post Avatar

Opublikowane 17.10.2019 16:19 przez

Jan Ciosek

Bo to się zwykle tak zaczyna, że ktoś komuś wpada w oko. Potem zaczynają się podchody: ktoś uśmiechnie się zalotnie, ktoś niby przypadkiem dotknie dłoni, zaprosi do kina, czy na kawę, potem może na coś mocniejszego, aż wreszcie – na kolację ze śniadaniem. Dalej w klasycznym romansie mamy ślub, wspólne mieszkanie, dzieci (niekoniecznie w tej kolejności). Coraz częściej niestety w dalszej kolejności zamiast „żyli długo i szczęśliwie” mamy festiwal kłótni, nieporozumień, zarzutów i sporów, który – wcześniej czy później – kończy się publicznym praniem brudów, a wreszcie – rozwodem. Trudno się oprzeć wrażeniu, że dokładnie taki sam scenariusz realizowany jest właśnie pomiędzy Robertem Kubicą a zespołem Williams.

Zaczęło się – jak to często bywa także w relacjach męsko-damskich – od nieodwzajemnionego uczucia dawnej kochanki. Robert Kubica pojawił się, jak chłopak z dawnych lat, powiedzmy jak ukochany z pierwszego roku studiów. Wtedy był czarującym przystojniakiem z ogromnym potencjałem i wspaniałymi widokami na przyszłość. Potem jednak z dnia na dzień porzucił ukochaną, miał poważne problemy osobiste, kilka nieudanych związków. Wreszcie doszedł do wniosku, że może jednak spróbuje z dawną miłością. Tłumaczył, że wreszcie poczuł się gotowy, żeby znów wejść do tej samej rzeki. Stara kochanka (czyli zespół Renault) powiedziała: ok, było minęło, dam ci drugą szansę. A potem jeszcze trzecią i czwartą. Ale kiedy wydawało się, że to się może udać, że stara miłość nie rdzewieje, a próby (kolejne testy najpierw w starym bolidzie, potem w aktualnym) wypadają całkiem pomyślnie, Kubica dostał kosza.

A gdy się zejdą raz i drugi

Wtedy na horyzoncie pojawiła się inna dziewczyna (Williams). Nie tak atrakcyjna, nieszczególnie pociągająca, w zasadzie taka, za którą wcześniej nawet się nie oglądał. Ot, laska po przejściach, choć kiedyś faktycznie niczego sobie, ba, w swoim czasie nawet najlepsza na roku. Ale to było tak dawno, że sama już o tym nie pamięta. Dziś nawet nie przeciętna, nawet nie próbująca równać do pozostałych, typowa „kobieta po przejściach”. Ale to właśnie ona dała szansę naszemu „mężczyźnie z przeszłością”. Najpierw był flirt, trochę wzajemnego kokietowania, chodzenia za rączkę. Kiedy wydawało się, że to się musi skończyć przed ołtarzem już w sezonie 2018, zdarzyła się sytuacja, którą niejeden z nas zna z prawdziwego życia: nagle do gry dołączył ktoś zupełnie nowy, który może nie był tak przystojny i inteligentny, ale za to miał więcej kasy. Kubica został więc odsunięty na boczny tor i przez rok musiał się godzić z rolą rezerwowego.

Minęło jednak trochę czasu i okazało się, że rosyjski kochanek spisuje się raczej średnio i wielkiej miłości z tego nie będzie. Po kolejnych kilku miesiącach nasz „mężczyzna z przeszłością” nagle zyskał w oczach potencjalnej dziewczyny. Czy nagle stał się atrakcyjniejszy? Nagle spodobał się jej jego uśmiech? A może z dnia na dzień coś jej przeskoczyło w głowie i nagle zakochała się w jego poczuciu humoru? No więc, niezupełnie. Po prostu niespodziewanie dostał duży spadek od wujka, który dorobił się na handlu paliwami. Kiedy podjechał do dziewczyny nową furą i pokazał, że ma gest, zapałała do niego uczuciem. Cóż, niestety klasyka…

