post Avatar

Opublikowane 19.08.2020 11:18 przez

Szymon Janczyk

75 minuta spotkania w Madrycie. Lisandro Lopez dostaje piłkę w polu karnym, zgrywa ją „na ścianę” do Miralema Pjanicia. Bośniak niczym rasowy snajper wpada w „szesnastkę” i mocnym strzałem pokonuje Ikera Casillasa. 1:1, Real ma ogromne kłopoty. Został mu kwadrans na strzelenie dwóch bramek, żeby uniknąć wpadki i pożegnania się z Ligą Mistrzów na etapie 1/8 finału. „Królewscy”, rzecz jasna, tego nie robią. Olympique Lyon sensacyjnie przechodzi dalej, co dało początek pięknej historii. Pięknej i w zasadzie jedynej związanej z Ligą Mistrzów, jaką Les Gones mogą się pochwalić.

 Myślę, że po pierwszym meczu to oni powinni bać się tego, do czego jesteśmy zdolni – wypalił przed pierwszym gwizdkiem na Santiago Bernabeu 19-letni Miralem Pjanić. Odważne stwierdzenie, jak na kogoś, kto dopiero wchodzi do świata wielkiej piłki. Odważne też w kontekście całej drużyny, bo przecież Lyon właśnie zakończył złotą erę, słynny marsz zakończony siedmioma tytułami mistrza Francji z rzędu. W sezonie 2008/2009 poprzedzającym wydarzenia z Madrytu Les Gones zajęli dopiero trzecie miejsce w lidze, więc aby w ogóle dostać się do grupy Ligi Mistrzów, musieli przejść czwartą rundę eliminacji.

Lato 2009 też było bolesne. Juninho Pernambucano, legenda klubu, zaakceptował ofertę katarskiej Al Gharafy. Karim Benzema odszedł z kolei do Realu Madryt, co przyniosło Francuzom 35 milionów euro. Kto by wtedy pomyślał, że Lyon zajdzie dalej niż „Królewscy”? Kto pomyślałby o tym, gdy francuski zespół kończył rozgrywki w grupie na drugim miejscu, ustępując Fiorentinie, absolutnemu kopciuszkowi na europejskiej arenie?

Nikt. Zupełnie jak ponad dekadę później nikt nie zakładał, że Olympique odprawi z kwitkiem Juventus i Manchester City.

Hegemon we Francji, kopciuszek w Europie

Owszem, Lyon miał za sobą lata dominacji na krajowym podwórku. Tyle że ta legendarna paczka miała ogromny problem, żeby choć w małym stopniu przenieść tę dominację na arenę europejską. Les Gones mieli za sobą trzy lata upokorzeń, bo tak trzeba nazwać wylatywanie za burtę tuż po fazie grupowej.

  • 2006/2007 – Lyon odpada na tym samym etapie, co Lille. Eliminuje go Roma, która chwilę później dostaje 1:7 od United
  • 2007/2008 – znów 1/8 finału to szczyt marzeń. Dalej dociera nawet Fenerbahce, które eliminuje Sevillę
  • 2008/2009 – bolesna lekcja od Barcelony, 2:5 w rewanżu

Mówimy o zespole, który pełny był gwiazd i młodych talentów. Patrząc na listę najlepszych strzelców i asystentów poszczególnych edycji Ligi Mistrzów od początku XXI wieku, gdy w tych rozgrywkach na stałe zagościł Lyon, znajdziemy mnóstwo znanych nazwisk reprezentujących Olympique. Juninho rządził od lat, byli też Florent Malouda, Michael Essien czy Karim Benzema. W 2006 roku, gdy Francja sięgała po wicemistrzostwo świata, w ekipie „Trójkolorowych” największą kolonię stanowili piłkarze mistrza kraju. Było ich pięciu, a Lyon wysłał na mundial także Portugalczyka Tiago, czy trzech Brazylijczyków: Juninho, Crisa i Freda. Łącznie w kadrach drużyn, które rywalizowały na niemieckiej ziemi, znalazło się 10 piłkarzy Les Gones. Tyle samo przedstawicieli oddelegował na mundial Real Madryt.

