post Avatar

Opublikowane 11.01.2019 15:03 przez

Kamil Gapinski

Z kim negocjował w szatni po finale MP transfer z Gdańska do Płocka? Jaki jeden produkt mieli w dużym wózku w supermarkecie spłukani Marcin Lijewski i Artur Siódmiak? Co wspólnego ma Wybrzeże z kadrą Wenty? Przez jaką kontuzję nie mógł ruszać nogą? W jakim kraju grał z kolegami z drużyny, którzy byli na kacu? Jak to jest zagrać w finale… Pucharu Kaczora Donalda? Zapraszamy do lektury wywiadu z Damianem Wleklakiem, dwukrotnym medalistą MŚ piłkarzy ręcznych.

Wybrzeże Gdańsk po raz ostatni było mistrzem Polski piłkarzy ręcznych w sezonie 2000/01. Grałeś w tamtej drużynie, teraz jesteś jej menedżerem, więc spytam trochę przewrotnie: kiedy zespół sięgnie po kolejny tytuł?

Pracujemy nad tym, i to dość mocno! Wiadomo, że ligowa piłka ręczna bardzo mocno rozwinęła się w naszym kraju. Vive – dzięki dużemu budżetowi, a co za tym idzie sprowadzeniu znakomitych zawodników – ustawiło poprzeczkę bardzo wysoko. W naszych realiach naprawdę ciężko w najbliższej przyszłości zbudować zespół, który będzie z nimi konkurował. A po drodze mamy jeszcze kilka innych drużyn, które musielibyśmy przegonić. Wierzę, jednak że za jakiś czas tak się stanie, bo w ostatnich latach pracowaliśmy w Wybrzeżu naprawdę dobrze, mimo że nie operujemy największymi środkami.

We wspomnianych rozgrywkach pokonaliście w decydującym meczu Orlen w Płocku, mimo że zaczęliście tamto spotkanie fatalnie, przegrywając bodajże 0:6.

Pokazaliśmy wtedy słynny charakter znad morza. Nie pękliśmy w trudnej sytuacji i sięgnęliśmy po złoto. Kilka miesięcy później miałem przyjemność poznawania ludzi, których doprowadziłem do rozpaczy, ponieważ zostałem zawodnikiem Nafciarzy.

Kiedy walczyliście o złoto, miałeś już z nimi podpisany kontrakt?

Nie. Ustaliliśmy z prezesem Krzysztofem Dmoszyńskim, że umowę parafuję dopiero po ostatnim finale, żeby uniknąć spekulacji. Owszem, wcześniej byłem w Płocku i rozmawialiśmy o transferze, ale tylko tyle, nic więcej. Ostateczne warunki ustaliliśmy w szatni, tuż po finale. Ze złotym medalem na szyi miałem przewagę w negocjacjach! Nie wiem, czy mogę zdradzać takie rzeczy, ale w sumie minęło już ponad dziesięć lat, jest przedawnienie, więc czemu by nie.

PILKA RECZNA DGT WYBRZERZE GDANSK-DUNAFERR SE LIGA MISTRZOW 11/11/2000 DAMIAN WLEKLAK FOT. PIOTR NOWAK --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Kuptel, Lijewski, Nilsson, Siódmiak, Suchowicz – niezłą mieliście w tym Wybrzeżu pakę.

Piękne wspomnienia, podobne do tych z czasów kadry. Z tamtych lat wynieśliśmy dużo nie tylko jako zawodnicy, ale i ludzie, w dużej mierze dzięki trenerowi Danielowi Waszkiewiczowi. Był dla nas takim trochę ojcem…

… a niektóre dzieci, jak Marcin Lijewski, bywały niepokorne!

Och, było ich dużo więcej! Ale miało to dobre strony – wychodziliśmy obronną ręką z niejednej opresji, bo trzymaliśmy się razem. Była to taka trochę pierwsza wersja reprezentacji, która powstała potem za Bogdana Wenty. Stworzyliśmy grupę, która po prostu lubiła przebywać w swoim towarzystwie.

W tamtych czasach w Wybrzeżu za bardzo się nie przelewało…

(głośny śmiech) Delikatnie powiedziane. Lijek i Siudym spotkali kiedyś prezesa klubu w supermarkecie. Zarówno oni jak i on jechali po nim z wielkimi wózkami. Tyle tylko że szef wypełnił swój produktami, a chłopaki mieli jedną zupkę chińską. Spytał ich co kupują, a oni odpowiedzieli, że obiad na spółę. No więc szef poratował ich stówką, żeby zjedli trochę godniej.

