post Avatar

Opublikowane 28.03.2020 19:30 przez

Szymon Janczyk

W ostatnim czasie rozmawialiśmy z wieloma Polakami, którzy wyjechali z kraju i chaos spowodowany koronawirusem przeżywają na obczyźnie. Niewiele mówiło się jednak o sytuacji tych, którzy w piłkę grają poza ojczyzną, ale jedynie amatorsko. W Anglii, Hiszpanii, Islandii oraz Norwegii znajdziemy rodaków, którzy wpadli w kłopoty. Niektórzy z nich całkowicie stracili kontrakty w lokalnych klubach, inni szykują się do cięć w wypłatach, a jeszcze inni mogą mieć problemy z pracą, która stanowiła ich główne źródło dochodu. Jak wygląda życie pasjonatów futbolu, których nie widać na pierwszych stronach gazet? Zapytaliśmy u źródła.

Anglia

Jeden z najpopularniejszych kierunków emigracji z Polski to także kraj, w którym znajdziemy wielu piłkarzy-amatorów. W Anglii istnieją polskie kluby, a w niższych ligach emigranci z naszej ojczyzny po prostu dorabiają sobie do pensji. – Zarobki zależą od poziomu ligi. Na 10. poziomie można zarobić od 50 do 200 funtów miesięcznie, to nie są duże kwoty. Ale już ligę wyżej, jeśli ktoś gra o awans, może płacić od 50 do 100 funtów tygodniowo, a to już coś – tłumaczy Emil Kot, polski trener, który od kilku lat pracuje w angielskich klubach na niższym poziomie rozgrywkowym.

W przypadku Emila, którego możecie znać dzięki projektowi „Ty Też Masz Szansę”, nie chodzi o duże kwoty. – Mogę zapomnieć o piątkowych treningach mojej akademii, co dawało mi 400-500 funtów dodatkowo co miesiąc. Nie wiem jak w innych akademiach, ale z tego co się orientuję, będzie tak samo, bo trenerzy mają płacone za sesję. Nie ma cię na treningu, to nie zarabiasz. Inna sprawa, że w Anglii na poziomie grassroots czy non-league nikt nie żyje tylko z piłki. Nie jest jak w Polsce, że da się pracować w czwartej lidze i akademii i się z tego utrzymać. Dlatego fajnie byłoby mieć te dodatkowe pieniądze, ale bez tego świat się nie zawali.

Piłkarze grający na niższym poziomie w Anglii mają o tyle trudno, że pensje po prostu przepadną. Dlaczego? Bo mało kto ma tutaj jakikolwiek dokument potwierdzający, że jakieś pieniądze dostaje. – Jest taki starodawny nawyk, że menedżer wchodzi po meczu i daje zawodnikom koperty. Nikt nie wie, ile dostał, premie są uznaniowe. Wszystko jest umawiane „na gębę”, nie ma umów na papierze, więc nie ma szans się o coś upomnieć. Dla przykładu chłopak z Victorii Londyn poszedł do konferencji południowej, dostawał 200, 250 funtów, ale wszystko było uzgadniane słownie – wyjaśnia Kot.

Największym problemem dla Polaków pracujących na wyspach w mniejszych klubach nie jest jednak odcięcie bonusowych pieniędzy, a stałej pracy. – Wielu Polaków pracuje tutaj na samozatrudnieniu, więc po prostu nie ma teraz pieniędzy. Jeśli nie ma cię w pracy, nie masz wypłaty, a dalej są rachunki do zapłacenia. Dwa czy trzy tygodnie na bezrobociu w Anglii to katastrofa. Raz przeżyłem tydzień i ciężko było się z tego odkopać. Słyszałem historię od znajomego, że jego kolega trzy dni przed lockdownem miał 20 funtów w kieszeni, szef mu nie zapłacił, bo nie miał z czego, chwilę później wszystko zamknęli i nie mógł już nigdzie pójść. Niezapłacone mieszkanie, brak odłożonych pieniędzy, bo wszystko wysyłał do Polski… Takich sytuacji będzie wiele, bo Polacy często przyjeżdżają tu właśnie z takim założeniem, żeby zarobić i wysłać to rodzinie. Jeżeli ktoś nie ma poduszki w postaci 500-600 funtów, to nie chcę być w jego skórze. Rozmawiałem też z jednym z zawodników, którego prowadziłem i on na całe szczęście ma podpisany kontrakt w restauracji. Wysłali go do domu, ale ma chociaż płacone 80% pensji – mówi nasz rozmówca.

Czarny scenariusz jest więc taki, że jeśli ktoś miał płacone za obecność w pracy, a dodatkowo zarabiał za obecność na treningach i meczach, to stracił wszystko. W lepszych przypadkach, ludzie będą mogli chociaż liczyć na częściowe wynagrodzenie za główną pracę. Zdaniem Emila Kota największe kłopoty będą mieli jednak ci, którzy prowadzili własny biznes. Na przykład szkółkę piłkarską. – Są ludzie w Anglii, którzy zajmują się na co dzień tylko tym, z tego żyli. Mieli 100 dzieciaków, którzy płacili składki, a teraz te pieniądze znikły. A nie jest powiedziane, że znikają koszta, bo jeśli ktoś wynajął boisko na dłuższy czas, to nie jest łatwo z tego zrezygnować. Znając specyfikę Anglii, zwłaszcza polskich akademii, utrzymanie stałej wpłaty ze składek, kiedy nie ma treningów, będzie bardzo trudne.

A jak prezentuje się sytuacja zawodników, którzy grają nieco wyżej i mogą liczyć na umowy? Cięcia prawdopodobnie będą mniej drastyczne. – Czytałem artykuł odnośnie jednego z klubów, gdzie piłkarze sami wyszli z propozycją ucięcia części zarobków. To zależy od sytuacji w klubie, ale wydaje mi się, że większość pójdzie tą drogą, pensje będą obcinane o 20, 30 procent. Ogółem dla klubów najgorszy jest brak dochodów z dnia meczowego. Na dolnych poziomach każdy się z tego utrzymuje, bo FA narzuca, że od 10. poziomu w górę mecze muszą być biletowane. Mając takie – strzelam – ok. 1000 funtów z meczu, można jakoś żyć. Teraz tych pieniędzy nie ma, nie można nawet wynająć boiska, a opłaty zostały.

Hiszpania

Półwysep Iberyjski dotychczas nie był przesadnie popularnym kierunkiem dla polskich piłkarzy, to fakt. Z drugiej strony w ostatnich latach wielu naszych zawodników trafiało do niższych lig w Hiszpanii. To ciekawy kierunek zwłaszcza dla… bramkarzy. Wystarczy spojrzeć w wykaz naszych rodaków grających w Hiszpanii – dziewięciu zawodników, z czego aż siedmiu golkiperów. Jednym z nich jest Piotr Gorczyca, który broni barw Lorki, klubu z tamtejszej czwartej ligi. Jak się pewnie spodziewacie, kokosów tam nie ma. Chyba że na drzewach. Z drugiej strony nasz rozmówca przyznaje, że da się za to wyżyć. – Na poziomie Tercera Division nie zarabiasz dużo, raczej są to środki na przetrwanie. Na początku myślałem, żeby łączyć grę w Lorce z pracą, ale później stwierdziłem, że w tym roku skupię się na piłce i nauce języka – mówi Gorczyca.

Tak było, przynajmniej do czasu pandemii koronawirusa. Teraz sytuacja się zmieniła. Początkowo klub poinformował zawodników, że muszą przygotować się na cięcia w wypłatach. Większość już dawno rozjechała się do domów, ale Gorczyca i jego nieliczni koledzy, patrzyli na sprawę optymistycznie. Uśmiechy jednak bardzo szybko zniknęły z nich twarzy. – Dostałem wiadomość od klubu, że nie będą płacić nikomu, żeby nie wpaść w bankructwo. Zawodnikom, którzy zostali na miejscu, mogą jedynie lekko pomóc – słyszymy.

Zostać pozbawionym pensji, kiedy mieszka się kilka tysięcy kilometrów od tomu? Nieciekawa sytuacja. Tym bardziej, kiedy nie ma się większych szans na powrót do domu. – Wiedziałem na co się piszę, sytuacja jest nietypowa, ale trzeba z tym żyć i jakoś sobie radzić. Początkowo nie wiedziałem, jak rozwinie się sytuacja, miałem nadzieję, że może jednak w kwietniu wrócimy do treningów. Teraz jedyną opcją jest powrót, ale przyjechałem tu swoim samochodem, więc do Polski mam ponad 2500 kilometrów – tłumaczy Gorczyca.

Polski bramkarz niemal od początku problemów z powodu wybuchu pandemii był zdany na siebie. O ile w wyższych klasach rozgrywkowych kluby przygotowywały profesjonalny plan treningów, tak on musiał trenować w garażu. Zresztą, jeśli chciałby ćwiczyć na zewnątrz, mógłby… otrzymać mandat. – Już dwa razy zatrzymała nas policja. Raz za trening na zewnątrz, drugi raz za to, że razem z dwoma kolegami szliśmy do sklepu. Na szczęście skończyło się na ostrzeżeniach. Co do treningów, nie było żadnych wytycznych od klubów. Jedyne co, żeby w razie czego wrócić dzień przed wznowieniem zajęć – wyjaśnia nasz rozmówca.

Gorczyca w Hiszpanii jest dopiero od roku, ale w Lorce zbiera dobre noty. Co prawda jego klub wpada czasami na szalone pomysły, jak oddanie drużyny w ręce kibiców, jednak regularną grą można powalczyć o transfer do lepszej ekipy. – Mam to szczęście, że zagrałem bardzo dobry sezon, więc nawet jeśli liga nie zostanie dokończona, myślę, że sobie poradzę. Teraz jednak muszę liczyć na to, że przepuszczą mnie na granicach…

Co tu dużo mówić – powrót do domu to na dziś jedyne rozsądne rozwiązanie. W regionie, w którym mieszka nasz rozmówca, stwierdzono dotychczas tylko trzy zgony i zaledwie 350 zachorowań, jednak sytuacja w Hiszpanii nie jest zbyt kolorowa. Ciężko też przypuszczać, że w obliczu kryzysu łatwo będzie znaleźć pracę zastępczą, na czas rozbratu z futbolem. Ogółem, sytuacja nie do pozazdroszczenia.

Islandia

W którym kraju Polacy stanowią największą grupę imigrantów? Na Islandii. Nie jest to być może najpopularniejszy kierunek dla piłkarzy-amatorów, ale i tacy się tutaj znajdą. Jednym z nich jest Paweł Grudziński, który już od kilku lat łączy pracę z grą w niższych ligach. Obecnie jest piłkarzem trzecioligowego Vidir Gardur i może mówić, że mu się poszczęściło. Choć decyzji co do kontraktu jeszcze nie ma, to przynajmniej może normalnie pracować. – Zajmuję się wykończeniówką, a na Islandii jest wiele wolnych mieszkań, więc o tyle dobrze, że możemy do nich pojedynczo wchodzić i pracować, mam zajęcie. W pozostałych zawodach wiele osób straciło już pracę, wielu zredukowano etaty. Drugie rozwiązanie jest o tyle lepsze, że 1/4 pensji wciąż płaci pracodawca, a pozostałość wyrównuje państwo – wyjaśnia były gracz młodzieżowych drużyn Jagiellonii Białystok.

Sytuację przybliża nam też Piotr Giedyk, którego możecie znać z popularnego fanpage’a Piłkarska Islandia. – Islandzkie kluby rozpoczęły rozmowy z zawodnikami w celu okresowego obniżenia płac, żeby zachować równowagę finansową. Dwóch trenerów obniżyło swoje pensje o 60%. Myślę, że każdy zachowa się rozsądnie i na kilka miesięcy pójdzie na ugodę. Kluby z kolei będą prowadziły pomoc zawodnikom na zasadzie dostarczania im konkretnych towarów, to popularne rozwiązanie. Liga z pewnością potrwa dłużej, ale i wystartuje 3-4 tygodnie później. ITF postuluje o dodatkowy okres przygotowawczy, co cieszy się uznaniem większości piłkarzy.

Grudziński mówi nam, że w jego klubie decyzji jeszcze nie podjęto, jednak skutki wirusa są już odczuwalne. – Może być tak, że kluby zejdą całkowicie z kosztów, ale to nie jest jeszcze ustalone. Na tym poziomie kontrakt podpisuje się na 10 miesięcy, więc można to rozwiązać też tak, że teraz będą nam płacić, ale jeśli liga się wydłuży, to np. dwa miesiące będą grane bez pensji. Niedawno odwołano nam duży turniej, który zwykle odbywa się w marcu, wszystkie treningi też są zawieszone, dostaliśmy jedynie rozpiski. Widziałem jednak, że piłkarze z wyższych lig trenowali, tyle że w mniejszych grupach.

Giedyk zaznacza też, że wiele osób grających w piłkę na Islandii ma ten komfort, że mieszka tu od lat, bądź ma wsparcie rodziny, więc kryzys mogą odczuwać nieco lżej. Wygląda na to, że – przynajmniej obecnie – sytuacja jest tu stabilna i stosunkowo bezpieczna.

Norwegia

Zupełnie inaczej wygląda natomiast życie w Norwegii. O sytuacji w tym kraju porozmawialiśmy z Kamilem Olsztyńskim, który od lat gra w lokalnych niższych ligach. Ma na koncie nawet osobliwy rekord – najwięcej spotkań w tutejszej drugiej lidze, więc zakładamy, że norweskie rozgrywki zna od podszewki. – W Norwegii na piłce nie zarabia się tak dobrze, jak się niektórym wydaje, choć trenerzy zarabiają normalnie. Ja jestem odpowiedzialny za wszystkich bramkarzy i trenerów bramkarzy w Lorenskog, trzecioligowym klubie. Mam też kolegów, którzy pracują w innych klubach, nawet w Ekstraklasie i wszystkim nam wstrzymali kontrakty. Chyba tylko w Brann Bergen, gdzie pracuje jeden z naszych rodaków, nieźle sobie radzą, ale słyszałem, że tam po prostu wirus nie jest tak odczuwalny jak w Oslo.

Jak konkretnie wygląda wstrzymanie kontraktów? Najzwyczajniej w świecie – w danym okresie nie dostaje się pensji. Olsztyński pracuje również w miejscowej Szkole Mistrzostwa Sportowego, w której szkoli m.in. dwóch młodzieżowych reprezentantów Norwegii. Z dnia na dzień zostałby więc bez pracy. Zostałby, bo udało mu się wymyślić sposób na kontynuowanie zajęć. – Wpadłem na pomysł, że moje treningi będą prowadzone online. To spodobało się klubom i mam już 30 zainteresowanych, z którymi siedzę na kamerce i trenujemy w ogródku. Nie wiadomo, jak długo to potrwa, bo może to się szybko znudzić, ale wyskoczenie z treningu bramkarskiego na kilka tygodni to bardzo duże ryzyko. Zwłaszcza że zaraz ma startować liga.

Polski golkiper przyznaje jednak, że i tak odczuł skutki zamieszania związanego z koronawirusem. Koło nosa przeszedł mu ciekawy transfer. – Miałem podpisać kontrakt z klubem, który chciał walczyć awans w tym sezonie, ale wszystko zostało wstrzymane, nie wiadomo, czy w ogóle tam przejdę – przyznaje.

