post Avatar

Opublikowane 17.05.2019 19:11 przez

Jan Ciosek

Zamierzam zmasakrować mu twarz. Boks jest jedynym sportem na świecie, w którym możesz kogoś zabić, a jeszcze ci za to zapłacą. Czemu miałbym nie skorzystać z tego prawa? On sam się o to prosi. Jeśli tak się to skończy, to po prostu tak będzie. Nie mogę się już doczekać, aż go dopadnę. Wykończę go w dramatyczny sposób. Cały czas dążę do tego, by mieć trupa w rekordzie – przyznacie, że takie słowa pasują idealnie do Ivana Drago, czy jakiegoś innego arcywroga Rocky’ego. Kłopot w tym, że nie padły w hollywoodzkim filmie, a w ramach promocji walki o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Zdecydowanie, między Deontayem Wilderem, a Dominikiem Breazeale’em jest mnóstwo złej krwi. Pytanie tylko, co z tego wyniknie.

Kibice boksu czekają na pojedynek na szczycie, w którym zmierzą się Anthony Joshua i Deontay Wilder, niepokonani mistrzowie wagi ciężkiej. Negocjacje pomiędzy ich promotorami się jednak przedłużają i trudno oprzeć się wrażeniu, że do takiego starcia może nigdy nie dojść. Zamiast tego dostajemy towar zastępczy. Anglik w czerwcu zmierzy się z Andym Ruizem Juniorem (który w ostatniej chwili zastąpił przyłapanego na koksie Jarrella Millera), a Amerykanin jutro w nocy powalczy z Dominikiem Breazealem. W normalnych warunkach to nie jest walka, która mogłaby przyciągnąć tłumy kibiców. Ale cóż – warunki zdecydowanie normalne nie są.

W ringu jestem kim innym

Wilder zachowuje się mniej więcej tak, jak sugeruje jego nazwisko, które oznacza „dzikszy”. Amerykański czempion już zdążył przyzwyczaić kibiców i obserwatorów, że generalnie zawsze plecie to, co mu ślina na język przyniesie. Pamiętajcie, żyjemy w czasach agresywnej promocji, w których trash talking, obrażanie i prowokowanie rywala przed walką nikogo nie dziwi i nie szokuje. „Zniszczę cię”, „zmasakruję”, „jesteś śmieciem”, „zrobię ci dziecko w ringu” i tak dalej – słyszeliśmy to już tyle razy, że nie robi to żadnego wrażenia. Ale Wilder idzie dalej. I to nie krok dalej, ale kilka kroków, w rejony, w które zdecydowanie żaden pięściarz nie powinien się zapuszczać. Bo jedna rzecz to robić wszystko, by wygrać walkę i pokonać rywala, a kompletnie czym innym jest mówienie o tym, że chce się kogoś zabić w ringu. A właśnie z tego mistrz federacji WBC uczynił swoje motto, powtarzane od kilku pojedynków.

Chcę mieć trupa w rekordzie, właśnie tego naprawdę pragnę. A w zasadzie to pragnie tego „Brązowy Bombardier”. Zawsze tłumaczę ludziom, że w chwili, gdy wchodzę do ringu, zmieniam się w „Brązowego Bombardiera”, jestem kim innym niż zwykle, zmienia się moja osobowość. Nie denerwuję się, nie boję, nie mam motyli w brzuchu. Nie mam żadnych uczuć w stosunki do gościa, z którym mam walczyć. Wychodzę tylko po to, żeby go znokautować. To proste przy sile, jaką posiadam. Już raz myślałem, że będę miał trupa w rekordzie. Tak było ze Szpilką. Kiedy padł na deski, to nie oddychał, przez kilkanaście sekund byłem przekonany, że nie żyje. Ktoś musi umrzeć, chcę mieć zwłoki w bilansie walk – opowiadał już jakiś czas temu.

Przed rewanżową walką z Bremane’em Stivernem szedł jeszcze dalej. – Ktoś zginie w ringu, obiecuję. Niech w pogotowiu będzie karetka, niech lekarze i sanitariusze będą w pełnej gotowości, sędzia też. Ten pojedynek zrobił się jeszcze bardziej osobisty. Każdy cios będzie miał znaczenie. Nadchodzi śmierć. To już nie jest zabawa, odbiorę mu życie. Sami wybraliśmy taką pracę. Jeśli ktoś ma umrzeć, to niech tak będzie. On już jest trupem. Myślcie, że żartuję, ale to nie są żarty, ja się nie bawię w żadne gierki – zapowiadał.

I trzeba przyznać, że w ringu wyglądało to naprawdę dramatycznie. Wilder już w pierwszej rundzie powalił rywala (w tamtym czasie jedynego, który wcześniej wytrzymał z nim pełny dystans). Kiedy ten wstał, nie doskoczył, jak to zwykle bywa, żeby jak najszybciej wykończyć robotę. Poszedł spokojnie, z opuszczonymi rękoma. I bił. Bił do skutku, z zabójczą precyzją. Zresztą, zobaczcie sami, mając w głowie słowa: „chcę go zabić, odbiorę mu życie”.

Teraz, przed starciem z Dominikiem Breazealem, tylko to powtórzył. Czaicie? Wilder publicznie, bez wstydu, czy cienia refleksji mówi o swoich chorych fantazjach. I nie rozmawiamy tu o przypadkowym pięściarzu, walczącym gdzieś na peryferiach wielkiego boksu, który może mówić, co chce, bo i tak nikt go nie słucha. Nie, my mówimy o gościu, który od ponad czterech lat jest mistrzem świata prestiżowej federacji WBC, a w obronie prestiżowego pasa znokautował już siedmiu rywali (oraz zremisował z Tysonem Furym).

Nie chcą urwać kurze złotych jaj

Co na to federacja, spytacie może? Dobre pytanie. Wyobrażacie sobie sytuację, w której piłkarz przed meczem Ligi Mistrzów mówi, że zrobi wszystko, by złamać rywalowi nogę, bo chciałby zobaczyć na żywo otwarte złamanie? Albo kierowca Formuły 1 oświadcza, że w wyścigu spróbuje spowodować śmiertelny wypadek na torze, bo go to kręci? No, my też nie. A już na pewno nie wyobrażamy sobie, że UEFA, czy FIA nie wyciągnęłyby daleko idących konsekwencji. Prawdę mówiąc, spodziewamy się, że tego typu teksty mogłyby zapewnić delikwentowi naprawdę dłuższy, przymusowy urlop. A federacja WBC? Prezes Mauricio Sulaiman za pierwszym razem tylko pogroził palcem.

Te słowa są nieakceptowalne. Komitet dyscyplinarny zajmie się tym delikatnym tematem. Znam Wildera od lat i nie wierzę, że mógł powiedzieć, że chce kogoś zabić w ringu – mówił. Z biegiem czasu pan Sulaiman usłyszał i uwierzył, ale dalej nic nie zrobił. Teraz znów zabrał głos. – Widziałem i słyszałem te komentarze. To, co powiedział Wilder, jest absolutnym zaprzeczeniem ducha naszego sportu. Znam go dobrze od wielu lat. Na pewno nie jest taką osobą, jak się wydaje z zapowiedzi tego typu. Jego wypowiedzi są sprzeczne z kodeksem etyki WBC i odniesiemy się do nich podczas jego przesłuchania – oświadczył.

Czyli: bla, bla, bla. Federacja WBC – jak mówi klasyk – nie zamierza po prostu urywać kurze złotych jaj i jedyne, co robi, to próbuje nieco hamować niewyparzony jęzor Wildera, czym ten się niespecjalnie przejmuje. Inna sprawa, że trzeba sobie zadać podstawowe pytanie. Mamy boksera, który przed kolejnymi walkami zapowiada, że marzy o tym, żeby kogoś zabić w ringu. Nie ma znaczenia, czy rzeczywiście ma taką chorą fantazję (wątpliwe, bo zasadniczo to sympatyczny, rodzinny facet), czy po prostu wie, co się dobrze sprzedaje i gra pod publiczkę. Zastanówmy się, co by się stało, gdyby któraś z jego walk rzeczywiście zakończyła się tragedią? Przecież takie rzeczy się zdarzają. 1 grudnia, tego samego dnia, którego Wilder zremisował z Furym, wieloletni mistrz świata wagi półciężkiej WBC Adonis Stevenson walczył z Ołeksandrem Gwozdykiem w obronie tytułu. Przegrał przez ciężki nokaut i w stanie krytycznym trafił do szpitala. Przez kilka tygodni lekarze utrzymywali go w stanie śpiączki, a jego życie było bardzo poważnie zagrożone. W końcu został wybudzony i przechodzi rehabilitację, ale jego powrót do sportu jest w zasadzie niemożliwy. Wyobrażacie sobie, jak by wpłynęło na wizerunek boksu, gdyby coś takiego stało się w pojedynku Wildera? A przecież mówimy o wadze ciężkiej, czyli tej kategorii, w której ciosy naprawdę swoje ważą i potrafią zrobić krzywdę.

Kłopot, który lubi się bić

Jeśli chodzi o sam pojedynek Wilder kontra Breazeale, eksperci są raczej zgodni – choć ten drugi nosi przydomek „Trouble” („Kłopot”) większych kłopotów faworytowi nie powinien sprawić. Wygraną broniącego tytułu brązowego medalisty olimpijskiego wyceniają pomiędzy 1,09:1, a 1,18:1, czyli raczej coś z gatunku pewniaków. Jasne, w wadze ciężkiej nie takie sensacje się zdarzały i murowani faworyci padali na deski, ale trudno znaleźć kogoś, kto by stawiał na pretendenta. Chociaż, trzeba uczciwie przyznać, że 33-latek z Kalifornii ma kilka argumentów. Po pierwsze, podobnie jak Wilder to kawał chłopa, który mierzy nieco ponad dwa metry. W rekordzie ma 20 zwycięstw, z czego 18 przez nokaut, a także porażkę w siódmej rundzie z Anthonym Joshuą blisko trzy lata temu. Osiem miesięcy po jedynej porażce walczył z Izu Ugonohem. Reprezentant Polski prowadził na punkty, miał rywala na deskach, ale ostatecznie sam przegrał przed czasem. Trzecia runda tego starcia została uznana za najlepszą w całym roku 2017 przez magazyn „The Ring”. Zresztą, trudno się dziwić, bo to była kwintesencja hasła „ringowa wojna”.

O Breazeale’u potyczka z Ugonohem mówi jedno: potrafi przyjąć, potrafi się podnieść z desek i odpowiedzieć z jeszcze większą mocą. Słowem: ma czym uderzyć i zdecydowanie nie jest typem gościa, który poddaje się po pierwszym strzale. I lubi się bić, co może być obietnicą dobrego widowiska w sobotnią noc w Barclays Center na Brooklynie.

Nawiasem mówiąc, to będzie ich drugi pojedynek, choć pierwszego próżno szukać w oficjalnych rekordach, tak amatorskich, jak zawodowych. Doszło do niego w lutym 2017 roku w Birmingham. A dokładniej mówiąc, w hotelu Westin, w którym obaj nocowali. Wcześniej na ringu w Legacy Arena Breazeale znokautował we wspomnianej już walce Ugonoha, a Wilder posłał na deski Geralda Washingtona. Już w czasie gali doszło do przepychanek, kiedy „Trouble” wdał się w pyskówkę z młodszym bratem Wildera. Kiedy obie ekipy wpadły na siebie w hotelu, doszło do bijatyki. Zrobiło się na tyle gorąco, że musiała interweniować policja.

Wilder z grupą około dwudziestu osób zaatakował mój zespół i rodzinę w lobby hotelu. Ja i mój trener dostaliśmy ciosy z zaskoczenia, a wszystko na oczach mojej żony i dzieci. Takie tchórzliwe ataki nie mają prawa mieć miejsca. Możecie mi wierzyć, ze napastnicy nie pozostaną bezkarni – zapowiadał Breazeale, zanim złożył pozew sądowy przeciwko mistrzowi świata. W nim domagał się odszkodowania za napaść i straty psychiczne. Twierdził, że bracia Wilderowie zasypali ich ciosami oraz obrzucili stekiem wyzwisk, używając między innymi słów: „Pier…ć twoje dzieci”. Pretendent tłumaczył, że po tym zdarzeniu jego młodszy syn wielokrotnie go pytał, czy Deontay i Marcellus Wilder zamierzają go zabić.

Brudny, podły łajdak bez klasy

Przy okazji konferencji przed sobotnią walką, Dominic Breazeale oczywiście odniósł się do zadymy w hotelu. – Ten gość uwielbia słuchać własnego głosu, a my nie mamy jak sprawić, żeby się zamknął. Ale w sobotnią noc zapłaci za każde kłamstwo, które wygłosił na mój temat. W tamtym hotelowym lobby była moja żona i dzieci. Oni musieli myśleć o tym tchórzliwym ataku za każdym razem, gdy widzieli paskudną twarz tego gościa w telewizji czy mediach społecznościowych. Lepiej mi uwierzcie, on zapłaci teraz za każdą chwilę tamtej nocy w lobby. On wciąż będzie kłamał, i kłamał, i kłamał w telewizji, radiu i podcastach. Prawdziwy mężczyzna, kiedy wie i rozumie, że zrobił coś złego, jest w stanie podejść do tablicy i poddać się karze – mówił.

Wilder próbował protestować i tłumaczyć, że w lobby nie było żony i dzieci jego jutrzejszego rywala, na co tylko usłyszał: – Krzyczałeś prosto w twarz mojej żony w tym cholernym lobby. Jesteś brudnym, podłym łajdakiem bez klasy!

Mocno? Mocno. A to jeszcze nie koniec. Wygląda na to, że Breazeale ma sporo racji mówiąc o tym, że Wilder nie chce się przyznać do błędu. Ba, mistrz brnie w zaparte nie tylko w kwestii samej bójki w lobby hotelowym. Wykorzystał nawet ten moment, żeby po raz kolejny wrócić do swojej ulubionej śpiewki.

Wszystko we mnie buzuje i chciałbym to załatwić tu i teraz. Ale na stole są ogromne pieniądze, a moja rodzina musi z czegoś żyć. Skumuluję więc wszystkie emocje i wyrzucę je z siebie dopiero w ringu. Pobiję go tak mocno, że zakończy karierę. On nawet nie wie, jak blisko śmierci był wtedy, w hotelowym lobby. Możecie mi wierzyć, po walce nie będzie nawet w stanie porozmawiać z dziennikarzami – obiecuje Wilder.

Podsumowując: teoretycznie dla Wildera zapowiada się kolejna w miarę łatwa obrona. Z drugiej strony, między rywalami jest tak wiele złej krwi i niechęci, że wszystko może się zdarzyć. Ba, możemy sobie wyobrazić sytuację, w której Breazeale znajdzie w sobie takie pokłady motywacji, że znokautuje pyskatego czempiona. Wtedy Wilder nie tylko nie będzie miał trupa w rekordzie, ale także zera przegranych walk i pasa mistrza świata…

JAN CIOSEK

Fot. newspix.pl

Opublikowane 17.05.2019 19:11 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
29.11.2020

LIVE: Czy Raków wróci na fotel lidera?

Korespondencyjny pojedynek najlepszych drużyn w lidze, gdzie Warta spróbuje zatrzymać Raków, a Piast spróbuje sypnąć piachem w tryby Legii. Bednarek, który zmierzy się na tle Manchesteru United, a także hitowe Chelsea – Tottenham. Jest mecz Barcelony, gra Milan, są występy Polaków rozsianych po całej Europie. Będziemy jak zwykle wszędzie tam, gdzie trzeba, i nie tylko. […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Troszkę lepszy rywal i już kłopot – Arka nie daje rady z Widzewem

Arka Gdynia złapała ostatnio trochę zwycięstw, ale jednak zwracało uwagę, że punktowała w starciach ze słabymi ekipami. Resovia, Zagłębie czy Sandecja to żadni herosi futbolu, używając sporego eufemizmu, bo przecież choćby ekipa z Nowego Sącza gnije na dnie tabeli, mimo że po meczu z ekipą Mamrota nieco wzięła się w garść. I teraz tak: wiadomo, […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Artur Skowronek i Wisła Kraków. Jaki to był związek?

381 dni wytrwał na stanowisku trenera Wisły Kraków Artur Skowronek. Bardzo intensywnych dni, bo w tym czasie zdążył rozegrać praktycznie pełny sezon ligowy. Wiadomo już, że celu postawionego przed nim na obecne rozgrywki nie spełni. Ale jaki jest jego bilans pracy w Krakowie? Co mu wyszło, a co niekoniecznie? Zrobiliśmy szybkie podsumowanie. Utrzymanie Wisły – […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Raków i problemy z dołem tabeli. Już nieaktualne?

Można stwierdzić pół żartem, że Raków cieszył się w zeszłym sezonie, iż sam jest jednym z beniaminków. Bo to oznaczało, że musiał mierzyć się z tylko jednym ligowym świeżakiem. I miał z nim – tak samo jak z innymi drużynami, które „walczyły o spadek” – niespodziewane ciężary. Bilans z Lechią? Dwa zwycięstwa. Ze Śląskiem? Cztery punkty. […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Kartki, zakłady o kawę i patyczkowate nogi, czyli jaki jest Filip Mladenović?

„Widząc go na co dzień, nigdy nie powiedziałbyś, że będzie tak impulsywny na boisku. Że będzie machał rękoma. Gestykulował. Krzyczał. Wyzywał pod nosem, tak jak on przeważnie „piczkuje”. Nie daje sobie w kaszę dmuchać”. „Nieprzypadkowo na pożegnaniu trener Stokowiec pokazał mu czerwoną kartkę. Szyderka leciała, śmialiśmy się z tego wszystkiego. Zakładaliśmy się nawet o kawę, […]
29.11.2020
Anglia
29.11.2020

Jak mocny byłby klub London FC?

Londyn – jedno z najbardziej futbolowych miast na Ziemi, a być może nawet zasługujące na pozycję numer jeden w takim zestawieniu. W stolicy Anglii funkcjonują przecież dziesiątki mniejszych i większych klubów piłkarskich, w tym kilka globalnych potęg, cieszących się zainteresowaniem milionów kibiców na całym świecie. Dzisiaj postanowiliśmy zastanowić się, jak mogłaby wyglądać w sezonie 2020/21 […]
29.11.2020
Weszło Extra
29.11.2020

Gennaro Gattuso. Portret wojownika

– Kiedy patrzyłem na Andreę Pirlo i na to, co robi z piłką, zastanawiałem się, czy w ogóle mogę nazywać siebie piłkarzem – mówił sam o sobie Gennaro Gattuso. Wojownik, wściekły pies i polisa ubezpieczeniowa Milanu przez ponad dekadę. Mistrz świata, dwukrotny zwycięzca Ligi Mistrzów. Człowiek, który zjadał ślimaki żywcem, wbijał kolegom z szatni widelce […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

Tyson kontra Jones: definitywnego rozstrzygnięcia nie było

Mike Tyson (50-6, 44 KO) i Roy Jones junior (66-9, 47 KO) dopięli swego. Wbrew wszelkiej sportowej logice w Los Angeles wyszli do ringu i stoczyli pojedynek, do którego nigdy nie doszło, gdy byli zawodowcami. Walka długimi fragmentami była festiwalem klinczy, ale najważniejsze, że nikomu nic się nie stało. Po ośmiu rundach ogłoszono remis, ale […]
29.11.2020
Hiszpania
29.11.2020

Alaves skończyło z remisami i pokonało Real Madryt

W trwającym sezonie pojęcie stabilizacji formy jest dla Realu Madryt zupełnie obce. Gdy już się wydaje, iż po dobrym spotkaniu – jak na przykład na Camp Nou – zacznie się rozkręcać, to niespodziewanie zostaje sprowadzony na ziemię. Ostatnie dwa mecze były dużymi rozczarowaniami – klęska 1:4 z Valencią i zaledwie remis 1:1 z Villarrealem, choć […]
29.11.2020
Weszło
29.11.2020

No i odfrunął. Wisła zwolniła Skowronka

Porażka z Zagłębiem Lubin przesądziła los Artura Skowronka. Dwie godziny po meczu trener „Białej Gwiazdy” został zwolniony. Zostawia klub na dwunastym miejscu w Ekstraklasie. Czy ta decyzja jest słuszna? Cholera wie, czas pokaże. Natomiast obawiamy się, że jeśli wiślacy chcą wydźwignąć się z problemów, to potrzebne tam są dużo głębsze zmiany niż sama zmiana trenera. […]
29.11.2020
Weszło FM
28.11.2020

Mecze, mecze i jeszcze więcej meczów – niedziela w Weszło FM

Niedziela w radiu Weszło FM będzie zdominowana przez relacje z meczów, które pozwolą Wam być na bieżąco nawet jeśli nie macie możliwości oglądania spotkań w telewizji. Rozpoczniemy jednak standardowo od „Dwójki bez sternika” czyli naszego poranka, w którym przywitają Was Monika Wądołowska i Adam Kotleszka. Pojawi się sporo opowieści różnej treści oraz podsumowań sobotnich wydarzeń. […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Najpierw trzeba pozwolić Wiśle strzelić gola. A później to już z górki

Wisła Kraków w ciągu ostatniego miesiąca trzykrotnie wychodziła na prowadzenie. Z Lechią – przegrała. Z Wartą – przegrała. I gdy dzisiaj strzeliła gola po prezencie Zagłębia przez myśl przeszło nam, że to może taka taktyka lubinian. Podpuść, skasuj. No i wyszło. Genialny plan Seveli! Ale tak poważnie – krakowianie mieli ten mecz w garści, a […]
28.11.2020
Włochy
28.11.2020

Panie Pirlo, coś tu nie gra. Glik zatrzymuje Juventus

Cristiano Ronaldo na urlopie, więc zdawało się, że Kamil Glik może odetchnąć z dużą ulgą. Okazja do zatrzymania turyńskiej ekipy bez jej najlepszego piłkarza piechotą przecież nie chodzi, okoliczności nad wyraz sprzyjające. Benevento skrzętnie próbowało ten fakt wykorzystać, Wojciech Szczęsny nie mógł na bezrobocie narzekać. Efekt? Łupanka Inzaghiego triumfuje nad nijakością Pirlo – ależ to […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Typowy Śląsk na wyjeździe? Nie, bo zwycięski

Śląsk Wrocław i mecz wyjazdowy – to nie brzmi jak idealny plan na sobotnie popołudnie. W zasadzie nie brzmi to jak dobry pomysł na spędzenie czasu niezależnie od terminu spotkania i okoliczności, bo ekipa Vitezslava Lavicki w delegacjach sobie po prostu nie radzi. I stawiamy dolary przeciwko orzechom, że nie poradziłaby sobie również dzisiaj gdyby […]
28.11.2020
Inne sporty
28.11.2020

Polacy w Ruce na poziomie – dwóch na podium, wszyscy w drugiej serii

Ruka to nie jest przesadnie ukochane przez polskich skoczków miejsce. Nikt z naszych reprezentantów nie zdołał tam jeszcze wygrać, tylko sześć razy widzieliśmy Polaków na podium. Do dziś. Tej pierwszej statystyki co prawda zmienić się nie udało – bo poza zasięgiem był Markus Eisenbichler – ale do listy podiów dopisali się i Piotr Żyła, i […]
28.11.2020
Weszło
28.11.2020

Ojrzyński sprząta, choć dziś miał łatwiej – Jagiellonia oprotestowała drugą połowę

Czy mieliśmy specjalne oczekiwania względem meczu Stali z Jagiellonią? No niezbyt. Pierwsi ostatni mecz wygrali może nie przed zaborami, ale jednak dość dawno temu, drudzy raz wygrywają, raz przegrywają, nie ma w tym żadnej ciągłości i większego planu, chyba że uznamy za ciągłość przestawienie wajchy na porażki. Nic więc dziwnego: mieliśmy wątpliwości. A tutaj psikus, […]
28.11.2020
Niemcy
28.11.2020

Klasyczne „podpuść i skasuj”

Przez moment kibice oglądający dzisiejsze starcie VfB Stuttgart z Bayernem Monachium mogli zastanawiać się, czy na pewno odpalili właściwy kanał. Bramkarz Bawarczyków w niczym nie przypominał herosa regularnie wymienianego w gronie zawodników typowanych do podium Złotej Piłki. Ofensywna siła mistrza Niemiec gdzieś wyparowała, a w tyłach dochodziło do takich napadów paniki, jakie monachijczykom się zwyczajnie […]
28.11.2020
Inne sporty
28.11.2020

Tyson kontra Jones – kabaret starszych panów pod specjalnym nadzorem?

Znaków zapytania i wątpliwości nie brakowało od samego początku, ale wygląda na to, że już w sobotę dojdzie do skutku jeden z najbardziej absurdalnych bokserskich projektów od dawna. W nocy polskiego czasu kibice będą mogli jeszcze raz obejrzeć w ringu Mike’a Tysona (50-6, 44 KO), który spotka się z Royem Jonesem (66-9, 47 KO). Na […]
28.11.2020