post Michał Kołkowski

Opublikowane 13.06.2020 11:19 przez

Michał Kołkowski

Real czy Barca, Barca czy Real? Odwieczny dylemat sympatyków hiszpańskiego futbolu. Nie zanosi się na to, by na finiszu bieżącego sezonu ktokolwiek miał wmieszać się między te dwie potęgi i włączyć do wyścigu po mistrzowski tytuł. Kto zatem okaże się mocniejszy? Pogrążona w wewnętrznych kłopotach FC Barcelona, która wciąż ma jednak w swoich szeregach Leo Messiego, zdolnego zapewnić zwycięstwo w każdym ligowym meczu? Czy może znacznie stabilniejszy Real Madryt, wciąż demonstrujący skłonność do głupiego gubienia punktów?

Trzeba w ogóle zauważyć, że w tym sezonie walka o tytuł mistrzowski nie powala swoim tempem. Przypomnijmy sobie choćby rozgrywki 2010/11. Pierwszy sezon Jose Mourinho na Estadio Santiago Bernabeu, z kolei Barcelona pod wodzą Pepa Guardioli u szczytu swojej potęgi. Ostatecznie na pierwszym miejscu uplasowali się Katalończycy z 96 punktami na koncie. Real zgromadził 92 oczka. W następnej kampanii karta się natomiast odwróciła. Mistrzostwo wygrali „Królewscy”, wywalczywszy okrągłe 100 punktów. W 2013 roku setką mogła się natomiast wylegitymować ponownie najlepsza Barca.

A teraz?

Tabela La Ligi (2019/20).

Pozostały aż 33 punkty w puli, a i tak jest już niemal pewne, że ani Barcelona, ani Real Madryt nie dowloką się w bieżącym sezonie do granicy 90 oczek. Podobnie zresztą było w poprzednich rozgrywkach, gdy „Duma Katalonii” zatriumfowała z 87-punktowym dorobkiem, a „Królewscy” zajęli ledwie trzecią lokatę w tabeli, mając na koncie punktów 68. Aż trudno w to uwierzyć, ale walka o tytuł mistrzowski w Hiszpanii pomału urasta do miana wyścigu ślimaków. Choć to chyba niezbyt adekwatne określenie. Ślimak, jakkolwiek stwór powolny, porusza się jednak dość stabilnym tempem. Tymczasem zarówno Barca, jak i Real notorycznie notują kompromitujące potknięcia.

Można się domyślać, że po przymusowej przerwie spowodowanej pandemią o regularność będzie obu ekipom jeszcze trudniej. Choć pod pewnymi względami pauza w ligowych zmaganiach może się okazać dla obu piłkarskich potęg całkiem korzystna.

ISKRZY W KATALONII

Sympatycy hiszpańskiego futbolu z pewnością przez ostatnie tygodnie zdążyli się stęsknić za boiskową rywalizacją, lecz to wcale nie oznacza, że pandemia była dla nich czasem zupełnej nudy. W Barcelonie działo się bowiem zaskakująco dużo jak na okres kwarantanny. Choć trzeba zaznaczyć, że większość informacji wypływających na światło dzienne z katalońskiego obozu na pewno nie przysparzała uśmiechu na twarzach kibiców Blaugrany. Przepychanki o władzę, kłótnie o pieniądze, szereg wewnętrznych konfliktów. Hiszpańska prasa właściwie codziennie grzmiała o kolejnym skandalu albo kolejnym kłopocie Barcelony.

I nie są to bynajmniej problemy wywołane pandemią. Koronawirus najwyżej pogłębił kryzys, który trwa w klubie od dawna. No bo sięgnijmy pamięcią nieco głębiej. Choćby na moment, gdy pozbywano się z zespołu Ernesto Valverde i szukano kandydata na nowego szkoleniowca. Początkowo spekulowano, że miał nim być Xavi. Klubowa legenda, kontynuator dzieła Pepa Guardioli. Jednak Hiszpan pracujący obecnie w arabskim Al Sadd najpierw stawiał bardzo wygórowane żądania – niekoniecznie finansowe, chodziło raczej o bardzo szerokie kompetencje dla niego i jego sztabu – aż wreszcie odmówił objęcia swojego ukochanego zespołu. – Mogę potwierdzić, że w obecności dyrektora wykonawczego Oscara Grau i dyrektora sportowego Erica Abidala otrzymałem ofertę objęcia posady trenera Barcelony – przyznał potem Xavi na łamach Mundo Deportivo. – Uznałem, że to dla mnie za wcześnie, by zostać szkoleniowcem tak wielkiego klubu. Nadal jest to jednak moje wielkie marzenie.

