post Avatar

Opublikowane 30.09.2018 00:49 przez

Sebastian Warzecha

Cztery lata temu w Ponferradzie Michał Kwiatkowski został mistrzem świata po fenomenalnej ucieczce na ostatnich kilku kilometrach. Cała kolarska Polska oszalała z radości, na czele z Piotrem Wadeckim, selekcjonerem naszej kadry, którego do dziś podaje się za wzór tego, jak… nie prowadzić auta w trakcie wyścigu. Czy w niedzielę możemy liczyć na powtórkę tamtych wydarzeń?

Piekło

258,5 kilometra. 4670 metrów przewyższeń. Siedem pętli w Innsbrucku, z czego ostatnia dłuższa, kończąca się jednym z najtrudniejszych podjazdów, jakie można było znaleźć. Piekło, ta nazwa nie wzięła się znikąd. To wszystko sprawia, że eksperci są zgodni: to jedna z najbardziej wymagających tras w historii mistrzostw świata. Adam Probosz, komentator i dziennikarz Eurosportu mówi: „na pewno jest to najtrudniejsza trasa, jaką widziałem, a jeżdżę na mistrzostwa od 2004 roku. Przemek Niemiec, który jechał dziewięć mistrzostw, też to powtarza”.

Finałowy podjazd ciągnie się na przestrzeni niespełna trzech kilometrów, ale kluczowy jest jego fragment, który miejscowi nazywają „Piekłem”. Nachylenie sięga tam 28%. Jest tak duże, że jeśli ktoś tam się zatrzyma, to już nie ruszy. Będzie musiał zsiąść i podbiec (o ile to w ogóle możliwe) kawałek, aż do wypłaszczenia, które następuje po nim.

W kwietniu na rekonesans pojechał tam Cyrille Guimard, trener kadry Francuzów. Potem mówił „L’Equipe”, że „nie widział nic tak trudnego od mistrzostw w Sallanches [w 1980 roku – przyp. red.], gdy do mety dojechało 14-15 kolarzy”. Pod wrażeniem trasy był nawet Vincenzo Nibali, jeden z najbardziej doświadczonych gości, jacy się na niej pojawią: „Ostatni podjazd przypomina trochę wspinaczki z kolarstwa górskiego. To będzie bardzo trudny wyścig. Widziałem zapowiedzi, sprawdzałem układ trasy, ale przejazd po niej to zupełnie inna rzecz”.

gramart
Finałowy podjazd wyścigu ze startu wspólnego (źródło: MyCols app/Twitter)

Arlena Sokalska, zastępca redaktora naczelnego „Polska The Times”:

– Kolarze mówią, że ten podjazd jest na tyle wymagający, że trudno będzie na nim zrobić jakąkolwiek różnicę. Trzeba ją zrobić wcześniej albo liczyć na to, że uda się to na zjazdach z tego Piekła. One zresztą też są bardzo trudne i techniczne. To raczej nie będzie decydujący moment. Choć wielu kolarzy po tylu kilometrach jazdy nie będzie w stanie tam kręcić i zaczną odpadać. Wśród najmocniejszych jednak trudno będzie zrobić różnicę. Jak go zaczną, tak tam wjadą.

Wielu powtarza, że tak trudnych mistrzostw nie było do 1995 roku. Wtedy na mecie zjawiło się dwudziestu zawodników, w tym – na osiemnastym miejscu – Zenon Jaskuła, wicemistrz olimpijski i świata w drużynie (w wyścigu amatorów). Na nasze pytanie o to, czy austriacka impreza będzie równie wymagająca, odpowiada:

– W Kolumbii nie było aż tak trudnej trasy, gorszy był deszcz, który spadł w trakcie wyścigu. Było ślisko, zdarzały się kraksy. Jak jest pod górę na okrążeniach, to w 1989 roku w Chambéry była taka trudna trasa, gdy wygrywał Joachim Halupczok. Wiele będzie zależeć od pogody. Jeśli spadnie deszcz, to łatwo się przewrócić i będzie po balu. Ale jeśli będzie słonecznie, to jest to trasa idealna dla Michała Kwiatkowskiego i Rafała Majki.

