Już drugi raz w tej edycji Ligi Mistrzów Arsenal zmierzy się z Atletico Madryt. W październiku Kanonierzy rozbili przed własną publicznością zespół Diego Simeone 4:0. Przed rokiem było podobnie – Arsenal w półfinale rywalizował z PSG, które w fazie ligowej ograł u siebie. Oba półfinałowe mecze jednak przegrał. Mikel Arteta na przedmeczowej konferencji mówił, że nie przypominał o tym zawodnikom, bo nie byłby to dla nich pozytywny sygnał.
Simeone: To niezwykłe być w półfinale
Po raz pierwszy w historii Arsenal drugi rok z rzędu gra w półfinale Pucharu Europy/Ligi Mistrzów. Atletico zaś w półfinale europejskiego pucharu znalazło się pierwszy raz od 2018 roku, gdy zresztą z Arsenalem rywalizowało o finał Ligi Europy. Z kolei rok wcześniej ostatni raz zagrało w półfinale Ligi Mistrzów. To czwarty półfinał tych rozgrywek za kadencji Diego Simeone, którego Atleti czternasty sezon z rzędu gra w Champions League. Argentyńczyk, który dzień przed wizytą Arsenalu na Metropolitano skończył 56 lat, mówił, że to niesamowite uczucie:
– To niezwykłe móc zagrać kolejny półfinał. Po dziewięciu latach, czwarty raz w ciągu czternastu. To wspaniałe. Niesamowite. Ta wiara, ten entuzjazm, ta zaraźliwa energia kibiców jest niesamowita. Mamy do czynienia z trudnym przeciwnikiem, który świetnie radzi sobie ze stałymi fragmentami gry. Podchodzimy do meczu z pełnymi nadziejami. Marzenia o wygraniu Ligi Mistrzów są dobre, ale rzeczywistością jest to, co dzieje się tu i teraz – powiedział w dniu swoich urodzin podczas konferencji prasowej.
56 years of passion ❤️🔥 pic.twitter.com/a4sKIeKdAP
— Atlético de Madrid (@atletienglish) April 28, 2026
„Nie ma presji, jest odpowiedzialność”
Już kilkanaście dni temu Atletico mogło zdobyć pierwsze od pięciu lat trofeum, jednak po rzutach karnych przegrało finał Pucharu Króla z Realem Sociedad. Była to jedna z siedmiu porażek Rojiblancos w ostatnich dziewięciu meczach. W ostatni weekend Atleti przerwało serię czterech ligowych i zarazem czterech porażek w ogóle. Simeone zostawia jednak w tyle te niepowodzenia. Nie zamierza zmieniać podejścia.
– Nie ma presji, jest odpowiedzialność. Ekscytacja związana z bliskością ogromnego celu, którego klub nigdy nie osiągnął. Musimy jak najlepiej przygotować się do meczu. Ostatecznie to piłkarze podejmują decyzje na podstawie swojego doświadczenia, osobowości i etyki pracy. Chcemy gry takiej, jaką sobie wyobrażamy, i doprowadzić ją do punktu, w którym będziemy mogli im zaszkodzić (…) Na wszystko trzeba zapracować i to osiągnąć. Trzeba ciężko pracować, dążyć do celu i mieć nadzieję, że szczęście będzie po twojej stronie.
– Przeszłość to przeszłość. Zagramy tak samo, jak w poprzednich meczach fazy pucharowej Ligi Mistrzów, czy Pucharu Króla. Graliśmy z intensywnością, z ofensywną inicjatywą. Tak właśnie podejdziemy do tego meczu. Żyjemy chwilą. Nie widzę niczego dziwnego ani wyjątkowego w tym półfinale. Gramy przeciwko świetnej drużynie. To półfinał i podchodzimy do niego z maksymalną motywacją.
Celebrating someone very special on a very special day 🥰 pic.twitter.com/UJKhi6HNRn
— Atlético de Madrid (@atletienglish) April 28, 2026
Arteta: Musimy grać lepiej
Nieudany okres za sobą ma również Arsenal. Kanonierzy w ostatni weekend przerwali serię czterech porażek na krajowym podwórku, która kosztowała ich utratę fotela lidera Premier League oraz szansy na podniesienie Pucharu Ligi i Pucharu Anglii. Do tego wymęczony awans do półfinału, a wygrany 1:0 dwumecz ze Sportingiem spokojnie jest jednym z najgorszych w historii Ligi Mistrzów. Mikel Arteta zdaje sobie sprawę z rozczarowującego stylu gry, ale jednocześnie uważa, że stosowane przez niego metody pomogły dotrzeć Arsenalowi w to miejsce:
– Musimy grać lepiej. Oczywiście, im więcej strzałów oddamy, tym lepsza będzie ich jakość. Mecz z Newcastle był świetnym przykładem tego, co może się wydarzyć. Chcemy się poprawić w każdym aspekcie gry, ale jednocześnie być tu, gdzie jesteśmy dziś wieczorem. Trzeba być wyjątkowym, by być jednym z czterech najlepszych zespołów w Europie. Można sobie wyobrazić, jak trudne to jest.
