post Avatar

Opublikowane 30.05.2020 10:30 przez

Szymon Janczyk

Często wspominamy czasy, w których piłkarze wychowywali się na boisku pod blokiem, a nie w szkółkach? Zdarza nam się zatęsknić za tym, kiedy zamiast Fortnite’a wybierano kopanie piłki całymi dniami. Myślimy o tym także dlatego, że w podwórkowa piłka wychowała wielu mistrzów, którzy zapisali się na kartach polskiego futbolu. Michał Karbownik jest – być może – jednym z ostatnich, którzy zaczynali w ten sposób. Kiedy nawet w marzeniach nie myślał, że kiedyś będzie się go łączyć z Barceloną, po prostu brał piłkę pod pachę i czy słońce, czy deszcz, szedł pokopać z kolegami. To róża, która wyrosła na betonie. Całkiem dosłownie, o czym przekonaliśmy się, gdy sprawdziliśmy, jak wyglądała jego droga na szczyt.

***

Beton. Nic więcej, po prostu beton. Stare, wytarte linie. Trochę szkła, bo przecież zawsze znajdzie się jakiś następca Izaaka Newtona, który musi sprawdzić, kto wyjdzie zwycięsko ze starcia butelka kontra twarde podłoże. Cóż, wygrał beton. Tak samo, jak wygrywał wtedy, kiedy w pełnym biegu powalił cię rywal z drużyny i runąłeś jak długi wprost na rozgrzane, twarde boisko. Nasze, a w zasadzie moje, pokolenie dobrze kojarzy takie sytuacje. Sam kiedyś dostałem uwagę do dziennika za to, że po moim faulu kolega zdarł sobie kolana.

Kryminał, faktycznie.

Michał Karbownik jest przedstawicielem jednego z – najpewniej – ostatnich roczników, który pamięta, jak szczypały łokcie, gdy wodą utlenioną polewało się rany po zaciętych meczach na asfaltowym, szkolnym boisku. W gminie Kowala takie boiska znajdziemy praktycznie przy każdej szkole. To, na którym pierwsze kroki i pierwsze wywrotki zaliczał „Karbo”, wygląda tak.

Kiedyś był to główny plac gry. Dziś – jak widać – zniknęły z niego nawet dwie małe, kojarzące się bardziej z piłką ręczną niż nożną bramki. W Kowali na przestrzeni lat sporo się zmieniało. Trawiaste boisko, które widzimy w tle, stanowiło kiedyś główną murawę dla zespołu juniorów oraz seniorów. Potem jednak powstał nowy, kameralny obiekt, powstał orlik i hala sportowa, więc na asfaltowe boisko nikt nie zwracał już uwagi. Dziś służy raczej za parking, jeśli ten przed halą jest przepełniony.

Droga młodego adepta futbolu w tej miejscowości wyglądała mniej więcej tak, jak opisywane wyżej zmiany. Z betonu na trawę za szkołą, potem na stadion „na górce”. Michał podążał dokładnie tymi ścieżkami. Zapewne też poznał, jak pieką pokrzywy za tą bramką, kiedy przypadkiem kopnie się nad siatką i trzeba wybrać się po piłkę wedle „Prawa Pascala”.

Jeśli przypadkiem przekopałeś ten porośnięty bluszczem płot, czekała cię najgorsza możliwa kara – nurkowanie w pokrzywach za piłką. fot. własne

Niewiele osób wie, że choć pierwszym klubem Karbownika była Zorza, treningi rozpoczynał gdzie indziej. W Kowali funkcjonowała mała szkółka piłkarska – Jaskółka. Nie miała ona drużyny juniorów i nawet nie rywalizowała z Zorzą. Ot, pasjonaci chcieli pokazać coś dzieciakom, zaszczepić w nich miłość do futbolu. Jednym z nich był Piotr Różański.

Od małego dało się zauważyć, że miał talent, ale był bardzo pracowity. Nie wywyższał się, był skromny. Nie zapomnę, że zawsze chodził z piłką, wszędzie ją ze sobą zabierał – mówi nam trener. – Bardzo szybko łapał ćwiczenia, miał takie piłkarskie ruchy, łapał techniczne rzeczy, koordynację. Zdolny i pracowity. Wydaje mi się, że na początku – ja go widziałem w trzeciej czy czwartej klasie – nie wyróżniał się na tle rówieśników. Były żywy, ale na tle rówieśników był taki sam motorycznie. Technicznie? Tak, tu się wyróżnia – opisuje swojego podopiecznego.

Michał Karbownik w Zorzy Kowala (po prawej). fot. Zorza Kowala.

