post Avatar

Opublikowane 13.03.2019 17:30 przez

Kacper Bartosiak

Jeszcze do niedawna jego nazwisko nie budziło większych emocji i było znane tylko pasjonatom krajowego boksu. Kamil Szeremeta (19-0, 4 KO) długo wydawał się pięściarzem do bólu poprawnym i przeciętnym. Dziś jest klasyfikowany w czołówkach rankingów wielkich federacji, a po sobotnim zwycięstwie w obronie tytułu mistrza Europy poważnie mówi się o nim w kontekście walki z samym z Giennadijem Gołowkinem (38-1-1, 32 KO). „Jeśli przyjdzie oferta od takiej legendy światowego boksu i wszystkie warunki będą się zgadzać, to grzechem byłoby nie podjąć rozmów” – tłumaczy w rozmowie z Weszło Andrzej Wasilewski, promotor Polaka.

Tytuły w boksie zawodowym to skomplikowana sprawa. W zdecydowanej większości innych dyscyplin „mistrz świata” lub „mistrz Europy” to ktoś, kto w konkretnych okolicznościach udowodnił swoją wyższość nad szeregiem rywali. Szermierka na pięści rządzi się jednak własnymi prawami. „Mistrzów świata” może być w tym samym momencie nawet czterech, bo tyle mamy liczących się federacji (WBC, WBA, IFB i WBO). Gorzej robi się wtedy, gdy jedna z organizacji równocześnie honoruje trzech (!) czempionów, by więcej zarobić na opłatach sankcyjnych, ale to już temat na odrębną dyskusję.

Wiele z tych wiodących marek przyznaje także tytuły „europejskie”, jednak za mistrza Europy powszechnie uznaje się posiadacza pasa European Boxing Union (EBU). To federacja, która powstała w 1910 roku, a pod obecną nazwą jest znana od 1946 roku. Stoją za nią prestiż, tradycja i zysk – nie tylko ekonomiczny. Od lat posiadacze mistrzowskiego pasa EBU są znakomicie pozycjonowani w rankingu organizacji WBC, co wydatnie skraca ich drogę do walki o tytuł. Przekonał się o tym choćby Albert Sosnowski, któremu to trofeum zapewniło niemal z miejsca walkę z Witalijem Kliczką w 2010 roku.

Polak znalazł się wtedy we właściwym miejscu o właściwym czasie. Dzisiejsza sytuacja Kamila Szeremety wygląda podobnie. W rankingu federacji WBC i WBA Polak zajmuje drugie miejsce, z kolei w zestawieniu IBF jest czwarty. To musi robić wrażenie przynajmniej z dwóch względów. Po pierwsze, waga średnia (limit 72,5 kg) to dziś jedna z najmocniej obsadzonych i najbardziej prestiżowych kategorii na świecie. O najwyższe trofea biją się poza Giennadijem Gołowkinem (38-1-1, 32 KO) między innymi Saul „Canelo” Alvarez (51-1-2, 35 KO), Daniel Jacobs (35-2, 29 KO) czy Jermall Charlo (28-0, 21 KO).

Na tle największych kozaków w tym limicie pięściarskie CV Szeremety nie wygląda specjalnie imponująco. Polak nie wygrał z żadnym rywalem zaliczanym do TOP 20 w tej kategorii. Wśród 19 pobitych przeciwników jest tylko jeden były mistrz świata, ale Kassim Ouma (29-12-1, 18 KO) po najwyższe laury sięgał w 2004 roku – ponad dekadę przed tym zanim spotkał się z pięściarzem z Białegostoku. Ten pojedynek okazał się jednak ważny z jeszcze jednego względu – od niego rozpoczęła się współpraca z Fiodorem Łapinem. Trener, który prowadził do mistrzowskich tytułów Krzysztofa Głowackiego i Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka, dostrzegł w niepozornym Szeremecie ten błysk, którego szuka u wszystkich podopiecznych.

