post

Opublikowane 17.12.2017 13:58 przez

Rafal Bienkowski

– Jacek Czachor skontaktował się z najgorszym zawodnikiem, który akurat startował w Dakarze, ale go ukończył. Chciał sprawdzić, jaki mniej więcej trzeba mieć do tego budżet. Pojechał do niego i bez znajomości języka, na serwetce w restauracji, „obgadał” jak taki cały sprzęt ma wyglądać. Wrócił i niedługo później motocykle zaczęły powstawać w warsztacie na warszawskiej Ochocie. Oczywiście początkowo wszystko od nich odpadało, elementy rozpadały się nam w rękach, pękały wydechy. Ale się udało – opowiada w rozmowie z Weszło Marek Dąbrowski, który motocyklem i samochodem jechał w aż piętnastu edycjach Rajdu Dakar. Ponieważ do kolejnej odsłony tej morderczej imprezy pozostały już tylko tygodnie, zapytaliśmy go, jak swoją przygodę z rajdem zaczynał kultowy duet Czachor-Dąbrowski.

***

Jest rok 1999, dzwoni do pana Jacek Czachor i co mówi?

Marek, my to przejedziemy, my to zrobimy”. A pamiętajmy, jakie to były jeszcze czasy. Wtedy w Polsce w niewiele rzeczy się wierzyło, a on wierzył, że przejedziemy Dakar. To tak, jakby teraz ktoś zadzwonił do pana i powiedział: „Szukaliśmy dziennikarza i wybraliśmy akurat pana, bo chętnie byśmy wyskoczyli na orbitę. Pan to zrelacjonuje”. To mniej więcej taka historia.

I co pan wtedy mu odpowiedział?

Byłem akurat na wakacjach, ale jasne, że jadę! Zgodziłem się natychmiast, chociaż w pierwszej chwili… nie wierzyłem w to w ogóle. Jaka jazda po pustyni, skoro ja wydmy widziałem wcześniej tylko raz w życiu, i to siedząc na wielbłądzie w Tunezji. Potem plany Jacka zaczęły jednak nabierać coraz większych rumieńców i udało się. Chociaż muszę przyznać, że przed rajdem tata pomógł mi zorganizować pracę za granicą, na statku.

Takie miękkie lądowanie?

Tak, chodziło o to, że gdyby miało nam nie wyjść, to miałbym gotową robotę na tankowcu, ponieważ dalsza jazda nie miałaby sensu. Wstyd byłoby też przecież wracać do domu.

To prawda, że wtedy, w 2000 roku, jechaliście motocyklami właściwie własnej konstrukcji?

Kupiliśmy motocykle enduro Yamahy, a wiadomo, jakie one kiedyś były. Pamiętam, że Jacek skontaktował się z najgorszym zawodnikiem, który akurat startował w Dakarze, ale go ukończył. Chciał po prostu sprawdzić, jaki mniej więcej trzeba mieć do tego budżet. Bo czuł, że wcale nie musi być on jakiś powalający. Pojechał więc do niego i bez znajomości języka, na serwetce w restauracji, „obgadał” jak taki cały sprzęt ma wyglądać. Wrócił i niedługo później te motocykle zaczęły powstawać w warsztacie na warszawskiej Ochocie. Oczywiście początkowo wszystko od nich odpadało, elementy rozpadały się nam w rękach, pękały wydechy, ale później jakoś udało się przejechać na nich kilka etapów bez poważniejszej awarii.

Podejrzewam, że do tylko czasu.  

W pewnym momencie organizatorzy rajdu poinformowali o zagrożeniu terrorystycznym i musieliśmy zatrzymać się w Nigrze. Mieliśmy więc kilka dni, żeby doprowadzić nasze motocykle do porządku. Akurat potrzebowaliśmy argonu i jakimś cudem w miejscowym instytucie znaleźliśmy chyba jedną jedyną butlę. Zgarnęliśmy później przypadkowego pana inżyniera, który siedział na płocie i nic nie robił, żeby pomógł nam to wszystko pospawać. Wiadomo, nie umiał spawać, ale jakoś sobie poradziliśmy i dojechaliśmy do mety. Gdzie wtedy nasz budżet naprawdę był taki, żeby po prostu osiągnąć cel, czyli dojechać do mety Dakaru. Przecież my wzięliśmy wówczas ze sobą jednego mechanika i jedną skrzyneczkę. Wszystko było na słowo honoru.

Co było dla pana największym szokiem na pierwszym Dakarze?

Niby wiedziałem jak jeździć, ale wszystko dookoła było dla mnie kompletną nowością. Musiałem o wszystko pytać, nie wiedziałem nawet jak działa kompas elektroniczny. Podczas rajdu ludzie z innych krajów pytali nas, czy w Polsce w ogóle ktokolwiek jeździ na motocyklach offroadowych. Trochę jakbyśmy byli dla nich kosmitami. Wszystko było dla nas nowe, czego dowodem było to, że zgubiliśmy się już na samym początku, wyjeżdżając z Dakaru (śmiech).

Od razu?

Śmieszne bardzo, ale my naprawdę kompletnie nie wiedzieliśmy, jak mamy wyjechać z tego miasta. Poza tym mieliśmy ostatnie numery startowe, dlatego jak puściłem sprzęgło, to mogłem w zasadzie stać dalej, bo kompletnie nic nie było widać. Po prostu tyle było wszędzie kurzu. I niech pan sobie wyobrazi, że w takich warunkach jechałem przez ponad cztery godziny. W pewnym momencie Jacek dojeżdża do mnie z naprzeciwka i mówi: „Marek, ale myśmy już tu byli!”. Ja na to: „No wiesz, może i tu byliśmy, ale jedziemy dalej, bo co robić!?”. Tak to mniej więcej na początku wyglądało.