Jak pewnie niektórzy z was wiedzą, zakochiwanie się w dziewczynie, która facetów zmienia jak rękawiczki, a w uczuciach jest tak stała, jak pogoda w Polsce jesienią – nie jest najlepszym pomysłem. Brutalna prawda jednak jest taka, że w tym przypadku Kubica nie miał żadnego wyboru. Trochę jak student informatyki, który uprze się, że znajdzie sobie dziewczynę na roku, a niestety na stu studentów przypada tam jedna studentka. Jeśli to musi być dziewczyna z roku, to niestety fakt, że jest brzydka, trochę marudna i irytująca musi zostać zignorowany. Dokładnie w takiej sytuacji znalazł się polski kierowca.

Już zna te dziewczyny, z poszarpanymi nerwami

Kubica zna świat wyścigów od podszewki. Przez lata ścigał się najpierw w kartingu, potem w kolejnych seriach wyścigowych. Nie mając żadnego zaplecza i wsparcia sponsorskiego, wygrał World Series by Renault, za co nagrodą był test w mistrzowskiej ekipie Renault. W nim wypadł tak dobrze, że kilka tygodni później dostał do podpisu kontrakt z zespołem BMW Sauber. Po ośmiu miesiącach zastąpił byłego mistrza świata Jacquesa Villeneuve’a (mistrza w barwach Williamsa, żeby było śmieszniej) i został regularnym kierowcą Formuły 1. Na torach królowej motorsportu przeżył praktycznie wszystkie możliwe sytuacje. Od przykrych defektów, przez ostrą walkę na torze i koszmarny wypadek, aż po wygrane kwalifikacje i zwycięstwo w wyścigu. W połowie sezonu 2008 był liderem klasyfikacji generalnej mistrzostw świata. Szansy realnej walki o tytuł jednak nie dostał, bo zespół zdecydował, że woli się skupić na sezonie 2009. Kubica już wtedy doskonale wiedział, że w tym świecie mało kto i rzadko kiedy mówi to, co naprawdę myśli. Sam grzecznie powtarzał więc PR-ową papkę przygotowaną przez oficerów prasowych zespołu, sporadycznie tylko i bardzo delikatnie sugerując, że sam pewne rzeczy zrobiłby inaczej.

Minęły lata. W międzyczasie był koszmarny wypadek na trasie rajdu, stracona szansa na jazdę w barwach Ferrari, ponad 20 operacji, długie miesiące rehabilitacji i trwałe uszkodzenie prawej ręki. Przez lata wydawało się, że zbyt poważne, by mogła być mowa o powrocie do ścigania. Kubica jeździł więc w rajdach, gdzie zdobył mistrzostwo WRC-2, a w najwyższej rajdowej klasie WRC był w stanie wygrywać odcinki specjalne. Jak to jednak mówią – stara miłość nie rdzewieje, więc po latach „mężczyzna z przeszłością” postanowił wrócić do domu. Znalazł sobie „kobietę po przejściach” i… się zaczęło.

W tym związku, poza bardzo krótkim miesiącem miodowym, w zasadzie nic nie układało się tak, jak należy. Kubica wniósł elegancki posag od Orlenu, wniósł wiedzę i ogromne doświadczenie, wniósł wreszcie gigantyczne wsparcie od polskich kibiców. W zamian dostał debiutującego w F1 kolegę z zespołu, zdecydowanie faworyzowanego przez zespół oraz samochód, który w zasadzie nie nadaje się do jazdy w Formule 1.

