post Avatar

Opublikowane 26.01.2019 19:44 przez

Kacper Bartosiak

W karierze Adama Kownackiego (18-0, 14 KO) nie ma nic typowego. Na pierwszy rzut oka może nie wygląda jak poważny pięściarz, ale wystarczy obejrzeć go w akcji przez kilka minut, by nabrać szacunku do jego umiejętności. W sobotę 26 stycznia na drodze marzącego o mistrzowskim pasie Polaka stanie Gerald Washington (19-2-1, 12 KO), były pretendent do królewskiego tronu.

Ostatni rok dość brutalnie zweryfikował krajową scenę wagi ciężkiej. Marzenia Tomasza Adamka (53-6, 31 KO) o jeszcze jednej walce o tytuł zakończył w ekspresowym tempie wysoko notowany Jarrell Miller (23-0-1, 20 KO). Izu Ugonoh (18-1, 15 KO) po długiej przerwie wrócił kuriozalną wygraną z Fredem Kassim (18-8-1, 10 KO), ale niedługo potem znów wypadł z obiegu. Artur Szpilka (22-3, 15 KO) najpierw stoczył zadaniowy sparing na Stadionie Narodowym, by zakończyć rok niejednogłośnym zwycięstwem nad Mariuszem Wachem (33-4, 17 KO), które dostarczyło więcej pytań niż odpowiedzi.

Na tym tle dorobek Kownackiego z tego okresu błyszczy wręcz wyjątkowo. W 2018 roku najpierw po trudnym początku przełamał w piątej rundzie Iago Kiladze (26-1), a potem dał porywającą ringową wojnę z Charlesem Martinem (25-1-1). Drugie z tych wyzwań było szczególne, bo na drodze Polaka po raz pierwszy w jego karierze stanął były mistrz świata. Amerykanin pas dzierżył jednak tylko przez chwilę – stracił go już w pierwszej obronie tytułu z Anthonym Joshuą (22-0, 21 KO), który dziś rozdaje karty w królewskiej kategorii.

Martin został przez Brytyjczyka znokautowany już w drugiej rundzie, ale Kownackiemu postawił się dużo bardziej. Pojedynek był pełen zwrotów akcji i mocnych uderzeń. Ostatecznie więcej ciosów do celu doprowadził Polak (242 na 729 prób przy 203 na 621 rywala) i po dziesięciu rundach wygrał nieznacznie, ale jednogłośnie na punkty. Dzięki tej wygranej Kownacki zdecydowanie wzmocnił swoją pozycję w bokserskim świecie. Federacja IBF klasyfikuje go na piątym miejscu, z kolei w rankingu organizacji WBC jest ósmy, będą na początku 2019 roku najwyżej notowanym Polakiem w wadze ciężkiej.

Sytuacja na szczycie jest jednak skomplikowana, a sam zainteresowany zdaje sobie sprawę, że kolejne walki są mu bardzo potrzebne. Mimo solidnych podstaw amatorskich – na które złożył się między innymi triumf w turnieju Golden Gloves – Kownacki wciąż nie pokonał jeszcze kilku szczebli dzielących go od mistrzowskiej walki. Na rozkładzie ma już między innymi dwóch niewygodnych mańkutów (Martin, Szpilka), solidnie wyszkolonego uczestnika igrzysk olimpijskich (Perea) oraz mocno bijącego pięściarza wywodzącego się z niższej kategorii (Kiladze). Teraz przyszedł czas na prawdziwego amerykańskiego atletę.

Do boksu przez… futbol

Washington do boksu trafił po długiej przygodzie z futbolem amerykańskim. Grał na poziomie uczelnianym i przez moment trenował nawet z klubami NFL. Debiut na zawodowym ringu zanotował… mając 30 lat. Brak doświadczenia amatorskiego widać u niego na pierwszy rzut oka. Między linami bywa sztywny i nie imponuje przesadną finezją, ale warunki fizyczne i ringowa inteligencja pozwoliły mu dotrzeć na zaplecze elity i dostać kilka dużych walk.

W bokserskim CV Amerykanina widnieją wygrane nad Eddiem Chambersem (42-4) i Rayem Austinem (29-7-4) – weteranami, których pamiętamy jeszcze z walk z Adamkiem i Gołotą. W lutym 2017 roku Washington dostał od losu niespodziewany prezent, na którym również widniały polskie odciski palców. Rywalem wracającego po kontuzji Deontaya Wildera miał zostać wtedy Andrzej Wawrzyk (33-1), ale po dopingowej wpadce trzeba było szukać nowego przeciwnika.

