post Avatar

Opublikowane 02.04.2020 12:26 przez

Kamil Gapinski

– Nie można zignorować tego, że moja książka zapoczątkowała rewolucję seksualną w tym kraju – oznajmiła w styczniowym wywiadzie dla tygodnika Wprost pisarka Blanka Lipińska. Ja z kolei nie mogłem zignorować tak mocnego zdania. Postanowiłem więc zabrać się za lekturę dzieła, którego pierwszy rozdział faktycznie wywołał u mnie rewolucję. Żołądka.

Spotkanie z książką „365 dni” rozpoczęło się całkiem przyjemnie, od intrygującej obietnicy na okładce: „Ojciec chrzestny i Pięćdziesiąt twarzy Greya w jednym”. To zdanie, połączone z odważną zapowiedzią autorki, sprawiło, że spodziewałem się prawdziwej czytelniczej uczty. Postanowiłem podzielić ją sobie na dziesięć części, które w najbliższych dniach wam tutaj przedstawię. O ile wcześniej nie zrejteruję, bo niestety już pierwsza strona lektury uświadomiła mi, że o jakimkolwiek wyrafinowaniu mogę zapomnieć.

„Jestem mokra, potrzebuję kary”. Takiego SMS-a wysłała do głównego bohatera niejaka Anna. Szczęśliwy adresat skomentował to swojskim „mój penis poruszył się w spodniach, a ja z westchnieniem poprawiłem go i mocno ścisnąłem”. Wyobrażacie sobie, żeby Brando w filmie Coppoli rzucił na dzień dobry takim tekstem? No właśnie.

W sumie Marlon, nawet w czasach prime’u swojej urody, nie miałby szans, by równać się z naszym Włochem. Z pierwszego rozdziału wynika jedno: to tak atrakcyjny mężczyzna, że nawet Jon Kortajarena jest przy nim zwykłym pasztetem. To także facet, którego popęd seksualny dorównuje urodzie, dlatego puka absolutnie wszystko, co się rusza.

I tu ciekawostka: on nawet nie potrzebuje błyskotliwego tekstu otwarcia, żeby zaliczyć. Dowiedziałem się o tym ze strony drugiej: „Przywitałem się z pilotem i usiadłem na miękkim fotelu, a stewardesa podała mi whisky z jedną kostką lodu. Zerknąłem na nią: wiedziała, co lubię. Patrzyłem pustym wzrokiem, a ona czerwieniła się i uśmiechała zalotnie. A czemu nie? pomyślałem i energicznie podniosłem się z miejsca”.

Czy muszę dodawać, że to kochanek idealny? Z opisów jego erotycznych przygód wynika, że swoimi łóżkowymi umiejętnościami zdumiałby nawet rekordzistkę świata w zaliczaniu jednego faceta po drugim. Ale ale, żeby nie było, że mamy do czynienia z jakimś prostakiem – ów mężczyzna dwukrotnie podziękował rzeczonej stewardesie za możliwość odbycia stosunku. Co ciekawe, doszło do niego… w trakcie startu samolotu.

Rażące naruszenie zasad. Jestem wstrząśnięty, że ktoś na nią nie doniósł i nie ukarano tej dziewczyny zakazem uprawiania zawodu.

A nie, czekajcie – przecież nikt nie mógł tego zrobić, bo to była PRYWATNA MASZYNA naszego bon vivanta.

I tu rodzi się istotne pytanie: jak się jej dorobił? Przeszedł drogę od pucybuta do mafijnego milionera? Grał w kasynie ramię w ramię z Piskorskim? Założył jakiś zajebisty start up, a dopiero potem, z nudy, został gangusem?

Nie moi drodzy, nasz przystojny jebaka to po prostu synalek bogatego tatusia. Dowiadujemy się o tym na samym początku powieści, kiedy pyszni się przed nami swoją historią: „Jestem głową rodziny Toriccellich i to nie jest przypadek, tylko przemyślana decyzja mojego ojca. Niemal od dziecka byłem przygotowywany do tego, żeby rodzina weszła w nową erę, gdy obejmę władzę”.

Na moje, oko gdyby nie był mafiozem, byłaby to era pozwów o wykorzystywanie seksualne, ale co ja tam wiem?

Dobra, teraz najważniejsze: pierwszy rozdział książki zdradził, że nasz big boss ma słaby punkt.