Florent Malouda i Sylvain Wiltord – część ekipy z Lyonu w barwach reprezentacji Francji w 2006 roku. Oprócz tej dwójki tworzyli ją także: Eric Abidal, Sidney Govou i Gregory Coupet. Fot. Newspix

Pewnie myślicie, że w Lidze Mistrzów 2005/2006 Lyon pozamiatał? A skąd. Owszem, udało się wygrać grupę z Realem, nie przegrywając choćby meczu. Tak, potem potężne lanie dostało PSV, a po pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym Gregory Coupet mógł się pochwalić passą 319 minut bez straconej bramki. Ale na tym się skończyło, bo w rewanżu Milan wygrał 3:1 i znów trzeba było obejść się smakiem.

Lyon, czyli bolid bez kierowcy

 Lyon doświadczał niesamowitej huśtawki nastrojów w Europie. We Francji panowała euforia, gdy pokazywał miejsce w szeregu klubom silniejszym od siebie. Chwilę później zastępował ją smutek, gdy nie udawało się przełożyć dominacji na Ligę Mistrzów, a rewelacyjnej gry starczało na jedno spotkanie – czytamy na „These Football Times”.

Weźmy choćby wspomniany dwumecz z Milanem. Olympique był pewien awansu jeszcze na dwie minuty przed końcem podstawowego czasu gry. Remis 1:1 na San Siro premiował Francuzów dzięki zasadzie bramek strzelonych na wyjeździe. Emocji starczyłoby, żeby rozdzielić je na kilka innych spotkań. Było wybicie piłki z linii, była obrona Częstochowy. I co? I w 88. minucie spotkania Andrij Szewczenko uderza, piłka odbija się od dwóch słupków. Nie wpada do bramki, ale jeśli tak, to wiadomo już, pod czyje nogi spada. Pippo Inzaghi przyciąga takie sytuacje niczym magnes. Gol, 2:1. W doliczonym czasie gry Szewczenko już się nie myli, kładzie bramkarza i strzela na pewniaka. 3:1, marsz zatrzymany. Po raz trzeci z rzędu.

A przecież słynny Gerard Houllier oceniał szanse na fifty-fifty i przestrzegał Milan podobnie, jak uczyni to parę lat później Pjanić – to wy się bójcie, przecież my zawsze strzelamy na wyjazdach. Strzelili, nie wystarczyło. Dlatego Houllier, mimo pasma sukcesów we Francji, rok później odszedł z klubu. Jean-Michel Aulas, prezydent Les Gones w „złotej erze” miał czterech trenerów. Każdy miał podobne zadanie – podbój Europy. To o tyle zabawne, że Aulas przez lata twierdził, że to nie trener „robi robotę”. – Najważniejszy jest samochód, a nie kierowca. To jak Formuła 1 – zwykł powtarzać.

Cóż, nie da się ukryć, że samochód Francuzi mieli niezły. W ciągu dekady, do 2010 roku, zarobili na transferach 250 milionów euro. Mieli gwiazdy, mieli kapitalną akademię, która do dziś produkuje klasowych piłkarzy. A jednak brakowało pilota.

2010 – ostatnie podrygi wielkiego Lyonu

Czy był nim Claude Puel? Być może. W 2010 roku to on, legenda AS Monaco, przypuścił ostatni atak na wymarzony przez Aulasa tron. Trzeba przyznać, że prezydent mocno mu w tym pomógł. Kiedy tracisz takich liderów jak Juninho i Benzema, musisz wyłożyć kasę na stół, bo inaczej nie ma co liczyć, że Europa przed tobą uklęknie. Aulas ją wyłożył. Być może transfer Lisandro Lopeza wydaje się niezbyt głośnym ruchem, ale fakty są takie, że Argentyńczyk w Porto ładował aż miło i był idealnym kandydatem na snajpera Lyonu. Dalej?