Potem była już Zorza. Pierwszym klub z prawdziwego zdarzenia, choć była to tylko Klasa A. Z prawdziwego zdarzenia, bo Zorza grała już w lidze. Można było sprawdzić, co się potrafi, w praktyce. Oczywiście nie było tak kolorowo, bo gmina Kowala to nie metropolia, więc nawet jeśli zespół wystawiał drużyny juniorów, głównie były to łączone roczniki. W jednym z wywiadów Michał żartował, że częściej grał ze starszymi od siebie niż z rówieśnikami.

Zorza? Cóż, nie była ligową potęgą. W sieci znajdziemy filmik, w którym kumpel z zespołu opowiada o treningach w Kowali. Na pytanie, jak ci się tu gra, odpowiada prosto, jak to dzieciak. – Fajnie, ale zawsze przegrywamy!

Jeśli Zorza akurat nie przegrywała, była to raczej zasługa Michała, choć ten – broń boże – nigdy się nie wywyższał. Bez problemu jednak trafiamy na podsumowanie rundy jego zespołu. – Drużyna młodzików zajmuje miejsce w dolnej połowie tabeli. Na uwagę zasługuje piłkarz tej drużyny, Michał Karbownik, który w meczach mistrzowskich zdobył 11 bramek.

W Kowali spędził pierwsze lata, jednak wypatrzony został gdzie indziej. – Tu się wyróżniał, ale zauważono go na szkolnych zawodach. Był taki turniej z okazji Euro 2012 i tam dostrzegli go trenerzy Młodzika – wspomina Różański.

Dziś Karbownika łączy się z włoskimi klubami. W 2012 roku był jednak… reprezentantem Włoch. Radom z okazji futbolowego szaleństwa, jakie ogarnęło nasz kraj, zorganizował kapitalną zabawę dla dzieciaków. Przed jednym z marketów rozstawiono prowizoryczny stadion. Po boisku biegali chłopcy z lokalnych szkół, którym wcześniej wylosowano kraje, które reprezentowali. Szkoła w Kowali została Italią i poszło jej całkiem nieźle. Michał – co oczywiste – grał ze starszymi od siebie, jednak nie miał z tym problemów.

Michał Karbownik jako kapitan reprezentacji Włoch na Mini Euro 2012. Fot. Echo Dnia.

Ogrywali duże radomskie szkoły. Przychodziło na te mecze dużo trenerów, którzy łowili talenty. Większość miała kluby, ale Karbownik grał w Zorzy, więc można było go stamtąd wyciągnąć. Był filigranowy, bo był młodszy, ale cechowała go boiskowa dojrzałość, mądrość. To nie było duże boisko, nie było łatwo na nim grać. Bardzo dużo myślał, potrafił piłkę przytrzymać, nie pałować do przodu, wracał, jak coś się nie udawało. Miał zdolność przewidywania niespotykaną u 11-latków. Nadrabiał braki fizyczne sprytem, ustawianiem się, cwaniactwem – opowiada Sylwester Szymczak, lokalny dziennikarz, jeden z organizatorów turnieju.

„Włochy” zajęły trzecie miejsce, a tytuł króla strzelców zgarnął Maciej Białas, dobry kumpel Michała. On – co oczywiste – wolał podawać niż strzelać, ale wystarczyło to, żeby wpaść w oko trenerowi kadry regionu radomskiego oraz opiekunowi Młodzika Radom, który zapłacił za niego… sześć piłek. Gdy po latach spojrzymy na ten turniej, okaże się, że wzięło w nim udział kilku naprawdę niezłych zawodników. Karbownik, wiadomo, ale też Patryk Winsztal, Jakub Nowakowski czy Dominik Sokół, którzy także mają już za sobą debiuty na szczeblu centralnym. Każdy z nich zaliczył go w Radomiaku. Michałowi pisana była jednak nieco inna droga.

Młodzik Radom nie jest klubem opartym o seniorską drużynę. Mimo to wychował Mateusza Radeckiego, Bartosza Nowaka i kilku innych zawodników, o czym opowiadaliśmy w naszym reportażu. Kluczem do sukcesu było chyba zaangażowanie tych, którzy za młodych chłopaków odpowiadali. Trenerzy, gdy widzieli ponad przeciętny talent, byli gotowi nawet do tego, żeby po treningu podrzucić go do domu. Czasami tak musiało być z Michałem, dla którego dostanie się na obiekty przy ul. Ofiar Firleja, było jak podróż na inny kontynent. Sam wspominał w wywiadach o tym, że czasami trzeba było wystać swoje, żeby dostać się na trening.