WARSZAWA 30.11.2015 PREZENTACJA ORLEN TEAM PRZED STARTEM W RAJDZIE DAKAR 2016 --- ORLEN TEAM PRESENTATION IN WARSAW BEFORE DAKAR RALLY 2016 MAREK DABROWSKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Długo musiał pan dochodzić do siebie po tamtym pierwszym rajdzie?

Kiedy wróciłem do domu, jeszcze przez miesiąc miałem pewien odruch. Kiedy się budziłem, to w pierwszej chwili myślałem, że zaraz mam gdzieś jechać. Z czasem takich reakcji było coraz mniej, ale na początku każdy poranek to było pytanie w głowie: „Gdzie dzisiaj jadę?”. Tak po prostu reagował mój organizm, bo oprócz tego, że przez dwa tygodnie jechaliśmy w bardzo wyczerpującym rajdzie, to mieliśmy za sobą jeszcze całe ciężkie przygotowania. Dopiero później organizm zauważył, co naprawdę zrobił. Przypomina mi się też historia, kiedy na mecie Dakaru w 2003 roku (Dąbrowski zajął wtedy swoje najwyższe, 9. miejsce wśród motocyklistów – przyp. red.) zobaczyłem swoich bliskich. Kiedy człowiek spędza tyle czasu na pustyni i widzi nagle znane osoby, to jest to pewien szok. Zwłaszcza, że kompletnie się tego nie spodziewałem. Byłem tak zmęczony, że można to było uznać za jakąś fatamorganę.

Rok wcześniej rajdu jednak już nie udało się ukończyć.

Miałem pecha, bo kiedy w połowie rywalizacji zbliżałem się do jedenastej pozycji, posypał mi się motocykl. To w ogóle była słaba konstrukcja. Próbowaliśmy różnych firm, ale ta Honda była o tyle źle zrobiona, że kiedy lało się paliwo na pustyni, to z wiatrem leciało na filtr. I właśnie dlatego mój motocykl się zapalił. Ugasiłem go, ale trochę jednak był „podpalony”. Skończyło się na tym, że później paliwo zalewało mi gogle, przez co przewróciłem się i złamałem nogę. Aż zobaczyłem numer stopy.

I co pan zrobił?

Tamten motocykl nie był jeszcze włączany elektrycznie, dlatego odpaliłem go z kopa i pojechałem dalej. Ale że to była dopiero połowa rajdu, a nie bardzo było czym hamować, bo stopa cały czas mi latała, to stwierdziłem, że muszę niestety wezwać helikopter. Nie przejechałbym tych kilku etapów z taką wiszącą nogą. Wtedy jednak nie było strasznego bólu, bo kiedy człowiek jest na adrenalinie, to wielu rzeczy nie czuje. Ale jak już innym razem miałem połamany piszczel, to ból był taki, że nie mogłem się ruszać.

Ponoć dobrego motocyklistę poznaje się po tym, jak umie padać podczas wywrotki.

To prawda, tylko jadąc przez pustynię 150 km/h ciężko jest się nie połamać. Chociaż niektórzy są twardzi. Na przykład Jacek. Ten to dopiero ma kości. Widziałem parę miejsc, gdzie katapultowało go przy ponad 120 km/h i on rzeczywiście był siny, obolały, brał proszki przeciwbólowe, ale nie poszedł do lekarza. Proszę zwrócić uwagę na jedną rzecz: Jacek przejechał w swoim życiu może z milion kilometrów, a złamał tylko kciuk na pierwszym Dakarze. Kciuk. Większość zawodników miało wiele kontuzji, czasami bardzo poważnych, a on żadnej. On ma taką budowę, że po prostu się nie łamie. Jest twardy, gdzie kiedy ja leciałem przy 130 km/h, to zawsze byłem pogruchotany. Jacek to jeden z tych gości, którego jak się wyrzuci z pociągu, to on dogoni go na następnym peronie.

Dużo tytanowych „dodatków” ma pan w sobie?

Po Dakarze mój organizm ma kilka blach, trochę śrubek, protezę barku. Ale tak już jest, że zawodnik startujący pierwszy raz, wszystkiego uczy się na własnym ciele. Można powiedzieć, że to takie crash testy.

Często ma pan przez to problem na bramce na lotnisku?

Jak jest czasami lepiej podkręcona, to tak. Wtedy tłumaczę, że mam sztuczny bark, oni biorą ręczne urządzenie, sprawdzają i widzą, że to on piszczy.

Najtrudniejszy moment w rajdzie?

Każde opuszczenie Dakaru w helikopterze, kiedy jest się połamanym i to koniec. Czuje się wtedy pustkę, zawód, bo rajd jedzie dalej, a człowiek widzi już tylko linię horyzontu. To bardzo przykre.

A która przygoda najbardziej utkwiła panu w pamięci?

Najlepiej, kiedy jest ich jak najmniej, bo wtedy są większe szanse na dobry wynik. Przygód było oczywiście wiele, ale przypominają się człowiekowi bardziej sytuacyjnie. Na pewno jedna z takich spotkała nas jeszcze w afrykańskich czasach Dakaru. Mieliśmy za sobą bardzo ciężki odcinek z burzą piaskową. Kiedy przyjechaliśmy na biwak, chcieliśmy już tylko coś zjeść i przespać się. Organizator przygotował namioty, ale to wszystko cały czas się wyrywało od wiatru. W końcu znaleźliśmy jakiś kąt, ale nie pospaliśmy sobie. Minęło może pół godziny, obudziłem się i szarpnąłem Jacka krzycząc, że uciekamy, bo nasz namiot się pali. Wszystkie spaliły się może w minutę, a razem z nimi cała kuchnia. Naprawdę niewiele brakowało. Zostaliśmy z niczym, ale na szczęście organizator z rzeczy, które nie spłonęły, zrobił wieczorem jeszcze drobny posiłek. Dakarowe życie.

