzania ego zawodników. To ważny element, ale należy wziąć pod uwagę cały kontekst. Flick objął Bayern, który wcale nie składa się ze specjalnie rozkapryszonych gwiazd. Zdaje się, że nie musiał borykać się z nikim, kto miałby charakter choć trochę tak trudny, jak przykładowo Bale w Realu czy Dembele w Barcelonie. Trafiła mu się grupa, do której musiał trafić swoją normalnością.

To, że żona Thomasa Muellera szydziła z Kovaca w mediach społecznościowych, wcale nie świadczy o tym, że Mueller to zapalnik, którego specjalnie trzeba było ugłaskiwać. Po prostu coś mu w tym układzie z byłym szkoleniowcem Bayernu nie odpowiadało. Flick miał na niego pomysł, znalazł dla niego rolę, przekonał go swoim profesjonalizmem, swoją obsesją uczenia się i przekazywania tej wiedzy, więc u niego Mueller był sobą. Tak samo Kimmich, który ma swoje zdanie i nie boi się go wypowiadać. Podobnie Lewandowski, który kiedy Bayernowi nie szło, potrafił głośno powiedzieć, że klub potrzebuje wzmocnień, że klub musi się rozwijać, że traci swój zwycięski kod genetyczny.

Flick szatnię ujarzmił nie tylko umiejętnym podejściem do ludzi, ale przede wszystkim tym, że miał realny pomysł na ten zespół. Nie żaden efekt nowej miotły, nie żaden efekt świeżości, nie żaden efekt nowego rozdania. Wszystkie analizy taktyczne mówią jasno – 55 latek wiedział, co zrobić, żeby ta drużyna zaczęła funkcjonować. Wysoki pressing, otwieranie i zamykanie przestrzeni, organizacja gry, napędzanie skrzydeł… Każdy widział rękę Flicka. Tegoroczny Bayern był najlepszym Bayernem od wielu, wielu lat.

***

Powstaje więc pytanie: czy Hansi Flick, który zgarnął w tym sezonie wszystko i magicznie przywrócił Bayern na ścieżkę wielkości, to najlepszy debiutant na ławce trenerskiej we współczesnej piłce, mówiąc oczywiście o debiucie w wielkiej piłce?

Werble.

Jeszcze raz werble.

Niestety, będzie zawód.

Jednoznacznej odpowiedzi udzielić się nie da.

Zbyt zawoalowany, zbyt skomplikowany, zbyt dynamiczny jest świat piłki, żeby przykładać do siebie czasy, drużyny, historie i wydawać sądy w trybie ex cathedra. Ale Flick zapisze się w dziejach tego sportu, jako trener, który rozbił bank. Cokolwiek zdarzy się w jego karierze potem, on już wygrał sportową wieczność. We współczesnej piłce podobnie spektakularne debiuty na ławce trenerskiej w wielkiej piłce zaliczyło właściwie tylko dwóch trenerów – Pep Guardiola i Zinedine Zidane. I do nich śmiało należy go przyrównywać.

***

Piłkarzem był od nich o wiele gorszym, o wiele mniej spektakularnym, o wiele mniej utytułowanym. Niby wygrał cztery mistrzostwa z rzędu z Bayernem, niby wcale nie jako doczepka i epizodyczna postać, ale nijak się to ma do tego, co w swoich karierach osiągnęli Hiszpan i przede wszystkim Francuz. Co więcej, jego droga na ławkę trenerską Bayernu była dłuższa i znowu mniej imponująca niż droga Zidane’a i Guardioli. Wszystkim im towarzyszyła obsesja zdobywania wiedzy, jeździli po świecie, podglądali, uczyli się od mądrzejszych od siebie, ale Hiszpan i Francuz dużo szybciej wskoczyli na karuzelę – pierwszy po roku pracy w Barcelonie B, drugi po dwóch latach pracy w Realu Madryt Castilla. Dla kontrastu, Flick potrzebował do tego kilkunastu lat odnajdywania się w różnych rolach – jako asystent, jako dyrektor, jako menadżer.

Ale to drugorzędne. Koniec końców każdy z nich znalazł się tam, gdzie miał się znaleźć.

