post Avatar

Opublikowane 02.03.2018 18:58 przez

Jan Ciosek

Polski tenis jest w kryzysie. Mamy problem, a prowadzenie Łukasza Kubota w rankingu deblistów niestety nie jest truskawką na torcie, a raczej efektownym wykończeniem sypiącej się stodoły. Albo innej szopy…

Zjazdy w rankingach, lanie w turniejach, lanie w rozgrywkach międzynarodowych, spadek znaczenia Polski na arenie międzynarodowej, brak turniejów, brak obiektów i mgliste perspektywy na przyszłość. A przecież jeszcze niedawno wydawało się, że jesteśmy na krzywej wznoszącej. Teraz nasi tenisiści, jeszcze nie tak dawno walczący w grupie światowej Pucharu Davisa, szykują się do meczu z Zimbabwe. Stawiamy duże piwo każdemu, kto jest w stanie bez zaglądania do internetu wymienić jakiegokolwiek tenisistę z tego kraju. Niestety, brutalna prawda jest taka, że coraz częściej w różnych miejscach na świecie dokładnie to samo dotyczy Polaków.

Kadry mocno ubogie

Suche liczby: polscy tenisiści w pierwszej setce rankingu – zero. W drugiej – jeden. W trzeciej – dwóch. Łącznie od miejsca pierwszego do pięćsetnego na liście najlepszych singlistów mamy czterech biało-czerwonych. Najwyżej jest Jerzy Janowicz (27 lat), który okupuje 154. pozycję. Na początku trzeciej setki są Hubert Hurkacz (21 lat) i Kamil Majchrzak (22) – nadzieje polskiego tenisa. 436. jest 24-letni Paweł Cias. Tak wyglądają nasze kadry i trzeba sobie powiedzieć wprost, że powodów do hurraoptymizmu raczej nie ma. Dość powiedzieć, że na przykład tacy Niemcy czy Hiszpanie mają po blisko 10 zawodników w pierwsze setce i po 30-40 w pierwszej pięćsetce. My w tysiącu łącznie lokujemy 13 tenisistów. Cóż, w zdecydowanej większości w jego dolnej części.

polska atp

U pań jest mniej więcej tak, jak mówił komisarz Ryba w „Kilerze”, czyli „niewiele lepiej, ale lepiej”. Agnieszka Radwańska (28 lat) po dekadzie w pierwszej dziesiątce rankingu od ponad roku leci na łeb na szyję. Aktualnie jest 32. na liście WTA, ale wszystko wskazuje na to, że w kolejnych miesiącach raczej będzie kontynuować ruch jednostajnie przyspieszony w dół rankingu. Więcej niż dwóch meczów w jednym turnieju nie wygrała od lipca. W tym roku przegrała już ze 122. w rankingu Sachią Vickery, 100. Camilą Giorgi i 88. Su-Wei Hsieh. Ostatnie porażki w Dausze i Dubaju z 21. Petrą Kvitovą i 24. Darią Kasatkiną żadną niespodzianką już nie były.

Wiele wskazuje, że już niedługo może dojść do roszady, która jeszcze niedawno wydawała się absolutnym science-fiction, czymś równie realnym, jak powiedzmy wygrana Anderlechtu w Lidze Mistrzów. Jeszcze kilkaset punktów i najwyżej notowaną Polką w tenisowym rankingu zostanie Magda Linette. Aktualnie 26-latka zajmuje 56. miejsce. W okolicach pierwszej setki jest jeszcze 20-letnia Magdalena Fręch (142. WTA). Kolejne biało-czerwone na liście to 379. Katarzyna Piter, 418. Marta Leśniak i 532. Urszula Radwańska. Wszystkie w przedziale 27-29 lat, czyli zawodniczki, o których trudno powiedzieć „młode i perspektywiczne”.

Nadal, Szarapowa, Williams…

Miejsca w rankingu to jedno. Tenisowe potęgi także od czasu do czasu przechodzą kryzys, ostatnio pisaliśmy na przykład o problemach Amerykanów, którzy od Andy’ego Roddicka czekają na topowego zawodnika męskich rozgrywek. Problem z polskim tenisem polega na tym, że u nas nie tylko rankingi kuleją. Prawdę mówiąc: trudno wskazać aspekt, w którym byłoby naprawdę dobrze.