Jerzy Mazur, jeden z pierwszych polskich kierowców, który w latach  80. jechał w Dakarze, opowiadał mi, jak napadli na niego tubylcy. Jeden z nich przystawił nóż do gardła jego pilotowi. 

My nie mieliśmy takich sytuacji. Ludność z Afryki i Ameryki Południowej zapamiętaliśmy wręcz jako serdeczną. Podobnych sytuacji jak tamta jest bardzo mało, bo oni generalnie cieszą się, że mają u siebie taki rajd. Pamiętam, jak na pierwszym Dakarze Jacek miał wypadek. Poobijał motocykl, rozleciały mu się wszystkie narzędzia. Podeszli do niego Senegalczycy. Jacek patrzy się na nich, oni na Jacka. Zapytali tylko „Ça va?”, po czym pozbierali mu to wszystko, przynieśli, jeszcze pomogli podnieść motocykl. Podobnie było w Ameryce Południowej. Pierwsze Dakary na tym kontynencie to w ogóle było Tour de France razy dziesięć. Mnóstwo ludzi przy całej trasie, przez 10 tys. kilometrów. Do tej pory jest tam zresztą tak, że jak nie ma kibiców, to znaczy, że się zabłądziło. Co ciekawe, jeśli nas atakowano, to w Europie. Kiedyś próbowali nas okraść. I to jeszcze bezczelnie na autostradzie. Zablokowali nas, bo widzieli, że Polacy jadą napakowanym busem.

Jedna z najciekawszych historii wydarzyła się jednak w 2013 roku. Oddał pan wtedy swój silnik Cyrilowi Despres, który później wygrał tamten Dakar.

Miałem już wtedy problemy z barkiem i w pewnym momencie uznałem, że nie jestem w stanie walczyć. Chciałem tylko dojechać do mety. Jechałem więc za chłopakami, żeby mieli takiego waterboy’a, że jeśli komuś czegoś zabraknie, to może wziąć ode mnie. Byłem takim dawcą organów. I wtedy właśnie Cyrilowi „skończył się” silnik. Przybiegł do mnie i zapytał, czy nie oddałbym mu swojego. Powiedziałem: „OK., to dawaj mi swój stary, ja jakoś bez tych kilku biegów dojadę”. Dużo mnie to nie kosztowało, a on wygrał cały rajd.

Czyli można powiedzieć, że kawałek pana wygrał Dakar.

No tak (śmiech). Cyril powiedział ponoć później do swoich mechaników: „Ale ten Marka silnik zasuwał!”.

Zwykły zjadacz chleba nie wyobraża sobie pewnie do końca, jak wyglądają warunki życia na Rajdzie Dakar. Jak rodziliście tam sobie chociażby z toaletą?

Nie jest łatwo. Proszę sobie wyobrazić, że zawodnik jedzie samochodem na wysokości czterech tysięcy metrów. Zimno, jest duże ciśnienie oddziałujące na pęcherz, ale trzeba wytrzymać jeszcze 6-7 godzin. Niektórzy zakładają więc sobie cewniki lub jeżdżą w pieluchach. Poważnie. Ale są też niektórzy zawodnicy – chociażby Jacek – którzy nie mają z tym aż takich problemów. On w ogóle jest niemożliwy. Po pierwsze jest mocny fizycznie, a po drugie nie przeżywa wszystkiego tak mocno. Przykład: kiedy był moim pilotem, cały czas musiał oczywiście patrzeć w książkę drogową, a jechaliśmy po wydmach, skałach, cały czas trzęsło. I on w ogóle nie miał z tym problemu, gdzie ja bym chyba zemdlał. Zdarzało się mu nawet czasami jeść w trakcie jazdy… To idealny organizm do tego typu zawodów.

Dakar przyciąga kierowców, ale są też tacy, którzy nie wspominają go najlepiej. Tak mówił mi kiedyś Andrzej Koper, który jechał tam w 1990 roku: „Jeżeli chodzi o zwiedzanie, które bardzo lubię, to było naprawdę super. Zobaczenie Libii, Mali, Mauretanii czy Sahary z pozycji samochodu, to fantastyczna historia i przygoda. Pewnie gdyby nie tamten rajd, nigdy bym tam nie był. Ale patrząc z punktu widzenia bezpieczeństwa i przyjemności z jechania samochodem, to przyjemności z tego nie miałem żadnej. Jedzie pan po prostu takim wielkim samochodem, w którym wszystko się kurzy, wszystko jest brudne i po tygodniu czy dwóch chce się już tym wszystkim rzygać”.

Pamiętajmy jednak, jakie to były czasy. Gdyby wsiadł do dzisiejszej Toyoty najnowszej specyfikacji, mówiłby pewnie inaczej. Taki sprzęt jedzie jak rajdówka, skacze po wydmach, leci prawie jak motocykl, cały czas trzeba trzymać pełny gaz. To zupełnie inny Dakar niż kiedyś.

Rajd przeniósł się do Ameryki Południowej w 2009 roku. Ciężko było się przestawić?

