post leszek.milewski

Opublikowane 13.07.2020 14:42 przez

leszek.milewski

Łukasz Poręba to kolejny młody zdolny z akademii Zagłębia Lubin. Debiutował w lidze jako osiemnastolatek, ale młodzieżowiec z rocznika 2000 dopiero w tym sezonie zaczął grać bardzo dużo – środkowy pomocnik w lidze zagrał dwadzieścia sześć razy, z czego blisko połowę meczów od pierwszej minuty.

Dlaczego nowe pokolenie polskich piłkarzy nie ma kompleksów wobec rówieśników z Zachodu? Co jest najtrudniejsze dla młodego ligowca witającego się z Ekstraklasą? Jaką obietnicę złożoną swojej dziewczynie już zrealizował? Co sprawiło, że zmienił swoje podejście do treningu?

***

Przeprowadziłeś się w wieku 10 lat wraz z rodzicami z Legnicy do Lubina. Czytałem, że ta przeprowadzka była umotywowana również twoim graniem w piłkę. Prawda czy mit?

Tata pracuje na kopalni w KGHM-ie, więc miał bliżej do pracy. Ale zgadza się, przede wszystkim chodziło o to, żebym poszedł do akademii lepszego klubu. W Legnicy mam dwie babcie, jeżdżę tam często, ale to nie były jeszcze czasy, gdy w Miedzi było tak dobrze jak teraz.

Miałeś też najpierw pasję pływacką – do takiej klasy chodziłeś.

Owszem, poszedłem do klasy pływackiej, ale też dlatego, że nie było wtedy w Miedzi klas piłkarskich. Piłka zawsze była najważniejsza, trenowałem od zerówki.

Był taki moment, kiedy wahałeś się w co pójść – w pływanie czy w piłkę? Odnosiłeś pływackie sukcesy.

Nie, nie było takiego momentu. Sukcesy? Tylko regionalne, tak naprawdę: legnickie. Nie byłem dość dobry, nawet w mojej klasie byli lepsi. I zawsze kochałem piłkę.

Zamieszkałeś dość blisko stadionu. Wiem, że aktywnie kibicowałeś Miedziowym.

Chodziłem na mecze kiedy tylko mogłem. Nie na sektor, gdzie śpiewają fanatyczni kibice, ale zawsze kibicowałem. Była nawet taka sytuacja, że siedziałem z dziewczyną na meczu i powiedziałem jej, że kiedyś będę tutaj grał.

I co ona na to?

Powiedziała, że chciałaby siedzieć po drugiej stronie, na VIP-ach a nie tutaj.

I co ty na to odpowiedziałeś?

„Daj mi czas”. Miałem 16-17 lat. Nieco później dołączyłem do pierwszej drużyny. Wciąż z nią jestem, dziś mieszkamy razem, więc obietnicę zrealizowałem.

Miałeś typowo „Miedziowych” idoli?

Może nie idoli, ale Szymon Pawłowski był dla mnie najlepszym zawodnikiem Zagłębia. Potem Filip Starzyński. Nawet kiedyś od niego koszulkę dostałem jak podawałem piłki. A nieco później siedziałem obok niego w szatni.

Zaskoczył cię czymś Filip Starzyński?

Z perspektywy kibica wiele umyka. Ja oglądałem Filipa z trybun, bardzo ceniłem jego grę, ale dopiero jak zacząłem z nim trenować i grać zobaczyłem o ile jeszcze lepszym jest piłkarzem.

To co umyka widzowi?

Taktyczne kwestie. Czarna robota ustawiania się, przesuwania. To ciężko dostrzec, tego tak nie widać. Kibice patrzą bardziej na efekty, na fajerwerki. Czasem z trybun wydaje się, że w środku jest bardzo dużo miejsca – a tak naprawdę tam trzeba podjąć prawidłową decyzję w ułamku sekundy. Później już robi się za późno.

Filip Starzyński wziął cię w Zagłębiu pod swoje skrzydła?

Na pewno mi podpowiadał, dawał typowo piłkarskie wskazówki, których samym podpatrywaniem się nie wyłapie. To typowo warsztatowe kwestie: jak się ustawić, jak zrobić sobie miejsce, jak wyjść na pozycję.

A dał ci jakąś poradę niewarsztatową, bardziej życiową?