Taka jest oficjalna wersja wypadków. Dziennikarze z Półwyspu Iberyjskiego spekulowali jednak, że Xavi po prostu nieszczególnie miał ochotę na współpracę z obecnymi władzami Barcy. A już zwłaszcza nie widziało mu się wskakiwanie do klubu w zastępstwie trenera, który pozostawił drużynę na pierwszym miejscu w lidze, no i z szansami na triumf w Champions League.

Valverde wygrał z Barceloną dwa tytuły mistrzowskie, do tego zgarnął też Puchar Króla i Superpuchar Hiszpanii. Nie przeszkodziło to jednak władzom klubu, by rozstać się ze szkoleniowcem zupełnie bez klasy. „Jeszcze jedno dziwactwo w Barcelonie” – umieściła w nagłówku Marca. Valverde przeprowadził pojawił się w ośrodku treningowym z samego rana, o 11:00 przeprowadził z drużyną sesję treningową. Potem udał się na spotkanie z prezydentem klubu. Wówczas Josep Maria Bartomeu oznajmił mu, że jest zwolniony. Nie jest tajemnicą, że wielu zawodników z oburzeniem odebrało tę niespodziewaną wiadomość.

Josep Maria Bartomeu.

To tylko jedna z kontrowersyjnych decyzji, jakie w ostatnich miesiącach podejmowali Bartomeu i jego ludzie. Zmiana szkoleniowca spowodowała napięcie między dyrektorem sportowym klubu, Erikiem Abidalem, a samym Leo Messim. Francuz pozwolił sobie bowiem na to, by publicznie skrytykować zawodników za ich podejście do treningów podczas kadencji Valverde. – Oglądaliśmy nasze mecze, jednak nie koncentrowaliśmy się na wynikach, ale na tym, jak zespół grał i trenował. Na taktyce oraz pracy zawodników, którzy dostawali mniej szans. Wielu piłkarzy nie było zadowolonych z tego, co się dzieje. Nie pracowali na treningach tak jak powinni. Ponadto był też problem z wewnętrzną komunikacją. Relacja trenera z szatnią zawsze była dobra, ale były małe problemy, które jako były piłkarz wyczuwałem. Powiedziałem o tym klubowi i podjęliśmy decyzję o zmianie trenera.

Messi się wściekł. I poszedł na medialną wojnę ze swoim byłym kolegą z szatni. – Szczerze powiedziawszy, nie lubię robić takich rzeczy publicznie, ale wszyscy powinniśmy brać odpowiedzialność za nasze zadania i decyzje. My, piłkarze, jako pierwsi widzimy, kiedy robimy coś źle i także jako pierwsi chcemy to poprawić. Ci, którzy zarządzają pionem sportowym klubu, również muszą wziąć odpowiedzialność za to, co robią, i za podejmowane decyzje. Kiedy ktoś decyduje się mówić o słabej grze piłkarzy, niech poda nazwiska, bo w innym wypadku niszczy wizerunek wszystkich i podsyca sprawy, o których się mówi, a są nieprawdą.

Ponoć utarczka na publiczne oświadczenia nie wystarczyła obu panom. Na jednym z pierwszym treningów Quique Setiena, obecnego szkoleniowca Blaugrany, Messi i Abidal mieli się ostro pokłócić. Awanturę przerwała rzekomo dopiero interwencja reszty zespołu. Może to tylko wyolbrzymione pogłoski, ale prawda jest taka, że do zdrowo działającego klubu takie plotki się nie przyklejają. – Powiedziałem Xaviemu, że jeśli chce wrócić do Barcelony, to najlepiej teraz – przyznał z kolei Samuel Eto’o na antenie radiowej. – Niech wraca, kiedy bóg futbolu jeszcze tam jest.

To obecnie dość popularny pogląd, że ekipa z Camp Nou należy wciąż do ścisłej europejskiej czołówki tylko dlatego, że Leo Messi wyprawia na boisku rzeczy niedostępne zwykłym śmiertelnikom.

No a potem nadeszła pandemia, która szczególnie mocno dotknęła właśnie Hiszpanię. To szósty kraj pod względem łącznej liczby przypadków śmiertelnych, spowodowanych chorobą COVID-19. Europejska gospodarka na moment zamarła, czego naturalnym następstwem jest kryzys ekonomiczny. W Hiszpanii, podobnie jak w pozostałych krajach Starego Kontynentu, po tyłku dostały prawie wszystkie branże. Również, a może nawet przede wszystkim, turystyka oraz sport. Można zatem powiedzieć, że Barcelona oberwała w tych okolicznościach podwójnie. Jako klub i jako jedna z największych atrakcji turystycznych regionu.

Straty Blaugrany liczone są w setkach milionów euro.