To było coś nowego dla wszystkich. Tym, co dobijało nas najbardziej, była temperatura – w ciągu dnia było tam 40-50 stopni, momentami gorzej niż na Saharze. Gdzie wtedy jeszcze nie byliśmy do tego tak przygotowani jak dziś, nie było kamperów, klimatyzacji. Później byliśmy mądrzejsi i już wiedzieliśmy, co mamy robić. Ale jak na początku przyszło nam spać w namiotach lub miejscach przygotowanych przez organizatora, to 45 stopni w nocy było czymś okropnym. Do tego jeszcze sam teren był bardzo trudny.

W 2012 roku w Dakarze zadebiutował Adam Małysz. Sportowo później oczywiście się obronił, ale jakie były początkowo reakcje kierowców, że w rajdzie chce pojechać skoczek narciarski?

Sam znałem od kuchni jego początki, wiedziałem jak trenował z Rafałem Martonem. I to wyglądało mniej więcej tak, że wsiadał rano do auta i wysiadał z niego wieczorem. Naprawdę bardzo dużo trenował. Pracował tak intensywnie, że stracone lata odrabiał dosłowne w pół roku. Czuliśmy, że jest w stanie coś zrobić. Od początku miał ogromne zacięcie do Dakaru. Był odważny, chociaż wiadomo, że w samochodzie jest też ogromna rola pilota i to wszystko razem zagrało.

A jak radził sobie fizycznie? Skoczek to raczej chuchro.

Bardzo dobrze. Miał etap, kiedy przez ponad dobę musiała ciągnąć go ciężarówka, ale dał radę. Fighter. Bez dwóch zdań. Widziałem na tym rajdzie wiele osób, które nie miały za sobą kariery rajdowej, a niekiedy nawet sportowej. Dakar przejechał chociażby zmarły niedawno francuski piosenkarz Johnny Hallyday. Co ciekawe, kiedy widziałem go na odbiorze, był w dużo gorszym stanie, niż gdy dojechał do mety (śmiech). Gdzie musiał przecież jednak spędzić trochę czasu na pustyni, odejść od swojego normalnego towarzystwa. Miał jednak też bardzo dobrego pilota i dojechał. Tak naprawdę, wszystko zależy od tego, kto jakie ma geny. Ile może wytrzymać, czy się nie podda. Człowiek dojeżdża zamęczony do mety nad ranem, a już za półtorej godziny musi znów startować. Po takich momentach masa ludzi nie dawała rady. Kiedy jednak biorą się za to sportowcy, to z reguły walczą.

zdjęcie 2

Dlaczego po tylu latach przesiedliście się do samochodu?

Do aut przesiadało się wielu świetnych zawodników, w tym zwycięzców Dakaru. Była to więc poniekąd naturalna droga dla motocyklistów, a my też chcieliśmy nią podążać. I już w pierwszym samochodzie, który dostaliśmy w 2014 roku, dojechaliśmy do siódmego miejsca, gdzie „Hołek” był szósty. Od razu poczuliśmy, że to był bardzo dobry wybór. Jak pojechaliśmy na mistrzostwa Polski i Europy, też od razu wygrywaliśmy.

Można w ogóle jakkolwiek porównać Dakar z perspektywy samochodu i motocykla?

Trzeba było oczywiście opanować technikę jazdy samochodem, ale przejechanie tylu tysięcy kilometrów na motocyklu dało nam jednak bardzo duży handicap. Przez tyle edycji dobrze poznaliśmy kulę ziemską od tej offroadowej strony. Poza tym Jacek, który siedział po mojej prawej stronie, jest jednym z najlepszych nawigatorów na świecie. Nie popełniał błędów, był pewny tego, co się wokół niego dzieje.

Przez kilkanaście lat Dakar kojarzył się polskim kibicom głównie z panem i Jackiem Czachorem. Byliście jak stare małżeństwo.

Może dlatego, że wszystko musieliśmy robić praktycznie od zera, że nic nie podano nam na tacy? Poza tym działamy razem od 1990 roku. Zaraz będzie już 28 lat…

Jak się poznaliście?

W latach 80., kiedy zgłosiłem się do klubu w Warszawie, w którym on pracował. Kiedy tam wszedłem, zobaczyłem stertę opon offroadowych i Jacka opowiadającego o którymś swoim rajdzie, to aż ciarki mnie przeszły. Pomyślałem, jakie to piękne, że są tacy ludzie, którzy robią takie rzeczy. Byłem wtedy jeszcze licealistą, który marzył, żeby być zawodnikiem. W innych miejscach już mnie nie chcieli przyjąć, bo byłem za stary, ale na fali tej fascynacji zaczął mnie trenować Jacek. Najwyraźniej uznał, że coś może ze mnie być. Tak naprawdę to on uczył mnie jazdy na motorze. Tak jak rozmawialiśmy, pomysł przejechania Dakaru na motocyklu też wyszedł od niego. Gdzie w tej dyscyplinie naprawdę bardzo ciężko jest osiągnąć coś poważnego na arenie międzynarodowej.

Małżeństwa niekiedy jednak się kłócą. Jak było z wami?

Czasami towarzyszyło nam bardzo duże ciśnienie, ale szacunek do tego co zrobiliśmy jest już chyba taki, że szybko potrafiliśmy sobie wszystko wyjaśnić.

Na trasie rajdu nie było was już podczas ostatniej edycji. Teraz czas na wychowywanie następców?

Mamy z Jackiem nowe wyzwanie, czyli akademię, w której szkolimy zawodników motocrossu od 9. do 21. roku życia. Zajmujemy się najlepszymi młodzieżowcami w Polsce, którzy mogliby w przyszłości osiągać sukcesy także w Dakarze. Te emocje, które przez lata miałem tylko w sobie, nagle się rozszerzyły i jestem dziś odpowiedzialny za młodzież. I dopiero teraz wiem, jak skomplikowana to robota. Dodatkowo startuje też mój syn, a to dla mnie wielka sprawa.

