post Avatar

Opublikowane 02.03.2018 18:58 przez

Jan Ciosek

Polski tenis jest w kryzysie. Mamy problem, a prowadzenie Łukasza Kubota w rankingu deblistów niestety nie jest truskawką na torcie, a raczej efektownym wykończeniem sypiącej się stodoły. Albo innej szopy…

Zjazdy w rankingach, lanie w turniejach, lanie w rozgrywkach międzynarodowych, spadek znaczenia Polski na arenie międzynarodowej, brak turniejów, brak obiektów i mgliste perspektywy na przyszłość. A przecież jeszcze niedawno wydawało się, że jesteśmy na krzywej wznoszącej. Teraz nasi tenisiści, jeszcze nie tak dawno walczący w grupie światowej Pucharu Davisa, szykują się do meczu z Zimbabwe. Stawiamy duże piwo każdemu, kto jest w stanie bez zaglądania do internetu wymienić jakiegokolwiek tenisistę z tego kraju. Niestety, brutalna prawda jest taka, że coraz częściej w różnych miejscach na świecie dokładnie to samo dotyczy Polaków.

Kadry mocno ubogie

Suche liczby: polscy tenisiści w pierwszej setce rankingu – zero. W drugiej – jeden. W trzeciej – dwóch. Łącznie od miejsca pierwszego do pięćsetnego na liście najlepszych singlistów mamy czterech biało-czerwonych. Najwyżej jest Jerzy Janowicz (27 lat), który okupuje 154. pozycję. Na początku trzeciej setki są Hubert Hurkacz (21 lat) i Kamil Majchrzak (22) – nadzieje polskiego tenisa. 436. jest 24-letni Paweł Cias. Tak wyglądają nasze kadry i trzeba sobie powiedzieć wprost, że powodów do hurraoptymizmu raczej nie ma. Dość powiedzieć, że na przykład tacy Niemcy czy Hiszpanie mają po blisko 10 zawodników w pierwsze setce i po 30-40 w pierwszej pięćsetce. My w tysiącu łącznie lokujemy 13 tenisistów. Cóż, w zdecydowanej większości w jego dolnej części.

polska atp

U pań jest mniej więcej tak, jak mówił komisarz Ryba w „Kilerze”, czyli „niewiele lepiej, ale lepiej”. Agnieszka Radwańska (28 lat) po dekadzie w pierwszej dziesiątce rankingu od ponad roku leci na łeb na szyję. Aktualnie jest 32. na liście WTA, ale wszystko wskazuje na to, że w kolejnych miesiącach raczej będzie kontynuować ruch jednostajnie przyspieszony w dół rankingu. Więcej niż dwóch meczów w jednym turnieju nie wygrała od lipca. W tym roku przegrała już ze 122. w rankingu Sachią Vickery, 100. Camilą Giorgi i 88. Su-Wei Hsieh. Ostatnie porażki w Dausze i Dubaju z 21. Petrą Kvitovą i 24. Darią Kasatkiną żadną niespodzianką już nie były.

Wiele wskazuje, że już niedługo może dojść do roszady, która jeszcze niedawno wydawała się absolutnym science-fiction, czymś równie realnym, jak powiedzmy wygrana Anderlechtu w Lidze Mistrzów. Jeszcze kilkaset punktów i najwyżej notowaną Polką w tenisowym rankingu zostanie Magda Linette. Aktualnie 26-latka zajmuje 56. miejsce. W okolicach pierwszej setki jest jeszcze 20-letnia Magdalena Fręch (142. WTA). Kolejne biało-czerwone na liście to 379. Katarzyna Piter, 418. Marta Leśniak i 532. Urszula Radwańska. Wszystkie w przedziale 27-29 lat, czyli zawodniczki, o których trudno powiedzieć „młode i perspektywiczne”.

Nadal, Szarapowa, Williams…

Miejsca w rankingu to jedno. Tenisowe potęgi także od czasu do czasu przechodzą kryzys, ostatnio pisaliśmy na przykład o problemach Amerykanów, którzy od Andy’ego Roddicka czekają na topowego zawodnika męskich rozgrywek. Problem z polskim tenisem polega na tym, że u nas nie tylko rankingi kuleją. Prawdę mówiąc: trudno wskazać aspekt, w którym byłoby naprawdę dobrze.

A przecież jeszcze nie tak dawno było zupełnie inaczej. Spójrzmy choćby na zawodowe imprezy. W Sopocie przez lata był rozgrywany turniej, który zawodnicy uważali za jeden z najlepszych w kalendarzu. Do Polski przylatywali znakomici tenisiści, nasz kraj ma szczególne miejsce choćby w sercu Rafy Nadala. To właśnie na położonych tuż nad morzem kortach Sopockiego Klubu Tenisowego późniejszy dominator Roland Garros wygrał swój pierwszy zawodowy turniej. Tego się nie zapomina.

Na inną dużą imprezę, do Warszawy, zjeżdżały gwiazdy kobiecego tenisa, z byłymi liderkami i mistrzyniami turniejów wielkoszlemowych Marią Szarapową, Venus Williams, Justine Henin-Hardenne czy Kim Clijsters na czele. Tam pierwsze batalie ze światową czołówką toczyła Agnieszka Radwańska.

A dziś? Jedyny zawodowy turniej, znacznie mniejszej rangi, przez kilka lat odbywał się w Katowicach. Już się nie odbywa. Trudno powiedzieć, kiedy, ale znaleźliśmy się na peryferiach wielkiego tenisa. Imprezy ATP i WTA odbywają się na całym świecie, w naszym regionie też. W Bułgarii, Rosji, Czechach, na Węgrzech, w Chorwacji i Rumunii. W Turcji, Maroku, nawet w Uzbekistanie. W 40-milionowej Polsce – nie.

Spadliśmy na zaplecze zaplecza

Co jeszcze? Rozgrywki reprezentacyjne. Może w tenisie nie są one tak ważne, jak w innych dyscyplinach, bo to w końcu sport indywidualny. Tak, czy inaczej, na tym polu także widać zjazd, jaki się dokonał w ostatnich latach. Polska, ciągnięta przez Agnieszkę Radwańską, przez lata bujała się między grupą Europejsko/Afrykańską, a II Grupą Światową Pucharu Federacji. W 2014 roku udało się wreszcie wywalczyć awans do najwyższej, I Grupy Światowej. Tam jednak przyszło bolesne 0-4 z Rosjankami, potem 2-3 ze Szwajcarkami i wylot do niższej ligi. Teraz znów Polki grają na zapleczu zaplecza.

Czyli i tak wyżej, niż ich koledzy z reprezentacji Pucharu Davisa. W ubiegłym roku wylecieli z I grupy Europejsko/Afrykańskiej po porażkach 0-5 z Bośnią i Hercegowiną oraz 1-4 ze Słowacją. A przecież jeszcze dwa lata temu szykowali się do walki z Argentyną w debiucie w grupie światowej. Problem w tym, że tamten mecz przegrali, a na domiar złego Polska została ukarana za nieregulaminową nawierzchnię. Chaos organizacyjny to zresztą był jeden z kluczowych problemów poprzedniej ekipy. O fatalnym zarządzaniu w Polskim Związku Tenisowym pisaliśmy między innymi tutaj. Od maja prezesem jest Mirosław Skrzypczyński, popierany w wyborach choćby przez Roberta Radwańskiego i Jerzego Janowicza seniora. W PZT powoli zaczynają być widoczne zmiany na lepsze. Przekonuje o tym na przykład Rafał Chrzanowski, nowy szef wyszkolenia Związku.

Standardem staje się, że na każdym turnieju wielkoszlemowym jest grupa polskich zawodników, także juniorów. Ci młodzi zaczynają się czuć członkami teamu Polska. Agnieszka Radwańska czy Łukasz Kubot nie patrzą na nich z góry, tylko traktują jak młodszych kolegów. Polski Związek Tenisowy stara się pomagać juniorom wielotorowo. Organizowane są konsultacje, wyjazdy, szkolenia. Juniorzy otrzymują także wymierną korzyść finansową. Pomogliśmy choćby Magdalenie Fręch w wyjazdach do Dubaju i Melbourne, gdzie przebiła się przez eliminacje Australian Open – wylicza Chrzanowski i przekonuje, że tak naprawdę w polskim tenisie dzieje się lepiej niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

Grant dla polskiej trójki

Oby. Bo na pierwszy rzut oka nie wygląda to najlepiej. Światełkiem w tunelu może być niedawna decyzja Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF) o przyznaniu specjalnych stypendiów rozwojowych trójce naszych zawodników. Co ciekawe, do programu Grand Slam Grants wybrano 23 tenisistów. Z żadnego kraju nie było ich więcej niż z Polski. Po 25 tysięcy dolarów na starty w tym roku otrzymali Magdalena Fręch, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. W przeszłości z podobnej formy pomocy korzystali choćby Wiktoria Azarenka, Na Li, Jelena Ostapenko czy Gustavo Kuerten. Nie mamy nic przeciwko, żeby ktoś z naszej trójki poszedł podobną drogą, bo każde z wymienionych ma na koncie co najmniej jeden wielkoszlemowy triumf. Na razie Fręch po raz pierwszy zdołała się przebić przez eliminacje i zadebiutowała w wielkoszlemowym Australian Open.

Nasza współpraca z ITF układa się coraz lepiej. Jesteśmy dobrze postrzegani. Została zauważona praca, którą włożyliśmy i postęp w szkoleniu zawodników – podkreśla Chrzanowski.

Wspomnieni Majchrzak i Hurkacz to członkowie reprezentacji Polski w Pucharze Davisa. Na początku kwietnia w Sopocie mają pomóc w zrobieniu kolejnego kroku do powrotu do I grupy Europejsko/Afrykańskiej rozgrywek. Porażki z Zimbabwe nikt sobie nie wyobraża, to byłby wstyd większy nawet niż odpadnięcie Legii Warszawa z eliminacji europejskich pucharów z egzotycznymi ekipami z Kazachstanu i Mołdawii. Najlepszy gracz z tego kraju to Takanyi Garanganga, notowany w okolicach 500. miejsca w rankingu ATP.

Ale nawet 5-0 z Zimbabwe nie sprawi nagle, że w polskim tenisie nastanie wiosna. Poważnych sukcesów w ostatnich miesiącach mamy tyle, co kot napłakał. Jeśli ktoś błyszczy w dużych turniejach, to w zasadzie wyłącznie Łukasz Kubot, od dłuższego czasu utrzymujący znakomitą formę i prowadzenie w rankingu deblistów. U Agnieszki Radwańskiej – równia pochyła. Jej młodsza siostra Urszula permanentnie zmaga się z różnymi kontuzjami i chorobami. Ostatnio pochwaliła się, że wprowadza na rynek swoją kolekcję torebek. Trudno to uznać za sukces tenisowy, choć zawsze coś. Jerzy Janowicz próbuje wrócić do poważnego grania, ale ze zmiennym szczęściem. Magda Linette to solidna zawodniczka, dobijająca do top 50, ale z całą sympatią dla niej – trudno traktować ją jako siłę napędową polskiego tenisa.

Magda wykonała tytaniczną pracę, żeby znaleźć się w tym miejscu, w którym jest dzisiaj. Ta dziewczyna to przykład na to, że cierpliwością i naprawdę sumienną pracą można osiągać sukcesy. Ona lata temu wyjechała trenować do Chorwacji, teraz przygotowuje się głównie w Chinach. I ta praca przynosi efekty – podkreśla Adam Romer, redaktor naczelny miesięcznika „Tenisklub”, prowadzący także audycję tenisową na antenie Weszło FM. – Takie osoby powinno się pokazywać juniorom, jako przykład. Magda to rocznik 1992, czyli tak naprawdę następny po siostrach Radwańskich. Razem z nią próbowały się przebić jeszcze Sandra Zaniewska i Paula Kania. Udało się tylko Magdzie. Nie dlatego, że miała najwięcej talentu. Po prostu najciężej pracowała.

Ta praca to metoda na przebicie się do pierwszej setki, może do pierwszej trzydziestki. Coś więcej? O to może być naprawdę ciężko. W Polsce nie ma systemu szkolenia, jeśli komuś udaje się przebić, jak siostrom Radwańskim, czy Jerzemu Janowiczowi, to jest to zasługa talentu i zaangażowania zawodnika i jego rodziny.

Problem też jest w tym, że nasze oczekiwania zostały mocno zaburzone przez lata sukcesów Agnieszki. Mieliśmy zawodniczkę w pierwszej dziesiątce, regularnie osiągającą ćwierćfinały Wielkich Szlemów i wygrywającą turnieje. Ale to nie wynikało z siły polskiego tenisa, tylko z gigantycznego talentu i pracy rodziny Radwańskich. To taki sam rodzynek, jak Robert Kubica, Marcin Gortat, czy Robert Lewandowski – tłumaczy Romer. – Jeśli dziś stworzymy mądry system, który wcale nie musi kosztować fortuny, a raczej kilka milionów złotych rocznie, to za osiem do dziesięciu lat powinniśmy mieć jego efekty. Do tego czasu niestety raczej musimy liczyć na rodzynki. Może na Igę Świątek?

Wspomniana przez Romera zawodniczka to 16-latka, które ostatnie pół roku leczyła kontuzję stawu skokowego. Właśnie wróciła do gry, w najlepszy możliwy sposób: wygrywając mały turniej ITF w Sharm El Sheik.

JAN CIOSEK

Fot.: Newspix.pl

Opublikowane 02.03.2018 18:58 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 5
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jarek Gierczak
Jarek Gierczak

Janowicz coś znaczył przez 2 sezony, dochodził do finału w Paryżu czy półfinału Wimbledonu, tylko że to było 5 lat temu, a przez ostatnie 2 lata częściej grał w Cs’a niż tenis

wkolski
wkolski

Do skasowania

Wenegor91
Wenegor91

Do skasowania

Marrunios
Marrunios

Pierwsza część artykułu.
Polski tenis jest źle zarządzany. W światowym tenisie nic nie znaczymy. Syf, malaria i brak perspektyw.
Druga część artykułu.
Polski tenis ma nowy zarząd i pod jego światłym przywództwem coraz więcej znaczymy. Są znakomite perspektywy, perspektywiczna młodzież i fajowa nawierzchnia.
Dobrze zrozumiałem ?

Inne sporty
17.01.2021

Skoki na polskiej ziemi, ale bez Polaka na podium

Miało być tak: Kamil Stoch wygrywa po raz 40. w karierze konkurs Pucharu Świata, wyprzedzając w tej klasyfikacji Adama Małysza. Albo tak: Andrzej Stękała staje na podium zawodów tej rangi po raz pierwszy w życiu. Albo jeszcze inaczej – byle z Polakiem na pudle. Nie wyszło. W dzisiejszym konkursie indywidualnym w Zakopanem nasi reprezentanci nieco […]
17.01.2021
Anglia
17.01.2021

Czy Timo Werner podzieli los Fernando Torresa?

Ludzie od zarania dziejów próbują na wszelkie możliwe sposoby poznać przyszłość. Były również takie przypadki, że kibice poprzez telewizyjne programy wróżbiarskie mieli zamiar dowiedzieć się, czy dany zawodnik wreszcie zacznie prezentować dobrą formę. Pamiętamy wszyscy doskonale historię, kiedy to zdenerwowany widz, zadzwonił do Wróżbity Macieja i pragnął zasięgnąć wiedzy dotyczącej kilku najbliższych miesięcy w wykonaniu […]
17.01.2021
Niemcy
17.01.2021

Lewandowski strzela, Bayern wygrywa, ale forma wciąż daleka od ideału

Gdyby ten mecz rozegrano pół roku temu, Bayern zapewne wygrałby co najmniej 5:0, a Robert Lewandowski zapisałby na swoim koncie hat-tricka. Ale obecnie Bawarczycy dalecy są od swojej topowej dyspozycji i nawet w takich spotkaniach jak to dzisiejsze z Freiburgiem mają straszliwe problemy z przekuwaniem ewidentnej przewagi na gole. Ostatecznie mistrzom Niemiec udało się zatriumfować […]
17.01.2021
Weszło
17.01.2021

Gikiewicz narzeka na kolegów. Przesadza czy ma rację?

– Przegrywamy ważny mecz, a niektórzy schodzą z uśmiechem na ustach z boiska. Nie potrafię tego zaakceptować – powiedział Rafał Gikiewicz w telewizji Sky po przegranym przez Augsburg meczu z Werderem. Polak oddał więc publicznie strzał do kolegów, we własną szatnię, nie gdzieś, w polskim wywiadzie, który pewnie nigdy by do Niemiec nie dotarł, tylko […]
17.01.2021
Weszło
17.01.2021

Bartek, kiedy wrócisz? Przed siódmą!

Gdyby piłkarze Napoli stwierdzili dziś, że chcą ogolić się pomidorem, to by się nim ogolili. A gdyby uznali, że chcą wejść na K2 bez „dopingu tlenowego”, pewnie też by im się udało. Polizanie własnych łokci? Bez problemu. Wyjście na domówkę z zamiarem wypicia tylko jednego piwka i wyjście z niej wypiwszy tylko jedno piwko? I to […]
17.01.2021
Weszło
17.01.2021

Niebezpieczna prędkość. Achraf Hakimi, struś pędziwiatr z Interu

L’amore di Conte. Tak “La Gazzetta dello Sport” nazwała Achrafa Hakimiego, gdy Interowi udało się dopiąć jego transfer latem 2020 roku. Włoski szkoleniowiec zakochał się w wahadłowym Borussii po tym, jak Marokańczyk niemiłosiernie pokarał Nerazzurrich w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Inter jednak miał go na celowniku już wcześniej. Dlatego ich ścieżki w końcu musiały się […]
17.01.2021
Weszło
17.01.2021

Symbol ligowego kolorytu, a potem marazmu. XI dekady Śląska Wrocław

Na początku tej dekady Śląsk Wrocław był klubem, który wywoływał największe emocje. Także ze względu na wynik sportowy – mistrzostwo Polski w sezonie 11/12 było dużym wydarzeniem, a przecież „Wojskowi” zajmowali także na początku tego dziesięciolecia drugie i trzecie miejsce w lidze. A do tego mieli bardzo kolorową szatnię, z którą nie dało się nudzić. […]
17.01.2021
Włochy
17.01.2021

Genialny Seedorf, bezlitosny Del Piero, kluczowy Higuain. Wspominamy derby d’Italia

Starcia Interu Mediolan z Juventusem od wielu dekad rozgrzewają nie tylko kibiców rodem z Turynu i Mediolanu, ale i pozostałych części Włoch, a nawet z całej Europy. Nie bez kozery mówi się o tym starciu: derby d’Italia. W ramach rozgrzewki przed dzisiejszym szlagierem Serie A urządziliśmy zatem przegląd najciekawszych ligowych starć Interu Mediolan z Juventusem, […]
17.01.2021
Weszło
17.01.2021

Lukaku kontra Ronaldo, Klopp kontra Solskjaer. Niedziela pełna hitów!

Dzieje się w Anglii, dzieje się we Włoszech, dzieje się właściwie wszędzie. Czekają nas hitowe spotkania, w tym przede wszystkim starcia na szczycie Serie A i Premier League. Nie można również zapominać o finale Superpucharu Hiszpanii czy meczach Polaków: Glik kontra Reca, Zieliński kontra Drągowski. Sami przyznacie, że niedziela jest niezwykle okazała. My postanowiliśmy skupić się […]
17.01.2021
Anglia
17.01.2021

„David May to supergwiazda! Ma więcej medali niż Shearer!”

26 października 2016 roku, derbowe starcie Manchesteru United z Manchesterem City w ramach 4. rundy Pucharu Ligi Angielskiej. Na trybunach prawie komplet. Grubo ponad 70 tysięcy kibiców przybyło, by na żywo obejrzeć kolejną konfrontację Jose Mourinho z Pepem Guardiolą. Stewardzi odpowiadający za porządek na widowni musieli zatem stale mieć się na baczności. Nigdy przecież nie […]
17.01.2021
Weszło
17.01.2021

I wtedy wchodzi Sivasspor, cały na biało

Trochę śniegu popadało w krajach, w których zwykle śnieg nie pada, i warunki szybko oddzielają chłopców od mężczyzn. Zwykłe drużyny od tych, które potrafią się adaptować do nowych warunkach. Jak w modelowym podręczniku coachingowym: problemy widzą jako szansę na to, by coś ugrać. Przykładem Sivasspor, który w śniegu zagrał cały na biało, stając się dzięki […]
17.01.2021
Anglia
17.01.2021

Dźwignięci z dna. Southampton jest gotowe, by walczyć o swoje

W miniony wieczór Southampton przegrało z Leicester City 0:2. Była to porażka zasłużona, wszak to Lisy przedstawiły więcej argumentów, łącznie ze strzałami z ostrego kąta, które lądowały pod poprzeczką bramki rywala. Mimo tego nie można powiedzieć, że Święci zagrali zły mecz. Wręcz przeciwnie, starali się objąć prowadzenie, a później odrobić straty, ale tego dnia zbyt […]
17.01.2021
Weszło
17.01.2021

Co za otwarcie roku w UFC. Max Holloway w spektakularnej formie

Warto było czekać na powrót UFC. Na otwarcie 2021 roku dostaliśmy trzy mocne nokauty, pasjonujące starcie weteranów i Maxa Hollowaya, który brutalnie rozbił Calvina Kattara. Były mistrz zdominował rywala kompletnie – trafił niemal 300 ciosów, bawił się z publiką, w trakcie walki rozmawiał z komentatorami. Gala UFC on ABC 1 miała też dodatkowy smaczek – […]
17.01.2021
Weszło
16.01.2021

Niedziela w Weszło FM: kolejny mecz Polaków na MŚ szczypiornistów, Piela nadaje z Zakopanego

Na niedzielę w radiu przygotowaliśmy wiele atrakcji, ale szczególnie polecamy relacje Wojciecha Pieli z Wielkiej Krokwi oraz komentarz Kamila Gapińskiego do meczu polskich piłkarzy ręcznych na mistrzostwach świata, który możecie sobie łatwo zsynchronizować z transmisją z YouTube’a. Szczegóły poniżej: 09:00 – 10:00 – „W Ciemno” – gościem audycji Marcina Ryszki będzie Alicja Giedryś, niepełnosprawna pływaczka, […]
16.01.2021
Weszło
16.01.2021

Dyrektor Guldan sprowadził swojego następcę. Daleko nie szukał

Lubomir Guldan w ubiegłym tygodniu dość niespodziewanie ogłosił zakończenie piłkarskiej kariery i rozpoczął w Zagłębiu Lubin nowy rozdział – jako dyrektor sportowy. Momentalnie stało się jasne, że jednym z jego pierwszych zadań będzie znalezienie następcy dla samego siebie. I ten następca już się znalazł, całkiem niedaleko. Jest nim Djordje Crnomarković z Lecha Poznań. Serb został […]
16.01.2021
Inne sporty
16.01.2021

Drużynówka rządzi się własnymi prawami. Polacy drudzy w Zakopanem

Już witaliśmy się z gąską, a tu klapa. Polacy prowadzili w sobotnim konkursie drużynowym w Zakopanem ze sporą przewagą, ale w przedostatniej serii Andrzej Stękała… został poniekąd puszczony na stracenie. W niezwykle trudnych warunkach nie mógł polecieć daleko i osiągnął zaledwie 115,5 metrów. To sprawiło, że polski zespół wyprzedziła Austria, która ostatecznie sięgnęła po zwycięstwo […]
16.01.2021
Niemcy
16.01.2021

Piątek potwierdził regułę. Podstawowy skład oznacza dla niego dyskretny występ

W sobotnie popołudnie jest dużo ciekawszych zajęć niż oglądanie rywalizacji FC Koeln z Herthą Berlin. Meczu pomiędzy szesnastą a dwunastą ekipa w tabeli Bundesligi. Natomiast obecność w pierwszym składzie Krzysztofa Piątka sprawiła, że podjęliśmy to wyzwanie. Zmierzyliśmy się z tym spotkaniem. Czy rozczarowało nas? Skądże. Wiedzieliśmy, że nie zobaczymy żadnych fajerwerków. Choć zupełnie szczerze – […]
16.01.2021
Weszło
16.01.2021

32% czasu gry, duże pudła, ale i ładne bramki, hattrick w LM. Jaki był Milik w Napoli?

Coraz więcej wskazuje na to, że serial z Arkadiuszem Milikiem dobiegnie końca i Polak wreszcie zmieni klub, a jego nowym pracodawcą będzie Olympique Marsylia. Ulga. Z jednej strony, bo nie tracimy piłkarza przed Euro, z drugiej, ponieważ Milika łączono już chyba z każdym klubem świata i brakowało tam tylko Islandii. Natomiast zanim napastnik  ostatecznie zmieni […]
16.01.2021