Jak Sociedad bawiło się z Barcą i zostało skrzywdzone

Piotr Tomasik

27 listopada 2016, 23:19 • 2 min czytania

Reklama
Jak Sociedad bawiło się z Barcą i zostało skrzywdzone

Oj, listopad nie jest miesiącem, który należy do Barcelony. Była porażka w Manchesterze z City, była słaba połówka w Sewilli, stracone punkty u siebie z Malagą i dziś szczęśliwy remis z Realem Sociedad. Jasne, miała miejsce po drodze wygrana z Celtikiem w Lidze Mistrzów, ale podopieczni Luis Enrique skomplikowali swoją sytuację w La Liga – do Realu tracą sześć punktów. Za tydzień El Clasico.

Reklama

Piłkarze Sociedad mają prawo być dziś wkurwieni. Eusebio Sacristan, trener zespołu, też ma prawo być wkurwiony i wskazana jest nie tyle szklaneczka, co szklanka whisky…

76. minuta gry, wynik 1:1. Bardzo aktywny Vela uderza, piłka odbija się w okolicy linii bramkowej, wychodzi w pole, dobija ją Juanmi, ale sędzia gola nie zalicza: pozycja spalona. Rzecz jednak w tym, że chorągiewka została podniesiona niesłusznie. A i chwilę wcześniej futbolówka być może znalazła się za linią, tak twierdzi Marca.

Tak czy owak, przynajmniej jeden wielki błąd w sytuacji bramkowej został popełniony, na niekorzyść Realu (w sumie tego z San Sebastian, i tego z Madrytu)…

Reklama

Ta pomyłka wcale nie podłamała gospodarzy. Oni dalej starali się robić swoje, do samego końca próbowali po raz drugi wbić piłkę do siatki. Znów pokazał się Vela – zamiast słupka, obił poprzeczkę. Dwie niezłe sytuacje miał też wprowadzony 5 minut przed końcem Granero: raz uderzył w ter Stegena, raz spudłował.

To, co działo się przez ostatni kwadrans, nie odbiega zbytnio od wcześniejszych wydarzeń. Barcelona wyszła w San Sebastian niczym ligowy szaraczek na terenie groźnego rywala: jakby przestraszona, nieco schowana, niepewna swoich umiejętności. Strzały do przerwy? Dwa. Strzały celne? Zero. Posiadanie piłki? Poniżej 50 procent. Messi schodził do szatni wyraźnie wkurzony, niektórzy z kolegów prowadzili burzliwe dyskusje. Wcale byśmy się nie zdziwili, gdyby w jednym z dialogów padły słowa „To niebywałe, że jeszcze nie przegrywamy”.

Podopieczni Luisa Enrique przeprowadzili ze dwie naprawdę sensowne akcje, po jednej z nich padł gol – Neymar urwał się na skrzydle, a Messi skorzystał z jego podania. Ale to i tak już była odpowiedź na to, co zrobili gospodarze: chwilę wcześniej trafił do siatki Willian Jose.

Reklama

Oto przed Państwem obraz Barcelony na sześć dni przed meczem z Realem. Barcelony zagubionej, momentami wręcz bezradnej… Remis z Malagą tydzień temu tłumaczono brakiem Luisa Suareza i Messiego, dziś – ponieważ grało ofensywne trio – o rozsądne alibi jest trudniej.

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
Ekstraklasa

Duży transfer Rakowa stał się faktem. Węgierski talent wzmacnia Medaliki

Kacper Korpak
22
Duży transfer Rakowa stał się faktem. Węgierski talent wzmacnia Medaliki