  • Michel Bastos, który właśnie zanotował 14 goli i 15 asyst w Ligue 1 w barwach Lille
  • Bafetimbi Gomis – 16 wypracowanych bramek w Ligue 1, 6 kolejnych w Pucharze UEFA
  • Aly Cissokho, podstawowy lewy obrońca Porto, które dotarło do ćwierćfinału Ligi Mistrzów

Poza tym kilku młodych zdolnych – Timothee Kołodziejczak plus młodzież z akademii: Alexandre Lacazette, Maxime Gonalos, Clement Grenier. Przed meczem z Anderlechtem, który miał zadecydować o tym, czy niedawni dominatorzy francuskiego podwórka w ogóle znajdą się w Lidze Mistrzów, wyglądało to solidnie. A jeśli ktoś miał co do tego wątpliwości, to spotkanie z Belgami szybko je rozwiało.

Początek spotkania, nie minęło jeszcze 10 minut. Miralem Pjanić ustawia piłkę, rzut wolny. Strzał, gol, 1:0. Idealny początek sezonu dla kibiców, którzy dopiero co opłakiwali stratę Juninho. Ale to nie koniec. Pięć minut później w polu karnym faulowany był Lopez, 2:0. Mało? Bastos jeszcze przed przerwą pokazał, dlaczego warto było wyłożyć za niego 18 milionów euro.

Gola do szatni dorzucił także Gomis, a mecz ostatecznie skończył się wynikiem 5:1. Kwestia awansu rozstrzygnęła się we Francji, ale w Belgii Lyon chciał jeszcze potwierdzić dominację. Show dał więcej Lisandro Lopez.

  • Wykorzystane podanie od obrońcy, 1:0
  • Skuteczne wykończenie centry, 2:0
  • Odbiór w środkowej strefie, 3:0

8:2 w dwumeczu. Pozamiatane.

Zabójcze końcówki

Sugerując się spotkaniami z „Fiołkami” można było przypuszczać, że takich Les Gones przyjdzie nam oglądać. Ofensywny zespół, który będzie umiał zabić mecz, zanim ten na dobre się zacznie. Ale w fazie grupowej Lyon pokazał też inne oblicze. Po pierwsze był świetnie zorganizowany w defensywie. Lloris – Cissokho, Cris, Toulalan/Clerc/Boumsong, Reveillere – tak wyglądała czołowa defensywa jesieni w Lidze Mistrzów. Brązowi medaliści mistrzostw Francji stracili tylko trzy bramki, co było drugim najlepszym wynikiem na Starym Kontynencie. Ale kluczem do sukcesu okazała się kliniczna wręcz precyzja w zadawaniu ciosów. Lyon w eliminacjach punktował Anderlecht od pierwszej minuty, ale w fazie grupowej potrafił wyczekać i wyszarpać punkty rzutem na taśmę.

  • 76 minuta meczu z Fiorentiną – gol na wagę 3 punktów
  • 90 minuta spotkania z Liverpoolem – uratowane „oczko”
  • 72 i 91 minuta z Liverpoolem – wyrwane zwycięstwo

Szczególnie ważne były rzecz jasna punkty zdobyte z The Reds, bo to ekipa z Anfield pożegnała się z Ligą Mistrzów już na pierwszym etapie. Łatwo się domyślić, że gdyby nie umiejętność odwrócenia losów spotkania, na miejscu Anglików byłby Lyon. Poza wspomnianą dwójką i Violą w grupie był też węgierski Debreczyn. I wtedy widzieliśmy już Olympique ze starć z Anderlechtem. Ofensywa, piąty bieg i dwa razy po 4:0. Popis w obydwu spotkaniach dał Miralem Pjanić. Gol i asysta z rzutów wolnych, dwie wrzutki z narożnika zamienione na gole. Całkiem nieźle, jak na 19-latka.