Washington wziął walkę z mistrzem z niewielkim wyprzedzeniem i pokazał się z nadspodziewanie dobrej strony. W pierwszych czterech rundach Wilder nie potrafił wiele zrobić. W piątej odpalił swoje firmowe wiatraki i wygrał przed czasem, jednak było to dość kuriozalne rozstrzygnięcie. Pretendent padł na deski, ale wstał i przetrwał nawałnicę mistrza, który nie trafił żadnym mocnym ciosem ostatniej serii. Zrobił jednak taki huk i hałas, że sędzia ringowy zdecydował się na interwencję. Nawet dziś trudno oprzeć się wrażeniu, że zrobił to trochę zbyt pochopnie.

Pokonany dokonał potem czegoś, co rzadko widuje się w dzisiejszym boksie. Nie było u niego mozolnego odbudowywania pozycji i kilku „walk na przetarcie”. Washington od razu rzucił się na głośno deklarującego mistrzowskie aspiracje Jarrella Millera, który był zawodnikiem unikanym przez czołówkę. Po jednostronnej walce został poddany przez narożnik po ośmiu rundach.

Mogło się wydawać, że Washington został zweryfikowany na najwyższym poziomie i w poważnym boksie nie ma już czego szukać. Były futbolista jednak kolejny raz zaryzykował i znów wyszedł do walki o wszystko. Jego rywalem był John Wesley Nofire (20-1, 16 KO), któremu nieoczekiwania porażka złamała wcześniej karierę, choć na dużo niższym poziomie. W czerwcu 2018 roku po dziesięciu rundach Washington wygrał wyraźnie na punkty i było pewne, że dostanie kolejną dużą szansę.

Kownacki jak mało kto powinien rozumieć dotychczasową drogę sobotniego rywala. Obaj nie mogli liczyć na wsparcie bogatych sponsorów i musieli pokonać wyboistą drogę na szczyt w starym stylu. „Nie było tak, że pojawił się dobry pan promotor, który uchylił mi nieba. Sam musiałem sobie wszystko wychodzić i wypracować. (…) Ta droga była trudna, ale dziś widzę, że miała dużo plusów. Teraz nikt niczego ode mnie nie oczekuje, a ja mam świadomość, że sam sobie to wyszarpałem i to naprawdę coś budującego” – powiedział mi Adam w październiku.

Brooklyn znów będzie szczęśliwy?

Patrząc na obu bohaterów sobotniej potyczki nie sposób oprzeć się wrażeniu, że nie mogliby się od siebie bardziej różnić. Kownacki zapowiada nieco mniejszą wagę niż ostatnio, kiedy wniósł do ringu ponad 119 kilogramów. Washington to urodzony atleta, który mierzy prawie dwa metry i regularnie waży w okolicach 110 kilogramów. Pod względem samej muskulatury z pewnością gra w tej samej lidze co Joshua i Wilder.

Sylwetka w boksie nie ma jednak większego znaczenia – liczą się umiejętności. Boleśnie przekonał się o tym między innymi Szpilka, który spodziewał się z Kownackim spacerku, a przegrał przed czasem jeszcze szybciej niż z Wilderem. Washington tego błędu raczej nie popełni. Przed walką przyznał, że wychodzi do jednego z dziesięciu najlepszych „ciężkich” na świecie i ma do przeciwnika dużo szacunku.

„Kownacki jest bardzo twardym, ciężko pracującym pięściarzem. Gdy wychodzi na ring, zawsze chce się bić. Dlatego wiem, że czeka mnie twardy test” – przyznał. „Ten facet może wyprowadzić nawet sto ciosów na rundę! Tempo pojedynku powinno być bardzo wysokie, więc pracowałem tak, aby być gotowym na sto procent. (…) Mam swoje atuty, ale trzeba umieć je zastosować w walce. Kownacki lubi się bić, ja wolę boksować” – dodał Amerykanin w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”.

Rzeczywiście – oparty na nieustannej presji styl Polaka potrafi porywać kibiców i przy całej surowości bywa przyjemny dla oka. „Lubię wyprowadzać dużo ciosów i nigdy nie chcę dużo przyjmować, ale jeśli już dostaję, to nie robi to na mnie większego wrażenia. Na razie nie odczuwam skutków takiego boksowania i mam nadzieję, że tak samo będzie za 5-10 lat” – mówił nam Adam.

Pod względem stylowym, Washington powinien Polakowi pasować dużo bardziej niż Martin. Poprzedni rywal potrafi świetnie skontrować i dużo lepiej porusza się w ringu od rodaka. Dysponuje też mocniejszym pojedynczym uderzeniem, którym mógł stopować Kownackiego. Tym razem najbardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym „Babyface” będzie stopniowo przełamywał swojego rywala, by w końcu go złamać.

„Muszę przyznać, że w ostatnim czasie coraz bardziej przekonuję się do stylu Adama. Ma luz, swobodę… Ostatnie wygrane wykatapultowały go do elity. Wie, że będzie faworytem i jest teraz o krok od mistrzowskiej walki. Adam ma szybkie ręce. Do tego dochodzi wola walki i chęć zwycięstwa. Ktoś taki jest niewygodny dla każdego w wadze ciężkiej” – ocenił niedawno na antenie Weszło.fm Albert Sosnowski.

Sam zainteresowany do starcia z Washingtonem wyjdzie z wyjątkową motywacją. Walkę pokaże szeroko dostępna w USA stacja Fox (w Polsce Canal+ Sport 2 – początek transmisji o 2:00). Polak nie kryje, że zamierza znokautować rywala szybciej niż jego dobry kumpel Jarrell Miller, który kolejny raz pomagał mu zresztą w przygotowaniach.

„Obaj zaczynaliśmy w podobnym czasie i mieliśmy ten sam problem – mało kto chciał z nami sparować. Dlatego skończyło się tak, że sparowaliśmy ze sobą. To były naprawdę tysiące rund, które obu nas zahartowały. Gdy z kimś tak mocno sparujesz i widzisz go na co dzień, to te relacje same się pojawiają. Minęło tyle lat, a my dalej sobie pomagamy i jesteśmy blisko. To naprawdę fajna sprawa” – tak Kownacki mówił o relacji z pięściarzem, którego nazywa „bratem z innej matki”.

Dla Polaka będzie to ósma zawodowa walka w Barclays Center na Brooklynie, gdzie czuje się jak w domu. „To jest moje miasto!” – mówił zapowiadając nokaut na Szpilce. Znów będzie mógł liczyć na doping rodaków, którzy od lat tłumnie przychodzą na jego walki. Według nieoficjalnych informacji, Kownacki tym razem „sprzedał” ponad 1500 biletów, co jak na amerykańskie realia jest wynikiem bardzo dobrym.

Co czeka „Babyface’a” w przypadku zwycięstwa? Prawdopodobnie… dalsze czekanie. Sytuacja na szczycie wagi ciężkiej jest napięta, a kolejka do Wildera i Joshuy coraz dłuższa. Być może minie rok, zanim któryś z mistrzów będzie mógł w ogóle zacząć rozważać walkę z Kownackim. Na dziś najłatwiejsze do zrobienia wydaje się starcie z Deontayem Wilderem, który również jest związany z projektem Premier Boxing Champions.

Adam Kownacki nie może i nie zamierza jednak tyle czekać. Możemy się więc spodziewać, że w USA mogą na niego czekać pojedynki z rywalami z czołówki, którzy znajdują się w podobnej sytuacji co on. Luis Ortiz (30-1, 26 KO), Dominic Breazeale (20-1, 18 KO) i Andy Ruiz (31-1, 20 KO) to pięściarze, którzy z pewnością mogliby pomóc Adamowi Kownackiemu we wzniesieniu się na jeszcze wyższy poziom. Najpierw trzeba jednak efektownie pokonać Washingtona i kolejny raz pokazać, że niepozorny grubasek spod Łomży to siła, przed którą powinni drżeć najwięksi nawet atleci.

KACPER BARTOSIAK

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 26.01.2019 19:44 przez

Kacper Bartosiak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Hiszpania
05.12.2020

Real dostał prezent i z niego skorzystał. Zidane kupił sobie chwilę spokoju

Seria niepowodzeń spowodowała, że w hiszpańskich mediach sportowych jednym z najgorętszych tematów stała się przyszłość Zinedine’a Zidane’a na stanowisku trenera Realu Madryt. Stawką dzisiejszego starcia „Królewskich” z Sevillą raczej nie była posada Francuza, ale tak czy owak udało mu się nieco ostudzić rozgrzany do czerwoności stołek. Real zwyciężył skromnie, ledwie 1:0. I na nic więcej […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Niespodzianka jesieni? W Jadze strzela zagraniczny napastnik

Dobrze wiemy, że związki Podlasia z disco polo są niezwykle mocne. Dlatego nie zdziwimy się, jeśli dziś ktoś w Białymstoku zaśpiewa: rzeki przepłynąłem, góry pokonałem, wielkim lasem szedłem, nocy nie przespałem… Z jakiej to okazji? Ano z takiej, że Jadze w małym kącie świata w końcu udało się znaleźć skutecznego, zagranicznego napastnika. Powtarzamy raz jeszcze, […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Jaga – Warta. Ale to było zajebiste!

