post Avatar

Opublikowane 26.10.2018 15:47 przez

Jan Ciosek

W szczenięcych czasach, kiedy w szkole czy na podwórku zaczynała się tworzyć jakaś para, na murkach, chodnikach i ławkach regularnie powstawały napisy w stylu „Julka + Paweł = WNM”. W tamtym przypadku ten skrót oznaczał „wielką, nieskończoną miłość”. My też postanowiliśmy napisać o parze, którą również opiszemy symbolem „WNM”. Tym razem jednak skrót należy rozszyfrować jako „wielka nadzieja medalowa”. Czy Iga Świątek i Łukasz Kubot są w stanie stworzyć miksta, który za nieco ponad półtora roku sięgnie po olimpijski medal w Tokio?

Zacznijmy od tego, że medalu w tenisie nie zdobyliśmy nigdy w historii. Kiedy czołową zawodniczką świata niedługo przed II wojną światową była Jadwiga Jędrzejowska, tenisa kobiecego w ogóle nie było w programie igrzysk (był od 1900 do 1924, a potem od 1988 roku). Z podobnych powodów olimpijskiego sukcesu nie mógł odnieść Wojciech Fibak- męski tenis także wrócił do programu igrzysk dopiero w 1988, kiedy najlepszy polski tenisista miał już 36 lat i powoli szykował się do odwieszenia rakiety na kołek. Minęły lata i przyszła epoka Agnieszki Radwańskiej. Choć krakowianka regularnie wygrywała duże turnieje, a w rankingu dobiła do 2. miejsca, na turniejach olimpijskich nigdy jej nie szło. Nawet w 2012 roku, kiedy kilka tygodni przed igrzyskami w Londynie osiągnęła życiowy sukces, docierając do finału Wimbledonu. Chwilę potem, na tych samych kortach, odpadła już w pierwszej rundzie. Do olimpijskich laurów nie zbliżyli się świetni przez lata debliści Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg. Nie zbliżyli się również mający genialne momenty Jerzy Janowicz oraz Łukasz Kubot, kiedyś bardzo solidny singlista, dziś jeden z kilku najlepszych deblistów świata.

Co z tym mikstem?

Od igrzysk w Londynie w programie jest także turniej miksta, w którym droga do medalu jest najkrótsza i teoretycznie – najłatwiejsza. W singlu do rywalizacji przystępuje 64 zawodników, lub zawodniczek. W deblu – po 32 najlepsze pary. Tymczasem w grze mieszanej walkę toczy tylko 16 duetów. W praktyce oznacza to, że po wygraniu dwóch spotkań rozpoczyna się bezpośredni bój o medal olimpijski. Niestety, póki co mikst nie był polską specjalnością i nie udało się wygrać nawet nie dwóch, ale nawet jednego meczu. I to w dwóch podejściach. W Londynie Agnieszka Radwańska i Marcin Matkowski (rozstawieni z czwórką) przegrali w I rundzie. W Rio de Janeiro „Matkę” zastąpił Łukasz Kubot, ale znów skończyło się na porażce na dzień dobry. A może by tak teraz skuteczniej zaatakować Tokio?

ogimage-1200x630

Dziś sytuacja jest taka: Agnieszka Radwańska jest na równi pochyłej. Zmaga się z kolejnymi kontuzjami, przypuszczalnie trochę również z wypaleniem. Powoli z jej obozu, póki co nieśmiało, padają pierwsze sugestie, że być może czas kończyć karierę. Nawet jeśli najbardziej utytułowana osoba w historii polskiego tenisa wróci na korty, to trudno zakładać, że będzie w takiej dyspozycji, która mogłaby jej dawać szansę walki o medale w Tokio.

