post

Opublikowane 12.11.2017 00:01 przez

redakcja

Goczałkowice-Zdrój. Na boisko miejscowego LKS-u przyjeżdża nie byle kto, bo sam GKS Radziechowy-Wieprz. Powodów do śmiechu brak, to lider drugiej grupy czwartej ligi śląskiej. Mimo rywala z najwyższej ligowej półki, największym przeciwnikiem dla beniaminka są dziś warunki atmosferyczne. Pomysł taktyczny obu drużyn szybko przeradza się w strategię „kopnij w kałużę, zobaczymy co się stanie”. Choć cały mecz leje jak z cebra, tylko drużyna przyjezdna może czuć się, jakby odbywała właśnie zimny prysznic. Trybuny ożywiają się po każdej z czterech bramek LKS-u. Jest bęben, syrena, jest raca, która ląduje nieopodal murawy, jest szydera objawiająca się choćby przyśpiewką „Radziechowy-Wieprz! Chrum! Chrum!”. Stojący przy linii bocznej trener gospodarzy za chwilę zedrze gardło. Przestaje wyrzucać z siebie wskazówki tylko wtedy, gdy akurat pokazuje piłkarzom kulami, gdzie powinni się ustawić. Żadna tam Liga Mistrzów, dominują raczej proste instrukcje. „Nie rozgrywaj z tyłu!”. „Wyjazd!”. „Pierwsza na aut!”. „Długa na Joja!”.

W tym samym czasie Borussia Dortmund obrywa od Hannoveru 4:2. Wykrzykujący przy linii bocznej piłkarz BVB znajduje się jednak w swoim żywiole.

***

Wyprawę na mecz, którym żyje cała okolica, poprzedza spacer wzdłuż i wszerz wioski. Mimo ponad sześciu tysięcy mieszkańców, Goczałkowice-Zdrój nie dorobiły się nigdy praw miejskich. Znajduje się tu za to uzdrowisko, z którego Goczałkowice są lokalnie kojarzone. Jest bardzo spokojnie i bardzo ładnie. Stawiam dolary, że trafiłem w najlepszy z możliwych momentów na odwiedziny i najpiękniej jest tu właśnie jesienią.

IMG_2407

IMG_2418 IMG_2422 IMG_2412 IMG_2433 IMG_2434

Jak widać argumenty na potwierdzenie mojej tezy są dość mocne

W Goczałkowicach jest wszystko, co potrzebne do życia. Jest orlik, na którym zresztą jesienną aurą trenuje LKS. Jest basen, jest hala, jest kilka knajpek, w których można konkretnie zjeść, dwa kościoły, dwa dworce, zalew, parki, sklepy, noclegi. Full opcja.

7

Zwiadowcy GKS-u Radziechowy-Wieprz podpatrywali LKS z łodzi podwodnej
8

Dworzec na stacji Goczałkowice-Zdrój


IMG_2457

Momentami można poczuć się jak na Wyspach Owczych

IMG_2459

Ciekawe rozwiązanie architektoniczne – cmentarz na placu kościelnym, wokół kościoła.

IMG_2456

Remiza w stylu elegancja Francja 

Docierając godzinę przed meczem mam przyjemność otwierać stadion. Kibiców ani widu, ani słychu, bileterów brak, ale i tak byliby zbędni, skoro obiekt nie dorobił się jeszcze ogrodzenia. Klub zbiera od kibiców środki w inny sposób – w trakcie meczu każdy może kupić za dychę cegiełkę, będącą przy okazji losem na loterii, która odbywa się w przerwie każdego meczu. Nagrody funduje Łukasz Piszczek: między innymi koszulkę meczową BVB i piłkę z podpisem – cytat dosłowny ze spikera – goczałkowickiego baranka. Redakcja Weszło podjęła pewne kroki celem ustawienia losowania, ale z przykrością musi napisać, że nie tak się umawialiśmy.

IMG_2487

Cegiełka

Godzinę przed meczem na płycie boiska dwie osoby zbierają łopatą stojącą wodę i wiadrami wynoszą ją poza płytę główną. – Nie rób zdjęć, bo będzie wstyd i skandal – instruuje mnie jeden z nich i z bólem serca chowam telefon, przeklinając w duchu, że koło nosa przechodzi mi podwyżka za ujawnienie tak grubej afery.

Na boisku za chwilę pojawiają się sędziowie. Jeszcze w cywilu, ale po ominięciu trzech pierwszych kałuż już wiedzą, że wejście na płytę bez przebrania się było błędem. Wiedzą też, że dla wilgotności obuwia teraz już w sumie bez różnicy, czy na niej pozostaną, czy szybko zejdą. – Gdzie zawodnicy? Czemu nie zbierają wody? Przecież oni będą tu grać – zauważa jeden z nich, sprytnie zapominając jednak, że przecież oni też tu będą sędziować.

W powietrzu czuć atmosferę niepewności. Trzy kwadranse do pierwszego gwizdka nikt nie wie, czy mecz się odbędzie.

IMG_2441 IMG_2443

IMG_2479 IMG_2445 IMG_2446

Budynek GOSiR-u – to tam znajdują się szatnie

IMG_2447 IMG_2448

IMG_2450

Murawa na jeszcze niegotowym boisku bocznym prezentuje się okazale

IMG_2452

Nic dziwnego, skoro greenkeeperzy zadbali o najmniejsze detale

***

Niepewność utrzymuje się nad Goczałkowicami już od dłuższego czasu. – Przepraszam, mam ważny telefon odnośnie jutra – wzdryga się dobę przed meczem prezes Łukasz Piszczek i po krótkiej rozmowie telefonicznej wyjaśnia:

Nie wiadomo, czy się nasz mecz odbędzie. Staramy się go przełożyć, by zagrać w Radziechowach. Niestety mamy zalane boisko. Jest już ono starsze, drenaż nie taki, woda stoi. Chcieliśmy przełożyć to na ich stadion, ale usłyszałem właśnie, że u nich też leje i jest to samo. Mają przyjechać do nas i sędzia zadecyduje, czy mecz się odbędzie.

***

Nerwowe oczekiwanie na decyzję sędziów wykorzystuję na rozmowę z wiceprezesem klubu, panem Kazimierzem Piszczkiem. Nie jest łatwo o koncentrację rozmówcy, który siedząc na piętrze klubowego budynku co rusz zerka na murawę wyczekując decyzji.

– We Frankfurcie kiedyś gorzej było a zagrali. 

Zobaczymy, jak to będzie. Gramy z liderem. To bardzo mocna drużyna.

– Prezes przygotował jakąś premię za wygranie z faworytem?

Nie, chłopcy grają dla siebie. Nie ma czegoś takiego, że jeden mecz ważny, drugi nieważny. Chcą się pokazać na boisku.

– Z Łukaszem przy ławce póki co są niepokonani.

To chłopców mobilizuje, gdy Łukasz trochę nimi podyryguje. Pojechaliśmy ostatnio na Polonię Bytom, gdzie nie byliśmy faworytem, a wygraliśmy. Było zaskoczenie, że w ogóle zdobyliśmy punkty, nie powiem. Wszyscy skazywali nas na porażkę. Obecność Łukasza i zaangażowanie dały wygraną.

– Bardziej pomagają jego uwagi czy samo to, że jest obecny na meczu?

Łukasz zna to wszystko z Bundesligi, poustawia ich, podpowie jak się mają poprzesuwać i faktycznie inaczej się ustawiają. Chłopcy uwierzyli w siebie. Pierwsze mecze były takie… Wie pan, beniaminek, stres wiąże nogi. Nie chcieliśmy sprowadzać po awansie zawodników z zewnątrz. 90% to chłopaki z Goczałkowic i tak zostało. Wywalczyli awans – niech pokażą, co potrafią. Trzeba dać im szansę. Na poziomie czwartej ligi w większości zespołów jest raczej zbieranina z różnych miejscowości. W pierwszych meczach wyglądało to tak: obrona, dziura, pomoc, dziura, atak. Teraz trochę się to zatarło i już stoimy wyżej. Okrzepli. Robimy punkty i będziemy patrzeć, co dalej.

– Pan jest w LKS-ie od długiego czasu.

Bardzo długiego. Od 11 roku życia nieprzerwanie.

– Całe pana życie.

Byłem czynnym zawodnikiem do 41 roku życia, w tym czasie zasiadałem już w zarządzie klubu czy komisji rewizyjnej. Tak już pozostało. Ciężko byłoby bez tego żyć. Jestem prawie na każdym meczu. Dużo rzeczy organizacyjnych trzeba przygotować, zadbać o całą otoczkę, bo to nie tak, że zawodnicy po prostu grają.

– Ciężki kawałek chleba?

Jeśli ktoś kocha ten sport, nie patrzy w ten sposób. Czasami są różne decyzje, które trzeba podjąć, czasami kontrowersyjne, ale trzeba. Zawsze wychodzimy obronną ręką. Jeszcze nie zdarzyły się niesnaski czy zatargi wewnątrz zarządu lub z zawodnikami. Zawsze na pierwszym miejscu stawiamy dobro drużyny. Karierę kończyłem trzy razy, ale zawsze wracałem. Ciągnęło. Trudno zrezygnować z piłki, gdy tyle lat siedzi się w jednym klubie i tyle czasu i życia rodzinnego się poświęciło. Nie wyobrażam sobie życia bez tego. Ciągnie czy to tu, czy na wyjazdy do Dortmundu na mecze. Ale fajnie, nie zamieniłbym się.

– Co jest najtrudniejsze przy organizacji na tym poziomie? Człowiek pewnych rzeczy nie przeskoczy, podejrzewam, że nie raz i nie dwa miał tego wszystkiego dość.

Infrastruktura. W tej chwili mamy kłopot z boiskiem. Zostało ono oddane w latach siedemdziesiątych i jeśli popada więcej deszczu, woda nie schodzi z murawy. Nic dziwnego, ma 50 lat, dreny są pozapychane. W tej chwili robi się boczne boisko, odciążymy główną płytę, która – mam nadzieję – pójdzie do remontu już w przyszłym roku. Musimy na niej upchać wszystkie drużyny, a mamy czwartą ligę, rezerwy w B-klasie, dziewczyny, juniorów i trampkarzy. A boisko cierpi, bo nie ma czasu odetchnąć.

– Zarażał pan synów piłką nożną? Cała trójka jest związana mniej lub bardziej z LKS-em.

Człowiek się ożenił – grał w piłkę. Dzieci się rodziły – grał w piłkę. Dzieci podrosły – grał w piłkę. Żona pakowała mi ich na mecz i miała wreszcie spokój w domu. A chłopaki od najmłodszych lat lubili mecze. Zabierałem ich nawet na wyjazdy, zawsze ktoś z rodziny się nimi na trybunach zaopiekował. Z najstarszym synem, Markiem, zagraliśmy nawet w jednej drużynie obok siebie na stoperze, co dla mnie jako ojca było bardzo przyjemne. Pamiętam, że Marek musiał czekać aż skończy 16 lat, bo takie były wtedy przepisy. Brat też bardzo długo tu grał, wujkowie też. Goczałkowice przechodzą nam chyba w genach.

– Czego się spodziewać się na meczu?

Emocji. Gramy o punkty, w czwartej lidze jesteśmy pierwszy raz w historii.

– Historia pisze się na naszych oczach.

Dokładnie tak.

IMG_2483

***

goczałkowice2

goczalkocie1

Za chwilę można było odtrąbić pierwszy organizacyjny sukces – mecz jednak doszedł do skutku. I bardzo dobrze, bo – to żadna kokieteria – serio oglądaliśmy trzymające w napięciu widowisko. Początkowo piłkarze chcieli grać w piłkę, ale szybko połapali się, co tak naprawdę da im korzyść. Rozgrywanie przez tył? Absolutnie nie. Rozklepywanie rywala? A w życiu. Laga do przodu? Tak, w dużych ilościach. Rozegranie akcji z wykorzystaniem kałuży urosło do rangi najskuteczniejszego elementu zaskoczenia.

To LKS jako pierwszy wpisał się na listę strzelców, ale opatrzność pomagała, bo Radziechowy przedostawały się pod bramkę gospodarzy mniej więcej z taką łatwością, jak kibice na stadion (przypominamy – bez ogrodzenia). Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 1:0, ale druga… No, w drugiej oglądaliśmy prawdziwą bonanzę. GKS szybko wyrównał, ale LKS strzelił na 2:1 i od razu walnął trzecią, GKS ciągle jednak trzymał kontakt. Dał na 3:2, a gdy LKS podwyższył znów złapał kontakt na 4:3 i do ostatniej minuty meczu cisnął po wyrównanie.

Kule trenera Piszczka prawie fruwały w okolicach ławki rezerwowych.

Jak wyglądały uwagi kierowane przez Łukasza? Co zaskoczyło – było ich bardzo dużo. Reprezentant Polski nie usiadł ani na moment, a gdy deszcz zaczynał padać mocniej, po prostu chował się pod parasolem. I cały czas krzyczał. Co jednak urzekało najbardziej – nie była to żadna wiedza tajemna rodem z zeszytów Juergena Kloppa, a normalne, zwykłe uwagi, jakie byłby w stanie przekazać każdy, kto umie czytać grę w sposób lekkozaawansowany:

Wojtek, do siebie!

Jojo, szeroko!

Adam, nie idź na obieg, bo stracimy i jest jazda!

Brawo pany!

Pierwsza na aut!

Maślana, wyjdź do niego!

Na naszej połowie każda piła długa!

Clipboard01

Nie trzeba było rysunków Jacka Gmocha by zauważyć, że uwagi zdają egzamin. Parę razy jeden czy drugi piłkarz przestał wahać się, czy ruszyć do pressingu (po prostu ruszał), tak samo jak z głów zawodników znikały dylematy w stylu wybić piłkę czy próbować wyjść spod pressingu (po prostu wybijali).

Trener! Trener! Kto do zmiany? – wykrzyczał w pewnym momencie Łukasz do grającego trenera, Damiana Barona. Mamy zatem dowód, że autorytet pierwszego szkoleniowca pozostaje niezachwiany.

Clipboard02

Jako pierwszy zmieniony został Adam Piszczek. Symboliczny obrazek: ojciec, syn i syn.

23004539_1550393568382563_7204335413232343184_o

Fot. Paweł Kanik

Clipboard01

Radość po drugiej bramce

Clipboard02

Radość po czwartej bramce

Obecność piłkarza Borussii na stadionie nie jest dla lokalnej społeczności jakimś wielkim halo. Dzieciaki podejdą zrobić fotkę, każdy się przywita, ale ogólnie rzecz ujmując – przyzwyczaili się. Uwagę przykuwa to, że często przewijają się kibice w koszulkach czy dresach BVB. Mecz klimatem nie różni się specjalnie od tego, co obserwujemy na innych stadionach niższych lig. Uaktywnia się oczywiście loża szyderców:

Coś tak klął ostatnio? Wszystko słyszałem na Facebooku!

Sędzia cały w błotku jak na Woodstocku!

Dupej to! Dupej!!!

Sędzia, ale ty zaskakujesz. Jak diesel na zimę!

Jaki faul, sędzia?! Nie ma faulu, bo nie ryknął ała!

Radziechowy chyba bez obiadu, bo prędko jechały!

Hitem dnia została jednak przyśpiewka jednego z fanatyków: – Radziechowy-Wieprz! Chrum! Chrum!

 Clipboard01

Fanatycy celebrowali jedną z bramek pirotechniką

IMG_2522 

Tak wygląda podest, z którego nagrywane są mecze

IMG_2524

 Wieść gminna niesie, że Łukasz nigdy nie odmówił fotki w rodzinnych Goczałkowicach-Zdrój

Dla zainteresowanych skrót meczu. Uwaga – raczej materiał dla Radka Rzeźnikiewicza niż stojącego z flamastrem Krzysztofa Przytuły. 

***

Specjalnie dla portalu Weszło została zorganizowana konferencja prasowa z pełniącym obowiązki trenera Łukaszem Piszczkiem.

Super, naprawdę. Emocje takie, że głos straciłem.

– Bałem się o dwie rzeczy: że stracisz głos i że stracisz kule, jak zacząłeś walić nimi o ziemię po kolejnych sytuacjach.

Emocje. Graliśmy z liderem, czwarte zwycięstwo z rzędu, idziemy w dobrym kierunku, żeby tę ligę dla nas zatrzymać.

– Starałem sobie wyobrazić, jak wyglądają twoje uwagi. Nie sądziłem, że w zasadzie sterujesz chłopakami, co chwilę coś z siebie wyrzucasz. Poza tym to nie są jakieś supertaktytczne uwagi, ale zwykłe rzeczy. Czasem nawet coś w stylu „nie rozgrywaj z tyłu”.

Dzisiaj nie było sensu rozgrywać z tyłu, przynajmniej na jednej z połów, bo piłka stała na wodzie. Proste rzeczy: ostatnio trenowaliśmy rozegranie piłki, ale dziś nie było ku temu warunków. Najbardziej cieszy mnie, że nasi obrońcy potrafią wyjść, skrócić pole gry i zrobić w odpowiednim momencie głębię. W pierwszej połowie to nam trochę nie wychodziło, zwróciliśmy na to uwagę w przerwie i było już lepiej.

– To jak będzie wyglądało świętowanie?

Jechać do domu, odpocząć i się rozgrzać, bo zimno!

W utraconym głosie Łukasza nie ma ani grama przesady. Dowód? Zapis audio pomeczowej konferencji. Głos jakiś taki… raczej jakby Marcin Baszczyński, co?

O czym po meczu mogli rozpisywać się dziennikarze zgromadzeni w zawrotnej liczbie jednego redaktora? Na przykład o hat-tricku, jaki przy linii bocznej LKS-u ustrzelił Łukasz Piszczek. Gdy w tym sezonie był obecny na meczu osobiście, klub zawsze wygrywał. Rzecz miała miejsce trzy razy.

LKS z Łukaszem Piszczkiem na ławce: 3,0 pkt na mecz

LKS bez Łukasza Piszczka na ławce: 1,09 pkt na mecz

Fakty, nie opinie.

***

22829721_1550393655049221_7854904636751221973_o

Fot. Paweł Kanik

Siadamy do stołu z Damianem Baronem, na co dzień grającym trenerem LKS-u.

– Trenerze, przyjeżdża ostatnio na ławkę jakiś gość z Borussii Dortmund, wykrzykuje, dyryguje, chyba jest u trenera stresik o posadę.

Cieszę się, że Łukasz pomaga. Jesteśmy przyjaciółmi od czasów Gwarka Zabrze, tak naprawdę to on mnie tutaj ściągnął i namówił. Chciał zrobić to jeszcze za czasów A-klasy, gdy kończyłem swoją przygodę z piłką w Uranii Ruda Śląska. Pracowałem na kopalni i to mi troszkę przeszkadzało w poważniejszym graniu, musiałem zejść niżej, by grać hobbistycznie.

– Tu fizyczna praca, tu praca fizyczna.

Praca w kopalni jest jak każda inna praca. No, może trochę ciężej. Wciąż godzę to z piłką i daję radę. Są gorsze dni, cięższe, ale czasem też jest luźniej. Pracuję pod ziemią przy wentylacji, zajmuję się odmetanowaniem. Początkowo powiedziałem Łukaszowi, że do A-klasy to nie chcę, choć zaznaczmy, że był temat tylko grania w piłkę. Chłopaki zrobili jednak awans do okręgówki i gdy byliśmy z Łukaszem na wczasach ponowił pytanie, lecz rozszerzył ofertę do funkcji grającego trenera. Ówczesny trener powiedział, że nie chce dalej tego ciągnąć. Stwierdziłem, że spróbuję. Seniorów nigdy wcześniej nie trenowałem, nie wiedziałem, jak to jest. Wejście w ten klimat nie było łatwe, bo nie znałem nikogo poza ojcem Łukasza, do tego przyszło mi trenować rówieśników. Przychodziłem w nieznane, ale trzeba stawiać sobie w życiu wyzwania. Jakoś mnie zaakceptowali, wpuścili w swoje grono. Zobaczyli, że jestem swój i czuję ten klimat. Może jako ktoś z zewnątrz mogłem inaczej na to wszystko spojrzeć? Poznawałem ich dopiero z meczu na mecz i zacząłem to układać po swojemu, na oko, z pomocą prezesa i Łukasza. To już nie była A-klasa, trzeba było trochę mocniej się poświęcić.

– Planowałeś w ogóle zostanie trenerem?

Pochodzę z Uranii Ruda Śląska, gdzie moi rodzice są gospodarzami stadionu. Od urodzenia praktycznie mieszkam w klubie, piłka była w moim życiu odkąd zacząłem chodzić. Na razie robię to z pasji, kończę kurs UEFA A, mam bardzo małe doświadczenie i cały czas chcę się rozwijać. Pewnym problemem jest to, że jestem grającym trenerem. Z boiska nie widzę niektórych rzeczy, które Łukasz widział ostatnio na ławce. Dopiero potem na wideo mogę wszystko spokojnie przeanalizować. Na meczu jednak to ważne, by trener stał z boku. Póki zdrowie dopisuje a można chłopakom pomóc, będę próbował pokopać.

– Na ile drużyna grała lepiej, gdy Łukasz stał przy linii?

Za każdym razem gdy Łukasz przyjeżdża na mecz, to już nie trzeba chłopaków mobilizować. Samo to, że jest sprawia, że każdy chce pokazać co najlepsze. Trzeba się cieszyć, że zaangażował się w takim momencie – takie dla nas szczęście w nieszczęściu, bo nie byłoby go w ostatnich tygodniach z nami gdyby nie kontuzja. Podczas ostatniego meczu nie mogliśmy jednak korzystać z tego, co trenowaliśmy z Łukaszem. Każda zabawa z tyłu groziła stratą. Zabezpieczyć, wygonić, skrócić – proste środki.

Gdy oglądamy mecze Borussii, Łukasz ma takie same uwagi, jak na meczach LKS-u. Przesuń, skróć, doskocz. On to już widzi naturalnie i automatycznie wie, kto gdzie powinien stać. Ja się cały czas tego uczę i powiem szczerze, że z biegiem czasu zaczynam spoglądać na piłkę troszeczkę inaczej. Od długiego czasu wypytuję Łukasza o różne ćwiczenia, gry. Ostatnio wreszcie miałem na treningu drugiego trenera. Albo inaczej – to ja byłem na tych zajęciach drugim trenerem. To dla mnie taki skrócony staż trenerski, który na pewno dużo da zarówno mnie, jak i chłopakom.

– Dla ciebie to najlepsza szkoła.

To tak, jakby być u kogoś drugim trenerem. Przez większość czasu przygotowywałem zespół, ale Łukasz się nie wgłębiał. Podczas jego pobytu mieliśmy ciężkie mecze, analizowaliśmy je. Ostatnio mieliśmy np. dylemat z bramkarzami. Mamy dwóch równych i bronią u nas po dwa mecze. Po dwóch dobrych meczach Łukasza Mrzyka stwierdziłem, że lepiej postawić w kolejnym meczu na niego, bo jest bardziej doświadczony. To nie jest tak, że Łukasz narzuca, że ma być tak i tak. Zawsze pyta: „potrzebujesz pomocy?”. Nie ma dwóch zdań: każda uwaga czy podpowiedź jest na wagę złota. Jak pokazują wyniki, dało to efekt. W tych ostatnich meczach wyglądaliśmy dużo lepiej taktycznie. Do tego doszło jeszcze większe zaangażowanie.

– Zwycięstwa jak to z Radziechowami czy Polonią Bytom dają wam pewność siebie?

To działa w dwie strony.

– Trzeba chłopaków trzymać, by nie odlecieli?

Dokładnie. Na Polonii wygraliśmy, na Wilkach też graliśmy dobry mecz, moja w tym rola, by chłopcy nie pomyśleli, że teraz wszystko pójdzie gładko. Jeżeli się nie odda zdrowia na boisku, nie ma po co wychodzić. Teraz jedziemy na Lędziny i nie możemy patrzeć na to, że są na ostatnim miejscu w tabeli, bo to niewiele znaczy (LKS zremisował 1:1 – red.). W czwartej lidze drużyny są dużo bardziej poukładane taktycznie niż w okręgówce. Tego nam brakowało, ale posiłkowałem się wskazówkami Łukasza i pracowaliśmy nad tym od lipca. Jeden trening taktyczny nic nie da, trzeba wałkować to w kółko. Wygląda to ciut lepiej i będziemy chcieli się poprawiać, polepszać.

– Jak u was z frekwencją na treningach?

Wszyscy chłopcy pracują zawodowo czy się uczą, nigdy na trening nie przyjdzie sto procent chłopaków, ale ja nie mogę tego wymagać. Ja muszę być, a reszta niech się stara jak może. Nie mógłbym wymagać od chłopaków, jeśli ja bym nie nadążał. Czasami jest nas nawet osiemnastu, a czasem bywa, że dziesięciu. Gdy ktoś nie może być danego dnia, zawsze może iść na jednostkę drugiej drużyny, by zaliczyć trening.

– Masz możliwość oglądania meczów na wideo. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale na tym poziomie to pewnie wyższy standard.

Niekoniecznie, coraz więcej drużyn nagrywa swoje mecze i robi skróty. Dla mnie taki komfort jest tym bardziej istotny, że mogę obejrzeć mecz z boku, a na żywo nie mam takiej możliwości. Dopiero po meczu dostrzegam błędy swoje czy chłopaków. Dzięki transmisjom jesteśmy też w stałym kontakcie z Łukaszem. Ciekawi mnie, czy tak by się zaangażował, gdyby trenerem był ktoś inny. Codziennie ze sobą rozmawiamy o drużynie, Łukasz wie wszystko od środka, zna każdego osobiście. Nic tylko się cieszyć, że tym żyje. To dla niego też odskocznia od codziennych meczów, przelotów, życia w biegu, presji wyniku. Wydaje mi się, że poczuł bakcyla trenerki i mu się to spodobało. Może po skończeniu kariery spróbuje w tym kierunku? Nadaje się do tego. Mnie Goczałkowice ujęły tym rodzinnym klimatem. Też jestem człowiekiem, dla którego rodzina jest na pierwszym miejscu. Przyjeżdżając na trening idzie się odstresować. Pośmiejesz się, powkurzasz i to taka fajna odskocznia, wszystkie emocje idą na drugi plan.

– Łukasz zadeklarował, że po zakończeniu kariery chciałby pograć w Goczałkowicach. Gdzie na boisku widziałby go trener Baron?

Tylko w napadzie. Na tym poziomie spokojnie mógłby nastrzelać bramek. Ale to tylko takie gdybanie. Oby zdrowie dopisało, by mógł grać w Borussii jak najdłużej.

***

IMG_2542

Przysiadamy się do klubowej starszyzny. Przy stoliku siedzi kapitan Mateusz Piesiur (z prawej) i dwóch kluczowych piłkarzy – Adam Piszczek (w środku) i Damian Furczyk (z lewej).

– Wasze mecze zawsze są tak szalone? Jeśli tak, chyba będę częściej was odwiedzał.

Damian Furczyk: – Na naszym stadionie to chyba pierwszy taki mecz. Z Polonią Bytom też był horror.

Mateusz Piesiur: – Na pewno każdy z meczów w czwartej lidze jest bardzo wyrównany.

Adam Piszczek: – Dobrze nam ostatnio idzie. Ruszyło to w końcu, bo z początku mieliśmy dramat. Moim zdaniem nie znaliśmy jeszcze tej ligi. Wiedzieliśmy, że będzie ciężej, ale poziom jest naprawdę dużo wyższy niż w okręgówce. Drużyny są bardziej poukładane taktycznie.

Damian Furczyk: – W okręgówce po stracie bramki wiedzieliśmy, że i tak jakoś to pójdzie. Teraz gdy tracimy bramkę, jest dużo ciężej o wyrównanie. A jak strzelimy to musimy mocniej bronić.

– Pokonanie takiej Polonii Bytom to dla was chyba duża sprawa.

Mateusz Piesiur: – Historyczne wydarzenie dla naszej miejscowości – jeszcze nigdy Goczałkowice nie miały możliwości mierzenia się z takim znanym rywalem.

Adam Piszczek: – Łukasz z racji swojej kontuzji mógł być na ostatnich meczach i to każdego podbudowało. Każdy dawał z siebie 200%. Na Polonii było ciężko. Dobra drużyna, cały czas grali piłą. No ale wygraliśmy. Od tego momentu wszystko zaczęło się lepiej układać.

Mateusz Piesiur: – Musieliśmy przetrawić ten nowy poziom, dorosnąć do niego.

Adam Piszczek: – Po porażkach było nerwowo, ale to normalne. Każdy z nas to ambitny chłopak, trochę denerwowały te porażki.

– Doszło do męskich rozmów?

Adam Piszczek: – Nie, nie ma tak, że się kłócimy. Jest spoko. Po prostu nikt nie lubi przegrywać.

Damian Furczyk: – W okręgówce nawet jak mieliśmy słabszy dzień, to nigdy nie trafialiśmy na tak dobry zespół jak Polonia Bytom.

Mateusz Piesiur: – Czasem wystarczyły indywidualności, a u nas takich nie brakuje. Wystarczyła dłuższa piłka na zawodnika, który się dobrze czuł i indywidualną akcją przeważał szalę na naszą korzyść. Można się śmiać, ale zespoły są naprawdę dobrze poukładane taktycznie. Ostatnio na meczach z czołówką musieliśmy dać z siebie nie sto a dwieście procent. To też pewnie zaważyło to, że mecze były ciekawe do oglądania.

– Co miało na was większy wpływ podczas ostatnich meczów: uwagi Łukasza czy samo to, że po prostu był z wami przy linii?

Damian Furczyk: – To i to.

Mateusz Piesiur: – Na pewno dla każdego z nas jest to niepodważalny autorytet i człowiek, który w piłce osiągnął prawie wszystko. Nawet najmniejsza podpowiedź pomaga w rozwoju indywidualnym każdego zawodnika. Łukasz ma umysł analityczny, nie każdy umie tak czytać grę. Wrócę do meczu z Polonią Bytom: Łukasz od razu zauważył, że Polonia nie przestawiła się do innego systemu i szybko przekazał instrukcje, co robić. Jego wiedza pomaga.

Damian Furczyk: – Łatwiej jest grać, gdy z boku jest trener. Dla niektórych młodych Łukasz jest pewnie idolem. Każdy bierze jego słowa do serca.

Mateusz Piesiur: – Nie mamy jeszcze wyrobionych nawyków. Zespół musi się ich nauczyć, ale jak ktoś nie był uczony od małego to ciężko je załapać. Musi to być ćwiczone i ćwiczone.

Adam Piszczek: – Chłopaki chcą się pokazać. Taktycznie też to lepiej ostatnio wygląda wygląda. Nie chcę powiedzieć źle na trenera, bo on też nas dobrze ustawia, ale wiesz, Łukasz jest zawodowcem. Korzysta z troszeczkę lepszego warsztatu niż my wszyscy. Nie będę mówił, że jak nie ma Łukasza to nie ma podejścia, bo bym sobie strzelił w kolano.

– Normalnie jest dobre, z Łukaszem bardzo dobre.

Adam Piszczek: – Dobrze to ująłeś.

– Adam, od kiedy grasz w LKS-ie?

Adam Piszczek: – Od ósmego roku życia, od trampkarza młodszego. W wieku 16 lat grałem w pierwszej drużynie, na treningi chodziłem razem z Łukaszem. Gdy zaczynaliśmy grać, pamiętam, że było tu bardzo dużo zawodników. Były stworzone dwie drużyny trampkarzy młodszych. Tata to wszystko prowadził. Zawsze denerwował się, że mógł jechać na mecz tylko z jedną drużyną.

– Nigdy nie było pomysłu byś poszedł dalej?

Adam Piszczek: – Nie, raczej nie. To Łukasz zawsze chciał być piłkarzem. Można powiedzieć, że spał z piłką. Plakaty na ścianach zawsze on wieszał. Ja tak do tego nie podchodziłem. W podstawówce już było wiadomo, że będzie chciał grać w piłkę. Wszyscy się z niego śmialiśmy. Wiesz, jeden chce być policjantem, drugi strażakiem… Ale piłkarzem?! A tu mu się udało. Bardzo dużo emocji nam dostarcza. Tata to bardzo zagorzały fan, jeśli ma możliwość to jest w Dortmundzie na meczach. Rozkłada sobie urlop tak, by mieć jak najwięcej okazji na pobyt w Niemczech. Ja śledzę każdy mecz, ale teraz w moim życiu pojawiały się dzieci i nie mam tak dużo czasu odwiedzać Łukasza. Ale wcześniej bywałem bardzo często.

– Damian, jak Łukasz przekonał cię do powrotu do Goczałkowic z trzeciej ligi?

Damian Furczyk: – Łukasz nie musiał mnie przekonywać. Najwyżej grałem w drugiej lidze i zawsze wiedziałem, że kiedyś wrócę do Goczałkowic, jednak nie sądziłem, że tak szybko to nastąpi. Myślałem, że zostanę w BKS-ie Bielsko-Biała, przez pół roku były rozmowy z trenerem o takim scenariuszu, ale na coś innego się umawialiśmy niż zostało to przedstawione. Cały czas byłem w kontakcie z Łukaszem, który namawiał, że tworzy się fajna ekipa, znam chłopaków…

Mateusz Piesiur: – Łukasz chciał budować coś większego i dlatego Damian do nas dołączył. Trener, zarząd i Łukasz nie ściągają chłopaków od razu, to są przemyślane transfery. Szukali chłopców młodych, rozwijających się. Myślę, że w takim kierunku to w naszym klubie pójdzie.

Damian Furczyk: – Nie jest to robione na hura. Ostatnio na „Łączy nas piłka” padło, że drużyna Sahina robi awans po awansie, bo jak się chłopaki nie sprawdzają, to Sahin wymienia pół drużyny. Łukasz ma inną koncepcję.

Mateusz Piesiur: – Chce by ten zespół tworzyli ludzie z Goczałkowic, którzy razem z nim dorastali. Były obawy, czy wszyscy podołają. Każdy myślał, że okręgówka będzie dla niego już za dużo znaczyć.

Adam Piszczek: – Całe życie gram w Goczałkowicach, więc obecnie to najlepsza liga, w jakiej grałem. Zawsze było to granie po A-klasach. Awans do czwartej ligi to coś, czego się nie spodziewałem. Świętowanie wyglądało grubo. Większość zawodników nie poszła do roboty na drugi dzień. Ale fajnie było. Posiedzieliśmy długo, ale jak wszyscy skończyli to ci nie powiem, bo nie wiem (śmiech).

Damian Furczyk: – Wszyscy się mnie teraz pytają:

Gdzie grasz?

W Goczałkowicach.

Co to za klub? Nie kojarzę.

Tam, gdzie Piszczek.

Aaaaa!

Znamy się z Goczałkowic, ale byliśmy razem z Łukaszem też w Gwarku Zabrze. Różne rzeczy działy się w internacie. Gdy pierwszy raz tam pojechałem, chłopak ze wsi, przeżegnałem się. Gdzie ja jestem? Wracam. Łukasz dużo mi pomógł. Był dwa lata starszy, znał Zabrze i ludzi w interenacie. Młodzi mieli ciężko. Były sytuacje, że młody skocz do sklepu, młody posprzątaj pokój, przepisz zeszyt. Łukasz powiedział im, że mnie zna i mają mi dać spokój. Historii z internatu mógłbym przytoczyć mnóstwo, tylko że to się nie nadaje do publikacji.

Mateusz Piesiur: – Jak my przyszliśmy, Łukasz był już panem internatu, wyrobił sobie tam markę.

Damian Furczyk: – Z tego co pamiętam, w Gwarku to był wzór dla wszystkich. Trenerzy czy wychowawczynie w internacie jako przykład stawiały zawsze Łukasza.

Mateusz Piesiur: – Niesamowity profesjonalista, który skupiał się zawsze na pracy. Nie miał żadnych czarnych myśli. Przez niesamowitą szybkość miał u nas na boisku pseudonim „Strzała”.

22829042_1550394648382455_5886228088764202014_o

Fot. Paweł Kanik

– Opowiedzcie o meczu, który elektryzuje całe Goczałkowice: derby z LKS Łąka.

Mateusz Piesiur: – Odkąd wróciłem do Goczałkowic to przeżyłem cztery mecze derbowe. To od zawsze specyficzne wydarzenia.

Damian Furczyk: – Słyszałem o tym, jednak nie sądziłem, że aż tak. Atmosfera była gorąca.

Mateusz Piesiur: – Gdy wiosną dawali terminarz, każdy od razu patrzył, kiedy jest mecz z Łąką. Zawsze podnosił człowiekowi adrenalinę. Miejscowości Goczałkowice i Łąka nigdy nie pałały do siebie przyjaźnią i sentymentem, mimo że działacze i kibice zawsze się szanują. Gdy już pójdzie pierwszy gwizdek, jest ogień. Jak na warunki okręgówki niesamowicie dużo ludzi przychodzi na te mecze. Na boisku w Łące było raz ponoć 1000 osób.

– To już impreza masowa.

Mateusz Piesiur: – Ale kibice siedzą raczej wymieszani ze sobą. Nikt w nikogo niczym nie rzuca.

No, a na ostatnim meczu raca została rzucona z trybun!

Mateusz Piesiur: – Od początku naszej gry w czwartej lidze z petardami to mamy nawet spory problem. Znalazła się grupka goczałkowickich fanatyków i zawsze po naszej bramce rzucali głośną petardę. Ludzie podskakiwali na trybunach, ale musieliśmy przez to zapłacić parę kar w związku i na razie się uspokoiło. Od czterech spotkań cisza.

Adam Piszczek: – Bardzo dużo kibiców przychodziło też na nasz stadion. Wszystkie krzesełka zajęte, stali na wałach, chyba z 500 ludzi. To było wydarzenie jeszcze za czasów, jak tata grał w LKS-ie. Każdy spinał się na ten mecz, już od początku tygodnia trwała operacja Łąka. Mnie też udało się parę derbowych meczów zagrać. To zwycięstwo smakowało zawsze podwójnie.

– Co pada z trybun podczas derbów?

Mateusz Piesiur: – Nie ma wulgaryzmów. Może kibice między sobą wymieniają epitety, ale raczej nic do piłkarzy.

Damian Furczyk: – Nie no, uszczypliwe komentarze są.

Mateusz Piesiur: – Wszyscy w Łące nas niestety znają.

– Czyli jak jechać na Łąkę, to dla bezpieczeństwa tylko grupą.

Mateusz Piesiur: – Aż tak to nie, jest naprawdę bezpiecznie, po prostu każdy jest podwójnie zmotywowany.

– Jak wygląda pomoc Łukasza względem drużyny?

Damian Furczyk: – Przede wszystkim sprzętowo i to naprawdę mega pomoc dla nas.

Mateusz Piesiur: – Ogarnął wszystko: począwszy od piłek poprzez dresy na butach skończywszy. Wielka chwała mu za to. Niczego nam nie brakuje, a na poziomie czwartej ligi to niespotykane.

Damian Furczyk: – Ostatnio kolega z Wilków Wilcza śmiał się, że u nich każdy w innym dresie: jeden Polonia Bytom, drugi Ruch Radzionków i tak dalej.

Mateusz Piesiur: – Mówili, że u nich trenują różnymi piłkami, a u nas wszyscy mają nawet takie same klapki. Bardzo ważną rzeczą, o którą Łukasz zadbał jest to, że jak ktoś – odpukać – nabawi się kontuzji, od razu otrzymuje pomoc i nikt nie zostaje na lodzie. Dzięki jego pomocy założyliśmy ubezpieczenie i gdy coś się stanie to idą z niego środki. Mieliśmy okres, że trzy osoby w ciągu miesiąca zerwały więzadła krzyżowe. Łukasz od razu dzwonił po lekarzach i szybko zajęli się nami specjaliści.

Damian Furczyk: – Organizacyjnie na pewno nie jesteśmy w czwartej lidze.

Mateusz Piesiur: – Łukasz to od zawsze lokalny patriota, lubi wracać na stare śmieci. Pewnie się teraz cieszy, że może przyjechać do grona starych znajomych w takich okolicznościach. Razem z nami wszystkimi się tym wszystkim cieszy.

Damian Furczyk: – Prezes, pan Kazimierz, bardzo przeżywa te mecze razem z nami.

Mateusz Piesiur: – W środku zawsze cały chodzi. Pracuje w klubie jak każdy społecznie. Jest z nim na dobre i na złe. To bardzo otwarty facet, zawsze można przyjść, zapytać, poprosić o pomoc. Nieraz się zdarzało, że zadzwonił tu czy tam, coś pomógł, podpytał Łukasza. Bardzo życzliwy, skromny. Łukasz na pewno odziedziczył charakter po tacie, te same typy ludzi. Małomówni…

Damian Furczyk: – Przemawiają czynami.

Adam Piszczek: – Tata od zawsze był w klubie i nie wyobrażam sobie, by go w LKS-ie zabrakło. Całym sercem się oddaje temu, co robi. Zaprowadził do klubu całą naszą trójkę – mnie, Łukasza i najstarszego brata Marka. Marek grał też w LKS-ie, potem poszedł do czwartej ligi do Sokoła Zabrze i GKS-u Tychy, gdzie zakończył grę i wyjechał do Anglii za robotą, tam pogrywał w jakiejś lidze amatorskiej. Maro śmiało mógłby jeszcze z nami pograć. Pół żartem mówiłem mu, że będziemy się mu zrzucać na samolot i będzie grał z nami co tydzień.

– Adam, nastawiasz się już na grę z Łukaszem za kilka lat po zakończeniu jego kariery?

Adam Piszczek: – Fajnie byłoby po latach znowu zagrać razem w meczu o punkty. Łukasz mówi, że tak będzie a on raczej nie rzuca słów na wiatr.

– Trener widzi go na ataku.

Adam Piszczek: – Tak? Moim zdaniem to dlatego, że boi się o swoją pozycję (śmiech).

***

IMG_2394

Z człowiekiem-orkiestrą w LKS-ie Goczałkowice spotykamy się w pełnej konspiracji dzień przed meczem z GKS-em Radziechowy-Wieprz. Drużyna jeszcze nie wie, że będzie bohaterem reportażu na Weszło. Dowiaduje się o tym dopiero świętując w szatni. – To piłka amatorska, chłopaki nie udzielają wywiadów na co dzień. Dla jednego nie byłoby to stresujące, ale drugi mógłby bardziej myśleć o tym, co powiedzieć w wywiadzie, niż o meczu – wyjaśnia Łukasz Piszczek, który zadbał nawet o takie detale.

Na spotkanie przygotowuję kartkę z kadrą pierwszego zespołu zaczerpniętą ze strony LKS-u. Jak się okazuje – akurat ta sekcja na stronie dawno nie była aktualizowana. Łukasz przejmuje jednak długopis i w mgnieniu oka weryfikuje listę, skrupulatnie pozycja po pozycji dopisując z głowy wszystkich brakujących piłkarzy. Zapytany o skład 23-osobowej kadry byłby w stanie wystrzelić z większą dokładnością niż Tomasz Hajto ze składem Kaiserslautern.

Ośmiu zawodników to koledzy Łukasza z dawnych czasów. Tylko czwórka piłkarzy nie pochodzi z Goczałkowic. Proszę Łukasza, by opowiedział trochę o każdym z chłopaków. To w końcu oni są bohaterami tego tekstu.

ŁUKASZ MRZYK i MARCIN KUBINA – bramkarze, obaj pochodzą z Goczałkowic. Marcin ma dopiero 18 lat.

– Jak 18-letni chłopak podchodzi do ciebie?

Mamy koleżeńskie relacje.

– Nie ma bariery?

Widać było skrępowanie, cały czas zresztą, ale ja do nich podchodzę jako kolega i tak mają mnie traktować.

JAROSŁAW FOLEK – rok młodszy ode mnie, byliśmy razem w Gwarku Zabrze. Grał po niższych ligach i tak udało sie go ściągnąć. Od roku nie gra, złapał niestety kontuzję kolana, dochodzi do siebie po operacji.

PIOTR MAROSZEK – rocznik 81, więc to nasz weteran. Był pierwszym chłopakiem z Goczałkowic, który poszedł do Gwarka. Bardzo szybko zrezygnował. Obijał się gdzieś w Zagłębiu Sosnowiec, gdy byli w niższych ligach, Pniówku Pawłowice. W tamtym czasie był najbardziej uzdolniony w Goczałkowicach. Załapał się na czasy starego internatu w Gwarku, który nie był zbyt fajnym miejscem dla młodego człowieka. Była fala, Piotrek chyba dlatego zrezygnował. Sam ma też taki charakter, że nie odpuści.

DAMIAN MAŚKA – nigdy bym nie powiedział, że ten chłopak da radę zagrać na czwartoligowym poziomie. W A-klasie delikatnie mówiąc nie wywyższał się. Chyba najbardziej się rozwinął przez te wszystkie sezony i nieźle sobie radzi. Z A-klasowej drużyny zostało obecnie pięciu-sześciu chłopaków. Naturalna droga eliminacji: awansujesz wyżej i ktoś musi odejść, ktoś musi przyjść. Jest zastępcą kapitana.

JAKUB KORDOŃ – chodził ze mną do klasy w podstawówce. Przewalczak, może biegać bez końca. Nie wiem jak to jest, ale zawsze jak jest jakieś spięcie na boisku, to zawsze coś boli przeciwnika, a nie jego (śmiech). Nigdy nie leży na murawie. Twardy, zdrowy chłop. W podstawówce często rywalizowaliśmy ze sobą. Ja w jednym składzie, on w drugim. Najbardziej ogarnialiśmy piłkę w klasie, więc było to naturalne, ale bez żadnej złośliwości, byliśmy dobrymi kolegami.

ADAM PISZCZEK – siłą rzeczy też znam go z dzieciństwa. Jak w przypadku Damiana, też bym nie powiedział, że Adam da radę zagrać na czwartoligowym poziomie. Nadrabia przede wszystkim walką i zaangażowaniem. Bardzo mi się to u niego podoba – obojętnie co by sie nie działo, zawsze walczy do końca. Motywuje tym chłopaków i fajnie odnalazł się na tym poziomie. Długo czekał na debiut w czwartej lidze przez złamanie żeber, ale od kiedy wskoczył, zaliczyliśmy serię czterech wygranych z rzędu.

W trójkę chodziliśmy na mecze taty: ja, brat Marek i Adam. Później na treningi – od trampkarzy młodszych do starszych. Przeważnie grałem w grupie z Adamem, który jest starszy o dwa lata, bo posyłali mnie do starszych roczników. Adam miał z nas trzech chyba najmniejsze zacięcie do piłki i po drodze zrezygnował z grania. Cztery lata temu powiedział mi, że z paroma chłopakami zdecydowali, że wrócą do LKS-u i właśnie wtedy powiedziałem, że będę starał się bardziej pomóc. Od tego się zaczęło. Poza piłką ma własną firmę, stawia domki z drewna. Dom wygląda jak murowany i jego budowa trwa dwa tygodnie. Fajnie sobie radzi.

DAMIAN BARON – trener, mój przyjaciel. Szkoda, że jego losy tak się potoczyły, biorąc pod uwagę jego inteligencję boiskową i umiejętności, gdyby się dobrze rozwinął mógłby dojść nawet do Ekstraklasy. Jeździł na testy do Górnika Polkowice, grał w drugoligowej Polonii Bytom, ale w końcu stwierdził, że woli się poświęcić pracy. Po awansie do okręgówki potrzebowaliśmy dobrego zawodnika, do tego zrezygnował trener, a że Damian miał papiery trenerskie – przekonałem go. W okręgówce nie było jeszcze problemu z tym, że gra i nikt z boku nie podpowiada, o ligę wyżej widać jednak, że czasem słowo kogoś z boku by się przydało. Damian nie widzi wszystkiego z boiska i nie wszystko może kontrolować.

– Wtedy przyjeżdżasz ty.

Przekonaliśmy się ostatnio – potwierdzają to trener i zawodnicy – że gdy ktoś podpowie z boku, gra wygląda lepiej.

– Myślisz, że można się spodziewać, że trener dla dobra drużyny odsunie się od składu?

Według mnie jest zbyt ważnym ogniwem, byśmy mogli go poświęcić. Na razie gra i to mnie cieszy. Damian kończy właśnie kurs UEFA A. Nie jest dyktatorem, stara się dużo rozmawiać z chłopakami, pyta, co im pasuje. Nie narzuca. Poza tym to towarzyski człowiek. Potrafi rozluźnić atmosferę. Umie przełożyć na drużynę to, o czym sobie rozmawiamy.

BŁAŻEJ GRYGIER – to syn byłego zawodnika LKS-u, Łukasza. Teraz gra trochę mniej, jest z nami od A-klasy. Studiuje na AWF-ie w Katowicach. Szybki, potrafi wygrać 1 na 1.

DAMIAN FURCZYK – jeden z moich najlepszych transferów do Goczałkowic. Dobijał się do Górnika Zabrze, grał w Młodej Ekstraklasie, był w Gwarku. Duży potencjał. Szkoda, że nie przebił się do Ekstraklasy, bo miał papiery na fajne granie. Zawsze był buńczuczny i może to mu przeszkodziło w piłce seniorskiej, bo zawsze miał swoje zdanie i coś do powiedzenia. Tak go przynajmniej zapamiętałem jako dzieciaka. Ściągnąłem go z trzecioligowego BKS-u. Znamy się od dłuższego czasu i powiedziałem mu: – Damian, jak znudzi ci się granie na poziomie trzecioligowym, to robimy fajny projekt w Goczałkowicach. Bardzo mi na tym zależy, byś też w nim uczestniczył.

Po pół roku zgłosił się, że ma dość klimatu trzeciej ligi. Trenowali codziennie, na zajęcia dojeżdżał z Zabrza, rygor był ekstraklasowy. Kawał grajka.

ADAM GRYGIER – wzięliśmy go z Nadwiślanu Góra, który niedawno był nawet w drugiej lidze. Całe życie był lewym pomocnikiem, jednak od trzech meczów przestawiliśmy go na atak i zdobył pięć bramek.

– Jednak da się przestawić zawodnika w inną stronę niż ciebie.

W niższych ligach zdecydowanie tak. Bardzo fajnie gra głową, silny, mocna lewa noga. Miał aspiracje, by może gdzieś wyżej pograć.

MATEUSZ PIESIUR – ksywa Jojo. Nasz kapitan. Był w Gwarku. Warunki może mu przeszkodziły by zaistnieć, zawsze był drobny. Fajnie ułożona prawa noga, dobry technicznie. Jest też u nas w klubie trenerem juniorów i trampkarzy, dokształca się w tym kierunku, robi papiery UEFA A. Ma posłuch, ale ja już kapitana nie wybierałem, więc ciężko mi coś powiedzieć (śmiech).

– Raczej kapitan-kolega czy musi czasem krzyknąć?

Kłopotów z dyscypliną w szatni raczej nie ma. Tak dobieramy ich charakterologicznie, by uniknąć problemów. Wiadomo, jak lubią sobie wypić po piwku czy dwa, to przecież nie jesteśmy w piłce profesjonalnej.

ADAM ZŁOTEK – został z A-klasy, gdzie był królem strzelców. Niestety nie posiada zbyt dużych umiejętności technicznych (śmiech). Fajnie potrafi się znaleźć w polu karnym i wykończyć akcję, ale czasem mu brakuje techniki. Gdyby ją miał, na czwaroligowym poziomie mógłby grać w każdym klubie. U nas jest jokerem. Bardzo dobrze strzela z głowy, potrafi strzelać też dziwne bramki.

– Goczałkowicki Thomas Mueller.

Mueller ma przy Adamie technikę Messiego (śmiech).

ARTUR JARZĄBEK – kierownik drużyny, były bramkarz. W wolnych chwilach nasz kierownik. Mocny patriota.

TADEUSZ PRZYBYŁA – opieka medyczna (śmiech).

– Tak jest napisane na waszej stronie. Szumnie brzmi?

Tak. Tadziu to bardziej gospodarz obiektu. Pilnuje wszystkiego dookoła.

JAKUB BENEK – cieszę się, że z niego nie zrezygnowaliśmy. Przyszedł do nas przed tą rundą na trening z trzeciej ligi. Jego trener z Pniówka Pawłowice powiedział nam, że Kuba postawił na szkołę i nie będzie mógł dojeżdżać. Rodzice Kuby są z Goczałkowic, ma tu babcię i sam do nas się zgłosił. Kuba nie pojawił się jednak na sparingu. Tłumaczył, że był miesiąc na wakacjach i nie trenował – bał się, że po takiej nieobecności źle wypadnie. U nas byli trochę zniesmaczeni, że tak się nie robi. Kuba się może troszkę wystraszył. Nie odpuściłem tego tematu i wolałem to sprawdzić. Zadzwoniłem do Krzyśka Bodzionego, z którym grałem w Gwarku Zabrze, podpytałem, dał mi bardzo dobrą opinię o Kubie, że to bardzo ułożony chłopak, dobrze wychowany. Postarałem się o numer do Kuby i zadzwoniłem. W rozmowie przekonałem go, by jednak przyszedł spróbować. Cieszę się, bo to bardzo duże wzmocnienie naszej drużyny. Widać po nim, że grał w trzeciej lidze. Kto wie, może nawet miałby papiery, by grać wyżej. Postawił jednak na naukę – z korzyścią dla nas.

JACEK RĄCZKA – kolega z czasów Gwarka. cały czas grał w Łaziskach. Spotykaliśmy się co roku na Gwarku Zabrze podczas meczu naszego rocznika z najstarszym rocznikiem Gwarka w danym sezonie. Dwie zimy temu wpadłem na pomysł, by go ściągnąć. Ma umiejętności spokojnie na czwartą ligę. Razem graliśmy w kadrze Śląska. Zajęliśmy trzecie miejsce w turnieju im. Kazimierza Górskiego, w którym brały udział reprezentacje województw. W Gwarku jako pierwszy z nas poszedł do starszych roczników. To także pierwszy transfer spoza Goczałkowic.

MAREK SKIPIOŁ – brązowy medalista mistrzostw Polski U-18 w futsalu. Lewonożny, solidny, poukładany chłopak.

WOJCIECH DRAGON – kolejny młodzieżowiec. Wojtek zaczynał w Goczałkowicach, później chciał się rozwijać dalej i poszedł do Iskry Pszczyna. Ocierał się o czwartą ligę, ale się tam nie łapał. Wypożyczyliśmy go i po fajnym sezonie został u nas.

KACPER PAPROTA – młody chłopak ze szkółki w Tychach. Zaprosiliśmy go na trening, fajnie wypadł. To jego pierwszy rok w seniorach, będzie potrzebował jeszcze trochę cierpliwości. Ma to coś w sobie, ale grać może tylko jedenastu.

BARTEK KORDOŃ – brat bliźniak Kuby Kordonia, ale co ciekawe nie chodzili do jednej klasy, zresztą w ogóle nie wyglądają tak samo. Bartek ma od dłuższego czasu kontuzję. Gdy byliśmy w A-klasie grał już w okręgówce po czym stwierdził, że chce spróbować u nas.

OSKAR NOWAK – najmłodszy z tego grona. Dajemy mu się ogrywać w drugiej drużynie w B-klasie, bo chcemy, by jak najwięcej grał. Szybki chłopak.

BARTEK KIEŁBASA – gdy mieliśmy już pewny awans, pojechałem z drużyną na Paniówki. Bartek grał, strzelił nam gola i spiker podał, że ma już na koncie 15 bramek. Potrzebowaliśmy odmłodzić trochę nasz zespół, więc zainteresowałem się Bartkiem, wypytałem o niego, tata po meczu poszedł też wypytać trenera.

– Trener pewnie nie był wniebowzięty.

To akurat była drużyna, która spadła z ligi, więc Bartek i tak by stamtąd odszedł. Mieli bardzo fajne podejście – chcieli, by chłopak dalej się rozwijał, a nie był trzymany na siłę. Obserwowałem go potem na treningu testowym w Goczałkowicach. Chwilę o niego zabiegałem u prezesów szkółki, w której formalnie był, potem już tylko trzeba było dopełnić formalności wypożyczenia.

– Rozmowy kontraktowe są już poza twoimi kompetencjami?

Tak (śmiech).

– To jak cię mam określać? Dyrektor sportowy z epizodami na ławce?

Ja jestem tylko ich kolegą.

22829752_1550394721715781_889064631435927288_o

Fot. Paweł Kanik

***

Byłem ostatnio na dwóch treningach u chłopaków i mogę powiedzieć tylko tyle, że chyba się cieszą, że wyjeżdżam. Były to dwa bardzo długie zajęcia i faktycznie żartowali, że dobrze, że jadę. Mam swoje doświadczenia z zajęć u różnych trenerów. Wybrałem jakąś krótszą rozgrzewkę, ćwiczenie na doskonalenie podań, potem grę na utrzymanie z założeniami, grę taktyczną w ofensywie, na koniec trochę strzeleckiego. Nie nudzili się raczej, ale czas im uciekł. Na seriale podobno nie zdążyli.

– Zaordynowałeś bardziej szkołę Tuchela, Kloppa, Bosza?

Pomieszałem wszystko – trochę od jednego trenera, trochę od drugiego. Tyle, co zostało w głowie, a wiadomo, że teraz mam w głowie raczej najświeższe treningi od trenera Tuchela czy trenera Bosza. Celem było poprawienie utrzymania się przy piłce i podania – siły, jakości, tego na którą nogę podawać.

– Jak oceniasz postawę piłkarzy?

Byli bardzo zaangażowani. Wiadomo, że jak się robi coś pierwszy raz, to nie zawsze na początku wychodzi, ale w miarę powtórzeń wychodziło coraz lepiej. Myślę, że trener będzie miał fajną alternatywę do przyszłych treningów. Wczoraj było nas piętnastu, dzień wcześniej dwunastu. Dwanaście osób to minimum, by zrobić fajny trening, skromne utrzymanie. Każdy z chłopaków pracuje, trenujemy trzy razy w tygodniu i nie każdy może codziennie przyjść. Norma na zawodnika to dwa treningi w tygodniu.

– Jak wspominasz swój debiut przy linii bocznej? Jakie instrukcje przekazywałeś?

Naszym największym mankamentem było to, że gdy przechodziliśmy do ofensywy, nasza linia obrony zostawała głęboko na naszej połowie. Udało nam się to wraz z trenerem w ostatnich meczach poprawić. Skracaliśmy pole gry, dzięki czemu nasi pomocnicy i napastnicy mogli wykonać lepszy pressing, bo nie było luk między formacjami. Naszym plusem jest to, że potrafimy bardzo dobrze zagrać z kontry. Bywają czasami mecze, w których przeciwnik daje nam pograć w piłkę i staramy się pokazać, które pozycje trzymać, gdzie dany zawodnik ma stać, by nie biegać bez sensu. Mam nadzieję, że to będzie procentowało i w ataku pozycyjnym będziemy mieli dużo więcej pomysłu na grę.

– Dlaczego twoim zdaniem przeskok o ligę wyżej przysporzył początkowo kłopotów?

Intensywność meczów jest większa, ustawienie taktyczne drużyn przeciwnych jest lepsze. Jeśli drużyna przeciwna posiada piłkę, zdecydowanie lepiej ją rozgrywa niż w okręgówce. W okręgówce często ktoś się nie wrócił i nic się nie stało – tu już możesz zostać pokarany. Nie za każdym razem, bo to nie Ekstraklasa, ale jednak często. Mieliśmy okres, w którym przegraliśmy trzy mecze z rzędu, później zremisowaliśmy trzy mecze z rzędu, potem wygraliśmy cztery kolejne. Przed tymi zwycięstwami staraliśmy się przekazać chłopakom, by nie spoglądali w tabelę, bo to tylko mecz, chcemy po prostu zagrać jak najlepiej. A na którym będziemy miejscu – bez znaczenia. Nie wiem, na ile trafia to do chłopaków, ale od tego momentu zaczęliśmy lepiej grać. Dobrze, że te pierwsze, ciężkie mecze za nami. Zobaczyli, że ciężką pracą, którą wkładają na boisku i zaangażowaniem są w stanie wygrać w tej lidze z każdym. Naszym celem jest utrzymanie.

– Potrafisz śledzić mecze LKS-u w sposób analityczny czy emocje biorą górę?

Analizuję grę cały czas i gdy oglądam mecz na telefonie mówię sam do siebie: czemu on stoi tam, a nie tu?! Równolegle z naszym startem Bundesligi na Wolfsburgu debiutowaliśmy w czwartej lidze. Oglądałem mecz przy drużynie, wszyscy w Borussii już wiedzą, że mam klub w Goczałkowicach, którym się interesuję, zwłaszcza, że Nuri Sahin też ma podobny klub jak ja i często wymieniamy się informacjami. Gdy przegrywaliśmy 0:3, słyszałem już docinki ze strony chłopaków:

Eee, jak oni mogą 3:0 przegrywać!

Ostatecznie zremisowaliśmy 3:3. Gdy zdobyliśmy bramkę w 90 minucie, wyskoczyłem jak z trampoliny i poleciałem do Nuriego go wyściskać. Czysta radość. Potrafię się cieszyć tym, że na tym poziomie potrafią tak fajnie funkcjonować. Gdy wygrywamy, jestem zadowolony i uśmiechnięty. Czasem gdy wygraliśmy mecz z Borussią i dostawałem informację o porażce LKS-u, zdarzało się, że humor się psuł.

– Co musiałoby się stać byś opuścił mecz?

Musiałbym grać swój. W innych przypadkach gdy tylko mogę – oglądam. I denerwuję się, gdy z transmisją jest coś nie tak.

– Bardziej stresujesz się oglądając na żywo czy transmisję?

Przed telefonem czy komputerem zdecydowanie bardziej się stresuję, bo nie mam żadnego wpływu na wynik. Chociaż zdarzało się jak w meczu z Kuźnią Ustroń, że dzwoniłem w przerwie do taty i mówiłem, co mają poprawić.

– Poprawili?

Wiesz, ciężko, tata też nie wydziera się przy linii bocznej. Ja raczej nie oszczędzam gardła na podpowiedzi. Mam nadzieję, że jak nie będę mógł być na meczach to ktoś złapie to i będzie posyłał najprostsze instrukcje.

– Łukasz, co ty odnajdujesz w swojej pasji do LKS-u? Proste pytanie: po co ci to?

Jestem stąd. Grają tu moi znajomi, brat, tata jest w klubie cały czas. Gdyby nie tata, prezes i drugi wiceprezes, ten klub już by nie istniał. Czuję się przez to związany z tym wszystkim emocjonalnie. Sprawia mi to frajdę, ale to nie jest dla mnie football manager na żywo.

– Klimat niższych lig też dodaje smaczku?

Niekoniecznie, to nie tak, że pociąga mnie liga czy klimat. Pociąga mnie nasza drużyna. Myśleliśmy, jak to poskładać, gdzie potrzebujemy wzmocnień. Gdy jesteś w coś zaangażowany, automatycznie zależy ci na tym. Tak samo jak każdemu z tej kartki. Mimo że to piłka amatorska, każdy ma swoje ambicje, chłopaki nie są tam po to, by tylko dostawać. To dla mnie też odskocznia od piłki na wysokim poziomie. Taki wentyl, którym mogę spuścić niepotrzebny stres związany z moją karierą.

– Gdzie widzisz Goczałkowice za pięć lat?

Chciałbym, byśmy utrzymali co najmniej czwartoligowy poziom. Na razie nie planujemy, by wybierać się ligę wyżej. Myślimy też by wznieść szkolenie na wyższy poziom. Plany są ambitne, ale jeśli nie wyjdą to co ja wtedy powiem? Na razie nie chcę mówić o konkretach, mam nadzieję, że wszystko wypali.

– A za dziesięć lat?

Nie ma sensu o tym myśleć. Jesteśmy debiutantem w tej lidze, pierwszy sezon jest po to, by się utrzymać. A z kolejnymi, by być mocnym rywalem dla najlepszych w tej lidze. Ale spokojnie.

– Zadeklarowałeś, że po skończeniu kariery będziesz chciał pograć w LKS-ie.

W głowie mi to świta, by pograć z chłopakami. Zobaczymy, czy zdrowie pozwoli. To prawda, chciałbym zagrać w Goczałkowicach.

– Wielki powrót na atak?

Spróbuję się na każdej pozycji. Wszystko zależy od tego, gdzie będzie potrzeba.

22829517_1550394805049106_2920673267109581939_o

Fot. Paweł Kanik

***

W takich momentach człowiek po raz kolejny utwierdza się w przekonaniu, z jakich fajnych gości, takich normalnych, zwykłych kumpli z osiedla, składa się nasza reprezentacja. Łukasz Piszczek mógłby mieć swój macierzysty klub w głębokim poważaniu – i nikt nie mógłby mieć do niego o to pretensji. Mógłby swoją pomoc ograniczyć do pojawienia się w klubie raz na dwa lata i podrzucenia od czasu do czasu jakiegoś sprzętu – i w okolicy cieszyłby się niezmiennym respektem. A on wybiera stanie w deszczu przez 90 minut i zdzieranie gardła. Tylko po to, by pomóc swoim kumplom z dzieciństwa. Tylko po to, by jak najlepiej radził sobie rodzinny LKS Goczałkowice-Zdrój, w którym stawiał swoje pierwsze kroki do wielkiej piłki.

Czysta pasja. Zupełnie niczym nieskażona miłość. Miłość tak banalna, a tak w swojej zwyczajności niezwykła.

Zaangażowanie Łukasza jak widać udziela się chłopakom, którzy wykręcają historyczny wynik dla klubu i w czwartej lidze dają radę (obecnie szóste miejsce). Pewnie niewiele z tego mają, możliwe, że więcej kłopotów niż korzyści, ale znów na wierzch wychodzi jedno kluczowe słowo: pasja. Piękna, niczym nieskażona pasja.

Czy istnieje piękniejszy przykład idei support your local team? Jeśli znajdziecie, dajcie znać, a pojadę tam zrobić reportaż.

Ale mam dziwne przeczucie, że nawet po przekopaniu całej Polski wzdłuż i wszerz nie znajdziecie.

JAKUB BIAŁEK

Śledź zmagania LKS-u Goczałkowice-Zdrój na Facebooku.

Fot. główne: Paweł Kanik

Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
22.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: rozpędzony Benzema, szalejąca Lechia, Warta w kryzysie

Pucharowe emocje za nami, czas zatem ponownie skupić uwagę na europejskich rozgrywkach ligowych. A weekend przed nami iście szalony, jeden szlagier za drugim i szlagierem pogania. Postanowiliśmy zatem – jak zawsze przy piątku – zaproponować wam kilka typów na nadchodzące spotkania. Tradycyjnie staramy się uniknąć wróżenia z fusów – szukamy serii, pass, tendencji. Przekonajcie się, […]
22.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
15.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Napoli w gazie, maszyna Kaczmarka, potknięcie Pogoni

Za nami okno reprezentacyjne, a to oczywiście oznacza, że znów pełno meczów ligowych do obstawienia. Nie będziemy wam jednak dawać byle typów od czapy, losowych zdarzeń i tym podobnych. Tutaj chodzi przede wszystkim o to, żeby spojrzeć na liczby. Liczby to fakty, a fakty analizuje się łatwiej. Co za tym idzie – staramy się szacować […]
15.10.2021
Weszło
09.10.2021

Fuksiarz da wam piątaka za każdego gola Polski z San Marino!

Polska gra z San Marino. Wy wiecie i my wiemy mniej więcej, co to oznacza – jest duże prawdopodobieństwo, że sobie postrzelamy, a Robert Lewandowski w jednym spotkaniem zapewni sobie tytuł najskuteczniejszego snajpera w 2021 roku. A co my będziemy z tego mieć? Jeśli jesteście Fuksiarzami, to na przykład piątaka za każdego gola biało-czerwonych. Nasi […]
09.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
08.10.2021

Wygrana Węgrów, czerwona kartka, mało goli – typy na eliminacje

Przerwa na kadrę jest jak sernik. Jedni lubią, inni nie. Chociaż sernik większość lubi. A czy większość lubi przerwę na kadrę? Dobra, dość rozkmin filozoficznych. Czas na rzetelne podejście do typów. Jak co tydzień w piątek podrzucamy wam garść ciekawych zakładów na weekend. Bez wróżenia z kropli deszczu na szybie, żadnego tak-mi-się-zdaizmu. Szukamy typów, które […]
08.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
01.10.2021

Sprawdźmy, postawmy: Ajax w formie, rzuty rożne Zagłębia i mało goli w Szkocji

Urocze w bukmacherce są hasła, które wręcz ocierają się o wróżbiarstwo. „Przyśniło mi się, czuje w kościach, mam czutkę” – kto z typerów nigdy tak nie pomyślał. Sęk w tym, że różnica między wróżbiarstwem a szacowaniem prawdopodobieństwa jest cienka, płynna i czasem wręcz niezauważalna. My zaczynamy nowy cykl na Weszło, gdzie będziemy wam podrzucali typy […]
01.10.2021
Fuksiarz - Zakłady bukmacherskie
17.09.2021

Obstawiaj Premier League w Fuksiarz.pl i zgarnij freebet!

Siemanko premierligowe świry. Przed nami piąta kolejka ligi angielskiej, więc siadamy w fotelach i wiadomo co dalej. A skoro już ligowa piłka na Wyspach Brytyjskich wraca do gry, warto rzucić okiem na promocję Fuksiarz.pl. Ten legalny polski bukmacher w najbliższy weekend rozdaje freebety za obstawianie meczów Premier League. Sprawa jest prosta – Fuksiarz.pl – da […]
17.09.2021
Weszło Extra
22.10.2021

Weszło z Neapolu: gdzie ta magia pucharów?

Dla polskiego postronnego kibica – takiego jak ja – puchary są swego rodzaju świętem. Dla sympatyka Legii? W tym sezonie są jedynym, co trzyma go przy kibicowskim życiu (bo przecież nie liga). Dla fana Napoli? Smutnym obowiązkiem, który trzeba odbębnić. A w zasadzie najlepiej, jakby ich nie było. Po świetnym początku Napoli – osiem na […]
22.10.2021
Weszło Extra
21.10.2021

Weszło z Neapolu: kościół Diego Maradony

Czy futbol zna bardziej nadużywane stwierdzenie niż „piłka nożna jest tu (wpisz dowolne miasto) religią”? Prawdopodobnie nie. Dlatego mając pełną świadomość wagi tego słowa stwierdzam, że w Neapolu… Nie, to nie piłka nożna jest religią. To Diego Maradona. Ktoś znacznie większy niż wybitny piłkarz z zasługami. Ktoś równy Bogu. Obejrzałem kapliczki poświęcone Boskiemu Diego, widziałem […]
21.10.2021
Weszło Extra
18.10.2021

Tymin. Jak raper został wicedyrektorem skautingu?

„W rok z rapera w gwiazdę pop”, nawijał w jednym z kawałków Quebonafide. Podobnej drogi nie przeszedł Tymin, który z obiecującego rapera stał się… wicedyrektorem skautingu Zagłębia Sosnowiec. W nieco ponad rok, bo swoją pracę zaczął w 2020, chwilę po tym, jak wypuścił w świat dwa single po podpisaniu kontraktu z Sony Music, czyli jedną […]
18.10.2021
Weszło Extra
13.10.2021

Grosicki: – Dałem Sousie piłkę do pustej bramki

Sam mówi, że wystawił Sousie piłkę do pustej bramki, zostając na wiosnę w WBA. Brzmi jak człowiek pogodzony z tym, że nie pasuje do koncepcji selekcjonera, bo nie jest typowym wahadłowym. Z bohaterem hitowego transferu do Ekstraklasy rozmawiamy o brazylijskiej Pogoni Ptaka, zwodzeniu Jacka Magiery, drużynie „Portowców” czekającej na duży sukces, zaletach pozostania w WBA na […]
13.10.2021
Weszło Extra
07.10.2021

Nie chcę być gościem, który wszystko wie najlepiej

Dlaczego nigdy nie dowiemy się, kim naprawdę jest? Jak przestał być ciekawostką? Co wyciągnął ze stażu u Jessego Marscha? Czy naprawdę wyżej cenił sobie pracę w niemieckiej trzeciej lidze niż w polskiej Ekstraklasie, kiedy zdecydował się poprowadzić Fortunę Koeln, a nie Zagłębie Sosnowiec? Kiedy najbardziej bał się o swoją reputację w niemieckim futbolu? Ile znaczy […]
07.10.2021
Weszło
24.09.2021

„Dopiero po karierze zacząłem czytać o biznesie. Mogłem czytać zamiast grać w karty”

Bartosz Ślusarski nigdy nie był uważany za piłkarza wybitnego. Ale w Ekstraklasie zagrał prawie 250 meczów. Pograł w portugalskiej ekstraklasie i w Championship. Zaliczył dwa występy w reprezentacji Polski. Po zakończeniu kariery – jak sam przyznaje – miał dość piłki. A teraz wraca do niej nie jako trener, nie jako menadżer. Tworzy platformę, która ma […]
24.09.2021
Weszło
06.06.2021

Nocą gra koncerty dla 60 tysięcy osób. Za dnia też gra, ale na chwałę Błękitu Cyców

Jaki jest Marcin Miller? Co trzeba robić, gdy jest się wiceprezesem Błękitu Cyców? Ile pisze się przebój, który ma 86 milionów wyświetleń? Jak ściągnąć do siódmej ligi Sergiusza Prusaka? Czy disco-polo to powód do obciachu? Czego może zazdrościć Veljko Nikitoviciowi? Gdzie odczuwa większy stres – w dzień meczowy, czy podczas koncertu dla 60 tysięcy osób? […]
06.06.2021
Weszło
23.05.2021

„Zagłębie ma więcej milionów euro na boiskach III ligi niż banki w Polsce”

– Górnik Polkowice nie ma wielkiego budżetu, ale czy Warta Poznań takowy posiada? Nie. Przychodząc na pierwsze spotkania rady nadzorczej, przedstawiałem koncepcję właśnie Warty, która ma podobne wyzwania jak my. Ten model się sprawdza. Pieniądze są w futbolu najważniejsze, ale nie grają. Mamy długofalowe myślenie. Myślimy nad tym, co wydarzy się za rok czy dwa, […]
23.05.2021
niższe ligi
23.05.2021

Patologia w Rzeszowie. Kibice Stali po meczu wpadli do szatni

Jeśli przypadkiem śledziliście komentarze na social mediach Stali Rzeszów po meczu z Sokołem Ostróda, mogliście się zastanawiać: o co tu do cholery chodzi? Pod postami klubu pełno było komentarzy o „piłkarzykach pajacykach” i tym podobnych wrzutek w kierunku zawodników. Mogło to zastanawiać, bo przecież Stal ligowe spotkanie wygrała i jest na miejscu barażowym. O co […]
23.05.2021
niższe ligi
22.05.2021

Zacięta walka o utrzymanie w 2. lidze

W 1. lidze trawa emocjonujący bój o Ekstraklasę. Na szczycie 2. ligi również toczy się rywalizacja o drugą lokatę gwarantująca promocję do wyższej klasy rozgrywkowej. GKS Katowice kolejny raz próbuje dokonać niemożliwego – w niewytłumaczalny sposób pogrzebać żywcem szansę na bezpośredni awans. Ale na samym dole tabeli również jest ciekawie. Ba, jest bardzo interesująco. Na […]
22.05.2021
niższe ligi
19.05.2021

„Prezes powiedział, że z tej mąki chleba nie będzie. Jest z branży piekarniczej, więc pewnie ma rację”

Marek Gołębiewski zrobił ze Skry Częstochowa drugoligowego kopciuszka, ekipę walczącą o awans do wyższej ligi. I – jak to często w polskiej piłce bywa – zapłacił za ten sukces najwyższą cenę, bo kiedy drużyna zwolniła i zaczęła gubić punkty, trenerowi podziękowano. Jak wyglądały kulisy jego zwolnienia? Jak zareagowali na nie zawodnicy? Dlaczego w ogóle Skra […]
19.05.2021
Weszło
07.04.2021

Milionowe nakłady i słabe efekty. Polonia Warszawa rozczarowuje

Niedługo minie rok od momentu, gdy Grégoire Nitot został właścicielem Polonii Warszawa. Klub znajdował się wówczas w ogromnym kryzysie, zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym. Potrzebował gruntownych zmian na wielu płaszczyznach. Latem dokonano rewolucji kadrowej. Sprowadzono zawodników, którzy do niedawna występowali w wyższych ligach. Na papierze kadra wyglądała na naprawdę mocną. Kibice i działacze […]
07.04.2021
WeszłoTV
27.10.2021

Michniewicz z wozu, Legii lżej? Wnioski po zwolnieniu || Roki wyjaśnia #33

Czesław Michniewicz został zwolniony z funkcji trenera Legii Warszawa. Jeśli macie już dość tego tematu, to do zobaczenia za tydzień. Ale jeśli wasze organizmy są w stanie przyjąć kolejną dawkę paplaniny o byłym już trenerze warszawskiego klubu i jego rozstaniu z Legią, to zostańcie na dłużej, bo o tym będzie dzisiejszy vlog Mateusza Rokuszewskiego. 
27.10.2021
Niezły numer
27.10.2021

Jak bardzo rozpędza się Lech? Maciej Skorża w drodze po osobisty rekord

4:1 z Wisłą Płock, wygrany klasyk z Legią Warszawa, 4:0 ze Śląskiem Wrocław. Forma Lecha Poznań w ostatnich tygodniach jest zdumiewająca i przede wszystkim – imponująca. Seria zwycięstw „Kolejorza”, doliczając także dwa pucharowe mecze, wynosi już pięć gier. Gdybyśmy uwzględniali także remisy i liczyli klubowi z Wielkopolski mecze bez porażki, nie byłaby ona może aż […]
27.10.2021
Inne sporty
27.10.2021

Dyskryminacja na mistrzostwach świata w szachach? „Nie mieści mi się to w głowie”

Wyobraźcie sobie, że bierzecie udział w turnieju o randze mistrzostw świata, organizowanym przez najwyższe władze swojej dyscypliny sportu. Zajmujecie w nim miejsce w ścisłej czołówce, ale nie dostajecie przewidzianej regulaminem nagrody. Te jednak otrzymują… osoby, które uplasowały się za wami. Niemożliwe? Też tak myśleliśmy. Aż w kategorii U-2000 (poniżej 2000 punktów rankingowych) na szachowych mistrzostwach […]
27.10.2021
Weszło
27.10.2021

Goncalo Feio: Życie jest za krótkie, żeby nie grać w Europie

Goncalo Feio ma dopiero 31 lat, a już od dekady – z drobnymi przerwami – pracuje w polskiej piłce. Teraz przeżywa swój najlepszy czas, bo jako asystent Marka Papszuna świętuje wiele sukcesów w Rakowie Częstochowa. Rozmawiamy na wiele tematów. Czy Raków faktycznie coraz bardziej zbliża się do Legii? Jaką cenę płaci się za bycie trenerem? […]
27.10.2021
Weszło
27.10.2021

Trener Świtu Nowy Dwór: Jeszcze jestem trochę w szoku, że tak się mogło wydarzyć

– Radek Kamiński, nasz kapitan, też jest nauczycielem w-fu w szkole. Jak powiedziałem, w drużynie są studenci, chłopaki pracujący dorywczo… Taka mieszanka. Poziom stypendiów w Świcie nie pozwala, by dało się tylko z piłki wyżyć – powiedział nam Mariusz Miecznikowski, trener Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, który wczoraj wyeliminował Lechię Gdańsk z Pucharu Polski. Trener Miecznikowski […]
27.10.2021
Felietony i blogi
27.10.2021

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

– To już juniorzy by lepiej zagrali, a nawet jakby byli tak samo słabi, to by przynajmniej zostawili trochę serca – nie ma chyba na świecie kibica, któremu kiedyś, na różnym etapie swojej przygody z futbolem, nie przemknęła przez głowę taka myśl. Zazwyczaj towarzyszy nam w chwilach głębokiej frustracji, gdy kapitan zaczyna grać na czas […]
27.10.2021
Weszło Extra
26.12.2020

100 najlepszych piłkarzy dekady – cały ranking w jednym miejscu!

W ostatnich dniach na Weszło pojawił się przygotowany przez nas ranking najlepszych piłkarzy dekady 2011 – 2020. Jak to z rankingami bywa, wzbudził spore dyskusje. I kontrowersje. Cieszymy się, bo taki był właściwie nasz zamiar. W przypadku tego rodzaju zestawień nikt nie ma monopolu na rację. Poszczególne dylematy są zbyt zniuansowane. Gdybyście mieli ochotę rzucić […]
26.12.2020
Weszło Extra
24.12.2020

Kruszewski: – Gdybym został w Wiśle, to całego zamieszania w klubie by nie było

– Czuję bardzo, bardzo duży żal, że to się stało w tym momencie. Jestem jak kierowca dużego Fiata, który został wystawiony do rajdu Paryż-Dakar i radził sobie w nim dobrze, natomiast po kilku latach stwierdzono, że ten samochód powinien walczyć o najwyższe cele. I w momencie, gdy zaczął się remont tej zdezelowanej fury – mówię […]
24.12.2020
Weszło Extra
20.12.2020

Covidovi beniaminkowie II ligi w większości przetrwali jesień bez negatywnych objawów

W maju bieżącego roku u trzecioligowych liderów wystrzeliły korki od szampanów. Definitywny koniec sezonu oznaczał dla nich awans. Niekiedy awans przy zielonym stoliku. Niektórzy ze względu na niejasności w wykładni regulaminu rozgrywek w stan radości wprawili się dopiero po ostatecznej decyzji PZPN-u. Pamiętamy wszyscy gorący spór na linii Motor Lublin – Hutnik Kraków, dotyczący tego, […]
20.12.2020
Weszło Extra
20.12.2020

Uwaga, ranking! 100 największych kozaków w mijającej dekadzie

Za kilkanaście dni kończy się nam druga dekada XXI wieku. Jasne, nie będzie to czas zupełnie wolny od piłki na wysokim poziomie – oczywiście abstrahując od tego, że w zimowy sen zapada przecież Ekstraklasa – ale uznaliśmy, że to już najwyższa pora, by zacząć podsumowania, bo zmieni się pewnie niewiele. Łapcie pierwsze z nich. A […]
20.12.2020
Weszło Extra
21.11.2020

„To jak wy żyjecie w tym klubie z tak małym budżetem?”. Trzecioligowe kontrasty

Reformy. Działacze co chwilę majstrują przy formułach rozgrywek. Grupy mistrzowskie, grupy spadkowe. Zmiany nazewnictwa lig. Podziały II ligi na wschód, zachód. Następnie połączenie dwóch osobnych bytów i tak w koło. III liga również w ostatnich latach zmieniała swój kształt. W 2008 roku stała się de facto czwartym poziomem rozgrywkowym. Kilka lat przetrwała koncepcja III ligi […]
21.11.2020
Weszło Extra
19.11.2020

Za młodu Ekstraklasa, dziś najwyżej III liga. „Może po prostu byłem za słaby?”

„Jesteś idolem. Wielbi cię tłum. Gdzie się pojawisz słychać. Zdumionych głosów szum. W porannej prasie widzisz codziennie swoją twarz. Z możnymi tego świata o wielkie stawki grasz.” Wielu  piłkarzy już w bardzo młodym wieku mogło poczuć się jak gwiazdy. Szybki debiut w Ekstraklasie, pensje wielokrotnie przewyższające kieszonkowe kolegów ze szkolnej ławki. Występy przed kilkutysięczną publiką, […]
19.11.2020
Liczba komentarzy: 23
Subscribe
Powiadom o
guest
23 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ekstraklasa stan umysłu
Ekstraklasa stan umysłu (@pershing)
3 lat temu

Z Goczałkowic znałem tylko knajpe Matalmara, która rewolucjonizowała Gesslerowa – była w niej zdrowo pojebana ekipa i później podali TVN do sądu 🙂

Vinni
Vinni (@vinni)
3 lat temu

Mam wielki szacunek dla Piszczka za to co robi dla tego klubu. Widać, że sprawia mu to autentyczną radość, nie robi tego dla medialności czy jakoś na siłę, żeby coś udowodnić. Robi to, bo zwyczajnie czuje się z tym klubem związany i chce mu jak najbardziej pomóc. Zresztą po Łukaszu widać, że mimo iż zrobił ogromną karierę i jest jednym z czołowych bocznych obrońców świata to mu nie odbiło i cały czas jest tym samym chłopakiem co dawniej 😉 Miło, że mamy w kadrze takich zawodników.

M.S.
M.S. (@mariusz-szewczyk)
3 lat temu
Reply to  Vinni

Tak, Piszczu, to jest klasa gość. Moim zdaniem zawsze był zbyt mało doceniany, a to zawodnik klasa światowa.

M.S.
M.S. (@mariusz-szewczyk)
3 lat temu

Akcja na 2-1, to ja czegoś takiego w naszej Ekstraklasie nie widziałem.

Staszek Anioł
Staszek Anioł (@staszekaniol)
3 lat temu

„Ciekawe rozwiązanie architektoniczne – cmentarz na placu kościelnym, wokół kościoła”.
Padłem! Może na Wilanowie tak się nie zdarza, ale w Polsce i na świecie to raczej nic niezwykłego. 😉

A już tak serio – fajny tekst!

fan kibolkiewicza
fan kibolkiewicza (@fan-kibolkiewicza)
3 lat temu
Reply to  Staszek Anioł

Też widziałem gdzieś na Śląsku. Chore rozwiązanie.

Staszek Anioł
Staszek Anioł (@staszekaniol)
3 lat temu

Chore, bo…?

fan kibolkiewicza
fan kibolkiewicza (@fan-kibolkiewicza)
3 lat temu
Reply to  Staszek Anioł

fajne otoczenie w drodze np. na ślub.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

fan kibolkiewicza
fan kibolkiewicza (@fan-kibolkiewicza)
3 lat temu

cwel711: co za brednie piszesz?

Jakkaz
Jakkaz (@jakkaz)
3 lat temu
Reply to  Staszek Anioł

Po co przytyk o Wilanów od razu, jestem z Mazowsza i może po prostu chodzi o region bo u nas się takich rzeczy nie spotyka

Staszek Anioł
Staszek Anioł (@staszekaniol)
3 lat temu
Reply to  Jakkaz

Przytyk to może nawet nie miał być, tylko raczej chodziło mi o Wilanów jako trochę symbol czegoś tworzonego „porządnie”, od zera, „po nowemu”.
Tymczasem w dawnych wiekach było powszechne, że zmarłych chowało się bezpośrednio przy kościele. I bynajmniej nie tylko na wsi. Cmentarze istniały kiedyś też wokół najbardziej znanych kościołów „miejskich”, jak przy katedrze św. Jana w Warszawie czy kościele Mariackim w Krakowie. Później w wielu miejscach je zlikwidowano, ale też w wielu przetrwały. Na Śląsku nie jest to nic dziwnego, w Małopolsce też nie jest rzadkie.

Kolo
Kolo (@kolo)
3 lat temu

Na ich miejscu bym nie wklejał tych scrennów z poratlu 90minut, bo to strasznie nie rzetelny portal. tam Angulo ma 15 bramek zamiast 16. Ich statystyki to ich widzimisie, a nie rzetelne informacje.

Staszek Anioł
Staszek Anioł (@staszekaniol)
3 lat temu
Reply to  Kolo

I co, wyniki i tabele też podają według swojego mniemania? Dobrze wiedzieć.

Habanero
Habanero (@stary-madry-chinczyk)
3 lat temu

bardzo fajny reportaż i całkiem niezły poziom grania na tych skrótach

fan kibolkiewicza
fan kibolkiewicza (@fan-kibolkiewicza)
3 lat temu

Hm… to już nie sprzedawczyk? Nie domagacie się ukarania reprezentanta kraju, bo kiedyś tam, za młodego, kiedy nie miał nic do gadania, był w coś tam zamieszany? Zawsze mnie wkurwiała ta nagonka na reprezentanta kraju ale widać i Weszło poszło po rozum do głowy i skończyło z tą błazenadą.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty
3 lat temu

Treść usunięta

beckham
beckham (@beckham)
3 lat temu

Wchodzę na Weszlo i widzę się na fotach. Parafrazując pewną głupią dziewczynę – fejm dojebany 🙂
A tak na poważnie – miałem okazję poznać Łukasza. Mega normalny i skromny chłopak! Szacunek za jego osiągnięcia na boisku i za to co robi poza nim.
I tak poza tematem – bywałem wiele razy na meczach ekstraklasy i 1 ligi. Można się śmiać, ale osobiście wolę moją IV ligę. Mecze niejednokrotnie bardziej emocjonujące, żadnego gwiazdorstwa, kibice znają się z zawodnikami. Wbrew pozorom sama gra nie jest typowym wykopywaniem piłki jak najdalej od własnej bramki. Da się w tym zakochać 🙂

DON_KING
DON_KING (@don_king)
3 lat temu

Piszczu, jak Ty mi zaimponowales w tej chwili!

Cisse
Cisse (@cisse)
3 lat temu

Piszczu mega szacun, już nawet nie tylko za to wspomaganie swojego klubu, ale generalnie całokształt. Zdecydowany zwycięzca w kategorii „brak wody sodowej” po odniesionym sukcesie.

Joopiter
Joopiter (@joopiter)
3 lat temu

Jeździłem za dzieciaka do sanatorium do Goczałkowic kilka razy, rzeczywiście piękna miejscowość, po fotach widzę, że nic się nie zmieniło 🙂

Suche Info
27.10.2021

Nowe informacje o zdrowiu Paulo Sousy

Paulo Sousa, selekcjoner reprezentacji Polski, otrzymał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Rzecznik prasowy Polskiego Związku Piłki Nożnej twierdzi, że obecność Portugalczyka podczas ostatnich meczów eliminacyjnych z Andorą i Węgrami jest niezagrożona.  – Paulo Sousa już wczoraj miał typowe grypowe objawy. Węch i uczucie smaku go nie opuściły, ale ma gorączkę i ból głowy. Dlatego […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Vuković zabiera głos. „Trenera buduje prezes”

– Legia płaci regularnie, choć staram się odbierać w ten sposób, że płaci nie Legia, a prezes Dariusz Mioduski – zaczyna Aleksandar Vuković swoją rozmowę z dziennikarzem portalu Sport.pl. Były piłkarz i trener Legii krytykuje właściciela stołecznego klubu, wraca wspomnieniami do momentu swojego zwolnienia i próbuje zrozumieć, dlaczego tak wielkie zaufanie w drużynie mistrza Polski […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

„Cash? Liczy się to, czy obroni się na boisku ”

Dyskusja trwa, ale jedno jest pewne: Matty Cash otrzymał polskie obywatelstwo i będzie mógł grać w reprezentacji Polski. W rozmowie z portalem Goal.pl, swoją opinię na temat piłkarza Aston Villi wyraził Michał Żewłakow.  – Przychodzi z ligi angielskiej, więc pod kątem umiejętności ma na starcie czystą kartę, trudno coś mu zarzucić. Natomiast jeśli zagra dwa-trzy […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Koronawirus w Wiśle Kraków

Standardowe cykliczne badania kontrolne na obecność koronawirusa w organizmach piłkarzy i sztabu szkoleniowego Wisły Kraków wykazały przypadki testów pozytywnych.  Biała Gwiazda wydała enigmatyczny komunikat medyczny.  W środę 27 października zawodnicy i sztab szkoleniowy Białej Gwiazdy poddani zostali kolejnym testom kontrolnym na obecność SARS-CoV-2. W toku badań wykryto pozytywne przypadki, a klub niezwłocznie wdrożył niezbędne procedury […]
27.10.2021
WeszłoTV
27.10.2021

Michniewicz z wozu, Legii lżej? Wnioski po zwolnieniu || Roki wyjaśnia #33

Czesław Michniewicz został zwolniony z funkcji trenera Legii Warszawa. Jeśli macie już dość tego tematu, to do zobaczenia za tydzień. Ale jeśli wasze organizmy są w stanie przyjąć kolejną dawkę paplaniny o byłym już trenerze warszawskiego klubu i jego rozstaniu z Legią, to zostańcie na dłużej, bo o tym będzie dzisiejszy vlog Mateusza Rokuszewskiego. 
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Zmiennik Lewandowskiego wypada na dwa tygodnie

Pod względem statystycznym Eric Maxim Choupo-Moting zalicza najlepszy czas w swojej karierze. Ba, próżno szukać napastnika, który mógłby się z nim równać. Bundesliga – gol co 39 minut. Puchar Niemiec – gol co 23 minuty. Liga Mistrzów – gol co 11 minut. Jasne, wszystko dlatego, że Choupo-Moting jest zmiennikiem Roberta Lewandowskiego i dostaje szanse tylko ze […]
27.10.2021
Niezły numer
27.10.2021

Jak bardzo rozpędza się Lech? Maciej Skorża w drodze po osobisty rekord

4:1 z Wisłą Płock, wygrany klasyk z Legią Warszawa, 4:0 ze Śląskiem Wrocław. Forma Lecha Poznań w ostatnich tygodniach jest zdumiewająca i przede wszystkim – imponująca. Seria zwycięstw „Kolejorza”, doliczając także dwa pucharowe mecze, wynosi już pięć gier. Gdybyśmy uwzględniali także remisy i liczyli klubowi z Wielkopolski mecze bez porażki, nie byłaby ona może aż […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Obrońca Bayernu na wylocie z klubu?

 „Sport Bild” informuje, że Niklas Süle wszedł na drogę rozstania z Bayernem Monachium. Obie strony nie znajdują wspólnej nici porozumienia, co oznacza, że to może być ostatni sezon niemieckiego obrońcy w Bawarii. Jego kontrakt wygasa w czerwcu 2022 roku, a Bayern już rozgląda się za następcami. Nimi mieliby zostać Antonio Rüdiger z Chelsea lub Matthias […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Maldini: – Lewandowski zasłużył na „Złotą Piłkę”

29 listopada odbędzie się gala, na której poznamy zdobywcę „Złotej Piłki” za rok 2021. Najwięcej mówi się o trzech piłkarzach: Messim, Lewandowskim i Benzemie. Polak jest faworytem choćby Kevina De Bryune, a teraz również Paolo Maldini docenia osiągnięcia napastnika Bayernu Monachium. – Myślę, że w tym roku Robert Lewandowski zasłużył na „Złotą Piłkę”. Karim Benzema […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Górnik Zabrze nie bez problemów pokonał Ślęzę Wrocław

Górnik Zabrze przechodzi do dalszej fazy Pucharu Polski. Dzisiaj wygrał z trzecioligową Ślęzą Wrocław na wyjeździe, która postawiła twarde warunki. Mecz zakończył się wynikiem 2:1, a zabrzanie kończyli spotkanie w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Gryszkiewicza. W 15. minucie bramkę strzelił Sanogo, a w 41. na 2:0 podwyższył Tosevski. Trener Urban dał zagrać rezerwowym zawodnikom […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Paulo Sousa z wykrytym koronawirusem!

Według Tomasza Włodarczyka selekcjoner reprezentacji Polski otrzymał pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Portugalczyk wykonał badanie antygenowe. Zakażenie ma zostać potwierdzone jeszcze przez jeden test PCR. Informacje na tę chwilę są takie, że nawet kolejny pozytywny wynik nie zagraża obecności selekcjonera na zgrupowaniu kadry w listopadzie. 12 listopada Polska zmierzy się z Andorą, a 15 […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Jednak nie Europa. Marcelo ma wrócić do Brazylii

Brazylijski serwis „Lance” informuje, że Marcelo wróci do ojczyzny. Obecnie lewy obrońca jest piłkarzem Realu Madryt, ale po zakończeniu sezonu 2021/2022 ma trafić do Fluminense. To byłby koniec 14-letniej przygody Brazylijczyka w barwach „Królewskich”. W tym sezonie Marcelo tylko dwa razy z ławki pojawił się na boisku. W czerwcu wygasa mu kontrakt, który nie zostanie […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Rzecznik Lechii Gdańsk podał się do dymisji za… tweeta?

Michała Żurawskiego, rzecznika Lechii Gdańsk, który dzisiaj podał się do dymisji, możecie kojarzyć z wywiadem Jakuba Białka. Nasz dziennikarz zrobił mocny wywiad z reprezentantem Afganistanu i piłkarzem Lechii, Omranem Haydarym. Rzecznik domagał się usunięcia wywiadu po publikacji, bo zawodnicy nie mogą komentować tematów politycznych. W sieci zawrzało, a pan Żurawski był mocno krytykowany. Teraz w […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Fernando Llorente znalazł nowy klub w Hiszpanii

36-letni Fernando Llorente od lipca był bez klubu. Po przygodzie w Tottenhamie postanowił wyjechać do Włoch, gdzie zaliczył epizod w Napoli i Udinese. Teraz wraca w strony, które zna najlepiej. Podpisał kontrakt z drugoligowym Eibar i będzie grał w Hiszpanii. Co prawda na drugim szczeblu rozgrywkowym, ale akurat ten klub walczy o powrót do La […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Włoska federacja bierze pod lupę transfery Juventusu i Napoli

Włoska federacja wszczęła dochodzenie i wzięła pod lupę największe włoskie kluby. Chodzi o zawyżone wyceny poszczególnych piłkarzy, które miały na celu zbilansować budżety przy wymianach zawodników. Słowem: wśród 62 transakcji, które są teraz badane, mogą pojawić się sfałszowane liczby. Szczególna uwaga pada na Napoli i Juventus. 42 podejrzane transakcje pochodzą z biur klubowych Juventusu. Mówi […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Chiellini myślał o zakończeniu kariery przed Euro 2020

Niedawno Giorgio Chiellini przedłużył kontrakt z Juventusem. Jeśli zdrowie pozwoli, w barwach „Starej Damy” będzie grał do 2023 roku. W wywiadzie dla DAZN włoski obrońca przyznał, że rok temu myślał o zawieszeniu butów na kołek. Ta wizja jednak oddaliła się, kiedy zaczęło zbliżać się Euro 2020. – Myśl o emeryturze przeszła mi przez głowę. To […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Gołębiewski: – Nie chcę teraz obiecywać, jak będzie grała Legia

W poniedziałek Marek Gołębiewski został trenerem Legii Warszawa. W czwartek będzie miał swój pierwszy mecz za sterami nowej drużyny ze Świtem Skolwin. Dzisiaj na konferencji prasowej opowiedział trochę o swoim podejściu i sytuacji w szatni. – Wszystko co powiem teraz, musi mieć odzwierciedlenie na boisku. Nie chcę teraz obiecywać, jak będzie grała Legia. Na pewno […]
27.10.2021
Suche Info
27.10.2021

Guti może wrócić na ławkę trenerską. Kierunek: Turcja

 Hiszpański „AS” informuje, że Guti otrzymał ofertę poprowadzenia tureckiej Kasimpasy i poważnie zastanawia się nad jej przyjęciem. Hiszpan miałby zacząć pracę od stycznia. Guti wcześniej prowadził Almerię, ale po ponad roku pracy na zapleczu La Ligi został zwolniony przez saudyjskiego właściciela klubu. Od czerwca 2020 roku były piłkarz Realu Madryt jest wolnym trenerem. Dziewiętnaste miejsce […]
27.10.2021