W sumie wchodząc do pierwszej drużyny już sam wiedziałem, że ważna jest pokora. Poza tym ciężka praca i cierpliwość. To powtarzali mi wszyscy. Wiadomo, że można być cierpliwym do pewnego momentu, ale na początku to bardzo ważne.

Miałeś czas, gdy byłeś niecierpliwy?

Tak. Miałem. Musiałem się zmienić.

Nie uchodziłeś kiedyś za pracusia.

To prawda. Nie miałem takiej motywacji, żeby dać coś więcej. Przyjść na trening, zrobić swoje, wrócić do domu – starczy. Nie miałem takiej motywacji wewnętrznej, może dlatego – jak patrzę z perspektywy – że uważałem, że jestem najlepszy. I przyszła pobudka. Ja myślałem swoje, a tu nagle przestałem grać.

To był twój moment sody?

Nie, to nie była soda ani bujanka kolokwialnie mówiąc. Tylko coś takiego, że nie muszę trenować więcej. Ale przyszedł moment, że trener Karmelita wziął mnie na bok i powiedział mi wprost, że jestem słaby. To była ciężka rozmowa. Od tamtej pory wszystko się zmieniło. Zapamiętałem jego słowa: „talentem nie będziesz grał”. Przyszedł taki moment w CLJ, gdzie w trzech pierwszych kolejkach nie zagrałem, potem dostałem szansę na Lechii Gdańsk i ją wykorzystałem.

Obecnie co zmieniłeś w swoim warsztacie pracy?

Teraz jest natłok meczów, także nie ma czasu na dodatkowe zajęcia, ale na pewno postawiłem mocniej na siłownię. No i po treningu ćwiczenia strzałów, podań, przerzutów.

Gdzie najbardziej chciałbyś się poprawić?

Lewą nogę na pewno. Nie uważam, że jest na tyle słaba, żebym musiał zawsze szukać prawej. Nie boję się lewej używać. Ale to wciąż tak pięćdziesiąt procent wartości prawej. Czucie piłki, przyjęcie – tu jest OK, już tego nie trenuję, ale strzały lewą, przerzuty, to na pewno. Do tego fizyczność, choć już to w dużej mierze poprawiłem. Tak samo większy spokój w rozegraniu – to przychodzi z doświadczeniem. Kiedyś jak wchodziłem na boisko, za dużo chciałem.

Łukasz Sierpina mi ostatnio opowiadał, że to jego zdaniem błąd młodzieżowców. Jak dostają szansę i wchodzą na boisko, chcą być wszędzie, robić wszystko, pokazać się za wszelką cenę. A jednak trzeba przede wszystkim funkcjonować w systemie taktycznym.

Narobi się strat, niepotrzebnych podań – zgadzam się, można się podpalić. Trzeba być odważnym, ale też odpowiedzialnym. W sumie składa się to na to, by wiedzieć co chce się zrobić z piłką.

Jak podchodzisz do modnego tematu treningu mentalnego?

Zawsze chciałem mieć takiego trenera, ale jakoś się do tego nie zabrałem. Teraz w Zagłębiu jest trener Rafał Kubów, więc jest okazja. Tak naprawdę już po kilku dniach współpracy widziałem, że to mi pomaga. Powiem nawet więcej, że odkąd zacząłem z nim współpracować, zacząłem dobrze grać.

Robicie jakieś konkretne ćwiczenia?

Różnie. Czasem to po prostu luźna rozmowa. Ja mówię, co mi leży na wątrobie, dostaję zwrotną informację. Najwięcej pracowaliśmy nad pewnością siebie, pewnością swoich umiejętności. Strzelam, nie wyjdzie? Najgorsze to rozpamiętywać. Najgorsze, jak po nieudanym podaniu czy strzale będziesz bał się kolejnej próby, będziesz grał asekuracyjnie.

Szansę w Zagłębiu dał ci Mariusz Lewandowski. Pamiętasz ten moment?

Miałem 17-18 lat. Był wtorek, w piątek seniorzy jechali na obóz do Turcji. Miałem przyjść na dwa treningi – we wtorek i środę. Po nich miałem dostać informację czy zagram w czwartkowym sparingu. Po tych treningach trener powiedział, że zagram – dostałem 20 minut z Odrą Opole, po czym zostałem zdjęty. Trener powiedział, że co chciał zobaczyć, to już zobaczył. Tyle. Szczerze mówiąc, myślałem, że nie pojadę skoro mnie ściągnął. A potem słyszę, że jadę na obóz.