A przecież jeszcze nie tak dawno było zupełnie inaczej. Spójrzmy choćby na zawodowe imprezy. W Sopocie przez lata był rozgrywany turniej, który zawodnicy uważali za jeden z najlepszych w kalendarzu. Do Polski przylatywali znakomici tenisiści, nasz kraj ma szczególne miejsce choćby w sercu Rafy Nadala. To właśnie na położonych tuż nad morzem kortach Sopockiego Klubu Tenisowego późniejszy dominator Roland Garros wygrał swój pierwszy zawodowy turniej. Tego się nie zapomina.

Na inną dużą imprezę, do Warszawy, zjeżdżały gwiazdy kobiecego tenisa, z byłymi liderkami i mistrzyniami turniejów wielkoszlemowych Marią Szarapową, Venus Williams, Justine Henin-Hardenne czy Kim Clijsters na czele. Tam pierwsze batalie ze światową czołówką toczyła Agnieszka Radwańska.

A dziś? Jedyny zawodowy turniej, znacznie mniejszej rangi, przez kilka lat odbywał się w Katowicach. Już się nie odbywa. Trudno powiedzieć, kiedy, ale znaleźliśmy się na peryferiach wielkiego tenisa. Imprezy ATP i WTA odbywają się na całym świecie, w naszym regionie też. W Bułgarii, Rosji, Czechach, na Węgrzech, w Chorwacji i Rumunii. W Turcji, Maroku, nawet w Uzbekistanie. W 40-milionowej Polsce – nie.

Spadliśmy na zaplecze zaplecza

Co jeszcze? Rozgrywki reprezentacyjne. Może w tenisie nie są one tak ważne, jak w innych dyscyplinach, bo to w końcu sport indywidualny. Tak, czy inaczej, na tym polu także widać zjazd, jaki się dokonał w ostatnich latach. Polska, ciągnięta przez Agnieszkę Radwańską, przez lata bujała się między grupą Europejsko/Afrykańską, a II Grupą Światową Pucharu Federacji. W 2014 roku udało się wreszcie wywalczyć awans do najwyższej, I Grupy Światowej. Tam jednak przyszło bolesne 0-4 z Rosjankami, potem 2-3 ze Szwajcarkami i wylot do niższej ligi. Teraz znów Polki grają na zapleczu zaplecza.

Czyli i tak wyżej, niż ich koledzy z reprezentacji Pucharu Davisa. W ubiegłym roku wylecieli z I grupy Europejsko/Afrykańskiej po porażkach 0-5 z Bośnią i Hercegowiną oraz 1-4 ze Słowacją. A przecież jeszcze dwa lata temu szykowali się do walki z Argentyną w debiucie w grupie światowej. Problem w tym, że tamten mecz przegrali, a na domiar złego Polska została ukarana za nieregulaminową nawierzchnię. Chaos organizacyjny to zresztą był jeden z kluczowych problemów poprzedniej ekipy. O fatalnym zarządzaniu w Polskim Związku Tenisowym pisaliśmy między innymi tutaj. Od maja prezesem jest Mirosław Skrzypczyński, popierany w wyborach choćby przez Roberta Radwańskiego i Jerzego Janowicza seniora. W PZT powoli zaczynają być widoczne zmiany na lepsze. Przekonuje o tym na przykład Rafał Chrzanowski, nowy szef wyszkolenia Związku.

Standardem staje się, że na każdym turnieju wielkoszlemowym jest grupa polskich zawodników, także juniorów. Ci młodzi zaczynają się czuć członkami teamu Polska. Agnieszka Radwańska czy Łukasz Kubot nie patrzą na nich z góry, tylko traktują jak młodszych kolegów. Polski Związek Tenisowy stara się pomagać juniorom wielotorowo. Organizowane są konsultacje, wyjazdy, szkolenia. Juniorzy otrzymują także wymierną korzyść finansową. Pomogliśmy choćby Magdalenie Fręch w wyjazdach do Dubaju i Melbourne, gdzie przebiła się przez eliminacje Australian Open – wylicza Chrzanowski i przekonuje, że tak naprawdę w polskim tenisie dzieje się lepiej niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