Jakie to uczucie odstawić po tylu latach tak silny narkotyk jak Dakar?

Na pewno było to dla mnie przeżycie, bardzo duża zmiana w życiu. Myślałem, że świat mi się zawali, ale on się nie zawalił. On po prostu zrobił się dużo bardziej odpowiedzialny.

Dakar to dla pana już przeszłość?

Tak, to zamknięty rozdział. Dzisiaj najważniejsza jest dla mnie akademia, młodzi zawodnicy. Dakar przejechałem kilkanaście razy, byłem mistrzem świata i czuję się spełniony. Jasne, można byłoby jeszcze powalczyć w samochodach, ale tutaj mam jednak więcej do zrobienia. Nie miałbym już chyba nawet sumienia, żeby zostawić ten projekt.

Powiedzmy, że wychował pan zawodnika, który ma jechać w Dakarze. Pyta o jedną, najważniejszą radę. Co pan mu mówi?

Że jest takie słowo jak „respekt”. Trzeba mieć respekt do pustyni, rajdu, rywali. Bo człowiek może być talentem nawet największym na świecie, ale jak nie będzie miał w głowie respektu i szacunku do Dakaru, to jego przygoda kończy się, zanim jeszcze się na dobre zacznie.

ROZMAWIAŁ RAFAŁ BIEŃKOWSKI

Fot. Orlen Team/Marcin Kin; FotoPyk

Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
15.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Napoli w gazie, maszyna Kaczmarka, potknięcie Pogoni

Za nami okno reprezentacyjne, a to oczywiście oznacza, że znów pełno meczów ligowych do obstawienia. Nie będziemy wam jednak dawać byle typów od czapy, losowych zdarzeń i tym podobnych. Tutaj chodzi przede wszystkim o to, żeby spojrzeć na liczby. Liczby to fakty, a fakty analizuje się łatwiej. Co za tym idzie – staramy się szacować […]
15.10.2021
Weszło
09.10.2021

Fuksiarz da wam piątaka za każdego gola Polski z San Marino!

Polska gra z San Marino. Wy wiecie i my wiemy mniej więcej, co to oznacza – jest duże prawdopodobieństwo, że sobie postrzelamy, a Robert Lewandowski w jednym spotkaniem zapewni sobie tytuł najskuteczniejszego snajpera w 2021 roku. A co my będziemy z tego mieć? Jeśli jesteście Fuksiarzami, to na przykład piątaka za każdego gola biało-czerwonych. Nasi […]
09.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
08.10.2021

Wygrana Węgrów, czerwona kartka, mało goli – typy na eliminacje

Przerwa na kadrę jest jak sernik. Jedni lubią, inni nie. Chociaż sernik większość lubi. A czy większość lubi przerwę na kadrę? Dobra, dość rozkmin filozoficznych. Czas na rzetelne podejście do typów. Jak co tydzień w piątek podrzucamy wam garść ciekawych zakładów na weekend. Bez wróżenia z kropli deszczu na szybie, żadnego tak-mi-się-zdaizmu. Szukamy typów, które […]
08.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
01.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Ajax w formie, rzuty rożne Zagłębia i mało goli w Szkocji

Urocze w bukmacherce są hasła, które wręcz ocierają się o wróżbiarstwo. „Przyśniło mi się, czuje w kościach, mam czutkę” – kto z typerów nigdy tak nie pomyślał. Sęk w tym, że różnica między wróżbiarstwem a szacowaniem prawdopodobieństwa jest cienka, płynna i czasem wręcz niezauważalna. My zaczynamy nowy cykl na Weszło, gdzie będziemy wam podrzucali typy […]
01.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
17.09.2021

Obstawiaj Premier League w Fuksiarz.pl i zgarnij freebet!

Siemanko premierligowe świry. Przed nami piąta kolejka ligi angielskiej, więc siadamy w fotelach i wiadomo co dalej. A skoro już ligowa piłka na Wyspach Brytyjskich wraca do gry, warto rzucić okiem na promocję Fuksiarz.pl. Ten legalny polski bukmacher w najbliższy weekend rozdaje freebety za obstawianie meczów Premier League. Sprawa jest prosta – Fuksiarz.pl – da […]
17.09.2021
Uncategorized
20.08.2021

Taśma miesiąca – trzynaście zdarzeń i 2,5 tysiąca w kieszeni

Dzisiaj w „Weszło Fuksem” polecamy wam spektakularne tasiemki. Trafić pięć zdarzeń na kuponie – cóż, to już jest satysfakcja. O jakichś mocnych treblach nawet nie mówimy, bo to klasyka weekendu. Ale trafić TRZYNAŚCIE (!) zdarzeń na kuponie… Ukłony po sam pas. Jak co tydzień zapraszamy was na przegląd najciekawszych trafionych kuponów w Fuksiarzu z zeszłego […]
20.08.2021
Inne sporty
18.10.2021

Zbliżają się WTA oraz ATP Finals. Jak wygląda sytuacja Polaków?