Nieciekawie wygląda też ogólna sytuacja w Norwegii, która przestała być cichym i spokojnym miejscem. – W mojej dzielnicy zaczyna się głupio dziać. Ludzie tracą pracę, dzieciaki siedzą w domach i zaczyna im odbijać. W ciągu tygodnia na mojej dzielnicy, która do tej pory była spokojna, zaczęły się jakieś kłótnie pseudogangów. Ogółem pierwsze dni były paniczne, ludzie wykupili wszystko: papier toaletowy, konserwy. Skutki kryzysu będą odczuwalne, już aktywowano rezerwy pieniężne. Ludzie, którzy nie mogą pracować, będą dostawali 60% wynagrodzenia od państwa. Konsekwencje ekonomiczne będą ogromne, niektórzy zaczęli nawet wyprzedawać to, co mają w domach. Z kolei jeśli ktoś przyjdzie poćwiczyć na boisku, to musi się liczyć z tym, że przegoni go policja – wyjaśnia nasz rozmówca.

SZYMON JANCZYK

Fot. Wikipedia

Opublikowane 28.03.2020 19:30 przez

Szymon Janczyk

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
fan kibolkiewicza
fan kibolkiewicza

Teraz najlepiej do domu i do pośredniaka po ubezpieczenie, jak tysiace podobnych. Zamknąć szczelnie granice a nie cackać się, i prosić się o zachowanie kwarantanny. Gdyby siedzieli na dupach to by do Polski ten syf nie wlazł. Brzmię może populistycznie ale przypominam fakt, że chyba najstraszniejsza, znana zaraza w Europie, czyli dżuma, ominęła nasz kraj bo Kazimierz Wielki… zamknął granice.

fryzjer
fryzjer

A jak w trakcie rozpoczęcia epidemii miałbyś dziecko na koloniach bądź żonę na służbowym wyjeździe ?
Jak byś śpiewał

fan kibolkiewicza
fan kibolkiewicza

Epidemia nie wyskakuje nagle. Nie wysłałbym dziecka w rejon gdzie coś się dzieje.

Weszło
22.09.2020

Legia z prezentem, a później pokrzywdzona. Wilusz zasłużył na wykluczenie

Czy Legia została skrzywdzona? A może tym razem zyskała na błędach sędziów? Czy Maciej Wilusz powinien pić meliskę przed meczami? No i co z tymi przeklętymi zagraniami ręką w polu karnym? Kolejny weekend znów przyniósł nam kilka weryfikacji w Niewydrukowanej Tabeli. Choć tak po prawdzie, to nie była łatwa kolejka do sędziowania. Zaczynamy od meczu […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Przeklęte Wyspy Owcze i technologiczny skok. Sukcesy i porażki Michniewicza w kadrze U-21

Czesław Michniewicz jest już jedną nogą poza reprezentacją Polski do lat 21. Odejdzie z niej raczej prędzej niż później. Ale co po sobie zostawi? Jaki bilans po trzech latach sprawowania stanowiska przez Michniewicza, mają biało-czerwoni? Co mu się udało, a co zawalił lub najzwyczajniej w świecie mógł zrobić trochę lepiej? Nie ma wątpliwości, że bilans […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Jeden klub, jeden trener. Klich i Kapustka od Tarnovii do kadry | KOPALNIE TALENTÓW

Ich pierwszy trener mówi o przypadku, twierdząc, że Mateusz Klich i Bartosz Kapustka poradziliby sobie gdziekolwiek by nie zaczynali, a on akurat miał szczęście, że na nich trafił. Większe zasługi niż sobie przypisuje rodzicom swoich najbardziej znanych byłych podopiecznych. Chyba jednak prowadzący ich za młodu Krzysztof Świerzb jakąś cegiełkę do tego dołożył, skoro nawet teraz […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Chodyna na radarze, Makowski cofa się w rozwoju

Za nami cztery kolejki nowego sezonu Ekstraklasy. Gdy patrzymy na ten okres przez pryzmat młodzieżowców, trochę brakuje nam odkryć. Jasne, poprzedni rok pokazał, że warto w tej kwestii trochę poczekać, bo choćby Michał Karbownik, Bartosz Białek czy Jakub Moder wypłynęli na szerokie wody dopiero z czasem, ale byli też tacy, którzy zaskoczyli od pierwszej kolejki […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Spokojnie, zaraz się rozkręci. Boruc jak film o facecie w łódce?

