Na hasło „Don” można mieć różne skojarzenia. Dla fanów kultowych filmów będzie to oczywiście Don Vito Corleone. Dla miłośników klasycznej literatury – Don Kichot. Dla tych, którzy kochają polskie kreskówki odpowiedzią będzie pewnie: Don Pedro, szpieg z Krainy Deszczowców, a ci, którzy wolą cygańską muzykę, bez wątpienia wskażą na Don Vasyla. Z kolei dla kibiców boksu skojarzenie może być tylko jedno: Don King. Mistrz konferencji prasowych, posiadacz być może najsłynniejszego afro na świecie, multimilioner i – jak samo nazwisko wskazuje – bezdyskusyjny król promotorów.

Don King: nędzna, oślizgła gadzina, czy największy promotor w historii boksu?

Niektórzy promotorzy bokserscy mieli łatwy start. Weźmy na przykład takiego Eddiego Hearna, dziś jednego z największych na świecie, gościa, który ma pod swoimi skrzydłami choćby najjaśniejszą gwiazdę wagi ciężkiej, Anthony’ego Joshuę. Eddie ma 38 lat i już piekielnie mocną pozycję. Nie da się zaprzeczyć, że ma charyzmę, jest wygadany, potrafi zadbać o interesy swoich bokserów (i oczywiście swoje). Ma też doskonałe wyczucie i potrafi dać kibicom to, czego chcą. Dziś jego praca to w dużej mierze samograj: ustal datę, zarezerwuj jak największy stadion i puść bilety do sprzedaży. W ostatnich przypadkach nawet 80 tysięcy wejściówek (wcale nie tanich) potrafiło się sprzedać w kilka godzin. Jednym słowem: żyć, nie umierać. A jednak, choć oczywiście nie chcemy odbierać Eddiemu Hearnowi jego zasług, to nie da się zaprzeczyć, że w dużej mierze zawdzięcza je ojcu. To Bary Hearn przez lata rozdawał karty w Wielkiej Brytanii. Syn po prostu przejął to, co zbudował ojciec.

Bokserska potęga

Don King tak łatwo nie miał. W sumie – miał raczej mocno pod górkę. Kiedy zaczynał, nie miał praktycznie nic. Oczywiście, można powiedzieć, że znalazł się we właściwym miejscu o właściwym czasie. Ale przecież to nie wystarczyło. Trzeba jeszcze było mieć jaja. I Don King je miał, równie wielkie, jak afro, które – jak już ustaliliśmy – jest ogromne. Wystarczyło to do zbudowania bokserskiej potęgi, sieci wpływów, pozwalającej zarabiać gigantyczne pieniądze. Dla Kinga oraz dla jego zawodników. Kolejność nie jest tu przypadkowa – zawsze ważniejsza była kasa, która trafiała do kieszeni wszechwładnego promotora. Jak się komuś nie podobało – mógł szukać szczęścia gdzie indziej. Trudno mówić o przypadku w sytuacji, w której praktycznie wszyscy bokserzy, walczący dla Kinga, wcześniej czy później grozili mu procesem, albo występowali na drogę sądową.

Od sądu zresztą wszystko się zaczęło. Albo inaczej – mogło i powinno się skończyć. Prawdę mówiąc: już wtedy, w 1966 roku, objawił się niewiarygodny talent Dona Kinga, wówczas 35-letniego, do wychodzenia z najgorszego nawet szamba bez szwanku. W 1966 roku późniejszy promotor był sądzony za drugie zabójstwo. Do pierwszego doszło 12 lat wcześniej. Wtedy zastrzelił Hillary’ego Browna, który próbował obrabować prowadzone przez niego kasyno. Sąd uznał to za obronę konieczną, choć fakty mówiły co innego. Kiedy Brown zobaczył, że jego plan nie wypalił, salwował się ucieczką. King ruszył za nim i wpakował mu dwie kule w plecy. Obrona konieczna? Można mieć wątpliwości. W każdym razie, sprawa została umorzona. W kolejnym przypadku zabójstwa już tak gładko nie poszło.

Głowa podskakiwała jak gumowa piłka

Drugą ofiarą Dona Kinga był Sam Garrett, jego pracownik, który nie kwapił się ze zwrotem 600 dolarów długu. Doszło do kłótni, która skończyła się bijatyką, w czasie której King zatłukł Garretta na śmierć. Bob Tonne, policjant, który pierwszy pojawił się na miejscu zdarzenia, opisywał później to, co zobaczył, z przerażającymi szczegółami.