Co cię zaskoczyło na pierwszym obozie z seniorami?

Ile tam jest… wszystkiego. Jaki hotel. Jakie boiska. Nawet jakie jedzenie. Rzecz w tym jednak, że pojechałem z kontuzją biodra. Te treningi i sparing grałem z urazem. Po kilku dniach na obozie nie mogłem już wytrzymać i powiedziałem. Wróciłem wtedy do Polski.

Nie chciałeś przyznać się do urazu?

Pomyślałem: taka szansa. Trzeba próbować. Teraz myślę, że głupio postąpiłem. Już wtedy, wracając, myślałem, że trzeba było powiedzieć i właśnie tym zaprzepaściłem szansę. Ale okazało się inaczej. Wciąż myślę, że popełniłem błąd, ale trenerowi coś się podobało w mojej grze.

Bardzo dużo nauczyłem się też u trenera Van Daela. Urosłem taktycznie, na to był duży nacisk, trzeba pilnować ustawienia zawsze. Trener Sevela natomiast lubi grać ofensywnie, daje dużo swobody w ofensywie, co nie zwalnia z obowiązków defensywnych. Dyscyplina, ale i kreatywność z przodu, zielone światło na odważną grę. Gram na szóstce lub ósemce, ale w sumie z „Baszką” dobrze się uzupełniamy, obaj mamy kiedy się podłączyć do przodu.

Byłeś w reprezentacji trenera Magiery. Jak każdy młody polski piłkarz dostałeś książkę „Szczęście i fart”?

Tak, miałem ją przeczytać w dwa dni. Taki dostałem przykaz. Przeczytałem, rozumiem przekaz. Na pewno u trenera Magiery też sporo się nauczyłem, to jeden z najlepszych sztabów, z jakimi pracowałem. Profesjonalizm na mega poziomie, wszystko dopięte na ostatni guzik. No i nacisk na ten „mental”. Na pierwszej rozmowie zapoznawczej trener powiedział mi o cierpliwości. Piłkarz zawsze musi być przygotowany na sto procent. Czy nie gra, czy jest zakopany na ławce, czy go sytuacja z jakichś przyczyn frustruje – musisz być tak gotowy, jakbyś grał co mecz. Bo nigdy nie wiesz kiedy pojawi się szansa, kiedy podjedzie winda. Gotowość zawsze – to chyba jedna z najlepszych porad jakie dostałem w piłce.

Skoro przy książkach: są jeszcze inne dla ciebie ważne?

Nie czytam nie wiadomo ilu książek, ale trochę, owszem. Te, których potrzebuję. Patrzę po półce: mam „Sztukę zwycięstwa”, trochę książek o pewności siebie, biografia Ronaldo, biografia Mameda Khalidowa. Resztę mam u rodziców.

Która jest najważniejsza?

Cristiano Ronaldo. To idealna lektura dla piłkarza. Przede wszystkim kult pracy. Pamiętam taką scenę z książki. Trener przygotowania motorycznego w United powiedział, że nie będzie miał nigdy drugiego takiego piłkarza jak CR7, tak profesjonalnego. Ronaldo wszystko chciał wiedzieć o sobie, o swoim organizmie, żeby wiedzieć jak trenować. Jak Ronaldo poszedł do Realu, ten trener za chwilę zakończył karierę. Zmieniłem zdanie o CR7 po tej książce, wcześniej nie byłem jego fanem. Ale widać na stronach książki jak to wszystko, co ma, począwszy od pewności siebie, zostało wypracowane. Mega książka.

Skoro nie Ronaldo, to kto był twoim typowym idolem?

Wiadomo, Messi, bo jestem jednak kibicem Barcelony. Jest najlepszy na świecie. A tak pod swoją pozycję podglądam Kroosa, Pjanicia.

Co u nich bierzesz pod lupę?

Poruszanie się. Praca głową. Ciągle to wdrażam.

Praca głową, jak rozumiem, w sensie skanowania przestrzeni. Dziś piłkarz na wysokim poziomie musi już przed przyjęciem piłki wiedzieć co chce z nią zrobić.