 

„Kamil był zawodnikiem mało aktywnym. Do tej pory próbował wygrywać niewielkim nakładem siły. Prezentował taki delikatny minimalizm w ringu, nie dążył do wykazania miażdżącej przewagi w obszarach, w których był wyraźnie lepszy od przeciwnikach. (…) Po pierwszych treningach widzę Kamila naprawdę wysoko” – ocenił w sierpniu 2016 roku trener Łapin w rozmowie z portalem Ringpolska.

Do jednej bramki

Z czasem te słowa zaczęły się spełniać, a Szeremeta pod wodzą nowego szkoleniowca stawał się bardziej poukładanym zawodnikiem. Do tej pory wygrał przed czasem zaledwie dwie walki i nie słynął z nokautującego uderzenia. Łapin nie zrobił z niego może wybuchowego punchera, ale jego podopieczny potrafił efektownie skończyć Alessandro Goddiego (33-2-1) już w drugiej rundzie. Włoch nie był zawodnikiem z czołówki, ale tak szybkie znokautowanie gospodarza w Rzymie i powrót z pasem mistrza Europy sprawiły, że o Polaku po raz pierwszy zrobiło się głośniej poza granicami kraju.

Samo zdobycie pasa federacji EBU w nie jest w historii polskiego boksu zawodowego czymś powszechnym. Przed Szeremetą i wspomnianym Sosnowskim tej sztuki dokonywali tylko Przemysław Saleta, Rafał Jackiewicz, Grzegorz Proksa, Piotr Wilczewski i Mateusz Masternak. Jak na niemal 30 lat zmagań Polaków na zawodowych ringach, zdecydowanie nie jest to liczba powalająca.

Niewidzianą wcześniej siłę pięściarz z Białegostoku zademonstrował także w pierwszej obronie tytułu. We wrześniu 2018 roku w Łomży ciężko znokautował Rubena Diaza (25-1-2). Trzecią walką z pasem mistrza Europy w tle było właśnie sobotnie starcie z Francillettem (21-1-1). Francuz nie był wysoko notowany w rankingach, a jedyną porażkę w karierze odniósł z tym samym Goddim, którego potem Szeremeta szybko znokautował.

„Trener Fiodor Łapin przewidział przebieg tej walki na długo przed jej rozpoczęciem i dlatego specjalnie jej nie chciał. Mówił, że to będzie walka brzydka, mało emocjonująca i jednostronna. Kamil próbował zamęczyć rywala, ale akurat pod względem kondycyjnym Francuz był rzeczywiście naprawdę dobrze przygotowany” – tłumaczy nam Andrzej Wasilewski.

Pierwsze trzy rundy były wyjątkowo jednostronne, a gospodarz w ogóle nie próbował nawet zadać mocnego ciosu. Polak dominował pod każdym względem – z lekkością składał kombinacje, a szczególne wrażenie robiły regularnie bite ciosy na korpus. W kolejnych rundach Francillette miewał jedynie przebłyski, ale ani przez moment nie groziło mu zwycięstwo. Po dwunastu rundach sędziowie punktowali jednogłośnie i wysoko na korzyść obrońcy tytułu (120:108, 117:112, 117:112).

„Walka nie była emocjonująca, ale nie możemy popadać ze skrajności w skrajność. Nie wiem, czy rywal wygrał w ogóle którąś rundę. Kamil miał wszystko pod kontrolą od pierwszej rundy, chociaż ściany mogły sprzyjać gospodarzowi. Chyba nikt nie zwrócił na to uwagi, ale ja nie pamiętam już dawno tak wielkiego ringu. To wszystko było po to, by Francillette mógł przed Kamilem skutecznie uciekać przez całą walkę, co od początku było jego celem” – dodaje Andrzej Wasilewski.

W kolejce do GGG?

Wygrana Szeremety odbiła się szerokim echem. Portal Boxingscene jeszcze tego samego dnia napisał o nim jako o kandydacie do walki z Gołowkinem. Pochwał nie żałowali też zagraniczni eksperci. „Polak jest twardy, silny, pracowity i dobrze bije ciosy na dół. Rywal miał swoje momenty, ale Szeremety nie dało tego dnia zniechęcić” – skomentował Graham Houston, który o boksie pisze od ponad pięciu dekad.

Solidne fundamenty 29-letniego pięściarza nie wzięły się znikąd. Na ringach amatorskich stoczył blisko 200 walk. Wygrywał tytuł mistrza kraju i triumfował na turnieju imienia Feliksa Stamma. W tamtym czasie w ringu pokonywał także Macieja Sulęckiego (27-1, 11 KO), z którym dziś wspólnie atakuje najwyższe szczyty kategorii średniej. Na zawodowstwie doświadczenie zdobywał za to między innymi na sparingach z mistrzami świata – Danielem Jacobsem (35-2, 29 KO) i Liamem Smithem (26-2-1, 14 KO).

Dziś kolejnym etapem tej drogi wydaje się wielka walka. Gołowkin przed kilkoma dniami oficjalnie podpisał umowę z firmą DAZN. To platforma streamingowa, która z przytupem wkroczyła na amerykański rynek i marzy o zostaniu „sportowym Netfliksem”. Kazach w oczekiwaniu na wynik majowego starcia Jacobsa z Canelo ma stoczyć walkę na przeczekanie, zrzucenie rdzy i pokazanie się przed nową publicznością.

Szeremeta w tym scenariuszu wydaje się idealnym kandydatem do takiego wyzwania – jest jedynym niepokonanym pięściarzem bez mistrzowskiego pasa w TOP 15 kategorii średniej według statystycznego portalu Boxrec. Można też przypuszczać, że obóz „GGG” nie będzie się takiej walki obawiał, bo nie ma ku temu specjalnych podstaw. Zainteresowanie osobą Polaka potwierdził dobrze poinformowany Dan Rafael. „To właśnie jego nazwisko pojawia się najczęściej w kontekście kolejnej walki Gołowkina” – zdradził w środę. Jak wyglądają szanse na zorganizowanie takiego pojedynku?

„Jestem w stałym kontakcie z Tomem Loefflerem, promotorem Gołowkina. Z tego co wiem, to kontrakt z platformą DAZN był już podpisany dużo wcześniej, ale widocznie pewne rzeczy wymagały jeszcze doprecyzowania. Mamy dobre relacje i jeśli pojawi się zainteresowanie, to rozmowy powinny być łatwe. Ale na razie nie ma jeszcze żadnych konkretów” – zaznaczył Andrzej Wasilewski. Do kolejnego występu Kazacha ma dojść 11 lub 18 czerwca na gali w USA.

„Takich walk się nie odmawia. To dla takich pojedynków się trenuje i pracuje nad sobą przez te wszystkie lata. (…) Wiem, że Gołowkin będzie o mnie myślał w kategoriach łatwej walki. Ja nie będę zapowiadał, że jeśli dojdzie do naszej walki to go znokautuję. Wyjdę z takim nastawieniem jak zawsze i zrobię wszystko, żeby wygrać. Gołowkin też jest tylko człowiekiem. Jest świetnym pięściarzem, ale ma dwie ręce i dwie nogi, tak jak ja” – to już opinia samego Szeremety, którą podzielił się po sobotnim zwycięstwie w rozmowie z portalem Ringpolska.

Nie jest jednak tak, że walka z Kazachem to jedyna opcja. Zainteresowany walką z Polakiem był podobno także Callum Smith (25-0, 18 KO), który po wygraniu pierwszej edycji turnieju World Boxing Super Series jest powszechnie uznawany za najlepszego pięściarza w wyższym limicie kategorii superśredniej (76,2 kg). Ten kierunek nie zyskał jednak aprobaty trenera Łapina, który wolałby widzieć swojego podopiecznego w starciach z zawodnikami o podobnych do siebie gabarytach.