Co mówią więc prognozy pogody? Że czego jak czego, ale deszczu nie musimy się obawiać, raczej powinno świecić słońce, a temperatura sięgać około 20 stopni. Choć i tak ostatni zjazd może wielu zawodników kosztować dobre miejsca. Wystarczy chwila nieuwagi.

Adam Probosz:

– Trzeba pamiętać, że tego najbardziej stromego fragmentu, który ma 28% nachylenia, jest chyba 300 metrów. Reszta to taki podjazd, który może sprzyjać dynamicznym kolarzom, jak choćby Yates. Tuż po tym najtrudniejszym momencie będzie taki newralgiczny punkt, fałszywe wypłaszczenie, góra-dół-góra-dół, wszystko między domami. Myślę, że tam utrzymać tempo nie będzie łatwo, a po tym zostaje jeszcze trudny, techniczny zjazd. To może być kluczowa część tego wyścigu. Chłopaki przejeżdżali to w piątek dwa razy, a Michał Kwiatkowski mówił mi, że zrobił to nie po to, by zapoznać się z Piekłem, ale po to, by poznać zjazd, bo on będzie bardzo istotny.

To trochę tak, jak było cztery lata temu, tylko sporo trudniej. I pod górę, i na zjeździe. Z tym wszystkim będą musieli poradzić sobie faworyci, a wśród nich i Polacy. Zanim jednak o nich, warto kilka słów poświęcić innej postaci.

Ustępujący(?) król

Wiele rankingów faworytów już powstało przed tymi mistrzostwami. Trudno zresztą wytypować dwóch czy trzech kolarzy, którzy powalczą o złoto. Trzeba raczej celować w co najmniej dziesięciu. W większości takich zestawień swoje miejsce ma Peter Sagan, czyli gość, dla którego największym koszmarem są podjazdy. Jasne, od trzech lat nieprzerwanie zdobywa tytuł mistrza świata (jest pierwszym kolarzem w historii, któremu udała się taka sztuka), ale mało prawdopodobne wydaje się, by mógł cokolwiek osiągnąć na tak trudnej trasie jak ta, na którą jutro wyjadą zawodnicy.

Oczywiście, już rok temu, tuż po zdobyciu trzeciego tytułu, mówił, że „wszystko jest możliwe, w tym roku [2017 – przyp. red.] mieliśmy 3600 metrów przewyższenia na trasie, więc wcale nie jesteśmy daleko od tego, co będzie w Innsbrucku. Myślę, że mogę być na to gotowy”. Sęk w tym, że mało kto wierzył mu już wówczas, a tym bardziej teraz, gdy w ostatnich miesiącach regularnie obniżał swe loty.

Arlena Sokalska:

– Sagan? Bądźmy poważni. On ma świetne mistrzostwa pod siebie za rok w Yorkshire. W tym sezonie pytanie brzmi raczej czy w ogóle ukończy ten wyścig, bo może nie będzie chciał jechać Piekła. Oczywiście, wszyscy mówią, że Sagan jest kolarzem nieobliczalnym, ale jest też poziom tej nieobliczalności. Może gdyby w tym wyścigu było bardzo, bardzo woooolne tempo i wszyscy się ślimaczyli, to byłby w stanie dojechać w czołówce. Ale takiego tempa nie będzie.

Zenon Jaskuła:

– Sagan ma szansę, ale to maksymalnie 50 procent. Pod górę go ugotują, tym bardziej, że mają nauczkę z zeszłego roku, dowiedzieli się wtedy, że jego nie można dowieźć. Jeśli pójdzie wysokie tempo, to on albo zostanie z tyłu, albo się wycofa. Nie dojedzie z nimi. Może dotrwa gdzieś z tyłu stawki. Ale jeśli go nie złamią i wjedzie na ostatni podjazd razem z czołówką, to inni mają przegrane mistrzostwa.

