post
Avatar

Opublikowane 01.12.2017 11:01 przez

redakcja

Krzysztof Brede, trener lidera I ligi, jako zawodnik zrobił cztery awanse. Teraz z Chojniczanką chce zrobić piąty, a pierwszy w roli szkoleniowca.

To trenerski pasjonat, który kocha pracować. Szlify zbierał jako asystent Probierza, z którym spędzał więcej czasu niż… z rodziną, a o którym mówi tak: “Codziennie bierze z piłki nożnej wielkimi garściami i się tym zwyczajnie nie męczy”. Pracę na własne konto Brede zaczyna więcej niż obiecująco. Zapraszamy.

***

Jak to się stało, że zaczął się pan interesować futbolem?

Wracamy do lat 80., w których, jak wiemy, zbyt wielu rozrywek nie mieliśmy. Najlepszym wyborem było więc wyjście na dwór. Jakieś gry, zabawy, jednak ja, z uwagi na popularność tego sportu, zacząłem grać w piłkę. Wtedy całe dnie spędzało się na świeżym powietrzu. Gdy skończyłem te osiem, czy dziewięć lat kolega grający w Lechii namówił mnie bym spróbował i żebym dołączył do niego. Pamiętam, że sam trening rozpoczął się bardzo wcześnie, ale mimo to wsiadłem w tramwaj i pojechałem, by zobaczyć jak to jest ćwiczyć w profesjonalnym klubie.

Pana koledzy wspominają o tym, że zaczął pan na bramce. 

Starym zwyczajem, jako że byłem nowy, to stanąłem na bramce. Dopiero po kilku treningach zostałem przesunięty do przodu. Potem przeprowadzono selekcję, którą udało mi się przejść pozytywnie i tak to się zaczęło.

Po epizodzie bramkarskim, ostatecznie został pan już na zawsze na pozycji środkowego obrońcy. Miał pan jakiś wzór na swojej pozycji?

Wtedy każdy miał jakiś swój piłkarski autorytet. Wiadomo, Diego Maradona, po mistrzostwach świata w 1990 roku byli to Salvatore Schillaci i Lothar Matthaus. Głównie na nich były zwrócone oczy całego piłkarskiego świata.

To też totalnie inne czasy.

Właśnie. Nie było takiego rozgłosu medialnego, przez co ramówki telewizyjnie nie znajdowały miejsca dla meczów. Zawsze czekało się na tę godzinę, w której wybrzmiewał pierwszy gwizdek. Dla mnie były to mistrzostwa świata w 1990 roku – to wtedy zacząłem bardziej interesować i fascynować się futbolem.

Wracając już do Lechii – któremu juniorowi wróżył pan największą karierę?

Piotrkowi Zagórskiemu. Miał jak na swój wiek bajeczną technikę i niesamowitą wyobraźnię. Zdobywał wiele bramek, więc to naturalne, że to właśnie na niego padł mój wybór. Ogólnie mieliśmy wówczas bardzo dobry rocznik, udało nam się zgarnąć trzecie miejsce na mistrzostwach Polski. Pod sam koniec młodzieżowych rozgrywek wyglądało to jeszcze lepiej – do mnie i do Piotrka dołączyli Sebastian Mila, Karol Piątek, Łukasz Nawotczyński, czy Łukasz Mierzejewski. Całą czwórkę ściągnięto do szkoły mistrzostwa sportowego.

W końcu z Gdańskiem jednak pan się pożegnał.

Tak jest, choć i w Poznaniu nie było kolorowo. W końcu puścili mnie do Arki Gdynia na wypożyczenia, a po powrocie – constans. Rywalizacja była bardzo duża, a żeby pójść do przodu musiałem zrobić kolejny krok w tył. W taki sposób wylądowałem w Warmii Grajewo i po kolejnym sezonie w niższych ligach, tym razem w Gryfie Wejherowo, postanowiłem, że Gdańsk jest wymaganą dla mnie destynacją.

Nie ma co ukrywać – zwiedził pan trochę Polskę.

To wszystko było strasznie rwane, moja kariera podzieliła się na krótkie epizody, co mnie lekko frustrowało. Nie potrafiłem zadomowić się gdzieś na więcej niż rok czasu. Półroczne, roczne okresy.

W takim razie czas spędzony w Gdańsku mógł traktować pan jako długą przygodę.

Bardzo lubiłem tu żyć – w końcu pochodzę z Trójmiasta. Jednak i tu moja kariera nie nabrała wiatru w żagle. Po kilku miesiącach zerwałem więzadła krzyżowe i już wtedy spodziewałem się, że ten uraz może zakończyć moją piłkarską karierę.

To był zapewne duży cios.

Pamiętam, że wydarzyło się to na jednym z obozów. Wówczas byłem jedynie alternatywą dla Huberta Wołąkiewicza i Jacka Manuszewskiego. Miałem bardzo obiecujące zgrupowanie. Trener Dariusz Kubicki powiedział mi, że nigdzie mnie nie puści, że mam zostać i walczyć o skład, bo jestem mu potrzebny w rozgrywkach. Miałem dwie propozycje z klubów pierwszoligowych, ale, jak wspomniałem przed chwilą, musiałem zostać. Przyszedł ostatni sparing w Kołobrzegu, końcówka meczu i to właśnie wtedy zerwałem więzadła. To już był dla mnie dzwonek, że z kariery piłkarskiej nic nie wyjdzie. Wtedy zacząłem studiować na AWF-ie.

Tamta kontuzja zburzyła wszelkie pańskie dziecięca marzenia.

Dokładnie. Już wtedy wiedziałem, że to nie będzie tak, jak sobie wymarzyłem, czy zaplanowałem. Ze snów o regularnej grze w Ekstraklasie zostały nici. W tamtym momencie było to dla mnie bardzo mało realne. Oczywiście – walczyłem o jak najszybszy powrót do pełni zdrowia, ale nie wymagałem od siebie idealnej kariery stopera. Starałem się, by pokazać się ze strony piłkarskiej jak najlepiej i kiedyś zagrać na tym najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce, ale najwyraźniej nie było mi to dane. Uszanowałem to i pod żadnym pozorem nie wstydzę się tej decyzji. Jednak to moje futbolowe życie okazało się bardzo bogate w osiągnięcia – w końcu z moimi zespołami wywalczyłem cztery awanse.

A w tym roku może być piąty.

No tak, ale jeśli uda nam się to osiągnąć, to będę świętował ten sukces jako trener Chojniczanki, a nie zawodnik.

Karierę piłkarza zakończył pan w momencie wywalczenia awansu z Olimpią Grudziądz do pierwszej ligi.

Kochałem nadal grać, to nie był problem. Z drugiej strony – czułem pociąg do trenerki. Wiedziałem, że pomoc innym piłkarzom w rozwijaniu swoich boiskowych talentów sprawiała mi tyle samo radości, co uprawianie tego sportu. Uznałem, że jak mam to przedłużać i nadal mieć złudną nadzieję na coś większego w roli futbolisty, to postanowiłem, że lepiej już w tamtym momencie skończyć ten burzliwy związek i zacząć nowy etap. Wiem, że to było nieszablonowe zachowanie i niektórzy zawodnicy na moim miejscu powiedzieliby sobie: mam trzydzieści lat, więc to jeszcze nie koniec. Z perspektywy czasu to było dobre zagranie.

Słyszałem nawet, że opuścił pan urodziny swojego przyjaciela, Piotrka Zagórskiego, by pojechać na jeden z kursów trenerskich.

Faktycznie, była taka historia. Co ważne – nie obraził się na mnie za to (śmiech).

Następnie znów dostał pan ofertę powrotu do drużyny Lechii. Tym razem w kompletnie innej roli, ponieważ trener Bogusław Kaczmarek wziął pana na swojego asystenta. Po jego zwolnieniu i przyjściu do zespołu Michała Probierza mógł pan zobaczyć na żywym przykładzie, na czym polegają różnice między lodem a ogniem.

Obaj są bardzo wyrazistymi postaciami. Wiele osiągnęli, z niejednego pieca jedli chleb. Dużo się od obu z nich nauczyłem i ten czas spędzony z nimi jest dla mnie bezcenny. Paradoksalnie są bardzo do siebie podobni. Główna rzecz, która obu panów łączy to na pewno ogromna miłość do futbolu i pracoholizm.

Przechodząc powoli w stronę tematu Michała Probierza – czego pan najwięcej nauczył się od aktualnego szkoleniowca Cracovii?

Michał mi bardzo pomógł zauważyć rzeczy, których bez jego odpowiedniego spojrzenia nie udałoby mi się wyciągnąć. Na pierwszym miejscu stawiam jednak pasję Probierza do tego sportu. On kocha futbol, jak nikt inny. Żyje nim 24 godziny na dobę i co więcej – jego to w ogóle nie nudzi. Sam jestem osobą, która pracuje bardzo dużo, natomiast Michał pokazał mi, że można wskoczyć na następny poziom i robić to w jeszcze większych ilościach. Codziennie bierze z piłki nożnej wielkimi garściami i on się tym zwyczajnie nie męczy.

Niesamowity pracoholik.

Dokładnie.

Wiem już, za co pan podziwiał trenera Probierza. Jak dobrze wiemy – często był też impulsywny i reagował raptownie. Czy nie miał pan sytuacji, w której zwyczajnie już miał pan dosyć tego człowieka i mówił sobie w myślach – „koniec z tym. Odchodzę”?

Nie, absolutnie nie. Wręcz przeciwnie – bardzo układała nam się nasza współpraca. Mieliśmy wiele wspólnych mianowników, między innymi, tak jak wspomniałem, kochaliśmy pracować. Trener Probierz oprócz tego, że wymaga od swoich zawodników, czy od swojego sztabu, wymaga również wiele od samego siebie. Nie było żadnych sytuacji, w których mielibyśmy się poróżnić. Znałem swoje miejsce w szeregu. Zawsze mieliśmy, mamy i z pewnością będziemy mieli dobre relacje ze sobą.

Która Jagiellonia za pana i trenera Probierza rządów była silniejsza? Ta z sezonu 14/15 z Maćkiem Gajosem, Patrykiem Tuszyńskim i Mateuszem Piątkowskim, czy ta z ubiegłej kampanii?

To były dwa różne zespoły, które ciężko ze sobą porównać. Przychodząc do Białegostoku trener Probierz musiał wykonać niemałą rewolucję. Jedna z gazet napisała wtedy, że jesteśmy głównym kandydatem do spadku. Wtedy Michał wziął mnie na rozmowę i powiedział, że zbudujemy niesamowity zespół z tych chłopaków, którzy mieli niesamowity głód, by osiągnąć coś w polskiej lidze. Nawet ja miałem wątpliwości, co do tego projektu.

Ale się udało.

Ale się udało, a na dodatek wielu chłopaków dostało szansę w reprezentacji swoich narodów. Maciej Gajos i Patryk Tuszyński zostali wezwani przez selekcjonera Nawałkę na czerwcowe zgrupowanie, Nika Dzalamidze też pojechał na kadrę Gruzji, wielu młodzieżowców w czerwcu rozjechało się na swoje kategorie wiekowe w inne miejsca. Był to zespół bardzo nieobliczalny. Potrafiliśmy wygrać z każdym, ale też przegrywaliśmy z drużynami słabszymi. Trener Probierz tak zaraził tych chłopaków pasją do tego sportu, że ci zaczęli wierzyć w to, że to może się udać. Gdyby nie małe pomyłki sędziowskie, to mieliśmy szansę zostać mistrzami Polski. Drugi zespół był nieco bardziej ograny. Mieliśmy wielu zawodników z wyrobionym nazwiskiem, jak choćby Marian Kelemen, Ivan Runje, Guti, Fedor Cernych, Rafał Grzyb, Cilian Sheridan, Kostia Vassiljev, Piotrek Tomasik, czy Łukasz Burliga. Wchodzili też chłopcy z mniejszym uznaniem, ale byli bardzo chętni do pracy: Taras Romańczuk, Jacek Góralski, Przemek Frankowski, czy Karol Świderski. Tutaj mógłbym wymienić całą drużynę, bo jako kolektyw wykonaliśmy ogromną robotę i chłopakom należą się brawa za to.

Jakby miał pan jednym-dwoma zdaniami opisać różnice między obiema drużynami?

Druga była tworzona przez dłuższy czas, poza tym po roku posuchy wyznaczono nam pewne oczekiwania. Ta ekipa z sezonu 14/15 zrobiła coś, co było kompletnie niespodziewane. Tak jak powiedział Michał biliśmy się o mistrzostwo i wyszła z tego świetna praca.

Jagiellonia z sezonu 14/15 zapadnie mi w pamięci z uwagi na dwie sytuacje. Pierwsza z nich była podczas gdy Mateusz Piątkowski został odsunięty, a na jego miejsce wskoczył Patryk Tuszyński i grał jeszcze lepiej niż obecny napastnik płockiej Wisły.

To był idealny przykład na pokazanie, jak ten zespół dobrze funkcjonował. Mateusz był liderem naszego ataku przez pierwsze miesiące, a Patryk wiele pracował nad sobą. Kiedy wyszła sytuacja z Piątkowskim, Tuszyński dostał więcej szans od Michała. Miał pewne oczekiwania, które spełnił z nawiązką i pokazał, że jemu to miejsce w składzie należało się jak psu buda.

Jego pracę w Jagielloni zakończył transfer do Turcji.

Należał mu się ten transfer. Pokazał w ten sposób, że w pół roku z roli zmiennika można przeistoczyć się w zawodnika dobrego, tureckiego zespołu, w którym warunki są lepsze niż w polskich drużynach.

Drugi moment z kampanii 14/15 to ostatni mecz z Lechią Gdańsk. Lechia prowadziła a pana zespół w kilkanaście minut odrobił straty, wyszedł na prowadzenie i wygrał ten mecz dwoma bramkami. Oglądając ten mecz zrobiłem wielkie oczy. Tamto spotkanie to było takie uosobienie Jagi z tamtego sezonu.

Walczyliśmy zawsze od początku do końca. Mieliśmy ogromną chęć, by osiągnąć coś większego. To była wspaniała grupa ludzi i wspomnienia z tamtego sezonu nigdy nie opuszczą mojej głowy. Pozostaje cieszyć się, że mogłem coś takiego przeżyć.

Wrócił pan pamięcią do meczu z Legią i ja chciałbym porównać to spotkanie do starcia z Omonią Nikozja. Jak dobrze wiemy, na obu meczach panowała gorąca atmosfera.

Zarówno w Warszawie, jak i Nikozji panowała gorąca atmosfera. Szczególnie dotknął nas mecz na Legii, gdzie tak naprawdę gdyby nie lepsze decyzje sędziów, to zdobylibyśmy stadion Mistrza Polski. Najpierw dla nas nie podyktowano prawidłowego rzutu karnego, a chwilę potem arbiter wskazał naszym zdaniem, choć i również wielu innych obserwatorów, niesłusznie na „wapno” w szesnastce Jagielloni. To nam się należał stały fragment gry, a Legia dostała go w prezencie. Po samym spotkaniu nastąpiło wielkie wylewanie żali z naszej strony. Rzadko kiedy mamy do czynienia z taką temperaturą na polskich boiskach. Oczywiście – działo się również poza murawą. Igor Tarasovs kopnął ponoć mikrofonem w rzeczniczkę prasową Legii, ktoś ze stołecznej drużyny chciał się bić, nasi zawodnicy w rozmowach używali wulgaryzmów. My, jako trenerzy, też to przeżywaliśmy na swój sposób. Czuliśmy, że przyjechaliśmy do Warszawy i nie zasłużyliśmy na tę porażkę. To było bardzo specyficzne starcie, które pokazało, jak bardzo nam zależało na osiągnięcie czegoś więcej. Powiem wprost – na Legii zostaliśmy skrzywdzeni przez sędziów.

A jak to wyglądało w Nikozji?

To był kompletnie inny mecz. Michał Probierz przewidywał wiele sytuacji i od razu mieliśmy poradnik, jak powinniśmy się zachowywać na Cyprze. Zadbaliśmy o wszystkie możliwe detale. Podczas przygotowań do meczu w Nikozji zawodnicy trenowali na głównym stadionie Jagielloni, przy pełnym dopingu ze strony kibiców. Byliśmy gotowi na to, że jakaś grupka kibiców Omonii przyjdzie pod nasz hotel, by zagłuszyć nasz spokój i spowodować, że na następny dzień nie będziemy wypoczęci. Przez między innymi takie prowokacje wybraliśmy odpowiednie miejsce na przenocowanie. Miało być jak najspokojniej. Raz próbowano nas obrzucić kamieniami. Najwyraźniej taka specyfika kraju. Nie możemy zarzucić, że coś nas zaskoczyło, oprócz atmosfery na trybunach. Mimo wszystko ma to swoje plusy – zebrane przeze mnie doświadczenie na takim wyjeździe na pewno się przyda w kontekście przyszłości, więc tym lepiej dla mnie.

Przechodząc do tematu Jagielloni z sezonu 16/17 – ta drużyna znacznie się różniła od tej, która zdobyła trzecie miejsce w kampanii 14/15. Doszli co prawda pojedynczy zawodnicy – Arvydas Novikovas, Cillian Sheridan, Ivan Runje, czy Marian Kelemen – ale reszta drużyny była członem zespołu z już w poprzednim roku. Jak pan to postrzega?

Głównym architektem tego sukcesu został Michał Probierz, który idealnie potrafił skomponować zespół pod siebie. Dostał wolną rękę w doborze piłkarzy, toteż zaprocentowało i efekty widzieliśmy wszyscy. Michał od początku powtarzał, że ta ekipa będzie walczyła o mistrzostwo. Cóż, nie udało się, choć było naprawdę blisko. Jak powiedziałem – to była mądrze i co ważne konsekwentnie budowana struktura, która przez ciężką pracę przyniosła pożądany efekt.

Wracając do pańskiej postaci – czy miewał pan wcześniej chęci na odejście od bycia asystentem i zaczęcie roboty na wyłącznie własne konto?

Mówiąc szczerze – nigdy mnie takie dylematy nie trapiły. Wyszło to trochę niespodziewanie i nawet ja sam zostałem niemalże przedstawiony przed faktem dokonanym. Wiedziałem, że trener Probierz odejdzie po sezonie już w lutym, gdy poprosił mnie na chwilę i opowiedział o swoich planach. Byliśmy bardzo zżyci, więc naturalnie odparłem, że tam gdzie on, to i ja się pojawię. Daliśmy sobie czas na własne przemyślenia. Było wiele zwrotów akcji w tej sadze o odejściu do innego zespołu. Prezes Kulesza namawiał Michała, ale i mnie czy cały sztab na dalszą współpracę i to było naprawdę pokręcone. Był już moment, że mieliśmy zostać w Białymstoku, ale Probierz postawił sprawę jasno, że na 99% odchodzi.

A pan?

Ja sam nie wiedziałem, co ze mną będzie w pewnej chwili. Starałem się o tym nie myśleć i poniekąd odkładałem tę decyzję w czasie. Miałem różne myśli. Zastanawiałem się, czy może dołączyć do czyjegoś innego sztabu szkoleniowego. Podobną współpracę proponował mi Marcin Kaczmarek, przed tym, jak został zwolniony. W takim wypadku mimo wszystko wolałem zostać przy Michale Probierzu. Przyszedł dzień, w którym porozmawialiśmy z Michałem, co z nim będzie. Nie było żadnych konkretów, więc wyglądało na to, że zostanie na polskim podwórku. Zapytał się mnie, jakie są moje plany. Nie dając czasu na odpowiedź momentalnie odparł, że zostałem przez niego polecony do jednego z pierwszoligowych klubów. Odezwali się do mnie z Chojniczanki, porozmawialiśmy o mojej roli i już wtedy wiedziałem, że nasze drogi prawdopodobnie się rozejdą.

Zapewne pożegnanie z Michałem Probierzem było bardzo emocjonalne. Z pańskich wypowiedzi można wywnioskować, że byliście dla siebie jak bracia.

Pracowaliśmy ze sobą cztery lata i była to ciągła praca. Z Michałem spędzałem niemalże więcej czasu niż z moją rodziną. To była i jej fantastyczna relacja i wspólne zwycięstwa, czy osiągnięcia na zawsze zostaną mi w pamięci. To było coś nieprawdopodobnego. Michał Probierz zbudował świetny sztab, zarówno w Jadze, jak i Lechii. W Białymstoku świetnie się rozumieliśmy. Byłem ja, jak drugi trener, Dariusz Jurczak, Grzesiek Kurdziel, Marcin Piechowski, Jarek Ołdakowski, Arek Szczęsny, Zdzisiek i Krzysiek Koryszewscy. Oczywiście – generałem był Michał Probierz i to on rozdzielał między nas zadania. Żyliśmy jak jedna wielka rodzina. Spotykaliśmy się na obiady, kolacje, oglądaliśmy razem mecze. Panowała nieziemska atmosfera. Nikt się nie wychylał przed szereg.

Zbudowanie takiej więzi w sztabie jest bardzo ważne i jest to absolutny skarb. Nie mamy do czynienia z czymś takim w Polsce, na świecie też jest to niezbyt częste zjawisko.

Tak, na pewno. Jak o tym rozmawiam, to się łezka kręci w oku. To było coś świetnego.

Nie ukrywajmy – Chojniczanka już od kilku sezonów próbowała wejść do polskiej elity, ale nie udało jej się tego póki co osiągnąć. Gdy popatrzył pan pierwszy raz na skład, to czy padło stwierdzenie: „tak, z tą drużyną w końcu nam się poszczęści i awansujemy do Ekstraklasy”?

Na początku spotkałem się z działaczami Chojniczanki. Podobała mi się wizja klubu. Lokalni biznesmeni, posiadający multum pasji. Powiedzieli mi na starcie, że ma od nich pełne wsparcie. Nie padły słowa, że walczymy o awans. Jeśli nam się to nie uda, to klub i tak się nie rozpadnie. Głównymi tematami rozmowy były potencjalny postęp mojej drużyny, czy też moja własna wizja klubu. Jeśli ja miałbym odpowiadać za sportowe kierowanie tym zespołem, to musiałem mieć wsparcie ze strony działaczy. Mówię tu między innymi o prezesie Jarku Klauzo, czy o dyrektorze sportowym Maćku Chrzanowskim. Trzon naszej ekipy miał zostać zachowany, a my mieliśmy dobrać co nich ludzi głodnych codziennej pracy nad sobą. To nie było tak, że przyszedłem do Chojnic, powiedziałem, że ma być to tak i tak – nie. Od razu ustaliliśmy, że działamy na dobro Chojniczanki. Jestem i biorę za to odpowiedzialność, natomiast działamy na ten sukces całą grupą.

Mówił pan, że zadaniem było wyłącznie dobranie odpowiednich ludzi, czyli widać analogię pomiędzy Chojniczanką, a Jagiellonią sprzed sezonu 16/17. Nie było to dla pana niczym nowym.

Kilka lat obserwowałem, jak buduje się relacje z zawodnikami, jak dobiera się dobrych ludzi do pracy, jak powinna przebiegać rywalizacja między graczami. To całe doświadczenie pomogło mi w zbudowaniu zespołu. Oczywiście – prezes Klauzo i Maciek Chrzanowski pomagają mi w tym i stworzyliśmy niezłe trio.

Pracuje pan w pierwszej lidze od kilku miesięcy – miał pan szansę ją poznać. Więc jakie są różnice między Ekstraklasą a zapleczem?

Przede wszystkim marketingowo i medialnie. Ekstraklasa miażdży pierwszą ligę. Wszystkie mecze w telewizji, studio po meczu, przed meczem, wszystko w najwyższej jakości. W pierwszej lidze tego nie ma. Mamy szansę oglądać tylko kilka spotkań na żywo, a reszta nagrywana jest przez klubowe telewizje i widz może je sobie obejrzeć dopiero kilka godzin po zakończeniu starcia. Niesamowicie Ekstraklasę opakowuje Canal plus. To samo jest z infrastrukturą. Nie mamy tak ładnych i przede wszystkim pojemnych stadionów, jak w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jest kilka cukiereczków, natomiast kilka z aren wymaga odnowy lub zwyczajnie nowej, budowanej od podstaw postaci.

Wydaje mi się, że głównie tu chodzi o ten marketing i medialność.

Ta cała otoczka – nazwijmy rzeczy po imieniu – robi całą robotę. Przez to opakowanie do Ekstraklasy ściągani są zawodnicy zza granicy, czy też najlepsi z pierwszej ligi. Właściwie każdy zespół z może ściągnąć główne ogniwa ekip z zaplecza. Takich różnić znaleźlibyśmy więcej.

Czy przychodząc do Chojniczanki inspirował się pan poniekąd Maciejem Bartoszkiem?

Oczywiście, znałem historię Bartoszka, natomiast nie było to dla mnie ważne. Liczyło się dla mnie wsparcie i ogólnie cała atmosfera w Chojniczance. W trenerce trzeba mieć dużo pokory. Znamy kilku szkoleniowców, którzy myśleli, że będą pieli się tylko do góry, ale nie spodziewali się, że za rogiem czyha porażka. Nie przypisuje sobie wszelakich zasług za sukcesy, które osiągnęła do tej pory Chojniczanka. Wiem, że trzeba się wykazać dużą dozą pragmatyzmu. Analizować, dawać odpowiednie polecenia, ale przede wszystkim myśleć o dobrze zespołu. Nie jest to praca indywidualna, a zbiorowa.

Czy liczy pan po cichu na powrót do Gdańska w roli pierwszego trenera?

Kocham to miasto, kocham ten klub i to jest na pewno jedno z moich marzeń. Wychowałem się tu, byłem piłkarzem w tym zespole, byłem trenerem młodzieżowych grup, rezerw, asystentem głównego szkoleniowca pierwszej drużyny, więc brakuje mi właśnie tego. Gdyby to się spełniło, to mógłbym powiedzieć, że przeszedłem wszystkie szczeble w tym miejscu. Takie przykłady się zdarzały: historia Józefa Gładysza pokazuje, że jest to możliwe. Zobaczymy, jak to się potoczy. Na dziś dzień jestem trenerem Chojniczanki i nie potrafię przewidzieć, co się wydarzy w przyszłości. Jednak bardzo na to liczę.

Dominik Klekowski

Fot. mkschojniczanka.pl

redakcja

Opublikowane 01.12.2017 11:01 przez

redakcja

Weszło
18.04.2021

Misja komandosa. Wyzwania przed Włodzimierzem Gąsiorem

Pamiętacie ten odcinek McGyvera, w którym McGyver z ciśnieniomierza, stetoskopu i budzika zbudował pełnoprawny wykrywacz kłamstw? No cóż, McGyver i tak by wymiękł, gdyby jutro zrzucono go w Mielcu. Powiedziałby “OK, może w piętnastym odcinku pierwszego sezonu z rzeczy codziennego użytku zbudowałem defibrylator, ale budowy ekstraklasowej drużyny z Matrasa, Granlunda, De Amo się nie podejmę, […]
18.04.2021
Ekstraklasa
18.04.2021

Gąsior uratuje Stal? “Dziadek? Ten dziadek jeszcze wam pokaże!”

Szacunek. To słowo najczęściej po drugiej stronie słuchawki pada najczęściej, gdy pytamy rozmówców o Włodzimierza Gąsiora. Stal Mielec zatrudniając klubową legendę, wywołała duże poruszenie, bo Gąsior ma już 72 lata na karku i od dwóch lat był szczęśliwym emerytem. Pojawiły się więc szyderki i wątpliwości, czy ktoś taki odnajdzie się na poziomie Ekstraklasy, gdzie po […]
18.04.2021
Weszło
17.04.2021

Tak zdobywa się Puchar Króla

To był piękny mecz w wykonaniu Barcelony. Blaugrana kraśniała i promieniała. Leo Messi zgolił brodę i zaprezentował się absolutnie kosmicznie. Antoine Griezmann zagrał na miarę własnych możliwości. Frenkie de Jong w mistrzowski sposób dyrygował orkiestrą rozpędzonego zespołu z Katalonii. Jordi Alba na skrzydełku robił to, co zwykł jest robić od lat wielu. Tu zagrało wszystko. Joan […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

To nie czary, Warta gra o puchary?

Mieliśmy nadzieję, że po dwóch naprawdę ciekawych spotkaniach w sobotę z Ekstraklasą, liga pójdzie za ciosem i zaliczy hattricka. No bo Wisła za Hyballi ma nigdy nie odpuszczać, bo Warta – jakkolwiek to brzmi – może walczyć o puchary. Nie bawmy się w Huberta Urbańskiego, nie budujmy napięcia. To nie był hattrick, to nie był […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

Mój pierwszy raz – Krzysztof Stanowski

Krzysztof Stanowski przepytywany przez Tomasza Smokowskiego w programie Mój pierwszy raz na Kanale Sportowym. Nie trzeba polecać. 
17.04.2021
Anglia
17.04.2021

Tuchel wygrywa w szachy z Guardiolą

Postawmy sprawę jasno – to nie było porywające widowisko. Pierwsze 45 minut zapisało się w naszej pamięci tak trwale, jakby zaraz po gwizdku Mike’a Deana przyszedł Will Smith i błysnął pewnym długopisem. Chelsea i Manchester City grały na przeczekanie, ale da się to wytłumaczyć. Dla obu klubów był to piąty mecz w ciągu dwóch tygodni. […]
17.04.2021
Weszło
18.04.2021

Misja komandosa. Wyzwania przed Włodzimierzem Gąsiorem

Pamiętacie ten odcinek McGyvera, w którym McGyver z ciśnieniomierza, stetoskopu i budzika zbudował pełnoprawny wykrywacz kłamstw? No cóż, McGyver i tak by wymiękł, gdyby jutro zrzucono go w Mielcu. Powiedziałby “OK, może w piętnastym odcinku pierwszego sezonu z rzeczy codziennego użytku zbudowałem defibrylator, ale budowy ekstraklasowej drużyny z Matrasa, Granlunda, De Amo się nie podejmę, […]
18.04.2021
Weszło
17.04.2021

Mój pierwszy raz – Krzysztof Stanowski

Krzysztof Stanowski przepytywany przez Tomasza Smokowskiego w programie Mój pierwszy raz na Kanale Sportowym. Nie trzeba polecać. 
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

Raków przywitał Skorżę. Bez chleba i soli, ale z pompą!

Chyba wszyscy zgodzimy się, że powrót Macieja Skorży do Ekstraklasy to wydarzenie sporego kalibru. Niestety – z perspektywy szkoleniowca Lecha patrząc – świadomość tej rangi mieli również piłkarze Rakowa Częstochowa, którzy przygotowali na taką okazję coś specjalnego, nie dając gościom większych szans na pozytywny wynik.  A może to bardziej chęć godnego pożegnania się z gościnnym […]
17.04.2021
1 liga
17.04.2021

Nawet jakby Sandecja chciała przegrać, dziś nie byłaby w stanie

Byłoby to co najmniej dziwne, gdyby znakomitą passę Sandecji przerwał Widzew Łódź, który w tygodniu zmienił szkoleniowca. Choć z drugiej strony, ile to już razy piłkarski los potrafił zadrwić sobie z logiki. Jednak “Sączersi” po prostu nie mogli wyłożyć się na tak słabo dysponowanym przeciwniku. Mimo że w drugiej połowie mocno skomplikowali sobie realizację planu, […]
17.04.2021
Ekstraklasa
17.04.2021

W Gdańsku zamiast meczu wymiana prezentów

Jak to szło w siatkówce? Jak się nie wygrywa 3:0 albo 3:1, to się remisuje 2:2 po karnym Paixao w doliczonym czasie gry? Nie, chyba inaczej. W każdym razie Piast mógł wypracować sobie pole position do czwartego miejsca, a i zrobić bazę wypadową pod atak na pozycje medalowe. Ale biało-zieloni dali radę i status quo […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

LIVE: Wisła – Warta. Paździerzycho!

Piast czwarty, 37 punktów, Lechia piąta, 37 punktów. Niby dalej różnice punktowe też nie są wielkie, ale patrzymy na chwiejną formę Śląska, o Górniku czy Zagłębiu nie wspominając, patrzymy na potencjał Warty… Nie zdziwi nas, jeśli gra o czwarte miejsce, potencjalnie pucharowe, rozegra się między Piastem a Lechią, które to drużyny dziś zmierzą się ze […]
17.04.2021
Liczba komentarzy: 5
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
bazapilkarzy
bazapilkarzy (@bazapilkarzy)
3 lat temu

Może kiedyś razem wrócimy na Przeróbkę 🙂

Hans Adalbert Mazeppa - pokaz siły
Hans Adalbert Mazeppa - pokaz siły (@zbanowany_banan)
3 lat temu

Fajny rozmówca, życzę sukcesów, ale może ktoś zajmie się adiustacją tekstu przed wrzuceniem na stronę?
“Niemalże z Michałem spędzałem więcej czasu niż z moją rodziną” – wtf?

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Gino Lettieri vel Wunderwaffe (@icek-mordehaj)
3 lat temu

Weszłomowa.

Cegiełka-Przyjemski
Cegiełka-Przyjemski (@beata-klepa)
3 lat temu

” reszta drużyny była członem zespołu z już w poprzednim roku”

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Suche Info
18.04.2021

Sheffield United oficjalnie spadło z Premier League

Radość jednych to smutek drugich, czego dowód wiedzieliśmy wczoraj na angielskich boiskach. Po zaledwie jednym sezonie nieobecności Norwich City wywalczyło awans do Premier League. Z elitą pożegna się jednak zespół Sheffield United.  Szable niemal od początku sezonu okupują ostatnie miejsce w tabeli, ale do wczoraj miały matematyczne szanse na utrzymanie się. Zostały one rozwiane po […]
18.04.2021
Weszło
18.04.2021

Misja komandosa. Wyzwania przed Włodzimierzem Gąsiorem

Pamiętacie ten odcinek McGyvera, w którym McGyver z ciśnieniomierza, stetoskopu i budzika zbudował pełnoprawny wykrywacz kłamstw? No cóż, McGyver i tak by wymiękł, gdyby jutro zrzucono go w Mielcu. Powiedziałby “OK, może w piętnastym odcinku pierwszego sezonu z rzeczy codziennego użytku zbudowałem defibrylator, ale budowy ekstraklasowej drużyny z Matrasa, Granlunda, De Amo się nie podejmę, […]
18.04.2021
Suche Info
18.04.2021

Rafa Benitez wróci do LaLiga?

Chociaż od ostatniej pracy w Europie minęły zaledwie dwa lata, Rafa Benitez chce wrócić na Stary Kontynent. Hiszpan niedawno rozwiązał kontrakt z chińskim Dalian Pro, które prowadził od 2019 roku. Powodem były względy rodzinne.  60-letni Benitez wypowiedział się przychylnie na temat swojego powrotu do Premier League. Najbardziej rozważano go w Newcastle United, ale kandydatura ta […]
18.04.2021
Suche Info
18.04.2021

Adam Buksa zaczął strzelanie w MLS

W pierwszym meczu nowego sezonu MLS, Chicago Fire podjęło New England Revolution. W spotkaniu wzięło udział dwóch Polaków – Przemysław Frankowski i Adam Buksa.  Jednakże tylko jeden z nich opuszczał plac gry z podniesioną głową. Gospodarze prowadzili już 2:0, po tym jak w pierwszym kwadransie piłkę do siatki wpakował Robert Berić, a następnie Luka Stojanović. […]
18.04.2021
Ekstraklasa
18.04.2021

Gąsior uratuje Stal? “Dziadek? Ten dziadek jeszcze wam pokaże!”

Szacunek. To słowo najczęściej po drugiej stronie słuchawki pada najczęściej, gdy pytamy rozmówców o Włodzimierza Gąsiora. Stal Mielec zatrudniając klubową legendę, wywołała duże poruszenie, bo Gąsior ma już 72 lata na karku i od dwóch lat był szczęśliwym emerytem. Pojawiły się więc szyderki i wątpliwości, czy ktoś taki odnajdzie się na poziomie Ekstraklasy, gdzie po […]
18.04.2021
Weszło
17.04.2021

Tak zdobywa się Puchar Króla

To był piękny mecz w wykonaniu Barcelony. Blaugrana kraśniała i promieniała. Leo Messi zgolił brodę i zaprezentował się absolutnie kosmicznie. Antoine Griezmann zagrał na miarę własnych możliwości. Frenkie de Jong w mistrzowski sposób dyrygował orkiestrą rozpędzonego zespołu z Katalonii. Jordi Alba na skrzydełku robił to, co zwykł jest robić od lat wielu. Tu zagrało wszystko. Joan […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Co za emocje w Cagliari, 4:3 po dwóch golach w doliczonym czasie!

Nie żałowali dzisiaj ci, którzy wieczór spędzili z ligą włoską. Cagliari przyjmowało na swoim obiekcie Parmę i przyznajemy – nie brzmi to najbardziej seksownie, zwłaszcza, gdy równolegle toczą się boje choćby z udziałem Barcelony. Ale rany, jakie emocje zafundowali nam dzisiaj Włosi. Gospodarze do drugiej minuty doliczonego czasu przegrywali 2:3, by ostatecznie zwyciężyć 4:3! Już […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

To nie czary, Warta gra o puchary?

Mieliśmy nadzieję, że po dwóch naprawdę ciekawych spotkaniach w sobotę z Ekstraklasą, liga pójdzie za ciosem i zaliczy hattricka. No bo Wisła za Hyballi ma nigdy nie odpuszczać, bo Warta – jakkolwiek to brzmi – może walczyć o puchary. Nie bawmy się w Huberta Urbańskiego, nie budujmy napięcia. To nie był hattrick, to nie był […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

Mój pierwszy raz – Krzysztof Stanowski

Krzysztof Stanowski przepytywany przez Tomasza Smokowskiego w programie Mój pierwszy raz na Kanale Sportowym. Nie trzeba polecać. 
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Skorża: Jestem zszokowany pierwszą połową!

– Wydawało się, że będziemy mieć większą kontrolę nad piłką bliżej naszej bramki. A tak nie było. Stąd zmiany w drugiej połowie. Nie winię za to obrońców, bo więcej elementów się na taki obraz składa. Jestem jednak zszokowany tym obrazem, który zobaczyłem w pierwszej połowie – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej Maciej Skorża.  – Największe […]
17.04.2021
Anglia
17.04.2021

Tuchel wygrywa w szachy z Guardiolą

Postawmy sprawę jasno – to nie było porywające widowisko. Pierwsze 45 minut zapisało się w naszej pamięci tak trwale, jakby zaraz po gwizdku Mike’a Deana przyszedł Will Smith i błysnął pewnym długopisem. Chelsea i Manchester City grały na przeczekanie, ale da się to wytłumaczyć. Dla obu klubów był to piąty mecz w ciągu dwóch tygodni. […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

W lidze ukraińskiej pozostały formalności – Dynamo na drodze po mistrzostwo!

Wyboista była ta droga. Mircea Lucescu, legendarny trener Szachtara Donieck, trafił do Dynama Kijów w atmosferze skandalu. Fanatycy z Kijowa nawoływali – a część dalej nawołuje – do jego rezygnacji, bo zatrudnianie ulubieńca kibiców największego wroga zawsze powoduje wściekłość u takich grup. Lucescu sam początkowo miał wątpliwości, wydawało się, że może zrezygnować z pracy po […]
17.04.2021
Weszło FM
17.04.2021

Niedziela w Weszło FM: Ekstraklasa, Serie A i Liga Minus!

Sobota obfitowała we wspaniałe piłkarskie emocje, mamy nadzieję, że niedziela wcale nie będzie gorsza! Wszystkie najważniejsze wydarzenia będziesz mógł śledzić słuchając naszego radia Weszło FM. Oto szczegóły ramówki: 9:00 – 10:00 – “W ciemno” – Marcin Ryszka w swojej audycji udowadnia, że bariery istnieją tylko w naszych głowach i spotyka się z gośćmi mocno związanymi […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Fornalik: Zdarzało się i przegrać tego typu mecze

Ile daje doświadczenie trenerowi ekstraklasowemu? Jedno jest pewne – można się nauczyć spokojnego przyjmowania rzeczywistości. Waldemar Fornalik, choć zremisował dzisiaj 2:2 prowadząc jeszcze na pięć minut przed końcem 2:0, zachował spokój na konferencji prasowej. – Z czasem doliczonym uzbierało się prawie dziesięć minut i takie rzeczy się zdarzają, mi zdarzyło się nawet przegrać taki mecz […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

KTS wreszcie wraca do gry, choć nie od przyszłego tygodnia!

Oj, stęskniliśmy się za tym naszym KTS-em. Klub Towarzysko-Sportowy Weszło ostatni oficjalny mecz ligowy rozegrał 15 listopada, gdy rozjechał 6:0 Madziar Nieporęt, trzecią drużynę w ligowej tabeli. Przez przedłużający się lockdown, A-klasa stała aż do dziś. Wznowienie rozgrywek zaplanowano w całej Polsce na przyszły weekend, 24-25 kwietnia. Już teraz wiemy, że KTS jednak na murawę […]
17.04.2021
Weszło
17.04.2021

Raków przywitał Skorżę. Bez chleba i soli, ale z pompą!

Chyba wszyscy zgodzimy się, że powrót Macieja Skorży do Ekstraklasy to wydarzenie sporego kalibru. Niestety – z perspektywy szkoleniowca Lecha patrząc – świadomość tej rangi mieli również piłkarze Rakowa Częstochowa, którzy przygotowali na taką okazję coś specjalnego, nie dając gościom większych szans na pozytywny wynik.  A może to bardziej chęć godnego pożegnania się z gościnnym […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Fiorentina przegrywa, Drągowski fauluje na karnego

Tym razem nie udało się Bartłomiejowi Drągowskiemu zaczarować strzelca przy rzucie karnym. Choć Bartek ma już na koncie kilka efektownych parad po uderzeniach z jedenastego metra – dzisiaj skapitulował przy obu próbach Domenico Berardiego. Fiorentina z Polakiem w bramce przegrała 1:3 z Sassuolo.  Pierwsza połowa nie zapowiadała takiego obrotu spraw, bo goście z Florencji prowadzili […]
17.04.2021
Suche Info
17.04.2021

Piękna asysta Arkadiusza Milika [WIDEO]

Całkiem sympatycznie się układają losy Arkadiusza Milika w Marsylii. Co prawda chyba potwierdzają się obawy, że jego zespół to niespecjalnie mocna grupa skłóconych i zmanierowanych gwiazdek, która może nie zrealizować celu, jakim był awans do europejskich pucharów. Ale Milik przede wszystkim potrzebował gry, goli, asyst i regularności. A to udaje mu się w pełni realizować. […]
17.04.2021