Guardiola przejmował drużynę rozbitą, wymagającą przebudowy. Barcelonę, która skończyła sezon na trzecim miejscu w tabeli La Liga, odpadła w półfinale Ligi Mistrzów, a kolejny sezon w tych rozgrywkach musiała zacząć od eliminacji. Nic fajnego. Co zrobił? Ano stworzył jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą drużynę w historii piłki nożnej. Tiki-taka, mistrzostwo, Puchar Hiszpanii, Liga Mistrzów – nie trzeba tego przypominać. Potem jeszcze jedenaście trofeów, jeszcze jedna Liga Mistrzów, to też znana historia.

Zidane dostawał nieprawdopodobnie rozczarowujący zespół w trakcie sezonu po Rafie Benitezie. Miał prowadzić trudną szatnię i dał radę. Wygrał Ligę Mistrzów, o jeden punkt przegrał mistrzostwo, rozkochał w sobie Madryt i swoich piłkarzy. Potem zrobił rzecz wielką, przełamując klątwę zwycięzców Ligi Mistrzów i dokładając jeszcze dwa zwycięstwa w tych prestiżowych rozgrywkach, a oprócz tego dołożył jeszcze dwa mistrzostwa i parę innych trofeów.

***

Historia Flicka jest trochę połączeniem obu historii. Wygrał wszystko jak Guardiola, przejmując zespół w środku sezonu jak Zidane. Również dlatego nie da się przesądzić, który z nich miał łatwiej, a który z nich miał trudniej. Ale może właśnie w tym jest sęk, że wielkich nie powinno się do siebie przykładać? Że każdy wielki jest po prostu wielki?

Bo tak, Hansi Flick jest wielkim trenerem. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że jeszcze tak dużo przed nim.

Fot. Newspix

Opublikowane 24.08.2020 15:10 przez

Jan Mazurek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 22
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Michal Sz
Michal Sz

Wszystko fajnie, należy mu się oczywiście uznanie, ale dopiero teraz, kiedy już będzie w pełni pracował na własny rachunek, okaże się jak to jest z jego kompetencjami. Transfery, okres przygotowawczy, na pewno też w końcu pojawią się jakieś konflikty i przyjdzie dołek formy. Nieco to wszystko przypomina przypadek Jacka Magiery w Legii, oczywiście zachowując wszelkie proporcje. Przyszedł do rozbitego zespołu, ten od razu zaczął grać ładnie i miał wyniki, a w następnym sezonie pojawił się kryzys i Magiera wyleciał. Tak że i z Flickiem zobaczymy jak wyjdzie, bo może za rok o tej porze już go w Bayernie nie będzie.

Czcibor Czcigodny
Czcibor Czcigodny

Wiadowmo, że nowy sezon będzie trudniejszy, ale porównanie do Magiery jest bez sensu, bo Magiera pracował w klubie zarządzanym po polsku.

Michal Sz
Michal Sz

Czemu bez sensu? Wiadomo, że miał inne warunki pracy i inne cele, ale też wszedł do słabo grającego zespołu, szybko go ułożył, a potem wszystko się posypało. Może z Flickiem tak nie będzie, ale początek zbliżony.

Sarivo
Sarivo

Ale my tutaj mówimy o trenerze który wygrał wszystko w świetnym stylu. To nie jest tak, że drużyna jakoś grała, w kilku spotkaniach powalczyła ledwo ledwo, w innym wściekle zamurowała bramkę i uf, udało się. Tutaj, mówimy o świetnej grze przez cały sezon. Przed przerwą związaną z pandemią, po tej przerwie jak i w LM na którą znowu trzeba było miesiąc czekać (w pewnym sensie okresy przygotowawcze przerobił aż 3 bo jeszcze przerwa zimowa). Oczywiście, że w przyszłym sezonie może coś nie wyjść bo to piłka nożna po prostu. Ale czekanie na kolejny sezon by go „zweryfikować” to absurd.

Michal Sz
Michal Sz

No właśnie nie przez cały sezon, bo Flick zaczął pracę w listopadzie. Dopiero następny będzie w pełni jego. O to chodzi.