Sprawa jest więc prosta: jeśli inni kolarze nie będą się obijać, to koszulka, po trzech latach, znajdzie nowego właściciela. A skoro już o tym, to warto wspomnieć o tym, jakie są tu…

…scenariusze

W gruncie rzeczy moglibyśmy napisać, że wszystko wyjaśni się na trasie. W wielu reprezentacjach to dopiero na ostatnich kilkudziesięciu kilometrach wyklaruje się lider, który powalczy o końcowe zwycięstwo. W polskim obozie mówią, że swoją strategię ustalili dopiero wczoraj „po kolacji”. Jednak pewne schematy w przebiegu wyścigu da się przewidzieć już teraz. I wcale nie trzeba do tego kryształowej kuli czy fusów na dnie filiżanki.

Adam Probosz:

– Są tu dwa scenariusze do wygrania wyścigu. Jeden jest taki, że na rundach będzie naprawdę mocne tempo i do ostatniego podjazdu dojedzie z dwudziestu zawodników i wtedy, jak to ładnie powiedział Rafał, „każdy będzie musiał na tej górze zostawić wszystko, co ma jeszcze w nogach po sezonie”. Drugi scenariusz zakłada, że już wcześniej pójdzie ucieczka. Wtedy może być różnie – jeśli tempo na rundach nie będzie mocne, to mogą dowieźć do ostatniego podjazdu „klasykowców”. Stawiałbym jednak na to, że pójdzie mocne tempo, przynajmniej na ostatnich 2-3 rundach, zrobi się selekcja od tyłu, zostaną tylko najmocniejsi i to oni powalczą o zwycięstwo.

Ciekawa jest opcja z wcześniejszą ucieczką. Tak wyglądało to w wyścigu kobiet – peleton do końca się szachował, nikt nie kwapił się do odrabiania strat, a wolniejsze tempo trzymały też Holenderki. Dlaczego? Bo z przodu samotnie jechała Anna van der Breggen, ich rodaczka. To jednak kobiece ściganie, na krótszym dystansie i bez Piekła na końcu. Choć o ucieczce myśli nawet Rafał Majka, który „Przeglądowi Sportowemu” mówił:

– Zobaczymy, jak ułoży się wyścig. Jeśli będzie ostro od początku, zrobi się rzeźnia. Gdyby jednak zaczęło się piano, czyli spokojnie, wszystko potoczy się inaczej. Jest tu wiele reprezentacji, które mają sporo alternatyw, bo przyjechali bardzo mocnymi składami. Ja wolałbym, żeby zaczęło się trochę wolniej. Ale później na pewno będzie gaz! […] Myślę, że po trzech czy czterech godzinach będzie wiadomo, jak się czujemy. Nie będziemy mieli słuchawek, ale rozmawiamy ze sobą. Chyba że pojadę z ucieczką. Może będzie plan, że mam atakować i nie czekać. Jeśli Michał ma czekać na końcówkę, to tak zrobi. On umie finiszować.

Pamiętacie igrzyska w Rio de Janeiro? Tam w ucieczkę załapał się Kwiatkowski, ale gdy okazało się, że ta nie dojedzie do końca samotnie, spokojnie poczekał i podciągnął Rafała Majkę. Efekt? Wiadomo, brązowy medal „Zgreda”. Zresztą brazylijska trasa jest dość podobna do tej, na którą jutro wyjadą kolarze – tam też wszystko kończyło się kombinacją podjazd, trudny technicznie zjazd i kilka kilometrów jazdy po płaskim. Kto wygrał? Greg Van Avermaet, gość, który po górach jeździ raczej średnio, ale skorzystał na wolnym tempie wyścigu.

