post leszek.milewski

Opublikowane 07.07.2020 09:36 przez

leszek.milewski

Raków Częstochowa wzmacniał się w kończącym się sezonie mądrze. Byli gracze tacy jak Tudor, którzy z miejsca stawali się czołowymi postaciami ligi, było zaufanie do młodych graczy, jak Piątkowskiego czy Mikołajewskiego. Paweł Tomczyk w grudniu minionego roku objął stanowisko szefa skautów Rakowa, a przed nim pierwsze „autorskie” okienko.

Jakie wyzwania stawia praca skauta? Na czym opiera się skauting Rakowa? Gdzie Raków szuka piłkarzy? Jak trafił do klubu i skąd zna się z trenerem Papszunem? Jaki był młody Robert Lewandowski, z którym Paweł Tomczyk grał w Zniczu? Zapraszamy.

***
Co jest najtrudniejsze w pracy skauta?

Trzeba przyswajać i weryfikować bardzo dużą ilość informacji. Liczba zawodników, którzy pojawiają się i trzeba ich ocenić jest ogromna.

W jaki sposób piłkarze pojawiają się na radarze Rakowa?

Są dwie główne ścieżki. Z jednej strony mamy swoją własną bazę. Z drugiej są agenci podsyłający informacje różnymi kanałami. Bywa jednak, że jednego zawodnika proponuje nam kilku agentów.

Nie mają wyłączności?

Niektórzy mają, ale agentów jest bardzo dużo, nie tylko w Polsce. To skomplikowana branża. Czasem uznajemy, że zawodnik jest ciekawy ale został zaproponowany bez żadnej autoryzacji i trzeba dotrzeć do tego, kto faktycznie go reprezentuje.

Przeróbmy więc ten proces. Przychodzi jakieś nazwisko: co dalej?

Przesyłam je do jednego ze skautów – mamy na etatach pięciu poza mną. On go weryfikuje początkowo. Patrzymy najpierw w sposób ogólny i już w ten sposób da się część z nich odsiać. Bywa, że ktoś nie grał ostatnie 2-3 lata. No to z czym pracować.

Naprawdę gość nie grał 2-3 lata i jest wam polecany?

Tak. Na przykład to jakieś, tak zwane, „wonderboye”. Piłkarze, którym wróżono dużą przyszłość, gdzieś pograli na wysokim poziomie sezon czy dwa, a potem zniknęli i od tamtej pory to zjazd po równi pochyłej. Agenci są bardzo różni. Niektórzy proponowani gracze są na takim poziomie, że nie da się na nich poważnie popatrzeć.

Najbardziej kuriozalna propozycja?

Szczerze, jest tego pełno. Zawodnicy od czapy. Polecani jako mega dobrzy, wirtuozi techniki, a przyglądasz się – nie ma o czym rozmawiać. Nawet dzisiaj dostałem zapytanie na jakie pozycje potrzebuję zawodników, przekazałem odpowiedź, że pomocnika, który pracowałby na całym boisku, był równie przydatny w ofensywie i defensywie. Otrzymałem profil gościa, który jest typowym graczem od czarnej roboty, a jeszcze ostatnio grał na środku obrony.

Ale to jest nasza praca, po to jest też nasza własna baza danych. I trzeba też powiedzieć jasno – są agenci i agenci. Niektórzy mają swoje wysokie standardy, są poważnymi partnerami do rozmowy, rozumieją, jakiego poziomu oraz profilu zawodników poszukuje Raków i są w stanie zaproponować interesujące opcje. Ale są i ci, którzy działają ad hoc, rzucą informację to tu, to tam, proponują przez naszego ogólnego maila czy nawet Instagram. Natomiast jedna rzecz: nie lekceważymy żadnego nazwiska z góry i żadnej ścieżki. Może to jednak ktoś interesujący, nawet jeśli ścieżka, jaką został zaproponowany, nie jest najbardziej standardowa? Nie mogę sobie pozwolić na to, by taką opcję odpuścić.

Kibice generalnie sceptycznie podchodzą do takiej sytuacji, gdy klub polega mocno na agentach.

Czasem ci agenci mają takie informacje, których my nie możemy mieć. Przykładowo: zawodnik ma jeszcze 2-3 lata kontraktu, ale wydarzyło się coś, co sprawia, że jest dostępny. Nie pasuje do koncepcji nowego trenera, zmienił się styl gry… Generalnie ta ścieżka, którą mu wyrysowano, a która powinna sprawić, by grał już w bardzo mocnej lidze, z pewnych przyczyn się załamała. Ale to wciąż może być bardzo ciekawy piłkarz dla klubów z Ekstraklasy.

Macie jakąś czarną listę agentów, czyli takich, którzy notorycznie wysyłali niepoważne propozycje?

Nie. Do każdego tematu podchodzę tak samo – sprawdzam. Weryfikacja to moja praca. Po naszej stronie na koniec dnia leży decyzja, czy kogoś bierzemy. Żaden agent nas do tego nie zmusi, czego by nie opowiadał o zawodniku, to my finalnie wybieramy, my decydujemy. I to wciąż polega na zdobywaniu informacji – musimy mieć wiedzę o piłkarzu, a także o rynku. Czy ten piłkarz jest teraz okazją, czy warto zainwestować w kogoś, kto jest w dołku. Bo nie oszukujmy się, to często tacy gracze, o dużych umiejętnościach, ale aktualnie pod formą, są szansą dla klubów Ekstraklasy. Nikt idealny nie trafi do niej, pójdą wyżej. Lig mocniejszych od naszej jest dużo. Tak było choćby z Tudorem, skorzystaliśmy z okazji.

Tudor powiedział, że wybierze pierwszy klub, który do niego zadzwoni, a zadzwonił Raków. Faktycznie tak było?

Tak mi powiedział zarówno zawodnik jak i jego ojciec. My byliśmy tym klubem, a on był w takim momencie, że powiedział sobie – chcę grać. Pierwszy klub, który będzie konkretny, tam pójdę. Za takie pieniądze, które jestem w stanie zaakceptować, choć to nie musi być nie wiadomo jaka pensja.

Wy wpadliście na Tudora czy to była propozycja agenta?

My tego zawodnika prześwietliliśmy już wcześniej, mieliśmy o nim informacje, że to profil nadający się u nas na wahadło. Był to profil przygotowany wcześniej przez skautów, ja zaczynałem akurat pracę w klubie. Wszyscy skauci ocenili go bardzo pozytywnie, ale wcześniej Tudor nie był zainteresowany występami w Rakowie, szukał dla siebie lepszych rozwiązań. Nie trafił jednak tam, gdzie liczył – pojawiła się informacja od agenta, że jest dostępny. Proces weryfikacji dzięki własnym informacjom mogliśmy bardzo skrócić, bo Tudora mieliśmy już rozłożonego na czynniki pierwsze. Okazja, zadziałaliśmy, jest u nas.

Czyli po połowie. Z jednej strony wasze informacje, z drugiej strony sygnał od agenta.

Musiał być sygnał, bo my się o niego staraliśmy, kiedy nie był chętny, ale w drugim podejściu zaczął rozważać nas poważnie. Wtedy zadziałaliśmy szybko i zdecydowanie, by temat sfinalizować. Jeśli są interesujący nas zawodnicy, to mimo że w pierwszym momencie nas odrzucili, przez nas nie są skreślani. Odzywamy się co jakiś czas, śledzimy ich rozwój i czekamy na okazję, jeśli nie uda nam się wcześniej znaleźć lepszej kandydatury na tą pozycję.

Patrzę po ostatnim okienku i widzę kilka transferów wykonanych w momencie późnym, praktycznie kiedy liga już ruszyła, a okazali się bardzo ciekawymi zawodnikami. Przekaz trochę: dużą szansą dla Ekstraklasy jest moment, gdy w niektórych ligach okienko się zamyka.

Ale taki ruch to i zagrożenie, zależy, jak na to spojrzymy. Natomiast na pewno na koniec okienka pojawiają się okazje. Ktoś przeszarżował z oczekiwaniami. Miał zainteresowanie z lepszej ligi, ale był tam dwójką, trójką na liście życzeń, a udało się klubowi dopiąć transfer jedynki. Został na lodzie, zaczyna rozważać opcje – również takie, by pójść do klubu, którego nie brał pod uwagę, ale gdzie będzie grał i jego kariera będzie się dalej rozwijała.

Na tym to w dużej mierze polega. Szukać zawodników, którzy są, powiedzmy, troszeczkę wyżej niż nasz poziom na tę chwilę, może tak nie do końca byliby zdecydowani do nas dołączyć, ale przy odpowiednim splocie wypadków jest szansa. Jeśli chcemy podnosić jakość naszej drużyny, to trzeba mierzyć w takich zawodników. Nasza strategia jest jasna: jeśli przychodzą obcokrajowcy, to nie było dostępnego Polaka na tę pozycję, który przyszedłby na takich warunkach i dawał taką jakość. Obcokrajowiec musi podnosić jakość całego zespołu.

Pomówmy o waszej siatce informacyjnej. Jak powstaje? Zbliża się okienko transferowe, teraz jest największy moment pracy?

Tak naprawdę, jeśli chodzi o najbliższe okienko, my już większość swojej pracy weryfikacyjno-poszukiwawczej wykonaliśmy. Wiedzieliśmy dokładnie jaki mamy budżet, które pozycje wymagają wzmocnień. Przeszukaliśmy wszystkie ligi, które nas interesują w poszukiwaniu zawodników, którzy byliby dostępni, a mieli wymagany przez nas zestaw cech.