Głowa mężczyzny podskakiwała na asfalcie, niczym gumowa piłka, a inny gość stał nad nim, z pistoletem w prawej dłoni, kopiąc go po raz kolejny w głowę – zeznał policjant. Tym „innym” był właśnie Don King. Trudno się dziwić, że po czymś takim późniejszy promotor został skazany za zabójstwo drugiego stopnia, co oznaczało dożywocie.

King wtedy – pewnie nie po raz pierwszy – zastosował metody, które później wielokrotnie działały także w bokserskim biznesie. Kolejnym świadkom oferował łapówki w zamian za korzystne zeznania. Gdy to nie skutkowało – groził. Miał solidne argumenty, bo już wtedy był kojarzony ze wspólnych interesów z Johnem Gottim, szefem rodziny Gambino. Tak czy inaczej, kampania się powiodła. Sędzia ostatecznie zmienił kwalifikację z zabójstwa na „nieumyślne spowodowanie śmierci”. Nieumyślne – poprzez kopanie nieprzytomnego w głowę? Rozumiemy, że siła argumentów Kinga i jego adwokatów musiała być duża. Całkowicie zarzutów nie udało się wycofać i skończyło się na czteroletnim wyroku. Przy dożywociu – niezła promocja.

Trzy szanse Gołoty

King wyszedł z więzienia i niemal z miejsca stał się tym, kim był przez następne cztery dekady – praktycznie wszechmocnym promotorem bokserskim, gościem, który potrafił z przeciętniaka zrobić mistrza świata, a z mistrza świata – bankruta. Wszystko w myśl prostej zasady: ma być tak, jak ja chcę, a jeśli fakty mówią co innego, to tym gorzej dla faktów.

Don King to człowiek z niebywałą charyzmą. Roztacza wokół siebie niesamowitą atmosferę, człowiek nagle czuje, że znalazł się w centrum dowodzenia światem. Ten gość zna wszystkich, wszystko może, wszystko potrafi załatwić. Kiedy wybucha tym swoim szalonym śmiechem, przez chwilę możesz się zastanawiać: wariat, czy geniusz? Ale fakty tym razem są po jego stronie – wypromował największych bokserów świata, zarobił fortunę, zorganizował najsłynniejsze walki. Nawet, jeśli trochę wariat, to piekielnie skuteczny.

Zresztą, my, Polacy, coś o jego skuteczności możemy powiedzieć. To przecież Don King doprowadził do serii, która teoretycznie nie miała prawa się zdarzyć. 14 lat temu 36-letni Andrzej Gołota, promowany właśnie przez ekscentrycznego Amerykanina, dostał szansę walki o mistrzostwo świata wagi ciężkiej. Z Chrisem Byrdem boksował znakomicie, ale sędziowie wypunktowali krzywdzący Polaka remis. King o arbitrów nie zadbał, ale szybko załatwił Polakowi kolejny pojedynek o pas – tym razem z Johnem Ruizem.

I znów – Andrzej zrobił swoje, dwa razy miał mistrza na deskach, zdaniem większości obserwatorów wygrał. Niestety, trzej najważniejsi obserwatorzy na swoich kartach punktowych przyznali Amerykaninowi skandaliczne zwycięstwo. King wiedział, że Gołota został oszukany, zorganizował więc trzecią kolejną walkę o tytuł. To pokazuje siłę Kinga – mimo dwóch oficjalnie nieudanych prób, zorganizował trzecią walkę o pas najbardziej prestiżowej kategorii wagowej z rzędu! Niestety, powiedzenie „do trzech razy sztuka” tym razem się nie sprawdziło. No, przynajmniej nie tak, jakbyśmy chcieli. Gołota w ciągu 53 sekund trzy razy wylądował na deskach i to był koniec marzeń.

Adamek: od tytułu do procesu

Jedyna dobra wiadomość tego majowego wieczoru 13 lat temu była taka, że inny promowany przez Kinga Polak zdołał wywalczyć mistrzostwo świata. Kariera Tomasza Adamka prawdziwego rozpędu nabrała właśnie wtedy, gdy związał się z posiadaczem najsłynniejszego afro w świecie boksu. King szybko zapewnił „Góralowi” awans w rankingu WBC, a następnie – walkę o wakujące mistrzostwo świata. Adamek walczył heroicznie, mimo złamanego nosa, i został pierwszym polskim mistrzem świata w boksie zawodowym. Czy bez pomocy Kinga byłoby to możliwe? Na pewno nie tak szybko.

Przy okazji pierwszej obrony tytułu przez Adamka, Don King przyleciał do niemieckiego Duesseldorfu. Na konferencji prasowej przed walką Polaka z Thomasem Ulrichem machał polską flaga, wołał coś o Adamku, Lechu Wałęsie i polskiej kiełbasie. Gdyby do sali konferencyjnej wszedł psychiatra, który o Kingu nigdy nie słyszał, z miejsca wypisałby skierowanie do domu wariatów.

15.10.2005, DUSSELDORF, BOKS, DON KING, TOMASZ ADAMEK (POL), FOT. ACTION PRESS / FOTO OLIMPIK/NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Po walce, którą Adamek wygrał w spektakularny sposób w szóstej rundzie, odbyła się huczna impreza. W zamkniętym lokalu mistrz świata świętował z żoną Dorotą, trenerem Andrzejem Gmitrukiem i kilkoma osobami z teamu. Był menedżer Ziggy Rozalski. Był Andrzej Gołota z żoną Mariolą. Był oczywiście Don King z obowiązkowym zestawem flag: polską, amerykańską i niemiecką. Ja zostałem zaproszony jako jedyny z dziennikarzy. Nie skończyło się to zbyt dobrze, bo nadmiar wina wypitego w zacnym gronie spowodował, że zaspałem na poranny samolot do Warszawy. Ale konieczność wracania samochodem z Niemiec to nic w porównaniu z możliwością rozmowy i wypicia kieliszka wina z gościem, który organizował największe walki Muhammada Alego i Mike’a Tysona! Ile razy pomyślałem, że gość zachowuje się jak wariat, przypominałem sobie te walki oraz fakt, że w kieszeni, jako drobne, nosi więcej niż wynoszą moje roczne zarobki…

Nikt ci tyle nie dam, co ci King obieca

W każdym razie, King na imprezie w Duesseldorfie bawił się przednio. Cały czas powtarzał, że Adamek jest najlepszy, podobnie jak Lech Wałęsa i polska kiełbasa. Niespełna pół roku później w sądzie na Manhattanie polski bokser złożył pozew przeciwko swojemu promotorowi. „Góral” tłumaczy, że miał toczyć trzy pojedynki rocznie, a tymczasem w ciągu półtora roku wyszedł do ringu zaledwie dwa razy. Po kilku miesiącach doszło do ugody i Adamek wycofał pozew. Niedługo później zresztą jego kontrakt z Donem Kingiem został wykupiony przez Bogusława Bagsika, ale to już zupełnie inna opowieść.

Czy Don King przejął się pozwem od Adamka? Mocno wątpliwe. Ostatecznie, procesowali się z nim znacznie więksi, z Alim i Tysonem na czele. Scenariusz zawsze był podobny i opierał się na prostej zasadzie: nikt ci tyle nie da, co ci King obieca. King obiecywał złote góry, ale z realizacją tych deklaracji bywało różnie.

Zaczęło się spektakularnie. Niedługo po wyjściu z mamra, szerzej nieznany King zaoferował rekordową na ówczesne czasy (1974) kwotę 10 milionów dolarów za walkę Muhammadowi Alemu i George’owi Foremanowi. Pojedynek odbył się w Zairze i przeszedł do legendy jako „Rumble in the Jungle”. Kolejna wielka walka, „Thrilla in Mainla”, czyli starcie Alego z Joe Frazierem, na lata ugruntowała pozycję Kinga jako rozdającego karty w tym biznesie. A potem przyszła era Mike’a Tysona, najmłodszego mistrza świata wagi ciężkiej. Jego promotorem był oczywiście King. Tyson zarobił krocie, ale po latach pozwał Dona o 100 milionów dolarów. Twierdził, że przez całą karierę był przez niego oszukiwany. Ostatecznie King wypłacił 14 milionów dolarów odszkodowania, tym samym potwierdzając, że coś było na rzeczy.

To diabeł, afro kryje rogi

King to nędzna, oślizgła, skurwysyńska gadzina. Twierdził, że jest moim czarnym bratem. A tak naprawdę jest złym człowiekiem, naprawdę złym. On zabiłby własną matkę za dolara. Jest bezwzględny, chciwy i nie wie, jak kochać innych – mówił Tyson.

Don King to oszust. Mówi się o nim, że włosy ma tak postawione, żeby nie było widać rogów. To wcielony diabeł. Nie znam nikogo, kto byłby zadowolony ze współpracy z nim – twierdził Witalij Kliczko.

Mocne słowa, ale kolejne fakty zdają się je potwierdzać. Na przykład w 1982 roku, już po ostatniej walce, Muhammad Ali pozwał Kinga, twierdząc, że zapłacił mu o 1,1 mln dolarów za mało za starcie z Larrym Holmesem. Przed procesem Ali trafił do szpitala w kiepskim stanie. King namówił jego przyjaciela, Jeremiaha Shabazza, żeby odwiedził boksera. Dał mu walizkę z 50 tysiącami dolarów oraz list, w którym Ali rezygnował z procesu oraz dawał Kingowi prawo do organizacji jego następnych walk. – Ali był chory i coś mamrotał. Na pewno potrzebował pieniędzy – wspominał potem Shabazz, który przyznał, że żałuje tego, co zrobił. Tak czy siak, Ali podpisał list, godząc się na 50 tysięcy, zamiast należnego ponad miliona.

Kinga pozywali o grube pieniądze także między innymi Larry Holmes, Tim Whiterspoon, Terry Norris, Lennox Lewis i Chris Byrd. Najczęściej kończyło się odszkodowaniami znacznie niższymi od oczekiwanych.

Nie zapomniał żadnej liczby

W błędzie będzie jednak ktoś, kto pomyśli, że może King po prostu trochę nie ogarnia i gubi się w natłoku obowiązków. Promotor ma niesamowitą głowę do liczb. W młodości przyjmował nielegalne zakłady bukmacherskie. Po latach opowiadał o tym, kiedy ktoś go spytał jak to możliwe, że pamięci potrafi podać dowolny numer telefonu.

Robiłem kiedyś w liczbach – śmiał się. Te słowa potwierdza także Mark Greenberg, były dyrektor telewizji Showtime. – Umowa mogła zmieniać się wiele razy, ale Don nigdy nie zapomniał ani jednej liczby – mówił.

Z tych najważniejszych: King zarobił ponad miliard dolarów, zorganizował ponad 600 walk o mistrzostwo świata, w tym kilka z najważniejszych w historii boksu. Pracuje do dziś, choć jak sam mówi, jest już połowicznie na emeryturze. Ma prawo, w końcu w sierpniu skończy 87 lat. Bardzo mocno przeżył śmierć żony w 2010 roku po prawie 50 latach małżeństwa.

To niepowetowana strata. Ta kobieta stała za mną, wszystkie sukcesy osiągnąłem dzięki niej. Nigdy nie próbowała mnie zmieniać, a jedynie wzmacniała mojego ducha. Teraz być może zwolniła dom, który wynajmowała tu, na ziemi, ale dla mnie, duchowo, ona nie umarła – mówił, wspominając Henriettę.

Po śmierci żony nieco odsunął się w cień, nie jest już wszechmocnym promotorem, choć wciąż prowadzi grupę zawodników. W ten weekend jego podopieczny występował w najbardziej oczekiwanej walce. Vanes Martirosyan mierzył się z Giennadijem Gołowkinem w starciu o trzy pasy mistrza świata. Przegrał przez nokaut w drugiej rundzie. Czy Kinga to zmartwiło? Oficjalnie – oczywiście. Tak naprawdę – mocno wątpliwe.

Już na samym początku promotorskiej kariery King wygłosił zdanie, które charakteryzuje go najlepiej. – Wszedłem do ringu z mistrzem i wyszedłem z mistrzem – stwierdził po walce Joe Fraziera z George’em Foremanem. Rzecz w tym, że w drodze do ringu towarzyszył mistrzowi świata Frazierowi. Kiedy Foreman sensacyjnie wygrał przez nokaut, z ringu wychodził objęty przez Kinga. Cóż, kiedy jesteś Królem, nie musisz przejmować się takimi drobnostkami, jak lojalność, czy sentymenty…