Brązowy medalista Mini Euro – PSP Kowala. Michał Karbownik pierwszy od lewej. Fot. Cozadzien.pl

– Czasami musiałem go odebrać czy przywieźć na trening, bo dojazd z Kowali do Radomia nie był łatwy. Musiał mieć dużo wyrzeczeń, ale teraz to procentuje – wspomina w naszym reportażu jego trener z Młodzika, Wojciech Gędaj. – Były takie mecze, że kładł trzech rywali na tyłku i jechał dalej. W ostatnim roku, tuż przed odejściem do Legii, trenerzy innych drużyn już to olewali, wiedzieli, że go nie zatrzymają. Najchętniej graliby w czternastu – dodaje.

Wiadomo było, że w Młodziku długo nie zabawi. A i Młodzik nie bardzo chciał go zatrzymywać. Cel nadrzędny był prosty – jeśli może osiągnąć więcej, niech idzie, niech próbuje. Co ciekawe, „Karbo” znów został wypatrzony na pobocznym turnieju. – Widziałem go pierwszy raz na którejś konsultacji kadry Mazowsza. Zaimponował mi tymi atrybutami, które teraz są u niego widoczne. Dynamika, szybka prawa noga, odbierał bardzo dużo piłek w fazie przejściowej. Miał swobodę w mijaniu rywali. Być może nie robił tego w spektakularny sposób, nie miał szerokiego wachlarza zwodów, natomiast jego dynamika, krótkie prowadzenie piłki, to go wyróżniało – mówi jeden z pierwszych trenerów Michała w Legii.

Jak wyglądało zdarzenie Michała z wielkim światem? Trener warszawskiego klubu kontynuuje swoją opowieść. – Na pewno była to dla niego duża zmiana, wcześniej pracował w mniejszym klubie. Nie było wokół niego pozytywnego zamieszania. Teraz pojawiało się dookoła dużo nowych rzeczy. Samodzielne życie, konsultacje w kadrze… Natomiast jego postawa, podejście pozwoliło mu sobie z tym poradzić. Jego pierwszy okres w Legii był specyficzny, dużo się zmieniło, my też dużo zrobiliśmy, żeby on się tu wkomponował. Pojawiały się u niego problemy z eksploatacją. Kadry wojewódzkie, kadry Polski. Staraliśmy się robić wszystko, żeby regulować mu obciążenie w klubie.

Faktycznie, gdy spróbujemy odnaleźć zdjęcia Karbownika z początków gry w Legii, natkniemy się też na pełno fotek ze szkolnych turniejów. Mimo że stołeczny klub starał się go oszczędzać, duże obciążenia powodowały, że Michał łapał sporo drobnych urazów. Wielu chłopaków na tym etapie się poddaje. Ale on wybrał inną drogę, co przybliża Łukasz Zjawiński, jego kolega z zespołu. – Nie znam drugiej osoby, która pracowałaby nad sobą tyle, co on. Kiedyś miał problemy z kostką, nagle zaczął ją ćwiczyć na gumach w każdej wolnej chwili. Przed spaniem, po treningu, przed treningiem, w wolnym czasie. W końcu przestała mu kompletnie doskwierać. Bardzo dużo się rolował, był pracusiem.

Jedna z mistrzowskich kadr wojewódzkich, w której grał Karbownik. Fot. Facebook

W Legii „Karbo” poznał się z Kamilem Bielikowem, wychowankiem Radomiaka. – Trafiliśmy tu mniej więcej w tym samym czasie. Mieszkaliśmy w bursie trzy lata, z czego półtora roku razem w pokoju. To chłopak twardo stąpający po ziemi, inaczej nie byłby tak, gdzie jest. Nie imprezował przed meczami! (śmiech) Starał się trzymać dietę, nawet nie wiem, czy jadł jakieś fast foody. Mimo młodego wieku dbał o dietę, zawsze miał jakieś fit batoniki czy owsianki. Dużo pracował sam, przygotowywał się w pokoju. Pompki, brzuszki, rozciąganie. Zawsze był spokojny, dobrze dobierał sobie ludzi wokół siebie. Ciężko było zdobyć jego zaufanie.

Do najlepszych kumpli Karbownika należał również Maciej Rosołek, który do Warszawy trafił z Siedlec. Paczka trzymała się razem i poznała Michała od nieco innej strony niż ta widoczna w mediach. W wywiadach przewija się podobny wizerunek: cichy, spokojny chłopak. Trenerzy mówią, że introwertyk. Tymczasem Zjawiński zdradza, że to zbyt pochopne szufladkowanie. – Nie jest cichy, jest świetnym człowiekiem dla każdego. Wie, kiedy i jak się odzywać. Ciężko zdobyć jego zaufanie, ale zawsze jest bardzo miły. Wśród najbliższych znajomych jest duszą towarzystwa, nie ma z nim nudy. Dużo się śmialiśmy i nie pamiętam, żeby kiedyś był smutny. Ma jedną świetną cechę, która mnie denerwowała: zawsze musiał być najlepszy. Denerwowała mnie, bo prawie zawsze z nim przegrywałem, a jak już wygrałem, to po jakimś czasie i tak mnie ograł! W FIFE ogrywał mnie tak, że aż wybuchałem!