EBERECHI EZE! ALEŻ PRZYMIERZYŁ! 😍
Arsenal szybko wychodzi na prowadzenie w meczu z Newcastle! 🔥
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/RHadg8O8bn
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 25, 2026
– Przygotowaliśmy się tak, aby wygrać, nie ma co do tego wątpliwości. Musimy być sobą i konsekwentnie grać z przeciwnikami tak, jak zawsze. A potem zobaczymy, co przyniesie mecz, jaki poziom, jaką jakość możemy pokazać. Musimy wiedzieć, co się dzieje w danej chwili, jak do nich dochodzi oraz co je napędza. Zidentyfikowaliśmy zagrożenia z ich strony. Musimy być w stanie szybko je przetestować i do nich nie dopuścić. A przede wszystkim musimy upewnić się, że będziemy z nimi walczyć twarzą w twarz. Miejmy nadzieję, że tak będzie.
„Mamy szansę stworzyć historię”
Arsenal w finale Ligi Mistrzów znalazł się tylko raz – w 2006 roku, dwa lata po swoim ostatnim jak dotąd mistrzostwie Anglii. Po raz pierwszy od 2002 roku Kanonierzy mogą skończyć sezon z dubletem, ale pierwszy raz w połączeniu z europejskim pucharem. Arteta mówi, że wszyscy w klubie czują energię, iż mają ogromną szansę na napisanie dużej historii:
– To ogromny zaszczyt znów być w tym miejscu, drugi raz z rzędu reprezentować nasz klub na tym etapie Ligi Mistrzów. Mamy szansę, wykorzystamy ją obiema rękami. Zobaczycie drużynę, która chce dominować, chce wygrać i chce już jutro zacząć rozstrzygać dwumecz. Spodziewam się naprawdę trudnego meczu. To drużyna z ogromnym doświadczeniem w tych rozgrywkach, która ma pełne prawo tu być, ponieważ to, co zrobiła, jest niezwykłe. Zdajemy sobie sprawę z trudności tego meczu, ale myślę, że pokazaliśmy, na co nas stać.
– Wszyscy w zespole i klubie czujemy taką energię, że mamy szansę stworzyć historię. To jest status, którego pragniemy i zasłużyliśmy na niego dzięki niesamowitej pracy, pasji i jakości w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy. Teraz nadszedł czas, aby dać temu wyraz i pokazać, jak dobrzy jesteśmy, jak bardzo tego pragniemy i sprawić, by się to udało. To jasne, że szansa jest przed nami i musimy ją wykorzystać. Byliśmy bardzo konsekwentni i musimy zagrać z tą pewnością siebie, z tą chęcią i wolą, żeby przyjechać tutaj i wygrać.
Rise to the occasion. pic.twitter.com/RLrezf9aBl
— Arsenal (@Arsenal) April 28, 2026
Historia zatoczy koło?
Podobnie, jak przed rokiem, Arsenal w półfinale mierzy się z drużyną, z którą rywalizował już w fazie ligowej. Jesienią ograł u siebie PSG, ale już oba półfinałowe mecze przegrał. W tym sezonie Kanonierzy również rozbili na Emirates Atletico. Arteta woli uniknąć powtórki z rozrywki, dlatego wystrzegał się od przypominania swoim piłkarzom tej historii:
– Nie przypominałem o tym zawodnikom, bo to nie jest zbyt pozytywny sygnał. Mogę przekazać drużynie wiele pozytywnych wiadomości. Oczywiście, wyciągnęliśmy wnioski z tamtego meczu, ale nadchodzący mecz będzie zupełnie inny, zwłaszcza, że gramy go tutaj. Wiemy, co zrobili i do czego są zdolni, a ponieważ mamy już pewne doświadczenie w tego typu meczach, wiemy dokładnie, co musimy zrobić.
Mecz Arsenalu z Atletico oglądaliśmy już w tej edycji Ligi Mistrzów UEFA! 🔥 Wówczas Kanonierzy rozbili Atleti aż 4:0! 🔝 Jak będzie dziś? 🧐
📺 Oglądaj: https://t.co/XS8msOYQlF pic.twitter.com/I6OyoMunXw
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) April 29, 2026
Rewanżowe starcie Arsenalu z Atletico odbędzie się we wtorek 5 maja. W międzyczasie Kanonierzy podejmą bijące się o europejskie puchary Fulham, a Atletico o podobnej porze zmierzy się na Mestalla z walczącą o utrzymanie w La Liga Valencią.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Będzie rekord goli w dwumeczu Ligi Mistrzów? Brakuje niewiele
- Kompanego nie zaskoczył przebieg meczu. „Czułem, że to może mieć miejsce”
- Po prostu futbol. W półfinale PSG – Bayern działo się wszystko
fot. Newspix