post Avatar

Opublikowane 07.02.2018 19:11 przez

Przemysław Michalak

Argentyna uśpiła moją czujność. Wszystkie miejscowości, zarówno te większe jak i mniejsze, odwiedzane przeze mnie na wschodzie witały mnie z ogromną życzliwością. Sprawdzały się też przepowiednie większości obieżyświatów, że to właśnie Argentyńczycy najbardziej kochają podróżować i pomagać podróżnikom. Bezpieczeństwo? Czułem się wyjątkowo spokojnie. Gaz pieprzowy czy pałka teleskopowa, nawet nie wiem kiedy, wylądowały gdzieś na dnie plecaka i nie wyciągałem już ich nawet na noc spędzaną w namiocie. Do czasu…

Nie rozumiem was – odpowiadałem trzem chłopakom, którzy najpierw krzyczeli coś do mnie z odległości kilkudziesięciu metrów, a chwilę później stali tuż obok. Byli normalni, uśmiechnięci, wyglądali na około 20 lat. Dwóch z nich podjechało na skuterze, jeden podbiegł do mnie znienacka. Mówili coś w moją stronę, ale kompletnie nie wiem, czemu nic z tego do mnie nie trafiało.

Naprawdę Was nie rozumiem.
– Dawaj plecak! – krzyknął jeden z nich momentalnie zmieniając ton.

To zrozumiałem. Nie było jednak czasu na zastanowienie, bo mówiąc to szarpnął mój mniejszy plecak, który miałem na brzuchu. Zaskoczył mnie. Tym jednym pociągnięciem wyrwał plecak z mojej prawej ręki, tak, iż ten zawisł jedynie na lewej stronie. Błyskawicznie odszarpnąłem i owinąłem go sobie go wokół kończyny, żeby napór z mojej strony był mocniejszy. W międzyczasie z prawej strony poczułem uderzenie w głowę. Pierwsze, chwilę później drugie. Teraz pamiętam to jak przez mgłę. Skupiałem się tylko na utrzymaniu plecaka, drugi atakujący mnie uderzeniami z boku zdawał się mnie wówczas nie interesować. Trzeci z kolei siedział na motorze przyglądając się całej sytuacji:

WYPIERDALAĆ CHUJE PIERDOLONE!
– WYPIERDAAAALAĆ, BO WAS ZAJEBIĘ! – nie miałem pojęcia nigdy wcześniej, iż tkwi we mnie taka złość i taka agresja. Adrenalina spowodowana napaścią wzięła jednak górę, a ja nie hamowałem się ani na sekundę.
– WYPIERDALAĆ! WYYYYYYPIEEEEERDAAAAAALAAAAAAAAAĆ! – krzyczałem coraz to głośniej z wściekłością jeszcze potężniejszą, rzucając się przy tym jak opętany.

Czułem przypływ nieprawdopodobnej siły. W całym tym szale, który ogarnął mój umysł, udało mi się jednak zachować resztki zdrowego rozsądku. Zerknąłem kątem oka na ulicę i szarpnąłem plecakiem jeszcze mocniej. W tym samym czasie zrobiłem też dwa szybkie kroki do tyłu, by znaleźć się na środku jezdni. Byłem przekonany, że jeśli jeszcze chwilę uda mi się utrzymać plecak, to zatrzymam jakieś auto skąd dostanę pomoc.

Nikt nie pomógł…

Cała zadyma trwała… kilkanaście sekund? Kompletnie straciłem rachubę czasu. Chłopaki prawdopodobnie wystraszyli się złości i agresji bijącej z mojego głosu i mimiki twarzy. Nie mam też pojęcia, ile razy dostałem po ryju od tego drugiego, ale albo bił jak ciota, albo adrenalina sprawiła, iż nie zwróciłem szczególnej uwagi na żaden cios. Pamiętam tylko moment, w którym wyrwałem plecak. Sekundę później biegłem już środkiem ulicy, nie zważając na samochody. Zatrzymałem się kilometr dalej. Ten sprint zapamiętam do końca życia. Santa Fe również…

Takim sposobem stanąłem na wylotówce w stronę kolejnego miasta. Rosario… Miasta Boga futbolu – Leo Messiego.

Rosario to trzecie co do wielkości miasto Argentyny. Trzeba jednak powiedzieć, że niczym szczególnym się nie wyróżnia. Z pozoru miasto jak każde inne. Brak tu jednak wielkich drapaczy chmur, ale również nie ma zbyt wielu atrakcji czy miejsc, nad którymi możemy powzdychać z zachwytu. Rosario po prostu jest. I byłoby dla mnie kolejnym zwykłym przystankiem na mapie, gdyby nie 24 czerwca 1987 roku. W tym dniu narodził się Messi. Leo Messi. Właśnie tu, w Rosario.

Rosario z hiszpańskiego oznacza niemniej nie więcej tylko Różaniec. Jeżdżąc po Ameryce Łacińskiej, gdzie połowa miast nazwana jest ku czci świętych, miejscowość „Różaniec” już mnie w ogóle nie dziwi. Tak samo jak i to, że kierowca, który do Rosario mnie wwiózł, zostawił mnie na ulicy – a jakżeby inaczej – Jana Pawła II. Trzeba jednak powiedzieć szczerze, że ani Messi – Bóg futbolu, ani Jan Paweł II – wysłannik Boga w niebie, nie są najpopularniejszymi osobami w tym mieście. Nie jest też nim Maradona czy argentyński aktualnie papież – Franciszek. Dla mieszkańców Rosario największym bohaterem jest Che. Che Guevara! Urodzony właśnie w Rosario komunistyczny morderca w opinii wielu mieszkańców jest jak męczennik, bohater, idealista, który oddał życie w obronie wyższych wartości. Gdy w dniu przyjazdu do Rosario oglądałem sklep z naklejkami na auto i znalazłem tam osiem nalepek z Che (i tylko jedną z Messim), byłem jeszcze tylko zdziwiony. Gdy jednak dzień później na budynku klubu Grandoli, gdzie swoje pierwsze kroki w futbolu stawiał Messi, tuż przy głównym wejściu zobaczyłem to: nic już mnie nie dziwiło.

che guevara mural

Che Guevara w Rosario to bohater. A Messi? Prawdopodobnie jest najpopularniejszym Argentyńczykiem – prawdopodobnie, bo część starszego pokolenia na piedestał wystawia jednak Maradonę – ale nawet w Rosario nie jest bohaterem. Z prostego, choć tak niezrozumiałego dla nas powodu. Messi nie gra w Argentynie. Messi łupie gdzieś tam w Hiszpanii, strzela gola za golem, bije co rusz to nowe rekordy, ale tam – w Barcelonie. Nie w Rosario czy Buenos Aires. Argentyńczycy kochają futbol, ale głównie ten argentyński. Jasne, znają Lewandowskiego, Suareza czy Benzemę, ale ci wszyscy grajkowie z Europy są jedynie… grajkami z Europy. Dla Argentyńczyków liczy się tu i teraz. Liga argentyńska, a nie Liga Mistrzów. River Plate, a nie Real Madryt. Tevez, grający aktualnie w Boca Juniors, a nie Messi. Proste, prawda?

Messiego na ulicy za dużo więc nie ma. Gdy ktoś chodzi w koszulce Albiscelestes, to z wielkim prawdopodobieństwem stwierdzić można, że z tyłu jest dycha z nazwiskiem „pchły”. Zdecydowanie więcej jednak w Argentynie jest koszulek Boca, River Plate czy miejscowych klubów – w zależności od części kraju, w jakiej się znajdujemy. Nie inaczej jest w Rosario.

Dom Messiego? No, on jest z Rosario, ale nie mam pojęcia, gdzie  jest jego dom – odpowiedział mi zaskoczony mężczyzna.

Dobrze wiedziałem, gdzie szukać domu piłkarza. Z premedytacją pytałem jednak kolejne to osoby, by uzyskać odpowiedź. Nie otrzymałem jej od nikogo. Dopiero gdy doszedłem do ulicy Estado de Israel i zacząłem szukać numeru 525, a ulica malejąc od 2000 zatrzymała się na numerze 1000 i urwała się, zgłupiałem. Z pomocą przyszedł mi miejscowy Argentyńczyk. Nie wiedział, gdzie jest dom Messiego. Wiedział jednak, gdzie znajdę kontynuację ulicy z numerami mniejszymi niż 1000.

dom messiego

Tak oto trafiłem do domu Leo Messiego. Domu, który do dziś stoi … pusty. Rodzina Messich nigdy go nie sprzedała, ale też raczej nie często jest on użytkowany.

