Pół miliarda dla Pata. Fenomen gwiazdy NFL

Kacper Marciniak

07 lipca 2020, 18:38 • 3 min czytania

Reklama
Pół miliarda dla Pata. Fenomen gwiazdy NFL

Wyobraź sobie, że masz 24 lata na karku, niedawno opuściłeś uczelnię, a już jesteś ustawiony na całe życie. To może powiedzieć o sobie Patrick Mahomes, choć „ustawiony” nie oddaje w pełni fortuny, jaka wpadnie w jego ręce. W ciągu najbliższych dziesięciu lat ten chłopak może zarobić… ponad pół miliarda dolarów. Serio. I co najlepsze, w środowisku futbolu amerykańskiego nikt nie ma wątpliwości, że jest on tyle wart, a może jeszcze więcej.

Reklama

Patrick Mahomes II błyskawicznie wyrósł na jedną z czołowych gwiazd amerykańskiego sportu. Do NFL trafił w 2017 roku. Dwa lata później otrzymał statuetkę MVP dla najlepszego gracza ligi. Został też twarzą okładki gry „Madden NFL 20”. Takie zaszczyty absolutnie nie zawróciły mu w głowie, a wręcz przeciwnie. W lutym tego roku do laurów indywidualnych dołożył ten najcenniejszy drużynowy, wygrywając Super Bowl.

Kosmiczne pieniądze

Jego zespół – Kansas City Chiefs – zaoferował mu naprawdę gruby kontrakt. Mówimy o 476 milionach dolarów wypłacanych na przestrzeni dziesięciu sezonów, które z racji na bonusy mogą wzrosnąć do 503 milionów! To oczywiście rekord nie tylko NFL, ale i całego profesjonalnego sportu. Poprzednia najwyższa kwota należała do bejsbolisty Mike’a Trouta: 426 milionów za 12 lat gry. NFL natomiast o takich sumach jeszcze nie słyszało. Rekordzistą do niedawna był Matt Ryan z Atlanty Falcons. W 2018 roku podpisał kontrakt, w ramach którego miał zarobić „zaledwie” 150 milionów.

Wrażenie robią nie tylko pieniądze, ale fakt, że Mahomes ma pozostać w Kansas City do 2031 roku. Na papierze zapisano nawet klauzulę „no trade”, która sprawia, że nie będzie mógł stać się częścią wymiany pomiędzy swoim pracodawcą a innym klubem. Możecie więc powiedzieć: niemałe ryzyko. Bo co jeśli Mahomes straci formę? Pieniążki sprawią, że gdzieś odleci myślami? Albo dostanie kontuzji?

Ostatniego oczywiście wykluczyć nie można, szczególnie że mówimy o dość ekstremalnej dyscyplinie. W takich przypadkach pomaga specyfika umów w NFL. Mahomes jest w stanie faktycznie zarobić tyle, ile podaliśmy wcześniej, ale nie musi, bo tylko 141 milionów jest w pełni gwarantowane. Jeśli zatem jakiś uraz niemożliwi mu kontynuację kariery, klub skorzysta z furtki i nie wypłaci mu całej sumy, jaka pierwotnie znalazła się na kontrakcie. Kontrakcie, który na dodatek może być renegocjowany. Niewykluczone, że po upływie choćby sześciu lat zawodnik oraz klub dogadają się w kwestii nowej umowy i zrezygnują z pozostałych lat starej.

Reklama

Talent pierwszej wody

Dobra, ale co w tym chłopaku jest tak wspaniałego? Dlaczego jest wart każdych pieniędzy? Już spieszymy z odpowiedzią. I ostrzegamy, że w tym, co powiemy, nie będzie ani grama przesady. Słuchajcie: Pat Mahomes to prawdopodobnie największy talent w historii NFL. Dokładnie. Niektórzy zawodnicy mając 24 lata, dopiero debiutują w lidze. On w tym wieku zdobył już na praktycznie wszystko, co było do zdobycia. MVP sezonu regularnego, Super Bowl i Super Bowl MVP do kompletu. A przy dobrych wiatrach, ma jeszcze kilkanaście sezonów gry przed sobą.

Do tego występuje na najważniejszej pozycji na boisku. Jako quarterback (tudzież rozgrywający?) odpowiadasz za to, jak funkcjonuje ofensywa zespołu. Mówimy o wielkiej odpowiedzialności. A Pat Mahomes jest wysoki, ma absolutną petardę w łapie i seryjnie zalicza trudne podania na kilkadziesiąt jardów. Czasem robi to od niechcenia i w biegu. Za sprawą jednego, szybkiego ruchu nadgarstka. To też świetny atleta. Trudno powalić go na ziemię, kiedy znajdzie miejsce, aby się rozpędzić i samemu pokonać z piłką niemały dystans.

W sezonie 2018/2019 Mahomes zaliczył aż 50 podań, które zakończyły się przyłożeniem. To drugi najlepszy wynik w historii NFL. Jest też autorem wielu rekordów, które łączą ze sobą słowa „najmłodszy/pierwszy” oraz „najwięcej jardów”. Co tu dużo gadać: Kansas City Chiefs doskonale wiedzą, że trzy lata temu trafili na kurę znoszącą złote jaja. Gdy trzeba było wyłożyć kasę na stół, zrobili to bez wahania. A teraz czekają ich zapewne kolejne lata dobrobytu.

Fot. Newspix.pl

Reklama
Kacper Marciniak

Na Weszło chętnie przedstawia postacie, które jeszcze nie są na topie, ale wkrótce będą. Lubi też przeprowadzać wywiady, byle ciekawe - i dla czytelnika, i dla niego. Nie chodzi spać przed północą jak Cristiano czy LeBron, ale wciąż utrzymuje, że jego zajawką jest zdrowy styl życia. Za dzieciaka grywał najpierw w piłkę, a potem w kosza. Nieco lepiej radził sobie w tej drugiej dyscyplinie, ale podobno i tak zawsze chciał być dziennikarzem. A jaką jest osobą? Momentami nawet zbyt energiczną.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama