post Avatar

Opublikowane 11.01.2019 15:03 przez

Kamil Gapinski

Z kim negocjował w szatni po finale MP transfer z Gdańska do Płocka? Jaki jeden produkt mieli w dużym wózku w supermarkecie spłukani Marcin Lijewski i Artur Siódmiak? Co wspólnego ma Wybrzeże z kadrą Wenty? Przez jaką kontuzję nie mógł ruszać nogą? W jakim kraju grał z kolegami z drużyny, którzy byli na kacu? Jak to jest zagrać w finale… Pucharu Kaczora Donalda? Zapraszamy do lektury wywiadu z Damianem Wleklakiem, dwukrotnym medalistą MŚ piłkarzy ręcznych.

Wybrzeże Gdańsk po raz ostatni było mistrzem Polski piłkarzy ręcznych w sezonie 2000/01. Grałeś w tamtej drużynie, teraz jesteś jej menedżerem, więc spytam trochę przewrotnie: kiedy zespół sięgnie po kolejny tytuł?

Pracujemy nad tym, i to dość mocno! Wiadomo, że ligowa piłka ręczna bardzo mocno rozwinęła się w naszym kraju. Vive – dzięki dużemu budżetowi, a co za tym idzie sprowadzeniu znakomitych zawodników – ustawiło poprzeczkę bardzo wysoko. W naszych realiach naprawdę ciężko w najbliższej przyszłości zbudować zespół, który będzie z nimi konkurował. A po drodze mamy jeszcze kilka innych drużyn, które musielibyśmy przegonić. Wierzę, jednak że za jakiś czas tak się stanie, bo w ostatnich latach pracowaliśmy w Wybrzeżu naprawdę dobrze, mimo że nie operujemy największymi środkami.

We wspomnianych rozgrywkach pokonaliście w decydującym meczu Orlen w Płocku, mimo że zaczęliście tamto spotkanie fatalnie, przegrywając bodajże 0:6.

Pokazaliśmy wtedy słynny charakter znad morza. Nie pękliśmy w trudnej sytuacji i sięgnęliśmy po złoto. Kilka miesięcy później miałem przyjemność poznawania ludzi, których doprowadziłem do rozpaczy, ponieważ zostałem zawodnikiem Nafciarzy.

Kiedy walczyliście o złoto, miałeś już z nimi podpisany kontrakt?

Nie. Ustaliliśmy z prezesem Krzysztofem Dmoszyńskim, że umowę parafuję dopiero po ostatnim finale, żeby uniknąć spekulacji. Owszem, wcześniej byłem w Płocku i rozmawialiśmy o transferze, ale tylko tyle, nic więcej. Ostateczne warunki ustaliliśmy w szatni, tuż po finale. Ze złotym medalem na szyi miałem przewagę w negocjacjach! Nie wiem, czy mogę zdradzać takie rzeczy, ale w sumie minęło już ponad dziesięć lat, jest przedawnienie, więc czemu by nie.

PILKA RECZNA DGT WYBRZERZE GDANSK-DUNAFERR SE LIGA MISTRZOW 11/11/2000 DAMIAN WLEKLAK FOT. PIOTR NOWAK --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Kuptel, Lijewski, Nilsson, Siódmiak, Suchowicz – niezłą mieliście w tym Wybrzeżu pakę.

Piękne wspomnienia, podobne do tych z czasów kadry. Z tamtych lat wynieśliśmy dużo nie tylko jako zawodnicy, ale i ludzie, w dużej mierze dzięki trenerowi Danielowi Waszkiewiczowi. Był dla nas takim trochę ojcem…

… a niektóre dzieci, jak Marcin Lijewski, bywały niepokorne!

Och, było ich dużo więcej! Ale miało to dobre strony – wychodziliśmy obronną ręką z niejednej opresji, bo trzymaliśmy się razem. Była to taka trochę pierwsza wersja reprezentacji, która powstała potem za Bogdana Wenty. Stworzyliśmy grupę, która po prostu lubiła przebywać w swoim towarzystwie.