Pod jej nieobecność na największą gwiazdę kobiecego tenisa w kraju szybko wyrasta Iga Świątek. 17-letnia wychowanka Legii Warszawa, podobnie jak jej starsza koleżanka z Krakowa, juniorską karierę podsumowała zdobyciem tytułu na juniorskim Wimbledonie. Wcześniej wygrała debla na juniorskim Roland Garros, a przed chwilą dołożyła do tego jeszcze złoty medal w grze podwójnej na Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich. Jednym słowem: krzywa mocno wznosząca. Czy jednak za 20 miesięcy Iga będzie gotowa do walki w singlu o medal w Tokio? Ba, czy w ogóle będzie w stanie się zakwalifikować do wąskiego grona uczestniczek olimpijskiego turnieju? Oczywiście, życzymy jej jak najlepiej i mocno wierzymy w jej potencjał, ale póki co trzeba w tym miejscu postawić znak zapytania.

Jak awansować?

Awans na igrzyska olimpijskie w tenisie jest zarazem prosty i bardzo trudny. Prosty, bo nie ma żadnych turniejów, skomplikowanych systemów kwalifikacji, baraży, repasaży i innych wynalazków. Nie ma też cudów takich, jak w siatkówce, gdzie drużyna aktualnych (i poprzednich) mistrzów świata nie jest pewna gry na turnieju i musi się przebijać przez wieloetapowe eliminacje. W tenisie jest o tyle prościej, że o wszystkim decyduje pozycja w rankingu. Najkrócej mówiąc: jesteś odpowiednio wysoko – grasz, jesteś za nisko – nie grasz. Rzecz w tym, że znalezienie się na wystarczająco wysokim miejscu to właśnie ta trudna sprawa. W przypadku singla, miejsce mają zapewnione tenisistki i tenisiści notowani na światowych listach od 1. do 56. miejsca. Ważna uwaga: w każdym przypadku tylko czworo reprezentantów jednego kraju może grać w jednym turnieju, więc w praktyce na igrzyskach mogą zagrać osoby notowane niżej niż na 56. pozycji. Pozostałe osiem miejsc dostaną zwycięzcy lokalnych turniejów, złoci medaliści z Rio oraz jeden reprezentant gospodarzy.

W przypadku debla sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana. 10 miejsc otrzymuje 10 graczy z najwyższym rankingiem deblowym (na dziś – między innymi Łukasz Kubot). Każdy z nich może dobrać sobie partnera ze swojego kraju, jedyny warunek to miejsce w czołowej 300 rankingu. Kolejne miejsca w turnieju zajmowane są na podstawie tak zwanego „rankingu łączonego”, który liczy się, dodając miejsca w rankingu (singlowym, bądź deblowym) partnerów. Im niższy łączny wynik, tym większa szansa na grę.

kubot

W mikście niestety obowiązuje tylko zasada „rankingu łączonego”. W praktyce oznacza to, że aby stworzenie pary Świątek/Kubot było realne, Iga będzie musiała do igrzysk zdecydowanie poprawić ranking. Na razie na liście WTA jest notowana na 175. miejscu, co oczywiście nie daje jej podstaw, by choćby marzyć o bilecie do Tokio. Ale spokojnie, ta dziewczyna w osiem miesięcy zaliczyła skok o ponad 700 pozycji. Dlaczego więc nie mielibyśmy zakładać, że przy odpowiednim tempie rozwoju w lecie 2020 roku nie będzie w okolicach powiedzmy 40. miejsca?

Cele Kubota

Łukasz Kubot przez lata był głównie solidnym singlistą. Truskawką na torcie jego gry pojedynczej był ćwierćfinał Wimbledonu pięć lat temu. Wynik tyle znakomity, co mocno zaskakujący w przypadku gościa, który w rankingu ATP najwyżej był na 41. miejscu, a do turnieju przystępował jako gracz numer 130. światowej listy. Genialnego występu na londyńskiej trawie nikt jednak Łukaszowi nie odbierze, podobnie jak miejsca w prestiżowym Last 8 Club, czyli elitarnym klubie zrzeszającym graczy, którzy choć raz zagrali w ćwierćfinale na kortach All England Lawn Tennis And Croquet Clubu.