Sarivo
Sarivo

No ale sama zmiana stylu gry pokazuje różnice w tym co jest jego a co było Kovaca. Rozumiem gdyby przejął drużynę w maju, dobił do końca ligę, zagrał finał PN i wstrzelił się w LM ale… jakość drużyny za Flicka była wyraźna od samego początku jego kadencji, nawet dwie porażki z początku pokazały że Bayern ma pomysł, stwarza sytuacje, gra ładnie, brakowało skuteczności. Kovac miał swój czas i w tamtym okresie Bayern się po prostu męczył, męczyli się też kibice oglądając go. Zdarzały się dobre mecze ale były wyjątkami. Kovac ie zostawił po sobie ani drużyny z pomysłem, ani dobrej sytuacji w tabeli BL. Od czasu gdy Flick przejął Bawarczyków zmiana była po prostu widoczna gołym okiem. Flick nie ma co udowadniać bo już pierwsze miesiące jego pracy udowodniły zmianę.

RadzioR
RadzioR

no trochę nie do końca bo i Lyon i PSG mogło Bayern pyknąć…

Sarivo
Sarivo

I co w związku z tym?

Porucznik Kabura
Porucznik Kabura

I Barcelonka też mogła Bayern pyknąć. Ale nie piardła nawet.

OrtalionowyRycerz
OrtalionowyRycerz

Przecież wywalenie Magiery w tamtym czasie to była jakaś kpina, facet osiągał z Legią historyczne wyniki w lidze mistrzów a zarząd go zwolnił po pierwszej drobnej zadyszce.

Łukasz
Łukasz

Teraz tylko brakuje pojedynku FLICK vs Klopp

Marek
Marek

Jeden z najlepszych artykułów jaki przeczytałem w swoim 40 letnim życiu! Brawo Panie Mazurek i proszę, prosimy o więcej!

Porucznik Kabura
Porucznik Kabura

Rozumiem, że Guardiola zgarnął jako pierwszy trener hiszpańskiej drużyny tryplet. Ale.
Przychodził przed sezonem i przemeblował zespół po swojemu, mało kulturalnie oznajmiając na konferencji prasowej, że Etoo, Ronaldinho i Deco nie są częścią jego planu.
2.29 pkt na mecz w lidze: 27-6-5
W LM u siebie w grupie porażka z Szachtarem oraz remis z Basel. Tylko 7 zwycięstw, aż 5 remisów i 1 porażka. Wymęczone zwycięstwo z Chelsea różnicą goli (czyli po dwu remisach, przykład na debilizm przepisu o bramce wyjazdowej: oto do finału przeszła drużyna która nie wygrała meczu!).
Gdzie te wyniki to osiągnięć Flicka, który rozpierdzielił system wygrywając WSZYSTKIE spotkania w LM, a w lidze zdobywając 2.78 pkt.

Michal Sz
Michal Sz

Czemu pominąłeś 6-2 z Realem w lidze, 5-2 z Lyonem, 4-0 z Bayernem, gładko wygrany finał z Manchesterem? Wygranie od września do lutego w lidze 19 z 20 rozegranych meczów? Chcesz coś porównywać to rób to uczciwie, a nie wspominasz nic nie znaczącą porażkę z Szachtarem i remis z Basel.

Porucznik Kabura
Porucznik Kabura

Weź ty czytaj ze zrozumieniem.
Guardiola ile wygrał meczów w LM a ile wygrał Flick?
Co to znaczy mecz bez znaczenia? Rozumiem, że remisy z Chelsea w półfinale też były bez znaczenia. Szczególnie ten gol wyrównujący w 94 minucie świadczy o kunszcie trenerskim. Trzymał Guardiola w napięciu do samego końca.

Czemu się ograniczasz w wybiórczości. Weź sobie lepsiejszy okres to wyjdzie, że wygrał 15 z 15 meczów w lidze (08/09)? Chuj, że była seria w lutym i marcu: remis z Betisem (14), bęcki od Espanyolu (20) i porażka z Atletico (7). Same topowe drużyny przecież.
W okresie od 10 lutego Flick wygrał wszystkie 13 spotkań w lidze oraz wszystkie 5 spotkań w LM.

Guardiola to b.dobry trener, ale to co wykręcił Flick w tym sezonie to jest kosmos (2.78 pkt w lidze, komplet zwycięstw w LM).