W tamtych czasach w Wybrzeżu za bardzo się nie przelewało…

(głośny śmiech) Delikatnie powiedziane. Lijek i Siudym spotkali kiedyś prezesa klubu w supermarkecie. Zarówno oni jak i on jechali po nim z wielkimi wózkami. Tyle tylko że szef wypełnił swój produktami, a chłopaki mieli jedną zupkę chińską. Spytał ich co kupują, a oni odpowiedzieli, że obiad na spółę. No więc szef poratował ich stówką, żeby zjedli trochę godniej.

U nas w klubie nigdy nie było wielkich kokosów. Ale teraz jest stabilnie, jesteśmy na dobrej drodze, żeby było jeszcze lepiej – sponsorzy tego klubu i przyjaciele dają nam dużo od siebie.

Budżet Energii Wybrzeża wynosi obecnie dwa miliony złotych?

Tak. Wzrósł w porównaniu do poprzednich sezonów. Kilka lat temu, po powrocie do ekstraklasy, mieliśmy pewne finansowe turbulencje, ale wiadomo, że tak to jest po przyjściu z pierwszej ligi. Zderzyliśmy się z dużym przeskokiem, trzeba było ratować klub, dlatego uznałem, że rezygnuję z trenerki i biorę się za menedżerkę. Dla mnie i dla kilku innych osób stąd to jest projekt życia, stąd taka decyzja.

Przyprowadzenie poważnego sponsora, jakim jest Energa, do klubu to twoja zasługa, czy kogoś innego?

W Wybrzeże zaangażowanych jest kilkanaście osób i to wszystko hula dzięki nim. Natomiast fajnym zajęciem dla mnie jest to, że mogę podjechać do każdego z naszych sponsorów, wypić z nim kawę i opowiedzieć, co aktualnie dzieje się w klubie.

Nazwisko Wleklak otwiera dużo drzwi? Masz wrażenie, że gdyby na tę kawkę pojechał ktoś inny, to prezes danej firmy niekoniecznie chciałby z nim gadać?

Gdyby sytuacja zrobiła się dramatyczna, to zawsze mogę podeprzeć się Marcinem Lijewskim, w końcu to wielka sława! A tak serio to jeśli człowiek robi coś z pasją i konsekwentnie, to ludzie to docenią niezależnie od jego nazwiska. Jak mawia Adam Nawałka, najważniejsza jest powtarzalność.

Gdansk, 11.10.2016 EKSTRAKLASA PILKA RECZNA PGNiG SUPERLIGA MECZ Wybrzeze Gdansk - Orlen Wisla Plock POLISH HANDBALL LEAGUE GAME Wybrzeze Gdansk - Orlen Wisla Plock NZ trener coach damian wleklak , ramon oliveira FOT. WOJCIECH FIGURSKI / 400mm.pl

W sumie kiedy zrezygnowałeś z ławki trenerskiej dla menedżerki, nieco się zdziwiłem. Dla mnie masz fajne predyspozycje do tego, żeby szkolić.

Na pewno wrócę do tego zawodu, uważam, że jest moim powołaniem. Dałem sobie z nim na razie spokój, bo zmusiły mnie do tego wspomniane okoliczności. Nie byłem jednak zestresowany, wiedziałem, że Marcin da sobie radę na ławce.

Jak układa się współpraca Wleklak – Lijewski? Lepiej niż na boisku?

Zdecydowanie gorzej! Mamy różne charaktery, więc czasem dochodzi do spin. Wtedy dajemy sobie po razie po twarzy i już, sytuacja wyjaśniona. Oczywiście żartuję.

Mamy też wspólne radości, generalnie to idziemy w tę samą stronę, choć czasem innymi drogami (śmiech). Czasem jak obserwuje trening, to ciągnie mnie na parkiet, żeby coś powiedzieć zawodnikom. Jednak powstrzymuje się, nie chcę im robić w głowach za dużo szumu. Muszą wiedzieć, kogo mają się słuchać, tą osobą jest w tym momencie Marcin a nie ja.