Powrót Artura Boruca do Legii Warszawa to bez dwóch zdań największe wydarzenie trwającego jeszcze okienka. Celowo nie użyliśmy w tym kontekście słowa „transfer”, bo ten ruch wykracza poza same kwestie sportowe, ale jedno trzeba wyraźnie zaznaczyć – to właśnie one wciąż powinny być na pierwszym planie. A na starcie tego sezonu nie ma co kryć […]
22.09.2020
Włochy
22.09.2020

Sfałszowany egzamin z włoskiego, czyli w co pogrywa Luis Suarez?

„Spoczywa na tobie wielka odpowiedzialność. Jeśli go oblejesz i gość nie dostanie obywatelstwa, to dopiero się zacznie. Rozpoczną atak terrorystyczny” – mówi na nagraniu rozmówca Stefanii Spiny. Czy to fragment filmu akcji? Nie. To konspiracyjna konwersacja uniwersytecka w sprawie językowego egzaminu Luisa Suareza, koniecznego do uzyskania włoskiego paszportu. Egzaminu, który Urugwajczyk podobno zdał z łatwością. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Czereszewski: Holendrzy w Stomilu? Dzięki mnie klub zarobi na nich niemałe pieniądze

Temat Stomilu, dziwnych transferów do klubu i zmian, które w ciągu ostatnich dni zaszły w Olsztynie, nie schodzi z ust kibiców. Wczoraj przyjrzeliśmy się jednej stronie sprawy, o której rozmawialiśmy także w I-ligowej części „Weszłopolskich”. Dziś oddajemy głos drugiej ze stron, a konkretniej Sylwestrowi Czereszewskiemu, który nie stroni od mocnych słów. Doniesienia portalu stomil.olsztyn.pl nazywa […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Gdy rozum śpi, a Lewandowski zagrywa krzyżakiem, budzą się demony

Środkowy pomocnik przejmuje piłkę na środku boiska, zagrywa ją na prawo do skrzydłowego, ale nie zatrzymuje się, tylko biegnie na pełnej w pole karne. I słusznie, bo zaraz dostaje podanie zwrotne od kolegi, wystarczy dołożyć nogę i po wszystkim. Tak też się dzieje – pewny strzał i bramkarz nie ma szans. Ale co to? Kibice […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Ring cię zweryfikuje. Nie masz za kim się schować”

– Moja walka? Jakbyś Rocky’ego oglądał. Cały mój plan szybko poszedł w pieruny. Myślałem, żeby dużo tańczyć, atakować seriami i odskakiwać, tak miałem zaplanowane treningi. Ale walczyliśmy na najmniejszym możliwym wymiarze ringu, więc nie było za bardzo gdzie uciekać. Trener powiedział mi więc „Kamil, musisz się bić”. A że lubię się bić, to się biliśmy. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Pół roku transmisji sportowych za darmo – promocja specjalna PKO Banku Polskiego

Nasi partnerzy z PKO Banku Polskiego mają do zaproponowania kapitalną promocję dla wszystkich ekstraklasowych świrów. I nie tylko! Do zgarnięcia półroczny darmowy dostęp do transmisji sportowych lub filmów na platformie CANAL+ telewizja przez internet. Na czym polega cała akcja? Już tłumaczymy. Najpierw trzeba założyć PKO Konto za Zero z Oficjalną Kartą Ekstraklasy. Jedną z tych, […]
22.09.2020
KTS
22.09.2020

Podryw na zerwane więzadło i kolejny rekord! KS Bednarska 1:15 KTS Weszło

Idziemy jak burza. W rywalizacji z ostatnią w tabeli Bednarską wydatnie poprawiliśmy bilans strzelecki. Drużyna nie zawiodła i zaaplikowała rywalom aż 15 bramek. Łapcie obszerne kulisy ostatniego spotkania KTS-u Weszło.  fot. FotoPyk
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

PRASA. Strejlau: Legia robi błąd. To Jacek Zieliński powinien zostać jej trenerem

Temat dnia w prasie jest oczywisty – Czesław Michniewicz w Legii Warszawa. W „Przeglądzie Sportowym” o nowym szkoleniowcu wypowiadają się eksperci. Mocną tezę wysunął Andrzej Strejlau. – Zastanawia mnie, kto zdecydował o zwolnieniu trenera Vukovicia. Strategię klubu wyznacza prezes, wiceprezes albo dyrektor sportowy. Któryś z nich popełnił błąd, decyzja o zwolnieniu była tego dowodem. Uważam, […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Bielsa uczy: największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich”

– Bielsa wychodzi z założenia, że największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich. Wtedy najłatwiej jest coś zepsuć. Trudniej wtedy spostrzec, że zespół potrzebuje zmian, żeby się rozwijać. Bo przecież jest wciąż wynik. A pewna formuła może się właśnie kończyć i trzeba nie lada geniuszu, by dostrzec ten moment nim będzie […]
22.09.2020
Anglia
21.09.2020

Wilki się nie położyły, ale na Citizens to i tak za mało

Nadspodziewanie dobrze zaprezentował się zespół Wolverhamptonu na tle Manchesteru City. A może raczej wypadałoby napisać – zaskakująco niewielki był opór Citizens przed powstrzymywaniem ataków Wolves. Oczywiście, Manchester City przeważał przez większą część spotkania. Oczywiście, utrzymał również korzystny wynik do 90. minuty. Ale chyba nikt nie przypuszczał po bramce Fodena na 2:0, że gospodarze zdołają jeszcze […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Jagiellonia ściągnęła Piasta na dno

Piast miał się podbudować meczem z Jagiellonią przed starciem z FC Kopenhaga, tymczasem tylko się dobił. Za nami już cztery ligowe kolejki, a gliwicki zespół ciągle czeka na premierowego gola. Na dodatek nie pomógł dziś Frantisek Plach i w efekcie „Jaga” przełamała passę czterech kolejnych porażek z podopiecznymi Waldemara Fornalika. To nie tak, że Piast […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

WESZŁOPOLSCY: MICHNIEWICZ W LEGII WARSZAWA, WIELKI MECZ GÓRNIKA

Powiedzieć, że to gorący dzień w Ekstraklasie, to nic nie powiedzieć. I trzeba przyznać, że termin naszego programu zgrał się idealnie: ledwo Legia ogłosiła Czesława Michniewicza, a wjeżdżają Weszłopolscy w składzie Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek, Paweł Paczul, Adam Sławiński, Szymon Janczyk, Samuel Szczygielski. Jaka będzie ta Legia? Co dalej z Vukoviciem? Kto w szatni Legii […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Michniewicz w Legii, czyli dobry trener zabiera się za pogubiony zespół

Jakkolwiek oceniać decyzję o zwolnieniu Aleksandara Vukovicia z Legii – cóż, stało się, życie musi iść dalej, nowy szkoleniowiec musi przejąć stery. Dariusz Mioduski nigdy nie słynął z logiki przy wybieraniu kolejnych trenerów, bierze ludzi z różnych parafii i myśli: co będzie, to będzie. Tak samo jest teraz. Czesław Michniewicz nie wpasowuje się w jakąkolwiek […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

City zaczynają ligowe granie. Wolves znów popsują im humory?

Manchester City zaczyna sezon później niż reszta, więc już musi gonić rywali. Ale najważniejszą pogonią i tak będzie ta za mistrzowskim tytułem. Przed „The Citizens” inauguracja rozgrywek, w której zmierzą się z Wolverhampton. Czy ekipie Pepa Guardioli uda się zgarnąć trzy punkty? Stawiamy na to, że tak i sprawdzamy, co jeszcze warto wytypować w TOTALbet! […]
21.09.2020