Dlatego dla naszej kadry komfortową sytuacją jest to, że mamy…

…dwóch liderów

Na 99% pierwszym wyborem dla polskiej kadry będzie Michał Kwiatkowski. Już ponad miesiąc temu Piotr Wadecki, na antenie TVP Sport, mówił, że to trasa skrojona pod niego: „W tym roku Kwiato pokazał, że radzi sobie znakomicie w wyścigach jednodniowych i równie dobrze w etapówkach”. To właśnie ta uniwersalność Michała ma tu być kluczem – w mistrzostwach świata rzadko triumfują typowi górale, do których zalicza się Rafał Majka. W 2009 roku zrobił to Cadel Evans, ale żeby znaleźć kogoś przed nim, musielibyśmy się cofnąć aż do… 1995 roku i mistrzostw w Kolumbii, o których już pisaliśmy.

Jasne, trasa jest naprawdę trudna. Z drugiej strony kto jak kto, ale Kwiato udowodnił już w tym sezonie, że potrafi sobie radzić w najbardziej wymagających warunkach – czy to na Tour de France, gdzie doskonale pracował na Chrisa Froome’a i Gerainta Thomasa, czy niedługo później, w trakcie Tour de Pologne. Swoją moc pokazał w Innsbrucku już w trakcie jazdy indywidualnej na czas, po której był naprawdę zadowolony.

Arlena Sokalska:

– Po cichutku mówi się, że raczej to Michał będzie liderem, choć chyba chcemy grać na dwie karty i zobaczyć, jak się ten wyścig ułoży. Zawsze lepiej jest mieć dwóch kolarzy z przodu i takie głosy płyną z polskiego obozu – że decyzja podjęta zostanie na trasie, ale z delikatnym wskazaniem na Michała. On jest zresztą w bardzo dobrym humorze po czasówce, podniosła mu ona morale. Pojechał ją bardzo dobrze, wyprzedzili go właściwie tylko faworyci. On się raczej też nie nastawiał na tę czasówkę jak oni, chciał po prostu utrzymać tempo wyścigowe i trzymać się na wysokich obrotach. Gdy spotkał się później z dziennikarzami, to tryskał optymizmem.

Nastroje w polskim obozie poprawiło też to, że wreszcie w Austrii zjawił się Rafał Majka. On naturalnie nie miał wcześniej nic do roboty, więc do Innsbrucku przyjechał dopiero w czwartek. I choć co chwila powtarza, że „jest zmęczony psychicznie i fizycznie, ma za sobą dwa wielkie toury, a czasem budzi się rano i myśli o tym, że nogi bolą, a trzeba iść na trening” (wypowiedź z wywiadu dla „Przeglądu Sportowego”), to wiadomo, że gdy przyjdzie do niedzielnego ścigania, rzuci wszystkie siły, by dać Polsce medal. Swój lub Kwiatkowskiego.

Obaj zresztą już kilkukrotnie znakomicie współpracowali. O igrzyskach w Rio już wspominaliśmy. Podobnie było przed rokiem w Tour de France – po kraksie, w której wziął udział Rafał, poobijanego, zakrwawionego kolegę przez długi czas holował do mety Michał Kwiatkowski. Dlatego można wnioskować, że liderem stanie się ten, który lepiej poczuje się na trasie. „Kwiato” po czasówce mówił zresztą TVP, że „nie wie czy liderowanie jest komukolwiek potrzebne, nie marzy o tym, ale marzy, żeby być w dobrej formie, a jeśli tak się stanie, to będzie mógł liczyć na wsparcie całego zespołu”.

Obaj do pomocy dostaną czterech kolegów: Michała Gołasia, Macieja Bodnara, Łukasza Owsiana i Macieja Paterskiego. Kontrowersje wzbudzało umieszczenie w zespole dwóch pierwszych. Adam Probosz mówi jednak wprost – obaj mogą okazać się dla naszej kadry bardzo istotni:

– Michał Gołaś jest takim kolarzem, że, jakbym był selekcjonerem, to zaczynałbym od niego ustalanie składu. Bo to jest kapitan, gość, który ma nieprawdopodobną głowę. Profesor na szosie. Nie rozumiem wątpliwości, gdy chodzi o powoływanie Michała. Zaczynałbym od niego, nawet gdyby nie był w najwyższej formie. Taki gość na trasie to skarb. Maciek Bodnar? On sam powiedział, że jest w stanie oddać swoje miejsce w reprezentacji, bo wie, że trasa nie jest dla niego. Wadecki jednak na niego postawił, bo pamięta, co działo się na poprzednich mistrzostwach i chce, by Maciek z Michałem przeprowadzili naszych liderów przez pierwsze 130-140 kilometrów. Tak, żeby Kwiato i Rafał przejechali schowani, bezpieczni i w komfortowych warunkach. Bodnar na pewno jest w stanie to zrobić, ma w tym wielkie doświadczenie. To jest przecież facet, który wozi Petera Sagana w Borze.

Na co więc możemy liczyć ze strony Majki i Kwiatkowskiego? Zenon Jaskuła:

– Liczę, że będziemy mieli w tym roku medal. Rafał może nie miał najlepszego roku, ale Kwiatek pokazał już w tym sezonie, że dobrze jeździ. Liczę, że to podsumuje. Trzeba dobrze pojechać końcówkę, nie można pokazywać się pod telewizję, tylko mądrze rozegrać wyścig o wygranie mistrzostwa. Michał musi podobnie zrobić to podobnie jak wyścig w Hiszpanii, gdy wygrał. Na finiszu może być różnie, ale mam nadzieję, że będziemy zadowoleni.

Rywale

Wiadomo, że kolarstwo to taki sport, w którym Polacy mogą zrobić wszystko doskonale, ale i tak nie staną na podium – jeśli przeciwnicy będą  mocniejsi lub sprytniejsi, to oni zajmą miejsca na podium. Bo, jak mówi Arlena Sokalska, właśnie taka opinia panuje w polskim obozie: że liczyć się będzie nie tylko siła, ale i spryt. Brzmi jak wyścig pod Michała Kwiatkowskiego, co? Sęk w tym, że on nie jest jedynym takim zawodnikiem w peletonie. Kto jeszcze może się liczyć?

– Bardzo trudno jest przewidzieć cokolwiek. Silną reprezentację ma niewątpliwie Kolumbia, ale to są niemal sami górale, nie „klasykowcy”. A tu przyda się jednak zmysł kolarza, który ogarnia klasyki. Oni tego raczej nie mają. Silną reprezentację będzie miała Francja, gdzie jest trzech zawodników, których się wymienia: Thibaut Pinaut, Romain Bardet i Julien Alaphilippe. Osobiście z tej trójki stawiałabym na ostatniego. Choć na razie wydaje się, że – przynajmniej patrząc na tych kolarzy, którzy startowali w czasówce – przewagę mają ci zawodnicy, którzy przejechali Vueltę. A w takim przypadku byłby to Pinaut. Wymienia się też braci Yates, mnie wydaje się, że jednak nie Simon, bo po tak wielkim zwycięstwie następuje odpływ adrenaliny, nieco inaczej pracuje głowa, a on triumfował we Vuelcie. Wymieniany wśród kandydatów jest też Gianni Moscon, który dobrze pokazał się ostatnio we włoskich klasykach.

Do tego doliczyć należy też Hiszpanów. Złoty medal z pewnością chciałby wreszcie zdobyć Alejandro Valverde, który z mistrzostw świata przywiózł już w swej karierze sześć krążków, ale nigdy nie wygrał wyścigu ze startu wspólnego. Ostatni raz na podium stał cztery lata temu – zajął wówczas trzecie miejsce, uznając wyższość Michała Kwiatkowskiego i Simona Gerransa. Sęk w tym, że im dalej w sezon, tym Hiszpan prezentuje się słabiej.

Adam Probosz:

– Wiem, jaki to kolarz, ale wydaje mi się, że w końcówce Vuelty pokazał słabość, a też bardzo wcześnie zaczął sezon, może być zmęczony. Trochę w niego nie wierzę, choć to z pewnością jest trasa, na której jest w stanie powalczyć. Oczywiście, nie można też tego wykluczyć, przecież tyle razy stawał na podium, że wie, jak to robić. Na pewno liczyć się będą Kolumbijczycy i Francuzi, pewnie też bracia Yates czy Gianni Moscon. Kto jeszcze? Może niespodziankę sprawi Nibali, może jest na tyle mocny. Niby oddał pozycję lidera właśnie Mosconowi, ale z nim nigdy nie wiadomo.

Czarnym koniem może z kolei okazać się Primož Roglič. Słoweniec pokazuje się w tym sezonie z doskonałej strony – wygrał trzy etapy wielkich tourów (jeden we Włoszech, dwa we Francji), najlepszy okazał się też w klasyfikacji generalnej wyścigu dookoła Kraju Basków. A ten zawsze rozgrywa się na górzystym terenie, w trudnych warunkach. Cztery lata temu drugie miejsce zajął tam Michał Kwiatkowski. A co potem stało się na mistrzostwach świata, już pisaliśmy.

Faworytów jest więc wielu, zwycięzca może być jeden. My wierzymy, że będzie to ktoś jadący w biało-czerwonych barwach. Szanse są spore, choć trzeba pokonać nie tylko rywali, ale i samego siebie. Michał Kwiatkowski mówił niedawno, że wielu kolarzy w ogóle może nie dojechać do mety, taka to trasa. Jeśli Kwiato i Rafał Majka przetrwają Piekło i na jego końcu będą w czołówce, to może być pięknie. I oby tak właśnie się stało.

SEBASTIAN WARZECHA

 Fot. Newspix.pl

Opublikowane 30.09.2018 00:49 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 9
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

MionelLessi
MionelLessi

Zdecydowanie Thibaut Pinaut

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

MionelLessi
MionelLessi

A jednak Valverde…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

kotkameleon
kotkameleon

Z czerwonymi kółeczkami….
Chyba groszkami jak już, a dlaczego groszkami to odsyłam do historii powstania owej koszulki.
Ogólnie gratuluję, dzisiaj nie czytałem nic równie kosmicznego.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Weszło
01.10.2020

Inaczej być nie mogło. Lewandowski wybrany Piłkarzem Roku UEFA!

Powiedzmy sobie szczerze – innej możliwości zwyczajnie nie było. Robert Lewandowski z miażdżącą przewagą wygrywa plebiscyt na Piłkarza Roku 2020 według UEFA (to, że został najlepszym napastnikiem poprzedniej edycji Ligi Mistrzów to już w ogóle formalność). Cóż – nie jest to może równie prestiżowa nagroda co Złota Piłka, ale i tak cieszy, biorąc pod uwagę, […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Kędziora z Juve i Barceloną, Rybus i Krychowiak z Bayernem i Atletico. Wylosowano grupy LM!

Zanim nastąpiły rozstrzygnięcia co do uczestników fazy grupowej Ligi Europy, w Nyonie rozlosowano już grupy Ligi Mistrzów. Dynamo Kijów Tomasza Kędziory zostało rzucone na bardzo głęboką wodę, na której pływają Juventus Wojciecha Szczęsnego i Barcelona, ale przynajmniej będzie ciekawie. No i jest realna szansa na trzecie miejsce, bo czwartym do brydża został Ferencvaros. Lokomotiw Moskwa […]
01.10.2020
WeszłoTV
01.10.2020

Quiz: SAMBA DI JANEIRO DOS WOKALIZOS HEJ HO

PERE PAŃSTWA, nie mogą się państwo doczekać meczów? To wpadajcie na quiz! Kto będzie? Zacni goście: – Łukasz Stupka, były dyrektor sportowy Bruk-Betu Termaliki Nieciecza – Wojciech Piela (Piela inc.) – Jakub Białek (Białek&Białek) – Daniel Żórawski (Czapo) – Paczul (Paweł) – WOOKAALIZYY 
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Koronawirus nie daje za wygraną. Mecz Wisła Kraków – Lechia przełożony

Cóż. Chyba najwyższa pora przyzwyczaić się do tego, że terminarz Ekstraklasy to rzecz dość płynna, bo zmiany mogą zachodzić w nim w każdej chwili. W przypadku szóstej kolejki odwołano już spotkanie Pogoni Szczecin z Jagiellonią Białystok z powodu wielkiej liczby pozytywnych wyników w ekipie z województwa zachodniopomorskiego. Do wczoraj wydawało się, że na tym koniec, […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Sabotaż a’la zarząd Resovii: najpierw podkopano pozycję trenera, potem go zwolniono

Stało się, pierwszy trener na zapleczu Ekstraklasy stracił pracę. Z posadą pożegnał się Szymon Grabowski, opiekun beniaminka rozgrywek, czyli Resovii. I być może nie byłoby w tej sprawie nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zwolnieniu towarzyszy wiele kontrowersji. Po pierwsze, trenera zwolnił zarząd, który dopiero co został zmieniony. Po drugie, ten sam zarząd najpierw mocno […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Azikiewicz: „Trzeba mieć mocno poukładane w głowie, żeby nie odbiło”

Zdobył brązowy medal ME U-17 w kadrze Marcina Dorny z takimi zawodnikami jak Karol Linetty czy Mariusz Stępiński u boku. W Zagłębiu Lubin debiutował w Ekstraklasie w wieku zaledwie 18 lat. Młody, perspektywiczny lewy obrońca, o którego pytały wielkie marki (jak na przykład Hertha), a później… zaliczył zjazd do drugiej ligi. Czy jego kariera mogła […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

QUIZ. Wszyscy uczestnicy Ligi Mistrzów

Poznaliśmy wczoraj wszystkie ekipy, które zagrają w Champions League. Pojawiły się w stawce nowe drużyny, uznaliśmy więc, że warto odświeżyć nasz quiz. Chodzi w nim o to, żeby wymienić wszystkie zespoły, które choć raz dotarły do fazy grupowej najbardziej elitarnych rozgrywek. Trochę się tego nazbierało – dajcie znać, jak wam poszło. Przy pisowni spróbowaliśmy jak […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

„Charleroi gra w stylu Atletico. Rywale cierpią w meczach z nimi”

– W Belgii mówi się, że Charleroi gra w stylu Atletico – nie dają nic od siebie, jeśli nie muszą. Rywal cierpi, gdy z nimi gra. Ustawiają się defensywnie, czekają na przeciwników, a później bardzo szybko przechodzą do ataku. Mają kreatywnych piłkarzy z przodu, ale sami z siebie w ataku pozycyjnym nie prezentują się dobrze. […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Od Dinama Tbilisi po Spartak Moskwa. Polskie boje w play-offach o Ligę Europy

Czasem polskie kluby spadały do fazy grupowej Ligi Europy/Pucharu UEFA po nieudanym boju o Ligę Mistrzów. Jeśli natomiast liczyć tylko play-off o fazę grupową tej europejskiej drugiej ligi, to bilans awansów do odpadnięć wynosi 8 – 15. Są wśród tych meczów wielkie boje, wyeliminowane potęgi, które nakręcały kolejne pucharowe sukcesy, wyważając drzwi do lepszych rankingów. […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Lech nie podpiera ścian i idzie na podryw. Ofensywny futbol pomoże coś wyrwać?

Półtora roku temu Lech Poznań podjął bardzo świadomą decyzję – zechciał wywrócić do góry nogi sposób patrzenia na sukces. Uznał, że sukces przychodzi nie wtedy, gdy obwieści się światu „chcemy coś osiągnąć!”, lecz gdy poweźmie się działania, które do tego sukcesu mają prowadzić. Tym działaniem miała być gra ofensywna, oparta na wysokim pressingu, która przynosi […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Legia weźmie rewanż na Karabachu za Wisłę i Piasta?

Czy Legia Warszawa wróci dziś do Europy? Całkiem możliwe. Atut własnego boiska, osłabienie rywala – to coś, co trzeba wykorzystać. My także możemy to zrobić, typując to spotkanie w eWinner! Ten legalny polski bukmacher oferuje nam atrakcyjne kursy na dzisiejszy mecz eliminacji do Ligi Europy. Legia Warszawa – Karabach Agdam Ostatnie mecze Legii: WPWPR Poprzednie […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Czy Lech ogra Charleroi? Tak, jest to możliwe!

Ok, wiemy, że to Belgowie są faworytem starcia z Lechem Poznań. Tyle że w pojedynku z Hammarby także faworytem byli rywale. „Kolejorz” sprawił wówczas niespodziankę, więc dlaczego nie może zrobić jej teraz? A skoro może, to i my możemy z tego skorzystać. Sprawdziliśmy ofertę Totolotka i podpowiadamy, co dziś warto zagrać! Charleroi – Lech Poznań […]
01.10.2020
Kanał Sportowy
01.10.2020

Stanowski omawia biografię Brzęczka – „Mistrz i Małgorzata”, odcinek 1

Krzysztof Stanowski w nowej mini-serii „Mistrz i Małgorzata” omawia biografię selekcjonera reprezentacji Polski „W grze” autorstwa Małgorzaty Domagalik.  Spoiler, którego wszyscy się spodziewacie: to będzie miazga na niekorzyść tej książki. 
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Pozostał jeden krok. Legio, Lechu – po prostu go zróbcie!

Nie będziemy się bawić w przydługie wstępy, bo sprawa jest prosta jak budowa cepa. Legio Warszawa, Lechu Poznań – zróbcie to. Pozostał jeden krok. Awansujcie do fazy grupowej Ligi Europy. Polska piłka klubowa upadła w ostatnich latach naprawdę nisko. Najwyższy czas, by rozpocząć proces wygrzebywania się z tego bagna. A nie uda się tego dokonać, […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Lech i Legia w Lidze Europy – zakłady specjalne od TOTALbet!

Czwartkowy wieczór będzie dla naszych zespołów wyjątkowy. Po raz pierwszy od 1979 roku dawna w październiku dwie drużyny w pucharach. A możemy je mieć nawet w listopadzie, jeśli tylko Lech i Legia staną na wysokości zadania. Na dwumecz naszych eksportowych drużyn czeka cała piłkarska Polska, więc warto z tego skorzystać. Chociażby tak, jak robi to […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

W Azerbejdżanie trafiłbym do więzienia

– Jakbym pojechał do Azerbejdżanu, a na granicy zobaczyliby u mnie ormiańską pieczątkę, na pewno spytaliby, czy byłem w Górskim Karabachu. Jeśli przyznałbym się lub by mi to udowodnili – a udałoby im się, choćby poprzez zdjęcia na moim blogu – to trafiłbym do więzienia w Azerbejdżanie. Areszt na początku, to pewne, stamtąd wyciągnąć mnie […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

Charleroi nie tak silne, jak Genk. Na co trzeba uważać? | ANALIZA

Dwa lata temu Racing Genk wyrzucił Lecha Poznań z Ligi Europy. Belgowie byli wówczas poza zasięgiem Kolejorza. Różnica klas rzucała się w oczy – nawet jeśli wynik dwumeczu tego nie odzwierciedlał. Czy podobnej deklasacji możemy spodziewać się dziś w starciu poznaniaków z Charleroi? Zdecydowanie nie. Ci „nowi Belgowie” nie są tak silni jak Genk i […]
01.10.2020
Weszło
01.10.2020

PRASA. Novikovas: Kibicom Legii nic we mnie nie pasowało. Czasami docenia się po czasie

Co słychać w prasie przed meczami Lecha i Legii? Oczywiście sporo przeczytamy o samych spotkaniach. Ale mamy także ciekawy wywiad z Arvydasem Novikovasem, który trochę się z Warszawą rozlicza. – Niekiedy coś lub kogoś docenia się po czasie. Kiedy byłem w Legii, nic im się nie podobało. To źle, to jeszcze gorzej, a tamto już w […]
01.10.2020