Faktem jednak jest, że londyński sukces był największy i… ostatni w singlowej karierze. Wkrótce potem Kubot zdał sobie sprawę, że jeśli chce jeszcze coś znaczyć w światowym tenisie, to potrzebuje partnera. Niewiele wody w Wiśle upłynęło i Polak mógł się pochwalić zwycięstwem w deblowym Australian Open, rok temu dołożył także triumf w Wimbledonie. To dało mu awans na pozycję najlepszego deblisty świata. Mimo perturbacji w tym sezonie, razem z Marcelo Melo dotarł do finału US Open i wkrótce zagra w kończącym sezon turnieju ATP Finals.

Jeśli chodzi o marzenia i cele do zrealizowania, to oczywiście Kubotowi zostały triumfy w Roland Garros i US Open oraz wygranie turnieju mistrzów. Nie da się ukryć, że mocny niedosyt może czuć także patrząc na historię swoich występów na igrzyskach olimpijskich. W Rio de Janeiro przystąpił do turniejów debla (z Marcinem Matkowskim) i miksta (z Agnieszką Radwańską). Wygrał w sumie jeden mecz.

Łukasz to ambitny facet i nie zdziwię się, jeśli pod koniec kariery będzie celował właśnie w turniej olimpijski. Dla mnie wspomnienia z igrzysk i trzy występy olimpijskie to najjaśniejsze punkty kariery. Tego nie da się porównać z niczym innym, nawet z Wielkimi Szlemami. Dla każdego sportowca, także dla zawodowego tenisisty, występ na igrzyskach to coś absolutnie wyjątkowego – mówi nam Klaudia Jans-Ignacik, była znakomita deblistka. – Pomysł zestawienia w mikście Łukasza i Igi Świątek jest bardzo dobry. Oboje świetnie serwują i returnują. Łukasz ma gigantyczne doświadczenie, a Iga ogromny talent. Pytanie tylko, czy to się może udać. Póki co, jej ranking jest zdecydowanie za niski. Na igrzyskach kolejka do udziału w turnieju gry mieszanej jest bardzo długa. Z miejsca gra jedna para gospodarzy, piekielnie mocny ranking mają dwie pary amerykańskie. Nawet przy założeniu, że Łukasz utrzyma pozycję w pierwszej dziesiątce listy ATP, Iga musiałaby awansować w okolice trzydziestki, żeby taka para mogła myśleć o starcie w Tokio. To oczywiście możliwe, ale droga póki co jest daleka.

Jans-Ignacik z własnego doświadczenia ocenia, że w mikście najważniejsze jest zgranie i odpowiednia komunikacja. Bez tego trudno o dobry wynik. – Jeśli chcielibyśmy poważnie traktować pomysł olimpijskiego miksta Świątek/Kubot, dobrze by było, żeby mieli kilka okazji do wspólnego grania na turniejach wielkoszlemowych. Najłatwiej z tym może być na Wimbledonie, bo tam zamiast 32 par występuje aż 48 – wyjaśnia.

Co więcej, Kubot i Świątek nawet w przypadku zbyt niskiego rankingu, mogliby poprosić o dziką kartę. W końcu on jest ćwierćfinalistą singla i mistrzem debla, a ona mistrzynią juniorek.

Krok po kroku do Tokio

W podobnie ostrożnym tonie wypowiada się Tomasz Świątek, ojciec Igi. Sam był wyczynowym sportowcem (wioślarzem) i olimpijczykiem (Seul, 1988). To on skutecznie namówił córkę na udział w niedawnych Igrzyskach Olimpijskich Młodzieży, skąd wróciła ze złotym medalem w deblu.

Wartość igrzysk olimpijskich jest znacznie większa niż każdej innej imprezy, z turniejami wielkoszlemowymi włącznie. To podsumowanie całych czterech lat przygotowań – podkreśla. – Czy występ w mikście z Łukaszem Kubotem mógłby być naszym planem? Ciekawy pomysł! Na razie jednak to zbyt odległy cel, żeby o nim mówić. Póki co zależy nam na tym, żeby kariera Igi dalej rozwijała się we właściwym kierunku. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, wtedy w ogóle będziemy mogli myśleć o tym, żeby lecieć do Tokio. Na razie to tylko spekulacje.

iga_swiatek_550x500

Adam Romer, redaktor naczelny miesięcznika „Tenisklub” i autor tenisowego programu na antenie Weszło FM, także jest ostrożnie nastawiony do tego pomysłu. Podkreśla, że na razie taki duet najwyżej delikatnie majaczy na horyzoncie. Aby słowo stało się ciałem, trzeba by spełnić kilka warunków.

Na dziś widzę kilka procent na realizację tej idei. Po prostu za dużo tutaj niewiadomych: nie mamy pojęcia, czy Łukasz wciąż będzie grał w tenisa za dwa lata, nie wiemy, czy Iga zdoła się zakwalifikować do Tokio – wylicza. – Do miksta na igrzyskach trudno się dostać, gra tylko 16 par, które zgłaszają się już na miejscu, formując się z uczestników turniejów singla i debla. Jestem w Wiedniu i spytałem Łukasza Kubota, co sądzi o takim pomyśle. Powiedział, że na razie za wcześnie na takie spekulacje, ale… wszystkie opcje są możliwe.

Kubot gra więc w Wiedniu, potem leci na turniej ATP Finals. Świątek póki co odpoczywa, nadrabia zaległości w szkole (po wagarach potrzebnych na wyjazd do Buenos Aires) i powoli zaczyna myśleć o nowym sezonie. W połowie grudnia poleci do Auckland, w styczniu zagra w eliminacjach Australian Open. To będzie jej pierwsze spotkanie z dorosłym tenisem na najwyższym poziomie. Czy jednym z kolejnych będzie Tokio? To może się udać. Dodajmy tylko, że w 2012 roku parę w turnieju miksta stworzył jeden z najlepszych singlistów świata Andy Murray i zaledwie 18-letnia Laura Robson. Skończyło się na srebrnym medalu. Iga, Łukasz i polscy kibice nie mieliby nic przeciwko podobnemu scenariuszowi…

JAN CIOSEK

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 26.10.2018 15:47 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
26.10.2020

Cieszę się, że żona jeszcze mnie nie spakowała

Ma 67 meczów w Ekstraklasie, tylko 27 lat, jeszcze w sezonie 17/18 grał w ekstraklasowej wówczas Niecieczy. Tymczasem Patryk Fryc dzisiaj, zamiast grać na przynajmniej centralnym poziomie, jest grającym prezesem okręgówkowej Kotwicy Korczyna. Winda potrafi zjechać po piłkarza, zabrać go wysoko, ale może też posłać w dół. Patryk Fryc opowiada nam o swojej nowej rutynie […]
26.10.2020
Weszło Extra
26.10.2020

Na co byłoby dziś stać reprezentację Rzeczpospolitej Obojga Narodów?

Z powodu kalendarzowych zawirowań nie ma pewności, którego dokładnie dnia Rzeczpospolita Obojga Narodów zawarła z Carstwem Rosyjskim rozejm w Dywilinie. Mógł to być 11 grudnia 1618 lub 3 stycznia 1619 roku. Tak czy owak, na mocy porozumienia przypadły Rzeczpospolitej terytoria – ziemia smoleńska, czernihowska i siewierska. Przyjmuje się, że obszar państwa sięgnął wówczas miliona kilometrów […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Śmierć pięknych dziesiątek

Kiedy myślimy o klasycznej futbolowej dziesiątce, najczęściej wymieniamy takie postacie jak Juan Carlos Valeron czy Juan Roman Riquelme. Starsi mogą pokusić się o choćby Michela Platiniego, Michaela Laudrupa czy Kazimierza Deynę. A teraz? Co możemy zrobić teraz? Ano niewiele, bo piękne dziesiątki za naszych czasów umarły. W pogoni za dziecięcymi marzeniami Bazarowe podróbki klubowych koszulek […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

PRASA. „Mam wrażenie, że część klubów I ligi kombinuje i celowo przekłada mecze”

W poniedziałkowej prasie Andrzej Iwan sugeruje kombinatorstwo u niektórych pierwszoligowców, Dariusz Dziekanowski chwali styl gry Lecha, Piotr Wołosik i Janekx wyśmiewają żebractwo Jagiellonii, a Zbigniew Boniek mówi o łagodnym przebiegu zakażenia koronawirusem. Jest też tekst o tym, jak wyglądałaby idealna akademia.  PRZEGLĄD SPORTOWY Antoni Bugajski o fatalnym początku Piasta Gliwice. Największy ekstraklasowy pożar w Piaście […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

