Jacy obcokrajowcy już odeszli zimą i dlaczego nie będziemy tęsknić?

redakcja

Autor:redakcja

17 stycznia 2020, 20:42 • 4 min czytania

Reklama
Jacy obcokrajowcy już odeszli zimą i dlaczego nie będziemy tęsknić?

Ruchy na rynku transferowym trwają, polskie zespoły szukają wzmocnień, jednocześnie pozbywają się zbędnego balastu. W tym żegnają kolejnych zagranicznych piłkarzy, dlatego postanowiliśmy sprawdzić, jacy obcokrajowcy odeszli z Ekstraklasy i co wnieśli jesienią do tego grania?

Reklama

Mały spoiler: niewiele.

***

Samu Araujo (0 minut w lidze jesienią, średnia not: brak)

Jeden z hiszpańskiego zaciągu Arki. Panowie rywalizowali o to, kto wyróżni się najmniej, ale czy to właśnie Samu wygrał? Cholernie trudna sprawa. W lidze nie zadebiutował, w Pucharze Polski dostał swoją szansę przeciwko Odrze Opole i – jak wszyscy pamiętamy – w ogóle z niej nie skorzystał. Przypominał piłkarza tylko ze względu na strój, Arka – oczywiście nie tylko przez niego – odpadła z rozgrywek.

Reklama

Azer Busuladzić (993 minuty w lidze jesienią, średnia not: 3,58)

Cóż, właściwie już wszystko powiedziano, pisaliśmy o tym TUTAJ. Facet nieznośnie przepłacony, bo w pewnym momencie należał do niego rekord kontraktowy w Arce, a na miejscu gdynian wolelibyśmy z tych pieniędzy robić łódeczki na morzu. Ani sensowny do przodu, ani skuteczny do tyłu. Klasyczna definicja szrotu.

Stefan Scepović (0 minut w lidze jesienią, średnia not: brak)

Kolejny zagraniczny wynalazek Jagi na pozycji napastnika. Najpierw był słaby, potem kontuzjowany. Dał się wypchnąć z klubu dopiero teraz i co zarobił, to jego.

Reklama

Ivan Jukić (390 minut w lidze jesienią, średnia not: 3,17)

Długo zabawił w Koronie, grał w niej od sezonu 17/18. Czy zbawił polską Ekstraklasę? Nie, będziemy za nim tęsknić tak, jak za listopadową pizgawicą. Czy miał jakieś przebłyski? No coś tam kopał, strzelił siedem goli do bieżących rozgrywek. W tych już jednak kompletnie oklapł i go pożegnano. Uwaga: w klubie na razie został Luka Kukić.

To bramkarz, ale można pomylić. Generator kieleckich nazwisk miewa awarie.

Reklama

Joao Amaral (838 minut w lidze jesienią, średnia not: 4,69)

Inny przypadek niż reszta, bo to solidny zawodnik, który umie grać w piłkę. Pewnie gdyby nie sytuacja osobista, to nawet nie odszedłby z Lecha na wypożyczenie. Zapamiętamy mu z rundy jesiennej chociażby śliczny gol z ŁKS-em, kiedy pobawił się z obrońcami, a potem celnie uderzył. Oczywiście: oczekiwania względem niego były większe, ale gdzie on, a gdzie Kukić. Nie mówimy tutaj o spalonych pieniądzach w kominku.

ekstraklasa-2020-01-17-19-01-37

Dominik Nagy (416 minut w lidze jesienią, średnia not: 3,83)

Reklama

Miłośnik ulicy Mazowieckiej w Warszawie. Kto nie ze stolicy, ten niech wie, że to nie miejsce słynące z siłowni czy czegoś w tym stylu, ale klubów nocnych. Może Węgier ma jakiś talent, bo parokrotnie pokazywał go na naszych boiskach, natomiast głowy do większego futbolu nie przejawia. Byli też w Polsce piłkarze, którzy umieli i się bawić, i grać, ale to jednak nie ten kaliber.

Iker Guarrotxena (158 minut w lidze jesienią, średnia not: 3,33)

Pogoń ma całkiem niezłą średnią na rynku transferowym, ale z Hiszpanem nie trafiła. To jest chimeryczny, ale w gruncie rzeczy dość przeciętny gość, u którego trudno wskazać konkretne atuty, wybijające go ponad ligową szarzyznę. Kosta Runjaić odpalił go bez żalu i trudno się dziwić.

Aleksandar Kolew (268 minut w lidze jesienią, średnia not: 3,25)

Reklama

Legendarny napastnik ekstraklasowych boisk. Za dziesięć lat będziemy wspominać: był tutaj taki Kolew, nic nie umiał, ale cztery kluby zwiedził. Wszystko napisaliśmy TUTAJ, teraz tylko wzdychamy.

Ricardinho (1244 minuty w lidze jesienią, średnia not: 4)

W piłkę na pewno grać potrafi, jego bramka z Koroną to było cudeńko – wielu innych przy podobnej próbie połamałoby się na całą rundę, a on idealnie zmieścił ten strzał. Z jednej strony: dostał intratną ofertę z Emiratów, więc odszedł. Z drugiej: mimo przebłysków wiedzieliśmy, że stać go na więcej, ale jakoś tego nie pokazywał.

Trudno powiedzieć, byśmy jakoś bardzo tęsknili.

Reklama

Asmir Suljić (47 minut w lidze jesienią, średnia not: 5)

Kto, kto?

No był taki gość w Zagłębiu, ale jakby przechodził na ulicy, to mało kto by się za nim obejrzał. Raczej tylko najwięksi fanatycy Ekstraklasy. Raz dał znośną zmianę z Lechią, stąd taka wysoka średnia, potem właściwie tyle go widziano. Fajnie, że wpadł, naprawdę.

***
Reklama

Sami widzicie jak dramatycznie to wygląda. Nikt, kto grał choć trochę dłużej, nie dobił do średniej na poziomie wyjściowej noty. W najlepszym razie ci panowie byli przeciętni, w najgorszym (i najczęstszym): beznadziejni. Znaleźli się też tacy, którzy w ogóle nie grali, a przecież nie siedzieli w klubie za darmo, więc wypada pogratulować gospodarności. A że mamy 17 stycznia, to jesteśmy przekonani, że odejść w stylu „on tu był?!” jeszcze parę zobaczymy. Natomiast nasze kluby nie pozwalają nam się nudzić: zakontraktowały już 12 nowych zagranicznych piłkarzy i też wiemy, że to nie koniec.

I wiecie: my naprawdę rozumiemy, że ceny za polskich piłkarzy nie są najniższe. Ale czekamy i czekamy, aż kiedyś ktoś pójdzie w jakość, a nie w liczbę. Obawiamy się, że możemy nie doczekać.

Fot. FotoPyk

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Haditaghi znowu poddymił. „Legia? Inne zasady, inne traktowanie!”

Jan Broda
13
Haditaghi znowu poddymił. „Legia? Inne zasady, inne traktowanie!”