post Avatar

Opublikowane 25.01.2019 13:56 przez

Sebastian Warzecha

Sześć gemów. Tyle Rafael Nadal oddał we wczorajszym półfinale Stefanosowi Tsitsipasowi. Mecz nie trwał nawet dwóch godzin. Dziś odpowiedział Novak Djoković – w starciu z Lucasem Pouille’em stracił cztery gemy, a na korcie spędził ponad dwadzieścia minut mniej od Hiszpana. Jeśli ktokolwiek wierzył, że nastał czas nowej generacji, to stara gwardia szybko nauczyła go pokory. 

I to już moment, w którym moglibyśmy urwać wątek półfinałów. Bo tu po prostu nie ma czego pisać. Jasne, trzeba oddać Tsitsipasowi, że wcześniej wyeliminował Federera (po fantastycznym meczu), ale w starciu z Nadalem był bezradny. Oczywiście, Pouille zaskoczył wszystkich, dochodząc do tej fazy turnieju, jednak jego mecz półfinałowy był pokazem gry z jednej strony siatki i prób przetrwania z drugiej. Które zresztą zupełnie się nie powiodły.

Oglądając oba półfinały, zaczęliśmy się nawet zastanawiać, czy nie lepiej byłoby następnym razem wstawić Djokovicia i Nadala do gry dopiero w tej fazie turnieju, a reszcie kazać przechodzić przez eliminacje, żeby wyłonić tenisistów, którzy zostaną im rzuceni na pożarcie. Gdzieś w IV rundzie czy ćwierćfinale turnieju doszedłby do tego Federer, który – z uwagi na swój wiek – raczej będzie coraz bardziej odstawać od poziomu Serba i Hiszpana. Po prostu nie widzimy sensownego uzasadnienia tego, by Rafa i Nole zaczynali wcześniej, rozbijając kolejnych rywali. Zamiast tego niech pozwiedzają miasto czy obejrzą dobry film.

No dobra, ale co właściwie sprawia, że młodzież wciąż nie potrafi dorównać na korcie starej gwardii, która jeszcze jakiś czas temu raczej bliżej była emerytury i pobierania renty, niż finałów turniejów wielkoszlemowych? Albo inaczej: jakim cudem na szczycie wciąż są te same nazwiska? Odpowiada Adam Romer, redaktor naczelny magazynu Tenisklub:

– Są różne teorie. Niektórzy mówią nawet, że to apteka, ale oczywiście nigdy nikogo nie złapano, więc to niesprawiedliwe postawienie sprawy. Mnie się wydaje, że to po prostu kwestia motywacji, oni są gotowi naprawdę wszystko podporządkować sukcesom tenisowym, tylko na tym się koncentrując. Nadal, Djoković i Federer to absolutni perfekcjoniści, niczego nie zostawiają przypadkowi. Wielu było tenisistów, którzy mieli jakiś dar od Boga i dobrych trenerów, ale zabłysnęli, po czym się pogubili. A ci goście? Oni cały czas doskonalą się w tym, co już robią w sposób niesamowity. Chcieliby robić to jeszcze lepiej. Stąd takie powroty, jak ten Djokovicia, o którym rok temu w Australii wszyscy mówili, że to już nie ten sam zawodnik. A on spokojnie się przygotowywał – zmienił serwis, doskonalił grę. Potrzebował kilku miesięcy, a gdy wygrał Wimbledon, to w drugiej połowie sezonu był już niemal nie do ogrania. Dziś przyjechał do Australii i demoluje wszystkich. Rywale to widzą i to im siedzi w głowie. Boją się z nim grać, bo jest tak znakomity. Dziś już od pierwszej piłki wszyscy na korcie wiedzieli, jak się skończy ten mecz. To ma kolosalne znaczenie.

O ile Lucas Pouille czy Stefanos Tsitsipas swoje jeszcze mogą wygrać, o tyle tacy goście Grigor Dimitrow czy Milos Raonić – którzy swego czasu mieli zostać nowymi mistrzami – mają po prostu cholernego pecha. Trafili na najlepsze pokolenie w historii, trzech ludzi, którzy zmienili oblicze tej gry. Do tego doszedł jeszcze Andy Murray, kilka razy wplątał się Stan Wawrinka. I co najgorsze: Djoković, Nadal czy Federer wciąż nie chcą odejść na emeryturę. Ba, nie mają powodu, skoro – przynajmniej dwaj pierwsi – potrafią dojść do wielkoszlemowego finału, spędzając wcześniej na korcie ok. 12 godzin. Średnia na mecz to w takim przypadku jakieś dwie, wynik kosmiczny, niewyobrażalny. Dla porównania: Stefanos Tsitsipas miał na koncie więcej już po ćwierćfinale!