Nie jestem kozakiem, który zdominuje wszystkich w I lidze

Dlaczego nie wyszło mu w Lechu? Jak wspomina okres pracy z Adamem Nawałką i czy były selekcjoner reprezentacji Polski potrafi być przekonujący? Dlaczego nie bolały go słowa Tomasza Rząsy o tym, że w porównaniu do wychowanków Lecha wypada niekorzystnie? Czego mógł nauczyć się od Pedro Tiby? Dlaczego nie ma żalu do Dariusza Żurawia, że nie […]
26.10.2020
Weszło
26.10.2020

MVP Szymański, Przybyłko demoluje MLS, Krychowiak wyleciał z boiska | STRANIERI

Kolejny udany weekend w wykonaniu biało-czerwonych za nami. Robert Lewandowski z hattrickiem, Mateusz Klich z asystą – to wszyscy wiemy. A co słychać poza mainstreamem? Kolejne skalpy do kolekcji zbiera Kacper Przybyłko, Sebastian Szymański czaruje w Rosji, a Grzegorz Krychowiak przesadza ze wślizgami. Łapcie nasz cotygodniowy raport stranieri i sprawdźcie, jak radzili sobie Polacy w […]
26.10.2020
Weszło FM
25.10.2020

Poniedziałek na Weszło FM – co nas czeka?

Początek nowego tygodnia po zmianie czasu nigdy nie jest łatwy. Na świecie robi się ciemniej i bardziej ponuro. Poranek wspólnie z Wojtkiem Pielą i Darkiem Urbanowiczem może być jednak wspaniałym pomysłem na to, aby poprawić sobie nastrój. W Weszło FM „Dwójkę bez sternika” rozpoczniemy już o 7:00, a w programie rozmowy choćby z napastnikiem Rakowa […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Tak wygląda prawdziwy kanonier

Jeśli sztywno trzymalibyśmy się nazewnictwa, to napisalibyśmy, że w tym meczu zagrało czternastu Kanonierów – jedenastu piłkarzy Arsenalu z pierwszego składu i trzech wchodzących z ławki. Ale to tylko słowotwórstwo od klubowego przydomka. Na boisku był bowiem tylko jeden kanonier i to wcale nie w drużynie Mikela Artety. O kogo może chodzić? Oczywiście o Jamiego […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Lech w pucharach – STRONG, Lech w lidze – WEAK

Dobra postawa w pucharach i słabiutki występ w lidze. Wydaje się, że Lech Poznań złapał już swój rytm i przyzwyczaja do niego kibiców od początku tego sezonu. Jesteśmy świadkami powtórki z sezonów 2010/11 i 2015/16 – lechici wtedy też weszli do grupy Ligi Europy, a w Ekstraklasie prezentowali się kiepściutko. Dzisiaj Cracovia potrzebowała jednej wrzutki […]
25.10.2020
WeszłoTV
25.10.2020

LIGA MINUS. Paczul, Kowal, Białek, Roki

Halo, halo! Niedzielny wieczór bez Ligi Minus? Nie ma takiej możliwości. O 19:45 startujemy z waszym ulubionym magazynem poświęconym naszej kochanej Ekstraklasie. Wpadajcie na żywo, albo chociaż z odtworzenia! 
25.10.2020
Inne sporty
25.10.2020

Gigant Formuły 1 znów to zrobił. Hamilton wygrywa i bije rekord wszech czasów

Ostatni raz byliśmy tak zdziwieni, kiedy polski rząd ogłosił plany podniesienia płacy minimalnej. Lewis Hamilton, Mercedes i pierwsze miejsce – te pojęcia w 2020 roku zwykle występują razem. Dzisiejsze zwycięstwo w portugalskim Portimao było o tyle wyjątkowe, że Anglik wygrał Grand Prix po raz dziewięćdziesiąty drugi. Nikt nie ma więcej zwycięstw w Formule 1 niż […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Pan piłkarz Ivi Lopez. Głębia składu Rakowa budzi uznanie