A jednak – tymi taczkami kierowca z nie do końca sprawną ręką i z ośmioletnią przerwą w startach w wyścigach (nawet nie w Formule 1, ale w jakichkolwiek wyścigach), był w stanie zdobyć jedyny punkt zespołu w sezonie oraz dojechać do mety w pierwszych 15 wyścigach roku (jako jeden z zaledwie trzech kierowców, obok najbardziej utytułowanych w stawce Lewisa Hamiltona i Sebastiana Vettela). W czasie weekendu Grand Prix Singapuru ogłosił, że ma dość i składa papiery rozwodowe. Co oczywiste, oznacza to także koniec relacji na linii Orlen – Williams. Polski koncern w Formule 1 zamierza pozostać, dalej będzie wspierał Kubicę, ale już nie w angielskiej stajni.

Bardzo się męczą, męczą przez czas długi

I co się dzieje dalej w naszym związku? Klasyka. Festiwal kłótni, sporów, publiczne pranie brudów, podkładanie świni, robienie na złość. W wyścigu o Grand Prix Rosji na przykład, faworyzowany przez zespół George Russel rozbił bolid. Co na to ekipa? Robert przez radio dostał komunikat, że ma zjechać do alei serwisowej. Kiedy wykonał polecenie, usłyszał, że ma zaparkować i wyłączyć silnik. „Wow! Zrozumiałem, ale dlaczego tak?” – spytał. Co usłyszał? „Wyjaśnimy ci później”. Nie przypomina wam to rozmowy pokłóconych małżonków? To jeszcze nie koniec. W oficjalnym komunikacie zespół poinformował, że Kubica został wycofany z wyścigu, bo nie walczył o punkty, a zespół musi oszczędzać części na kolejne zawody! No, fakt, bo w pozostałych wyścigach sezonu obaj kierowcy Williamsa rzeczywiście walczyli o punkty, a nawet o miejsca na podium…

Kubica nie krył irytacji. Ocenił, że to był najgorszy weekend wyścigowy w całej jego karierze. – Moim celem było ukończenie wszystkich wyścigów w sezonie. Szkoda, że to się nie uda. Powiedziałbym coś, ale to będzie niewłaściwe, więc lepiej nic nie mówić – komentował na antenie Eleven. Dokładnie tak samo, jak przed sądem w sprawie rozwodowej: pamiętaj, że wszystko, co powiesz, może być wykorzystane przeciwko tobie…

Trudno oprzeć się wrażeniu, że od momentu ogłoszenia informacji o rozstaniu, obie strony przestały się hamować. Na przykład w Japonii, w ostatni weekend, do ogródka zostały wrzucone kolejne kamyczki. Weekend był mocno szalony, bo Japonię zaatakował tajfun, który skutecznie uniemożliwił przeprowadzenie kwalifikacji w sobotę. Kierowcy przejechali piątkowe treningi, a kwalifikować się mieli w niedzielę, przed wyścigiem. Kubica w piątek był wyjątkowo zadowolony, co w tym sezonie zdarza się przecież rzadziej niż dobry występ polskiego klubu piłkarskiego w europejskich pucharach. W jego bolidzie zamontowane zostało nowe, przednie skrzydło. Oczywiście, wcześniej do testów dostał je George Russell, ale młody Anglik nie zauważył żadnej poprawy w stosunku do starego elementu. Nowe skrzydło zamontowano więc Polakowi, który… był zachwycony, przynajmniej na tyle, na ile można być zachwyconym bolidem Williamsa. W każdym razie – zauważył wyraźną poprawę. Co zrobił zespół przed kwalifikacjami? Zamontował Kubicy stare skrzydło, jak się wydaje – wbrew ustaleniom z kierowcą i w dodatku nie informując go o tym. Polak tuż po wyjeździe miał problemy z autem, które skończyły się na ścianie.