Przeszukujecie ligi w jaki sposób?

Mamy u siebie podział rozgrywek, ktoś bardziej zajmuje się ligami naszego kręgu kulturowego, ktoś w kierunku Bałkanów, ktoś południa Europy. Ale finalnie to się miesza, bo jak zawodnik jest wytypowany, oceniają go wszyscy i wszyscy oglądają. Sprawdzaliśmy wiele lig. Czechy, Słowacja, Ukraina, Bałkany, Cypr, Grecja, Holandia, Belgia, 2. Bundesliga, nawet 3. Bundesliga. Goncalo Feio, który z nami pracuje, pomógł nam także choćby z portugalską pierwszą i drugą ligą.

Szukamy zawodników za pomocą narzędzi statystyczno-skautingowych, ale mamy wobec nich własne know-how, które staramy się dopracować. Wydaje nam się, że wiemy jak pracować z tymi wskaźnikami, żeby wyszukać interesujących nas graczy.

Widzę tu dwa zagrożenia w opieraniu się na narzędziach statystyczno-skautingowych jako własnym sicie: wszyscy dostają te same dane, bo wszyscy korzystają z tych programów. A piłkarz będący w dołku, a więc ten, który byłby interesujący dla klubów ESA, może mieć akurat bardzo słabe liczby, nie do końca odpowiadający jego faktycznym umiejętnościom.

Tak, natomiast można nakreślić profil zawodnika na danej pozycji przy uwzględnieniu konkretnych parametrów. Da się znaleźć pewne charakterystyczne cechy, które musi prezentować sobą zawodnik, aby był dla nas wartością taką, byśmy wzięli go pod bliższą weryfikację. Można uwzględnić, już po bardziej szczegółowej analizie, czy akurat jest w słabszej formie, czy wrócił po kontuzji, czy już osiągnął swoje apogeum i teraz schodzi coraz niżej. Natomiast to są już kwestie naszego know how, którego zdradzać nie będę. Dane są takie same dla wszystkich, owszem, ale ich interpretacja to już osobna kwestia każdego klubu.

A jaki jest podział pomiędzy weryfikacją programami a weryfikacją na żywo?

W tym momencie, przez pandemię, tak naprawdę na żywo nie ma za bardzo możliwości obserwacji, nie dotyczy to tylko nas. Ale ważnym sitem, po statystyczno-analitycznym, jest video, gdzie do dyspozycji są nagrania meczów, oglądane przez kilku skautów. Widać czasem, że statystyki ktoś ma dobre, ale popełnia błędy w kluczowych momentach. Czy w jeszcze inny sposób jego dane okazują się nie przechodzić próby meczowej.

Oprócz tego weryfikujemy zawodników pod względem mentalnym. Każdy zawodnik rozmawia z naszym trenerem mentalnym Pawłem Frelikiem, obecnie przez wideokonferencję. To zestaw pytań dzięki któremu możemy poszerzyć naszą wiedzę.

Nie uważasz, że taki test można oszukać? Dać wypowiedzi „prawidłowe”, ale nie do końca odzwierciedlające rzeczywistość.

Można. Ale to kolejny sposób, by pogłębiać wiedzę. To kolejna informacja. W skautingu nie wymyślisz złotej zasady, wszystko opiera się na minimalizowaniu ryzyka, w ten sposób też uważam, że się do tego zbliżamy. Oczywiście robimy też wywiad środowiskowy wokół takiego zawodnika.

Z tym, że przykładowo piłkarz z Bałkanów nigdy nie wypowie się źle o innym piłkarzu z Bałkanów.

Nie tylko, w ogóle między piłkarzami jest niepisana zasada, by nie mówić o sobie źle. Dlatego trzeba te źródła dywersyfikować i odpowiednio interpretować wszelkie uzyskane informacje.

Jest u was analiza mediów społecznościowych piłkarza i jego wypowiedzi medialnych?

Powtarzam: każda informacja może okazać się przydatna. Analiza mediów społecznościowych jak najbardziej też jest bardzo przydatna w określeniu całościowego obrazu zawodnika.

Była sytuacja, gdy przez media społecznościowe przestaliście interesować się jakimś zawodnikiem?

Może się to złożyć na to, żebyśmy go zweryfikowali negatywnie. Ale też o tym trzeba porozmawiać. Może się okazać, że to błędy młodości, które zostawił już dawno za sobą. Albo chwila emocji. Moment, kiedy nie przewidział konsekwencji, coś chlapnął, a potem zostało to zinterpretowane w taki sposób, który nie był jego intencją. Łatka do piłkarza czasem szybko przywiera, nawet w oparciu o jedno zdarzenie. Bywa, że wyjęte z kontekstu. Zawodnicy się zmieniają, dorastają a po drodze czyha na nich wiele pokus. Każdy ma prawo do błędów.