Michal Sz
Michal Sz

Mało rozumiesz, skoro nie rozumiesz czemu mecz z Szachtarem był bez znaczenia i jeszcze porównujesz go do półfinału rozgrywek.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Z Wisłą Kraków jeszcze przegrali w rewanżu w eliminacjach po golu Clebera 0-1.
Półfinał z Chelsea z tamtego sezonu (rewanż) to jeden z większych przekrętów sędziowskich jakie za swojego świadomego życia widziałem. Pieklenie się Ballacka czy Drogby – w pełni uzasadnione.

malorolny
malorolny

Zizou w ciągu dwóch i pół sezonu wygrał LM 3x. Za ostatnim razem grając w grupie z Tottenhamem i Borussią (ulubionym przeciwnikiem Realu), a w fazie pucharowej z PSG, Juvem, Bayernem i Liverpoolem. Dajmy Herr Flickowi popracować.

Jarosław Rakoczy
Jarosław Rakoczy

Lepiej od Guardioli :), a Bayern pewnie będzie trochę silniejszy w przyszłym sezonie(w końcu wrócił do zdrowia Sule! Czyli Boateng na ławkę, jeśli w ogóle zostanie). Żal Thiago, ale jeśli liczy $ to nic się nie zrobi. Na pewno potrzeba stopera(jeśli odejdzie Boateng), prawego obrońcę(jeśli odejdzie Thiago), środkowego pomocnika i 1 ofensywnego piłkarza(Za Perisicia jest Sane, ale nie ma zastępcy Coutinho).

Karol
Karol

Hassan Aouar, Brozović, Serginio Dest, Douglas Costa, Jeremie Boga to goście, których chcę ujrzeć w Bayernie myślę, że ze 2 z nich wyjmą. Na Upamecano chyba przyjdzie rok poczekać. Można dać drugą szansę Hernandezowi. Jestem ciekawy młodzików, którzy wygrali 3. ligę. Jamal Musiala z buta wszedł do tamtej drużyny. Jest Fein, który bardzo dobrze grał na wypożyczeniu w HSV. Jest Dajaku, jest Tillman, jest Mai. Ogółem sporo talenciaków. Myślę, że Flick widzi komu dać szansę.

fisek69552
fisek69552

Google płaci teraz od 17488 USD do 23500 USD miesięcznie za pracę online w domu. Dołączyłem do tej pracy 2 miesiące temu i Zarobiłem 21540 $ w pierwszym miesiącu na tej pracy. Mogę powiedzieć, że moje życie zmieniło się – całkowicie na lepsze! Sprawdź, co robię
http://www.netprofit10.com

Stachu
Stachu

Kolego Mazurek, świetnie się to czytało 😉

Weszło
15.01.2021

KRZYSZTOF RATAJSKI, JAKUB ŁOKIETEK I KRZYSZTOF STANOWSKI – HEJT PARK #118

Do pubu w najbliższym czasie nie pójdziemy, ale na pewno pamiętacie, co w takich lokalach często stoi – tarcza do rzutek. Natomiast Krzysztof Ratajski, główny bohater dzisiejszego Hejt Parku, nie zajmuje się lotkami, tylko nazywamy to profesjonalnie – dartem. Ostatnio było o nim głośniej, bo dotarł do ćwierćfinału mistrzostw świata. Pytajcie o jego historię. Jedziemy. […]
15.01.2021
Anglia
15.01.2021

Umarł król, niech żyje król. Wayne Rooney nie jest już piłkarzem, ale jest trenerem

Od czasu zwolnienia Phillipa Cocu w listopadzie 2020 roku, Derby County nie miało stałego trenera. Holender nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań – klub niebezpiecznie krążył nad strefą spadkową, a były piłkarz Barcelony wykręcił słabą średnią 1.25 punktu na mecz. Żegnano go bez większego żalu, ale jednocześnie nie sądzono, że bezkrólewie potrwa aż dwa miesiące. […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Zorro spod Fontanny di Trevi

Kiedy Paulo Fonseca wrzucał monetę do Fontanny di Trevi z życzeniem, żeby jeszcze wrócić do Rzymu, nie wiedział, że za kilka lat obejmie drużynę Romy jako jeden z najbardziej obiecujących trenerów młodego pokolenia. Karierę szkoleniową zaczynał na fali wielkości Jose Mourinho, ale długo kontestował jego filozofie. Z braku pieniędzy na szkolnych balach kostiumowych przebierał się […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Afera w Niemczech: piłkarze chodzą do fryzjera