Przed kwalifikacjami z dziwnych przyczyn skrzydło zostało zdjęte. Myślę, że ta decyzja nie była powiązana z torem, tylko bardziej z innymi wyborami. Dzisiejszy poranek dużo mi dał do zrozumienia. Zresztą, o pewnych rzeczach wiedziałem, ale dziś rano chyba pewne granice zostały przekroczone. Trudno, nie ma co narzekać. Ile jeszcze zostało do końca roku, dwadzieścia sesji? Miejmy nadzieję, że pewne rzeczy będą rozwiązane, chociaż tak jak mówię, dzisiejszy poranek jeszcze przed kwalifikacjami dużo dał mi do zrozumienia – mówił na antenie Eleven i widać było, że ma coraz mniejszą ochotę na gryzienie się w język. – W piątek wydarzyło się coś, co dało mi dodatkową pewność siebie za kierownicą. Czułem się lepiej. Uzgodniliśmy coś, a potem w niedzielę ustalenia się zmieniły…

Kiedyś to zrozumiesz sama, to był błąd

W język nie gryzł się także Roberto Chinchero, włoski dziennikarz portalu Motorsport, od lat piszący o Formule 1 i z bliska śledzący karierę Polaka. – Polskiemu kierowcy usatysfakcjonowanemu progresem, który wykonał w treningach przed GP Japonii z jedyną dostępną poprawką, zabrano eksperymentalne skrzydło. To była decyzja podjęta poza torem. Wydaje się, że zrobiła to Claire Williams, będąca w tym czasie w domu. Był to wybór polityczny, a nie techniczny. Na cztery wyścigi przed końcem sezonu wygląda to na odliczanie do końca historii, który przyniesie ulgę obu stronom. Kubica już teraz szuka alternatyw, ale sytuacja zespołu nie zmieni się po jego odejściu. Pozostanie zawstydzająca, dopóki nie dojdzie do drastycznej zmianie w zarządzie tej ekipy – komentował Włoch.

Za niespełna dwa tygodnie Grand Prix Meksyku, zaraz potem zawody w USA, w połowie listopada w Brazylii, a na początku grudnia w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Nagłego przebudzenia mocy w Williamsie trudno się spodziewać, już bardziej prawdopodobne by było, gdyby szykujący się do powrotu na korty Jerzy Janowicz z marszu wygrał Australian Open. Kubicę i Williamsa czekają cztery ostatnie starty i definitywne rozstanie. Będzie to zdecydowanie rozwód z rozsądku, taki, którego obie strony nie mogą się już doczekać.

Mam wrażenie, że ta eskalacja zimnej wojny między Robertem a zespołem Williams, jest coraz większa. Strach pomyśleć, co będzie w Meksyku i Stanach Zjednoczonych. Chociaż tak naprawdę nie wiem, czy może być gorzej. Ostatnie dwa wyścigi pokazują dobitnie, że ten zespół jest źle zarządzany, czy, jak mówi Jacques Villeneuve, jest po prostu martwy. Oni sami sobie robią ogromną krzywdę i antyreklamę. To, co się dzieje z Robertem, jest fatalnym sygnałem dla tych wszystkich kierowców, którzy teraz by mogli chcieć kupić miejsce, zwalniane przez Polaka – analizował Sebastian Parfjanowicz z TVP Sport w programie F1 na antenie Weszło FM. – Williams musi to miejsce sprzedać, liczy na duży zastrzyk gotówki. Ale przecież ci potencjalni kierowcy widzą, jaka jest sytuacja: że w połowie sezonu zawodnik może się przestać podobać, a wtedy zabiorą mu skrzydło, albo będą oszczędzać jego części dla innego kierowcy. Warto prześledzić historię, posłuchać, co mówił rok temu odchodzący Siergiej Sirotkin i jak w tej chwili reaguje Robert Kubica… Inna sprawa, że ja nie do końca jestem fanem tej narracji Roberta. Tego zostawiania domysłów, wiecznego ostrzeliwania zespołu. W nowe środowisko trzeba wejść z pokorą, przecież oni dali mu wielką szansę, kiedy nikt inny jej nie chciał dać. Robert zaś od początku sezonu mówił, że jest źle, ale nie dawał konkretów, zasłaniając się stwierdzeniem, że „takie rzeczy zostają w rodzinie”. Moim zdaniem lepiej by było, gdyby nie mówił nic, albo powiedział wszystko otwartym tekstem. Mam wrażenie, że dla wielu osób w Williamsie Robert Kubica po prostu jest gościem, który wiecznie marudzi, narzeka i krytykuje pracę innych.

Pytanie tylko, czy Kubicy można się dziwić. Dokonał jednego z największych powrotów w historii sportu w ogóle, a tymczasem sezon zamiast być bajką, jest jednym wielkim koszmarem. Trudno nie odnieść wrażenia, że zespół nie robi absolutnie nic, żeby mu pomóc. Czy Polak powinien milczeć? Jeśli partnerka przyprawia ci rogi, robi z ciebie debila, nie szanuje, a na domiar złego regularnie czyści portfel i karty płatnicze – trochę głupio siedzieć cicho i udawać, że nic się nie stało. Z drugiej strony, Parfjanowicz sugeruje, że te ostrzejsze wypowiedzi Kubicy w stosunku do zespołu, mogą mu mocno utrudnić przekonanie do siebie innego pracodawcy. Trochę na zasadzie, że facet, który publicznie prał brudy przy rozwodzie i wyciągał na światło dzienne wszelkie sprawy, które powinny pozostać za drzwiami domu, w przyszłości może mieć problem ze znalezieniem nowej partnerki.

Koniec końców, przecież Agnieszka Osiecka już ponad 50 lat temu tworząc piosenkę „Czy te oczy mogą kłamać” pisała o takich związkach „A gdy przyjdzie zapomnieć i w pamięci to zatrzeć/lepiej milczeć przytomnie i patrzeć”…

JAN CIOSEK

foto: newspix.pl

Opublikowane 17.10.2019 16:19 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
23.09.2020

Pan piłkarz Pedro Tiba

O, tę migawkę zapamiętamy na długo: Lech sobie prowadzi na TRUDNYM CYPRYJSKIM TERENIE 4:0, a dalej atakuje, w zasadzie w tym ataku się bawiąc, i w końcu Pedro Tiba jeszcze znajduje sposób podniesienia poziomu zabawy, kładąc dwóch rywali w polu karnym i trafiając do pustaka. Upokorzenie rywala. Wtarcie mu soli w rany. Jak dobrze to […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Tak się powinno grać w europejskich pucharach! Tiba i spółka łoją Apollon

TO BYŁ WIELKI MECZ LECHA. WIELKI. Specjalnie piszemy to dużymi literami. Lech cholernie zaimponował. Nie było kalkulowania, nie było patyczkowania, nie było rozmieniania się na drobne. Lech przyjechał na Cypr i bezlitośnie złoił Apollon Limassol. Pedro Tiba zagrał genialny mecz, ale nie tylko on. W ogóle zobaczyliśmy kawał dobrego futbolu w wykonaniu ekipy Dariusza Żurawia. […]
23.09.2020
WeszłoTV
23.09.2020

Quiz: JAKA TO MELODIA? WOKALIZY I AUTOTUNE

PERE PAŃSTWA, DZISIAJ WYJĄTKOWO DURNY ODCINEK QUIZU: Jaka To Melodia? Będa wokalizy. Będzie autotune. Będą odgłosy jak z obory (tak mówił Kowal, skandal). Czy uczestnicy mają dobry słuch? Czy znają polskie przeboje? Przekonamy się o 20:30! – Zapraszają Kowa, Białek, Olki, Jan, PP. 
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Złotej Piłki nie ma, ale wciąż może być przyzwoicie

Dość długo nie mogliśmy się pogodzić z decyzją France Football o anulowaniu tegorocznego plebiscytu Złotej Piłki. Mamy wrażenie, że niektórzy z nas przeżywali to dłużej niż sam Robert Lewandowski. No ale jak tu się nie denerwować, taki sezon, wybitny Polak, historyczna szansa, a ci się motają, że PSG nie miało okazji obić Rennes, więc cały […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Hit w EFL CUP! Arsenal czy Leicester – kto z nich przegra po raz pierwszy?