JAN CIOSEK

Fot. Newspix.pl

Weszło
24.09.2022

Michniewicz: – Mecz ze Szwecją? To już nowa reprezentacja

Na konferencji prasowej przed meczem z Walią, na której przepytano Czesława Michniewicza i Wojciecha Szczęsnego, padło wiele konkretów. Nasz bramkarz uważa, że za dużo dyskutujemy na temat formacji. Selekcjoner uderza w podobne tony twierdząc, że nie ma znaczenia, czy wyjdziemy trójką czy ósemką obrońców, liczy się wykonywanie założeń. Jednocześnie zauważa, że w porównaniu do zespołu, który wywalczył awans w Chorzowie, to już nowa drużyna. Dowiedzieliśmy się o sytuacji Szymańskiego (odniósł drobną kontuzję na rozgrzewce przed meczem z Holandią), Dawidowicza (wrócił […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Eden Hazard: – Czuję się dobrze w Realu, ale chcę grać więcej

Przed meczem Belgia – Holandia w Lidze Narodów Eden Hazard, kapitan reprezentacji „Czerwonych Diabłów” wziął udział w konferencji prasowej, gdzie wypowiedział się o swojej aktualnej sytuacji w Realu Madryt i o budowaniu optymalnej formy na mistrzostwa świata w Katarze. – Przechodziłem przez trudne momenty. Chcę grać, a nie gram. Czuję się dobrze w Realu Madryt. Po prostu gram mniej (śmiech). Jednak kiedy gram, gram dobrze. To delikatna sytuacja… Chcę grać więcej. Wiem, że mogę […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Brazylijczyk z Karabachu zagra dla Polski? „Toczyły się dyskusje na ten temat”

Kady Iuri Borges Malinowski piłkarz Karabachu Agdam w rozmowie z serwisem Futbolinfo.az wyznał, że jeden z przedstawicieli PZPN pytał Brazylijczyka o jego pochodzenie i chęć reprezentowania Polski. W I rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów Lech Poznań mierzył się z Karabachem Agdam. Mistrzowie Polski mile nie wspominają tego dwumeczu, a w szczególności rewanżu, w którym rywale pokazali im lekcję futbolu. Azerowie wygrali 5:1, a dwa gole w tym meczu były autorstwa Kady’ego, bohatera całego […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Wzruszający wpis Zalewskiego w dzień rocznicy śmierci ojca

Dokładnie rok temu zmarł Krzysztof Zalewski, ojciec Nicoli, obecnego reprezentant Polski. Piłkarz AS Romy opublikował wzruszający wpis na Instagramie, którym uczcił jego pamięć.  – Jak ten czas szybko leci, już minął rok odkąd odszedłeś, a wydaje się jakby to było wczoraj. Spójrz na to zdjęcie.. to zawsze było Twoje marzenie, NASZE marzenie. Zawsze mi powtarzałeś: „Czekam tylko na Twój debiut w reprezentacji, a potem mogę odejść”, wydawało się, że to było zrobione […]
24.09.2022
Weszło
24.09.2022

Klich utknął w martwym punkcie, a miejsce w kadrze na mundial odjeżdża

Rok temu taki tytuł brzmiałby idiotycznie. W końcu Mateusz Klich był wtedy jednym z najważniejszych piłkarzy Leeds United. No ale czasy się zmieniły. Trener „The Peacocks” również. I choć Polak na początku kadencji Jessego Marscha dalej odgrywał istotną rolę w zespole „Pawi”, w tym sezonie nie jest już tak kolorowo. Polski pomocnik stracił miejsce w składzie. Ba, na domiar złego wcale nie zapowiada się, aby uległo to zmianie, przez co jego […]
24.09.2022
Suche Info
24.09.2022

Gareth Bale od pierwszej minuty na mecz z Polską?

Selekcjoner reprezentacji Walii, Robert Page na konferencji prasowej przed meczem z Polską w Lidze Narodów był bombardowany pytaniami o dyspozycyjność i formę Garetha Bale’a. Trener zasugerował, że były piłkarz Realu Madryt może wyjść w niedzielę w pierwszym składzie na starcie „Biało-Czerwonymi”. – Wielkie mecze wymagają wielkich nazwisk. Bale w klubie nie gra zbyt regularnie, ma za sobą długą podróż i zmianę stref czasowych, ale trenuje ciężko i dziś już wygląda dobrze. Będę […]
24.09.2022
Inne sporty
24.09.2022

Hurkacz nie obroni tytułu w Metz

Hubert Hurkacz mógł wykorzystać to, że większość czołowych tenisistów globu zameldowało się na Pucharze Lavera. I wygrać słabiej obsadzony turniej w Metz, który zresztą zgarnął już w zeszłym roku. Ale niestety Polak – mimo przekonującej gry w poprzednich rundach – został zatrzymany na etapie półfinałów przez Lorenzo Sonego. Tym samym maleją szanse naszego tenisisty na udział w ATP Finals. Niezwykle cicho było w ostatnich tygodniach wokół Huberta Hurkacza. […]
24.09.2022
Inne sporty
24.09.2022

Najlepsi lekkoatleci 2022 roku. Kto błyszczał najjaśniej?

