post Avatar

Opublikowane 24.03.2019 12:33 przez

Rafal Bienkowski

Rywalizacja Skry Bełchatów z Cucine Lube Civitanova w półfinale Ligi Mistrzów będzie miała tyle smaczków, co najlepsza włoska pizza. Nie dość, że mistrz Polski zagra o finał z siatkarskim gigantem, to jeszcze prowadzonym przez trenera, który nie jest najlepiej wspominany w naszym kraju. Mowa oczywiście o Ferdinando De Giorgim, który najpierw położył polską reprezentację, a później w środku sezonu zerwał kontrakt z Jastrzębskim Węglem, bo w ręce wpadła mu akurat atrakcyjniejsza robota. Czeka nas naprawdę pikantny dwumecz.

A jeszcze miesiąc temu na hasło „Skra w półfinale Ligi Mistrzów” można było dostać bólu bebechów ze śmiechu. Bełchatów zaliczał koszmarny sezon i nie miał w głowie żadnych Zenitów czy Lube, tylko swojski GKS Katowice, który mógł wypchnąć go poza fazę play-off, co Skrze w XXI w. jeszcze się nie przytrafiło. Zespół grał jednak w mocno rezerwowym składzie, bo kontuzje wykluczyły m.in. Mariusza Wlazłego, Artura Szalpuka i Milada Ebadipoura. Trener od przygotowania fizycznego zbierał takie medialne cięgi, że jedynym ratunkiem dla klubu wydawał się być już chyba tylko George Clooney z serialowego „Ostrego dyżuru”.

I nagle Skra powstała niczym króliczek Duracell’a. Od 17 lutego zespół Roberto Piazzy – który w końcu mógł korzystać z podstawowych graczy – spośród dziesięciu meczów na wszystkich frontach wygrał dziewięć.

Drużyna uratowała sezon w PlusLidze zapewniając sobie play-offy i w ostatniej chwili wydostała się z grupy w Lidze Mistrzów. Bełchatowianie dostali turbodoładowania i sprawili też niespodziankę w ćwierćfinale Champions League, bo za taką należy uznać odprawienie z kwitkiem Zenita Sankt Petersburg. Przy okazji pokazując też mocne nerwy, bo w pewnym momencie Skra była przecież pod ścianą. Chociaż po wygranej 3:1 w Polsce drużyna leciała do Rosji z dobrą zaliczką, to jednak gospodarze wygrali w takim samym stosunku, przez co potrzebny był złoty set. I mistrz Polski, chociaż poturbowany, wygrał go i zameldował się w czwórce najlepszych drużyn Europy.

Dzięki temu drużyna, która miała być w tym sezonie ofiarą, może być jeszcze królem polowania.

Do diabła, to liga mistrzów świata

Chociaż w Lidze Mistrzów trafił się jej teraz naprawdę gruby zwierz. Kibice siatkówki wiedzą to doskonale, ale przypomnijmy – Cucine Lube Civitanova to aktualny wicemistrz Włoch (ostatni tytuł zdobyli w 2017 r.), finalista ostatniej Ligi Mistrzów oraz zespół, który zgarniał srebrne medale w dwóch ostatnich edycjach Klubowych Mistrzostw Świata.

Te łupy jednak nie mogą dziwić, jeśli popatrzy się na wyjściowy skład drużyny ze środkowych Włoch. Rozegranie? Bruno Rezende. Atak? Cwetan Sokołow. Przyjęcie? Osmany Juantorena i Leal. Środek? Simon i Dragan Stanković. Libero? Fabio Balaso. Owszem, można czepiać się, że podstawowy skład Lube jest mało włoski, skoro jest tam dokładnie… półtora Włocha (cały Balaso plus naturalizowany Juantorena), ale trzeba oddać, że paczka jest niesamowita. Dlatego trzeba sobie jasno powiedzieć – Skra nie będzie w tym dwumeczu faworytem. Ewentualne wyeliminowanie Lube nie będzie może wprawdzie wielką sensacją, ale niespodzianką na pewno.

14.03.2019 - Belchatow , Hala Energia , siatkowka , Liga Mistrzow CEV , 2019 CEV Volleyball Champions League , PGE Skra Belchatow (zolte yellow) - ZENIT Saint Petersburg (biale white) N/Z Jakub Kochanowski , Aleksei Safonov Fot. Mariusz Palczynski / MPAimages.com / NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Tym bardziej, że dotychczas bełchatowianom w meczach z tym rywalem wiodło się słabo. Włosi byli lepsi podczas ubiegłorocznych KMŚ i wyrzucali Skrę w fazie pucharowej w dwóch ostatnich edycjach Ligi Mistrzów. Z ostatnich dziesięciu meczów nasza ekipa wygrała trzy. Niby mówi się, że pieniądze nie grają, niby w siatkówce jeszcze nie zdarzyło się, żeby worek gotówki zaserwował asa, ale jednak widać kto siedzi na wyższej półce, kogo stać na droższe zabawki (Lube tylko przed tym sezonem sprowadziło Rezende i Leala).

To wszystko prawda, ale Skra to przecież też uznana marka w Europie i odbieranie jej szans będzie niesprawiedliwe. Tak uważa chociażby Zbigniew Zarzycki, mistrz olimpijski i świata, który przez lata był także trenerem włoskich klubów.

To nie będą przelewki, to będzie bardzo ciężki mecz, ale do diabła, Skra reprezentuję ligę mistrzów świata. Sami sobie zrobiliśmy kompleks ligi włoskiej i rosyjskiej, ciągle stawiamy się w roli tych słabszych. Musimy nauczyć naszych zawodników udzielać wywiadów, żeby wychodzili z uśmiechem na twarzy i mówili „rzucimy się na nich i damy radę”. W tym dwumeczu 70-80 proc. wszystkiego zawodnicy będą mieli w głowie. Psychika będzie kluczowa. Najważniejsze, że po problemach z pierwszej części sezonu Skra będzie mogła teraz powalczyć pierwszym składem i trzeba to wykorzystać. Niech Wlazły udowodni, że w dalszym ciągu jest świetnym zawodnikiem i pociągnie zespół. Mam nadzieję, że Skra sprawi niespodziankę sobie i kibicom – mówi w rozmowie z Weszło.

O tym, że Cucine Lube jest do skaleczenia, udowodniła w lutym ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Drużyna Andrei Gardiniego zmierzyła się z Włochami na ich terenie w ostatniej kolejce rundy grupowej i musiała wygrać, żeby wejść do ósemki. Kędzierzynianie prowadzili już 2:0, w trzecim secie mieli nawet piłki meczowe, ale jednak dali się wykiwać i przegrali 2:3. Chociaż trzeba pamiętać, że pewny awansu rywal nie grał w najsilniejszym składzie.

Lube dla niektórych może wydawać się 100-procentowym faworytem, ale nie stawiałbym Bełchatowa na straconej pozycji. Skra nie musi awansować, tylko może. Niespodzianka jest możliwa, mecz z Zenitem Sankt Petersburg pokazał, że mimo przegranego spotkania bełchatowianie potrafili się zmobilizować i wygrać złotego seta. Skra ma charakternych zawodników i mentalność zwycięzcy, a to bardzo ważne – mówi Sebastian Świderski, były gracz Lube Banca Macerata w latach 2007-2010.

Lube dysponuje bez wątpienia sporo wyższym budżetem niż Skra. Szacuje się, że mistrz Polski ma w kasie między 10 a 12 mln zł. Dla porównania – jak można wyczytać z nieoficjalnych danych – czołowe kluby włoskie, w tym Lube, mogą mieć nawet 70-80 proc. grubsze portfele. Widać to po składach, chociaż na niektórych pozycjach można mówić o zbliżonym potencjale. Takim przykładem mogą być środkowi Lube i Skry.

Simon to na pewno klasa światowa, ale Bełchatów ma mistrza świata Jakuba Kochanowskiego i Karola Kłosa, który jest marką samą w sobie. Naszych środkowych można więc spokojnie porównać do pary Simon-Stanković. Różnicę widać już jednak chociażby w przyjęciu. Skra ma Ebadipoura, który przebojem wdarł się do drużyny, są też Szalpuk czy Katić, ale jednak po drugiej stronie są Juantorena i Leal, gdzie przede wszystkim fizyczność bierze górę. Nasi przyjmujący nie są tak przygotowani pod tym względem. Z drugiej jednak strony siła też nie zawsze jest dominująca, można ją pokonać umiejętnościami i odrobiną sprytu – dodaje „Świder”.

Zarzycki: Ale to Skra ma lepszego trenera

Półfinał LM będzie miał jednak jeszcze jeden wymiar – do Polski przyjedzie Ferdinando De Giorgi. Przez PlusLigę przewinęło się wielu zagranicznych szkoleniowców z mniej lub bardziej głośnymi nazwiskami, ale trudno znaleźć takiego, który był żegnany w gorszej atmosferze niż „Fefe”. Oczywiście stara zasada brzmi „nigdy nie mów nigdy”, ale na ten moment trudno sobie wyobrazić, aby Włoch dostał jeszcze angaż w naszej lidze. Chociaż mówimy o człowieku, który jako zawodnik był trzykrotnym mistrzem świata.

51682628_2477929132234409_7499270150177161216_n

Dziś już na drugi plan schodzi to, że De Giorgi doprowadził ZAKSĘ do dwóch tytułów mistrzowskich i Pucharu Polski. Bardziej pamięta mu się fatalny sezon z reprezentacją Polski, z którą z kretesem przegrał Euro 2017 na naszej ziemi, a także toksyczne okoliczności zakończenia pracy w Jastrzębskim Węglu. Przypomnijmy, Włoch trenerem klubu z województwa śląskiego został w styczniu ubiegłego roku zastępując Marka Lebedewa. Po reprezentacyjnej katastrofie jego notowania mocno spadły, ale klub dał mu szansę. Mimo to De Giorgi już w grudniu zapukał do biura prezesa z prośbą o rozwiązanie kontraktu, bo zgłosiło się po niego właśnie Lube. W szoku byli i właściciele JW, i zawodnicy, i kibice. Kilka dni później klub poinformował, że kontrakt trafił do niszczarki.

Kiedy rozstanie stało się faktem, nie wytrzymali też niektórzy siatkarze. Nawet Dawid Konarski, który uchodził za jednego z jego ulubieńców. Atakujący urządził mu małe oranko w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”: – Następnego dnia przyszedł na trening uśmiechnięty od ucha do ucha. Jakby nic się nie stało. Był zaskoczony naszą reakcją, może myślał, że takie rzeczy są w PlusLidze na porządku dziennym. Powiedziałem, że jestem zniesmaczony. Jego zachowanie świadczy o tym, gdzie miał nie tylko nas, ale całe środowisko siatkarskie w Polsce. (…) Próbował to tłumaczyć, ale w dziecinny sposób. Nie w takiej sytuacji, nie w pół godziny. Dostał telefon z Włoch, a po chwili już chciał rozwiązać kontrakt. Tłumaczył, że to była trudna decyzja, że dostał świetną ofertę w swoim kraju, że częściej będzie przebywał z bliskimi. Ale co to za tłumaczenie? Wie, jaki uprawia zawód, podpisał umowę na dwa lata, a prezes dał mu mnóstwo pieniędzy na zbudowanie drużyny. Rezygnacja w trakcie rozgrywek była nie fair.

Na szczęście dla De Giorgiego jego Lube nie gra z Jastrzębskim Węglem tylko z Bełchatowem. Ale czytając opinie kibiców Skry, które pojawiły się po ustaleniu par półfinałowych i tak nie może on liczyć na powitanie chlebem i solą (pierwszy mecz odbędzie się 3 kwietnia w Atlas Arenie). Chociaż Włoch w wywiadach od początku bronił się, że nie zasłużył na nazywanie go zdrajcą oraz że szanuje polską siatkówkę. Twierdził, że po prostu skorzystał z bardzo dobrej oferty i na jego miejscu tak samo zrobiłoby wielu trenerów.

Także Sebastian Świderski, który przez dwa lata zatrudniał De Giorgiego w Kędzierzynie, lekko bierze go w obronę. – Z jednej strony nie powinno się to zdarzyć, sam miałbym wielkie zarzuty do trenera, gdyby odszedł mi w trakcie sezonu. Ale z drugiej strony, kiedy w połowie sezonu kluby rezygnują z zawodników i trenerów, to nikt o tym nie mówi, jest to jakby normalne. Tymczasem kiedy odchodzi trener lub zawodnik, „bo chce”, to już jest afera. Poza tym trzeba też zrozumieć trenera, który przede wszystkim wrócił do siebie, do miasta, w którym zdobył mistrzostwo Włoch. Bądźmy szczerzy, Lube to jeden z tych klubów, którym się nie odmawia. Chyba każdy trener chciałby tam pracować – uważa.

Zbigniew Zarzycki nie chce komentować okoliczności wyjazdu Ferdinando De Giorgiego z Polski, ale przyznaje, że dla niego nie jest on szkoleniowcem z topu. – Powiedzmy, że nie jest moim trenerskim ideałem. Sam dzielę szkoleniowców na trenerów i panów trenerów. De Giorgi jest tym pierwszym. Uważam nawet, że to Skra ma lepszego szkoleniowca. Wyżej cenię Roberto Piazzę – twierdzi mistrz olimpijski.

Zarzycki jak mało kto może jednak oceniać De Giorgiego, ponieważ zna go od ponad trzydziestu lat. Polak w latach 80. prowadzał filigranowego Włocha w małym klubie z Ugento, który wówczas trenował. Razem awansowali nawet do włoskiej ekstraklasy. Zarzycki śmieje się, że zrobił pierwszą ligę na wsi, bo w Ugento mieszkało niewiele ponad 10 tys. ludzi.

Był rozgrywającym. Skoczny, miał też przyjemny charakter, bo wprowadzał do drużyny dużo śmiechu i zabawy. Z wiekiem jednak się zmienił. Jak widzę włoskich trenerów, to wszyscy wyglądają tak poważnie, jakby byli na mszy. Nie mówię, że trzeba szaleć, ale trochę przeżywać można. Zobaczymy, jak Ferdinando będzie zachowywał się podczas meczów ze Skrą.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Fot. newspix.pl, lubevolley.it

Opublikowane 24.03.2019 12:33 przez

Rafal Bienkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
28.09.2020

Najbardziej naiwny zespół Premier League?

Rusza na ciebie z pressingiem Sadio Mane, Roberto Firmino i Mohamed Salah. Linie podań do bocznych pomocników oddzielają Andrew Robertson oraz Trent Alexander-Arnold. Stoisz na piątym metrze od własnej bramki, golkiper jest dwa metry dalej, drugi ze stoperów znajduje się na wyciągnięcie ręki. Co robisz? Wydaje nam się, że jakieś 99,5% piłkarzy świata wywala piłkę […]
28.09.2020
Inne sporty
28.09.2020

W Warszawie da się biegać, czyli jak zorganizowano cztery maratony w… dwa dni

Koronawirus, rzęsisty deszcz i porywisty wiatr – to wszystko nie zatrzymało uczestników 42. PZU Orlen Maratonu Warszawskiego. Impreza, która odbywała się w miniony weekend w stolicy, okazała się równie oryginalna, co udana. Cztery serie po 250 biegaczy. Pierwsza startująca w sobotę o 16, ostatnia w niedzielę o 13. Pomiędzy nimi elita biegnąca o 8 rano, […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Stal Mielec doczekała się zwycięstwa, Piast okopuje się na dnie

Mielec świętuje! Od dziś ostatnim zwycięstwem Stali w Ekstraklasie nie jest 4:1 ze Stomilem z 11 maja 1996 roku. Beniaminek jako pierwszy w tym sezonie ligowym pozwolił Piastowi Gliwice na strzelanie goli, do siatki trafił nawet Dominik Steczyk, ale nic to gościom nie dało. Kolejny raz przegrali i nadal zamykają tabelę. Bracia Fornalikowie muszą się […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

WESZŁOPOLSCY: BIAŁEK, ROKI, PACZUL, MILEWSKI, SŁAWIŃSKI, SZCZYGIELSKI

Poniedziałek, 20:00, czyli czas na kolejną odsłonę „Weszłopolskich” w Kanale Sportowym i Weszło FM. Tym razem w składzie: Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski, Paweł Paczul i Leszek Milewski. Kogo dziś gościmy? Jarosława Mroczka, prezesa Pogoni Szczecin, Pawła Tomczyka, dyrektora sportowego Rakowa Częstochowa oraz Damiana Zbozienia, piłkarza Wisły Płock. Nie zabraknie także części poświęconej pierwszej lidze, w […]
28.09.2020
Weszło Extra
28.09.2020

Jak szybko skończyć z graniem i nie żałować? „Zarabiam więcej niż jako piłkarz”

Większość zawodników kończy kariery w sposób mniej więcej kontrolowany. Grają do określonego momentu i wreszcie mówią „dość”, bo już brakuje sił, odzywają się stare kontuzje, zwyczajnie zaczyna im brakować motywacji albo zapalili się do czegoś nowego. Czasami są pechowcy, którzy schodzą z boiska przedwcześnie ze względu na poważne problemy zdrowotne. Wtedy więcej od nich do […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Kwiatkowski: „Brzęczek nie ma już gorączki. Nie ma żadnego zagrożenia dla meczów kadry”

– Jerzy Brzęczek przejdzie trzy kolejne testy. Jeśli wynik dalej będzie pozytywny, to też nic złego się nie stanie. To, że trener nie może usiąść na ławce trenerskiej, to nic specjalnego, nic wielkiego, nic zaskakującego, bo są różne sytuacje losowe, które mogą uniemożliwić selekcjonerowi poprowadzenie swojej drużyny z linii. Może być na przykład ukarany czerwoną […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Ufland: „Kwarantanna? Na dziś uśrednionym terminem granicznym jest 5 października”

– W tym momencie wszyscy pozostają w izolacji. Również ci, u których stwierdzono wynik negatywny. Zamykamy na cały tydzień budynek administracyjny klubu i stadionowy sklep. Pracownicy przechodzą w tryb pracy zdalnej. Wszystko po to, by mieć pewność, że to ognisko, które się u nas pojawiło będziemy wygaszać – mówił Krzysztof Ufland, rzecznik prasowy Pogoni Szczecin, […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Gdzie jedzie sędzia po meczu B klasy w Sosnowcu? Na izbę przyjęć…

Wiadomo, że B klasa to nie są Himalaje futbolu, nawet nie kopiec kreta, czasem trzy podania z pierwszej piłki mogą się przytrafić, jeśli podsumujemy cały sezon. Natomiast to wciąż są duże emocje. Futbol tworzy je wszędzie – niezależnie od poziomu i stawki. Jednak zawsze dobrze, gdy te emocje przekuwają się na coś pozytywnego, a tego […]
28.09.2020
Bukmacherka
28.09.2020

Zakład bez ryzyka. Co to jest i gdzie można z niego skorzystać?

Zakład bez ryzyka jest jednym z bonusów przyznawanych na start przez firmy bukmacherskie. W nagrodę za rejestrację użytkownicy otrzymują możliwość zakładu bez ryzyka, czyli nawet jeśli ich pierwszy kupon będzie przegrany, bukmacher zwróci im jego stawkę. Z kolei w przypadku trafionego typu, otrzymujemy pełną wygraną. Jest to jedna z ulubionych ofert graczy, gdyż mają możliwość […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Animucki: „Lech i Legia walczą dla całej ligi. Tak budujemy wizerunek Ekstraklasy”

– Walczymy o ranking dla wszystkich klubów Ekstraklasy. Nie tylko dla Legii czy Lecha, bo wskakując na 28. miejsce w rankingu UEFA nie będziemy zaczynać od pierwszej rundy, tylko od drugiej rundy. Wszystkie nasze cztery drużyny. To dwa tygodnie więcej czasu na przygotowanie. Tak się buduje wizerunek ligi, tak się buduje wartość sportową ligi. Dla […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Hiszpan w Polsce: inwestycja długoterminowa

ŁKS Łódź w I lidze zaczął sezon od pięciu zwycięstw. 3 gole i 3 asysty uzbierał Jose Antonio Ruiz Lopez, znany również jako Pirulo, 2 gole i asystę ma również Samuel Corral. Ten duet na finiszu Ekstraklasy też potrafił błysnąć. Pierwszy z nich bardzo długo był jednym z niewielu tak często grających ofensywnych pomocników bez […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Pytanie dnia: czy Piast strzeli wreszcie gola w lidze?

Piast Gliwice całkiem przyzwoicie zaprezentował się w europejskich pucharach, odpadając dopiero w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Europy. Po starciu z FC Kopenhagą, która – nie oszukujmy się – dla takiego klubu jak Piast była rywalem niemalże zaporowym. Awans byłby sensacją. Jednak łączenie występów pucharowych i ligowych jak dotąd wychodziło gliwiczanom gorzej niż marnie. Dość […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Liga pragmatyków? Aż 47% bramek pada po stałych fragmentach

Raków Częstochowa wszedł do ligi z osławionymi 140 wariantami rozegrania rzutów rożnych. Wisła Płock w zeszłym sezonie pokazała, że posiadanie gościa potrafiącego świetnie zagrać ze stojącej piłki to już połowa sukcesu w walce o utrzymanie. Nasza liga kocha wrzutkę z rogu na stoperka, wolny z czterdziestego metra, po którym trzy czwarte drużyny wchodzi w pole […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Piast się przełamie i wygra do zera?

Po niedzieli bez Ekstraklasy poniedziałek z nią smakuje jeszcze lepiej. Nawet jeśli na boisku zobaczymy Piasta Gliwice, który w tym sezonie nie zdobył jeszcze bramki. W meczu ze Stalą Mielec w barwach drużyny ze Śląska zabraknie dwóch czołowych napastników – Piotra Parzyszka oraz Jakuba Świerczoka. Czy Piast zdoła się w końcu przełamać? Typujemy to spotkanie […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Pora sprawdzić się w dorosłym graniu. Marcin Bułka przejdzie do FC Cartagena

Marcin Bułka w wieku dwudziestu lat już ma piękne CV jeśli chodzi o kluby, Chelsea i PSG to nazwy robiące wrażenie. Na dobrą sprawę jednak ciągle mowa o bramkarzu, o którym trudno powiedzieć, co on tak właściwie potrafi i jaki ma styl gry. Z prostego powodu: w piłce seniorskiej wciąż dopiero raczkuje. Teraz jednak ma […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

„W szatni żarty idą ciężkie. Ale te żarty pomagają w złapaniu dystansu”

Marcin Stefanik do szesnastego roku życia miał piętnaście operacji. Wizyty w szpitalu stanowiły rutynę. Wszystko przez to, że urodził z wadą kończyn górnych. Nie przeszkadza mu to dziś jednak w żaden sposób, a ciekawe, że duże znaczenie miała w tym piłka nożna, w szczególności klimat szatni. Byłemu juniorowi Arki Gdynia nieodzowna tam szyderka i żarty […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Show Zielińskiego, hattrick Mierzejewskiego, XI kolejki Gikiewicza | STRANIERI

To był zdecydowanie udany weekend dla polskich piłkarzy rozrzuconych po świecie. Nasi stranieri strzelali bramki wszędzie – od USA aż po Chiny. A jeśli nie strzelali, to podawali kolegom, dzięki czemu ich zespoły zaliczały ważne wygrane. A jeśli nawet nie podawali, to chociaż bronili tak, że zasłużyli na wyróżnienie przez lokalne media. Bilans weekendu? Osiem […]
28.09.2020
Weszło
28.09.2020

Dziekanowski: Kiedy właściciel Legii zwolni prezesa?

W poniedziałkowej prasie m.in. echa koronawirusa u Jerzego Brzęczka i w Pogoni Szczecin, wywiad z Ireneuszem Mamrotem, doping wśród medalistów z Barcelony czy szyderka z książki Małgorzaty Domagalik.  PRZEGLĄD SPORTOWY Selekcjoner Jerzy Brzęczek z koronawirusem, sztab kadry na kwarantannie. Kto poprowadzi zespół podczas najbliższych meczów? Dlatego niewykluczone, że najbliższe mecze faktycznie poprowadzi z ławki jeden […]
28.09.2020