A na boisku? – Jak miał na pustą, to wolał podać niż strzelać. Walczak, bardzo techniczny zawodnik. Szybkość, trzymanie piłki krótko przy nodze, to jego duży atut. Technikę użytkową ma na duży plus. Na samym początku nie było tak, że mocno na niego stawiano, ale jak zaczął być przesuwany do starszych roczników, to dało się to już zauważyć. Szybko zaczął grać w CLJ, w drugiej drużynie. W Legii w niego wierzyli – mówi Bielikow.

Podobnego zdania jest Zjawiński. – Kiedyś mi wspominał, że był napastnikiem i strzelał dużo goli, nie chciałem w to wierzyć! Ale kiedy wygrywaliśmy mistrzostwo kadr Mazowsza, grał na „dziesiątce”, z przodu byłem ja i Rosołek, on został najlepszym zawodnikiem. To był jego popis. On po prostu wyprzedzał zawodników bez zwodów, jego balans i szybkość są niemożliwe. Zawsze też szukał kolegów, czasami przesadnie. Dzięki niemu większość na boisku była bez pracy.

Kiedyś w CLJ, dziś w Ekstraklasie. Bartosz Bida i Michał Karbownik. Fot. Newspix

Wspomniane mistrzostwa były kolejną trampoliną do kariery dla młodego chłopaka z Kowali. Obserwował go tam Piotr Kobierecki, który opiekował się drużyną CLJ Legii Warszawa. Stwierdził, że czas przesunąć go do starszego rocznika i dać mu szansę rywalizacji na wyższym poziomie. – Teraz może łatwo tak mówić, ale moja relacja z Michałem to była miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy pierwszy raz wpuściłem go na boisko, to było na Cracovii w CLJ, mimo że był dwa lata młodszy, to strasznie rzucała się w oczy jego szybkość lokomocji z piłką. Szybko stał się liderem drużyny, po pół roku trafił do Legii II. Do każdej drużyny wchodził z futryną – ocenia opiekun rezerw stołecznego klubu.

Pierwsze wrażenie, gdy patrzymy na Karbownika? Cóż, szafa trzydrzwiowa to nie jest. W trzeciej lidze, bardzo fizycznej, miał jednak swoje sposoby na to, żeby nie przepaść. – Nie dawał się złapać. Nie bazował na walce fizycznej, tylko na dynamice. Teraz w Ekstraklasie nabrał siły i nie przegrywa starć fizycznych, ale on zawsze tego unikał, miał bardzo dobry timing odbioru. Fajnie czytał moment, kiedy zaatakować przeciwnika i przejąć mu piłkę. Kiedy miał wolną przestrzeń, był nieuchwytny z piłką i bez niej. Spotykałem się z tym że jak zrobił parę swoich rajdów, to zaczęło się polowanie na jego kości. Wiem też, że przyciągał uwagę skautów, dużo osób go obserwowało, ale on sobie tym nigdy nie zaprzątał głowy. Po zespole rezerw to on się przeszedł, w pozytywnym tego słowa znaczeniu – ocenia Kobierecki.

Michał miał świetny przegląd pola i był nieuchwytny na boisku, ale poza nim aż tak dobrze nie skanował przestrzeni. Najgroźniejszy „uraz” spowodował u niego przeciwnik, który dorwał go, nie ruszając się z miejsca. Dosłownie, bo był to… słup na chodniku. – Michał zawsze słuchał dużo muzyki, praktycznie w każdym momencie. Kiedyś szliśmy z autobusu, słuchał muzyki i strasznie wczuł się w to, co pisał na telefonie. Szedł z tyłu, ja szedłem z przodu z kolegą i pewnym momencie usłyszeliśmy dziwny trzask. Ale że to była ulica, to nie zwróciliśmy uwagi. Nagle Michał mówi nam, że chyba złamał zęba. Myślałem, że żartuje, ale jak się odwróciłem, to momentalnie padłem ze śmiechu! Wpadł na słup i złamał sobie zęba – opowiada Łukasz Zjawiński.

Na szczęście na boisku wychodził zwycięsko ze starć nawet z kilkoma rywalami. Dzięki temu równie szybko, co do drugiej drużyny, trafił na treningi „jedynki”.

Miał swobodę operowania z piłką, ale nigdy nie słynął z liczb. Nie miał dużo bramek, asyst. Bardziej wygrane starcia 1v2, 1v3. Miał bardzo dobre wprowadzenie piłki, technikę użytkową, ale mimo że przerastał towarzystwo, liczb nie miał. Jeżeli miałbym szukać jego jednej wady, to tak, byłby to strzał. U mnie grał na ósemce, tam był najlepszy, miał największy wpływ na zespół. Dawałem mu wskazówki co do przewidywania, żeby był różnorodny, zaczynał od wprowadzenia. To bardzo mocno poprawił. Jedno to poprzez trening, dwa przez środowisko, do którego trafił. Praca w akademii nad pewnymi akcentami, to jedno, ale jeżeli jest się świadomym zawodnikiem, to bardzo dużo można wyciągnąć z treningów z pierwszym zespołem. Szybkość podejmowania decyzji, skan przed przyjęciem, to co robi Antolić i Andre Martins. Podpatrywanie ich zaowocowało u Michała – opowiada Kobierecki.

Uczeń i mistrz. Karbownik i Andre Martins. fot. FotoPyK

Trener Legii II uważa, że „Karbo” kocha piłkę do tego stopnia, że gdyby nagle musiał zagrać mecz w juniorach, zrobiłby to na takim samym luzie, jaki teraz pokazuje w Ekstraklasie. Ale to mu raczej nie grozi. Dziś musi się raczej „martwić” grą w reprezentacji Polski. Gdyby nie pandemia, już zaliczyłby debiut w biało-czerwonej koszulce. – Nie ukrywam, że gdyby doszło do spotkań marcowych, miał zostać powołany. Na pewno w meczu z Ukrainą wystąpiłby w pierwszym składzie. Chcieliśmy go sprawdzić – przyznał Jerzy Brzęczek w rozmowie z portalem „Łączy nas Piłka”.

Śmiało można chyba przyznać, że jeśli w końcu zagra w koszulce z orłem na piersi, Kowala oszaleje. Jego sukcesy są tu śledzone od lat z ogromną uwagą. Cieszy się z nich rodzina, zwłaszcza babcia, która zbiera wszystko, co pisze się o jej wnuczku. Cieszą się też znajomi z dawnych lat, którzy mocno mu kibicują i trzymają za niego kciuki. Historia Karbownika powoli staje się też motywacją dla młodych piłkarzy Zorzy. – Wiedzą, kto to jest, a nawet jeśli nie, to ich uświadamiamy. Michał jest teraz zastawiany za wzór, dowód na to, że stąd można się wybić – przyznaje Piotr Różański.

Stąd, czyli z niewielkiej Kowali. Z betonowego boiska i niewielkiej szatni, która być może ograniczała możliwość przemieszczania się, ale nie ograniczała marzeń.

SZYMON JANCZYK

Fot. FotoPyK

Opublikowane 30.05.2020 10:30 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 21
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
macieje
macieje

Karbownik to największy polski talent od czasów Bońka reprezentacja Polski na euro 2021 z nim w składzie zdobędzie medal zobaczycie!

Ostrovitz
Ostrovitz

Jest również wart 50 milionów Euro, ale ponieważ niechętne media i prasa piszą o nim mało i nie dość pozytywnie, to Legia dostanie tylko ok. 20, może 30.

Bartosz
Bartosz

30 mln euro, wy chyba żartujecie ? Za takie pieniądze to on pójdzie , ale nie z Warszawy tylko np z Valencii lub Sevilli jeżeli tam się sprawdzi a nie po udanym sezonie w ekstraklasie czego mu bardzo życzę .

Trol
Trol

Polska bez Karbownik radzi sobie świetnie, więc zluzuj majty. Musi wygrać rywalizację z Recą a to niemożliwe. Niech się rozwija. Polacy są najlepsi, a odpady z zachodu to zakała ligi.

KanielOutis1
KanielOutis1

Właśnie perspektywa gry Recą na Euro za rok jest mocno niepokojąca. Tym bardziej, że faworytem nie jesteśmy w starciu z żadnym ze znanych grupowych rywali.

Trol
Trol

Nie porównuj gościa grającego w kadrze, we Włoszech do średniego klubu, który nawet nie jest mistrzem, o pucharze nie wspomnę. Karbownik jest ok, ale do 11 kadry lata świetlne. Są lepsi, a Karbownik z tymi faworytami nas nie zbaei.

KanielOutis1
KanielOutis1

Ja się z tym zgadzam. Nie wpycham Karbownika do kadry na siłę. Co nie zmienia faktu, że na lewej obronie mamy problem i będziemy grali prawdopodobnie Recą nie dlatego, że taki dobry, ale dlatego, że nie ma wyjścia.

