Sytuacja Joanny Jędrzejczyk jest jak żywcem wyjęta z hollywoodzkiego hitu. Bohaterka przez lata była na szczycie, potem zaliczyła bolesny upadek, który niemal nie skończył się tragicznie. Podniosła się jednak, odbudowała i dziś ma szansę wrócić na tron. Żeby było jeszcze pikantniej, naprzeciwko niej staje rywalka, z którą ma do wyrównania rachunki z dawnych lat. W kinie moglibyśmy być pewni happy endu. A jak będzie w klatce w Toronto?

Szewczenko staje Jędrzejczyk na drodze do spełnienia marzeń

Im bliżej walki, tym większy ogień – mówi wprost polska wojowniczka. Jasne, powiecie, jakie znaczenie ma to gadanie i cały trash talking przed pojedynkiem? Powiedzieć można wszystko, co ślina na język przyniesie. Można obrażać rywalkę, opowiadać o swojej sile, pewności siebie i zdecydowaniu, ale i tak wszystko boleśnie weryfikuje klatka. Pewnie. Rzecz w tym, że u znanej z ostrych wypowiedzi Jędrzejczyk coś jakby się zmieniło. I to zdecydowanie na lepsze.

Uzależniona od wygrywania

Polka przez lata była absolutną dominatorką kategorii słomkowej (w limicie do 52,1 kg). Obijała kolejne rywalki, wygrywała w imponującym stylu, zyskując rzesze fanów. Choć niektórym trudno w to uwierzyć, ta drobna dziewczyna z Olsztyna stała się największą gwiazdą polskiego MMA na świecie, a być może nawet polskiego sportu w ogóle. Sama JJ zresztą nie pozwalała o tym zapomnieć, na każdym kroku podkreślając, jak wybitną zawodniczką jest.

Nieco ponad rok temu szykowała się do pierwszej walki z Rose Namajunas. Amerykanka z litewskimi korzeniami była ostatnią przeszkodą do wyrównania przez Polkę rekordu sześciu skutecznych obron pasa UFC.

Wygrywanie jest uzależniające. Moją największą obawą jest lęk przed porażką. Chcę zakończyć karierę niepokonana. To moje marzenie i zrobię absolutnie wszystko, co w mojej mocy, żeby się spełniło. Boję się porażki, dlatego nie pozwolę, żeby do niej doszło. Tuż przed walką nie czuję presji. Cała ciężka praca już została wykonana, teraz trzeba tylko pokazać wszystkim, kim naprawdę jestem. Przed wejściem do oktagonu modlę się po raz ostatni, biorę wielki, głęboki oddech i jestem w domu – opowiadała przed walką z Namajunas.

Problem w tym, że wtedy, na początku listopada 2017 roku, Joanna w klatce nie była sobą. Tuż przed walką wydarzyło się coś niedobrego, Polka nie mogła zbić wagi do wyśrubowanego limitu kategorii słomkowej. Na dwa dni przed pojedynkiem ważyła ponad 60 kilogramów, co oznaczało konieczność zbijania wagi w ekspresowym tempie. Udało się, ale… W oktagonie obok Namajunas nie pojawiła się „Joanna Champion”, tylko bardzo przeciętna Joanna. Joanna, która padła na deski już w pierwszej rundzie. Początkowo mówiła tylko, że rywalka zaskoczyła ją siłą uderzenia, a także, że wróci silniejsza. Po miesiącu się otworzyła i zdradziła prawdziwe przyczyny porażki.

Cieszę się, że żyję

Osoby, z którymi współpracowałam doprowadziły mnie do krytycznego stanu. W nocy z czwartku na piątek musiałam stawić czoła 14 godzinom ciężkiego zbijania wagi. To nie był łatwy proces, ale przyświecało mi jedno: ja muszę zrobić wagę i mówiłam swojej pani doktor, że stanę w limicie niezależnie od tego, czy będę musiała przekopać wąwóz, czy siedzieć w wannie z wodą o temperaturze nie wiadomo jakiej. Musiałam to zrobić – opowiadała w „Przeglądzie Sportowym”. – Tydzień przed walką byłam o wiele lżejsza, potem waga nagle skoczyła. Moja dietetyczka i doktor nie były w stanie jej zbić. W nocy z czwartku na piątek miałam do zrzucenia 7,5 kilograma. To jest bardzo dużo i teraz jestem szczęśliwa, że w ogóle funkcjonuję i żyję. Wielokrotnie się słyszy o zawodnikach, którym stało się coś niekorzystnego na zdrowiu lub zmarli po zbijaniu wagi. Ja zbyt mocno cenię życie, by powtórzyć takie coś. To był cud. Ja cały czas, przez te 14 godzin, modliłam się, by to wyszło. 5 minut przed 11 rano stanęłam na wadze w limicie 115 funtów. Teoretycznie to było nie do zrobienia. Wchodząc po raz 10 do wanny myślałam tylko o tym, jaki to będzie wstyd, że mistrzyni przy szóstej obronie nie zmieściła się w limicie.