Problem w tym, że gdy starzy mistrzowie dominują aż tak, to turniej staje się… po prostu nudny. Tym bardziej, że niewiele ciekawego działo się w innych spotkaniach. Jasne, wiele z tych meczów stało na naprawdę dobrym poziomie i przyjemnie się je oglądało, ale w gruncie rzeczy nie był to w żadnym sensie turniej historyczny, wart zapamiętania. Brakowało tu wspaniałych historii, rzeczy, które będziemy wspominać.

Adam Romer:

– Czy turniej rozczarował? Chyba tak. To jest taka odpowiedź na to, co wszyscy mówili w ostatnich 2-3 latach: że kobiecy tenis jest już wręcz do wyrzygania, a jeżeli są jakieś emocje, to tylko u mężczyzn. A tu nagle masz turniej, gdzie na palcach jednej ręki możesz policzyć emocjonujące mecze u panów. Bo co będziemy pamiętali za pół roku? Tsitsipasa ogrywającego Federera i zapewne finał. Może też Murraya, który się żegnał. Niewiele nam w głowie zostanie. U kobiet natomiast na pewno będzie tego więcej. Choćby Danielle Collins i jej pierwszy półfinał; na pewno Petrę Kvitovą i jej powrót na najwyższy poziom czy Naomi Osakę, która wyrasta na zawodniczkę zdolną wejść w buty Sereny Williams i zdominować kobiecy tenis. Turniej pań dał nam więcej.

Nadal i Djoković mają więc wyzwanie. Muszą sprawić, byśmy wybaczyli im to, że absolutnie odarli z emocji wcześniejsze rundy. Życzylibyśmy sobie, by to był finał dorównujący temu sprzed siedmiu lat, gdy na korcie spędzili niespełna sześć godzin (i to bez gry na przewagi w decydującym secie). Wtedy wygrał Serb. Zresztą Australian Open to jego turniej. Od swojego pierwszego triumfu, w 2008 roku, dołożył jeszcze pięć kolejnych. Jeśli dochodził do finału, nigdy nie przegrywał. Z drugiej strony, jeśli akurat nie grał na swoich ukochany kortach ziemnych w Paryżu, Rafa Nadal dawno nie był tak doskonały. To mecz, który poziomem dramaturgii, może przebić nawet starcie sprzed dwóch lat, gdy na kort też wyszedł Hiszpan, ale w towarzystwie Rogera Federera, dając fanom niesamowity, pięciosetowy spektakl.

Czy można wskazać faworyta? Zapytaliśmy o to Adama Romera, który odpowiedział nam tak: „Raczej takiego nie ma. Jeżeli miałbym się kierować tym, co było przed turniejem, to stawiałbym na Djokovicia. Ale już w Australii Nadal pokazał rzeczy równie niesamowite, co Novak. Dałbym Serbowi 52% szans, a Hiszpanowi 48%”.

Sami widzicie – różnica jest minimalna. Zresztą dokładnie taka sama, jak… procenty zwycięstw w ich bezpośrednich spotkaniach. Niedzielny finał będzie ich 53. starciem, z dotychczasowych Djoković wygrał 27, Nadal 25. Jeśli szukacie tenisowego pojedynku tytanów, powinniście zobaczyć go w niedzielę. Na wszelki wypadek przygotujcie zapasy prowiantu. Może się okazać, że przez kilka godzin nie oderwiecie się od ekranu telewizora.

Fot. Newspix 

Opublikowane 25.01.2019 13:56 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Anglia
05.07.2020

Bednarek jak skała. Southampton poskromił Manchester City

Organizacja gry, znakomita defensywa, mnóstwo heroicznych interwencji. Southampton w naprawdę wielkim stylu zwycięża dzisiaj z Manchesterem City. „Wielkim” nie w sensie dominacji na boisku, bo „Obywatele” w drugiej połowie wręcz miażdżyli rywali posiadaniem piłki i liczbą strzałów posłanych w kierunku bramki. Ale znakomitą obronę też trzeba doceniać i nie należy szczędzić dla niej komplementów, a […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Ekstraklasa w najprzyjemniejszym wydaniu, ale tylko Piast ma punkty