Jagiellonia – Warta w sobotę o 15. No, sami wiecie, jak to brzmi. Odpalasz, nastawiając się na kolejne zmarnowane sobotnie popołudnie, masz przed oczami te wszystkie rzeczy, które mógłbyś robić, ale ich nie robisz. Po chwili przecierasz oczy ze zdumienia. Nagle czujesz się, jakby nieznany ci dotąd wujek z Ameryki wysłał ci na urodziny dwieście […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Kolejny słoniowy krok w kierunku Ekstraklasy

12 zwycięstw w 15 meczach, 6 punktów przewagi nad wiceliderem, 10 nad trzecim miejscem. Bruk-Bet Termalica Nieciecza po prostu rozjeżdża I ligę i zimę spędzi w fotelu mistrza jesieni. Dominacja „Słoników” na zapleczu jest bezdyskusyjna – ostatni klub, który mógł im zagrozić jesienią, dzisiaj przegrał w bezpośrednim starciu. Niecieczanie ograli u siebie ŁKS Łódź 2:0 […]
05.12.2020
Live
05.12.2020

LIVE: Śląsk gra u siebie, ale też Śląsk gra z liderem

Warta Poznań przez koronawirusowe zawirowania miała w pewnym momencie naprawdę wąziutką kadrę. Dziś powoli wraca do równowagi, ale czy na spokojniejszym morzu ta łajba będzie nadal tak dzielnie płynąć? To jedno z wielu pytań przed sobotą z Ekstraklasą – wszak mamy jeszcze po meczu Jagi z Wartą spotkania Śląska z Rakowem Częstochowa oraz Legii Warszawa […]
05.12.2020
Bukmacherka
05.12.2020

Hit pod dyktando Lewego? Superbet rozdaje bonusy za gole i asysty Polaka

20 złotych za każdego gola i 10 złotych za każdą asystę Roberta Lewandowskiego – taką ofertę przygotował Superbet z okazji hitowego starcia Bayernu Monachium z RB Lipsk w 1. Bundeslidze. Dla nowych graczy przewidziany jest również bonus powitalny w wysokości 50 złotych, a na dokładkę do tych wszystkich atrakcji – CASHBACK do 500 złotych. „Lewy” […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Niespodziewane wzmocnienie Legii poza okienkiem – Andre Martins

Cierpliwość jest najbardziej pożądaną cnotą u piłkarzy. Nierzadko zdarza się, że na efekty lub szansę zmuszeni są pokornie czekać przez dłuższy czas. W przypadku Andre Martinsa musiał nastąpić niespodziewany splot okoliczności, by jego nieciekawa sytuacja w klubie uległa zmianie. Przyjście nowego szkoleniowca, problemy zdrowotne kolegów, a także poprawa dyspozycji całego zespołu sprawiły, że Portugalczyk ponownie […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Parzyszek: Chodziło o pokazanie różnic w treningu, a nie obrażanie trenera Fornalika

Piotr Parzyszek tydzień temu doczekał się swojego pierwszego gola dla Frosinone. Dał on ważne zwycięstwo nad Brescią, więc radość tym większa. W dłuższej rozmowie 27-letni napastnik opowiada nam o specyfice Serie B, zupełnie innym życiu, współpracy z Alessandro Nestą i planach klubu. Wracamy także do głośnego wywiadu sprzed paru tygodni, w którym Parzyszek kilkoma wypowiedziami […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Słoma może wystawać nawet z najdroższych butów

Kiedyś w programie Liga+ Extra profesor Janusz Filipiak, właściciel Cracovii, przechwalał się, że ma na sobie „tanie” buty. – Kosztowały tylko 1500 euro – zażartował w typowym dla siebie stylu. Czyli – pozując na wielkiego magnata. Ostatnio zresztą również dowalił do pieca, gdy w wywiadzie z Onetem oznajmił niefrasobliwie, że kupił sobie… samolot, żeby ograniczyć […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Pierwszoligowe transfery Śląska tym razem na minus? Niekoniecznie