Pjanić nowym Juninho

 Rok gry z nim, to była przyjemność. Pamiętam, że był zawzięty, żeby trenować ze mną i podpatrywać, co robię. Powtarzałem mu, że w rzutach wolnych najważniejszy jest trening. Trzeba ćwiczyć swój strzał aż do znudzenia – tak sekret Pjanicia tłumaczył po latach Juninho, po którym Bośniak przejął nie tylko rolę wykonawcy stałych fragmentów gry, ale i numer na koszulce – 8. Prawdziwy spadkobierca.

Lyon z grupy wszedł, jednak przed wiosenną częścią rozgrywek sezonu 2009/2010 statystyki były brutalne. Olympique nie wygrał żadnego z ośmiu ostatnich meczów rundy pucharowej. Nie wygrał także żadnego z sześciu dotychczasowych spotkań ćwierćfinałowych. Niezbyt dobry zwiastun, biorąc pod uwagę, że już w 1/8 finału Francuzi trafili na Real Madryt. Co było potem, wiadomo. Najpierw Jean Makoun rozbił bank kapitalnym strzałem z dystansu. Później odżyły nadzieje „Królewskich”, gdy do siatki trafił Cristiano Ronaldo, a słupek ustrzelił Gonzalo Higuain. I wreszcie opisany na wstępie gol Pjanicia, który przypieczętował awans do ćwierćfinału. Co ciekawe – już po raz czwarty Les Gones rozstrzygnęli ważny mecz w jego końcowych minutach.

Francuska wojna domowa

W walce o półfinał Lyon czekał bratobójczy bój z Girondis Bordeux. Dla Francji była to chwila historyczna, bo wiadomo było, że „Trójkolorowi” będą mieli przynajmniej jeden team w czołowej czwórce, co przez lata było nieosiągalnym sufitem. Faworytem byli „Żyrondyści”, ówcześni mistrzowie Francji z Laurentem Blankiem za sterami. W składzie kilku kozaków, jak Yoann Gourcuff, Maroune Chamakh, czy Jaroslav Plasil. Aulas nazwał to starcie wojną. Określenie tym trafniejsze, że prezydent Lyonu sam ją wywołał, krytykując władze Ligue 1 za zmianę terminu ligowego spotkania Les Gones. Sprawa miała się tak: gdy okazało się, że Olympique zagra w ćwierćfinale, przesunięto jego mecz na piątek, żeby piłkarze mogli odpocząć. Kiedy jednak wylosowano Lyonowi rywala, mecz został ponownie przełożony – na niedzielę, żeby i Lyon i Bordeaux, które grało wówczas finał Pucharu Ligi, miały równe szanse. Komisja Ligi ukarała Aulasa, stwierdzając, że ten stracił okazję, żeby postąpić w myśl zasad fair play.

Skoro taki przedsmak zafundowano w kuluarach, na murawie zapowiadała się wojna. I rzeczywiście tak było. Już od pierwszych minut. Najpierw sprytem popisał się Lisandro, chwilę później Gourcuff zrobił wiatrak z obrońców i po kwadransie było już 1:1. Potem kapitalnego podania nie wykorzystał Cesar Delgado, a w rewanżu Hugo Lloris cudem wyciągnął strzał piętą Yoana Gouffrana. Po 30 minutach gry Lyon znów wykorzystał obcinkę obrońcy – na 2:1 po podaniu Pjanicia trafił Bastos. Po przerwie Lloris znów wyciągnął strzał z pięciu metrów, a Wendel trafił w poprzeczkę. Lyon z kolei swoją szansę – z rzutu karnego – wykorzystał, a w końcówce rywale wybili z linii bramkowej piłkę, która zapewne przyklepałaby awans Les Gones. W każdym razie Francuzi zaserwowali nam wspaniałą bitkę, która przeciągnęła się na rewanż. Bordeaux znów trafiło w obramowanie, a przy prowadzeniu 1:0 zmarnowało piłkę, która mogłoby dać im awans rzutem na taśmę.

Wojnę domową wygrał Lyon.

