Igrzyska już mają, czas zagrać o medale

Bartosz Burzyński

27 czerwca 2019, 13:26 • 5 min czytania

Reklama
Igrzyska już mają, czas zagrać o medale

Niestety już bez reprezentacji Czesława Michniewicza, ale mistrzostwa Europy U-21 trwają nadal. Wchodzą właśnie w decydującą fazę, dzisiaj rozegrane zostaną dwa półfinały. W pierwszym z nich fenomenalni Niemcy zmierzą się z największą niespodzianką turnieju, czyli Rumunią prowadzoną przez 38-letniego Mirela Radoia. Wieczorem wcale nie powinno być nudniej, ponieważ Hiszpanie, których niestety mieliśmy okazję poznać z najlepszej strony, podejmą Francuzów. 

Reklama

Teoretycznie Niemcy powinni roznieść Rumunów w pył. Zrobić z nimi dokładnie to, co Hiszpania zrobiła z Polską. Swoją drogą bukmacherzy – może nie aż w tak dużym stopniu, jak w przypadku ostatniego meczu ekipy Michniewicza z Hiszpanami – przewidują właśnie taki scenariusz. W końcu mówimy o jednej z najmocniejszych drużyn na tym turnieju. Mówimy o obrońcach tytułu, którzy trzeci raz z rzędu dotarli do półfinału mistrzostw Europy. Ba, ostatni raz przegrali prawie dwa lata temu. Dokładnie 10 października 2017 roku z Norwegią (1:3) w eliminacjach do Euro, gdy mieli już zapewniony awans. Od tamtego czasu zagrali 15 spotkań – 12 zwycięstw i remisy z Kosowem, Francją i ostatnio w grupie z Austrią. Jeszcze większe wrażenie robi bilans bramkowy naszych zachodnich sąsiadów w tych meczach: 47:10. Słownie – czterdzieści siedem strzelonych bramek i tylko dziesięć straconych. Niesamowite liczby.

Niemcy wygrają w regulaminowym czasie gry? Etoto kusi kursem 1,58 

Co tutaj dużo mówić… Stefan Kuntz stworzył potwora, a warto zaznaczyć, że zarówno na turniej w Polsce, jak i na tegoroczny nie zabrał swoich najlepszych piłkarzy. Już zapewnił sobie awans na Igrzyska Olimpijskie, być może obroni tytuł, a za trzy lata całkiem możliwe, że przejmie pierwszą reprezentację. W każdym razie tak przewidują niemieckie media. Swoją drogą byłaby to niesamowita historia, bo zanim Kuntz objął młodzieżową reprezentację Niemiec przez 13 lat miał przerwę od trenowania. Wcześniej prowadził drużyny w niższych ligach niemieckich z dość kiepskimi wynikami. Jego największym sukcesem był awans z Karlsruher SC do 2. Bundesligi. W pierwszej jako trener nigdy nie pracował.

Reklama

Podopieczni Kuntza na tym turnieju rozbili już Serbów (6:1), pokonali Danię (3:1), ale w starciu z Rumunami czeka ich chyba trudniejsze zadanie. W każdym razie taki wniosek można wysnuć po tym, co piłkarze Mirela Radoia pokazali w fazie grupowej. Jasne, ostatnie starcie z Francją i ustawienie się na remis, nie przynosi im chluby. Trzeba jednak pamiętać, że wcześniej rozbili Chorwatów (4:1) i ku zdziwieniu wszystkich ograli Anglików po szalonym meczu (4:2). Ograli naszpikowanych gwiazdami „Synów Albionu”, którzy przywieźli do Włoch naprawdę bardzo mocne nazwiska. I właśnie po tamtym spotkaniu wielu postronnych kibiców zaczęło kibicować Rumunom, ponieważ ich siłą przede wszystkim jest drużyna. Mają niezłych piłkarzy, ale warto zwrócić uwagę, że bramki strzela wielu zawodników – Puscas, Hagi, Baluta, Petre czy Coman. Jeśli dodamy do tego zadziorność, waleczność i nieodpuszczanie do samego końca, wychodzi nam drużyna, która na tym turnieju może pokonać każdego. Nawet faworyzowanych Niemców, którzy od prawie dwóch lat nie przegrali meczu. 

Rumunia zagra w finale? Etoto kusi kursem 3,60

Gdybyśmy mieli wybrać starcie wieczoru, postawilibyśmy na wieczorny mecz, w którym Hiszpanie zmierzą się z Francją. O tych pierwszych w ostatnim czasie dowiedzieliśmy się niestety zbyt dużo. Podopieczni Luisa De la Fuente przeciwko reprezentacji Czesława Michniewicza nie tylko okazali się lepsi, ale pokazali ogromną siłę. Odarli nas ze złudzeń i pokazali miejsce w szeregu. Przypomnieli, że w piłkę zwykle nie grają nasi rodacy, a przeciwnicy. No bo pomińmy już nawet tego Ceballosa, który wyglądał na tle naszych reprezentantów jak kosmita. Nie zdziwimy się zresztą, jak dziś z Upamecano i Konate będzie robił dokładnie to samo. Pomińmy również Ruiza, który z dystansu uderzał tak, że ręce same składały się do oklasków. Po prostu chodzi o to, że Hiszpanie po dwóch niezbyt dobrych meczach, pokazali, że mają plan B i nawet C. Poza tym mają trenera, który potrafi reagować w trakcie turnieju. Jasne, miał o wiele lepszych piłkarzy niż Michniewicz, ale odrobił też zadanie domowe. Spójrzmy choćby na nie powielanie błędów Belgów i Włochów, którzy często górą dośrodkowywali w nasze pole karne. Hiszpanie także zagrywali piłkę w ten sektor boiska, ale dołem. Do tego często uderzali z dystansu. No a my spodziewaliśmy się tylko tego, że będą wjeżdżać w pole karne, co akurat też robili, ale poza tym zaprezentowali jeszcze kilka innych pomysłów, by nas zdemolować.

Reklama

Z drugiej strony mamy Francję, która mówiąc szczerze nie przekonuje na tym Euro. Można nawet odnieść wrażenie, że tak jak Rumunia rosła w trakcie turnieju, tak Francuzi pikowali. Przyjeżdżali do Włoch jako faworyci do złota, ale tak naprawdę jeszcze w żadnym meczu nie pokazali się ze swoje najlepszej strony. W starciu z Anglią, owszem, wygrali, ale po dużych męczarniach. Gdyby idiotycznej czerwonej kartki nie złapał Choudhury, raczej nie zgarnęliby kompletu punktów. Inna sprawa, że „Trójkolorowi” w tym spotkaniu zmarnowali dwa rzuty karne. Mecz z Chorwacją miał być już pokazem siły, ale ponownie skończyło się skromnym zwycięstwem (1:0). Choć tym razem Francuzi kontrowali mecz od pierwszej do ostatniej minuty. No a zakończenie i perfidna ustawka w starciu z Rumunami – zwłaszcza ze strony Francuzów, którzy kompletnie nie myśleli o atakowaniu – była idealnym podsumowaniem gry „Les Bleus” w fazie grupowej.

Hiszpania wygra w regulaminowym czasie gry? Etoto kursi kursem 2,10

Rzecz jasna ktoś może powiedzieć, że rundę grupową trzeba przejść i zapomnieć, a prawdziwe granie zaczyna się od fazy pucharowej. I pewnie będzie miał rację, ponieważ w żadnym wypadku nie należy skreślać Francuzów. Być może najlepsze zachowali właśnie na półfinał i ewentualny finał? O tym dowiemy się już za kilka godzin, ale nos nam podpowiada, że szykuje się dziś naprawdę niezłe granie. Zarówno o 18:00 jak i 21:00.

toto

Reklama

Najlepsza oferta powitalna na rynku: bonus 200% aż do 100zł! Drugi bonus to podwojenie depozytu aż do 900 złotych! Dodatkowo jeszcze 40 zł we freebetach!

Fot. NewsPix

Najnowsze

Reklama
Bundesliga

Kibic Schalke wróci do domu? Wymarzony transfer na ostatniej prostej

Kacper Korpak
1
Kibic Schalke wróci do domu? Wymarzony transfer na ostatniej prostej

Weszło

Reklama