Czy jest to choroba weneryczna?

Ja wiem, że nasuwa się to jako pierwsza myśl, ale nie, nic z tych rzeczy. Massima nęka co innego, czyli… Pani.

– Kim jest ta kobieta? – spytacie. Odpowiadam: nie mówimy tu o dominie, której jedno chlaśnięcie pejczem sprawia, że nasz kozak staje się potulnym pieskiem z wywieszonym językiem. Nie, Pani to laska, którą wyobraża sobie ZAWSZE wtedy, gdy uprawia seks.

„Poznałem ją w swoich wizjach, kiedy byłem w śpiączce. Zapach jej włosów, delikatność skóry – niemal czułem, jak ją dotykam. Za każdym razem, kiedy kochałem się z Anną czy jakąkolwiek inną kobietą, kochałem się z nią. Była moim przekleństwem, obłędem i wybawieniem”.

I teraz hit: pięć stron po tym wstrząsającym wyznaniu Toriccelli spotyka tę dziewczynę w realnym świecie! Oczywiście jakby się nad tym porządnie zastanowić, nie może nas to dziwić, przecież Massimo najprawdopodobniej ma zdolności telepatyczne level Kaszpirowski z najlepszych lat.

Teraz zapewne myślicie, czy to gorąca Włoszka w stylu Moniki Bellucci? A może chłodna, jasnowłosa niemiecka blond piękność a’ la Heidi Klum? Otóż nie moi drodzy, nic z tych rzeczy. Dziewczyna-marzenie króla włoskiej mafii jest – werble – Polką!

„Miała imię, nazwisko, przeszłość i przyszłość, której nawet się nie spodziewała!” (moim zdaniem czytelnik może ją łatwo przewidzieć – zostanie wybzykana w jakimś nietypowym miejscy typu śmigłowiec, a potem usłyszy swojskie dziękuję)

No dobrze, to teraz wypada przedstawić ten obiekt westchnień naszego bohatera. Gdyby Laura Biel, bo tak nazywa się to dziewczę, wystąpiła kiedyś w „Trudnych Sprawach” u Ewy Drzyzgi, podpisano by ją tak: „Jest uzależniona od różowego Moeta i czuje się z tym dobrze.”

Laura pije, bo jest na wymarzonych wakacjach w Italii, gdzie oczywiście przypadkowo dostrzegł ją Massimo. Laura pije, bo w wieku 29 lat poczuła się wypalona zawodowo. Laura pije bo uważa, że jej facet, z którym przyleciała do Włoch w towarzystwie znajomej parki, woli spędzać czas na messengerze z kolegami niż z nią w pościeli.

Ów facet jest zresztą najlepszym przykładem na to, że nie należy oceniać ludzi po wyglądzie. Opis: „Jego ogromne przedramiona zdobiły tatuaże, w zasadzie wytatuowane miał całe ciało z wyjątkiem nóg. Był potężnym, ważącym ponad sto kilogramów mężczyzną”. 

Po kimś takim spodziewałbym się, że na śniadanie zostawi Laurze wybór w stylu: zjemy królika, którego właśnie rozprawiłem, albo umrzemy z głodu. A tymczasem ten pozbawiony włosów gość (ponoć łysi są bardziej namiętni, czyżby to była jego przewaga nad Toriccellim?) przymila się mówiąc: – Chcesz kakao czy herbatę z mlekiem?

Łysy, umięśniony, wytatuowany, bogaty i czuły. Byłby to ideał, gdyby nie fakt, że nie chędoży naszej bohaterki tak często, jakby tego sobie życzyła.

No ale od czego jest ten rozpłodnik Massimo! Co prawda w pierwszym rozdziale Włoch nie zdążył jeszcze spenetrować Laury, ale już się na nią zasadził, więc spokojnie, czuję, że niebawem dojdzie do konsumpcji.

Toriccelli spotkał ją kilkukrotnie: na lotnisku, w klubie, w którym świętowała swoje urodziny, oraz dzień później, kiedy leczyła kaca. Szczególnie zetknięcie numer dwa zrobiło potężne wrażenie na pannie Biel: „Jego lodowate spojrzenie przeszywało mnie na wylot. Nie byłam w stanie się ruszyć, kiedy tak patrzył na mnie prawie zupełnie czarnymi oczami. Było w nim coś, co przerażało mnie tak, że w sekundę wrosłam w ziemię”.