Nie obawiasz się, że za dużo w tym procesie weryfikacji meczów video, a za mało obserwacji na żywo? Względnie, opinii kogoś, kto zna tę ligę na wylot? Mam czasem wrażenie, że przychodzi do ESA piłkarz z fajnymi statystykami w lepszej według rankingu UEFA lidze, ale tam ten ranking zrobiły czołowe drużyny, podczas gdy on mógł nabić liczby ze słabszymi, będącymi poniżej naszego standardu.

Ale, po pierwsze, to nie jest tak, że oglądasz wycinki. Pięciu skautów ogląda wiele meczów zawodnika. Po drodze poznają specyfikę ligi, drużyny. Wiemy, że Skandynawia to bardziej siłowe granie, a zbliżona charakterystyce Ekstraklasy jest na przykład liga austriacka, gdzie też jest dużo fizyki, walki i biegania. Liga holenderska, belgijska – zupełnie inny styl, dużo gry piłką, mniej cech wolicjonalnych. Mamy porównanie i wyciągamy wnioski.

Jest metoda by sprawdzić, czy piłkarz z ligi takiej jak holenderska, odnajdzie się w fizycznej polskiej lidze?

Są raporty fitness, można sprawdzić ile biega, jak biega, wiele da też oczywiście sam mecz i to jak wypada w walce bark w bark. Może wyróżnia się gdzieś techniczny artysta, ale patrzysz szerzej – cały zespół zbudowany jest pod niego. Może grać tak jak lubi. I musisz go przymierzyć pod własny zespół, pod wymagania trenera, miasto, infrastrukturę etc.

U trenera Papszuna ktoś, kto gra własny mecz, raczej nie ma szans.

Nasza drużyna jest specyficzna. Zadaniem moim i skautów nie jest znalezienie zawodnika, który nam się podoba najbardziej. Zadaniem jest zawodnik, który będzie pasował do drużyny, który pozwoli nam wejść poziom wyżej, da nowe możliwości rozwiązania akcji i układania taktyki.

Bywa tak, że masz fajnego piłkarza na oku i próbujesz jednak przekonać, że by się przydał?

Czy ja próbuję przekonać? Wymiana argumentów musi być, dyskusja jest potrzebna i zawsze ją prowadzimy. Ale ja jestem na każdym treningu i meczu, na jakim tylko mogę być jeśli nie mam innych obowiązków. Widzę, czego nam brakuje, rozmawiam o tym z trenerem, widzę jak gramy, jakich piłkarzy szukamy. Operujemy na konkretach, szukając ogniw, które dadzą nam na przykład nowe sposoby rozgrywania akcji. To jest podstawa – wiedzieć kogo szukasz i jak on się wpasuje w mechanizm zespołu. Bez tego można sprowadzić jedenastu dobrych zawodników, z których nijak nie da się złożyć dobrej drużyny.

Czyli nie ma u was sytuacji jak w niektórych klubach ESA, gdzie piłkarz jest wrzucany trenerowi poza jego wiedzą.

Nie ma zawodników, którzy byli sprowadzani za plecami trenera, skautów, właściciela. Najlepsze transfery są takie, gdzie wszyscy zgadzamy się w stu procentach, że tego chcemy. Choć ciężko kogoś takiego sprowadzić.

A jak zdania są podzielone? Czyj głos jest najważniejszy – trenera?

To się rozkłada. Natomiast wiadomo, że nie sprowadzimy zawodnika, który nie będzie pasował do wizji gry zespołu. Ale nie sprowadzimy też kogoś, kto nie będzie się wpisywał w finanse. Wiemy, w jakim budżecie funkcjonujemy. Bywa, że trzeba ocenić, czy warto ściągnąć zawodnika, do którego kandydatury są wątpliwości. Ale to jest piłka nożna. Przy każdym transferze są wątpliwości. Nie ma pewnych transferów. Każda drużyna gra inaczej. Zawodnik w jednym systemie może prezentować się fantastycznie, w innym zespole zupełnie nie potrafiąc się odnaleźć. Dlatego tak ważne jest dokładne określenie tego, czego potrzebujemy od gracza. Czy jego deficyty są do przeskoczenia, czy można nad nimi pracować tak, aby spełniał swoje zadanie w naszym zespole i pozwalał na dalszy rozwój drużyny.

To będzie pierwsze okienko, za które odpowiadasz w pełni. Jest dodatkowa presja?

W poprzednim większość tematów była przygotowana, odpowiadałem za to, żeby je zrealizować. Co do presji – i tak, i nie. Wiadomo, że chcę pracować jak najlepiej. Chcę by zespół się rozwijał. Ale z drugiej strony wiem, że mogę wstawać codziennie rano spokojnie, ze świadomością, że zrobiłem co mogłem.