Lyon świętuje zdobycie bramki w meczu z Bordeaux, fot. Newspix

Bayern uciął nadzieje

W zasadzie na tym zakończyła się najpiękniejsza przygoda, jakiej Lyon kiedykolwiek doświadczył w Europie. Półfinał był już popisem Bayernu Monachium, choć trzeba przyznać Francuzom, że nie wykorzystali swojej szansy. W całej przygodzie Bawarczyków z Ligą Mistrzów sezonie 2010, były tylko dwa kluby, które nie zdołały strzelić im bramki. Maccabi Hajfa i właśnie Les Gones. Maccabi jeszcze da się zrozumieć, ale Olympique miał karty w ręku. Jasne, do 20 minuty pierwszego spotkania Bayern mógł prowadzić i 4:0. Tyle że potem Franck Ribery wyłapał kiera i wydawało się, że Lyon coś ugra.

Ale Lyon koncertowo spartolił sprawę.

Najpierw na życzenie Francuzów siły na boisku się wyrównały, potem Bayern trafił do siatki. O rewanżu nie ma nawet co wspominać, chyba że jest się Ivicą Oliciem. Chorwat zepsuł najważniejszy wieczór w historii francuskiego klubu. Zepsuł go w wyjątkowo perfekcyjnym stylu.

  • 1:0 – gol z pół-obrotu, prawa noga
  • 2:0 – ładna podcinka, klasowe wykończenie lewą nogą
  • 3:0 – centra Lahma, precyzyjny strzał głową

Hattrick idealny. Lyon zostaje w domu, Bayern jedzie do Madrytu na finał

***

Dla siedmiokrotnych mistrzów Francji przygoda sprzed dekady była ostatnim pięknym akcentem. Po latach hossy przyszła bessa – mistrzowskiego tytułu nie uświadczyli w Lyonie do dziś, a sukcesem stawało się samo wejście do Ligi Mistrzów. Olympique co prawda zaliczył po drodze półfinał Ligi Europy, ale to nie to samo. Zupełnie jak wtedy, gdy w latach 60. Nestor Combin doprowadził Les Gones do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów. Niby sukces, ale jednak na przedsionku Europy. Zresztą, gdy już udawało się coś ugrać w fazie grupowej, to potem rozstania z Ligą Mistrzów były bolesne. Lyon dostał w czapkę od APOEL-u Nikozja, a Barcelona go zwyczajnie rozbiła, wygrywając 5:1.

Dlatego dziś, gdy historia się powtarza i naprzeciw Francuzom znów staje Bayern Monachium, każdy zdaje sobie sprawę, że Olympique i tak zaszedł daleko. Prezydent Aulas już nie marzy o podbiciu Europy, bo OL od dawna nie ma nawet prawa o tym marzyć, gdy nie dominuje nawet na własnym podwórku. Niemniej, czy dziś te marzenia nie są bardziej realne, niż gdy Lyon rozpychał się łokciami w elicie? Spytajcie o to w Turynie i Manchesterze. Tam odpowiedź na to pytanie zdążono już poznać.

SZYMON JANCZYK

Fot. Newspix

Opublikowane 19.08.2020 11:18 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 7
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Wiejskie_Ziemniaczki
Wiejskie_Ziemniaczki

Boże sprawdzajcie teksty przed dodaniem.
Apoel po dwumeczu z Lyonem dostał w czapke od Realu a nie Barcelony.
Albo ten fragment : ,,W doliczonym czasie gry Szewczenko już się myli, kładzie bramkarza i strzela na pewniaka. 3:1, marsz zatrzymany”
Kurde dobry ten Szewczenko myli się i strzela gole ?:D

Łukasz
Łukasz

„Apoel po dwumeczu z Lyonem dostał w czapke od Realu a nie Barcelony”
– kontekst tekstu mówi, że Lyon dostał w czapkę od APOELu, a w jakiejś kolejnej kampanii LYON dostał w czapkę od Barcelony. W tym zdaniu opisywano przygody OL w pucharach, a nie wybitną drogę Apoelu w LM 10/11

dsatdyasgbcxvxz
dsatdyasgbcxvxz

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com – Kupony z kursami ponad 500, które wchodzą. Na dzis kupon kolejny dostępny. Polecam bo zarobilem juz z nimi 15 tys!

Michał
Michał

Autor używa trochę za dużych słów. Upokorzenia, bo opadli w 1/8 Ligi Mistrzów? Lyon to nie Real czy Barcelona, bez przesady. Stwierdzenie, że poza tym półfinałem Lyon nie może się pochwalić żadnymi historiami z Ligi Mistrzów też nie jest zbyt dobre. Pamięta się choćby gole Juninho, 3-0 z Realem, wygrane z Bayernem. Było tego więcej. Nie same wygrane się liczą. Ogólnie jednak ten Lyon faktycznie powinien osiągnąć więcej, masa świetnych piłkarzy się przez ten klub przewinęła, a w gablocie pusto. Trochę jak Arsneal, no ale ten był chociaż raz w finale.

LIONEL PEPSI
LIONEL PEPSI

Jezeli mieszkasz w bloku na wysokim pietrze, to prosze cie, zrob tez jednorazowy wyskok…

rumburak
rumburak

Fiorentina europejskim kopciuszkiem? Zespół, który ma w swojej gablocie Puchar Zdobywców Pucharów, zespół, który pod koniec XX wieku z powodzeniem grał w LM (w eliminacjach pokonali Widzew, na boisku szalał Batistuta). Zespół, który w sezonie 2007/08 dotarł do półfinału Pucharu UEFA (przegrali po karnych z Rangersami). Zespół, który rok później grał w fazie grupowej LM (z Lyonem właśnie). Kopciuszkiem to mogło być Udinese albo Sassuolo, a nie Fiorentina.

Tiago
Tiago

Tiago nie zdobył brązowego medalu MŚ. Portugalia przegrała mecz o 3 miejsce z Niemcami

Weszło
23.11.2020

Wtorek w Weszło.FM – Liga Mistrzów, magazyny, Ekstraklasa

Liga Mistrzów, Ekstraklasa… Wtorek zapowiada się ciekawie, więc i z Weszło.FM nudzić się nie będziecie. Mamy dla was dzień pełen emocji: rozmowy z ekspertami, piłkarzami i nasze autorskie programy podsumowujące ligę angielską oraz niemiecką. Co jeszcze? Sprawdźcie naszą ramówkę. Wtorek standardowo zaczniemy od „Dwójki bez sternika”! O poranku budzić was będą Maja Strzelczyk i Marcin […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Jak nie bronić rzutów wolnych? Warsztaty Wisły Płock

Stałe fragmenty gry. W futbolu coraz więcej od nich zależy. Pada z nich coraz więcej bramek. Cały świat analizuje, jak się ustawić, jak bronić, generalnie: co zrobić? Wisła Płock chyba jest aż do przodu ze zmianami, ewidentnie ktoś tam dostał cynk, że rzut wolny w okolicach szesnastki to jak osobisty w koszykówce i nie można […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

PSG walczy o życie w Lidze Mistrzów. Lipsk znów ich zaskoczy?

Wtorkowy zestaw gier w Lidze Mistrzów to raczej pakiet „lanie od mocarza”. Wśród pojedynków maluczkich z gigantami wyróżnia się jednak jedno spotkanie. PSG kontra RB Lipsk, hit wieczoru i mecz, który może być bardzo ważny w kontekście walki o wyjście z grupy. Zwłaszcza w przypadku porażki ekipy z Francji. Dobra, przyjrzymy się więc tej batalii […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Piast w trzy dni ugasił pożar, dziś przełamał klątwę Lechii

Był pożar, nie ma pożaru. Od początku sezonu Piast grał lepiej niż punktował i ciągle wydawało się, że drużyna Waldemara  Fornalika musi odpalić. I tak też się wreszcie stało. Wymuszony przez koronawirusa miesiąc przerwy najwyraźniej pomógł kilka spraw uporządkować, bo gliwicka ekipa w ciągu trzech dni uspokoiła swoją sytuację. W piątek wygrała w Zabrzu, a […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Defensywa Podbeskidzia szansą dla Mraza?

