post Avatar

Opublikowane 28.03.2020 19:30 przez

Szymon Janczyk

W ostatnim czasie rozmawialiśmy z wieloma Polakami, którzy wyjechali z kraju i chaos spowodowany koronawirusem przeżywają na obczyźnie. Niewiele mówiło się jednak o sytuacji tych, którzy w piłkę grają poza ojczyzną, ale jedynie amatorsko. W Anglii, Hiszpanii, Islandii oraz Norwegii znajdziemy rodaków, którzy wpadli w kłopoty. Niektórzy z nich całkowicie stracili kontrakty w lokalnych klubach, inni szykują się do cięć w wypłatach, a jeszcze inni mogą mieć problemy z pracą, która stanowiła ich główne źródło dochodu. Jak wygląda życie pasjonatów futbolu, których nie widać na pierwszych stronach gazet? Zapytaliśmy u źródła.

Anglia

Jeden z najpopularniejszych kierunków emigracji z Polski to także kraj, w którym znajdziemy wielu piłkarzy-amatorów. W Anglii istnieją polskie kluby, a w niższych ligach emigranci z naszej ojczyzny po prostu dorabiają sobie do pensji. – Zarobki zależą od poziomu ligi. Na 10. poziomie można zarobić od 50 do 200 funtów miesięcznie, to nie są duże kwoty. Ale już ligę wyżej, jeśli ktoś gra o awans, może płacić od 50 do 100 funtów tygodniowo, a to już coś – tłumaczy Emil Kot, polski trener, który od kilku lat pracuje w angielskich klubach na niższym poziomie rozgrywkowym.

W przypadku Emila, którego możecie znać dzięki projektowi „Ty Też Masz Szansę”, nie chodzi o duże kwoty. – Mogę zapomnieć o piątkowych treningach mojej akademii, co dawało mi 400-500 funtów dodatkowo co miesiąc. Nie wiem jak w innych akademiach, ale z tego co się orientuję, będzie tak samo, bo trenerzy mają płacone za sesję. Nie ma cię na treningu, to nie zarabiasz. Inna sprawa, że w Anglii na poziomie grassroots czy non-league nikt nie żyje tylko z piłki. Nie jest jak w Polsce, że da się pracować w czwartej lidze i akademii i się z tego utrzymać. Dlatego fajnie byłoby mieć te dodatkowe pieniądze, ale bez tego świat się nie zawali.

Piłkarze grający na niższym poziomie w Anglii mają o tyle trudno, że pensje po prostu przepadną. Dlaczego? Bo mało kto ma tutaj jakikolwiek dokument potwierdzający, że jakieś pieniądze dostaje. – Jest taki starodawny nawyk, że menedżer wchodzi po meczu i daje zawodnikom koperty. Nikt nie wie, ile dostał, premie są uznaniowe. Wszystko jest umawiane „na gębę”, nie ma umów na papierze, więc nie ma szans się o coś upomnieć. Dla przykładu chłopak z Victorii Londyn poszedł do konferencji południowej, dostawał 200, 250 funtów, ale wszystko było uzgadniane słownie – wyjaśnia Kot.

Największym problemem dla Polaków pracujących na wyspach w mniejszych klubach nie jest jednak odcięcie bonusowych pieniędzy, a stałej pracy. – Wielu Polaków pracuje tutaj na samozatrudnieniu, więc po prostu nie ma teraz pieniędzy. Jeśli nie ma cię w pracy, nie masz wypłaty, a dalej są rachunki do zapłacenia. Dwa czy trzy tygodnie na bezrobociu w Anglii to katastrofa. Raz przeżyłem tydzień i ciężko było się z tego odkopać. Słyszałem historię od znajomego, że jego kolega trzy dni przed lockdownem miał 20 funtów w kieszeni, szef mu nie zapłacił, bo nie miał z czego, chwilę później wszystko zamknęli i nie mógł już nigdzie pójść. Niezapłacone mieszkanie, brak odłożonych pieniędzy, bo wszystko wysyłał do Polski… Takich sytuacji będzie wiele, bo Polacy często przyjeżdżają tu właśnie z takim założeniem, żeby zarobić i wysłać to rodzinie. Jeżeli ktoś nie ma poduszki w postaci 500-600 funtów, to nie chcę być w jego skórze. Rozmawiałem też z jednym z zawodników, którego prowadziłem i on na całe szczęście ma podpisany kontrakt w restauracji. Wysłali go do domu, ale ma chociaż płacone 80% pensji – mówi nasz rozmówca.