Tak, to jest ważne, choć wciąż uważam, że ważniejsze jest wykonanie. Technika, orientacja w terenie – to składowe. Chciałbym dojść do takiego stopnia, że będę widział wszystko o danej sytuacji, miał ją już przeanalizowaną. W każdym momencie, bo też nie wiesz kiedy piłkę dostaniesz. Teraz jeszcze mam coś takiego, że mam możliwość zagrania do przodu, ale przyjmuję i dopiero zagrywam, choć mogłem spróbować z pierwszej piłki.

A stałe fragmenty gry? Wykonywałeś je z ŁKS-em.

Filip akurat nie grał, ja je dostałem, choć szczerze mówiąc nigdy ich nie wykonywałem wcześniej. Dopiero trener Magiera na kadrze dał mi je wykonywać i miałem asystę. Figo ma świetnie ułożoną nogę, robi super wrzutki, na pewno chciałbym też go podpatrywać w tym elemencie. Rzuty wolne można poćwiczyć, ale kornery – to jednak sytuacja meczowa, na sucho wrzucać tak średnio.

W kadrze U20 miałeś okazję grać z topowymi nacjami piłkarskimi Europy – Niemcy, Włochy, Holandia, Portugalia. Jakbyś to ocenił, są między wami, tym nowym pokoleniem piłkarzy, a nimi jakieś wyraźne różnice? W wynikach nie było źle.

Nie było wielkiej różnicy ani w grze, ani w wynikach. Przegraliśmy 1:2 z Holandią, ale mieliśmy więcej sytuacji. Włochy były faktycznie mocne, ale też patrzyłem na Niemców, najpierw z ławki, myślę: najlepsza reprezentacyjna drużyna jaką widziałem. A wszedłem na trzydzieści minut. I jak podeszliśmy do nich wyżej, to inny mecz. Przeważaliśmy i wygraliśmy.

Wydaje mi się, że gramy bez kompleksów, tak samo przecież U21. Może jakbyśmy przyjeżdżali z juniorów, rezerw – ale przyjeżdżamy z ESA, grając w lidze. To masz tę pewność, masz odpowiednie morale, znasz swoją wartość. Potem grasz przeciwko tym kadrom i ta wartość się potwierdza. Prawda jest taka, że Ekstraklasa to większe wymagania niż mecz juniorski – dużo walki, doświadczeni zawodnicy.

Z kim na ten moment najciężej ci się rywalizowało w Ekstraklasie?

Ciężko gra się z Koroną Kielce. Zależy od pozycji oczywiście, grałem na dziesiątce u trenera Van Daela, tam miałem więcej styczności z zawodnikami typowo defensywnymi, teraz gram niżej więc jest trochę spokojniej. Ale z tą Koroną pamiętam, że Gnjatić był nieprzyjemny.

O proszę, nie spodziewałem się, że go wymienisz.

Twardo grał. Natomiast, choć nasza liga jest fizyczna, tak też jest dużo zawodników i drużyn, którzy próbują grać w piłkę i mają mega dobrych graczy. Grałem przeciw Legii i Lechowi – ich środek piłkarsko to top.

Najlepszy piłkarz ESA? Poza Zagłębiem, żebyś nie musiał bawić się w kurtuazję.

Mi się podoba Andre Martins. Albo Antolić. Patrzę po swojej pozycji rzecz jasna. Do tego Tiba, ale Martins najbardziej – ma taki spokój, zawsze jest pod grą, fajnie rozrzuca piłki, a jak trzeba to przyspieszy. Styl jego i Antolicia podoba mi się najbardziej.

Oglądasz Ekstraklasę czy raczej tylko analizujesz swoje mecze?

Swoje analizuję – akcje, zagrania, podania, starczy. Natomiast ligę oglądam. Staram się wszystkie mecze, ale wszystkich się nie da. Zazwyczaj złapię gdzieś pięć. Natomiast nie oglądam już tego tak analitycznie, to przygotuje mi sztab przed meczem – po prostu lubię oglądać naszą ligę.

Poza oglądaniem ESA, jak spędzasz wolny czas?

Głównie z dziewczyną w mieszkaniu. Czasem gdzieś wyjdziemy na spacer, ale często też zostaniemy i obejrzymy serial. Teraz akurat oglądamy „Chyłkę”, ostatnio widziałem „Uwięzione”, ale dla mnie topem pozostaje „Skazany na śmierć”. Czasem pogram też na konsoli, ale w FIFĘ mi się nie chce. Jak byłem młodszy grałem, ale się chyba w to wypaliłem. Pogrywam ostatnio w „The Last of Us”.