Trzecią opcją jest kolejna obrona pasa mistrza Europy. Następny w kolejce do walki z Szeremetą jest Matteo Signani (27-5-3, 10 KO), który również nie jest rywalem z pierwszych stron gazet. Dobijający do czterdziestki Włoch jest prowadzony bardzo ostrożnie, ale wcale nie rwie się do walki o ten tytuł.

„Rozmawiałem we wtorek z promotorem Signaniego. ‘Już raz pobiliście mi Goddiego i wystarczy’ – powiedział i nie był entuzjastycznie nastawiony do kolejnej walki swojego zawodnika z Kamilem. Boks jest nieprzewidywalny – zwłaszcza w tych kategoriach wagowych, gdzie pojawiają się ogromne pieniądze. Trzeba być cały czas czujnym” – dodaje Andrzej Wasilewski.

Praca wykonana z Szeremetą musi robić wrażenie, choć można odnieść wrażenie, że droga na szczyt została pokonana z pominięciem kilku szczebli. Wielu kibiców i dziennikarzy obawia się przez to, że wyjście do Gołowkina może zakończyć się brutalną weryfikacją, ale w boksie takich wyzwań po prostu się nie odmawia. W hipotetycznej konfrontacji ciężko wskazać jakieś atuty Polaka. „GGG” nigdy nie leżał na deskach jako amator i zawodowiec. Przez wiele lat był najbardziej unikanym pięściarzem w bokserskim świecie o morderczym ciosie. Wychodząc do kolejnej walki będzie miał już 37 lat. Możliwe jest również to, że wyniszczające wojny z „Canelo” zabrały mu także nieco zdrowia.

Okoliczności są jednak niepowtarzalne, a walka w tej chwili wydaje się tak łatwa do zorganizowania jak nigdy. Za pół roku sytuacja na szczycie może być o wiele bardziej napięta i Polak może stracić dobre miejsce w kolejce. Ewentualna porażka z jednym z najlepszych pięściarzy XXI wieku nie musi być przecież końcem świata. Cała sprawa ma także aspekt historyczny, bo pojedynek z Grzegorzem Proksą (28-1) był pierwszą walką Gołowkina na HBO. Wiadomo, że z DAZN związał się na sześć walk, które będą prawdopodobnie ostatnimi w jego karierze.

KACPER BARTOSIAK

foto: newspix.pl

Opublikowane 13.03.2019 17:30 przez

Kacper Bartosiak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mioduski: „Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Daliśmy z siebie maksimum”

– Artur Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Od początku było wiadomo, na co możemy sobie pozwolić, a na co nie. Ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nie przyjdzie u nas grać za nic, za frytki, za grosze – że musi zarabiać przyzwoite pieniądze. Daliśmy z siebie maksimum, a Boruc też podszedł do tego tematu bardzo racjonalnie. Z […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Pątnicze drogi nowicjuszy do Ekstraklasy. Który beniaminek jest najmocniejszy?

Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, Warta Poznań. Co łączy te kluby? Ano chyba to, że wszyscy beniaminkowie przyszłego sezonu Ekstraklasy ciągną za sobą historie przypominające pięty gorliwego pątnika. Już nawet mniejsza o czas oczekiwania na powrót do elity, bo choć Stal i Warta czekały ćwierć wieku i mogą tą pokaźną liczbą grać, to Podbeskidzie wróciło na […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gorgon w Pogoni, czyli czas na stabilizację w ofensywie

Pogoń Szczecin obiecała, że utrata sponsora strategicznego nie wpłynie na negocjacje transferowe i słowa dotrzymała. Bo tak należy rozumieć sięgnięcie po Alexandra Gorgonia, kapitana HNK Rijeki. Nie gościa z rezerw, nie takiego po przejściach, nie byłego reprezentanta i nadziei kraju XYZ. W Ekstraklasie ląduje człowiek, który przez ostatnie lata zgarniał trofea i był kluczowym zawodnikiem […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gole Klimali i Niezgody, asysta Jagiełło. Jak grali stranieri?