Grant dla polskiej trójki

Oby. Bo na pierwszy rzut oka nie wygląda to najlepiej. Światełkiem w tunelu może być niedawna decyzja Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) o przyznaniu specjalnych stypendiów rozwojowych trójce naszych zawodników. Co ciekawe, do programu Grand Slam Grants wybrano 23 tenisistów. Z żadnego kraju nie było ich więcej niż z Polski. Po 25 tysięcy dolarów na starty w tym roku otrzymali Magdalena Fręch, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. W przeszłości z podobnej formy pomocy korzystali choćby Wiktoria Azarenka, Na Li, Jelena Ostapenko czy Gustavo Kuerten. Nie mamy nic przeciwko, żeby ktoś z naszej trójki poszedł podobną drogą, bo każde z wymienionych ma na koncie co najmniej jeden wielkoszlemowy triumf. Na razie Fręch po raz pierwszy zdołała się przebić przez eliminacje i zadebiutowała w wielkoszlemowym Australian Open.

Nasza współpraca z ITF układa się coraz lepiej. Jesteśmy dobrze postrzegani. Została zauważona praca, którą włożyliśmy i postęp w szkoleniu zawodników – podkreśla Chrzanowski.

Wspomnieni Majchrzak i Hurkacz to członkowie reprezentacji Polski w Pucharze Davisa. Na początku kwietnia w Sopocie mają pomóc w zrobieniu kolejnego kroku do powrotu do I grupy Europejsko/Afrykańskiej rozgrywek. Porażki z Zimbabwe nikt sobie nie wyobraża, to byłby wstyd większy nawet niż odpadnięcie Legii Warszawa z eliminacji europejskich pucharów z egzotycznymi ekipami z Kazachstanu i Mołdawii. Najlepszy gracz z tego kraju to Takanyi Garanganga, notowany w okolicach 500. miejsca w rankingu ATP.

Ale nawet 5-0 z Zimbabwe nie sprawi nagle, że w polskim tenisie nastanie wiosna. Poważnych sukcesów w ostatnich miesiącach mamy tyle, co kot napłakał. Jeśli ktoś błyszczy w dużych turniejach, to w zasadzie wyłącznie Łukasz Kubot, od dłuższego czasu utrzymujący znakomitą formę i prowadzenie w rankingu deblistów. U Agnieszki Radwańskiej – równia pochyła. Jej młodsza siostra Urszula permanentnie zmaga się z różnymi kontuzjami i chorobami. Ostatnio pochwaliła się, że wprowadza na rynek swoją kolekcję torebek. Trudno to uznać za sukces tenisowy, choć zawsze coś. Jerzy Janowicz próbuje wrócić do poważnego grania, ale ze zmiennym szczęściem. Magda Linette to solidna zawodniczka, dobijająca do top 50, ale z całą sympatią dla niej – trudno traktować ją jako siłę napędową polskiego tenisa.

Magda wykonała tytaniczną pracę, żeby znaleźć się w tym miejscu, w którym jest dzisiaj. Ta dziewczyna to przykład na to, że cierpliwością i naprawdę sumienną pracą można osiągać sukcesy. Ona lata temu wyjechała trenować do Chorwacji, teraz przygotowuje się głównie w Chinach. I ta praca przynosi efekty – podkreśla Adam Romer, redaktor naczelny miesięcznika „Tenisklub”, prowadzący także audycję tenisową na antenie Weszło FM. – Takie osoby powinno się pokazywać juniorom, jako przykład. Magda to rocznik 1992, czyli tak naprawdę następny po siostrach Radwańskich. Razem z nią próbowały się przebić jeszcze Sandra Zaniewska i Paula Kania. Udało się tylko Magdzie. Nie dlatego, że miała najwięcej talentu. Po prostu najciężej pracowała.

Ta praca to metoda na przebicie się do pierwszej setki, może do pierwszej trzydziestki. Coś więcej? O to może być naprawdę ciężko. W Polsce nie ma systemu szkolenia, jeśli komuś udaje się przebić, jak siostrom Radwańskim, czy Jerzemu Janowiczowi, to jest to zasługa talentu i zaangażowania zawodnika i jego rodziny.

Problem też jest w tym, że nasze oczekiwania zostały mocno zaburzone przez lata sukcesów Agnieszki. Mieliśmy zawodniczkę w pierwszej dziesiątce, regularnie osiągającą ćwierćfinały Wielkich Szlemów i wygrywającą turnieje. Ale to nie wynikało z siły polskiego tenisa, tylko z gigantycznego talentu i pracy rodziny Radwańskich. To taki sam rodzynek, jak Robert Kubica, Marcin Gortat, czy Robert Lewandowski – tłumaczy Romer. – Jeśli dziś stworzymy mądry system, który wcale nie musi kosztować fortuny, a raczej kilka milionów złotych rocznie, to za osiem do dziesięciu lat powinniśmy mieć jego efekty. Do tego czasu niestety raczej musimy liczyć na rodzynki. Może na Igę Świątek?

Wspomniana przez Romera zawodniczka to 16-latka, które ostatnie pół roku leczyła kontuzję stawu skokowego. Właśnie wróciła do gry, w najlepszy możliwy sposób: wygrywając mały turniej ITF w Sharm El Sheik.

JAN CIOSEK

Fot.: Newspix.pl

Opublikowane 02.03.2018 18:58 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 5
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jarek Gierczak
Jarek Gierczak

Janowicz coś znaczył przez 2 sezony, dochodził do finału w Paryżu czy półfinału Wimbledonu, tylko że to było 5 lat temu, a przez ostatnie 2 lata częściej grał w Cs’a niż tenis

wkolski
wkolski

Do skasowania

Wenegor91
Wenegor91

Do skasowania

Marrunios
Marrunios

Pierwsza część artykułu.
Polski tenis jest źle zarządzany. W światowym tenisie nic nie znaczymy. Syf, malaria i brak perspektyw.
Druga część artykułu.
Polski tenis ma nowy zarząd i pod jego światłym przywództwem coraz więcej znaczymy. Są znakomite perspektywy, perspektywiczna młodzież i fajowa nawierzchnia.
Dobrze zrozumiałem ?

Weszło
06.08.2020

Monchi w Sevilli sto razy mocniejszy od Monchiego w Romie

Gdy tylko los skojarzył Sevillę z Romą, podtekst był jasny: Monchi. Legendarny dyrektor sportowy Sevilli, którego doskonałe decyzje na rynku transferowym doprowadziły ten klub do pięciu triumfów w Pucharze UEFA i Lidze Europy. Dyrektor, który zapracował na zaufanie szefów Romy i dyrektor, który swoją rzymską misję totalnie położył. Gdy nie wyszło w Serie A, wrócił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

HEJT PARK W DOBRYM SKŁADZIE | Michał Pol i Wiktor Malinowski | LIVE od 21

W kolejnej odsłonie „Hejt Parku w Dobrym Składzie” gościem Michała Pola będzie Wiktor Malinowski! Były szczypiornista VIVE Kielce odnalazł się przy… pokerowym stole, gdzie zarabia okrągłe sumki. Specjalnie dla nas opowie o kulisach świata wielkiej – dosłownie – gry. Macie pytania? Śmiało, dzwońcie: 22 219 50 31. Partnerem programu jest browar Okocim. 
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Mówicie, że za drogie bilety? Pan Nitot ma to w dupie!

Gregoire Nitot – fajny gość? No chyba nie do końca. Miała być francuska gracja, a wyszła cebulacka gburowatość. Pan Nitot na zarzut kibiców „bilety są za drogie” odpowiada  prosto – „mam to w dupie”. Wyobraźcie sobie, że zostajecie właścicielem klubu, który jest w ruinie. Gra w lidze, która nie przystaje do firmy z taką historią. […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Bruliński (Lechia): „Zadziałaliśmy na tyle odpowiedzialnie, na ile potrafiliśmy”