U nas w klubie nigdy nie było wielkich kokosów. Ale teraz jest stabilnie, jesteśmy na dobrej drodze, żeby było jeszcze lepiej – sponsorzy tego klubu i przyjaciele dają nam dużo od siebie.

Budżet Energii Wybrzeża wynosi obecnie dwa miliony złotych?

Tak. Wzrósł w porównaniu do poprzednich sezonów. Kilka lat temu, po powrocie do ekstraklasy, mieliśmy pewne finansowe turbulencje, ale wiadomo, że tak to jest po przyjściu z pierwszej ligi. Zderzyliśmy się z dużym przeskokiem, trzeba było ratować klub, dlatego uznałem, że rezygnuję z trenerki i biorę się za menedżerkę. Dla mnie i dla kilku innych osób stąd to jest projekt życia, stąd taka decyzja.

Przyprowadzenie poważnego sponsora, jakim jest Energa, do klubu to twoja zasługa, czy kogoś innego?

W Wybrzeże zaangażowanych jest kilkanaście osób i to wszystko hula dzięki nim. Natomiast fajnym zajęciem dla mnie jest to, że mogę podjechać do każdego z naszych sponsorów, wypić z nim kawę i opowiedzieć, co aktualnie dzieje się w klubie.

Nazwisko Wleklak otwiera dużo drzwi? Masz wrażenie, że gdyby na tę kawkę pojechał ktoś inny, to prezes danej firmy niekoniecznie chciałby z nim gadać?

Gdyby sytuacja zrobiła się dramatyczna, to zawsze mogę podeprzeć się Marcinem Lijewskim, w końcu to wielka sława! A tak serio to jeśli człowiek robi coś z pasją i konsekwentnie, to ludzie to docenią niezależnie od jego nazwiska. Jak mawia Adam Nawałka, najważniejsza jest powtarzalność.

Gdansk, 11.10.2016 EKSTRAKLASA PILKA RECZNA PGNiG SUPERLIGA MECZ Wybrzeze Gdansk - Orlen Wisla Plock POLISH HANDBALL LEAGUE GAME Wybrzeze Gdansk - Orlen Wisla Plock NZ trener coach damian wleklak , ramon oliveira FOT. WOJCIECH FIGURSKI / 400mm.pl

W sumie kiedy zrezygnowałeś z ławki trenerskiej dla menedżerki, nieco się zdziwiłem. Dla mnie masz fajne predyspozycje do tego, żeby szkolić.

Na pewno wrócę do tego zawodu, uważam, że jest moim powołaniem. Dałem sobie z nim na razie spokój, bo zmusiły mnie do tego wspomniane okoliczności. Nie byłem jednak zestresowany, wiedziałem, że Marcin da sobie radę na ławce.

Jak układa się współpraca Wleklak – Lijewski? Lepiej niż na boisku?

Zdecydowanie gorzej! Mamy różne charaktery, więc czasem dochodzi do spin. Wtedy dajemy sobie po razie po twarzy i już, sytuacja wyjaśniona. Oczywiście żartuję.

Mamy też wspólne radości, generalnie to idziemy w tę samą stronę, choć czasem innymi drogami (śmiech). Czasem jak obserwuje trening, to ciągnie mnie na parkiet, żeby coś powiedzieć zawodnikom. Jednak powstrzymuje się, nie chcę im robić w głowach za dużo szumu. Muszą wiedzieć, kogo mają się słuchać, tą osobą jest w tym momencie Marcin a nie ja.

Dlaczego warto przyjść na Wybrzeże? Zareklamuj się, w Trójmieście panuje spora sportowa konkurencja.

Gwarantujemy dużą huśtawkę nastrojów. Potrafimy doprowadzić kibica do szewskiej pasji, a potem do niesamowitej euforii. Działamy trochę jak reprezentacja Bogdana Wenty, tylko w mniejszej skali. I potrzebujemy ciut więcej niż 15 sekund, żeby coś zmienić.

Dla ludzi z Gdańska i okolic ważne powinno być to, że mogą zobaczyć wychowanków w barwach naszego klubu. Są to gracze mający w sobie dużo pozytywnej agresji, którą dobrze się ogląda z trybun.

Tych wychowanków może być zresztą coraz więcej, bo mamy trzy drużyny juniora młodszego i trzy juniora starszego. Nie wiem, czy w Superlidze jest jakiś inny klub, który może się pochwalić taką liczbą zespołów. W tych grupach kilku zawodników rokuje naprawdę dobrze.