Udało się i pełen sukces? No, niestety – nic za darmo. Ekstremalne zbijanie wagi zawsze niesie za sobą potworne koszty. Jędrzejczyk tuż przed pojedynkiem z niesamowicie groźną rywalką, która chciała za wszelka cenę wygrać i urwać jej głowę, była w takim stanie, że powinna leżeć w szpitalu pod uważną opieką lekarzy. A tymczasem ona musiała wyjść do klatki…

Na drugi dzień, kiedy próbowałam założyć skarpetkę, poczułam straszne mrowienie w nogach i zrozumiałam, że coś jest nie tak z moim organizmem. Myślami już byłam w walce, a moje ciało zaczęło odmawiać mi posłuszeństwa. Mój układ nerwowy nie zdążył się zregenerować, co też miało wpływ na moją głowę i mózg. Ja szczerze mówię, że ciosy Rose Namajunas nie były mocne, stawiałam czoła mocniejszym rywalkom. W sporcie chodzi o konkurencję, a tamtej nocy ja nie byłam dla Rose konkurencją – podsumowała.

Codziennie skopać sobie tyłek

Żeby była jasność: zbijanie wagi to chleb powszedni zawodników we wszystkich sportach walki. Czasem zbija się nawet więcej niż wspomniane przez JJ 7,5 kilograma. Ale zrobić to w kilkanaście godzin to sytuacja absolutnie ekstremalna, poważnie zagrażająca zdrowiu i życiu. Znamy Joannę, wiemy, że lubi kolorowe wypowiedzi, czasem coś podkręca i prowokuje. Ale kiedy mówi, że „cieszy się, że żyje po takim zbijaniu wagi”, na myśli ma dokładnie to i ani odrobiny nie przesadza.

W jej przypadku oznaczało to bolesną porażkę przed czasem, porażkę, której tak się bała. Po starciu z Rose Namajunas Joanna się jednak przekonała, podobnie jak wielu sportowców przed nią, że przegrana wcale nie oznacza końca świata. Chociaż trzeba przyznać, światem MMA ten wynik mocno wstrząsnął. Także teamem Polki, która uznała, że nie widzi możliwości dalszej współpracy z dietetyczką i lekarką. Problem w tym, że zmiany przyniosły efekt tylko częściowo. W zorganizowanym pięć miesięcy później rewanżu z Namajunas, Jędrzejczyk przegrała jednogłośnie na punkty po 5 rundach. Próbowała przekonywać, że niesłusznie, ale niewielu ekspertów się potrafiło z nią zgodzić. Stało się jasne, że jeśli olsztynianka ma się jeszcze liczyć w światowym MMA, to musi porzucić kategorię słomkową i przejść do muszej (125 funtów, 56,7 kg). Na pożegnanie z wagą, w której dominowała przez lata, w lipcu nie dała żadnych szans Tecii Torres. Po tym pojedynku ogłoszono, że w grudniu zmierzy się z Walentyną Szewczenko o wakujący pas

Różnic między dzisiejszą walką, a tą sprzed nieco ponad roku jest kilka. Po pierwsze, w listopadzie 2017 roku Joanna Jędrzejczyk była murowaną faworytką starcia z Rose Namajunas. Jej porażka była jedną z największych, jeśli nie największą sensacją roku w światowym MMA. Do pojedynku z Walentyną Szewczenko Polka przystępuje w zupełnie innej roli. Za zwycięstwo rywalki bukmacherzy płacą 1,3:1, wygraną JJ wyceniają nawet na 4:1. Czy to zadziała na korzyść Jędrzejczyk? Trudno powiedzieć, ale wiadomo na pewno, że jej to nie sparaliżuje. Ona lubi, kiedy jest trudno, pod górkę, kiedy ma przed sobą wyzwanie.