Mimo wszystko spytam: Łukasz Poręba w FIFIE ma overall 59. Za mało?

Nie wiem kiedy była aktualizacja. Wydaje mi się, że będzie więcej.

Kto jest twoim największym kibicem?

Rodzice i dziewczyna. Tata ma często konkretne uwagi: że mogłem zagrać tak lub inaczej. Moja dziewczyna ogląda wszystkie moje mecze, choć w sumie teraz też siłą rzeczy więcej Ekstraklasy ogląda, zna się na niej. Jak zagram słabiej, pierwsza powie, że w tym meczu nie byłem sobą.

W młodym wieku byłeś na testach w Genoi.

Fajne przeżycie, zobaczenie tego wszystkiego. Byłem wtedy za słaby fizycznie, poza tym to było dość luźne zaproszenie. Nie będę opowiadał bajek, byłem wtedy za słaby. Zapamiętałem, że wszyscy tam byli bardzo wybiegani, świetnie przygotowani tak fizycznie, jak piłkarsko. Teraz mówię z innej pozycji, nie ma wielkiego wow, ale wtedy zapadało w pamięć, że każdy środkowy pomocnik gra wszystko do przodu. Natomiast boiska, na których trenowałem – akademia Zagłębia ma lepsze. Choć też całej bazy Genoi nie widziałem.

Sentyment do Włoch pozostał?

Genoa – ładne miasto.

Jest liga, do której chciałbyś w przyszłości trafić?

Tak czułem, że padnie to pytanie. Nie odpowiem. Chcę się skupić na tym, żeby naprawdę zaistnieć, nie myślę teraz o takich kwestiach, to nie jest na to czas.

To najbliższe cele?

Są. Ale nie chciałbym o nich mówić. Praca lubi ciszę. Na pewno chciałbym tego, czego chce każdy piłkarz – grać.

Leszek Milewski

Fot. FotoPyK

Opublikowane 13.07.2020 14:42 przez

leszek.milewski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 1
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Barbarzynca
Barbarzynca

„W sumie wchodząc do pierwszej drużyny już sam wiedziałem, że ważna jest pokora.” – (odruchy wymiotne)

Blogi i felietony
06.08.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Warta Poznań nie będzie grać u siebie. A nawet jakby grała u siebie, nie wprowadziłaby do Ekstraklasy polskiej odpowiedzi na La Bombonerę. Nie ma dziesiątek tysięcy fanatycznych kibiców. Warta Poznań nie wprowadzi też w ekstraklasowy krwioobieg milionów euro. Nie stoi za nią żaden hipernowoczesny kombinat IT, żadne unikalne know-how. Ich marka nie przykuje do telewizorów […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Handzlik: Idąc do Legii popełniłem błąd. Potem nawet myślałem, żeby rzucić piłkę

Pięć lat – tyle musiał czekać Konrad Handzlik na to, żeby powiększyć swój dorobek występów w Ekstraklasie. Kiedy przechodził z Wisły Kraków do Legii Warszawa, wokół jego osoby było dużo szumu. Za dużo, bo sam przyznaje, że wcale mu to nie pomogło. Ostatecznie do ligi trafił nie dzięki temu, że przebił się przy Łazienkowskiej, a […]
06.08.2020
Bukmacherka
06.08.2020

Juventus doczłapie się do ćwierćfinału?

Juventus – Olympique Lyon. To jeden z najbardziej zagadkowych meczów 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Stara Dama” w teorii powinna awansować do ćwierćfinału, ale w praktyce absolutnie nic nie jest przesądzone. FORMA LYONU JEST NIEWIADOMĄ W pierwszym meczu, który odbył się we Francji, Lyon wygrał 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Lucas Tousart. Ten wynik szokował, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Czterech piłkarzy, na których radzimy zwrócić dziś szczególną uwagę