Czarny scenariusz jest więc taki, że jeśli ktoś miał płacone za obecność w pracy, a dodatkowo zarabiał za obecność na treningach i meczach, to stracił wszystko. W lepszych przypadkach, ludzie będą mogli chociaż liczyć na częściowe wynagrodzenie za główną pracę. Zdaniem Emila Kota największe kłopoty będą mieli jednak ci, którzy prowadzili własny biznes. Na przykład szkółkę piłkarską. – Są ludzie w Anglii, którzy zajmują się na co dzień tylko tym, z tego żyli. Mieli 100 dzieciaków, którzy płacili składki, a teraz te pieniądze znikły. A nie jest powiedziane, że znikają koszta, bo jeśli ktoś wynajął boisko na dłuższy czas, to nie jest łatwo z tego zrezygnować. Znając specyfikę Anglii, zwłaszcza polskich akademii, utrzymanie stałej wpłaty ze składek, kiedy nie ma treningów, będzie bardzo trudne.

A jak prezentuje się sytuacja zawodników, którzy grają nieco wyżej i mogą liczyć na umowy? Cięcia prawdopodobnie będą mniej drastyczne. – Czytałem artykuł odnośnie jednego z klubów, gdzie piłkarze sami wyszli z propozycją ucięcia części zarobków. To zależy od sytuacji w klubie, ale wydaje mi się, że większość pójdzie tą drogą, pensje będą obcinane o 20, 30 procent. Ogółem dla klubów najgorszy jest brak dochodów z dnia meczowego. Na dolnych poziomach każdy się z tego utrzymuje, bo FA narzuca, że od 10. poziomu w górę mecze muszą być biletowane. Mając takie – strzelam – ok. 1000 funtów z meczu, można jakoś żyć. Teraz tych pieniędzy nie ma, nie można nawet wynająć boiska, a opłaty zostały.

Hiszpania

Półwysep Iberyjski dotychczas nie był przesadnie popularnym kierunkiem dla polskich piłkarzy, to fakt. Z drugiej strony w ostatnich latach wielu naszych zawodników trafiało do niższych lig w Hiszpanii. To ciekawy kierunek zwłaszcza dla… bramkarzy. Wystarczy spojrzeć w wykaz naszych rodaków grających w Hiszpanii – dziewięciu zawodników, z czego aż siedmiu golkiperów. Jednym z nich jest Piotr Gorczyca, który broni barw Lorki, klubu z tamtejszej czwartej ligi. Jak się pewnie spodziewacie, kokosów tam nie ma. Chyba że na drzewach. Z drugiej strony nasz rozmówca przyznaje, że da się za to wyżyć. – Na poziomie Tercera Division nie zarabiasz dużo, raczej są to środki na przetrwanie. Na początku myślałem, żeby łączyć grę w Lorce z pracą, ale później stwierdziłem, że w tym roku skupię się na piłce i nauce języka – mówi Gorczyca.

Tak było, przynajmniej do czasu pandemii koronawirusa. Teraz sytuacja się zmieniła. Początkowo klub poinformował zawodników, że muszą przygotować się na cięcia w wypłatach. Większość już dawno rozjechała się do domów, ale Gorczyca i jego nieliczni koledzy, patrzyli na sprawę optymistycznie. Uśmiechy jednak bardzo szybko zniknęły z nich twarzy. – Dostałem wiadomość od klubu, że nie będą płacić nikomu, żeby nie wpaść w bankructwo. Zawodnikom, którzy zostali na miejscu, mogą jedynie lekko pomóc – słyszymy.

Zostać pozbawionym pensji, kiedy mieszka się kilka tysięcy kilometrów od tomu? Nieciekawa sytuacja. Tym bardziej, kiedy nie ma się większych szans na powrót do domu. – Wiedziałem na co się piszę, sytuacja jest nietypowa, ale trzeba z tym żyć i jakoś sobie radzić. Początkowo nie wiedziałem, jak rozwinie się sytuacja, miałem nadzieję, że może jednak w kwietniu wrócimy do treningów. Teraz jedyną opcją jest powrót, ale przyjechałem tu swoim samochodem, więc do Polski mam ponad 2500 kilometrów – tłumaczy Gorczyca.

Polski bramkarz niemal od początku problemów z powodu wybuchu pandemii był zdany na siebie. O ile w wyższych klasach rozgrywkowych kluby przygotowywały profesjonalny plan treningów, tak on musiał trenować w garażu. Zresztą, jeśli chciałby ćwiczyć na zewnątrz, mógłby… otrzymać mandat. – Już dwa razy zatrzymała nas policja. Raz za trening na zewnątrz, drugi raz za to, że razem z dwoma kolegami szliśmy do sklepu. Na szczęście skończyło się na ostrzeżeniach. Co do treningów, nie było żadnych wytycznych od klubów. Jedyne co, żeby w razie czego wrócić dzień przed wznowieniem zajęć – wyjaśnia nasz rozmówca.

Gorczyca w Hiszpanii jest dopiero od roku, ale w Lorce zbiera dobre noty. Co prawda jego klub wpada czasami na szalone pomysły, jak oddanie drużyny w ręce kibiców, jednak regularną grą można powalczyć o transfer do lepszej ekipy. – Mam to szczęście, że zagrałem bardzo dobry sezon, więc nawet jeśli liga nie zostanie dokończona, myślę, że sobie poradzę. Teraz jednak muszę liczyć na to, że przepuszczą mnie na granicach…

Co tu dużo mówić – powrót do domu to na dziś jedyne rozsądne rozwiązanie. W regionie, w którym mieszka nasz rozmówca, stwierdzono dotychczas tylko trzy zgony i zaledwie 350 zachorowań, jednak sytuacja w Hiszpanii nie jest zbyt kolorowa. Ciężko też przypuszczać, że w obliczu kryzysu łatwo będzie znaleźć pracę zastępczą, na czas rozbratu z futbolem. Ogółem, sytuacja nie do pozazdroszczenia.

Islandia

W którym kraju Polacy stanowią największą grupę imigrantów? Na Islandii. Nie jest to być może najpopularniejszy kierunek dla piłkarzy-amatorów, ale i tacy się tutaj znajdą. Jednym z nich jest Paweł Grudziński, który już od kilku lat łączy pracę z grą w niższych ligach. Obecnie jest piłkarzem trzecioligowego Vidir Gardur i może mówić, że mu się poszczęściło. Choć decyzji co do kontraktu jeszcze nie ma, to przynajmniej może normalnie pracować. – Zajmuję się wykończeniówką, a na Islandii jest wiele wolnych mieszkań, więc o tyle dobrze, że możemy do nich pojedynczo wchodzić i pracować, mam zajęcie. W pozostałych zawodach wiele osób straciło już pracę, wielu zredukowano etaty. Drugie rozwiązanie jest o tyle lepsze, że 1/4 pensji wciąż płaci pracodawca, a pozostałość wyrównuje państwo – wyjaśnia były gracz młodzieżowych drużyn Jagiellonii Białystok.

Sytuację przybliża nam też Piotr Giedyk, którego możecie znać z popularnego fanpage’a Piłkarska Islandia. – Islandzkie kluby rozpoczęły rozmowy z zawodnikami w celu okresowego obniżenia płac, żeby zachować równowagę finansową. Dwóch trenerów obniżyło swoje pensje o 60%. Myślę, że każdy zachowa się rozsądnie i na kilka miesięcy pójdzie na ugodę. Kluby z kolei będą prowadziły pomoc zawodnikom na zasadzie dostarczania im konkretnych towarów, to popularne rozwiązanie. Liga z pewnością potrwa dłużej, ale i wystartuje 3-4 tygodnie później. ITF postuluje o dodatkowy okres przygotowawczy, co cieszy się uznaniem większości piłkarzy.

Grudziński mówi nam, że w jego klubie decyzji jeszcze nie podjęto, jednak skutki wirusa są już odczuwalne. – Może być tak, że kluby zejdą całkowicie z kosztów, ale to nie jest jeszcze ustalone. Na tym poziomie kontrakt podpisuje się na 10 miesięcy, więc można to rozwiązać też tak, że teraz będą nam płacić, ale jeśli liga się wydłuży, to np. dwa miesiące będą grane bez pensji. Niedawno odwołano nam duży turniej, który zwykle odbywa się w marcu, wszystkie treningi też są zawieszone, dostaliśmy jedynie rozpiski. Widziałem jednak, że piłkarze z wyższych lig trenowali, tyle że w mniejszych grupach.

Giedyk zaznacza też, że wiele osób grających w piłkę na Islandii ma ten komfort, że mieszka tu od lat, bądź ma wsparcie rodziny, więc kryzys mogą odczuwać nieco lżej. Wygląda na to, że – przynajmniej obecnie – sytuacja jest tu stabilna i stosunkowo bezpieczna.

Norwegia

Zupełnie inaczej wygląda natomiast życie w Norwegii. O sytuacji w tym kraju porozmawialiśmy z Kamilem Olsztyńskim, który od lat gra w lokalnych niższych ligach. Ma na koncie nawet osobliwy rekord – najwięcej spotkań w tutejszej drugiej lidze, więc zakładamy, że norweskie rozgrywki zna od podszewki. – W Norwegii na piłce nie zarabia się tak dobrze, jak się niektórym wydaje, choć trenerzy zarabiają normalnie. Ja jestem odpowiedzialny za wszystkich bramkarzy i trenerów bramkarzy w Lorenskog, trzecioligowym klubie. Mam też kolegów, którzy pracują w innych klubach, nawet w Ekstraklasie i wszystkim nam wstrzymali kontrakty. Chyba tylko w Brann Bergen, gdzie pracuje jeden z naszych rodaków, nieźle sobie radzą, ale słyszałem, że tam po prostu wirus nie jest tak odczuwalny jak w Oslo.

Jak konkretnie wygląda wstrzymanie kontraktów? Najzwyczajniej w świecie – w danym okresie nie dostaje się pensji. Olsztyński pracuje również w miejscowej Szkole Mistrzostwa Sportowego, w której szkoli m.in. dwóch młodzieżowych reprezentantów Norwegii. Z dnia na dzień zostałby więc bez pracy. Zostałby, bo udało mu się wymyślić sposób na kontynuowanie zajęć. – Wpadłem na pomysł, że moje treningi będą prowadzone online. To spodobało się klubom i mam już 30 zainteresowanych, z którymi siedzę na kamerce i trenujemy w ogródku. Nie wiadomo, jak długo to potrwa, bo może to się szybko znudzić, ale wyskoczenie z treningu bramkarskiego na kilka tygodni to bardzo duże ryzyko. Zwłaszcza że zaraz ma startować liga.

Polski golkiper przyznaje jednak, że i tak odczuł skutki zamieszania związanego z koronawirusem. Koło nosa przeszedł mu ciekawy transfer. – Miałem podpisać kontrakt z klubem, który chciał walczyć awans w tym sezonie, ale wszystko zostało wstrzymane, nie wiadomo, czy w ogóle tam przejdę – przyznaje.

Nieciekawie wygląda też ogólna sytuacja w Norwegii, która przestała być cichym i spokojnym miejscem. – W mojej dzielnicy zaczyna się głupio dziać. Ludzie tracą pracę, dzieciaki siedzą w domach i zaczyna im odbijać. W ciągu tygodnia na mojej dzielnicy, która do tej pory była spokojna, zaczęły się jakieś kłótnie pseudogangów. Ogółem pierwsze dni były paniczne, ludzie wykupili wszystko: papier toaletowy, konserwy. Skutki kryzysu będą odczuwalne, już aktywowano rezerwy pieniężne. Ludzie, którzy nie mogą pracować, będą dostawali 60% wynagrodzenia od państwa. Konsekwencje ekonomiczne będą ogromne, niektórzy zaczęli nawet wyprzedawać to, co mają w domach. Z kolei jeśli ktoś przyjdzie poćwiczyć na boisku, to musi się liczyć z tym, że przegoni go policja – wyjaśnia nasz rozmówca.

SZYMON JANCZYK

Fot. Wikipedia

Opublikowane 28.03.2020 19:30 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
fan kibolkiewicza
fan kibolkiewicza

Teraz najlepiej do domu i do pośredniaka po ubezpieczenie, jak tysiace podobnych. Zamknąć szczelnie granice a nie cackać się, i prosić się o zachowanie kwarantanny. Gdyby siedzieli na dupach to by do Polski ten syf nie wlazł. Brzmię może populistycznie ale przypominam fakt, że chyba najstraszniejsza, znana zaraza w Europie, czyli dżuma, ominęła nasz kraj bo Kazimierz Wielki… zamknął granice.

fryzjer
fryzjer

A jak w trakcie rozpoczęcia epidemii miałbyś dziecko na koloniach bądź żonę na służbowym wyjeździe ?
Jak byś śpiewał

fan kibolkiewicza
fan kibolkiewicza

Epidemia nie wyskakuje nagle. Nie wysłałbym dziecka w rejon gdzie coś się dzieje.

Inne sporty
24.05.2020

The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Serial o losach mistrzowskich Chicago Bulls oraz ich niezapomnianego lidera zrobił furorę na całym świecie. Obudził też tematy do dyskusji: czy Michael Jordan był tyranem i złym kolegą z drużyny? A może po prostu wyjątkowo mocno zależało mu na wygrywaniu? ESPN, odpowiedzialne za stworzenie koszykarskiego dokumentu, wyczuło pismo nosem i już planuje kolejną (i na […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Warto było czekać do końca!

Nieprawdopodobnie wolno rozkręcał się ten mecz, tak naprawdę gdyby ktoś włączył telewizor mniej więcej po godzinie gry, poza bramką Fortuny wiele by nie stracił. Ale gdy już się rozhuśtali… Obroniony rzut karny. Chwilę później gol na 2:0. Rosnąca desperacja gospodarzy, którzy próbowali nawet uderzeń nożycami i przewrotkami. Aż w końcu piorunująca końcówka, w której w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Liga Minus – Misterium Chotomowskie

To już ostatni taki odcinek Ligi Minus. Wraca Ekstraklasa, więc choć quizowe odcinki całkowicie nie znikają, to nie będą już tak regularne. Ale nic, cieszmy się, póki możemy to przeżywać. Co zobaczyliśmy tym razem? Żenującą anegdotę Wojtka Pieli o Jacku Krzynówku. Kapitalną anegdotę Wojtka Pieli o telefonie do Jerzego Engela. Pawła Brożka, który za długo […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Szkoła pięknej gry według Lipska

To był spektakl godny teatru broadwayowskiego. Oczywiście, przy pełnych trybunach oglądałoby się to pewnie jeszcze przyjemniej, ale nie będziemy narzekać, bo piłkarze RB Lipsk zagrali tak widowiskowo, tak nowocześnie, tak ofensywnie, że jedyną właściwą reakcją było wygodne rozsądzenie się w fotelu i delektowanie się ich kunsztem. I choć jednostronne mecze, a ten był wyjątkowo jednostronny, […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Schalke null Gelsenkirchen