Doszliśmy do tego momentu sezonu, w którym po szalonym maratonie zostało tylko konfetti na finiszu i parę butelek do posprzątania. Większość lig zakończyła już granie, choć… Może lepiej powiedzieć – zawiesiła? W końcu za moment wszyscy wrócą na boiska i rozpoczną nowy sezon. W każdym razie grania jest niewiele, co nie znaczy, że nasi stranieri wleźli […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mecz z Lechem nie jest dla mnie priorytetem. Póki co cieszymy się z awansu

– Spotkanie z Lechem nie jest dla mnie priorytetem, ale wiem, że będzie ono już w czwartej kolejce. Życie natomiast pokaże, co się wydarzy za tydzień albo dwa. Na razie cieszymy się z tego, co jest i już niedługo wracamy do pracy, aby godnie reprezentować Wartę w ekstraklasie. Zobaczymy, jakie będą ruchy transferowe. Myślę, że […]
03.08.2020
Weszło
02.08.2020

Odcinek specjalny quizu – Cezary Stefańczyk kontra rekord Damiana Smyka!

Czy rekordowy wynik Damiana Smyka zostanie pobity? Z tym pamiętnym występem zmierzy się dziś Cezary Stefańczyk, który polską ligę zna na wylot. Jak doświadczony ligowiec wypadnie w naszym quizie? Oglądajcie specjalny odcinek, w którym obok byłego obrońcy Wisły Płock zobaczymy Jakuba Białka, Kubę Olkiewicza i Jana Mazurka. Prowadzenie – niezawodny Paweł Paczul. Startujemy o 20!
02.08.2020
Inne sporty
02.08.2020

F1. Pięćdziesiąt okrążeń nudy, dwa okrążenia szaleństwa

Jeśli wyłączyliście Grand Prix Wielkiej Brytanii na kilka okrążeń przed końcem – nie będziemy zdziwieni. Właściwie wszystko zdawało się wówczas rozstrzygnięte. Niemal przez cały wyścig pierwsza czwórka jechała po swoje. Działo się co najwyżej za ich plecami. Jeśli jednak wytrwaliście do końca – otrzymaliście nagrodę. Bo ostatnich kilka okrążeń to była istna jazda bez trzymanki. […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Komu z I ligi dać szansę w Ekstraklasie? 7 nazwisk do notesów skautów

W pierwszej lidze znamy już wszystkie rozstrzygnięcia, więc zabieramy się za kolejne podsumowania. Wybraliśmy już najlepszych piłkarzy zaplecza po restarcie, a teraz czas na zawodników, którym można dać szansę w Ekstraklasie. Od razu zaznaczymy – odrzuciliśmy tych, którzy do niej awansowali oraz młodzieżowców, którym poświęcimy osobny tekst. Grono zostało dość mocno okrojone, ale… daliśmy radę […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Casus Davida Kopacza. Niemiecka szkoła nie szkoli nam gwiazd

David Kopacz to typ zawodnika, który rozbudzał nadzieje. Trenował z Mario Goetze, Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, Gonzalo Castro, Mario Gomezem, Marco Reusem, Erikiem Thommym i jeszcze paroma innymi uznanymi nazwiskami, które błyszczą lub błyszczały w Bundeslidze. Rósł z Jadonem Sancho, dzisiaj wartym pewnie ponad sto milionów. Co więcej, w juniorach Borussii Dortmund miewał mecze, w których grał […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Abramowicz: Karny z Wartą? Jak się walczy w powietrzu, to nieuniknione, że ręce lądują na rywalu

Dawid Abramowicz kontrowersyjny rzut karny w meczu Warty Poznań z Radomiakiem widział z bliska. Nawet z bardzo bliska, bo to on go sprokurował. Jak sytuacja wyglądała z jego perspektywy? Czy ma pretensje do Łukasza Spławskiego, albo sędziego Bartosza Frankowskiego? Co sądzi o finałowym spotkaniu? Jak zareagował, gdy zobaczył kibiców z Radomia pod stadionem w Grodzisku? […]
02.08.2020