Festiwal boiskowych dowcipów przy Cichej

redakcja

Autor:redakcja

10 lutego 2017, 20:40 • 3 min czytania

Reklama
Festiwal boiskowych dowcipów przy Cichej

Jeśli oczekiwaliście po powrocie Ekstraklasy fantastycznych bramek, hollywoodzkich zwrotów akcji, dryblingów w stylu Maradony, przewrotek a’la Tsubasa, taktycznej finezji godnej pojedynku Helenio Herrery z Pepem Guardiolą, to możecie czuć się ciut rozczarowani surowością meczu Ruch – Cracovia. Ale jeśli potraficie docenić komediowość Ekstraklasy, widzicie trudne piękno wrzutki do nikogo, szanujecie absurdalność rzutu wolnego na chorągiewkę i płynności gry godnej płynności mowy bywalca spod monopolowego, to macie za sobą doskonałą ucztę.

Reklama

Lach i Żurawski za mikrofonem, areną – jak to się ładnie mówi – dość nietelewizyjny stadion przy ul. Cichej. Do tego zimno, ciemno, czternasta i szesnasta drużyna ligi na boisku. Umówmy się: traktowanie tego meczu śmiertelnie poważne byłoby skrajnie niepoważne. To się zwyczajnie nie miało prawa udać.

Kolekcja kuriozalnych zagrań była natomiast wyjątkowo okazała, zaskoczyła nawet nos. Czasem przez cały sezon w innej lidze nie przydarza się tylko slapstickowych żartów. Mieliśmy:

– Po dziesięciu sekundach Hrdlickę tworzącego Cracovii stuprocentową sytuację;

– Diego przyjmującego na jaja bardzo mocne wybicie piłki;

Reklama

– Wrzutkę Budzińskiego na wysokości czterdziestu centrymetrów, którą mimo to ktoś próbuje uderzać głową;

– Hrdlickę wychodzącego na Neuera, ale zapominającego, że wypadałoby jeszcze wybić piłkę;

– Pazio i Lipskiego zakładających na siebie pułapkę ofsajdową;

– Doskonały stały fragment Kowalczyka, który wrzucił spod połowy na zrywającą się obrońcom chorągiewkę;

Reklama

– Visnakovsa próbującego przewrotki z siedemnastego metra, przy której mało się nie połamał;

– Absolutny hit: Diego próbującego wrzucić piłkę, ale zamiast tego trafiającego w kolano rywala;

– Ostatnia minuta, Ruch próbuje grać „na aferę”, ale Helik nawet nie potrafi posłać długiego podania, zamiast tego wychodzi mu pionowa świeca.

 A przecież mówimy o wyłącznie „best of the best”, wybranych sytuacjach, które mają papiery na zostanie kultowymi. Poza tym sztandarowy przykład „meczu walki”, by nie powiedzieć, że po prostu kopaniny, w której karty rozdawał przypadek. Ile mieliśmy sytuacji, które rzeczywiście wynikały z jakości, a nie z tego, że komuś powinęła się noga? Niezła bomba Lipskiego w pierwszej połowie. Sprytna próba Stebleckiego. A poza tym już chyba tylko akcja bramkowa zmienników Cracovii, gdzie Mihalik wypuszczony przez Budzińskiego dobrze znalazł Piątka, a ten trafił do siatki. Tyle. Poza tym festiwal boiskowych dowcipów sytuacyjnych.

Reklama

Ruch na ten moment wygląda po prostu dramatycznie i umocnił się na pozycji faworyta do spadku. Chaotyczna obrona, jeszcze bardziej chaotyczny atak, cały czas Surma zawstydzający młodych. O Cracovii należy powiedzieć zespołowo tyle, że zwycięzców się nie sądzi – trzy punkty są? Są. Grając fatalnie, więc to jednak sztuka.

Wybaczcie, ale ośmieszalibyśmy się bardziej niż piłkarze, gdybyśmy szukali w grze którejkolwiek z drużyn szczególnie wyraźnych pozytywów. Odstawili cyrk, można było się pośmiać – i fajnie, w końcu chodzi o rozrywkę. Natomiast nazywać to coś meczem piłkarskim, to obrazić nawet reprezentantów rozgrywek gminnej ligi szóstek.

raku

Fot. 400mm.pl

Reklama

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Śląsk wydarł Rakowowi trzy punkty. Dawid Kroczek skomentował porażkę

Braian Wilma
0
Śląsk wydarł Rakowowi trzy punkty. Dawid Kroczek skomentował porażkę
Polecane

Piłkarz na wylocie z Manchesteru City. Był wart 120 milionów

Kacper Korpak
1
Piłkarz na wylocie z Manchesteru City. Był wart 120 milionów

Weszło

Reklama