Trol
Trol

Karbownik może zagościć w kadrze na innej pozycji co najwyżej. Reca może zmieni klub na lepszy, lata doświadczeń i będzie nie do ruszenia. Np i kadrowicze pełną gębą. Karbownik ma od kogo uczyć. Kadra póki co to promocja

Slommy
Slommy

Czy w razie transferu za granice te mniejsze kluby, w ktorych gtal Karbownik dostana jakis maly procent od wartosci transakcji?

NiueXYZ
NiueXYZ

Te w których grał po 12 roku życia, jak się nie mylę po 5% od kwoty transferu?

Michal
Michal
NiueXYZ
NiueXYZ

Tak to są zasady obowiązujące w Polsce, a to jest transfer międzynarodowy, więc kluby dostaną 5% z czego:

– Sezon 12. urodzin: 5% wkładu solidarnościowego (0,25% kwoty transferu);
– Sezon 13. urodzin: 5% wkładu solidarnościowego (0,25% kwoty transferu);
– Sezon 14. urodzin: 5% wkładu solidarnościowego (0,25% kwoty transferu);
– Sezon 15. urodzin: 5% wkładu solidarnościowego (0,25% kwoty transferu);
– Sezon 16. urodzin: 10% wkładu solidarnościowego (0,5% kwoty transferu);
– Sezon 17. urodzin: 10% wkładu solidarnościowego (0,5% kwoty transferu);
– Sezon 18. urodzin: 10% wkładu solidarnościowego (0,5% kwoty transferu);
– Sezon 19. urodzin: 10% wkładu solidarnościowego (0,5% kwoty transferu);
– Sezon 20. urodzin: 10% wkładu solidarnościowego (0,5% kwoty transferu);
– Sezon 21. urodzin: 10% wkładu solidarnościowego (0,5% kwoty transferu);
– Sezon 22. urodzin: 10% wkładu solidarnościowego (0,5% kwoty transferu);
– Sezon 23. urodzin: 10% wkładu solidarnościowego (0,5% kwoty transferu).

Czy aby na pewno nic?
Czy aby na pewno nic?

Z tego co wiem, Zorza ma umowę, więc jeżeli Legia opyli Karbownika, to do Kowali jak na okręgówkę całkiem porządne pieniądze trafią.

Ryszard
Ryszard

Niedawno takim mega talentem był Szymański i pytam jakie aktualnie osiąga wyniki i gdzie gra?

Rafau
Rafau

Strzelił w rosyjskiej lidze jednego gola w 22 meczach xDDDDDD

MLegia
MLegia

Na razie zagrał pół bardzo dobrej rundy. Ma potencjał, ale z budowaniem świetlanej przyszłości jeszcze chwilkę sie wstrzymajmy.
M.Citko.

bxzbzxbcgabzzxbz
bxzbzxbcgabzzxbz

https://najwiekszekursykuponow.blogspot.com/ – ZNOWU Trafili wczoraj! kupon z kursem 279 i zdjęcie jego juz na blogu! NA DZIS MAJA WIELKA PROMOCJE DLA NOWYCH
Na dziś już kupon dostępny!

Pioter
Pioter

Ile jeszcze napiszecie gównoartykułów o tym typie? Aha, i gdzie ten Betis co miał za niego dać 8 milionów? Kucharski skłamał, no proszę, przecież on nigdy nie kłamie! 🙂

Gino luka na Bartoszka
Gino luka na Bartoszka

Oby nie miał takich doradców (charyzmatycznego taty) , jak Robert kurwa Gumny.

pejsbuk
pejsbuk

Karbownik, karbownik, Piątek a w Sobote nie ma nikogo, piękna Turcja .
Targ i tyle w tyle.

Weszło
15.07.2020

Bruk-Bet nie dawał rady z Radomiakiem, więc pomógł mu sędzia

Zarówno Termalica jak i Radomiak to zespoły znajdujące się w strefie barażowej. A że jedni muszą się jeszcze postarać, żeby z niej nie wypaść, a drudzy wciąż mają szansę na zakończenie sezonu zasadniczego na podium, mogliśmy liczyć na emocje. Ale niestety – srogo się zawiedliśmy. Bo jedynym osobnikiem, który zapewnił nam wrażenia był sędzia Sebastian […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Zamiast ściągać Santinich, inwestujcie w Dziekońskich