Dlaczego warto przyjść na Wybrzeże? Zareklamuj się, w Trójmieście panuje spora sportowa konkurencja.

Gwarantujemy dużą huśtawkę nastrojów. Potrafimy doprowadzić kibica do szewskiej pasji, a potem do niesamowitej euforii. Działamy trochę jak reprezentacja Bogdana Wenty, tylko w mniejszej skali. I potrzebujemy ciut więcej niż 15 sekund, żeby coś zmienić.

Dla ludzi z Gdańska i okolic ważne powinno być to, że mogą zobaczyć wychowanków w barwach naszego klubu. Są to gracze mający w sobie dużo pozytywnej agresji, którą dobrze się ogląda z trybun.

Tych wychowanków może być zresztą coraz więcej, bo mamy trzy drużyny juniora młodszego i trzy juniora starszego. Nie wiem, czy w Superlidze jest jakiś inny klub, który może się pochwalić taką liczbą zespołów. W tych grupach kilku zawodników rokuje naprawdę dobrze.

No to jestem ciekaw, czy zrobią taką karierę jak ty. Wróćmy do czasów Orlenu: trafiasz do płockiego klubu i…

…w mojej głowie zawsze była Bundesliga, liczyłem, że się do niej szybko wypromuję. Niestety, po pierwszym sezonie w naftowym klubie przytrafiła mi się kontuzja kręgosłupa. To mnie mocno zatrzymało.

Powiedz coś więcej o tym urazie.

Miałem problemy z odcinkami L4 i L5 kręgosłupa, dysk był „wywalony” na prawą stronę, moja noga praktyczne już się nie ruszała, sytuacja wyglądała naprawdę kiepsko. Jestem wdzięczny doktorowi Klocowi z Gdańska, zoperował mnie na tyle dobrze, że mogłem grać jeszcze koło dekady i zdobyć dwa medale mistrzostw świata. A w tamtych czasach to nie był taki oczywisty zabieg, z tego co wiem byłem jedną z pierwszych osób w Polsce, która go przeszła.

Czas spędzony w Płocku wspominam jednak bardzo dobrze, szczególnie grę w tej małej Blaszak Arenie. Atmosfera tam była świetna, generalnie kibice Wisły byli bardzo zagorzali. Jeździli za nami po całej Polsce, nie tylko na mecze klubu. Pamiętam, że po jednym ze spotkań kadry świętej pamięci Tomek, jeden z najwierniejszych fanów jakich poznałem, siedział na… masce jadącego samochodu i machał do nas szalikiem, kiedy byliśmy w autokarze obok. Świetne wspomnienie, podobnie jak to z urodzinami moich synów. Obaj przyszli na świat właśnie w Płocku.

Do wymarzonej Bundesligi  w końcu trafiłeś, ale już jako starszy pan, mając 33 lata. Wziął cię klub GWD Minden.

Gdyby zdrowie dopisywało, a era Bogdana Wenty nastała wcześniej, to pewnie wypromowałbym się do Niemiec w kadrze jako młodszy chłopak. Tymczasem gdy ja zaczynałem grę w reprezentacji, to byliśmy wtedy… mistrzami Afryki, czyli wygrywaliśmy na dużych turniejach głównie z drużynami z tego kontynentu, europejskie zespoły raczej nas lały. W takiej sytuacji ciężko zwrócić na siebie uwagę poważnego klubu.

Szczerze to uważam jednak, że nawet gdybym trafił do Bundesligi wcześniej, to furory bym tam nie zrobił. W tym sensie, że w tych najlepszych klubach, czyli od piątego miejsca w górę, grali już ludzie, którzy byli naprawdę wielkimi zawodnikami.

DAMIAN WLEKLAK, BOGDAN WENTA, ARTUR SIODMIAK - RADOSC NIEMCY - POLSKA 25-27 PILKA RECZNA MEZCZYZN, MISTRZOSTWA SWIATA - NIEMCY 2007 GRUPA C HALLE (WESTFALEN), GERRY WEBER STADION; 22. 01 2007 / NIEMCY FOTO LUKASZ GROCHALA / AGENCJA PRZEGLAD SPORTOWY --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

W Minden występowałeś przez dwa sezony.

Do zespołu wprowadzał mnie Frank von Behren, w przeszłości znakomity reprezentant Niemiec. Toczyliśmy tam zacięte boje choćby w spotkaniach derbowych przeciwko TuS N-Lubbecke, a więc drużynie, w której grali w przeszłości Artur Siódmiak, Michał Jurecki czy Tomek Tłuczyński.

W Minden miałem drugą operację na kręgosłup. Dużo po niej trenowałem, ale nie mogłem dojść do siebie. W końcu uznałem, że mam dzieci, więc nie chcę zostać inwalidą i odpuszczam. Dlatego odszedłem, mimo że po spadku z Bundesligi miałem ofertę, żeby dalej grać i prowadzić zespół rezerw. Odmówiłem i w sumie nie żałuję. Ja jestem Polakiem z krwi i kości, czyli lubię jak coś się dzieje. A tam wszystko było tak poukładane, że… się nudziłem.

Ja bardzo lubię duże wyzwania, takie jak problemy do rozwiązania. Oczywiście sam się często przez to spalam, ale i tak nie zamierzam unikać takich sytuacji.

Pomiędzy grą w Płocku i Minden, trafiłeś do Austrii, do klubu Alpla HC Hard. Skąd w ogóle ten kierunek? Do dziś tamtejsza liga nie cieszy się specjalną renomą.

Po siedmiu latach w Wiśle po prostu chciałem zmienić otoczenie, mimo że jak wspomniałem czułem się tam fajnie. W grę wchodziła tylko zagranica, miałem ochotę poznać nową kulturę i język. Oczywiście myślałem głównie o Niemczech i Hiszpanii, skończyło się na biednym bracie Bundesligi, czyli Austrii. W moim klubie było tylko czterech zawodników na profesjonalnych kontraktach. Resztę stanowili amatorzy, łączący sport z pracą. Mimo tego trafiliśmy do finału Pucharu Kaczora Donalda, czyli Challenge Cup. Dopiero tam obili nas Rumuni.

Jakie nietypowe zawody wykonywali twoi koledzy?

Sponsorem klubu była wspomniana firma Alpla, która produkowała plastikowe butelki. Kiedyś współpracowali z firmą Żywiec, nie wiem czy nadal to robią, w każdym razie jej właściciel był niesamowitym gościem. On dawał chłopakom pracę, co ciekawe kiedyś spotkałem go w kaloszach i z łopatą, jak kopał trawnik przy fabryce.

Zawodnicy pracowali u niego od 8 do 13, potem była sjesta, więc jakoś specjalnie ich nie tyrał. Natomiast bywało ciężko z innego powodu – Austriacy lubili się napić i zabawić. W związku z tym przychodzili na mecze w różnym stanie. Czasem zagrałeś do takiego gościa na koło kilkanaście piłek, a on rzucił trzy bramki, bo akurat noc wcześniej dał mocno w palnik (śmiech). Szefa to jednak nie obchodziło, wymagał zwycięstw, więc ci faceci, mimo że skacowani, musieli z siebie dawać wszystko.

Zanim wyjechałeś do Austrii, zagrałeś na pamiętnym mundialu, na którym Polska zdobyła srebro. Wielka reprezentacja rodziła się rok wcześniej, na ME w Szwajcarii, gdzie miałem okazję być jako korespondent Przeglądu Sportowego. 

Myślę, że zespół był mocny już dużo wcześniej. Tyle że potrzebowaliśmy takiego lidera, jakim był Bogdan Wenta, i takiego mentora, jakim był Daniel Waszkiewicz. Turniej w Szwajcarii kojarzy mi się jednak z wieloma groteskowymi sytuacjami. Po ostatnim meczu imprezy, w Bazylei z Niemcami, wszedłem do szatni i zobaczyłem, że wszyscy mają grobowe miny. Byliśmy załamani wynikiem i dziwacznym splotem wydarzeń, które miały tam miejsce. Nie będę ich teraz zdradzał, musiałbym ci o tym opowiadać godzinę. W każdym razie gdy zobaczyliśmy, że na brzuchu jednego z kolegów… odcisnęła się piłka po mocnym rzucie rywala, coś w nas pękło i zaczęliśmy płakać ze śmiechu. Gdyby ktoś wszedł wtedy do szatni, pomyślałby „co za idioci. Właśnie przegrali ważny mecz, a cieszą się nie wiadomo z czego”. Z kolegami z ekipy Wenty często wspominamy tę sytuację, zawsze się z niej śmiejemy.

Uważam, że to jest nasz największy „medal” – od lat tworzymy naprawdę niesamowitą grupę sportowców i będziemy ją tworzyć zawsze.

 ROZMAWIAŁ KAMIL GAPIŃSKI

Fot. główne Kamil Gapiński, newspix.pl, 400mm.pl

Opublikowane 11.01.2019 15:03 przez

Kamil Gapinski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
02.06.2020

Najlepsze zostawili na koniec. Michał Żyro skradł show w hicie w Legnicy

Nie oszukujmy się, nie był to mecz, na który czekaliśmy przez całą kwarantannę. Jest wtorek, jest 20.40, deszcz nasuwa z takim impetem, że piłkarze mogą z miejsca wziąć udział w reklamie szamponu albo bollywoodzkim musicalu. A jednak, kiedy już po 15 minutach mieliśmy dwie bramki i jedną awarię systemu nawadniającego, który włączył się bez wyraźnego […]
02.06.2020
Bukmacherka
02.06.2020

Jastrzębie – Warta, czyli smakowita środowa przystawka

Ofensywna machina trenera Jarosława Skrobacza kontra konsekwentna do bólu Warta Poznań. Tak zapowiada nam się środowa przystawka przed daniem głównym w pierwszej lidze. Choć prawdę mówiąc równie dobrze daniem głównym można nazwać to spotkanie. Dwie drużyny z czołówki powalczą o cenne punkty, a my podpowiadamy, co warto obstawić w eWinner. GKS Jastrzębie – Warta Poznań […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Pierwsza liga odmrożona? Nie widać. Festiwal bryndzy na zapleczu Ekstraklasy

Cholernie czekaliśmy na powrót Ekstraklasy i choć zdawaliśmy sobie sprawę, że z poziomem może być różnie, zresztą – było różnie, to jednak nie możemy być po pierwszej kolejce specjalnie rozczarowani. Piłeczka wróciła, kilka meczów stało znośnie z jakością, no, bywało gorzej i przed pandemią. Dzisiaj natomiast wróciła pierwsza liga, na którą czekali jeszcze więksi zapaleńcy […]
02.06.2020
Bukmacherka
02.06.2020

Podbeskidzie po restarcie. Czy utrzyma formę strzelecką?

Wieczór z pierwszą ligą? Czemu nie! Zwłaszcza, gdy mamy okazję zobaczyć w akcji dwie drużyny walczące o awans. Podbeskidzie, lider rozgrywek, świetnie rozpoczęło wiosnę. Olimpia Grudziądz? Nieco gorzej. Dlatego restart będzie dla obydwu drużyn ważny. Jedni mogą udowodnić, że dobra forma nie była przypadkiem, drudzy, że stać ich na więcej niż pokazali do tej pory. […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Jak Hansi Flick odmienił Bayern?

Monachium zakochało się w Hansi Flicku. Dwadzieścia pięć meczów, dwadzieścia dwa zwycięstwa, jeden remis, dwie porażki. Żaden trener Bayernu od 1965 roku nie miał tak dobrego startu we wszystkich rozgrywkach. A przecież wcale nie musiało być kolorowo. Przejmował Bayern w trudnym momencie. Dostawał rozgoryczony, zmęczony i niewykorzystujący swojego potencjału zespół po odchodzącym w niesławie Niko […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

#AleNumer – konkurs z nagrodami – ile będzie rzutów karnych?

Aż pięć rzutów karnych zostało podyktowanych w ostatniej kolejce Ekstraklasy. Niektóre wynikające z błędów technicznych (ręka Zwolińskiego), inne powiedzmy, że z pewnej dozy nieroztropności (latający łokieć Petraska). Skoro jedenastki są na topie, to tym razem w konkursie #AleNumer pytamy was właśnie o to, ile razy piłkarze Ekstraklasy będą w tej kolejce strzelać z wapna. Już […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Cygan: Powrót Rakowa do Częstochowy jesienią jest realny

Dzisiejsza decyzja Komisji ds. Licencji to dla Rakowa Częstochowa słodko-gorzka pigułka. Z jednej strony licencja jest, można grać w Ekstraklasie, z drugiej – każdy mecz w Bełchatowie w 2021 roku będzie oznaczał 30 tysięcy złotych kary. Jak przyjęto te werdykty w Częstochowie? Dlaczego w Bełchatowie Raków będzie wpuszczał kibiców nawet, jeśli będzie to nieopłacalne? Czy […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

„Za wcześnie, Piotrek”. Kowal żegna Piotra Rockiego

Rok 2020 to jakiś pieprzony żart. Nieporozumienie. Chciałbym, żeby już się skończył, a to ledwie połowa. Wczoraj kolejny cios. Odszedł Piotr Rocki. Ostatni raz widziałem się z nim rok temu, bo Piotrek przeprowadził się na Śląsk, więc siłą rzeczy nasz kontakt nie był tak mocny, jak wcześniej. Natomiast gdy pojawił się w Warszawie, to oczywiście, […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Komu przerwa pomogła, komu zaszkodziła, czyli czego spodziewać się po I lidze?

Nie, nie odwołamy się po raz setny do cytatu „zęby swędzą…” na myśl o powrocie pierwszej ligi. Ale nie będziemy też ukrywać, że gdy myślimy o pierwszym gwizdku na zapleczu Ekstraklasy, na naszych twarzach gości uśmiech. Domyślamy się jednak, że nie wszyscy są tak szczęśliwi, jak my. Były kluby, którym przymusowa przerwa w rozgrywkach dostarczyła […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Deadline? To jakieś amerykańskie czasopismo?

Żyjemy w świecie nieustającej gonitwy. Nie ma żadnego przypadku w tym, że słówko „deadline” zrobiło karierę nie tylko w siedzibach wielkich korporacji, które uwielbiają zaśmiecać/wzbogacać (sami wybierzcie) nasz język tego typu terminami. Ci, którzy się wyłamują, potrafiąc przeciwstawić się tej „dyktaturze”, często zyskują status podziwianych buntowników. I właśnie dlatego musimy bardzo szczerze przyznać, że trochę […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Kara za korupcję dla Cracovii coraz bliżej

Gdy po raz pierwszy poruszyliśmy ten temat na naszych łamach, część komentujących była przekonana, że skończy się na naszym szczerym oburzeniu. Dziś już wiemy, że wręcz przeciwnie. Korupcja, której dopuściła się Cracovia w sezonie 2003/04, była bezkarna naprawdę długo, ale zdaje się, że PZPN ma zamiar wkrótce skorygować ten błąd. Związek poinformował, że jego rzecznik […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Marek Kozioł: „Mam nadzieję, że nasz występ to nie był jednorazowy wybryk”

– Wiadomo, że jak nie szło – na przykład w Mielcu, gdzie przesiadywałem podczas meczów na trybunach, nie łapiąc się nawet do meczowej osiemnastki – to człowiek się zaczynał zastanawiać, czy jest sens dalej to ciągnąć. Tym bardziej że to był taki okres, gdy do piłki trzeba było bardziej dokładać niż na niej zarabiać. Może […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Lublin zamiast Narodowego. Finał Pucharu Polski w wersji oszczędnościowej

Gdyby nie ta pieprzona pandemia, bylibyśmy już miesiąc po finale Pucharu Polski na Narodowym. Stadion jak zwykle byłby pełny, tętniłby życiem. Cóż, pewnie nie obyłoby się też bez jakiejś mniejszej czy większej aferki, natomiast w gruncie rzeczy mielibyśmy święto. Ale to za wcześniej za rok. Finał Pucharu trzeba było przenieść. Nowa arena? Arena Lublin. Wiadomo, […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Licencyjny odsiew w pierwszej lidze. Czołowe kluby bez zgody na grę w Ekstraklasie

Proces licencyjny w pierwszej lidze okazał się prawdziwym sitem, które na dziś eliminuje z walki o awans kilka czołowych drużyn. Komisja Licencyjna nie miała litości – gilotyna ścinała kolejne głowy. Czy nas to dziwi? Niespecjalnie. Czy nas to martwi? Tak, jak najbardziej. Dlatego, że w momencie, gdy do Ekstraklasy mogą wejść trzy drużyny, okazuje się, […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Komisja podjęła decyzję – wszystkie kluby Ekstraklasy z licencją na sezon 2020/21

No i wszystko jasne, jeżeli chodzi o decyzje Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN. Jeżeli chodzi o licencje na występy w przyszłym sezonie PKO Bank Polski Ekstraklasy, otrzymały ją wszystkie kluby obecnie będące w najwyższej klasie rozgrywkowej. Choć trzeba zaznaczyć, że w niektórych przypadkach licencji towarzyszą dodatkowe obostrzenia. Zacznijmy najpierw od klubów, którym PZPN wyznaczył dodatkowe […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Chyba ostatni wywiad z Piotrem Rockim. Takim go zapamiętamy

Wciąż nie do końca dowierzamy w to, co się stało – przed północą zmarł Piotr Rocki, facet, który w naszym mniemaniu był nie do zdarcia. I nie do podrobienia, bo mówimy o jednym z barwniejszych ligowców ostatnich czasów. Postaramy się uczcić jego pamięć, ale na razie chcielibyśmy przypomnieć wywiad, który dwa miesiące temu przeprowadził z […]
02.06.2020
Weszło
02.06.2020

Ostatnia runda Mateusza Wieteski w Legii? Anglicy poważnie zainteresowani

We wtorkowej prasie echa pierwszej kolejki Ekstraklasy po odmrożeniu piłki, Mateusz Wieteska na celowniku Middlesbrough, Maciej Bartoszek wzniecający ogień w Koronie, rozmowy z Flavio Paixao i ministrem sportu.  PRZEGLĄD SPORTOWY Pierwsza ligowa kolejka w nowej rzeczywistości już za nami. Czy PKO BP Ekstraklasa zdała egzamin? – Zespoły nie musiały kombinować z rozdzielaniem piłkarzy po szatniach. […]
02.06.2020
Bukmacherka
02.06.2020

Chrobry wraca do gry, czy podtrzyma dobrą passę?

Kiedy na restarcie rozgrywek czeka nas mecz drużyn, które ligowe granie 2020 roku rozpoczęły z przytupem, nie możemy przejść obok niego obojętnie. Stomil Olsztyn i Chrobry Głogów wciąż nie mają pewnego utrzymania. W dodatku sąsiadują ze sobą w ligowej tabeli, więc wygrana w tym starciu jest szczególnie cenna. Dlatego też podpowiadamy, jak typować mecz olsztynian […]
02.06.2020