Nie trzeba mieć umiejętności dedukcyjnych detektywa Rutkowskiego, by dojść do wniosku, że już wtedy pomyślała coś w stylu: „gdyby ten typ zrobił mi minetę, przez tydzień wyciągałabym prześcieradło z tyłka”.

No, na razie nie zrobił, ale nie smućcie się, wszystko przed nami. Przypominam, że to była zaledwie pierwsza z dziesięciu części, które zamierzam dla Was napisać…

KAMIL GAPIŃSKI

Fot. Materiały promocyjne filmu „365 dni”

Opublikowane 02.04.2020 12:26 przez

Kamil Gapinski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 19
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
fachowiec
fachowiec

Powiem tak: „Greya” i omawianą wyżej pasjonującą książkę powinno się obowiązkowo ordynować każdemu debilowi, który wspólnie z feministkami chce karać innych facetów za rzekome „molestowania seksualne” i „gwałty”.

Żeby się taki baran jeden z drugim przekonał, czego tak naprawdę pragną kobiety. I ile tak naprawdę warte są historyjki o „wielkiej traumie” doznanej przez niesamowicie pokrzywdzoną panią to, że jakiś (taki tam abstrakcyjny przykład) zwykły dziennikarz sportowy dotknął po pijaku udo tej jakże biednej niewiasty.

Co innego jak bezwzględny skurwiel-bandyta wygrzmoci ją bez żadnego pytania tak, że przez miesiąc nie będzie mogła usiąść. Wtedy traumy nie ma. Przynajmniej dopóki ów skurwiel nie złagodnieje i po latach nie stanie się zwykłym bogatym panem z brzuszkiem. Wtedy jednak trauma może się, po 30 latach opóźnienia, pojawić i ustąpi dopiero po wpływie sowitego przelewu na konto.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

A ogarniasz, że jednak nie każda musi chcieć tego samego?

WujaNieMaEunuchKochany
WujaNieMaEunuchKochany

Imbecyl

Cerber24
Cerber24

Co za prostak!

ice numéro cinq
ice numéro cinq

A ja myślałem, że ten film idzie na skróty, bo fabuła musi się zmieścić w dwugodzinnej kinowej formie. A tymczasem to materiał źródłowy opiera się na teleportacji między wydarzeniami i wątkami. Konkret. Film oczywiście 1/10. Choć sama książka jako wydarzenie w przestrzeni publicznej pięknie pokazuje hipokryzję kobiet w kwestii molestowania. Chętnie bym zobaczył wersję tej książki/filmu z Harveyem Weinsteinem albo Billem Cosby w roli głównej, jako głowy rodziny mafijnej.

fachowiec
fachowiec

Problemem nie jest „hipokryzja kobiet”. Każdy z nas jest w jakimś stopniu hipokrytą. Kiedy legalne było niewolnictwo – ludzie mieli niewolników. Kiedy legalnie można było w Niemczech zatrudniać darmową siłę roboczą z krajów okupowanych – Niemcy ich „zatrudniali”. Kiedy zgodna z prawem była praca dzieci przez 12h dziennie w fabryce – przedsiębiorcy z tego korzystali.

Problem pojawia się wtedy, gdy dajesz danej grupie ludzi niewłaściwe i zbyt groźne narzędzia do rąk. To jak dać małpie brzytwę.

Winne tej sytuacji nie są „złe kobiety”, tylko hordy januszy, którzy są debilami i przez własne frustracje chcą za nic linczować innych facetów. Gdyby nie głos tępej tłuszczy, to panie mogłyby sobie co najwyżej pochlipać w poduszkę, że chciałyby żyć z księciem na białym koniu, a mają Andrzeja kierownika zmiany w markecie. No niestety, nawet na księcia trzeba sobie w życiu zasłużyć, choćby dbaniem o siebie.

Weź jako przykład ostatnią branżową sytuację. Kto na twitterze urządzał lincz na pewnym dziennikarzu „Przeglądu” za jakąś totalnie nieistotną pierdołę sprzed lat? Organizacje feministyczne? Członkinie grup kobiecych? Nic z tych rzeczy. Wiadra gnoju wylewały zastępy sfrustrowanych mongołów, którzy za własne niepowodzenia życiowe chcą się wyżyć na niewinnym gościu. Mongoł jeden z drugim nie weźmie pod uwagę, że za chwilę sam może stać się ofiarą linczu.

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe

Przemordowałem się przez audiobooka „50 Twarzy Greya”. Ciekawość nie popłacała. O kolejnych tomach nawet nie myślałem. Fabularny kuriozum, intelektualnie bieda, warsztatowo katastrofa. A 365 dni to przecież podróbka 😛
Omijam szerokim łukiem.

warka2
warka2

To właśnie zgrzytnęło mi w recenzji Gapy. „Ojciec chrzestny i Pięćdziesiąt twarzy Greya w jednym” – to jakby ktoś reklamował deser mówiąc „połączenie doskonałej pavlovy mistrzów cukiernictwa ze ścierwem jenota zdrapanym z drogi po tygodniu upałów”.

WujaNieMaEunuchKochany
WujaNieMaEunuchKochany

Ja rozumiem, że w sporcie jest plaża, ale Panie Gapiński naprawdę nie masz Pan nic lepszego do czytania?

dex_pl
dex_pl

Fan polskiej ekstraklasy, namiętnie komentujący poniedziałkowe i piątkowe mecze – tylko on jest w stanie przeczytać 365. To jest taki piękny rodzaj zboczenia czy syndromu sztokholskiego – można pokochać swojego wroga i prześladowcę.

Ja za 365 nigdy by się sam nie wziął, bo wiem, czego się spodziewać. I tu nie ma nic dobrego. Ale na relację Gapka będę czekał z utęsknieniem.

PS> Tylko nie kombinuj z wprowadzaniem 365 do cyklu „Pierwszy raz Gapka i Mietka ” 😀

Don Gregorro
Don Gregorro

A ja bym chciał usłyszeć recenzję Miecia albo streszczenie, tylko że ”365 dni” nie są lekturą szkolną. . . jeszcze nie xD.

FC Bazuka Bolencin
FC Bazuka Bolencin

Problemem społeczeństw generalnie jest teraz spłycenie jakichkolwiek wartości, zaniżanie poziomu kultury czy sztuki do poziomu dna mułu na Żuławach, prymitywne rozrywki, podążanie za głosem ogłupiałego ogółu.
Dlatego potem poklask i popularność mają jednostki uprawiające dość prymitywną rozrywkę – mam tu na myśli:
– wszelkie gale pseudosportowe typu fame mma czy coś w tym stylu,
– jaranie się i dorabianie ideologii do muzyki Zenka czy tego drugiego ocipioły śpiewającego o stolicy polskich Tatr,
– książki typu to 365 dni, czy zagraniczny Grey,
– filmy robione na jedno kopyto, uatrakcyjniane słownictwem z rynsztoka (pan Vega się tu kłania),
– głupkowate seriale paradokumentalne i puste reality show, ogłupiające gawiedź.
Nie należę do ludzi słuchających co dzień Mozarta przy wyrafinowanym espresso, oglądających tylko programy popularno-naukowe i chodzącego 6 dni w tygodniu do biblioteki, ale bardzo mi się to rzuca w oczy na co ludzie nie raz marnotrawią czas. Znamiennym jest też usprawiedliwianie się takich osób (chcących uchodzić za stosunkowo poważne) że posłuchałem tego/obejrzałem/kupiłem itp. „z ciekawości”. Mnie choćby dopłacali to mnie nie przekonają do pewnego sposobu spędzania czasu na rozrywkach prymitywnych. U nas często wiąże się to z otoczeniem. Znajomi słuchają Zenka/oglądają czy czytają jakieś bzdety, to i ja też muszę żeby nie czuć się gorszym. Po czym zazwyczaj w tych trzeźwiejszych umysłach zapala się lampka jakie to było głupie co właśnie obejrzałem/przeczytałem itp.

leechang
leechang

Książka, czyli wytwór wyobraźni piszącej a w komentarzach dyskusja na temat molestowania. Ciekawie.

Kolomir
Kolomir

Jak dla mnie to ta „recenzja” potwierdza tylko, że redaktor Gapiński jest najmniej zabawnym gościem na Weszło. Z żenady aż przypomniał mi się portal „dla ludzi, którym Wyszło” i bliźniacza „recenzja” Greya. Puentując – nie wiem jaki jest target tej serii, ale to raczej nie dla mnie.

