Benzema wreszcie spłaca dług wobec Zizou

redakcja

Autor:redakcja

27 maja 2018, 18:30 • 3 min czytania

Reklama
Benzema wreszcie spłaca dług wobec Zizou

Piękna bramka Garetha Bale’a, koszmarna kontuzja Mohameda Salaha, łzy Daniego Carvajala, błędy wielbłądy Lorisa Kariusa i show Cristiano Ronaldo po meczu… Wczoraj działo się naprawdę dużo, ale w tym wszystkim praktycznie nikt nie wspomniał o odrodzeniu Benzemy. Francuz znowu zdobył ważną bramkę, a tym samym odkupił przynajmniej część win z całego sezonu. 

Reklama

Po wczorajszym meczu Cristiano Ronaldo powiedział, że Liga Mistrzów powinna zmienić nazwę na „CR7 Champions League”. Jasne, Portugalczyk w ostatnich latach notował niesamowite liczby w tych prestiżowych rozgrywkach, ale w tegorocznych spotkaniach półfinałowych i w samym finale praktycznie nie istniał. W każdym razie zrobił znacznie mniej od Benzemy, aby Królewscy wygrali Ligę Mistrzów po raz trzeci z rzędu. Gdyby nie bramki francuskiego snajpera w rewanżowym meczu z Bayernem nie mówilibyśmy teraz o historycznym wyczynie drużyny z Madrytu. Byłoby wręcz przeciwnie, bo rozwodzilibyśmy się nad fatalnym sezonem Królewskich, w którym nie sięgnęli po żadne trofeum.

Oczywiście Benzema nie zrehabilitował się w pełni, bo jego liczby w lidze nie były słabe, a wręcz haniebne i niedopuszczalne. Francuz w 32 meczach ligowych zdobył tylko pięć bramek. I tego fatalnego obrazu w żadnym wypadku nie zmienia dwanaście asyst, bo mimo wszystko mówimy o napastniku, a nie rozgrywającym. Były zawodnik Lyonu często był irytujący w swoich poczynaniach do tego stopnia, że przypominał nam snajperów z ekstraklasy. Trzeba jednak pamiętać, że 30-latek nie trafiał w lidze, a ta przecież dla Królewskich była już dawno przegrana. Liczyła się tylko Liga Mistrzów, w której Benzema nie zawiódł w decydującym momencie. Bez wątpienia Florentino Perez i inni ludzie związani z Realem Madryt za żadne skarby nie zamieniliby pięciu goli Benzemy w Champions League na 30 trafień w rozgrywkach krajowych.

Mamy pełną świadomość, że żadna z ostatnich bramek Benzemy nie była przedniej urody, ale co z tego? W ostatnich tygodniach Francuz był krytykowany również za to, że stracił instynkt strzelecki. Rewanżowy mecz z Bayernem i finał w Kijowie pokazały, że wcale tak nie jest. Wielokrotny reprezentant Francji nadal czuje pole karne, co dla wielu pewnie jest dużym zaskoczeniem. Właściwie wszyscy Francuza krytykowali, a ten właśnie pokazał, że nie zamierza schodzić ze sceny z podkulonym ogonem. Dobra, prawie wszyscy krytykowali, bo Zinédine Zidane  cały czas wierzył w swojego rodaka, co często okazywał na konferencjach prasowych: – Ludzie mogą sobie mówić i myśleć, co tylko chcą. Karim codziennie wygląda świetnie, jest zmotywowany. Jego praca sprawia, iż jestem z niego bardzo zadowolony. Oczywiście lubię, kiedy strzela gole, ale najważniejsze i tak jest to, jak się spisuje na swojej pozycji. On gra w taki sposób, że tworzy innym sytuacje do zdobywania bramek. Pomiędzy nim a Cristiano Ronaldo istnieje świetna nić porozumienia.

Reklama

Benzema wreszcie spłacił dług zaufania wobec trenera Realu Madryt. Być może na razie częściowo, ale z całą pewnością kupił sobie czas. Jeszcze kilka tygodni temu jego wyjazd ze stolicy Hiszpanii był niemal pewny, a teraz wszystko się zmieniło. Francuski snajper dał włodarzom klubu powody, by ci dali mu kolejną szansę.

Fot. NewsPix.pl

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Śląsk wydarł Rakowowi trzy punkty. Dawid Kroczek skomentował porażkę

Braian Wilma
2
Śląsk wydarł Rakowowi trzy punkty. Dawid Kroczek skomentował porażkę

Weszło

Reklama