– Pewnie można było to wszystko rozwiązać inaczej, ale zadajmy sobie dzisiaj pytanie, kiedy ostatnio mieliśmy robione testy? Sprawdziłem – 15 czerwca. Zawodnik, u którego stwierdzono koronawirusa nie ma nawet podwyższonej temperatury. Nie wiemy tak naprawdę, co się od 15 czerwca działo w naszym zespole – stwierdził Arkadiusz Bruliński, dyrektor Biura Komunikacji i Marketingu oraz […]
06.08.2020
Blogi i felietony
06.08.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Warta Poznań nie będzie grać u siebie. A nawet jakby grała u siebie, nie wprowadziłaby do Ekstraklasy polskiej odpowiedzi na La Bombonerę. Nie ma dziesiątek tysięcy fanatycznych kibiców. Warta Poznań nie wprowadzi też w ekstraklasowy krwioobieg milionów euro. Nie stoi za nią żaden hipernowoczesny kombinat IT, żadne unikalne know-how. Ich marka nie przykuje do telewizorów […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Handzlik: Idąc do Legii popełniłem błąd. Potem nawet myślałem, żeby rzucić piłkę

Pięć lat – tyle musiał czekać Konrad Handzlik na to, żeby powiększyć swój dorobek występów w Ekstraklasie. Kiedy przechodził z Wisły Kraków do Legii Warszawa, wokół jego osoby było dużo szumu. Za dużo, bo sam przyznaje, że wcale mu to nie pomogło. Ostatecznie do ligi trafił nie dzięki temu, że przebił się przy Łazienkowskiej, a […]
06.08.2020
Bukmacherka
06.08.2020

Juventus doczłapie się do ćwierćfinału?

Juventus – Olympique Lyon. To jeden z najbardziej zagadkowych meczów 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Stara Dama” w teorii powinna awansować do ćwierćfinału, ale w praktyce absolutnie nic nie jest przesądzone. FORMA LYONU JEST NIEWIADOMĄ W pierwszym meczu, który odbył się we Francji, Lyon wygrał 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Lucas Tousart. Ten wynik szokował, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Czterech piłkarzy, na których radzimy zwrócić dziś szczególną uwagę

Przed nami kolejny czteropak w Lidze Europy i – uwaga, nie ironizujemy – cztery fajne pozycje do oglądania. Najbardziej efektowna zapowiedź wieczoru skupiłaby się na ligach. Mamy starcie przedstawiciela La Liga z zespołem Serie A, mamy reprezentanta Premier League, mamy drużynę z Bundesligi. Tak, potem mina rzednie, gdy pod hasłem”Anglicy” zamiast Chelsea kryje się Wolverhampton, […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kolejny głośny powrót do Ekstraklasy. Kucharczyk w Pogoni Szczecin

Wrócił Sobota, wrócił Boruc, teraz wraca Michał Kucharczyk, który zasili Pogoń Szczecin. Trzeba przyznać, że nieźle kręci się to okno transferowe jak do tej pory, postaci, których jesteśmy arcyciekawi w nowych barwach, jest już więcej niż kilka, a przecież okienko trochę jeszcze potrwa. PRZYCHODZI NIE Z ŁAWKI, A Z BOISKA Kucharczyk Rosji nie pozamiatał, w […]
06.08.2020
Weszło Extra
06.08.2020

„Żyłem, umarłem i znów ożyłem”. Ståle Solbakken, czyli trener niezniszczalny

13 marca 2001 roku Ståle Solbakken, wówczas 33-letni piłkarz FC Kopenhagi, jak co dzień wybrał się na trening. Nie mógł wiedzieć, że zajęcia opuści… martwy. Tak się przynajmniej wydawało klubowemu lekarzowi, który przeprowadził rozpaczliwą akcję ratunkową, udzielając nieprzytomnemu zawodnikowi pierwszej pomocy. – Jego serce przestało bić – przyznał potem doktor. Aż trudno uwierzyć, że mówił […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Kamil Wilczek podpalił Danię. Legenda Brondby zagra dla FC Kopenhagi

Luis Figo w Hiszpanii. Ashley Cole w Anglii. Zlatan Ibrahimović we Włoszech. Kasper Hamalainen w Polsce. W różnych krajach pojęcie „piłkarskiego zdrajcy” ma inny przykład, ale tę samą definicję. Gościa, który przechodzi do odwiecznego rywala. Zdaniem kibica – dla kasy. Zdaniem samego zainteresowanego poniekąd pewnie też, ale wiadomo – ilu ludzi, tyle powodów. W każdym […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