Angielski futbol w środku tygodnia? Brzmi jak plan. Dziś czekają nas mecze EFL Cup i choć to drugorzędny puchar, to emocje będą spore. Na boisko wyjdą piłkarze Leicester oraz Arsenalu, czyli drużyn, które pozostają niepokonane po dwóch kolejkach Premier League. Kto pierwszy zostanie zmuszony do kapitulacji? Typujemy ten mecz w eWinner! Leicester City – Arsenal […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Kolejna gwiazda wyfruwa z ligi. Damjan Bohar odchodzi z Zagłębia

Można powiedzieć: stało się, bo szoku nikt raczej nie przeżył. Damjan Bohar sam zapowiedział swoje odejście, zagrał pożegnalny mecz i tyle go widzieli. Słoweniec spakował walizki i przeprowadził się do Chorwacji, a konkretniej do Osijeku. Pod skrzydłami Nenada Bjelicy w pucharach jednak nie zagra, bo NK z nich odpadło, ale swoje z pewnością zarobi. I […]
23.09.2020
Blogi i felietony
23.09.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Wrzesień 2017 roku to dość symboliczny moment w historii Legii Warszawa. Zakończył się pewien etap i zakończył się od razu na wszystkich poziomach. Dobiegła końca pucharowa przygoda – po czterech sezonach występów w fazach grupowych Ligi Europy i Ligi Mistrzów, tym razem już na etapie eliminacji. Zrezygnowano z usług Jacka Magiery w roli trenera pierwszego […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Sibik: W cypryjskich bankach podchodziłem tylko do stoisk z logiem Apollonu!

– Cypryjczycy to fanatycy piłki nożnej. W każdym mieście są trzy kluby i wszystkie grają na jednym stadionie. Tak jest w Nikozji, tak jest w Limassol, tak jest Larnace.  Każdy klub ma swoje osobne boisko treningowe, ale to szatnia przy szatni, wszyscy obok siebie. Jedną zajmowaliśmy my, drugą Aris, trzecią AEL. Jak mieliśmy derby, to […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Ryszard Rybak: Lech wreszcie wszedł na właściwy tor

Dlaczego nie cenił Gytkjaera, a bardzo ceni Ishaka? Jakie elementy powinien jeszcze poprawić Jakub Moder? Co jest największym wyzwaniem w meczu z Apollonem? Co sądzi o pracy Dariusza Żurawia i dlaczego uważa, że Lech wszedł na właściwy tor? W poranku Weszlo.FM Wojciech Piela i Maja Strzelczyk rozmawiali z Ryszardem Rybakiem, piłkarzem Lecha przełomu lat osiemdziesiątych […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Na Cyprze bramki padną po przerwie? Typujemy mecz Lecha z Apollonem

Lech Poznań pomścił już Cracovię, wygrywając ze szwedzkim Hammarby. Czy tym razem pomści Legię, ogrywają Apollon? Nie mielibyśmy nic przeciwko temu, bo punkciki do rankingu UEFA trzeba gromadzić wszędzie i zawsze. Natomiast nie ma co ukrywać, że mecz z Cypryjczykami do łatwych należał nie będzie. Jeśli jednak wierzycie w sukces „Kolejorza”, to sprawdźcie, jak można […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

„Prezes Apollonu siedział w kapeluszu, palił cygaro i myślał, że jest kowbojem”

W Apollonie Limassol, z którym dziś zmierzy się Lech Poznań, grało kilku Polaków. Jednym z nich jest Kamil Kosowski, który spędził w tym klubie sezon 2010/11, a potem wrócił do Ekstraklasy. Były reprezentant Polski miał tam sporo przebojów, nie wypełnił dwuletniego kontraktu, ale po dekadzie mówi o wszystkim z dużym dystansem. Dlaczego drużyna zawodziła oczekiwania […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Sosin: Lech jest lepszy w ataku pozycyjnym niż Apollon