Bartomeu, który, przy wszystkich swoich wadach, dotychczas nieźle się sprawdzał akurat w kwestii generowania olbrzymich przychodów dla klubu, musiał działać. Szukać oszczędności. Jednak jego pozycja w negocjacjach z zawodnikami odnośnie obniżek wynagrodzeń była nad wyraz marna. Kilka miesięcy temu do mediów wyciekła bowiem informacja, że prezydent klubu wynajął agencję marketingową, która na jego zlecenie miała stawać w obronie zarządu w mediach społecznościowych, a odpowiedzialność za niezadowalające wyniki zrzucać na trenerów i piłkarzy. Na tę usługę wyjęto z klubowej kasy milion euro, choć warta była pięciokrotnie mniej.

Ostatecznie udało się osiągnąć porozumienie, lecz cały proces wypracowywania wspólnego stanowiska trwał znacznie dłużej niż w innych klubach. A nawet kiedy już się udało to osiągnąć, w hiszpańskiej prasie pojawiły się spekulacje, iż niezbędne będą kolejne cięcia, by zasypać dziurę budżetową. Ale piłkarze nie chcą już iść na ustępstwa. „Podpisaliście z nami takie kontrakty, to teraz nam płaćcie” – mniej więcej tak brzmi stanowisko zespołu. Zawodnicy nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za niegospodarność władz i trudno mieć do nich o to żal.

Leo Messi.

Upadek globalnej marki, jaką jest Barcelona, wydaje się skrajnie nieprawdopodobny. Nie ma jednak wątpliwości, że hasło „więcej niż klub” jeszcze nigdy nie budziło tak wielu złośliwych skojarzeń. Niedawno zarząd Blaugrany opuściło sześciu dyrektorów – wszyscy ustąpili na znak protestu wobec polityki obecnego prezydenta. – Barcelona nie zbankrutuje – na łamach Eurosportu mówił Fermin de la Calle, hiszpański dziennikarz. – Ale nie ma wątpliwości, że będzie musiała wkrótce sprzedać kilka swoich gwiazd, żeby załatać budżetową dziurę. Od tego zależy przyszłość klubu i jego finansowa płynność. Barca musi się pozbyć piłkarzy, którzy zostali zatrudnieni jako potencjalni liderzy zespołu, ale nie spełnili pokładanych w nich nadziei. Dembele, Coutinho, Rakitić z pewnością jeszcze tego lata.

Nieudolna polityka transferowa to bodaj najpoważniejszy zarzut do obecnego prezydenta. W klubie brakuje ciągłości. Zmieniają się dyrektorzy sportowi, każdy z nich stara się wcielić w życie swój plan, ale nie dostaje na to odpowiednio wiele czasu. W efekcie zespół przypomina układankę, w której poszczególne puzzle po prostu do siebie nie pasują.

Trener Quique Setien stara się robić dobrą minę do złej gry. W swoich medialnych wypowiedziach tryska optymizmem. Zdaje się być jednak w tym podejściu odosobniony. Atmosfera w klubie chyba jeszcze nigdy nie była tak marna. – To pierwszy przypadek, by Messi miał aż tak napięte relacje z prezydentem Barcelony. Wielokrotnie temu zaprzeczał, lecz w 2021 odbędą się wybory na nowego prezydenta i nie ma wątpliwości, że Argentyńczyk chętnie zobaczyłby u steru postać pokroju Joana Laporty.

SIELANKA W MADRYCIE?

Można z przekąsem napisać, że sympatycy Realu Madryt podczas pandemii mieli znacznie mniej ekscytujących tematów do rozważenia. Florentino Perez przeprowadził klub przez sztorm ze znacznie większą gracją niż Bartomeu. Nie obyło się naturalnie bez cięć w wypłatach, negocjacje również nie należały do szybkich i prostych, ale nie wybuchła wokół nich żadna cuchnąca dziadostwem afera. Madrycka prasa przechwala się nawet, że Perezowi udało się zbilansować budżet, choć zawodnicy „Królewskich” – w porównaniu z graczami Barcy – nie musieli zbyt mocno zacisnąć pasa. Klub niezachwianie realizuje kolejne plany inwestycyjne. Najpoważniejszym z nich jest rzecz jasna gruntowna przebudowa Estadio Santiago Bernabeu, której finisz datowany jest na 2022 rok.

W najbliższych miesiącach Real będzie swoje mecze rozgrywał na Estadio Alfredo Di Stefano. Kameralnym obiekcie ulokowanym w centrum treningowym Valdebebas, gdzie swoje mecze rozgrywa Real Madrid Castilla. Jak bardzo Los Blancos ucierpią na tej przeprowadzce? Próżno spekulować, ale trudno było sobie wyobrazić lepszy moment na taką akcję niż końcówka sezonu 2019/20. Zresztą – jeżeli ktoś ma się obawiać utraconego wsparcia kibiców, to jest to raczej Barca. Katalończycy w obecnych rozgrywkach ligowych przed własną publicznością zgarnęli 40 z 42 możliwych punktów. Real też na Bernabeu ani razu nie przegrał, ale zanotował aż cztery remisy.