W Warcie nie ma czasu na świętowanie. Dzień po fetowaniu mieliśmy komitet transferowy

– Od pewnego czasu udaje nam się działać na warunkach zdrowego zarządzania tym budżetem. Odkąd jestem w klubie budżet płacowy jest w graniach 50-60% budżetu ogólnego, co – jak wykazują wskaźniki – jest zdrowym procentem. Nie będziemy wydawać więcej niż pozwalają nam na to nasze możliwości finansowe. Nie będzie w Warcie płacowego eldorado i życia […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Wilusz: „Raków był bardzo konkretny, a poziom Ekstraklasy idzie do góry”

W jakich okolicznościach podpisywał kontrakt z Rakowem Częstochowa? Co go przekonało? Jakie wrażenie zrobił na nim klub i trener Marek Papszun? Dlaczego potrzebował stabilizacji? Czy ostatni rok w Rosji uważa za stracony? Dlaczego nie został w Rosji i czy miał możliwość zostania na dłużej w Uralu Jekaterynburg? Czy wraca do lepszej ligi? Skąd u niego […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Pan piłkarz na dłużej w Lechu. Kolejorz dogadał się z Pedro Tibą

Lech Poznań świetnie szkoli młodzież. To teza łatwa do obrony, teza oczywista, z którą trudno polemizować. Ale jednocześnie Kolejorz miał w ostatnim czasie problemy ze ściąganiem kozaków, od których ta młodzież mogłaby się uczyć. Natomiast jednym z takich kozaków, którego poznaniacy wyszukali i ściągnęli jest Pedro Tiba. Wśród fanów Lecha pojawiały się obawy, że Portugalczyk […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

Felix: „Chciałem zapewnić lepszą przyszłość mojej rodzinie. Liga turecka ma swoją renomę”

W dzisiejszej prasie futbol na pewno nie dominuje, ale… coś dla siebie znajdziemy. W „Przeglądzie” mamy zapowiedź Ligi Mistrzów i rozmowę o nowym trenerze Jagiellonii, w „Sporcie” rzecz o transferach Piasta i GKS-u Jastrzębie, a w „Superaku” Jorge Felix opowiada o transferze. – Trafiłem do czołowego klubu, który w poprzednim sezonie zajął czwarte miejsce w […]
06.08.2020
Weszło
06.08.2020

United wygrywają w sparingu pod szyldem Ligi Europy

Tak się stęskniliśmy za międzynarodowymi rozgrywkami, że odpaliliśmy nawet starcie Manchesteru United z LASK Linz, co wcześniej – przed pandemią – byłoby nie do pomyślenia. Nie dość, że Austriacy są elektryzujący jak budyń, to jeszcze przegrali 0:5 w pierwszym spotkaniu. Naprawdę więc w normalnych czasach wolelibyśmy oglądać wyścigi kropel na szybie. Ale że jest, jak […]
06.08.2020
Weszło
05.08.2020

Inter gra dalej, ale rośnie rola defensywy

Wicemistrzostwo Włoch, punkt straty do Juventusu, niezłe punktowanie i przyzwoita gra po przerwie pandemicznej. Ale jednocześnie pierwsze zgrzyty z udziałem Antonio Conte, brak regularności, która pozwoliłaby przeskoczyć słabą w tym sezonie Starą Damę, no i sporo punktów uratowanych przez Samira Handanovicia. Finisz sezonu w wykonaniu Interu Mediolan ma trochę słodko-gorzki smak i dzisiejsze zwycięstwo nad […]
05.08.2020
Blogi i felietony
05.08.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Od wielu lat hołduję jednej wyjątkowej wakacyjnej tradycji. Stawiam tasiemki na pierwsze rundy eliminacji do europejskich pucharów. Nie zliczę ile razy Steaua Bukareszt zremisowała z jakimiś dziadami, wykładając mi kupon na siedem zdarzeń. Nie zliczę ile razy wszystko weszło, gdy akurat Partizana nie trawił żaden wewnętrzny konflikt, a mistrz Norwegii zgodnie z planem rozprawiał się […]
05.08.2020