Gdy Ivi Lopez meldował się w Ekstraklasie, witaliśmy go gromkim: czy aby na pewno? Czy skoro za dziewiątką w Rakowie grają Tijanić i Cebula, bezsprzecznie gwiazdy początku rozgrywek, to jest potrzebny Hiszpan? Dodajmy: Hiszpan na wysokim kontrakcie, jednym z najwyższych w Rakowie, a więc na pewno sprowadzany nie po to, by przy tym duecie siedzieć […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Zgodnie z planem? No nie do końca, ale Raków idzie dalej

Chyba tylko tak zwana logika Ekstraklasy mogła sprawić, by Raków Częstochowa nie wygrał dziś ze Stalą Mielec. Pierwsi są rewelacją sezonu, liderem i drużyną zbierającą wysokie noty ze styl, drudzy przed chwilą dostali szóstkę od Wisły Kraków, wcześniej nie potrafili strzelić Podbeskidziu i generalnie jeszcze nie udowodnili, że do ligi się nadają – fani naszej […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Niepokonany Górnik Łęczna na podium 1. ligi. Czas myśleć o awansie?

Możesz zagrywać piętkami „na ścianę”, jak Kamil Zapolnik i Paweł Zieliński. Możesz zakładać „dziury” rywalom jak David Panka. A nawet mieć w ekipie samego Goku. To jednak nic nie znaczy, gdy przyjeżdżasz do Łęcznej. Beniaminek ma za sobą sześć domowych spotkań i nie odnotował jeszcze ani jednej porażki. Ba, mało tego – drużyna Kamila Kieresia […]
25.10.2020
Włochy
25.10.2020

Reca dośrodkowuje, Walukiewicz wyprowadza, czyli włoska ziemia potwierdza talenty Polaków

Południe. Serie A. Cagliari kontra Crotone. Gdyby nie Polacy w obu ekipach, nigdy nie odpalilibyśmy tego meczu. Ciekawsza wydaje się nawet setna powtórka opolskiego festiwalu sprzed dziesięciu lat. Ale skoro już Arkadiusz Reca i Sebastian Walukiewicz spotkali się na włoskiej ziemi, to okej, postanowiliśmy zobaczyć, jak chłopakom pójdzie. Efekt? W sumie to nawet zabawne, że […]
25.10.2020
Weszło
25.10.2020

Na co jeszcze stać ekipę Andrei Pirlo?

Mistrzowie Włoch kontra sąsiedzi w tabeli. Brzmi absurdalnie, gdy dodamy, że nie chodzi o Romę, Napoli czy Milan, a o Hellas Werona? Trochę tak, ale ekipa z miasta Romea i Julii miała mnóstwo szczęścia, otrzymując trzy punkty za błąd Romy. Gdyby nie one, nie byłoby tak kolorowo. Dlatego spotkanie z Juventusem to szansa na ugranie […]
25.10.2020
Live
25.10.2020

LIVE: Lech wymęczył remis z Cracovią

Rosołek zaliczony, schabowy pewnie też, czas więc na niedzielnie granie! W ligach zagranicznych cudów się nie spodziewamy, nie ma jednego meczu, który wybijałby się ponad resztę. Za to na krajowym podwórku zagrają najpierw Raków Częstochowa (ze Stalą Mielec) i Lech Poznań (z Cracovią), więc oczekiwania jak na polskie realia mamy dość spore. Obyśmy się nie […]
25.10.2020
Anglia
25.10.2020

Premier League w tym sezonie stanęła na głowie. I nam się to podoba!

Everton, Aston Villa czy Leeds? Nie, raczej Tworki czy Choroszcz. Takie pytanie byście usłyszeli, sugerując na początku tego roku, że trzy wspomniane kluby na starcie sezonu 2020/21 zagoszczą w ścisłej czołówce Premier League. To, co wyprawia się na czele w lidze angielskiej, można wręcz porównać do karamboli w amerykańskich seriach wyścigowych. Dzieje się mnóstwo, każdy […]
25.10.2020