Na razie nie jest w pewne, czy finisz rozgrywek zostanie w całości przeprowadzony bez udziału widzów. Wydaje się w tej chwili dość prawdopodobne, że szefowie La Ligi w porozumieniu z hiszpańskim rządem dopuszczą wkrótce, by trybuny stadionów mogły się zapełnić w trzydziestu procentach. Jednak władze Realu zakomunikowały już, że kibiców do Valdebebas nie zaproszą.

SPRAWDŹ RÓWNIEŻ:

Chciałoby się zatem zapytać: skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak przeciętnie? Dlaczego w lidze prowadzi targana konfliktami Barcelona, dlaczego „Królewscy” są już jedną nogą poza Champions League, a drugą stoją na skórce od banana?

Cóż – na pewno nie pomagały klubowi liczne kontuzje. Przede wszystkim w wyniku kolejnych urazów optymalnej formy nie potrafił osiągnąć Eden Hazard, ściągnięty do Madrytu za 100 milionów euro. Belgijski skrzydłowy to transfer – nazwijmy to – w starym stylu. Zawodnik pasujący do szyldu Galacticos. Bardzo kosztowny, doświadczony, o uznanej reputacji, utytułowany. Natomiast w ostatnim czasie „Królewscy” szukali na rynku przede wszystkim piłkarzy będących na dorobku. W takich okolicznościach Hazard był rzecz jasna przewidziany do roli lidera ofensywy. Oczywiście trudno powiedzieć, by miał się stać następcą Cristiano Ronaldo – nie ten styl gry i, mimo wszystko, nie ta klasa. Ale w pewnym sensie Hazard bez wątpienia miał Portugalczyka w Madrycie zastąpić. W sezonie 2019/20 udało mu się jednak rozegrać zaledwie dziesięć ligowych spotkań. Przepadły mu oba „Klasyki” z Barcą.

– Jasne, że powrót po urazie, rehabilitacji i tak długiej przerwie nie będzie łatwy, ale widzę, że Eden jest w znakomitej dyspozycji. Dobrze, bo będziemy go potrzebować w walce o tytuł – zapewnił Thibaut Courtois. Do składu Realu powróci też nieco już zapomniany Marco Asensio. Barcelona także może liczyć na poważne wzmocnienie, ponieważ w pełni sił jest już Luis Suarez.

Jednym z podstawowych problemów podopiecznych Zinedine’a Zidane’a przed pandemią była skłonność do tracenia punktów w meczach z rywalami ze średniej i dolnej półki. Najlepiej obrazują to cztery ostatnie kolejki przed przerwą w rozgrywkach. Los Blancos wyraźnie i w dobrym stylu pokonali wówczas Barcelonę, zremisowali z Celtą Vigo, a także przegrali z Levante i Realem Betis. Efekt? Pomimo zwycięskiego El Clasico, to odwieczni rywale z Katalonii zajmują pierwszą lokatę w tabeli. Pewnie właśnie w kwestii przechylania szali zwycięstwa na swoją korzyść w takich meczach Zidane najmocniej liczy na Hazarda. – Pierwsze miesiące w Madrycie były trudne, nie tak to miało wyglądać – wyznał już kilka miesięcy temu Belg w rozmowie z L’Equipe. – Jednak Zinedine Zidane polecił mi, żebym zachował spokój. Powiedział mi, żebym po prostu był szczęśliwy. On kocha swoich zawodników. Nie owija w bawełnę, przechodzi od razu do sedna sprawy. Dlatego drużyna uwielbia z nim pracować.

– Wiem, że ludzie oczekują ode mnie naprawdę dużo. Muszę pokazać im moje umiejętności. Kibice widzieli jak grałem we Francji, dla reprezentacji czy w barwach Chelsea, a ja muszę być jeszcze lepszy, dawać im powody do dumy. Muszę robić różnicę na boisku – dodał.

Barcelona też ma w swoich szeregach zawodnika, który na razie nie spełnia pokładanych w nim nadziei. To oczywiście Antoine Griezmann. Z pewnością jednym z najpoważniejszych wyzwań, jakie spotkały Quique Setiena w ostatnich tygodniach było to, by wreszcie wkomponować Francuza do drużyny. Sprawić, by Griezmann znalazł na boisku nić porozumienia z Messim, tak jak kiedyś Neymar. Oczywiście nie można mówić, by Hazard czy Griezmann byli transferowymi rozczarowaniami. Na takie głosy z pewnością wcześnie. Obaj mają jednak na finiszu rozgrywek sporo do udowodnienia. Dostali kilka gratisowych miesięcy, by nauczyć się funkcjonować w nowym klubie.

TRUDNY FINISZ SEZONU

Na pewno dużym atutem podczas szalonej końcówki rozgrywek, których ostatnia kolejka została wyznaczona już na 19 lipca, będzie Zinedine Zidane. Niekwestionowany specjalista od tego rodzaju zadań. Już jako piłkarz Zizou posiadał niesamowitą zdolność, by zawsze błyszczeć wówczas, gdy są na niego skierowane oczy całego piłkarskiego świata. Jego trenerskie losy układają się bardzo podobnie. Podopieczni Zidane’a mogą długo rozczarowywać, ale gdy przychodzi do ostatecznych rozstrzygnięć, często stają się niemożliwi do pokonania. A przecież jedenaście ostatnich kolejek ligowych można w pewnym sensie porównać do mini-turnieju. Jest wielce prawdopodobne, że losy mistrzostwa będą się rozstrzygały w dopiero w ostatniej serii spotkań.

Pod tym względem Setien nie może się równać z Zidanem. Przy całej sympatii dla romantycznej historii, jaką Hiszpan napisał samym swoim objęciem Barcelony, trudno go uznać jako specjalistę w dziedzinie wygrywania trofeów. Jako trener nie ma w dorobku żadnego. Jako piłkarz wygrał tylko Superpuchar Hiszpanii.

Quique Setien i Zinedine Zidane.

Terminarz? Przed obiema ekipami szereg wymagających testów. Real ma przed sobą między innymi wyjazdowe starcia z Realem Sociedad, Athletikiem Bilbao, czy też mecze u siebie z Valencią i Getafe. Jeszcze trudniej zapowiada się końcówka sezonu dla Barcy. Przed „Dumą Katalonii” wyjazdowy mecz z Sevillą czy Villarrealem. Domowe spotkania z Atletico Madryt, Athletikiem Bilbao. Nie ma lekko. No i trzeba pamiętać, że gdyby doszło do zrównania się puntami z „Królewskimi”, to korzystniejszy bilans w bezpośrednich starciach ma Real.

Cała nadzieja – jak zwykle – w Messi. Niespełna 33-letni Argentyńczyk ma już w tym sezonie na swoim koncie 19 strzelonych i 12 wypracowanych bramek, po raz kolejny pewnie zmierza po tytuł najlepszego strzelca hiszpańskiej ekstraklasy. Postacią numer jeden w ofensywie Realu jest natomiast Karim Benzema. Francuz ma w dorobku 14 zdobytych i 6 wypracowanych trafień. Ale jeśli przeliczyć jego osiągnięcia, wyglądają one jeszcze mniej imponująco niż w przypadku Messiego, który ligowego gola zdobywa średnio co 99 minut. Benzema na trafienie do siatki potrzebuje 159 minut. Dlatego tak ważne jest wsparcie dla Francuza choćby ze strony Hazarda. Benzema może być kluczową postacią ofensywy, świetnie się sprawdza w grze kombinacyjnej, ale sam zespołu do mistrzostwa nie pociągnie. Messi natomiast już udowodnił, że potrafi to zrobić.

Choć pytanie o wsparcia dla Argentyńczyka także jest zasadne. Powrót Suareza to kapitalna wiadomość, lecz Urugwajczyk od dłuższego czasu nie błyszczy przecież formą. Druga linia oferuje natomiast zdumiewająco mało kreatywnych rozwiązań, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jakim stylem gry Barcelona imponowała przed laty. Największą bolączką Barcy jest natomiast defensywa. Katalończycy tracą średnio przeszło jednego gola na mecz ligowy. A przecież dostępu do bramki strzeże fenomenalnie dysponowany Marc-Andre Ter Stegen.

Cóż – sporo niewiadomych, sporo wątpliwości i sporo kłopotów po obu stronach madrycko-katalońskiej barykady. Wiele wyjaśni się dziś i jutro – najpierw Barca zmierzy się na wyjeździe z Mallorcą, potem Real podejmie u siebie Eibar.

A wy, jak sądzicie – kto w tym sezonie sięgnie po mistrzostwo Hiszpanii?

Mistrzem Hiszpanii zostanie…

Real Madryt
FC Barcelona
Sevilla FC
Atletico Madryt
ktoś inny
Created with PollMaker

fot. NewsPix.pl

Opublikowane 13.06.2020 11:19 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 9
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Expert
Expert

Suarez 11 goli 7 asyst, 3 strzelec, 2 asystent ligi to nie jest wsparcie dla Messiego? Serio? Skoro on nie błyszczy formą to kto ofensywny w La Liga oprócz Messiego i Benzemy błyszczy?

Polski Zwiazek Popularnych Niekompetentow.
Polski Zwiazek Popularnych Niekompetentow.

Suarez zwlaszcza nie zablysnal jak jebnal brame sezonu pietka w przeciwlegly rog.

PYZ24
PYZ24

Ehh… Real vs Barcelona, kotlet odgrzany po raz tysięczny…

zenek_ze_wsi
zenek_ze_wsi

W tym roku wyścig ten przypomina zawody kulawego ze ślepym. Od lat te drużyny nie były tak słabe. Cała liga hiszpańska niestety mocno podupadła w stosunku do tego, co było jeszcze 5-7 lat temu, gdy hiszpańskie drużyny dominowały w pucharach europejskich. Obstawiam, że w tym roku nie będzie ani jednej drużyny hiszpańskiej w finale europejskiego pucharu (o ile oczywiście do niego dojdzie).

Polski Zwiazek Popularnych Niekompetentow.
Polski Zwiazek Popularnych Niekompetentow.

Jak na klub z „podupadlej” ligi, Atletico sie zaprezentowalo calkiem przyzwoicie pokonujac obronce tytulu 1-0 i 3-2.

tss
tss

Mistrzem Hiszpanii oczywiście zostanie Legia Warszawa, po czym sprzeda samej siebie Karbownika za 150 mln euro, bijąc tym samym rekord transferowy Ligi Mistrzów.

Luki
Luki

Zaraz Stano zgoli brode bo Mesi zgolił.

Ekstraklasa na golasa
Ekstraklasa na golasa

Ta przerwa spadła Barcelonie z nieba, był czas na poprawę dosłownie wszystkiego.
Więc Barcelona powinna skończyć to na 1 miejscu.

Jacek
Jacek

To prawda, ze liga hiszpanska nie byla tak slaba od lat. Winie leniwe zarzady klubow. Wygra pewnie Barca, ktora nie istnieje bez Messiego. Real probuje kopiowac topowe druzyny z innych lig, ale zamiast scoutingu wydaje po kilkadziesiat milionow na mlodych zawowdnikow, kilka lat temu robil to samo na zawodnikow hiszpanskich zamiast szkolic – w obu przypadkach efektow nie widac. Rok temu wszyscy krytykowali Juventus, a Juventus wyciaga za darmo mega zawodnikow i solidnie buduje marke. Poszli do przodu o 100 lat i nagle rozwijac zaczela sie liga. Podobnie Bayern i brak duzych transferow, a tu nagle sie okazalo, ze Perisic i Coutinho dodaja doswiadczenie, ale to wladze klubu mialy racje sprowadzajac nawet nie najlepszych mlodych zawodnikow, ale mlodych zawodnikow pasujacych dlugofalowo do klubu. Kto mowi teraz Robbenie? Nikt, odpalil Gnabry odrzucony w Angli, Coman we Wloszech, Davies, Goretzka – zawodnicy w cenie zawodnikow z Polski, a klub stal nowoczesna sie potega. Podobne trendy rozpoczal Liverpool w Anglii, a teraz odradza sie Chelsea. Chelsea nie kupila nikogo w ostatnim okienku, bo nikogo wartego nie bylo i wprowadzila kilka mlodych zawodnikow. W Hiszpani to Barca, Real i kopiujacy je na mniejsza skale Atetico – firmy mentalnie zostaly gdzies 10 lat temu. Mowimy przeciez o lidze, gdzie dolna czesc tabeli to prowincjonalne druzyny grajace na kurnikach. Nie wykorzystali Messiego i Ronaldo. W przyszlym sezonie w bezposrednim starciu liga bedzie slabsza Niemieckiej, Wloskiej i Angielskiej, za dwa od Francuskiej. Cos sie musi zmienic. Mysle, ze przydalby sie w Hiszpani jakis turniej, nawet U21, zeby zaczac rozbijac ten beton.

Weszło
23.11.2020

Jagiellonia uczy skutecznego piętnowania amatorki

To Ekstraklasa, tu się może zdarzyć dużo, ale umówmy się, że ramy przyzwoitości wskazują, że nie masz prawa wygrać, jeśli odwalasz kompletną amatorkę. Jeśli kompletnie debilnie ustawiasz mur, zostawiając dwóch niekrytych przeciwników na siódmym metrze, jeśli nagminnie tracisz piłkę na własnej połowie, jeśli zaskakuje cię długa piła chwilę po starcie drugiej połowy, jeśli nie wyciągasz […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Wtorek w Weszło.FM – Liga Mistrzów, magazyny, Ekstraklasa

Liga Mistrzów, Ekstraklasa… Wtorek zapowiada się ciekawie, więc i z Weszło.FM nudzić się nie będziecie. Mamy dla was dzień pełen emocji: rozmowy z ekspertami, piłkarzami i nasze autorskie programy podsumowujące ligę angielską oraz niemiecką. Co jeszcze? Sprawdźcie naszą ramówkę. Wtorek standardowo zaczniemy od „Dwójki bez sternika”! O poranku budzić was będą Maja Strzelczyk i Marcin […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Jak nie bronić rzutów wolnych? Warsztaty Wisły Płock

Stałe fragmenty gry. W futbolu coraz więcej od nich zależy. Pada z nich coraz więcej bramek. Cały świat analizuje, jak się ustawić, jak bronić, generalnie: co zrobić? Wisła Płock chyba jest aż do przodu ze zmianami, ewidentnie ktoś tam dostał cynk, że rzut wolny w okolicach szesnastki to jak osobisty w koszykówce i nie można […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

PSG walczy o życie w Lidze Mistrzów. Lipsk znów ich zaskoczy?

Wtorkowy zestaw gier w Lidze Mistrzów to raczej pakiet „lanie od mocarza”. Wśród pojedynków maluczkich z gigantami wyróżnia się jednak jedno spotkanie. PSG kontra RB Lipsk, hit wieczoru i mecz, który może być bardzo ważny w kontekście walki o wyjście z grupy. Zwłaszcza w przypadku porażki ekipy z Francji. Dobra, przyjrzymy się więc tej batalii […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Piast w trzy dni ugasił pożar, dziś przełamał klątwę Lechii

Był pożar, nie ma pożaru. Od początku sezonu Piast grał lepiej niż punktował i ciągle wydawało się, że drużyna Waldemara  Fornalika musi odpalić. I tak też się wreszcie stało. Wymuszony przez koronawirusa miesiąc przerwy najwyraźniej pomógł kilka spraw uporządkować, bo gliwicka ekipa w ciągu trzech dni uspokoiła swoją sytuację. W piątek wygrała w Zabrzu, a […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Defensywa Podbeskidzia szansą dla Mraza?

Liga Mistrzów Ligą Mistrzów, ale we wtorek czeka nas prawdziwy hit. Podbeskidzie Bielsko-Biała co prawda nie gra z Górnikiem Łęczna, a z Zagłębiem Lubin, ale taki tydzień z Ekstraklasą jak najbardziej nam pasuje. Zwłaszcza że obydwa zespoły kojarzą się raczej ze sporą liczbą bramek. Czyli w Bielsku może być kolorowo, a my serwujemy wam porcję […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Totolotek podwaja wpłatę! 100% reload bonusu

Widzieliście kiedyś takie cuda, żeby wpłacić stówkę i mieć dwie? Jeśli nie, to koniecznie zajrzyjcie do Totolotka. Ten legalny bukmacher oferuje wam dziś promocję RELOAD BONUS 100%. W ramach niej możemy otrzymać aż do 100 PLN bonusu za dokonanie wpłaty. Brzmi świetnie? To sprawdźcie szczegóły. Zasady promocji są banalnie proste. Skorzystać może z niej każdy, […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

WESZŁOPOLSCY: SZUMSKI, TWOREK, SZYMONOWICZ, MICHALSKI

Weszłopolscy strikes again! Za nami pierwsza kolejka po przerwie reprezentacyjnej, więc wracamy z ulubionym programem wszystkich Polaków. Wydarzenia w Ekstraklasie i na jej zapleczu omówi dziś dla was ekipa w składzie: Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul, Kuba Olkiewicz oraz Adam Sławiński. Goście? Jak zwykle, wybitni, czyli  Jakub Szumski, Piotr Tworek, Dawid Szymowicz oraz Seweryn […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

„Skowronek powinien dostać czas do końca roku. A później czas na decyzję”

– Teraz jest czas na weryfikacje. Spodziewam się, że trener Skowronek będzie sprawdzony w tych trudnych meczach. I wtedy na koniec roku można usiąść i ocenić – jak sobie trener w tych warunkach poradził. Wówczas można się zastanowić, czy Skowronek może prowadzić dalej tę drużynę, czy jednak trzeba oddać je w ręce kogoś innego – […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Gdyby Lech nie tracił frajerskich bramek w końcówkach, to byłby na podium

Gdyby nie frajersko tracone bramki w końcówkach przez Lecha Poznań, to Kolejorz miałby tyle samo punktów co Raków i miałby tylko punkt straty do Legii Warszawa. Nie chodzi o to, by pokazać, jak blisko Lech jest czołówki Ekstraklasy w wydumanej tabeli. Raczej chcemy pokazać, że gdyby lechici byli bardziej skoncentrowani w ostatnich minutach, to mogliby […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Pan piłkarz Mladenović. Co za listopad Serba