Przez dłuższy czas drugiej połowy wydawało nam się, że Jagiellonia ze Śląskiem testują nową reformę. „Jaką?”, zapytacie, bo tyle ich mamy w polskim futbolu, że można się pogubić i nic dziwnego, warto być ciekawym. No więc, gdyby tak te mecze o pietruszkę skrócić, grać 45 minut, nie robić sobie pod górkę? To byłoby interesujące, tym […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Lech poszedł na spacer w Krakowie i przy okazji zbliżył się do wicemistrzostwa

Byliśmy przekonani, że Cracovia w końcówce sezonu nie będzie umierać na boiskach Ekstraklasy. Oczywiście z uwagi na zbliżający się finał Pucharu Polski. Ale „Pasy” przeszły same siebie i w starciu z Lechem nawet nie podjęły rękawicy. O emocje zadbał dopiero Djorde Crnomarković podając w deszczu kozłowaną piłkę do bramkarza. Poza tym jednym odpałem lechici mieli […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Ogrywanie juniorów kosztem widzów

Kto oglądał mecz Lechii z Legią, ten stracił czas. Wiemy, jest już po sezonie. Tak, wprowadzanie młodzieży. Jasne, Legia mogła odczuwać trudy świętowania. Oczywiście, Lechia ma w głowie głównie Puchar Polski. Ale niestety, musimy napisać prawdę o tym meczu – nie dało się tego oglądać. W pierwszej połowie najgroźniejszym i jedyny celnym strzałem było uderzenie […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Nie było Felixa – będzie brąz

Waldemar Fornalik miał dwa problemy przed meczem z Pogonią Szczecin. Po pierwsze – czerwoną kartkę Sebastiana Milewskiego, czyli żelaznego młodzieżowca. Po drugie – uraz pleców Jorge Felixa, czyli najlepszego strzelca zespołu. Były selekcjoner postanowił rozwiązać je w zasadzie jednym posunięciem, gdyż partnerem Piotra Parzyszka został 21-letni Dominik Steczyk (prócz niego do składu wskoczyl Rymaniak). A […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Sensacja – Widzew zagrał dobry mecz. Problemy Górnika Łęczna

Kibice Widzewa byli w ostatnim czasie przyzwyczajeni do trzech stylów gry swoich piłkarzy. męczenia buły zakończonego wstydliwą porażką. Dla odmiany męczenia buły zakończonego mniej lub bardziej frustrującym remisem. Po trzecie, krótkich zrywów przyzwoitej gry, które jednak z rzadka dawały zwycięstwa. Dziś w Łodzi jednak zdarzyła się sensacja – Widzew nie tylko wygrał po czterech kolejkach […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Cztery długie lata i koniec czekania. Podbeskidzie wraca do Ekstraklasy!

Idzie, idzie Podbeskidzie i wreszcie doszło! Długa to była droga, trwała aż cztery lata, ale dziś w Bielsku w końcu mogą triumfować: „Górale” wracają do Ekstraklasy i nie ma żadnych wątpliwości, że na to zasłużyli. Awans przypieczętowali wygraną po szalonym meczu z Odrą Opole.  Wszyscy pamiętamy, w jakich okolicznościach Podbeskidzie Roberta Podolińskiego spadało w 2016 […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Pięć zmian dozwolone także w sezonie 20/21. Jak będzie w Ekstraklasie?

IFAB po raz kolejny wypacza rozgrywki i wymyśla niepotrzebne przepisy, nie zważając na to, że w 1982 były dwie zmiany i było dobrze. Pewnie takie myśli kłębią się właśnie w głowie Zbigniewa Bońka po przeczytaniu komunikatu, jaki wydała Międzynarodowa Rada Piłkarska. Otóż tak – możliwość pięciu zmian będzie kontynuowana przez CAŁY sezon 2020/2021. Zasady są […]
15.07.2020
Blogi i felietony
15.07.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Silna wobec słabych, słaba wobec silnych. Niemalże definicyjny opis najgorszej możliwej władzy idealnie pasuje do organizacji UEFA, która po raz kolejny została skompromitowana – tym razem poprzez wyrok Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w sprawie Manchesteru City. Samo zmniejszenie wyroku nie bulwersuje, w końcu to niezależna organizacja. Ale już uzasadnienie, w którym czytamy m.in. o przedawnieniu […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Mikael Ishak. „Mógł zostać i strzelać w 2. Bundeslidze”, „rozważano go na mundialu”

O tym kogo ściąga Lech w zastępstwie za Christiana Gytkjaera – mogliście poczytać u nas już wczoraj. Mikael Ishak na papierze wydaje się rzetelnym transferem. Natomiast postanowiliśmy też podpytać o Szweda tych, którzy mogą wiedzieć o nim nieco więcej. Co usłyszeliśmy? „Dwa lata temu był poważnie rozpatrywany w kontekście powołania na mundial”. „Mógł zostać na […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Ile zabrały Parzyszkowi zmiany w końcówkach?