Śląsk Wrocław w ostatnich latach dał się poznać jako klub, który bardzo dogłębnie przeszukuje rynek 1. ligi. To na Dolny Śląsk trafiała największa liczba piłkarzy, którzy wyróżniali się na zapleczu Ekstraklasy. Przed startem obecnych rozgrywek „Wojskowi” sięgnęli po czterech takich zawodników – to największy zaciąg od czasu okienka w 2018 roku, gdy do zespołu trafili […]
05.12.2020
WeszłoTV
05.12.2020

STAN FUTBOLU – LIVE OD 10:30


05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Najmniej radosna robota w Ekstraklasie – bycie napastnikiem Warty Poznań

Bycie napastnikiem Warty Poznań to trudna robota. Przez półtorej godziny kręcisz kilometry, jesteś pierwszym obrońcą, jako pierwszy ruszasz do pressingu, musisz natłuc się z obrońcami przy walce o górne piłki. A robisz to wszystko, bo – tak przynajmniej zakładasz – prędzej czy później z tej ciężkiej roboty urodzą się sytuację strzeleckie. Problem w tym, że […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

PRASA. Michniewicz: Mamy kłopot w ataku, a nie w obronie

W sobotniej prasie Czesław Michniewicz analizuje problemy Legii, są newsy o zainteresowaniu wielu klubów Kamilem Piątkowskim i chęci wykupienia Sebastiana Musiolika przez Pordenone, rozmowy z Janem Grzesikiem i trenerem Spartaka Moskwa oraz kilka tekstów z lig zagranicznych.  PRZEGLĄD SPORTOWY Czesław Michniewicz uważa, że problemy Legii Warszawa niekoniecznie leżą tam, gdzie sądzą eksperci. – Od początku […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

I liga dwóch prędkości. Bruk-Bet i ŁKS nie mają konkurencji

Przed startem rozgrywek 1. ligi wydawało nam się, że czeka nas sezon, jakiego dawno nie było. Arka, Bruk-Bet, ŁKS, Miedź, Widzew – grono klubów, które miały chrapkę na awans było spore, nawet bez doliczania do niego czarnych koni pokroju GKS-u Tychy. Tymczasem boisko te oczekiwania zweryfikowało. I to całkiem brutalnie, bo na zapleczu Ekstraklasy oglądamy […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Bezbarwny hit w Niemczech? Bayern i Lipsk nie postrzelają

Bayern kontra Lipsk, wielki hit niemieckiej Bundesligi. Naprzeciw siebie staną dwie najlepsze drużyny za naszą zachodnią granicą. Murowani kandydaci do mistrzostwa kraju. Nie możemy więc przepuścić takiej okazji i nie sprawdzić typów na to spotkanie. Tak się składa, że nasi koledzy od bukmacherki przygotowali kilka ciekawych zdarzeń, na których możemy porządnie zarobić. Bayern Monachium – […]
05.12.2020
Weszło
05.12.2020

Legia faworytem u siebie, czy Lechia może coś ugrać?

Dwa mecze bez strzelonej bramki, dwa mecze bez wygranej. Nigdy nie jest dobrze przyjeżdżać na mecz z taką passą. Jednak najgorzej, kiedy ta passa trafia się przed spotkaniem z mistrzem Polski. Lechia Gdańsk nie będzie faworytem starcia z Legią – to wiadome. Pytanie, czy cokolwiek w stolicy ugrają? Próbujemy na to odpowiedzieć, sprawdzając ofertę naszych […]
05.12.2020
Weszło
04.12.2020

Boże, jaki ten mecz był obrzydliwy

Dziesięć żółtych kartek. Czterdzieści dwa faule. Czerwona kartka. Kartki dla sztabów obu drużyn. Kontrowersje przy bramkach i rzutach karnych. Wszystko było w tym meczu – poza grą w piłkę nożną. W obozach Cracovii i Wisły ktoś za mocno wziął sobie to serca tę gadkę, że w derbach trzeba jeździć na dupach i zapieprzać. Obejrzeliśmy jakiś […]
04.12.2020
Niemcy
04.12.2020

No i to jest SuperPiątek!

Gdy spojrzeliśmy na skład Herthy Berlin na dzisiejsze derby z Unionem – załamaliśmy się. Mimo kontuzji głównego konkurenta do gry, mimo ciężaru oczekiwań, z jakimi wiązał się jego transfer – Krzysztof Piątek zaczął mecz na ławce. Trener Bruno Labaddia wolał rozpocząć derbowy bój bez klasycznej dziewiątki, niż postawić na Polaka. Dopiero w przerwie, przy wyniku […]
04.12.2020