Liga Mistrzów Ligą Mistrzów, ale we wtorek czeka nas prawdziwy hit. Podbeskidzie Bielsko-Biała co prawda nie gra z Górnikiem Łęczna, a z Zagłębiem Lubin, ale taki tydzień z Ekstraklasą jak najbardziej nam pasuje. Zwłaszcza że obydwa zespoły kojarzą się raczej ze sporą liczbą bramek. Czyli w Bielsku może być kolorowo, a my serwujemy wam porcję […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Totolotek podwaja wpłatę! 100% reload bonusu

Widzieliście kiedyś takie cuda, żeby wpłacić stówkę i mieć dwie? Jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie do Totolotka. Ten legalny bukmacher oferuje wam dziś promocję RELOAD BONUS 100%. W ramach niej możemy otrzymać aż do 100 PLN bonusu za dokonanie wpłaty. Brzmi świetnie? To sprawdźcie szczegóły. Zasady promocji są banalnie proste. Skorzystać może z niej każdy, […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

WESZŁOPOLSCY: SZUMSKI, TWOREK, SZYMONOWICZ, MICHALSKI

Weszłopolscy strikes again! Za nami pierwsza kolejka po przerwie reprezentacyjnej, więc wracamy z ulubionym programem wszystkich Polaków. Wydarzenia w Ekstraklasie i na jej zapleczu omówi dziś dla was ekipa w składzie: Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul, Kuba Olkiewicz oraz Adam Sławiński. Goście? Jak zwykle, wybitni, czyli  Jakub Szumski, Piotr Tworek, Dawid Szymowicz oraz Seweryn […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

„Skowronek powinien dostać czas do końca roku. A później czas na decyzję”

– Teraz jest czas na weryfikacje. Spodziewam się, że trener Skowronek będzie sprawdzony w tych trudnych meczach. I wtedy na koniec roku można usiąść i ocenić – jak sobie trener w tych warunkach poradził. Wówczas można się zastanowić, czy Skowronek może prowadzić dalej tę drużynę, czy jednak trzeba oddać je w ręce kogoś innego – […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Gdyby Lech nie tracił frajerskich bramek w końcówkach, to byłby na podium

Gdyby nie frajersko tracone bramki w końcówkach przez Lecha Poznań, to Kolejorz miałby tyle samo punktów co Raków i miałby tylko punkt straty do Legii Warszawa. Nie chodzi o to, by pokazać, jak blisko Lech jest czołówki Ekstraklasy w wydumanej tabeli. Raczej chcemy pokazać, że gdyby lechici byli bardziej skoncentrowani w ostatnich minutach, to mogliby […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Pan piłkarz Mladenović. Co za listopad Serba

Nie żeby dobra gra Mladenovicia w Legii była zaskoczeniem. Przychodził jako transfer-pewniak. Jeden z najlepszych lewych obrońców Ekstraklasy ostatnich sezonów. Wystawiany w kadrze Serbii na poważne mecze. Ale takich pewniaków, które miały reputację kozaków w swoich klubach, a w Legii nie dźwigały presji, niebezpiecznie, acz konsekwentnie zmierzając w kierunku ligowego dżemu, też widzieliśmy całkiem sporo. […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Cebula: – Nie miałem liczb i siedziało to we mnie. Kilkadziesiąt spotkań, a statystyki zerowe

– Mecze nie wyglądały najgorzej, ale brakowało najważniejszego. Nie miałem liczb i siedziało to we mnie. To nie było proste. 80-parę meczów, a statystyki były zerowe. Wyglądało to słabo. Chciałem sobie wybić z głowy te myśli, wierzyć, że liczby przyjdą. No i tak też doszedłem do wniosku, że potrzebuję zmiany otoczenia i spróbowania w innym […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Legijny fus, Harry Hole i ksywka „Wędka”. Poznajcie Maksa Sitka