Hubert Hurkacz dołączył dzisiaj do Igi Świątek, stając się drugim Polakiem w ostatnim czasie, który awansował do pierwszej dziesiątki światowego rankingu. W tym samym czasie polska tenisistka… z niej wypadła. Miejsca w tabelach to jednak jedno, a najbardziej istotna – w przypadku tej dwójki – jest nadchodząca walka o kolejno ATP oraz WTA Finals. Czy […]
18.10.2021
Inne sporty
17.10.2021

Znów to samo. Polacy przegrali w finale Speedway of Nations

Przez dwa dni rywalizacji w fazie zasadniczej Speedway of Nations – drużynowych mistrzostwach świata na żużlu – Polacy byli najlepsi. O zwycięstwie decyduje jednak jeden bieg, finałowy. Tam nasi reprezentanci zmierzyli się z Brytyjczykami i ich nadzieje na zdobycie pierwszego złota (do tej pory raz byli trzeci i dwukrotnie zdobywali srebro) rozwiały się już na […]
17.10.2021
Tenis
17.10.2021

Ons Jabeur tworzy historię. Patrzy na nią cały arabski świat

Już jutro Ons Jabeur stanie się pierwszą osobą z krajów arabskich – bez względu na płeć – która zadebiutuje w najlepszej „10” tenisowego rankingu w singlu. Dla Tunezyjki droga do tego osiągnięcia była naprawdę długa. Zwłaszcza, że pochodzi z kraju, w którym zawodowy tenis wcześniej niemal nie istniał. Dziś już istnieje, w dużej mierze za […]
17.10.2021
Inne sporty
16.10.2021

Amatorzy pobiegną podczas igrzysk w Paryżu. Wystarczy, że pokonają… Eliuda Kipchoge

Jednym z celów organizacyjnych igrzysk olimpijskich w Paryżu jest większa dostępność imprezy dla fanów. Nie chodzi tylko o wybudowanie tymczasowych aren sportowych pośród miejsc będących wizytówką stolicy Francji. Paryż część z tych obiektów chce udostępnić sportowcom-amatorom, którzy w trakcie igrzysk będą mogli skorzystać z wybudowanych boisk czy opracowanych tras. Oczywiście, kiedy akurat nie będą na […]
16.10.2021
Inne sporty
16.10.2021

Karolina Naja: Myślę, że moja droga to materiał na dobrą książkę

W swoim dorobku posiada aż cztery medale olimpijskie, wywalczone na trzech kolejnych igrzyskach. Choć żaden z nich nie jest złoty – trzy pokryte są brązem, a jeden jest srebrny – to taka liczba krążków wśród polskich olimpijczyków stawia ją na równi z Adamem Małyszem, Kamilem Stochem czy Robertem Korzeniowskim, a wyżej od Anity Włodarczyk czy […]
16.10.2021
Inne sporty
16.10.2021

Kawał siatkówki w Warszawie. Pierwszy wielki hit PlusLigi w tym sezonie nie rozczarował

Jeszcze w połowie drugiej partii wydawało nam się, że to będzie wyjątkowo jednostronny mecz. Dołujący siatkarze Projektu Warszawa uruchomili jednak blok – zdobyli nim kilka punktów, a potem poszli za ciosem, niespodziewanie kradnąc mistrzom Polski seta. Ostatecznie, po tie-breaku, wygrali nawet cały mecz. To co jednak bezstronnych kibiców powinno cieszyć najmocniej: oglądaliśmy naprawdę pasjonującą siatkówkę. […]
16.10.2021
Inne sporty
11.09.2019

11 września: sportowe tragedie w cieniu dwóch wież

Tak jak większość z 2973 ofiar poszli tego dnia normalnie do pracy, wsiedli do samolotu, żeby załatwić swoje biznesy lub po prostu aby zacząć nowe życie w nowym mieście. Na długiej liście ofiar zamachów z 11 września, od których mija właśnie 18 lat, są także ludzie sportu. Jedno z nazwisk, które od 2001 r. widnieje […]
11.09.2019
Inne sporty
03.06.2019

Jerry, przestań się dąsać, czyli historia logo NBA

Kiedy Jerry West przyznał w telewizji, że logo nigdy mu się nie podobało i powinno zostać zmienione, skrzynkę projektanta Alana Siegela zapchało momentalnie dwa tysiące e-maili. Zdecydowana większość z prośbą, żeby pod żadnym pozorem nie ruszać kultowego znaku, nawet jeśli chce tego facet, którego wizerunek został na nim wykorzystany. Prawdziwe tło logotypu NBA ma znacznie […]
03.06.2019
Inne sporty
31.05.2019

Ile Wagnera jest w Heynenie?

Jeszcze rok temu taki tekst byłby herezją, a jedyne co można byłoby poradzić autorowi, to żeby wziął dobry rozbieg i dla otrzeźwienia uderzył głową w słupek od siatki. Ale po mistrzostwie świata porównanie Vitala Heynena do Huberta Jerzego Wagnera już nie jest takie nieuprawnione. Tym bardziej, że patrząc na styl prowadzenia drużyny przez szalonego Belga, […]
31.05.2019
Inne sporty
28.05.2019

„Czas leczy rany? To bzdura”

– To wszystko jakoś mi nie pasuje, nie składa się w całość. Małgosia nie miała żadnych problemów zdrowotnych. To co otrzymaliśmy ze szpitala w Brisbane nie potwierdziło zawału serca. Lekarze wyjaśnili to bardzo jasno: to nie był zawał, przyczyną śmierci było zatrzymanie akcji serca. Tylko że nie było dalej żadnego wytłumaczenia. Robiliśmy badania i nie […]
28.05.2019
Inne sporty
23.05.2019

Ahoj kapitanie Grbić

Gdyby porównać pozycję rozgrywającego do pracy reżysera, byłby bardziej Francisem Fordem Coppolą niż Jamesem Cameronem. Nigdy nie rozrzucał piłek opakowanych efektami specjalnymi, bardziej stawiał na skromne środki wizualne, ale to i tak nie przeszkodziło mu być do bólu skutecznym i zapracować sobie na miano siatkarza absolutnie wybitnego. Nikola Grbić, który został właśnie trenerem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, […]
23.05.2019
Inne sporty
20.05.2019

Polski trener dał Fenerbahce pierwszy od siedmiu lat mistrzowski tytuł

Polscy trenerzy siatkarscy pracujący za granicą to dziś rzadkość, a ci odnoszący tam sukcesy to już w ogóle gatunek na wymarciu. Mariusz Sordyl, który ma za sobą trip po Rumunii i Katarze, zaliczył teraz jednak wejście smoka do ligi tureckiej – na dzień dobry zdobył z Fenerbahce Stambuł mistrzostwo, puchar kraju i wprowadził drużynę do […]
20.05.2019
Liczba komentarzy: 1
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Joopiter
Joopiter (@joopiter)
3 lat temu

Fajny wywiad.

Suche Info
19.10.2021

Marzec na wylocie z Arki

Dariusz Marzec jest na wylocie z Arki Gdynia, informuje Janekx89. Arka w tym sezonie rozczarowuje. Ma lepszy skład niż w zeszłym sezonie, co podkreślają sami piłkarze, a wyniki są bardzo przeciętne. Wydawało się, że nastąpił przełom – 2:0 z Puszczą, 5:1 z Jastrzębiem, 5:0 w Pucharze Polski z Bełchatowem – ale nie. Przyszli silniejsi rywale, […]
19.10.2021
Prasówka
19.10.2021

PRASA. Michniewicz nie wyleci, bo Legia nie ma kandydata za niego

– Decydujący jest jednak brak kandydata, który już teraz mógłby zająć jego miejsce. Padają nazwiska Jerzego Brzęczka, który był bardzo bliski przejęcia zespołu w 2018 roku, jednak wówczas nie zgodziła się na to Wisła Płock, oraz Marcina Brosza, od maja trenera bezrobotnego. Mioduski najchętniej zdecydowałby się na Marka Papszuna, tylko że tu chęci niewiele dają. […]
19.10.2021
Suche Info
19.10.2021

Transfer na linii Lech – Zagłębie?

Tomasz Włodarczyk z Meczyki.pl informuje, że może dojść do transferu na linii Lech – Zagłębie. Do Lubina miałby powędrować Mateusz Skrzypczak. To 21-letni środkowy obrońca, który nie może zbytnio liczyć na grę u Skorży. W tym sezonie wystąpił tylko w Pucharze Polski, w Ekstraklasie nie dostał nawet minuty, gra w rezerwach. W sumie – patrząc […]
19.10.2021
Suche Info
19.10.2021

Lewandowski z ofertą na 140 milionów

Wydawało się, że w kwestii transferu Lewandowskiego panowała podczas ostatniego okienka względna cisza, ale Gianluca di Marzio na evencie promującym jego książkę, podzielił się inną informacją. Polak może nie był o krok od zmiany klubu, natomiast do Bayernu trafiła naprawdę ciekawa oferta. Di Marzio przekazał: – Lewandowski nie odejdzie z Bayernu w najbliższym czasie, bo […]
19.10.2021
Suche Info
19.10.2021

Węgrzyn: – Podolski chyba myślał, że w Ekstraklasie będzie łatwiej

Transfer Lukasa Podolskiego do Górnika Zabrze na razie jest pewnym rozczarowaniem. Jasne, wiedzieliśmy, że mistrz świata ma już swoje lata, ale na pewno liczyliśmy na coś więcej niż do tej pory prezentuje były reprezentant Niemiec. Zdaniem Kazimierza Węgrzyna piłkarz sądził, że wszystko przyjdzie mu w naszej lidze łatwiej. W magazynie „Gol” na antenie TVP Sport […]
19.10.2021
Suche Info
19.10.2021

Reiss: – Legia powinna wykazać się cierpliwością

Coraz więcej osób zastanawia się, czy Czesław Michniewicz dalej powinien być trenerem Legii. Piotr Reiss uważa, że jak najbardziej tak. W rozmowie ze Sport.pl stwierdził:  – Nerwowe ruchy wcale nie skutkują dobrym wynikiem. Uważam, że jeśli zarządzającym Legią wystarczy cierpliwości, to Czesiu Michniewicz wyciągnie zespół w dobrym kierunku. Tą cierpliwością szefowie powinni się wykazać, bo […]
19.10.2021
Suche Info
19.10.2021

Pique: – Złotą Piłkę powinien wygrać Messi albo… Messi

Zdarzają się głosy, a właściwie jest ich sporo, które nie chcą Złotej Piłki dla Messiego, ale Argentyńczyk wciąż ma wielu zwolenników w tym temacie. Jednym z nich jest Gerard Pique, który dobitnie stwierdził, że Leo powinien po raz kolejny sięgnąć po ZP. Jak powiedział: – Jeżeli wybierać ze względu na kryteria plebiscytu, Leo Messi wygra. […]
19.10.2021
Ekstraklasa
18.10.2021

Szok, Radomiak znów pierwszy stracił gola i zremisował

Nieraz narzekamy, że w Ekstraklasie wielu zespołom brakuje powtarzalności, ale Radomiak się z tego wyłamuje. Radomski beniaminek ma powtarzalność i to zarówno w złym aspekcie, jak i dobrym. Dziś przekonała się o tym Jagiellonia.  Jagiellonia – Radomiak: beniaminek podtrzymuje tradycję Zły aspekt polega na tym, że drużyna Dariusza Banasika tradycyjnie musiała stracić gola w pierwszej […]
18.10.2021
Suche Info
18.10.2021

W środę Benzema ma stanąć przed sądem

W środę Karim Benzema ma stanąć przed francuskim sądem. Chodzi o sprawę szantażowania Matieu Valbueny ujawnieniem jego seks-taśm. Benzema miał być jednym z tych, którzy szantażowali byłego reprezentanta Francji. Pokłosiem tamtej sprawy było m.in. wyrzucenie Benzemy z reprezentacji Francji. O co chodzi? W 2015 roku Valbuena przekazał swój telefon znajomemu, który miał przenieść dane z […]
18.10.2021
Inne sporty
18.10.2021

Zbliżają się WTA oraz ATP Finals. Jak wygląda sytuacja Polaków?