Fatalnie, po prostu fatalnie prezentuje się od pewnego czasu Schalke Gelsenkirchen. Już pal licho, że od dziewięciu meczów nie wygrali. Już pal licho, że po pandemicznej pauzie najpierw Borussia ogoliła ich 4:0, a dziś ośmieszył Augsburg, wywożąc ze stadionu rywala trzy punkty i trzy zdobyte bramki. To Schalke jest po prostu przeraźliwie słabe piłkarsko, posiada […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Od Nowaka do Lewandowskiego. Najlepsi Polacy w Bundeslidze

Władze klubów Serie A praktycznie co okienko wpadają do Ekstraklasy i zachowują się tak, jak emerytki na promocji karpia w markecie, ale jeszcze sporo milionów euro musi przepłynąć z Italii do naszego kraju, byśmy uznali tamtejszą ligę za najbardziej „polską” spośród tych najsilniejszych. Ten tytuł należy do Bundesligi. Z jednej strony nie jest to ostatnio […]
24.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

Kubica w dobrej formie, ale to simracerzy triumfowali w Orlen Stay&Play

Było szybko, wściekle i emocjonująco. Za nami finał turnieju w Assetto Corsa, w ramach projektu Orlen Stay&Play. Profesjonalni sportowcy stanęli w szranki z zawodnikami, którzy wcześniej przeszli przez otwarte kwalifikacje. Nie było jednak mowy o żadnych nowicjuszach. Na linii startu na Roberta Kubicę czy Jakuba Przygońskiego czekali bowiem esportowcy, specjalizujący się w symulatorach wyścigowych. Szans […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Robert Gumny: Prawie rok grałem z bólem. Pokazywałem 50 procent możliwości

Obrońca Lecha Poznań, Robert Gumny był gościem Łukasza Trałki, Michała Żewłakowa i Jakuba Wawrzyniaka w programie „Liga PL” emitowanym w Kanale Sportowym. Zawodnik „Kolejorza” opowiedział o spodziewanym powrocie do gry po kontuzji, silnej psychice, potrzebie rywalizacji i najsilniejszym punkcie poznaniaków przed meczem z Legią. Poniżej zapis tekstowy rozmowy.  Jak się czujesz? Dziękuję, bardzo dobrze. Od […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Polski Real i potęgi na kolanach. Finał rankingu polskich drużyn wszech czasów!

Milion dolarów oferowane przez Real za Włodzimierza Lubańskiego. Widzew Łódź w kilkanaście lat przechodzący od czwartej ligi do pokonania Liverpoolu, jednej z najlepszych drużyn w historii futbolu. Deyna z Gadochą siejący postrach na murawach Europy. Ernest Wilimowski jako kandydat do najlepszego piłkarza świata swoich czasów. Wyrabiający 577% normy przodownik pracy Wiktor Markiefka decydujący o losach […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Astiz: „Prawdopodobnie po sezonie zostanę w Legii. Albo jako piłkarz, albo w innej roli”

Iñaki Astiz był – obok Roberta Gumnego – telefonicznym gościem najnowszej „Ligi PL”. W ostatnim odcinku przed wznowieniem rozgrywek stoper warszawskiej Legii zdał raport ze stanu przygotowań wicemistrzów Polski i liderów PKO Bank Polski Ekstraklasy do ponownego startu ligi. Zdradził też co nieco na temat swojej przyszłości. Poniżej zapis rozmowy. Łukasz Trałka: – Jak przygotowania […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Przez lojalność nie mogłam iść do Lyonu. To jak transfer z Lecha do Legii

– Przez siedem lat w Paryżu zyskałam taki szacunek ludzi, że nie mogłam przejść do Lyonu. Dla mnie relacje z kibicami są cenniejsze od złota. Nie mogłabym później spojrzeć w twarz ludziom, którzy dopingowali mnie przez te lata w Paryżu. To po pierwsze. A po drugie – przez te lata nakręcałam się tą rywalizacją, miałam […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Grosicki: – Chcę, żeby za kilkanaście lat moje nazwisko było wspominane

– Mam jeszcze dwie imprezy przed sobą. W 2021 i 2022 roku. Jest jeszcze szansa i czas. Jak są marzenia do zrealizowania, to trzeba je zrealizować. Marzymy, żeby zaistnieć na takich imprezach i mam nadzieję, że to się uda. Trzeba wierzyć. Zmienić słowa w czyny. Pokazać to na boisku. Tamten mundial był bardzo słaby, ale […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Niedziela z Bundesligą. Czy RB Lipsk powróci na zwycięską ścieżkę?