Przed nami kolejny czteropak w Lidze Europy i – uwaga, nie ironizujemy – cztery fajne pozycje do oglądania. Najbardziej efektowna zapowiedź wieczoru skupiłaby się na ligach. Mamy starcie przedstawiciela La Liga z zespołem Serie A, mamy reprezentanta Premier League, mamy drużynę z Bundesligi. Tak, potem mina rzednie, gdy pod hasłem”Anglicy” zamiast Chelsea kryje się Wolverhampton, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kolejny głośny powrót do Ekstraklasy. Kucharczyk w Pogoni Szczecin

Wrócił Sobota, wrócił Boruc, teraz wraca Michał Kucharczyk, który zasili Pogoń Szczecin. Trzeba przyznać, że nieźle kręci się to okno transferowe jak do tej pory, postaci, których jesteśmy arcyciekawi w nowych barwach, jest już więcej niż kilka, a przecież okienko trochę jeszcze potrwa. PRZYCHODZI NIE Z ŁAWKI, A Z BOISKA Kucharczyk Rosji nie pozamiatał, w […]
06.08.2020
Weszło Extra
06.08.2020

„Żyłem, umarłem i znów ożyłem”. Ståle Solbakken, czyli trener niezniszczalny

13 marca 2001 roku Ståle Solbakken, wówczas 33-letni piłkarz FC Kopenhagi, jak co dzień wybrał się na trening. Nie mógł wiedzieć, że zajęcia opuści… martwy. Tak się przynajmniej wydawało klubowemu lekarzowi, który przeprowadził rozpaczliwą akcję ratunkową, udzielając nieprzytomnemu zawodnikowi pierwszej pomocy. – Jego serce przestało bić – przyznał potem doktor. Aż trudno uwierzyć, że mówił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kamil Wilczek podpalił Danię. Legenda Brondby zagra dla FC Kopenhagi

Luis Figo w Hiszpanii. Ashley Cole w Anglii. Zlatan Ibrahimović we Włoszech. Kasper Hamalainen w Polsce. W różnych krajach pojęcie „piłkarskiego zdrajcy” ma inny przykład, ale tę samą definicję. Gościa, który przechodzi do odwiecznego rywala. Zdaniem kibica – dla kasy. Zdaniem samego zainteresowanego poniekąd pewnie też, ale wiadomo – ilu ludzi, tyle powodów. W każdym […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

W Warcie nie ma czasu na świętowanie. Dzień po fetowaniu mieliśmy komitet transferowy

– Od pewnego czasu udaje nam się działać na warunkach zdrowego zarządzania tym budżetem. Odkąd jestem w klubie budżet płacowy jest w graniach 50-60% budżetu ogólnego, co – jak wykazują wskaźniki – jest zdrowym procentem. Nie będziemy wydawać więcej niż pozwalają nam na to nasze możliwości finansowe. Nie będzie w Warcie płacowego eldorado i życia […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Wilusz: „Raków był bardzo konkretny, a poziom Ekstraklasy idzie do góry”

W jakich okolicznościach podpisywał kontrakt z Rakowem Częstochowa? Co go przekonało? Jakie wrażenie zrobił na nim klub i trener Marek Papszun? Dlaczego potrzebował stabilizacji? Czy ostatni rok w Rosji uważa za stracony? Dlaczego nie został w Rosji i czy miał możliwość zostania na dłużej w Uralu Jekaterynburg? Czy wraca do lepszej ligi? Skąd u niego […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Pan piłkarz na dłużej w Lechu. Kolejorz dogadał się z Pedro Tibą

Lech Poznań świetnie szkoli młodzież. To teza łatwa do obrony, teza oczywista, z którą trudno polemizować. Ale jednocześnie Kolejorz miał w ostatnim czasie problemy ze ściąganiem kozaków, od których ta młodzież mogłaby się uczyć. Natomiast jednym z takich kozaków, którego poznaniacy wyszukali i ściągnęli jest Pedro Tiba. Wśród fanów Lecha pojawiały się obawy, że Portugalczyk […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Felix: „Chciałem zapewnić lepszą przyszłość mojej rodzinie. Liga turecka ma swoją renomę”

W dzisiejszej prasie futbol na pewno nie dominuje, ale… coś dla siebie znajdziemy. W „Przeglądzie” mamy zapowiedź Ligi Mistrzów i rozmowę o nowym trenerze Jagiellonii, w „Sporcie” rzecz o transferach Piasta i GKS-u Jastrzębie, a w „Superaku” Jorge Felix opowiada o transferze. – Trafiłem do czołowego klubu, który w poprzednim sezonie zajął czwarte miejsce w […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