Jest wielu utalentowanych wojowników. Są też tacy, którzy muszą pracować, jak rzeźnicy. Są mistrzami, bo ciężko trenują każdego dnia. Wydaje mi się, że mam trochę talentu, bo bardzo szybko się uczę, ale też jestem jak rzeźnik. Muszę skopać sobie tyłek każdego dnia, musiałam wypracować sobie drogę do mistrzostwa, a teraz muszę ciężko pracować, by obronić mój tytuł – mówiła w rozmowie z GQ przed pierwszym starciem z Namajunas. Zmieniło się tyle, że nie ma już tytułu do obrony. Słowa o skopaniu sobie tyłka pozostały całkowicie aktualne.

jj

Co jeszcze może działać na korzyść Polki? To samo, co było jej dramatem rok temu: waga. Kategoria musza jest dla niej naturalna. Jak sama przyznaje, pierwszy raz w karierze praktycznie nie musiała zbijać kilogramów. Kilka dni przed walką waga wskazywała nieco powyżej 57, czyli w zasadzie była w limicie. – Czuję się wspaniale, mam super samopoczucie – powtarzała Jędrzejczyk na każdym kroku. – Nie muszę robić wagi, więc mam dużo czasu na odpoczynek. Większość soboty zamierzam spędzić w łóżku, najważniejsza będzie regeneracja. Moja walka odbędzie się około 23-23:30 lokalnego czasu, więc czasu na odpoczynek będę miała bardzo dużo.

Z ziemi kirgiskiej do Peru

Walentyna Szewczenko z legendarnym napastnikiem Andrijem Szewczenką poza nazwiskiem nie ma nic wspólnego. No dobrze, oboje urodzili się w Związku Radzieckim. Ale on w Dwirkiwszczynie, wsi pod Kijowem, a ona na przedmieściach Bikszeku, stolicy Kirgistanu, ponad 4 tysiące kilometrów na wschód. Skoro mowa o dużych odległościach, to Walentyna jest specjalistką. Najpierw na pewien czas zadomowiła się w Tajlandii (ponad 4 tysiące kilometrów na południowy wschód od Kirgistanu), gdzie seryjnie zdobywała złote medale mistrzostw świata w muay-thai (wcześniej zdobyła też wszystko, co było do zdobycia w K1). W turniejach muay-thai trzykrotnie spotykała się z… Joanną Jędrzejczyk. W 2006 i 2007 roku w ćwierćfinale, w 2008 roku w walce o mistrzostwo świata. Co ciekawe, za każdym razem decyzją sędziów wygrywała Szewczenko.

Po raz pierwszy spotkałyśmy się w 2006 roku, to był mój pierwszy międzynarodowy turniej. Myślałam, że jadę po mistrzostwo świata. Po porażce zrozumiałam, że przede mną druga droga. Nie poddałam się. To doświadczenie pomogło mi potem zostać mistrzynią UFC – wspominała Jędrzejczyk, która kwestionowała drugą i trzecią wygraną Walentiny. – W muay-thai jest pięciu sędziów, a nie trzech. Za każdym razem wygrywałam jednogłośnie, więc o czym my mówimy – odparowała ośmiokrotna mistrzyni świata.

Dziś Szewczenko stanie przed szansą wywalczenia czegoś cenniejszego, niż tytuły w K1 i muay-thai: pasa federacji UFC. To będzie kolejne podejście do tytułu. W pierwszym (waga kogucia), z Amandą Nunes, została przekręcona przez sędziów. W drugim (waga musza), z Nicco Montano, przez rywalkę, która nie zmieściła się w limicie. Do trzech razy sztuka? Oby nie! W każdym razie, nie spodziewajcie się w klatce flagi Kirgistanu – czerwonej ze słońcem, tylko biało-czerwono-białej – peruwiańskiej! To właśnie tam, na zachodzie Ameryki Południowej, ponad 15 tysięcy kilometrów od domu rodzinnego, od lat mieszka Szewczenko. Po raz pierwszy poleciała tam w 2007 roku, razem z trenerem Pawłem Fedotowem i starszą siostrą Antoniną (też wojowniczką MMA) poprowadzić szkolenie z kickboxingu. W międzyczasie jednak kompletnie zakochała się w Peru i postanowiła tam zostać. – Peru to piękny kraj, który ma wszystko: plaże, góry i dżunglę. Kocham tutejszych ludzi, krajobrazy i kuchnię – mówiła w jednym z wywiadów.

No, to robimy kolejny skok: do Toronto, 6 tysięcy kilometrów od Limy i 7 tysięcy od Warszawy. Tam, trochę po 5 rano polskiego czasu Joanna Jędrzejczyk i Walentyna Szewczenko staną oko w oko po raz czwarty. I nagle znaczenie przestaną mieć Związek Radziecki, Kirgistan, Tajlandia, Peru i Polska. Liczyć się będzie tylko tu i teraz. To, że Szewczenko od lat marzy o pasie, a Jędrzejczyk chce zostać pierwszą w historii kobietą, która wywalczy tytuły mistrzowskie UFC w dwóch kategoriach wagowych. – Wygraną udowodnię, że jestem najlepszą zawodniczką w historii kobiecego MMA – zapowiada. Co tu dużo gadać, zarywamy kolejną noc i mocno trzymamy kciuki!

JAN CIOSEK

Fot. FotoPyk

Tenis
15.08.2022

Hubert Hurkacz po raz pierwszy pokonany w finale turnieju ATP

Do tej pory schemat był prosty – jeśli Hubert Hurkacz dochodził do finału turnieju ATP, to go wygrywał. Zrobił to wcześniej pięciokrotnie, a i przed dzisiejszym starciem – o tytuł w imprezie ATP 1000 w Montrealu – był faworytem. Niestety jednak, choć w dobrym stylu wygrał pierwszego seta, to w dwóch kolejnych lepszy okazał się Pablo Carreno-Busta, który dziś osiągnął największy sukces w karierze.  Pablo znaczy niewygodny Pablo Carreno-Busta w Montrealu nie był rozstawiony, […]
15.08.2022
Primera Division
15.08.2022

Waleczna Almeria robiła, co mogła, ale to Real ma trzy punkty

FC Barcelona rozpoczęła sezon od wpadki z Rayo Vallecano (0:0) i do pewnego momentu wydawało się, że Real Madryt też wyłoży się na mniej renomowanym rywalu. Almeria nie przestraszyła się mistrza kraju i najlepszej drużyny w Europie, od razu ruszyła do ataku i szybko wyszła na prowadzenie. „Królewscy” męczyli się niesamowicie, ale koniec końców wygrała lepsza ekipa i madrytczycy wywieźli z trudnego terenu cenne trzy punkty (2:1) Real Madryt oddał w tym […]
15.08.2022
Suche Info
14.08.2022

Lyczmański o kontrowersji z udziałem Josue: Warto, żeby kibice poznali przepisy

Adam Lyczmański, ekspert programu „Liga+ Extra” wziął na tapet kontrowersje z meczu Widzewa Łódź z Legią Warszawa. Były sędzia pozytywnie ocenił pracę Szymona Marciniaka, jego asystentów oraz sędziów z wozu VAR. – Trzeba sobie zadać pytanie, czy to było celowe zagranie Josue? Nie było, piłka go parzyła, uciekał od kontaktu. Decyzja była słuszna, warto, żeby kibice zapoznali się z przepisami gry – powiedział w programie „Canal+ Sport” były sędzia. Adam […]
14.08.2022
Suche Info
14.08.2022

Niesłowny jak John van den Brom

John van den Brom, holenderski magik z Lecha Poznań, nie ma ostatnio dobrej passy. Nie dość, że w kilka tygodni zrujnował cały kapitał społecznego zaufania zbudowany przez swojego poprzednika, że pod jego wodzą mistrz Polski prezentuje się kiepsko i nierówno, że zalicza paskudny falstart w lidze, że balansuje nad przepaścią w europejskich pucharach, to jeszcze Holender okazuje się być człowiekiem deczko niesłownym.  Po meczu ze Śląskiem Wrocław miał udzielić wywiadu reporterowi Żelkowi Żyżyńskiemu […]
14.08.2022
Weszło
14.08.2022

Piąta kolejka, Lech z jednym punktem. I nie zmienia się nic

Jesteśmy w stanie założyć się o sporą sumę pieniędzy, że choćby piłkarze Śląska pojechali do domu, a zawodnicy Lecha próbowali strzelić gola do poniedziałkowego południa, to i tak by nie umieścili piłki w bramce rywala. Dlaczego? Bo to Lech Poznań. To wręcz niewiarygodne. Od gola Śląska na 1:0 mieliśmy wrażenie, że my takich meczów Kolejorza widzieliśmy już dziesiątki. A już zwłaszcza przy Bułgarskiej. Scenariusz wygląda zawsze tak samo – Lech musi gonić wynik (lub szuka trafienia […]
14.08.2022
Suche Info
14.08.2022

Asysta Żurkowskiego na wagę wygranej Fiorentiny. Kolejny babol Radu [WIDEO]