Hubert Hurkacz dołączył dzisiaj do Igi Świątek, stając się drugim Polakiem w ostatnim czasie, który awansował do pierwszej dziesiątki światowego rankingu. W tym samym czasie polska tenisistka… z niej wypadła. Miejsca w tabelach to jednak jedno, a najbardziej istotna – w przypadku tej dwójki – jest nadchodząca walka o kolejno ATP oraz WTA Finals. Czy […]
18.10.2021
Suche Info
18.10.2021

Iniesta: W Barcelonie nie można zrzucać na plecy osiemnastolatków za dużej presji

– Barcelona nie może zrzucać na plecy osiemnastolatków całej odpowiedzialności za grę drużyny. Mogą być w zespole, pomagać mu, ale nie powinni być tymi, którzy ten wózek ciągną – mówi Andres Iniesta na temat Barcelony w rozmowie z ESPN. Iniesta został zapytany o jego refleksje na temat gry Blaugrany. Szeroko omówił wątek zastępowania doświadczonych liderów […]
18.10.2021
Weszło
18.10.2021

WESZŁOPOLSCY LIVE od 22:30!

Jakub Białek, Paweł Paczul, Mateusz Rokuszewski, Szymon Janczyk i Samuel Szczygielski omawiają najważniejsze wydarzenia ostatnich dni na boiskach Ekstraklasy i 1. ligi. Zapraszamy na kolejny odcinek, który startuje o 22:30!
18.10.2021
Weszło
18.10.2021

Zagłębie ośmieszone i Stal Mielec w górnej ósemce

To już nie są żarty: Stal Mielec w trzech ostatnich spotkaniach zdobyła siedem punktów, a i tak ma prawo czuć niedosyt. Stal Mielec w ostatnich dwóch meczach strzeliła siedem bramek, a spokojnie mogła więcej. Stal Mielec licząc od 13 sierpnia – czyli pomijając trzy pierwsze kolejki – jest piątą drużyną ligi. Stal Mielec ma tyle […]
18.10.2021
Suche Info
18.10.2021

Piąty gol Mariusza Stępińskiego w tym sezonie [WIDEO]

Mariusz Stępiński strzelił piątego gola w tym sezonie cypryjskiej ekstraklasy. Polak zdobył bramkę w starciu z Doxą na 1:1 i brał udział przy zwycięskim trafieniu Arisu Limassol. Gola na 2:1 strzelił nasz stary znajomy z Ekstraklasy – Daniel Sikorski. Stępiński jest ostatnio w dobrej formie. W trzech pierwszych kolejkach gola nie strzelił, ale w ostatnich […]
18.10.2021
Suche Info
18.10.2021

U młodzieżowego reprezentanta Walii zdiagnozowano raka jąder

Daniel Barden to młodzieżowy reprezentant Walii, wychowanek akademii Arsenalu. U 20-letniego bramkarza lekarze zdiagnozowali raka jąder. – To był szok. Ale na szczęście wykryto tę chorobę bardzo wcześnie – komentuje sam Barden. Barden wychowywał się w akademii Arsenalu, ale trzy lata temu trafił do Norwich. Właśnie z tej drużyny został wypożyczony latem do szkockiego Livingston, […]
18.10.2021
Suche Info
18.10.2021

Kara dla Anglii za burdy podczas finału Euro 2020

Anglia została ukarana przez UEFA za dantejskie sceny, które odbywały się przed i na samym Wembley podczas finału Mistrzostw Europy 2020. Przed i już w trakcie meczu miejscowi kibice urządzili sobie wokół obiektu regularne walki z policją i służbą ochroniarską. UEFA zakończyła dochodzenie w sprawie organizacji tego meczu. I ukarała angielską federację. FA musi zapłacić […]
18.10.2021
Suche Info
18.10.2021

Skandal w Belgii. Piłkarz może stracić słuch po wybuchu petardy

Do dużego skandalu doszło podczas sobotniego meczu Standardu Liege z OH Leuven. Kibice gospodarzy wrzucili na boisko petardy, a jedna z nich wybuchła tuż obok Rafaela Romo, golkipera OHL. Wenezuelczyk stracił słuch i w niedzielę jego stan zdrowia nie uległ poprawie. Do zdarzenia doszło tuż przed przerwą. Jedna z petard wrzucona na boisko wybuchła tuż […]
18.10.2021
Weszło
18.10.2021

„Trochę im współczuję”. Jak szkoli się na Ukrainie?

Akademia im. Walerija Łobanowskiego w Konczej Zaspie. To tutaj rosną największe piłkarskie talenty na Ukrainie. Dziś ukraińska piłka przeżywa jeden ze swoich najlepszych okresów w historii. W akademii Dynama Kijów szlifują się diamenty i diamenciki, perły i perełki, a za naszą wschodnią granicą wierzą, że hossa będzie trwała. Chociaż: czy aby na pewno? Swoją renomę […]
18.10.2021