Trzaskopikiewicz
Trzaskopikiewicz

To jakaś świnina. A gdzie Milewski?

StanislavLevy
StanislavLevy

Błagam, niech ktoś zabierze klawiaturę, pióra, ołówki i wszystko inne co nadaje się do pisania temu uszatemu bezbekowi.

jacekwacek
jacekwacek

Bardzo się cieszę, że to właśnie pan Kamil zabrał się za tę tematykę(jeżeli już ktoś musiał), bo z jakichś przyczyn – moim skromnym zdaniem – idealnie ona do niego pasuje. I nie mówię tego bynajmniej w celu obrażenia go.

Co do samej tematyki i pochodnych – szkoda marnować kalorii na przyciskanie w klawisze, nie mowiąc już o próbie wytężenia na to choćby jednej szarej komórki.

Stan Levy
Stan Levy

Aż mi się przypomniał wasz dawny nowotwór zwany „portalem dla ludzi, którym wyszło” na którym uszaty napaleniec też pisał zbitki słów (bo tekstem tego nie nazwę) opisujące swoje przeżycia związane z czytaniem romansu dla gospodyń domowych. I efekty tego były równie chujowe jak to coś.
Czy aż tak się wam nudzi w redakcji, że wracacie do formuły Wyszło? Czy możemy się spodziewać wkrótce na głównej tekstów w których Gapek opisuje swoje podboje miłosne? Czy znowu żenadomierz wypierdoli w kosmos?

Tracy
Tracy

PROSZĘ CZYTAĆ MÓJ ŚWIADECTWO:
Jestem Tracy Watt ze Stanów Zjednoczonych. Tak się cieszę, że mój mąż wrócił, po tym, jak zostawił mnie dla innej kobiety. Mój mąż miał romans z inną damą i tak bardzo kocham mojego męża, ale zdradzał mnie ze swoim współpracownikiem, a ona używa czarów do mojego męża, aby go nienawidził, a to było tak krytyczne, że płakałem cały dzień i noc, aby Bóg przysłał mi pomocnika, aby przyprowadził mojego męża! Byłem naprawdę zdenerwowany i potrzebowałem pomocy, więc szukałem pomocy online i natknąłem się na prawdziwą historię życia zasugerowaną przez inną kobietę, że dr Ogundele może pomóc odzyskać męża. Więc czułem, że powinienem spróbować. Skontaktowałem się z nim, a on powiedział mi, co mam robić, i zrobiłem to, 24 godziny później mój mąż zadzwonił do mnie i powiedział, że bardzo za mną tęskni, o mój Boże! Byłem bardzo szczęśliwy, a dziś znów jestem szczęśliwy z moim mężczyzną i żyjemy z radością i zgodziłem się z dr Ogundele, że po udzieleniu mi pomocy obiecałem, że podzielę się moim świadectwem, aby ludzie dowiedzieli się o nim więcej. Jeśli potrzebujesz pomocy, radzę skontaktować się z nim za pomocą jego WhatsApp: //+27638836445// E-mail: //[email protected]//

Weszło
25.05.2020

Wyścig o powrót kibiców trwa. Pribram wpuści część karnetowiczów

Gdy to się wszystko zaczęło, mówimy o tej cholernej pandemii, na temat wielu rzeczy można było spekulować. Pesymiści wieszczyli koniec piłki na cały rok, optymiści (a bardziej – realiści) tak sceptycznych poglądów nie przedstawiali, natomiast obie te grupy spotykały się często w jednej opinii: kibice na stadiony długo nie wrócą. Wygląda jednak na to, że […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Co z karnetami, jeśli mecze odbędą się bez publiczności? Piast i Jaga wyznaczają kierunek

Każda sekunda, każda minuta, każda godzina, każdy dzień zbliżają nas do powrotu PKO Bank Polski Ekstraklasy. Niby można się śmiać, że najbardziej cieszą się masochiści, ale nie będziemy tacy okrutni, nie teraz, nie w takich czasach. Zbyt jesteśmy wyposzczeni brakiem krajowej piłki. Inna sprawa, że nie wiemy, jak się będzie ten nasz rodzimy futbol odbierać […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Ranking TOP 100 – cała setka w jednym miejscu!

Wiedzieliśmy, że kiedyś przyjdzie nam odpowiedzieć na te trudne pytania. Górnik Zabrze lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, czy jednak Wielki Widzew Smolarka i Bońka? Legia Warszawa Kazimierza Deyny czy jednak ekipa, która w latach dziewięćdziesiątych osiągała na europejskiej arenie wyniki, których długo nikt już raczej w Polsce nie przebije? Szombierki Bytom, sensacyjny mistrz z 1980 roku, […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Chrzanowski: Pordenone mnie zaskoczyło, ale bardzo chciałem wrócić do Włoch

Adam Chrzanowski ma dopiero 21 lat, a już szykuje się do drugiego zagranicznego wyjazdu w karierze. Mimo że w Ekstraklasie nie ma pokaźnego dorobku, uwagę na niego zwróciło walczące o Serie A Pordenone. Obrońca zapracował sobie na to grą w młodzieżówce Fiorentiny. W rozmowie z nami Chrzanowski wspomina pobyt we Florencji i to, czego się […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

50 odcieni tęsknoty za Ekstraklasą. Czego nam najbardziej brakowało?

Cieszymy się, że możemy to napisać: to już ten tydzień, żaden następny, nie musimy już odliczać, patrzyć tępo w kalendarze i pocieszać się Bundesligą. Nasza ułomna, ale jednak piłka, wraca. Jutro rozsiądziemy się wygodnie w fotelach i obejrzymy starcie Miedzi z Legią. Pierwsze od ponad dwóch miesięcy. Jakkolwiek zagrają – będzie pięknie. W każdym razie […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Romanczuk: Dwa miesiące temu miałbym wątpliwości, teraz głód jest taki, że grałbym i na piachu

– Dwa miesiące temu pewnie powiedziałbym, że trochę się boję grać, jeśli ktoś nie ma negatywnego wyniku testu.. Teraz jestem jednak już tak głodny piłki, że mogę grać na piachu, w lesie, z testami czy bez – mówi w rozmowie z Weszło FM Taras Romanczuk z Jagiellonii Białystok. O pandemicznych warunkach, powrocie do ligi, transferze […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Wirus uzdrowił Kotwicę? Zmierzch finansowego eldorado w Kołobrzegu

Koronawirus zatrzymał nie tylko futbol, ale i gospodarkę, co niesie za sobą wiele zmian w polskiej piłce. O tym, jak ma się sytuacja finansowa naszych klubów pisaliśmy w ostatnich tygodniach wielokrotnie. Rozmawialiśmy z zespołami od Ekstraklasy po ligi okręgowe i temat ograniczonych możliwości finansowych powracał jak bumerang. W niektórych przypadkach oznaczało to, że biedni będą […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Dzisiaj łatwo cieszyć się z Piątka siedzącego na ławce, ale zalecałbym cierpliwość

Lubimy historie o wzlotach, ale jeszcze bardziej lubimy historie o upadkach. Przyjemnie ogląda się uroczystość odsłonięcia pomnika, ale dużo efektowniej wygląda jego burzenie. Dlatego nie dziwi mnie to, że wokół Krzysztofa Piątka narasta atmosfera, którą można skwitować jednym „to gwiazdka jednego sezonu, już się skończył”. Bo przecież oglądanie z ławki Ibrahimovicia zamienił na oglądanie z […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Kolejny pozytywny sygnał: piłka z kibicami w Szwajcarii od lipca?

Od kiedy Zbigniew Boniek rzucił pomysł grania Ekstraklasy z 999 kibicami, z jeszcze większą uwagą śledzimy, jakie koncepcje powrotu widzów na trybuny obierają inne kraje. Nie oszukujmy się – piłka sama w sobie ma swoją niezaprzeczalną wartość, ale mecze bez kibiców ogląda się… No, sami wiecie – cisza, te wszystkie górnolotne hasła polskiej myśli trenerskiej […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Stokowiec: „Najbardziej się boję o fizyczność zawodników”

– Ja się najbardziej boję o fizyczność. Piłka nożna to jednak bieganie. Co innego przez siedem tygodni biegać po prostej, gdzie w futbolu jest zmienność, złożoność tego ruchu. Skok, zwrot, start. Zupełnie inna historia. Dzisiejszy monitoring daje nam dobry obraz tego wszystkiego. Dawniej, jeszcze za moich czasów – a nie jestem jeszcze aż tak wiekowy […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

„Zieliński to najlepszy rozgrywający w Europie. Milik? Ważniejsze pozostanie Mertensa”

W poniedziałkowej prasie m.in. Robert Lewandowski zbliżający się do rekordu, rozmowa z Ivicą Vrdoljakiem o Legii i rynku transferowym, Łukasz Załuska wspomina czasy w Warszawie, Bożydar Iwanow o powrocie I ligi w kontekście transmisji w Polsacie Sport i Diego Maradona junior oceniający Polaków z Napoli.  PRZEGLĄD SPORTOWY Robert Lewandowski jest coraz bliżej wyrównania własnego rekordu […]
25.05.2020
Bukmacherka
25.05.2020

Oskubaliśmy bukmacherów w niedzielę – kolejne trafione typy!

Niedziele mogą być przyjemne. Zwłaszcza jeśli obstawiacie spotkania ligi niemieckiej razem z naszymi typerami z działu bukmacherskiego. We wczorajszych meczach udało nam się przedłużyć dobrą passę i zakończyć weekend na dużym plusie. Takie weekendy to my lubimy! W sobotę trafiliśmy cztery typy, z których każdy kręcił się – lub przekraczał – wokół kursu 2.00. A […]
25.05.2020
Weszło Extra
25.05.2020

Wrogów nie przekonam, a przyjaciół przekonywać nie muszę

Czy jest arogantem? Skąd decyzja o rozpoczęciu pisania książki i czy będzie to literatura piękna? Dlaczego od decyzji o odebraniu kapitańskiej opaski Januszowi Golowi trudniejsze dla niego były zwolnienia pracowników w Cracovii? Czego spodziewać się po zbliżającym się oknie transferowym? Czy zmienił pogląd na toporny styl Cracovii? Jak wygląda jego plan na budowanie silnej drużyny […]
25.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Serial o losach mistrzowskich Chicago Bulls oraz ich niezapomnianego lidera zrobił furorę na całym świecie. Obudził też tematy do dyskusji: czy Michael Jordan był tyranem i złym kolegą z drużyny? A może po prostu wyjątkowo mocno zależało mu na wygrywaniu? ESPN, odpowiedzialne za stworzenie koszykarskiego dokumentu, wyczuło pismo nosem i już planuje kolejną (i na […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Warto było czekać do końca!

Nieprawdopodobnie wolno rozkręcał się ten mecz, tak naprawdę gdyby ktoś włączył telewizor mniej więcej po godzinie gry, poza bramką Fortuny wiele by nie stracił. Ale gdy już się rozhuśtali… Obroniony rzut karny. Chwilę później gol na 2:0. Rosnąca desperacja gospodarzy, którzy próbowali nawet uderzeń nożycami i przewrotkami. Aż w końcu piorunująca końcówka, w której w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Liga Minus – Misterium Chotomowskie

To już ostatni taki odcinek Ligi Minus. Wraca Ekstraklasa, więc choć quizowe odcinki całkowicie nie znikają, to nie będą już tak regularne. Ale nic, cieszmy się, póki możemy to przeżywać. Co zobaczyliśmy tym razem? Żenującą anegdotę Wojtka Pieli o Jacku Krzynówku. Kapitalną anegdotę Wojtka Pieli o telefonie do Jerzego Engela. Pawła Brożka, który za długo […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Szkoła pięknej gry według Lipska

To był spektakl godny teatru broadwayowskiego. Oczywiście, przy pełnych trybunach oglądałoby się to pewnie jeszcze przyjemniej, ale nie będziemy narzekać, bo piłkarze RB Lipsk zagrali tak widowiskowo, tak nowocześnie, tak ofensywnie, że jedyną właściwą reakcją było wygodne rozsądzenie się w fotelu i delektowanie się ich kunsztem. I choć jednostronne mecze, a ten był wyjątkowo jednostronny, […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Schalke null Gelsenkirchen

Fatalnie, po prostu fatalnie prezentuje się od pewnego czasu Schalke Gelsenkirchen. Już pal licho, że od dziewięciu meczów nie wygrali. Już pal licho, że po pandemicznej pauzie najpierw Borussia ogoliła ich 4:0, a dziś ośmieszył Augsburg, wywożąc ze stadionu rywala trzy punkty i trzy zdobyte bramki. To Schalke jest po prostu przeraźliwie słabe piłkarsko, posiada […]
24.05.2020