 – W Siarce miałem dobrą ksywkę: „Wędka”. Trener Gąsior w trzech pierwszych meczach zdejmował mnie w pierwszej połowie. Rekord świata pewnie. Tak schodziłem w dół. Najpierw zszedłem w 42 minucie, potem 39, potem 32. Jak następny raz wychodziłem w pierwszym, to patrzyłem na linię czy ktoś się nie grzeje – Maksymilian Sitek z Podbeskidzia to […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Korupcja, defraudacje, nadużycia. Wiceprezydent FIFA zawieszony na pięć lat

O finansowych przekrętach szefa Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CAF), Ahmada Ahmada, media donosiły od dawna. Od lat. Mimo to, pochodzący z Madagaskaru działacz w najlepsze zarządzał futbolem na Czarnym Lądzie. Ba, był również wiceprezydentem FIFA, a w ostatnim wywiadzie dla BBC zapewniał, że planuje ubiegać się o reelekcję w najbliższych wyborach na prezydenta CAF. Dziś jednak […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Kirkeskov kończy pobyt w Piaście tak, jak zaczął, czyli fatalnie

Z piekła do nieba i z powrotem. Tak można podsumować pobyt Mikkela Kirkeskova w Piaście Gliwice. Możliwe, że Duńczyk z powodu kontuzji odniesionej w piątkowych derbach z Górnikiem Zabrze, właśnie pożegnał się z ekstraklasowymi boiskami. I robi to w naprawdę słabym stylu.  Jego kontrakt wygasa wraz z końcem roku i od dawna wiadomo, że nie […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Wisła skuteczna na wyjazdach. To oznacza kłopoty Jagi?

Mecz Jagiellonii Białystok z Wisłą Płock – nic nie kojarzy nam się z poniedziałkiem bardziej niż to spotkanie. Ale że to hit dzisiejszego dnia, to ciężko obok niego przejść obojętnie. Białostoczanie mają za sobą trzy porażki z rzędu, więc warto poszukać swoich szans na ugranie czegoś u bukmachera, patrząc na formę obydwu drużyn. Łapcie nasze […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Co jest nie tak z defensywą Jagiellonii?

To mogłaby być opowieść o tym, jak dużo potrafi zależeć od klasowego bramkarza. Odkąd kontuzja wykluczyła z gry Pavelsa Steinborsa, Jagiellonia nie wygrała jeszcze meczu, w trzech spotkaniach tracąc aż siedem siedem goli. Pytanie jednak, czy aby na pewno wszystkie ostatnie bolączki defensywy ekipy Bogdana Zająca spowodowane są brakiem Łotysza między słupkami? Otóż, proszę państwa, […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Flavio i Lechia w Gliwicach – to nie zapowiada się dobrze dla Piasta

Dwa mecze Ekstraklasy w poniedziałek? Brzmi jak idealny początek tygodnia. Zwłaszcza że w grze zobaczymy dziś czołowe ekipy poprzedniego sezonu – Piasta Gliwice oraz Lechię Gdańsk. Lechiści mają ostatnio patent na ekipę ze Śląska, więc wypadałoby im tę passę podtrzymać. Piast wolałby jednak gonić bezpieczne pozycje, żeby nie kończyć roku na pozycji spadkowej. A skoro […]
23.11.2020
Weszło Extra
23.11.2020

W Turcji dostaję więcej pomocy niż w Arce

Jak bardzo przeszarżował mówiąc, że poradziłby sobie w drużynie z dolnej części Premier League i dlaczego nie porzuca swoich marzeń o zagraniu w Anglii? Czy męczyła go Arka Gdynia? Kiedy stracił wiarę w utrzymanie Arki w Ekstraklasie,, a kiedy właściciele zaczęli odcinać się od zespołu? Czy Fabian Serrarens umiał grać piłkę i jak współpracowało mu […]
23.11.2020