United wygrywają w sparingu pod szyldem Ligi Europy

Tak się stęskniliśmy za międzynarodowymi rozgrywkami, że odpaliliśmy nawet starcie Manchesteru United z LASK Linz, co wcześniej – przed pandemią – byłoby nie do pomyślenia. Nie dość, że Austriacy są elektryzujący jak budyń, to jeszcze przegrali 0:5 w pierwszym spotkaniu. Naprawdę więc w normalnych czasach wolelibyśmy oglądać wyścigi kropel na szybie. Ale że jest, jak […]
06.08.2020
Weszło
05.08.2020

Inter gra dalej, ale rośnie rola defensywy

Wicemistrzostwo Włoch, punkt straty do Juventusu, niezłe punktowanie i przyzwoita gra po przerwie pandemicznej. Ale jednocześnie pierwsze zgrzyty z udziałem Antonio Conte, brak regularności, która pozwoliłaby przeskoczyć słabą w tym sezonie Starą Damę, no i sporo punktów uratowanych przez Samira Handanovicia. Finisz sezonu w wykonaniu Interu Mediolan ma trochę słodko-gorzki smak i dzisiejsze zwycięstwo nad […]
05.08.2020
Blogi i felietony
05.08.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Od wielu lat hołduję jednej wyjątkowej wakacyjnej tradycji. Stawiam tasiemki na pierwsze rundy eliminacji do europejskich pucharów. Nie zliczę ile razy Steaua Bukareszt zremisowała z jakimiś dziadami, wykładając mi kupon na siedem zdarzeń. Nie zliczę ile razy wszystko weszło, gdy akurat Partizana nie trawił żaden wewnętrzny konflikt, a mistrz Norwegii zgodnie z planem rozprawiał się […]
05.08.2020
Weszło
05.08.2020

Perełka przedwcześnie oddana. Ferran Torres w Manchesterze City

Manchester City szybko zabrał się za zbrojenia przed kolejnym sezonem. Wicemistrzowie Anglii wciąż pozostają jeszcze w grze o triumf w Lidze Mistrzów, ale działacze i sztab szkoleniowy The Citizens naturalnie planują kilka ruchów do przodu. Dlatego na Etihad Stadium wylądował Ferran Torres. Dwudziestoletnia perełka z Valencii przeniosła się do Anglii za około 20 milionów funtów […]
05.08.2020
Francja
05.08.2020

Widmo wirusa we Francji. Kolejny sezon Ligue 1 pod znakiem zapytania?

Francuzi nie mają ostatnio szczęścia do piłki. Dziewięć przypadków w Strasburgu, cztery w Lille, trzy w Nantes, po jednym z Bordeaux i Montpellier. Razem osiemnaście pozytywnych testów na obecność koronawirusa w organizmie wśród piłkarzy Ligue 1. To dużo. Albo inaczej: coraz więcej, bo wydaje się, że spirala dopiero się rozkręca. Co więcej, problemy się spiętrzają […]
05.08.2020
Weszło
05.08.2020

Wiktor Rydz: Chcę, żeby GKS był stabilny. Żeby tu było normalnie

Na finiszu pierwszoligowych rozgrywek nad GKS-em Bełchatów wisiało nie tylko widmo spadku, ale nawet upadku z przyczyn finansowych. Sytuacja była bardzo trudna, ale udało się dociągnąć do końca rozgrywek i zrobić utrzymanie. To niewątpliwy sukces. Potem przyszedł kolejny – komisja licencyjna przyznała bełchatowianom licencję na kolejny sezon. Jaka jest sytuacja w GKS-ie? Co dalej z […]
05.08.2020
Weszło
05.08.2020

Johnny Spike Gill i D’Sean Theobalds odeszli z Korony. Żal, smutek i zwątpienie

Czy potraficie sobie wyobrazić Harry’ego Pottera bez blizny na czole, Paryż bez Wieży Eiffla, Franza Smudy bez zdania „poradziłem sobie na Euro 2012”? My też nie. To są związki tak ikoniczne, tak zakorzenione w ludzkiej podświadomości, że gdyby ich zabrakło, czulibyśmy olbrzymią pustkę. Johnny Spike Gill i D’Sean Theobalds w Koronie to była ta sama […]
05.08.2020