Nie żeby dobra gra Mladenovicia w Legii była zaskoczeniem. Przychodził jako transfer-pewniak. Jeden z najlepszych lewych obrońców Ekstraklasy ostatnich sezonów. Wystawiany w kadrze Serbii na poważne mecze. Ale takich pewniaków, które miały reputację kozaków w swoich klubach, a w Legii nie dźwigały presji, niebezpiecznie, acz konsekwentnie zmierzając w kierunku ligowego dżemu, też widzieliśmy całkiem sporo. […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Cebula: – Nie miałem liczb i siedziało to we mnie. Kilkadziesiąt spotkań, a statystyki zerowe

– Mecze nie wyglądały najgorzej, ale brakowało najważniejszego. Nie miałem liczb i siedziało to we mnie. To nie było proste. 80-parę meczów, a statystyki były zerowe. Wyglądało to słabo. Chciałem sobie wybić z głowy te myśli, wierzyć, że liczby przyjdą. No i tak też doszedłem do wniosku, że potrzebuję zmiany otoczenia i spróbowania w innym […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Legijny fus, Harry Hole i ksywka „Wędka”. Poznajcie Maksa Sitka

 – W Siarce miałem dobrą ksywkę: „Wędka”. Trener Gąsior w trzech pierwszych meczach zdejmował mnie w pierwszej połowie. Rekord świata pewnie. Tak schodziłem w dół. Najpierw zszedłem w 42 minucie, potem 39, potem 32. Jak następny raz wychodziłem w pierwszym, to patrzyłem na linię czy ktoś się nie grzeje – Maksymilian Sitek z Podbeskidzia to […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Korupcja, defraudacje, nadużycia. Wiceprezydent FIFA zawieszony na pięć lat

O finansowych przekrętach szefa Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej (CAF), Ahmada Ahmada, media donosiły od dawna. Od lat. Mimo to, pochodzący z Madagaskaru działacz w najlepsze zarządzał futbolem na Czarnym Lądzie. Ba, był również wiceprezydentem FIFA, a w ostatnim wywiadzie dla BBC zapewniał, że planuje ubiegać się o reelekcję w najbliższych wyborach na prezydenta CAF. Dziś jednak […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Kirkeskov kończy pobyt w Piaście tak, jak zaczął, czyli fatalnie

Z piekła do nieba i z powrotem. Tak można podsumować pobyt Mikkela Kirkeskova w Piaście Gliwice. Możliwe, że Duńczyk z powodu kontuzji odniesionej w piątkowych derbach z Górnikiem Zabrze, właśnie pożegnał się z ekstraklasowymi boiskami. I robi to w naprawdę słabym stylu.  Jego kontrakt wygasa wraz z końcem roku i od dawna wiadomo, że nie […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Wisła skuteczna na wyjazdach. To oznacza kłopoty Jagi?

Mecz Jagiellonii Białystok z Wisłą Płock – nic nie kojarzy nam się z poniedziałkiem bardziej niż to spotkanie. Ale że to hit dzisiejszego dnia, to ciężko obok niego przejść obojętnie. Białostoczanie mają za sobą trzy porażki z rzędu, więc warto poszukać swoich szans na ugranie czegoś u bukmachera, patrząc na formę obydwu drużyn. Łapcie nasze […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Co jest nie tak z defensywą Jagiellonii?

To mogłaby być opowieść o tym, jak dużo potrafi zależeć od klasowego bramkarza. Odkąd kontuzja wykluczyła z gry Pavelsa Steinborsa, Jagiellonia nie wygrała jeszcze meczu, w trzech spotkaniach tracąc aż siedem siedem goli. Pytanie jednak, czy aby na pewno wszystkie ostatnie bolączki defensywy ekipy Bogdana Zająca spowodowane są brakiem Łotysza między słupkami? Otóż, proszę państwa, […]
23.11.2020
Weszło
23.11.2020

Flavio i Lechia w Gliwicach – to nie zapowiada się dobrze dla Piasta

Dwa mecze Ekstraklasy w poniedziałek? Brzmi jak idealny początek tygodnia. Zwłaszcza że w grze zobaczymy dziś czołowe ekipy poprzedniego sezonu – Piasta Gliwice oraz Lechię Gdańsk. Lechiści mają ostatnio patent na ekipę ze Śląska, więc wypadałoby im tę passę podtrzymać. Piast wolałby jednak gonić bezpieczne pozycje, żeby nie kończyć roku na pozycji spadkowej. A skoro […]
23.11.2020