Końcówka września przyniesie jeszcze parę niszowych imprez, ale i tak nie ma wątpliwości – wielkie lekkoatletyczne emocje dobiegły praktycznie końca. To zatem dobra pora na podsumowania i prześledzenie, kto w tym roku robił szczególne wrażenie. Przed wami nasz ranking najlepszych lekkoatletów sezonu 2022. Kogo zabrakło? Paru znakomitych zawodników niestety nie załapało się do tego zestawienia. Paweł Fajdek sięgnął w lipcu po piąty tytuł mistrza świata w rzucie młotem. Ale niestety – […]
24.09.2022
Inne sporty
24.09.2022

Tak odchodzi legenda. Roger Federer oficjalnie zakończył karierę

W tym spotkaniu rezultat nie miał żadnego znaczenia. Liczył się tylko on, po raz ostatni występujący oficjalnie na korcie. Zdrowie nie pozwalało mu już wystąpić w meczu gry pojedynczej, zatem do pary debla wybrał największego rywala z czasów swojej kariery – Rafę Nadala. Roger Federer dziś oficjalnie zakończył tenisową karierę. Po 24 latach gry Szwajcar, dwudziestokrotny mistrz wielkoszlemowy, powiedział pas. I chociaż to wyświechtane stwierdzenie, to w przypadku Federera trudno […]
24.09.2022
Siatkówka
23.09.2022

Siatkarki przeszły próbę charakteru. Polska – Chorwacja 3:1

Zaczęło się spokojnie – Polki w pierwszym secie rozprawiły się z Chorwatkami, nie dając rywalkom dojść do głosu. Później poznaliśmy urok kobiecej siatkówki. Okej, w tym sporcie – również w jego męskiej odmianie – set setowi potrafi być nierówny. Ale kiedy rywalki z Bałkanów wygrały drugą partię, a w trzeciej prowadziły już 16:8(!), mogło się wydawać, że jest po zawodach, a Biało-Czerwone rozpoczną mistrzostwa świata od porażki. Ale nasze siatkarki […]
23.09.2022
Inne sporty
23.09.2022

Hurkacz pewnie awansował do półfinału Moselle Open

Tak powinien wyglądać mecz faworyta z outsiderem – zawodnikiem solidnym, ale jednak takim, który na papierze jest skazany na porażkę. Rzecz w tym, że Hubert Hurkacz często w podobnych przypadkach zawodził. Rozpraszał się. Do tego stopnia, że sam przysparzał sobie niepotrzebnych kłopotów, lub nawet przegrywał mecze, których przegrać nie miał prawa. Na szczęście dziś w ćwierćfinale Moselle Open nic takiego nie miało miejsca. Faworyt z Polski pewnie pokonał Arthura Rinderknecha 6:3, 6:2 […]
23.09.2022
Piłka nożna
23.09.2022

Świątek vs futbol. Iga przegrywa tylko z reprezentacją

Sukcesy Igi Świątek śledzi coraz więcej widzów w Polsce. Równie wielu odbiorców mają spotkania Barcelony z Robertem Lewandowskim. W bezpośrednim zestawieniu popularności obojga sportowców w kraju wygrywa tenisistka, a za granicą piłkarz. To nie są jedyne ciekawe dane płynące z ExpressVPN. Przed derbami Madrytu w sieci rozgorzała dyskusja na temat oprawy spotkań LaLiga. Mecz Barcelony z Cadiz zapowiedziano półtoragodzinnym studiem, natomiast na spotkanie Realu z Atletico poświęcono tylko kilka chwil przed pierwszym gwizdkiem […]
23.09.2022
Liczba komentarzy: 1
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Rogal
Rogal(@rogal)
4 lat temu

szkoda kojarze go z boksem tak jakos heh mi utkwil od poczatku kojarzyl mi sie z „brudnym ” kolesiem kiedys szukalem o nim newsow podobno tayson go trafil raz , tez na co mu te procesy juz majatek kilka milionow dzieci wnuczki pozyja i pra wnuczki