Mieszkał tu kiedyś brat Messiego. Ostatnio jego wujek kilka lat temu – powiedziała mi sąsiadka Marta. Starsza pani, lekko przygłuchawa, która na odpowiedź skąd pochodzę usłyszawszy „Polonia”, odparła: Colombia? Jakie miasto w Kolumbii? Bogota?
– Nie, proszę pani, Polonia, Europa!
– Aaaa, Papa Juan Pablo Segundo.
– Tak, tak, a znała pani Messiego prywatnie? Ma pani jakieś wspomnienia z nim? – pytałem dalej
– Ja mam – odparła kobieta, która przysłuchiwała się naszej rozmowie od kilku sekund. Okazała się być córką mojej rozmówczyni i koleżanką Lionela z sąsiedztwa.
– Był ode mnie parę lat młodszy, dlatego też nie zwracałam na niego uwagi. Dziecko jak dziecko. Wiecznie biegające za piłką. Jak nie miał piłki, to brał butelkę albo robił sobie piłkę z papieru. I też kopał.

Dzisiaj o tym, że to właśnie stąd pochodzi Messi – poza pamięcią jego sąsiadów do teraz żyjących na tej ulicy – przypominają również dwa murale znajdujące się 100 metrów od posesji numer 525. Murale z podobizną właśnie lokatora tego mieszkania.

messi mural1 messi mural2
By znaleźć więcej śladów Messiego w Rosario, udałem się w wędrówkę taką samą drogą, jaką mały Leo pokonywał niemalże codziennie. Z domu na boisko Grandoli – pierwszego klubu filigranowego Argentyńczyka. Trasa ciągnąca się głównie wzdłuż ulicy Avenida Uriburu zajęła mi około dwudziestu minut. Po drodze minąłem jedno boisko, ale zarówno dzisiaj jak i w latach 90. XX wieku poza bramkami za wiele wspólnego z futbolem ono niema. Nic więc dziwnego, że Leo tak samo jak i ja nie zatrzymywał się i z piłką przy nodze szedł parę kroków dalej. Czy tak samo jak ja teraz Leo odczuwał strach idąc tą ulicą? Śmiem wątpić. Dla małego chłopczyka straszne są duchy czy mama po wywiadówce. Ja jednak nauczony doświadczeniem dnia poprzedniego, widząc mijających mnie typów spod ciemnej gwiazdy, trzymałem cały czas rękę w kieszeni. Gdzieś tam, nieprzypadkowo, w tej samej kieszeni znajdował się również gaz pieprzowy. Trzeba bowiem przyznać, iż barrio, w którym dorastał Messi do najprzyjemniejszych nie należy.

Czego tu szukasz, kolego? Niebezpiecznie jest tutaj kręcić się z plecakiem – zagadnęła mnie starsza kobieta siedząca z wnukami tuż przy stadionie.
– W zasadzie to jestem dziennikarzem z Polski i szukam pana Carlosa Gomeza, który mieszka w okolicy, ale nie wiem gdzie.
– Po drugiej stronie boiska. A czego od niego chcesz?
– Wiem, że pracuje w klubie, chciałem wypytać o kilka rzeczy.
– O Messiego?
– Tak, znała go pani?
– Wszyscy go tu znają. Albo inaczej, wszyscy mówią że go znają – śmiała się.
– To w takim razie niech mi pani powie coś więcej o pani wspomnieniach.
– Zaczynał grać na tym boisku – wskazała na płytę znajdującą się za naszymi plecami. – Ale to pewnie wiesz. Jest jednak w wieku mojego syna, więc czasem razem kopali piłkę. Mój mąż zna dobrze jego tatę – Jorge Messiego, byli kumplami. Pamiętam jak Jorge razem z Leo wyjeżdżali do Barcelony, mąż był wówczas podekscytowany.
– To niesamowite – kipiałem z podniecenia. – A Antonella jest również z tej dzielnicy?
– Antonella to także „rosariana”, ale nie mieszkała w naszym barrio. Cieszę się jednak, że Leo ją poznał, bo są dzisiaj wspaniałym małżeństwem. Ich miłość jest wzorem dla wielu młodych ludzi, a Leo chyba też się cieszy, bo Antonella to piękna kobieta.