Niemiecki związek zawodowy fryzjerów napisał list do DFB, w którym potępia to, że piłkarze Bundesligi mają przystrzyżone włosy. Tak, dobrze przeczytaliście. Fryzjerzy. Potępiają piłkarzy. Za przystrzyżone włosy. I piszą z tego powodu oficjalny list do DFB. Choć na pierwszy rzut oka w Bundeslidze rozgrywa się właśnie kuriozalna afera, to po zajrzeniu w nią głębiej trudno […]
15.01.2021
Blogi i felietony
15.01.2021

Superpuchar Hiszpanii poziomem przypomina polską pierwszą ligę

Nie mam zamiaru iść z kijem na czołgi, kasa w futbolu jest potrzebna, kto twierdzi inaczej albo zazdrości, bo sam nigdy nie ma pieniędzy, albo jest głupi. Gdyby nie pieniądze, futbol nie rozwijałby się tak szybko, poziom nie rósłby w równie imponującym tempie, gdyż jednak łatwiej wyszkolić dobrego zawodnika w zajebistej bazie niż na kartoflisku […]
15.01.2021
Włochy
15.01.2021

Czy to już dobry moment, aby Drągowski wykonał kolejny krok do przodu?

Dwa lata temu kariera Bartłomieja Drągowskiego znalazła się na poważnym zakręcie. Choć kilkukrotnie w następstwie różnych przyczyn wskoczył do składu Fiorentiny, to nie zdołał wykorzystać swoich szans. Efekt? Wypożyczenie ostatniej szansy do broniącego się przed spadkiem Empoli. Polski bramkarz ostatecznie nie uratował ich przed degradacją, ale dzięki kapitalnymi występom, w następnym sezonie stał się podstawowym […]
15.01.2021
Włochy
15.01.2021

Zaczynał w Romie, pokochał Lazio. Pięć mgnień Angelo Peruzziego

Trzeba przyznać, że Angelo Peruzzi już na pierwszy rzut oka wyglądał jak bramkarz. Konkretnie – bramkarz, który w weekendy stoi przy wejściu do nocnego lokalu we Władysławowie i pilnuje, by nikt nie wnosił do środka wódki, kupionej po taniości w okolicznym sklepie monopolowym. Krępy, nabity mięśniami, potrafiący odstraszyć napastnika z pola bramkowego samym spojrzeniem. No […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Skoki narciarskie bez podatku przez cały weekend eWinner!

Gotowi na weekend ze skokami narciarskimi z Pucharem Świata w Zakopanem w roli głównej? Jeśli tak myślicie, to na pewno znacie już promocję eWinner, który oferuje nam grę bez podatku przez cały weekend! A jeśli nie znacie to najwyższy czas nadrobić zaległości. Bo przed nami kilka dni narciarskiego szaleństwa w zimowej stolicy Polski. Na czym […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

STANOWISKO #41 – TRANSFERY LECHA, ROZBIÓR LEGII I PARADOKS KOLEWA

Gotowi na najnowsze Stanowisko? Jeśli tak, to dobrze, bo jest o czym rozmawiać (i czego słuchać). Transfery Lecha, rozbiór Legii i paradoks naszego przyjaciela, doskonałego tancerza, znawcy win – Aleksandara Kolewa. Zapraszamy. 
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Na papierze ten transfer wygląda źle. Tim Hall w Wiśle Kraków

Wisła Kraków dokonała pierwszego zimowego transferu, ale umówmy się: nie da się nim zachwycić. Wielu z miejsca go krytykuje, inni w najlepszym razie mówią, żeby dać piłkarzowi czas i jeszcze nie przesądzać. Trudno jednak ukryć, że Tim Hall raczej nie wzbudza pozytywnych odczuć, gdy spojrzy się na jego dotychczasowe losy.  23-letni obrońca, z którym „Biała […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Deleu: – W polskiej piłce brakuje luzu i radości. Denerwuje mnie ten pesymizm

– Chciałbym wszczepić dzieciom miłość do piłki, uśmiech na twarzy. Wiem po sobie, że jeśli robisz coś, co kochasz, przychodzi ci to zdecydowanie łatwiej. Oczywiście trzeba też koncentracji, ale ona nie wyklucza okazywania radości w czasie uprawiania sportu. Dzisiaj bardzo często trenerzy mówią „Zrób to, zrób tamto, nie możesz tego, skoncentruj się”. Moim zdaniem trzeba […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Freebet na Puchar Świata w Zakopanem od TOTALbet!