Porozmawiajmy jak to się stało, że trafiłeś do Rakowa na to stanowisko. Wiem, że znacie się z Markiem Papszunem z czasów Legionovii.

Pracowaliśmy razem, kontakt między nami pozostał. Rozmawialiśmy o drużynie, dawałem trenerowi swój feedback. Widziałem z bliska jak rozwijała się jego myśl taktyczna. Byłem w Legionovii kapitanem, łącznikiem między nim a drużyną.

Wcześniej nie pracowałeś jednak przy ewaluacji graczy?

Nie, poza tym, że się tym interesowałem. Prowadziłem wraz ze wspólnikami, przyjaciółmi z boiska, firmę projektującą, produkującą i montującą meble kuchenne.

Dziś jak to łączysz?

Mam dobrych wspólników, wzięli część moich obowiązków na swoje barki. Wiedzieli, że piłka to moja pasja i zawsze marzyłem, aby działać w klubie. Mieć wpływ na to, jak zmienia się polska piłka. Zawsze mnie denerwowało, a wręcz męczyło, gdy ktoś tylko na polską piłkę narzekał. No dobrze – a co z tym zrobiłeś? Pomagasz? Zmieniasz ją? Skoro nadarzyła się okazja, postanowiłem spróbować.

Widzisz różnicę między świadomością młodych piłkarzy dziś, a wtedy, gdy sam wchodziłeś do piłki?

Zdecydowanie. Teraz jest nastawienie na rozwój, w wielu aspektach – fizycznym, mentalnym. Moje pokolenie może nie tyle tego nie pilnowało, co nie miało takich wzorców. Trafiałeś do szatni, gdzie za takie podejście, jakie dziś prezentują młodzi, miałbyś wręcz problem. Szkoda wracać do tamtych czasów, dużo zmarnowanego potencjału polskiego futbolu.

W Zniczu grałeś w jednym zespole z młodymi Robertem Lewandowskim, Radosławem Majewskim i Igorem Lewczukiem. Jacy byli?

Różni. Lewy raczej cichy, spokojny – miał swój plan i konsekwentnie go realizował. Nie był królem towarzystwa. Przyszedł z kontuzją, kulał, ciągnął nogę za sobą, miał mecze w rezerwach na dramatycznie przygotowanym boisku. Maja i Igor w inną stronę, byli duszami towarzystwa i zawsze z nimi było wesoło. Nie ma więc reguły, wszyscy fajnie się rozwinęli, a wtedy mieliśmy świetną drużynę mimo trudnych warunków, które uczyły jednak hartu ducha i myślę, że to pomogło im także w kolejnych etapach kariery. Obecnej młodzieży czasem brakuje takiej szkoły życia jaką my przeszliśmy u Sylwka.

Wyciągam ten Znicz również z tej perspektywy, że widziałeś z bliska jakie talenty potrafią się kryć daleko od piłkarskiej szosy. Ten kierunek poszukiwań wskazywałeś też w wywiadzie dla oficjalnej strony Rakowa, sygnał: w niższych ligach polskich można znaleźć ciekawych graczy.

Przepisy o młodzieżowcu, obowiązujące w ESA, I lidze i II lidze, sprawiły, że naprawdę dużo takich chłopaków musi się znajdować w kadrach zespołów. Jest duże pole manewru, choć też spora konkurencja. Dla młodych piłkarzy – ogromna szansa, muszą tylko dokonywać odpowiednich wyborów, niekoniecznie kierując się finansami, czego przykładem może być wyżej wymieniona trójka zawodników. Winda czeka. Za naszych czasów tej windy nie było, trzeba było wspinać się po schodach. Czas pokaże, co jest lepszym rozwiązaniem.

Widzimy jaką pracę można wykonać. Daniel Mikołajewski był lekko zakopany, daliśmy mu szansę i pokazuje, że przeskok jest możliwy. Podobnie Ben Lederman, który przyjechał, pokazał się, miał trochę deficytów fizycznych, nad którymi wciąż musi pracować, ale zrobił taki postęp, że będzie miał kolejne cztery lata, żeby wejść jeszcze na wyższy poziom. Natomiast nie da się ukryć, niższe ligi uważnie oglądamy głównie pod kątem młodych graczy.

Jakby przyszedł do ciebie młody chłopak i powiedział, że chciałby zostać skautem, to co byś mu doradził?