Stadion Grandoli jest typowym obiektem dla dzieci. Wielkości, myślę, podobnej do polskich orlików. Dzieci w tej części Rosario szkolą się na nim już od wielu lat. Tak samo Carlos Gomez mieszkający po drugiej stronie ulicy, który pracuje w klubie ponad 40 wiosen.

boisko messiego

Pamiętam Leo jak u nas zaczynał. Był najmniejszy, ale nikt nie potrafił go powstrzymać na boisku. Nie dziwię się, że Barcelona go wzięła.
– A wasz klub Grandoli funkcjonuje do teraz. Chyba cieszycie się ogromną popularnością, prawda?
– Nie wszyscy wiedzą, gdzie zaczynał Messi, bo przecież do Barcelony odszedł z Newell’s Old Boys. Zdarzają się jednak czasami przypadki, że chłopaki przychodzą do naszego klubu dlatego, bo chcą być jak Leo Messi i u nas stawiają pierwsze kroki.
– I są jakieś szanse, że wydacie na świat nowego Messiego?

Mężczyzna zaśmiał się, odpowiadając, iż na to liczy, a ja pożegnałem się chwilę później. Skwar panujący w Argentynie dawał mi się we znaki, a do miejsca, w którym zostawiłem bezpiecznie swój większy plecak miałem ponad pięć kilometrów. Na koniec rzuciłem jeszcze raz wzrokiem w stronę boiska, na którym swoją przygodę z futbolem rozpoczynał Leo i szczęśliwy wróciłem po swoje toboły. Z Rosario pożegnałem się dzień później, ruszyłem w stronę Buenos Aires. Tym razem moim celem nie będzie szukanie domów, a futbolu. Tak, by zrozumieć, jak to możliwe, że w 40 milionowym kraju znajduje się aż 28 klubów grających w Primera Division.

Z Argentyny, Mateusz Koszela
Autostopem w świat sportu!

Opublikowane 07.02.2018 19:11 przez

Przemysław Michalak

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 4
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ekstraklasa stan umysłu
Ekstraklasa stan umysłu

Mega!!! Szacunek!!!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Fidel
Fidel

Good Old Boys to był świetny zespół. Grał wszystko – i country i western.

Weszło
04.08.2020

PRASA. Stokowiec odpowiada na zarzuty: „Nie chcę taplać się w szambie”

– Rzeczywiście była w drużynie duża sielanka i spore rozpuszczenie. Myślę, że kibice mieli dosyć takiej bardzo aroganckiej drużyny. […] Mówiąc wprost, nie chciałbym wchodzić do tego szamba i się w nim taplać. Myślę, że nie mam się czego wstydzić, odbudowałem kilku doświadczonych piłkarzy, wprowadziłem wielu młodych – mówi „Przeglądowi Sportowemu” Piotr Stokowiec, który odpowiada na […]
04.08.2020
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mioduski: „Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Daliśmy z siebie maksimum”

– Artur Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Od początku było wiadomo, na co możemy sobie pozwolić, a na co nie. Ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nie przyjdzie u nas grać za nic, za frytki, za grosze – że musi zarabiać przyzwoite pieniądze. Daliśmy z siebie maksimum, a Boruc też podszedł do tego tematu bardzo racjonalnie. Z […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Pątnicze drogi nowicjuszy do Ekstraklasy. Który beniaminek jest najmocniejszy?

Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, Warta Poznań. Co łączy te kluby? Ano chyba to, że wszyscy beniaminkowie przyszłego sezonu Ekstraklasy ciągną za sobą historie przypominające pięty gorliwego pątnika. Już nawet mniejsza o czas oczekiwania na powrót do elity, bo choć Stal i Warta czekały ćwierć wieku i mogą tą pokaźną liczbą grać, to Podbeskidzie wróciło na […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gorgon w Pogoni, czyli czas na stabilizację w ofensywie

Pogoń Szczecin obiecała, że utrata sponsora strategicznego nie wpłynie na negocjacje transferowe i słowa dotrzymała. Bo tak należy rozumieć sięgnięcie po Alexandra Gorgonia, kapitana HNK Rijeki. Nie gościa z rezerw, nie takiego po przejściach, nie byłego reprezentanta i nadziei kraju XYZ. W Ekstraklasie ląduje człowiek, który przez ostatnie lata zgarniał trofea i był kluczowym zawodnikiem […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gole Klimali i Niezgody, asysta Jagiełło. Jak grali stranieri?

Doszliśmy do tego momentu sezonu, w którym po szalonym maratonie zostało tylko konfetti na finiszu i parę butelek do posprzątania. Większość lig zakończyła już granie, choć… Może lepiej powiedzieć – zawiesiła? W końcu za moment wszyscy wrócą na boiska i rozpoczną nowy sezon. W każdym razie grania jest niewiele, co nie znaczy, że nasi stranieri wleźli […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mecz z Lechem nie jest dla mnie priorytetem. Póki co cieszymy się z awansu

– Spotkanie z Lechem nie jest dla mnie priorytetem, ale wiem, że będzie ono już w czwartej kolejce. Życie natomiast pokaże, co się wydarzy za tydzień albo dwa. Na razie cieszymy się z tego, co jest i już niedługo wracamy do pracy, aby godnie reprezentować Wartę w ekstraklasie. Zobaczymy, jakie będą ruchy transferowe. Myślę, że […]
03.08.2020
Weszło
02.08.2020

Odcinek specjalny quizu – Cezary Stefańczyk kontra rekord Damiana Smyka!

Czy rekordowy wynik Damiana Smyka zostanie pobity? Z tym pamiętnym występem zmierzy się dziś Cezary Stefańczyk, który polską ligę zna na wylot. Jak doświadczony ligowiec wypadnie w naszym quizie? Oglądajcie specjalny odcinek, w którym obok byłego obrońcy Wisły Płock zobaczymy Jakuba Białka, Kubę Olkiewicza i Jana Mazurka. Prowadzenie – niezawodny Paweł Paczul. Startujemy o 20!
02.08.2020
Inne sporty
02.08.2020

F1. Pięćdziesiąt okrążeń nudy, dwa okrążenia szaleństwa

Jeśli wyłączyliście Grand Prix Wielkiej Brytanii na kilka okrążeń przed końcem – nie będziemy zdziwieni. Właściwie wszystko zdawało się wówczas rozstrzygnięte. Niemal przez cały wyścig pierwsza czwórka jechała po swoje. Działo się co najwyżej za ich plecami. Jeśli jednak wytrwaliście do końca – otrzymaliście nagrodę. Bo ostatnich kilka okrążeń to była istna jazda bez trzymanki. […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Komu z I ligi dać szansę w Ekstraklasie? 7 nazwisk do notesów skautów

W pierwszej lidze znamy już wszystkie rozstrzygnięcia, więc zabieramy się za kolejne podsumowania. Wybraliśmy już najlepszych piłkarzy zaplecza po restarcie, a teraz czas na zawodników, którym można dać szansę w Ekstraklasie. Od razu zaznaczymy – odrzuciliśmy tych, którzy do niej awansowali oraz młodzieżowców, którym poświęcimy osobny tekst. Grono zostało dość mocno okrojone, ale… daliśmy radę […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Casus Davida Kopacza. Niemiecka szkoła nie szkoli nam gwiazd

David Kopacz to typ zawodnika, który rozbudzał nadzieje. Trenował z Mario Goetze, Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, Gonzalo Castro, Mario Gomezem, Marco Reusem, Erikiem Thommym i jeszcze paroma innymi uznanymi nazwiskami, które błyszczą lub błyszczały w Bundeslidze. Rósł z Jadonem Sancho, dzisiaj wartym pewnie ponad sto milionów. Co więcej, w juniorach Borussii Dortmund miewał mecze, w których grał […]
02.08.2020