Gdyby wszystkie mecze Ekstraklasy wyglądały jak ten Piasta Gliwice ze Śląskiem Wrocław, nie moglibyśmy od niej oderwać oczu. Przy Okrzei dostaliśmy niesamowicie przyjemne dla postronnego obserwatora widowisko, w którym nie było żadnego dłuższego przestoju odnośnie braku emocji. Serio, ciągle się coś działo. Strach było nawet iść po lód do herbaty, bo istniało ryzyko, że przegapi […]
05.07.2020
Inne sporty
05.07.2020

Dobrze, że jesteś! Emocjonujący początek sezonu Formuły 1

Najlepsza seria wyścigowa świata wróciła w piorunującym stylu. Nie brakowało kolizji, awarii, czy nawet kar skutkujących…. wypadnięciem z podium. Taki los spotkał Lewisa Hamiltona, który widocznie bardzo nie lubi się z torem w Austrii. Na domiar złego problemy z bolidem wyeliminowały innego faworyta, Maxa Verstappena. Wygrał, a może po prostu przetrwał tę zawieruchę (czego nie […]
05.07.2020
WeszłoTV
05.07.2020

LIGA MINUS. Milewski, Białek, Kowalczyk, Paczul

Nadszedł niedzielny wieczór, a więc czas na kolejny odcinek popularnego programu publicystyczno-rozrywkowego: Liga Minus. Dzisiaj Paweł Paczul poprowadzi gorącą dyskusję o ekstraklasowej piłeczce z następującym gronem wybitnych ekspertów: Wojciechem Kowalczykiem, Leszkiem Milewskim i Jakubem Białkiem. Zapraszamy! 
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Lechia Gdańsk przecieka w tyłach. Gdzie leży problem?

46 straconych goli w 34 meczach, bilans bramkowy -2. Kiepska jest to statystyka Lechii Gdańsk, drużyna jakby oduczyła się bronić, bo nikt w grupie mistrzowskiej nie dostał tyle ciosów, a przecież sezon temu chwaliliśmy gdańszczan właśnie za grę w tyłach. Gdzie leży problem? Przede wszystkim trzeba zauważyć, że zmieniła się podstawowa para stoperów. W zeszłym […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Meczyk w Szczecinie dobry, ale w roli głównej sędzia Marciniak

No nie spodziewaliśmy się, że w tym meczu dostaniem naprawdę fajne widowisko. Wiadomo, Jaga jeszcze w teorii walczy o puchary, Pogoń walczy o frytki, ale jeśli chodzi o formę w grupie mistrzowskiej – spodziewaliśmy się lekkiego paździerzu. A tu cztery gole, ponad trzydzieści strzałów, czerwona kartka, mnóstwo kontrowersji, walka do ostatnich minut o trzy punkty. […]
05.07.2020
Hiszpania
05.07.2020

Jak muchy w smole, ale w stronę mistrzostwa

Gdyby ten mecz odbywał się w Polsce, a nie w Hiszpanii, to komentatorzy pewnie trąbiliby na prawo i lewo, że wolne tempo spotkania determinuje wysoka temperatura. Takie typowe pierdu-pierdu na wytłumaczenie. Ale to  La Liga, tutaj nikt w ten sposób się nie tłumaczy. Po prostu spotkanie Athleticu Bilbao z Realem Madryt przypominało zawody urządzone przez […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Podbeskidzie powoli wita się z Ekstraklasą. Radomiak rozjechany w Bielsku

Sześć goli w hicie kolejki? To lubimy, takie hity szanujemy! W Bielsku-Białej nie można było dziś narzekać na nudę. Podbeskidzie i Radomiak pomyślały sobie, że jak się bić o awans, to na całego. Żadne szachy, żadne podwójne gardy – skoro jedni i drudzy słyną z ofensywy, to tą ofensywą właśnie spróbowali udowodnić wyższość nad rywalami. […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

LIVE: Piast ogrywa Śląska i znów jest wiceliderem

Legia, mimo porażki z Lechem, odskoczyła dostatecznie, by jej mistrzostwo było formalnością. Lech trzyma się mocno i jest faworytem w walce o wicemistrzostwo. Ale dalsze miejsca? Które mogą być warte nawet dwa miejsca pucharowe? Tutaj jest ciekawie, a chętnych całe grono. O to dzisiaj toczyć się będzie walka w grupie mistrzowskiej – Jaga powalczy o […]
05.07.2020
Włochy
05.07.2020

Rzym stracił tożsamość, teraz traci nadzieję. Co czeka amerykańską AS Romę?

Osiem porażek w 2020 roku – a w zasadzie dziewięć, bo remis w derbach to jak porażka – to bilans AS Romy, która przeżywa największy kryzys od lat. Zamiast powrotu na szczyt, Giallorossi muszą się martwić, czy nie wypadną nawet z Ligi Europy. Kibice nie krytykują już pod nosem. Rzymskie uliczki huczą od obelg kierowanych głównie pod […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Na papierze lepszy Piast. Ale z papieru Lavicka robi samolociki

Śląsk rozegra dziś bardzo ważny w kontekście walki o wicemistrzostwo Polski mecz z Piastem. Wiemy, że drużyna z Wrocławia ciągle kręciła się w tym sezonie po górnej połówce tabeli, ale musimy przyznać, że dość długo nie spodziewaliśmy się, że dalej będzie w grze o taki wynik. Dlaczego? Główny powód jest taki, że gdy patrzymy na […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Benedikt Zech – jeden z największych wiosennych zjazdów w Ekstraklasie

Nie napiszemy, że to największy wiosenny spadek formy piłkarza w Ekstraklasie, bo kilku mocnych konkurentów by się znalazło. Na przykład dołujący Jesus Imaz w Jagiellonii. Na pewno jednak Benedikt Zech z Pogoni Szczecin to jeden z tych, którzy w tym roku najbardziej obniżyli loty w porównaniu do rundy jesiennej. Austriak z czołowego stopera stał się […]
05.07.2020
Anglia
05.07.2020

Bruno Fernandes – klucz Manchesteru United do bram Ligi Mistrzów

2 listopada 2019 roku Manchester United przegrał wyjazdowe spotkanie z Bournemouth i osunął się na dziesiąte miejsce w tabeli Premier League. Sporo się wówczas mówiło o konieczności wymiany trenera na Old Trafford, a szanse „Czerwonych Diabłów” na zajęcie w tabeli miejsca gwarantującego udział w Lidze Mistrzów wyglądały naprawdę marnie. Ale sytuacja się zmieniła. Wczoraj podopieczni […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Czy właśnie poznaliśmy mistrza Włoch?

Podobno Milan od dawna nie siada przy jednym stole z tymi, którzy rozdają karty w świecie calcio. Podobno, jednak dziś było inaczej. Dziś każdy, kto tak sądził, dostał od Rossonerich pstryczka w nos. Bo całkiem możliwe, że to właśnie Milan wygrywając na Stadio Olimpico z Lazio jako pierwszy zespół w tym sezonie Serie A, rozstrzygnął losy mistrzowskiego […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Festiwal błędów w wykonaniu Lechii. Gra o puchary będzie ciekawsza

Wiele kart w lidze do rozdania już nie ma, ale walka o puchary – i owszem, ten serial może potrwać do końca. Po części dlatego, że kluczowy w tej układance jest Puchar Polski. Po części dlatego, że o czwarte miejsce, które może być premiowane grą w Europie, walczy wciąż całkiem spora stawka. Wygrana w Gdańsku […]
05.07.2020
Niemcy
04.07.2020

Klasa Lewego, klasa Bayernu. Bayer dodatkiem do finału Pucharu Niemiec

To miał być przyjemny wieczór i dla Bayernu, i dla Roberta Lewandowskiego. Tak też się stało, wszystko poszło zgodnie z planem. Monachijczycy pewnie pokonali Bayer Leverkusen w finale Pucharu Niemiec. W swojej historii sięgnęli po to trofeum po raz dwudziesty. „Lewy” przyczynił się do tego dwoma golami, dzięki czemu pobił życiowy rekord strzelecki w jednym […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Takich skrzydłowych lubimy. Czas zacmokać nad Kamińskim

Trzy gole, jedna asysta i jedno kluczowe podanie – może nie jest to oszołamiający dorobek dla skrzydłowego. Ale jeśli skrzydłowym jest osiemnastolatek, który tak naprawdę regularnie zaczął grać dopiero od wiosny, a jeszcze przez początek rundy grał na boku obrony – wówczas wygląda to już przyzwoicie. Na Jakuba Kamińskiego po prostu aż miło popatrzeć. To […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Warta wysycha, dziś pomogli jej w tym sędziowie

Warta Poznań, choćby chciała, z barażów o Ekstraklasę się nie wypisze. Ma za dużą przewagę, poza pierwszą szóstkę już nie wypadnie. Drużyna z Wielkopolski jednak konsekwentnie oddala się od bezpośredniego awansu. Na domiar złego, dziś została ofiarą chwilowego zaćmienia sędziów, których błędy niestety stają się normą w I lidze po koronawirusowej przerwie. Doliczony czas pierwszej […]
04.07.2020