Wszystkim, którzy kochają piłkę, powiedziałbym: piłka to nie tylko granie, jest wiele obszarów do zagospodarowania. Poza grą i trenerką to przygotowanie fizyczne, fizjoterapia, psychologia, skauting, marketing, zarządzanie etc. Jest dużo rzeczy, które można robić dookoła. Grać udaje się tylko nielicznym, bo splot warunków jakie muszą być spełnione daje prawdopodobieństwo rzędu 0,02% wszystkich, którzy w młodym wieku startują. A kandydatom na skautów doradziłbym dwie rzeczy: oglądać jak najwięcej meczów w sposób aktywny, czyli robiąc jak najwięcej notatek. Ja robiłem to już w Legionovii, często wtedy z trenerem razem omawialiśmy mecz czy rywala. A po drugie – rozwijać się nie tylko warsztatowo. Ale też jako człowiek, bo piłka jest piękną dyscypliną i każdy może znaleźć coś dla siebie.

W Rakowie mam dużo CV chłopaków-pasjonatów. Niektórzy pomagają. Mamy swojego człowieka w Hiszpanii, który w razie czego pomaga zbierać tam informacje. Mamy sympatyka Rakowa w Turcji, który też czasem pomaga z informacją. Dla najlepszych, u których widać fajny potencjał pod rozwój, jest szansa na etaty – jest jasne, że skauting nie tylko w Rakowie, ale w całej Polsce, będzie się rozwijał.

Leszek Milewski

Fot. Rakow.com

Opublikowane 07.07.2020 09:36 przez

leszek.milewski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Scepan Scekic
Scepan Scekic

a gdzie pytanie o Babenkę?

Urkides
Urkides

Można postawić tezę, że w Polsce rynek dyr. sportowych nie istnieje. Nie ma wystarczającej liczby takich ludzi, zweryfikowanych przez pracę gdziekolwiek, żeby można było świadomie wybrać dyr. sportowego spełniającego wymagania konkretnego klubu.
Gdyby dyr. sportowi i skauting działali w klubach niższych lig, to proces weryfikacji byłby dużo lepszy o liczba ofert na rynku duża. W niższych ligach nie muszą zarabiać dużo, powinni to być pasjonaci piłki, którzy chcą iść tą ścieżką rozwoju. Mało tego uważam, że wydane pieniądze na dyr. sportowego i skauting zwrócą się z nawiązką w postaci oszczędności wynikających z wyjątkowo chybionych transferów. W Poksce to raczej wygląda tak, że trener sobie ściąga kolegę jako skauta i dyr. sportowego a ten jest w zasadzie podporządkowany trenerowi. A powinno byc odwrotnie, czyli dyr. sportowy to jest główna postać w pionie sportowym i odpowiada tylko przed prezesem. Do jego obowiązków należy określenie modelu gry klubu i do niego dobieranie odpowiedniego trenera a potem razem z trenerem konkretnych zawodników. Tymczasem to wygląda na ogół tak, że przychodzą trenerzy od sasa do lasa i jeśli prezes marzy o widowiskowej grze, to ściąga trenera który mu to obieca. Jak coś nie pójdzie, to zaczyna się sraczka i ściągają trenera „od wyników” czyli betonowanie i laga. A zawodników mają na skutek takiego działania, którzy ani się nie nadają do gry „widowiskowej” ani do „betonowania”. To wszystko kosztuje, czas leci a sensu w tym nie ma za grosz. Model gry powinien być projektem wieloletnim i wtedy jest szansa na robienie korekt na stanowisku trenera i doborze zawodników. Ale do tego potrzeba myślących dyr. sportowych i mądrych prezesów.
Teraz wszyscy doradzają ŁKS żeby przeszedł na prymitywną grę, czyli znowu trzeba będzie wymienić wielu zawodników. A ja uważam, że powinni się trzymać swojego projektu, tylko trzeba wyciągnąć wnioski i skorygować działanie nie porzucając głównej linii.
Raków jest przykładem klubu działającego inteligentnie i racjonalnie. Takich klubów nam potrzeba dużo więcej. Na szczęście pojawia się trend, że kluby przejmują ludzie nowego pokolenia biznesu, myślący inaczej i mający szerszy horyzont myślenia niż „wygranie derbów” żeby dogodzić kibolom. Patrzą dalej i szerzej i to jest szansa dla polskiej piłki. Więcej myślacych prezesów, inni prezesi ZPN-ów, którzy są wybierani przez delegatów klubów a w konsekwencji inni ludzie w PZPN, którzy są wybierani przez działaczy ZPN-ów. Czyli zmiany trzeba zacząć od dołu, bo od góry chyba nie ma szans.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

ŁKS sobie najbardziej zawalił nerwowym i nieprzemyślanym ruchem ze zwolnieniem Moskala i zastąpieniem go Stawowym. Chyba że to Krzysiowi Przytule się zamarzyła tiki taka na full i się uparł na taką zmianę bo każdy normalny widział że to się nie uda i że stryjek zamienił siekierkę na kijek.

Weszło
05.12.2020

Wrzutka, Pekhart, gol. To już robi się nudne!