– To jest fajne w Lechu, że ofensywa nie jest oparta na indywidualnościach, a na systemie zbudowanym wokół indywidualności. Jest Ishak, jest Ramirez, jest Moder, boczni obrońcy też grają wysoko. Apollon nie będzie mógł być spokojny. Lech atakuje środkiem, atakuje skrzydłami, atakuje z pola karnego, spoza pola karnego. No właśnie, te strzały z dystansu myślę, […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Henning Berg z kolejnym skalpem? Omonia krok od raju

Omonia Nikozja ma spory problem. Dlaczego? Ano dlatego, że dzisiaj w Pireusie dogrywki nie będzie. A Cypryjczycy w tych eliminacjach są prawdziwymi mistrzami gry po 120 minut. Dwugodzinne starcia zaliczyli już trzykrotnie, czyli w trzech rundach zagrali na dobrą sprawę cztery mecze. Jak świadomość o tym, że dziś wystarczy zagrać 90 minut, wpłynie na postawę […]
23.09.2020
Bukmacherka
23.09.2020

Najwyższe kursy na polskie kluby w pucharach w TOTALbet!

Całkiem przyjemne to pucharowe lato w wykonaniu polskich drużyn w pucharach, prawda? To znaczy już bardziej jesień. W każdym razie my możemy jeszcze bardziej umilić wam tę nienaturalnie długą przygodę z udziałem naszych eksportowych drużyn. Jak? Wystarczy zajrzeć do TOTALbet, który gwarantuje najwyższe kursy na mecze polskich zespołów. To nie żart, nawet jeśli znajdziecie korzystniejszą […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Lech pod rankingową ścianą, Polska walczy o 28. miejsce. Co słychać w rankingu UEFA?

Czy po ostatnich wygranych Lecha i Piasta nasza sytuacja w rankingu UEFA się zmieniła? Które kraje możemy wyprzedzić i co jest do tego potrzebne? Jak istotne jest wskoczenie na 28 miejsce w kontekście startującego od przyszłego roku Europa Conference League? Dlaczego to kluczowy sezon pucharowy dla Kolejorza, któremu rankingowo od przyszłego sezonu przestanie liczyć się […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Wysoki pressing, wsparcie Zahaviego i polskie ślady. Co wiemy o Apollonie?

Wylosowanie Apollonu Limassol w Poznaniu przyjęto z umiarkowanym optymizmem. Lech oczywiście nie jest murowanym faworytem dzisiejszego starcia z Cypryjczykami, nie przesadzajmy, ale nie stoi też na straconej pozycji. A to już coś, jeżeli chodzi o występy polskich klubów w eliminacjach do europejskich pucharów. Przyjrzeliśmy się bliżej Apollonowi. Zapraszamy do lektury naszej analizy – prześwietliliśmy wszystko, […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Przełamaliście serię ze Szwedami, zróbcie to samo z Cyprem!

Nie jest z nami tragicznie w tej edycji pucharów. Przeszliśmy Łotyszy, co niby powinno być normą, ale zeszły sezon pokazał, że absolutnie, przeszliśmy Austriaków i Szwedów, co brzmi wręcz surrealistycznie, a jednak się stało. Natomiast na tym etapie nie ma co szukać zadowolenia, odpadnięcie w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy to naprawdę nie jest wyczyn, […]
23.09.2020
Weszło
23.09.2020

Nie było innego wyjścia z Vukoviciem

W środowej prasie m.in. kilka tekstów przed meczem Lecha z Apollonem, analiza przyczyn zwolnienia Aleksandara Vukovicia z Legii, rozmowa z wracającym do zdrowia Krystianem Bielikiem i materiał o dwóch polskich zawodnikach, którzy z niższych lig trafili do czeskiej ekstraklasy.  PRZEGLĄD SPORTOWY W 30-stopniowym upale Lech Poznań powalczy o pierwszy od 2009 roku awans z III […]
23.09.2020