W polskiej piłce są rzeczy pewne – zaległości w Lechii, żółta kartka za dyskusje dla Mladenovicia, dobra piłka z wolnego od Furmana, pot na czole Jana Tomaszewskiego i zmiana Piotra Parzyszka w drugiej połowie. Napastnik Piasta Gliwice rozegrał w Ekstraklasie już 68 meczów. Ile razy spędził na boisku pełne 90 minut? Raz. W meczu z […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Kto wypełni w Śląsku młodzieżową lukę po Płachecie?

Śląsk Wrocław ma jeszcze teoretyczne szanse na europejskie puchary, ale w praktyce sezon prawdopodobnie już się dla niego skończył. W klubie muszą intensywnie myśleć o nowych rozgrywkach i widać, że już to robią. Największym wyzwaniem będzie dostosowanie się do przepisu o młodzieżowcu po spodziewanym odejściu Przemysława Płachety, do czego zresztą działacze byliby zmuszeni nawet w […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Lech Poznań 2020/21 – przede wszystkim nie zepsuć

Jakoś tak się układały te poprzednie sezony, że Lech Poznań znajdował się w permanentnej przebudowie. Pomysłów było bez liku, co gorsza – często realizowano kilka planów jednocześnie. Trener-gwiazda. Trener-wychowanek. Opcja zagraniczna. Teraz gramy młodymi. Teraz perspektywicznymi. Tym razem ściągamy gwiazdy. Efekt był taki, że Kolejorz buksował w miejscu, punktując poniżej oczekiwań, grając w sposób niespecjalnie […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

„Baraże o Ekstraklasę to świetny pomysł. Jeśli będzie szansa, chcemy skorzystać”

Za miesiąc minie pięć lat od zatrudnienia przez Puszczę Niepołomice Tomasza Tułacza. Żaden trener w Polsce nie pracuje dziś dłużej na szczeblu centralnym. Tułacz latem 2017 wywalczył awans do I ligi, a jego drużyna z roku na rok robi postępy. W tym sezonie może jeszcze nawet myśleć o barażach o Ekstraklasę, mimo że niepołomicki zespół […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Jak oceniać pracę Piotra Stokowca w tym sezonie?

Ekstraklasa podała ostatnio nazwiska szkoleniowców nominowanych do miana trenera sezonu i w tej sześcioosobowej grupie zabrakło miejsca dla Piotra Stokowca. Jest Marek Papszun, który skończy ligę niżej niż Stokowiec, jest Michał Probierz, który wraz z Cracovią punktuje na podobnym poziomie. I nie to, że domagamy się jakoś specjalnie sternika Lechii w tym gronie, bo zwycięzca […]
15.07.2020
Weszło Extra
15.07.2020

„O zwolnieniu z Arki dowiedziałem się z internetu”

– Zatrudniono mnie w kwietniu, Arka była w ciężkiej sytuacji. Szykowano ten klub do pierwszej ligi. Nie było załatwionego obozu, sparingpartnerów, bo wszyscy się bali, że będzie pierwsza liga. Jednak się utrzymaliśmy. Więc skoro wchodzi trener i utrzymuje zespół, to wypada mu dać trochę cierpliwości. Nawet jak początek sezonu był mało udany, ale trzeba było […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Karbownik, Jóźwiak czy Płacheta? Najlepsi młodzieżowcy sezonu 19/20

Najlepszy młodzieżowiec Ekstraklasy w sezonie 19/20. To właśnie jego wybieramy w tym rankingu. Michał Karbownik? Kamil Jóźwiak? Przemysław Płacheta? A może Jakub Moder? Zanim przejdziemy do rozstrzygnięć, musimy uderzyć się w pierś. Dostrzegaliśmy przed sezonem wiele wątpliwości i zagrożeń w związku z wprowadzeniem przepisu o młodzieżowcu. Ile z nich znalazło potwierdzenie w rzeczywistości? No… niewiele. […]
15.07.2020
Weszło
15.07.2020

Okręgówko, byłaś nam… naprawdę bliska. Kulisy meczu z Orłem Baniocha

Mimo odbycia w tygodniu aż trzech treningów, co w przypadku naszego klubu zdecydowanie nie jest normą, KTS Weszło nie zagra w przyszłym sezonie w lidze okręgowej. Finał wielotygodniowego zamieszania z układem spadków i awansów ostatecznie znalazł swoje miejsce na boisku, ale dla naszej drużyny, okazała się to niedźwiedzia przysługa. Stałe fragmenty gry, brak pomysłu w […]
15.07.2020