Tomasz Makowski zaliczył w Ekstraklasie już 59 meczów. Nie zdobył w nich żadnego gola, ma na koncie ledwie jedną asystę – są to słabe liczby jak na środkowego pomocnika. Może jest dobry w destrukcji? No też raczej średnio. Może to typ podobny do Kenny’ego Saiefa, który często robi grę (nie dziś), lecz nie przekłada się to […]
05.12.2020
Niemcy
05.12.2020

Mecz sezonu w Bundeslidze, lepszego nie będzie. Zaufajcie nam

Mecz na szczycie. Rywalizacja najlepszej ofensywy z najlepszą defensywą. Bayern w prawie najsilniejszym zestawieniu personalnym. RB Lipsk pragnący zepchnąć Bawarczyków z pierwszego miejsca w tabeli. Czyli znając pokrętną logikę futbolu, a raczej jej brak, zapowiadało się przeciętne spotkanie. Ile razy było tak, że umówiliście się na jakiś szlagier. Zorganizowaliście męski wieczór. Piweczko, pizza i meczycho. […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Nowi w składzie pomogli Śląskowi, Szumski nie pomógł Rakowowi

Raków wielokrotnie w tym sezonie zyskiwał uznanie w naszych oczach, ale tym razem – podobnie jak przed tygodniem z Wartą Poznań – trochę nas rozczarował. W poprzedniej kolejce jeszcze udało się szczęśliwie wygrać dzięki zaćmieniu umysłu Mateusza Spychały, dziś już Śląsk Wrocław zgarnął pełną pulę. Na dodatek to gospodarze mogą mówić, że na brak szczęścia […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Torino znów oddaje punkty. Tym razem tak prestiżowe, bo w derbach

Derby Turynu nie należą do najbardziej wyrównanych starć tego typu w piłce nożnej. Żeby znaleźć ostatnie zwycięstwo Torino, trzeba się cofnąć do 2015 roku. Żeby odszukać wygraną Byków na wyjeździe, lecimy jeszcze 20 lat wcześniej – sezon 94/95. No i dzisiaj, mimo że Juventus nie jest w wybitnej formie, delikatnie mówiąc – dopiero co męczył […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Cracovia wkracza do gry o oświadczenie roku. Jest pięknie, jest lider!

Na Twitterze mignęło nam oświadczenie Cracovii. Rzuciliśmy okiem, pośmialiśmy się, ale stwierdziliśmy: nie no, to musi być fejk. Ktoś sobie robi jaja, przecież poważny klub piłkarski, a za taki chce uchodzić Cracovia, nie wypuściłby podobnego pierda. Ale coś nas tknęło. Trzeba sprawdzić na oficjalnej stronie i – rany boskie… – jest! Żaden fejk. Pasy prowadzą […]
05.12.2020
Hiszpania
05.12.2020

Real dostał prezent i z niego skorzystał. Zidane kupił sobie chwilę spokoju

Seria niepowodzeń spowodowała, że w hiszpańskich mediach sportowych jednym z najgorętszych tematów stała się przyszłość Zinedine’a Zidane’a na stanowisku trenera Realu Madryt. Stawką dzisiejszego starcia „Królewskich” z Sevillą raczej nie była posada Francuza, ale tak czy owak udało mu się nieco ostudzić rozgrzany do czerwoności stołek. Real zwyciężył skromnie, ledwie 1:0. I na nic więcej […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Niespodzianka jesieni? W Jadze strzela zagraniczny napastnik

Dobrze wiemy, że związki Podlasia z disco polo są niezwykle mocne. Dlatego nie zdziwimy się, jeśli dziś ktoś w Białymstoku zaśpiewa: rzeki przepłynąłem, góry pokonałem, wielkim lasem szedłem, nocy nie przespałem… Z jakiej to okazji? Ano z takiej, że Jadze w małym kącie świata w końcu udało się znaleźć skutecznego, zagranicznego napastnika. Powtarzamy raz jeszcze, […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Jaga – Warta. Ale to było zajebiste!

Jagiellonia – Warta w sobotę o 15. No, sami wiecie, jak to brzmi. Odpalasz, nastawiając się na kolejne zmarnowane sobotnie popołudnie, masz przed oczami te wszystkie rzeczy, które mógłbyś robić, ale ich nie robisz. Po chwili przecierasz oczy ze zdumienia. Nagle czujesz się, jakby nieznany ci dotąd wujek z Ameryki wysłał ci na urodziny dwieście […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Kolejny słoniowy krok w kierunku Ekstraklasy

12 zwycięstw w 15 meczach, 6 punktów przewagi nad wiceliderem, 10 nad trzecim miejscem. Bruk-Bet Termalica Nieciecza po prostu rozjeżdża I ligę i zimę spędzi w fotelu mistrza jesieni. Dominacja „Słoników” na zapleczu jest bezdyskusyjna – ostatni klub, który mógł im zagrozić jesienią, dzisiaj przegrał w bezpośrednim starciu. Niecieczanie ograli u siebie ŁKS Łódź 2:0 […]
05.12.2020
Live
05.12.2020

