Reklama

Hej, Andre, czy już teraz skopiesz tyłek Usainowi Boltowi?

Rafal Bienkowski

Autor:Rafal Bienkowski

02 sierpnia 2017, 16:07 • 3 min czytania 5 komentarzy

Może i Amerykanie uwielbiają drzeć łacha z Kanadyjczyków, ciągle opowiadając o nich kawały, ale są też rzeczy, których mogą im zazdrościć. Jedną z nich jest świetna forma Andre De Grasse, którego nawet sam Usain Bolt nazywa swoim następcą. I chyba przyznacie, trudno o lepszą rekomendację. Finał 100 metrów będzie więc jednym z najgorętszych momentów podczas mistrzostw świata w Londynie. Bo pytania są dwa: w jakim stylu z bieżnią pożegna się wielki Jamajczyk i czy w spektakularny sposób przegoni go z niej 22-letni De Grasse.  

Hej, Andre, czy już teraz skopiesz tyłek Usainowi Boltowi?

Ich sprinterska potyczka zrobiła się jeszcze ciekawsza po tym, jak w czerwcu podczas mitingu Diamentowej Ligi w Sztokholmie Kanadyjczyk „zrobił setkę” w 9,69. Tego wyniku nie uznano wprawdzie za jego oficjalny rekord życiowy (ten wynosi 9,91), bo pomógł mu silny wiatr, ale i tak jedno jest pewne – ma chłopak gaz. Tym bardziej, że Bolt w swoim pożegnalnym sezonie owszem, wygrywa, ale już nie zachwyca tak jak kiedyś. Swój najlepszy wynik wykręcił w Monaco, gdzie skończyło się na 9,95. Nic więc dziwnego, że kibice zacierają rączki. Będzie walka.

Mam ogromną szansę zarówno na 100, jak i 200 m. Czuję, że mogę to zrobić – mówił De Grasse agencji Associated Press w kontekście startu w Londynie.

W przypadku 200 m zadanie będzie miał o tyle ułatwione, że Bolt już jakiś czas temu zapowiedział rezygnację z tego dystansu, chcąc skupić się na 100 m i sztafecie 4×100. To może być więc ten czas, bo do tej pory Kanadyjczyk musiał oglądać plecy gwiazdora, chociaż oczywiście też biegał kozacko. Byle ogórek nie zdobyłby przecież na igrzyskach w Rio de Janeiro srebra na 200 m i brązowych medali na 100 i 4×100. A przypomnijmy, że na poprzednich mistrzostwach świata w Pekinie młokos też był trzeci na 100 m oraz w sztafecie.

Marian Woronin, rekordzista Polski na 100 m: – Dla mnie jego wygrana w Londynie nie byłaby sensacją, chociaż osobiście nie wierzę, że mógłby przy okazji pobić rekordy świata Bolta (9,58 i 19,19 – red.). To trudne, szczególnie na zawodach mistrzowskich. Ale Jamajczyk starzeje się i zmiana warty musi nadejść. Może w końcu coś się zmieni, bo ciągłe wygrane jednego zawodnika to jednak pewna monotonia. Przecież na tym nawet bukmacherzy nie są w stanie zarobić – śmieje się.

Reklama

De Grasse wszedł do światowej czołówki z przytupem, chociaż nigdy nie ukrywał, że w przeszłości znacznie bardziej grzała go koszykówka niż lekkoatletyka. Był ponoć fanatykiem NBA, szczególnie lubił oglądać Allena Iversona i Vince’a Cartera. W biegach nigdy nie miał i nie ma żadnego idola. Może stąd ta pewność siebie w jego słowach, że w końcu może dać radę Boltowi. On nie widzi w nim nadczłowieka.

Z Boltem łączą go zresztą dość ciekawe relacje. Z jednej strony pojawiają się opinie, że pomiędzy obozami obu sprinterów panuje zimna wojna, z drugiej jednak na samych zawodach obaj nie unikają się. Mało tego, wzajemnie nawet się zaczepiają i stroją żarty. Tak jak chociażby podczas biegu półfinałowego na igrzyskach w Rio na 200 m, kiedy na finiszu… patrzyli sobie w oczka wymieniając się uśmiechami. Jamajczyk po wszystkim przyznał, że pogroził młodszemu koledze paluszkiem, bo po co biec na takiej spinie w półfinale?

Najnowsze

Ekstraklasa

Nie ma już Josue, ale są najlepsi piłkarze w Polsce. Mistrzostwo to obowiązek

Jakub Radomski
2
Nie ma już Josue, ale są najlepsi piłkarze w Polsce. Mistrzostwo to obowiązek
Ekstraklasa

Tułacz: Pod względem możliwości finansowych przegrywamy z klubami pierwszoligowymi

Bartosz Lodko
0
Tułacz: Pod względem możliwości finansowych przegrywamy z klubami pierwszoligowymi

Inne sporty

Komentarze

5 komentarzy

Loading...