Legalny polski bukmacher TOTALbet przygotował coś dla wszystkich fanów skoków narciarskich w Polsce! Już w ten weekend zawody Pucharu Świata zawitają do Zakopanego. To jedna z ulubionych skoczni Kamila Stocha, który zwyciężał na niej już pięciokrotnie. Najchętniej dorzuciłby zapewne kolejne triumfy do tego dorobku, bo wciąż ma szansę na triumf w klasyfikacji generalnej. A my […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Derby dla Lazio? A może Mchitarjan uratuje Romę? Piątek pod znakiem włoskiego hitu

Derby della Capitale. Mecz dwóch największych zespołów Wiecznego Miasta – Lazio i Romy, od lat elektryzuje kibiców w stolicy Włoch. Ostatnimi czasy obydwa zespoły często remisowały, nie rozstrzygając kwestii dominacji w stołecznym mieście. Jak będzie tym razem? Podpowiadamy, na co warto dziś postawić, sprawdzając oferty naszych partnerów.  Lazio Rzym – AS Roma Ostatnie mecze bezpośrednie: […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Legia bez Karbownika już zimą. Co to oznacza dla niej, a co dla niego?

Zgodnie z ustaleniami Michał Karbownik miał zostać w Polsce do końca sezonu. Nawet Mariusz Piekarski niedawno zapewniał na Twitterze, że „Karbo” nigdzie się zimą nie rusza. Ale potem zaczęły się plotki o tym, że Brighton skróci wypożyczenie i wyśle Polaka do lepszej ligi. Tak też jednak nie będzie. Bo – jak poinformował „Przegląd Sportowy” – […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

Jak Legia poradziłaby sobie w Premier League? | FOOTBAL MANAGER FICTION #4

Football Managerowych testów ciąg dalszy. Sprawdziliśmy już, jak Leo Messi poradziłby sobie w Koronie Kielce. I jak wypadałaby w Ekstraklasie drużyna złożona wyłącznie ze starych Słowaków lub z polskich młodzieżowców. Teraz czas na ekspansję zagraniczną i zweryfikowanie eksperymentu o nazwie roboczej „Legia Warszawa w Anglii”. Przerzuciliśmy legionistów do Premier League, puściliśmy dziesięcioletnią symulację i sprawdziliśmy, […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

PRASA. Zwoliński zastąpi Kante w Legii?

W piątkowej prasie m.in. kilka doniesień transferowych, na czele z zainteresowaniem Łukaszem Zwolińskim ze strony Legii, rozmowa z Wojciechem Stawowym, sylwetka Albina Granlunda ze Stali Mielec i echa odrzuconego wniosku władz Chorzowa o dofinansowanie budowy nowego stadionu. PRZEGLĄD SPORTOWY Bartosz Salamon już strzela dla Lecha Poznań, co dało zwycięstwo nad tureckim drugoligowcem Bandirmasporem. Przede wszystkim […]
15.01.2021
Weszło
15.01.2021

„W innych ligach skrzydłowy jedzie na obrońcę. U nas szuka się dośrodkowania”

– W Lubinie pokazano mi cały ośrodek, który robił wrażenie, był zrobiony jeszcze na świeżo. We Wronkach mieliśmy dwa boiska, dojeżdżaliśmy do Popowa na treningi, a na sztuczną murawę dojeżdżaliśmy po godzinie do Tarnowa, więc czasem trzeba było nocą wracać. A w Lubinie bursa stoi obok boiska, dlatego to wywarło na mnie wrażenie. W Lechu […]
15.01.2021
Hiszpania
14.01.2021

El Clasico w finale Superpucharu Hiszpanii? Otóż nie, z Barceloną zagra Athletic

Wczoraj z rywalizacji o Superpuchar Hiszpanii odpadł Real Sociedad. Dzisiaj z mini-turniejem pożegnał się natomiast Real Madryt. „Królewscy” nie zmierzą się zatem w finale z FC Barceloną, choć de facto byli jedynym zespołem w stawce, który coś w 2020 roku wygrał. Dzisiaj lepszy od madryckiej ekipy okazał się jednak Athletic Bilbao. Baskowie z trudem dowieźli […]
14.01.2021