LIVE: Legia na chłodno wypunktowała Lechię i jest liderem

Warta Poznań przez koronawirusowe zawirowania miała w pewnym momencie naprawdę wąziutką kadrę. Dziś powoli wraca do równowagi, ale czy na spokojniejszym morzu ta łajba będzie nadal tak dzielnie płynąć? To jedno z wielu pytań przed sobotą z Ekstraklasą – wszak mamy jeszcze po meczu Jagi z Wartą spotkania Śląska z Rakowem Częstochowa oraz Legii Warszawa […]
05.12.2020
Bukmacherka
05.12.2020

Hit pod dyktando Lewego? Superbet rozdaje bonusy za gole i asysty Polaka

20 złotych za każdego gola i 10 złotych za każdą asystę Roberta Lewandowskiego – taką ofertę przygotował Superbet z okazji hitowego starcia Bayernu Monachium z RB Lipsk w 1. Bundeslidze. Dla nowych graczy przewidziany jest również bonus powitalny w wysokości 50 złotych, a na dokładkę do tych wszystkich atrakcji – CASHBACK do 500 złotych. „Lewy” […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Niespodziewane wzmocnienie Legii poza okienkiem – Andre Martins

Cierpliwość jest najbardziej pożądaną cnotą u piłkarzy. Nierzadko zdarza się, że na efekty lub szansę zmuszeni są pokornie czekać przez dłuższy czas. W przypadku Andre Martinsa musiał nastąpić niespodziewany splot okoliczności, by jego nieciekawa sytuacja w klubie uległa zmianie. Przyjście nowego szkoleniowca, problemy zdrowotne kolegów, a także poprawa dyspozycji całego zespołu sprawiły, że Portugalczyk ponownie […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Parzyszek: Chodziło o pokazanie różnic w treningu, a nie obrażanie trenera Fornalika

Piotr Parzyszek tydzień temu doczekał się swojego pierwszego gola dla Frosinone. Dał on ważne zwycięstwo nad Brescią, więc radość tym większa. W dłuższej rozmowie 27-letni napastnik opowiada nam o specyfice Serie B, zupełnie innym życiu, współpracy z Alessandro Nestą i planach klubu. Wracamy także do głośnego wywiadu sprzed paru tygodni, w którym Parzyszek kilkoma wypowiedziami […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Słoma może wystawać nawet z najdroższych butów

Kiedyś w programie Liga+ Extra profesor Janusz Filipiak, właściciel Cracovii, przechwalał się, że ma na sobie „tanie” buty. – Kosztowały tylko 1500 euro – zażartował w typowym dla siebie stylu. Czyli – pozując na wielkiego magnata. Ostatnio zresztą również dowalił do pieca, gdy w wywiadzie z Onetem oznajmił niefrasobliwie, że kupił sobie… samolot, żeby ograniczyć […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Pierwszoligowe transfery Śląska tym razem na minus? Niekoniecznie

Śląsk Wrocław w ostatnich latach dał się poznać jako klub, który bardzo dogłębnie przeszukuje rynek 1. ligi. To na Dolny Śląsk trafiała największa liczba piłkarzy, którzy wyróżniali się na zapleczu Ekstraklasy. Przed startem obecnych rozgrywek „Wojskowi” sięgnęli po czterech takich zawodników – to największy zaciąg od czasu okienka w 2018 roku, gdy do zespołu trafili […]
05.12.2020
WeszłoTV
05.12.2020

STAN FUTBOLU – LIVE OD 10:30


05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Najmniej radosna robota w Ekstraklasie – bycie napastnikiem Warty Poznań

Bycie napastnikiem Warty Poznań to trudna robota. Przez półtorej godziny kręcisz kilometry, jesteś pierwszym obrońcą, jako pierwszy ruszasz do pressingu, musisz natłuc się z obrońcami przy walce o górne piłki. A robisz to wszystko, bo – tak przynajmniej zakładasz – prędzej czy później z tej ciężkiej roboty urodzą się sytuację strzeleckie. Problem w tym, że […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

PRASA. Michniewicz: Mamy kłopot w ataku, a nie w obronie

W sobotniej prasie Czesław Michniewicz analizuje problemy Legii, są newsy o zainteresowaniu wielu klubów Kamilem Piątkowskim i chęci wykupienia Sebastiana Musiolika przez Pordenone, rozmowy z Janem Grzesikiem i trenerem Spartaka Moskwa oraz kilka tekstów z lig zagranicznych.  PRZEGLĄD SPORTOWY Czesław Michniewicz uważa, że problemy Legii Warszawa niekoniecznie leżą tam, gdzie sądzą eksperci. – Od początku […]
05.12.2020