Dwa remisy przed pandemią, jeden po wznowieniu rozgrywek. Nie da się ukryć, że kiepska passa RB Lipsk na przestrzeni trzech ostatnich kolejek Bundesligi mocno nadszarpnęła szanse tej ekipy na sięgnięcie po mistrzowską paterę. Obecnie podopieczni Juliana Nagelsmanna mają aż dziesięć punktów straty do liderującego Bayernu. Jeżeli nie zwyciężą dzisiejszego spotkania w Moguncji, pozostanie im już […]
24.05.2020

Robert Gumny i Inaki Astiz gośćmi Ligi PL!

Jest niedziela, jest Liga PL. Dzisiaj w studiu Michał Żewłakow, Łukasz Trałka i Jakub Wawrzyniak, a gośćmi tego tercetu solidnych ligowców będą Robert Gumny z Lecha Poznań oraz Inaki Astiz z Legii Warszawa. Tematy? Łatwe do przewidzenia – rusza liga, rusza Puchar Polski, rusza to wszystko, za czym tak bardzo tęskniliśmy. Zapraszamy na Kanał Sportowy! […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

Zauważalnie inni. Z wizytą w akademii FC Köln

Mistrz świata Ron-Robert Zieler, zdobywca Pucharu Konfederacji Jonas Hector, wicemistrz olimpijski Timo Horn, mistrzowie Europy U-21 Yannick Gerhardt i Mitchell Weiser. Co oni wszyscy mają ze sobą wspólnego? Każdy z nich przeszedł przez kilka – albo i wszystkie – szczeble juniorskiej i młodzieżowej kariery w Kolonii. W akademii FC Köln, jednej z najbardziej niedocenianych w […]
24.05.2020
Weszło
24.05.2020

QUIZ: Czy wiesz kto grał w Bundeslidze?

Generalnie, choć liga niemiecka może cieszyć się w Polsce mniejszym zainteresowaniem niż angielska, hiszpańska, a może nawet włoska, tak nazwy tutejszych klubów są dość znane. Nie tylko te czołowe, ale również średniaki i garść słabeuszy, a wszystko dlatego, że Bundesliga chętnie stawiała na Polaków. Zadanie stojące przed wami jest więc umiarkowanie trudne, ale są i […]
24.05.2020
Bukmacherka
23.05.2020

Czy Schalke w końcu się przełamie? Postaw na to w BETFAN!

To nie są łatwe miesiące dla kibiców Schalke 04 Gelsenkirchen. Żeby nie wyrazić się zbyt dosadnie – lanie goni lanie. 0:4 w derbach, 0:5 z Lipskiem, 0:5 z Bayernem… Fani ekipy z Zagłębia Ruhry mogli już zapomnieć, jak smakuje ligowe zwycięstwo. Na ich szczęście podobne rozterki mają kibice Augsburga, więc w najbliższej kolejce można pokusić […]
23.05.2020
Bukmacherka
23.05.2020

Gol Wernera, demolka Mainz? Postaw na RB Lipsk w Totolotku!

RB Lipsk – podobno na dźwięk tych słów na rynku w Mainz płoszą się nie tylko gołębie. Nic dziwnego, bo koncernowy klub jest autorem jednego z największych upokorzeń w historii Mainz. Porażka 0:8 zawsze boli, a rany są przecież świeże. Ósemka zapakowana do siatki rywala miała miejsce 2 listopada. Symbolicznie można więc było zapalić znicz […]
23.05.2020