No to jestem ciekaw, czy zrobią taką karierę jak ty. Wróćmy do czasów Orlenu: trafiasz do płockiego klubu i…

…w mojej głowie zawsze była Bundesliga, liczyłem, że się do niej szybko wypromuję. Niestety, po pierwszym sezonie w naftowym klubie przytrafiła mi się kontuzja kręgosłupa. To mnie mocno zatrzymało.

Powiedz coś więcej o tym urazie.

Miałem problemy z odcinkami L4 i L5 kręgosłupa, dysk był „wywalony” na prawą stronę, moja noga praktyczne już się nie ruszała, sytuacja wyglądała naprawdę kiepsko. Jestem wdzięczny doktorowi Klocowi z Gdańska, zoperował mnie na tyle dobrze, że mogłem grać jeszcze koło dekady i zdobyć dwa medale mistrzostw świata. A w tamtych czasach to nie był taki oczywisty zabieg, z tego co wiem byłem jedną z pierwszych osób w Polsce, która go przeszła.

Czas spędzony w Płocku wspominam jednak bardzo dobrze, szczególnie grę w tej małej Blaszak Arenie. Atmosfera tam była świetna, generalnie kibice Wisły byli bardzo zagorzali. Jeździli za nami po całej Polsce, nie tylko na mecze klubu. Pamiętam, że po jednym ze spotkań kadry świętej pamięci Tomek, jeden z najwierniejszych fanów jakich poznałem, siedział na… masce jadącego samochodu i machał do nas szalikiem, kiedy byliśmy w autokarze obok. Świetne wspomnienie, podobnie jak to z urodzinami moich synów. Obaj przyszli na świat właśnie w Płocku.

Do wymarzonej Bundesligi  w końcu trafiłeś, ale już jako starszy pan, mając 33 lata. Wziął cię klub GWD Minden.

Gdyby zdrowie dopisywało, a era Bogdana Wenty nastała wcześniej, to pewnie wypromowałbym się do Niemiec w kadrze jako młodszy chłopak. Tymczasem gdy ja zaczynałem grę w reprezentacji, to byliśmy wtedy… mistrzami Afryki, czyli wygrywaliśmy na dużych turniejach głównie z drużynami z tego kontynentu, europejskie zespoły raczej nas lały. W takiej sytuacji ciężko zwrócić na siebie uwagę poważnego klubu.

Szczerze to uważam jednak, że nawet gdybym trafił do Bundesligi wcześniej, to furory bym tam nie zrobił. W tym sensie, że w tych najlepszych klubach, czyli od piątego miejsca w górę, grali już ludzie, którzy byli naprawdę wielkimi zawodnikami.

DAMIAN WLEKLAK, BOGDAN WENTA, ARTUR SIODMIAK - RADOSC NIEMCY - POLSKA 25-27 PILKA RECZNA MEZCZYZN, MISTRZOSTWA SWIATA - NIEMCY 2007 GRUPA C HALLE (WESTFALEN), GERRY WEBER STADION; 22. 01 2007 / NIEMCY FOTO LUKASZ GROCHALA / AGENCJA PRZEGLAD SPORTOWY --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

W Minden występowałeś przez dwa sezony.

Do zespołu wprowadzał mnie Frank von Behren, w przeszłości znakomity reprezentant Niemiec. Toczyliśmy tam zacięte boje choćby w spotkaniach derbowych przeciwko TuS N-Lubbecke, a więc drużynie, w której grali w przeszłości Artur Siódmiak, Michał Jurecki czy Tomek Tłuczyński.

W Minden miałem drugą operację na kręgosłup. Dużo po niej trenowałem, ale nie mogłem dojść do siebie. W końcu uznałem, że mam dzieci, więc nie chcę zostać inwalidą i odpuszczam. Dlatego odszedłem, mimo że po spadku z Bundesligi miałem ofertę, żeby dalej grać i prowadzić zespół rezerw. Odmówiłem i w sumie nie żałuję. Ja jestem Polakiem z krwi i kości, czyli lubię jak coś się dzieje. A tam wszystko było tak poukładane, że… się nudziłem.

Ja bardzo lubię duże wyzwania, takie jak problemy do rozwiązania. Oczywiście sam się często przez to spalam, ale i tak nie zamierzam unikać takich sytuacji.

Pomiędzy grą w Płocku i Minden, trafiłeś do Austrii, do klubu Alpla HC Hard. Skąd w ogóle ten kierunek? Do dziś tamtejsza liga nie cieszy się specjalną renomą.

Po siedmiu latach w Wiśle po prostu chciałem zmienić otoczenie, mimo że jak wspomniałem czułem się tam fajnie. W grę wchodziła tylko zagranica, miałem ochotę poznać nową kulturę i język. Oczywiście myślałem głównie o Niemczech i Hiszpanii, skończyło się na biednym bracie Bundesligi, czyli Austrii. W moim klubie było tylko czterech zawodników na profesjonalnych kontraktach. Resztę stanowili amatorzy, łączący sport z pracą. Mimo tego trafiliśmy do finału Pucharu Kaczora Donalda, czyli Challenge Cup. Dopiero tam obili nas Rumuni.

Jakie nietypowe zawody wykonywali twoi koledzy?

Sponsorem klubu była wspomniana firma Alpla, która produkowała plastikowe butelki. Kiedyś współpracowali z firmą Żywiec, nie wiem czy nadal to robią, w każdym razie jej właściciel był niesamowitym gościem. On dawał chłopakom pracę, co ciekawe kiedyś spotkałem go w kaloszach i z łopatą, jak kopał trawnik przy fabryce.

Zawodnicy pracowali u niego od 8 do 13, potem była sjesta, więc jakoś specjalnie ich nie tyrał. Natomiast bywało ciężko z innego powodu – Austriacy lubili się napić i zabawić. W związku z tym przychodzili na mecze w różnym stanie. Czasem zagrałeś do takiego gościa na koło kilkanaście piłek, a on rzucił trzy bramki, bo akurat noc wcześniej dał mocno w palnik (śmiech). Szefa to jednak nie obchodziło, wymagał zwycięstw, więc ci faceci, mimo że skacowani, musieli z siebie dawać wszystko.

Zanim wyjechałeś do Austrii, zagrałeś na pamiętnym mundialu, na którym Polska zdobyła srebro. Wielka reprezentacja rodziła się rok wcześniej, na ME w Szwajcarii, gdzie miałem okazję być jako korespondent Przeglądu Sportowego. 

Myślę, że zespół był mocny już dużo wcześniej. Tyle że potrzebowaliśmy takiego lidera, jakim był Bogdan Wenta, i takiego mentora, jakim był Daniel Waszkiewicz. Turniej w Szwajcarii kojarzy mi się jednak z wieloma groteskowymi sytuacjami. Po ostatnim meczu imprezy, w Bazylei z Niemcami, wszedłem do szatni i zobaczyłem, że wszyscy mają grobowe miny. Byliśmy załamani wynikiem i dziwacznym splotem wydarzeń, które miały tam miejsce. Nie będę ich teraz zdradzał, musiałbym ci o tym opowiadać godzinę. W każdym razie gdy zobaczyliśmy, że na brzuchu jednego z kolegów… odcisnęła się piłka po mocnym rzucie rywala, coś w nas pękło i zaczęliśmy płakać ze śmiechu. Gdyby ktoś wszedł wtedy do szatni, pomyślałby „co za idioci. Właśnie przegrali ważny mecz, a cieszą się nie wiadomo z czego”. Z kolegami z ekipy Wenty często wspominamy tę sytuację, zawsze się z niej śmiejemy.

Uważam, że to jest nasz największy „medal” – od lat tworzymy naprawdę niesamowitą grupę sportowców i będziemy ją tworzyć zawsze.

 ROZMAWIAŁ KAMIL GAPIŃSKI

Fot. główne Kamil Gapiński, newspix.pl, 400mm.pl

Opublikowane 11.01.2019 15:03 przez

Kamil Gapinski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
04.08.2020

Wojciech Szczęsny, czyli najlepszy bramkarz we Włoszech. A może i na świecie?

Wojciech Szczęsny wybrany najlepszym golkiperem w Serie A. Jeśli zastanawiacie się, jak duży postęp zrobiła polska piłka w ostatnich latach, to podpowiedzieć może wam to, że taka wiadomość dziś w zasadzie jest przyjmowana z oczywistością. Że „Tek” jest gwiazdą Juventusu i całej włoskiej ligi? Wiadomo, od kiedy wskoczył między słupki za Gianluigiego Buffona. Pozostaje więc […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Magazyn Lig Egzotycznych – Luksemburg

Ach, jak my lubimy ten program. Ponad godzinka całkowitego oderwania od codzienności. I tym razem nie było inaczej. Czy Legia Warszawa zlekceważyła zespół Dudelange w eliminacjach Ligi Europy w 2018 roku? Czy ŁKS Łódź w obecnej formie miałby szansę na zdobycie mistrzostwa Luksemburga? Adam Kotleszka zaprasza na Magazyn Lig Egzotycznych na Kanale Sportowym, w którym […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Koronawirus tym razem w Lechii. Brak logiki i rozsądku również

Słuchajcie, my mamy tak małe oczekiwania względem polskiej piłki, że czasami wszystko czego chcemy, to logika. Niech jedni z drugimi robią coś logicznie, jak nie wyjdzie, to nie wyjdzie, ale przynajmniej próbowali działać z sensem. Nie po omacku, nie na hurra. Z sensem. Niestety te oczekiwania są chyba na wyrost. Najnowszy dowód? Koronawirus. Zaczęło się […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Korona wraca w ręce miasta, czyli przeżyje

To nie było wcale oczywiste, to nie było wcale łatwe. Korona Kielce przystąpi do rozgrywek I ligi, ba, prawdopodobnie przystąpi do nich z trenerem, kilkunastoma zawodnikami, przy dobrych wiatrach nawet z kibicami na trybunach oraz jakimś logicznym człowiekiem w zarządzie. Dzisiaj zamyka się kwestia dokapitalizowania spółki, ale co ważniejsze – dzisiaj Korona wreszcie uwalnia się […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Stefański: Nikt nie powinien puścić na boisko zawodnika niezbadanego

– Jeśli chodzi o wcześniejsze, a więc obecnie obowiązujące regulacje – tam od początku dużo wytycznych wskazywało na odpowiedzialność lekarzy klubowych. Wprost było powiedziane, że najlepsze procedury nie zwolnią klubu z opracowania własnych. Zadaniem komisji jest przygotowanie wersji – tak, ale to nikogo nie zwalnia z odpowiedzialności za własne postępowanie. Tak samo w przypadku Wisły […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Ekstraklasa jak zwykle traci indywidualności. Felix na testach medycznych w Sivassporze

Zawsze to jakaś radość, gdy wyróżniające się postacie z Ekstraklasy zostają w tym naszym grajdole, bo indywidualności mamy tyle, co kot napłakał. A jak jeszcze wyciągają nam je kluby z trzeciej europejskiej ligi, pokazując, że my jesteśmy w czwartej, można się załamać. Dlatego transfery wewnątrz rozgrywek Ramireza, Mladenovicia czy Lopesa były dobrą wiadomością nie tylko […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Finał last minute, koronawirus i walkowery – unikalny finisz ligi rumuńskiej

Przyzwyczailiśmy się już, że w lidze rumuńskiej nic nie jest proste. Może to kwestia wieloletniej działalności takich asów jak Gigi Becali, może to po prostu kwestia biedy w poszczególnych klubach, która przekłada się też na zachowanie władz ligi. Fakty są takie, że raz na jakiś czas dobiegają z tamtego regionu wieści o rzeczach absolutnie niewytłumaczalnych. […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Sitek, Bielica, Benedyczak – jedenastka najlepszych młodzieżowców w I lidze

Przemysław Płacheta, Radosław Majecki, Jakub Łabojko, Jakub Moder, Grzegorz Szymusik… W ostatnich latach wyliczanka młodzieżowców, którzy pokazali się na zapleczu Ekstraklasy była całkiem okazała. Wielu z nich w mniejszym lub większym stopniu zaistniało w najwyższej lidze, dlatego warto przyjrzeć się ich następcom. Którzy przedstawiciele zdolnej młodzieży najlepiej spisywali się w minionym sezonie pierwszej ligi? Przygotowaliśmy […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Tymczasem w Holandii. Czy będzie otwarcie męskich lig dla piłkarek?

Ma dziewiętnaście lat, nazywa się Ellen Fokkema, jest utalentowaną piłkarką. I za chwilę może pograć w męskiej drużynie VV Foarut. KNVB dała zielone światło. Istotny jest tutaj kontekst. Generalnie w Holandii dozwolone są mieszane drużynki do U19. Historię mają długą – do U12 były dozwolone już w 1986. Po dziesięciu latach podwyższono ten limit wiekowy. […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

PRASA. Stokowiec odpowiada na zarzuty: „Nie chcę taplać się w szambie”

– Rzeczywiście była w drużynie duża sielanka i spore rozpuszczenie. Myślę, że kibice mieli dosyć takiej bardzo aroganckiej drużyny. […] Mówiąc wprost, nie chciałbym wchodzić do tego szamba i się w nim taplać. Myślę, że nie mam się czego wstydzić, odbudowałem kilku doświadczonych piłkarzy, wprowadziłem wielu młodych – mówi „Przeglądowi Sportowemu” Piotr Stokowiec, który odpowiada na […]
04.08.2020
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020