Szymon Żurkowski udanie wrócił do Fiorentiny – w pierwszym występie w Serie A po wypożyczeniu do Empoli środkowy pomocnik pojawił się na boisku jako rezerwowy i zaliczył asystę przy zwycięskim golu strzelonym przez Rolando Mandragorę. Znów skompromitował się bramkarz Ionut Radu. Radu w poprzednim sezonie znacząco przyczynił się do utraty scudetto przez Inter Mediolan, bo zawalił bramkę w spotkaniu z Bologną, Nerazzurri polegli i ostatecznie zostali wyprzedzeni w tabeli przez AC Milan. Po sezonie Rumun […]
14.08.2022
Tenis
15.08.2022

Hubert Hurkacz po raz pierwszy pokonany w finale turnieju ATP

Do tej pory schemat był prosty – jeśli Hubert Hurkacz dochodził do finału turnieju ATP, to go wygrywał. Zrobił to wcześniej pięciokrotnie, a i przed dzisiejszym starciem – o tytuł w imprezie ATP 1000 w Montrealu – był faworytem. Niestety jednak, choć w dobrym stylu wygrał pierwszego seta, to w dwóch kolejnych lepszy okazał się Pablo Carreno-Busta, który dziś osiągnął największy sukces w karierze.  Pablo znaczy niewygodny Pablo Carreno-Busta w Montrealu nie był rozstawiony, […]
15.08.2022
Lekkoatletyka
14.08.2022

Młociarze, Aniołki i nie tylko. Ile medali mistrzostw Europy zdobędą Polacy?

Po mistrzostwach świata, które niecały miesiąc temu odbyły się w Eugene, w lekkoatletycznym świecie jeszcze nie opadł kurz, a już jutro wystartuje kolejna wielka impreza – mistrzostwa Europy w Monachium. Chociaż ze światowego czempionatu Polacy przywieźli tylko cztery medale, to nasza reprezentacja wciąż jest jedną z najmocniejszych na Starym Kontynencie. I w stolicy Bawarii Biało-Czerwoni będą mieli sporo okazji by to udowodnić, zdobywając kolejne krążki. Jak dużo uda się ich […]
14.08.2022
Tenis
13.08.2022

Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy. Hurkacz w finale Canadian Open!

Po pierwszym secie Casper Ruud miał pełne prawo myśleć, że już to ma. Że wygrał to spotkanie, a kolejna partia będzie tylko formalnością. Hubert Hurkacz był podłamany, snuł się po korcie, a na returnie nie miał nic do powiedzenia. Po czym posłuchał trenera Craiga Boyntona, który z trybun zaczął krzyczeć: – Musisz walczyć! Bo przecież można przegrać. Jednak ponieść porażkę, nie dając z siebie wszystkiego? Zawodowemu sportowcowi to po prostu nie przystoi. I Hubert pokazał, że jest […]
13.08.2022
Żużel
13.08.2022

Grand Prix Wielkiej Brytanii: Zmarzlik i Dudek na podium w Cardiff!

Tegoroczne Grand Prix w Cardiff pokazało magię jednodniowych torów. Niestety, pod koniec przedłużających się zawodów, które ostatecznie trwały trzy i pół godziny, okazało się że była to czarna magia. W decydującej fazie tor zaczął się po prostu rozlatywać i zawodnicy bardziej niż z rywalami, walczyli z nawierzchnią. Ale co najistotniejsze dla nas, Polaków, Bartosz Zmarzlik i Patryk Dudek wyjeździli w tak trudnych warunkach znakomite wyniki – obydwaj w Cardiff stanęli na podium! […]
13.08.2022
Tenis
12.08.2022

Hurkacz pokonał Kyrgiosa! Polak w półfinale turnieju w Montrealu

Mimo że trwał trzy sety, to był to szybki mecz. Obaj na korcie nie spędzili nawet dwóch godzin, a w tym czasie i tak zdążyli zagrać dwa tie-breaki. Wygrali po jednym z nich. W trzecim secie meczu Nick Kyrgios zaczął jednak popełniać więcej błędów, a Hubert Hurkacz z tego skorzystał i dwukrotnie go przełamał. I to Polak – znów udowadniający, że w Ameryce Północnej czuje się bardzo dobrze – awansował do półfinału. Za Oceanem najlepiej? Hubert Hurkacz […]
12.08.2022
Lekkoatletyka
12.08.2022

Memoriał Skolimowskiej. Pierwszy mityng Diamentowej Ligi w Polsce [WIDEO]

12.08.2022
Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments