post Avatar

Opublikowane 15.09.2016 15:00 przez

redakcja

Mozaika. Może nieszczególnie wielobarwna, w końcu dominowały kolory czarny i żółty, ale jednak: tak zróżnicowana, jak chyba żaden sektor gości w Polsce. Ramię w ramię skaczą goście, którzy dopiero przed chwilą zdjęli kominiarki, kilkudziesięcioletnie legendy trybun z wyjazdowym stażem jeszcze w końcówce lat siedemdziesiątych, kobiety, ultrasi w polskim stylu, kompletnie przypadkowi ludzie w koszulach i marynarkach. To chyba największa różnica między tym, co można obejrzeć na sektorze gości podczas ligowego meczu, a przy tej odświętnej, pierwszej po dwudziestu latach próbie polskiego klubu w Lidze Mistrzów.

WSZYSTKIE MULTIMEDIA WYKONANO SMARTFONEM SAMSUNG GALAXY S7 (więcej o GalaxyS7)

Kilkanaście autokarów na autostradzie, do tego trochę samochodów, ekipa weteranów podróżująca pociągiem, emigranci, którzy docierali na wszystkie możliwe sposoby. Ogółem jakieś 1500 osób, z kilkunastu grup kibicowskich. To kolejna różnica, widoczna choćby w sposobie odpalania rac – nie do końca zsynchronizowanym, bardziej spontanicznym.

Desperados, The Unity, Riot, jeszcze kilka innych, mniejszych – tłumaczy nam Thomas, jeden z fanatyków BVB. Spotykamy się dzień wcześniej, w Warszawie, gdzie przyjechał wraz z kilkoma starszymi kibicami, w tym żywą legendą trybun Signal Iduna Park czy wcześniejszego Westfalenstadionu.

Gdy rozpoczynał przygodę na swoim wyjazdowym szlaku, Borussia Dortmund dopiero wracała na europejską mapę futbolu. Po banicji w 2. Bundeslidze w połowie lat siedemdziesiątych, wreszcie dochodziła do miejsca, które dziś wydaje się oczywiste – do gry w europejskich pucharach. Pierwszy międzynarodowy wyjazd? Sezon 1982/83, chybotliwy pociąg w kierunku Wysp Brytyjskich, potem jeszcze bardziej chybotliwy rejs przez kanał La Manche. Tasse od ponad trzech dekad podąża za swoim klubem, nie inaczej było wczoraj.

Przestałem już liczyć te wszystkie podróże. Na pewno samych zagranicznych wojaży uzbierałoby się pewnie koło setki, szczególnie, że w ostatnich latach mamy okazję naprawdę sporo jeździć – uśmiecha się siwy dżentelmen w okularach, z którym spotkaliśmy się w warszawskim Bulldogu. Na szlaku poza krajem zadebiutował podczas meczu z Glasgow Rangers w Szkocji, w 1982 roku. W składzie między innymi młodziutki, dwudziestoletni Michael Zorc, który miał pozostać w klubie równie długo jak Tasse. – Pamiętam to doskonale. Trzęsienie przez całą drogą. Najpierw pociągiem, moim ulubionym środkiem transportu, gdzie naprawdę zastanawialiśmy się, kiedy wypadniemy z torów. Potem na promie, którym przepływaliśmy do Zjednoczonego Królestwa. Nawet droga do Londynu była ciężka, wlekliśmy się jakimś podmiejskim kursem, niewiele lepszym niż ten na kontynencie. Dopiero pociąg z Londynu do Glasgow był w miarę komfortowy, choć pogoda była typowo brytyjska przez cały pobyt. Całe szczęście, że przynajmniej już nie trzęsło, bo po degustacjach, choćby na promie, dalsze kołysanie mogłoby się źle skończyć dla naszych żołądków. Na łajbie naprawdę przypinaliśmy się pasami i oburącz trzymaliśmy kufle, by piwa się nie rozlewały – wspomina Tasse.

W Glasgow zresztą nawiązaliśmy sporo fajnych znajomości, co ciekawe – ponad tym ich klasycznym podziałem, bo ja jestem katolikiem, a zaprzyjaźniliśmy się z protestantami. Trwało to kilka lat, do czasu, gdy pojechaliśmy na kolejny europejski wyjazd, znów do Szkocji, ale tym razem na Celtic i to tam poznałem ludzi, z którymi utrzymuję kontakt do dziś. Wtedy zresztą, słuchając ich opowieści o starciach między protestanckimi lojalistami a tą drugą stroną, doszliśmy wspólnie do wniosku, że to bardzo, bardzo odległe od piłki nożnej. Historie o terrorystach po obu stronach barykady były wstrząsające – opowiada Tasse. – Zaczęło się więc od dwóch szkockich wyjazdów, teraz trochę ich przybyło.

20160914_214851

Sto zagranicznych wyjazdów. W dobie zakazów, czasem trwających po kilka miesięcy, stadionów zamykanych przez wojewodów czy remontów sektorów gości, u nas niezłym wynikiem jest sto wyjazdów w kraju. – Ale my też mieliśmy jeden problem z policją, czy ogólnie z organizatorem meczu – wtrąca się Thomas, inny fanatyk BVB, który jest obecny przy naszej rozmowie. – Rotterdam, pamiętasz Tasse?

Tak, to był jedyny przypadek, gdy nie mogliśmy jechać na mecz, bo holenderskie władze sobie tego nie życzyły. Prosty komunikat – ani jednego kibica z Niemiec na trybunach pod groźbą surowych kar. Zazwyczaj w przypadku meczu, w którym nie może brać udziału grupa gości, jadąc incognito możesz się obawiać kibiców gospodarzy. Tutaj musiałeś się wystrzegać policji, która mogła cię zatrzymać za obecność na stadionie. Było kilku gości, którzy mimo to zdecydowali się na wycieczkę na stadion, kupując bilety od tamtejszych fanatyków. Z tym zresztą wiąże się ciekawsza historia, o tym jak w podobny sposób rozgrywało się to u nas na stadionie.

Żółta Ściana. Gelbe Wand. Sektor słynny w całej Europie, jeśli nie na całym świecie. Fanatyczne dwadzieścia pięć tysięcy głów, które od pierwszej do ostatniej minuty podskakują w rytm dortmundzkich pieśni. Dwa elementy, które wyróżniają ścianę na tle konkurencji – jedna wielka trybuna, bez balkonów, bez pięter, bez podziałów, w dodatku w całości stojąca. No i drugi – głośna, fanatyczna, melodyjna, wyprzedająca rokrocznie bilety na wszystkie mecze. Ale nie zawsze tak było.

Dwumecz z Galatasaray. Mecz, który odmienił naszą trybunę. Dziś to absolutnie nie do pomyślenia, ale w tamtym okresie, na koniec lat dziewięćdziesiątych, byliśmy zdecydowanie gorzej zorganizowani. Tureccy kibice byli zaś wyjątkowo zdeterminowani, by obejrzeć ten mecz – słyszę od fanów Borussii. – Bardzo dużo naszych fanatyków uznało, że mecz z Galatasaray to żadne wielkie wydarzenie i odsprzedali swoje miejsca Turkom. To był tragiczny widok. Borussia grała u siebie, a na trybunach większość stanowili kibice gości, nawet na tej słynnej trybunie za bramką, nawet w naszej świątyni – wspomina Tasse. Thomas zaś dopowiada: to właśnie wtedy rozpoczęły się zmiany. Ruch kibicowski zaczął się organizować, powstał zalążek tego, co dziś jest murem złożonym z 25 tysięcy osób, zawsze obecnych za plecami swoich ulubieńców na murawie. – W Stambule byliśmy zresztą ledwie kilka tygodni przed Leeds, przed tym ich feralnym meczem. Dwie osoby zginęły podczas zamieszek. Sektor gości na którym siedzieliśmy z krzesełkami, po wizycie Leeds miał już tylko puste mocowania od krzesełek…

Drugim wydarzeniem, które zmieniło trybuny w Dortmundzie była utrata flag. – Pamiętam, że dostałem wtedy wiadomość od mojego kumpla – Thomas, wszystkie nasze flagi zostały skradzione. Nawet twoja – wspomina kibic BVB. – To była flaga, którą naprawdę kochałem, jedna z pierwszych, trzymałem ją w domu. Od razu odpowiedziałem – nie no, to niemożliwe, nie wierzę, by ktoś ją ukradł. Było po meczu, byłem już wstawiony, ale podjąłem męską decyzję: dzwonię do mamy! – śmieje się Thomas. – Oczywiście była wściekła, ale dwa razy sprawdzała, czy na pewno flaga jest na swoim miejscu. Zażądałem nawet wysłania mi fotografii, żeby się dodatkowo upewnić. Tak, mimo utraty wielu z nich – moja została.

20160914_221149

Wtedy w Dortmundzie narodzili się również nieco bardziej „radykalni” kibice, którzy za punkt honoru postawili sobie odegranie się na Schalke Gelsenkirchen oraz zadbanie, by już nigdy nie tracić swoich najważniejszych flag. Mogliśmy obejrzeć część z nich przy łączeniu sektora gości z trybuną zachodnią. – Starcie? Gaz? Nie byliśmy jakoś szczególnie zaskoczeni, spodziewaliśmy się tego. Ale zanim do czegokolwiek doszło, na stadionie pojawiło się tyle policji, że obie grupy się cofnęły – usłyszeliśmy po dotarciu na sektor. Zresztą, już na nim, odsiewając naturalnie, że w rytmicznych podskokach uczestniczyli 60-letni dostojni panowie, panował całkiem polski klimat. Race, kilka stroboskopów, gdzieniegdzie kominiarki, mnóstwo tatuaży, flag, naklejek.

***

Tasse? Cały i zdrowy, na szczęście.

A ja w ogóle miałem szczęście do bywania w miejscach, w których coś się działo. Na przykład Mostar odwiedziłem, gdy już czuć było napiętą atmosferę przed nadchodzącą wojną. Po wygranym dwumeczu z Celtikiem, zagraliśmy w obecnej Bośni, wówczas jeszcze Jugosławii z Velezem. Ten słynny most, łączący muzułmańską i katolicką część miasta… Było naprawdę dziwnie oglądać to miejsce w kanałach informacyjnych, gdy w kamiennym moście pojawiły się dziury po kulach – ciągnie swoją opowieść dortmundzki kibic. – Ten wyjazd zapamiętam jednak z uwagi na fantastyczna postać taksówkarza. Poprosiliśmy go z kumplami, żeby zawiózł nas gdzieś, gdzie można zjeść i się napić. Wywiózł nas… 40 kilometrów dalej. Powiedział tylko: dobra, wracam za trzy godziny. I wrócił! To była knajpa jakiegoś kumpla tego kierowcy, nigdy się tak nie najedliśmy, wszystko oczywiście w tak niskich cenach, że moglibyśmy tam zostać z tydzień. To miłe wspomnienie, nieco mniej przyjemne są ze stadionu i hotelu. Na stadionie zostaliśmy obrzuceni kamieniami – rodzaj pozdrowień z Mostaru – a pod hotelem czekali na nas chuligani Velezu.

Wtedy jednak po prostu to zignorowaliśmy, gorzej było po meczu. Musieliśmy uciekać, schowaliśmy się w hotelu… piłkarzy. Było tam mnóstwo policji i oczywiście cała nasza ekipa. Jeden z pracowników Borussii podszedł do nas i wręczył każdemu z nas butelkę wina. Wtedy stwierdziliśmy, że w sumie możemy tam posiedzieć dłużej – śmieje się Tasse. – Dzięki temu mogliśmy być świadkami świetnej scenki, jak nasi piłkarze stali ze zwykłymi ludźmi w kolejce do telefonu, w tamtych czasach bez komórek do automatu w hotelu ustawiały się tłumy. Daniel Simmes, jeden z zawodników, gdy w końcu dopchnął się do telefonu, powiedział łącznie trzy zdania: witaj, mamo; czuję się w porządku; do zobaczenia mamo. Nie nasłuchałem się za dużo przemyśleń idola. Ale plus był taki, że usłyszeliśmy też, że wszystko jest dopisywane do rachunku pokoju numer 17, w którym mieszkali działacze. Więc też się ze swoim dopisaliśmy.

20160914_212345

A wyjazd do Polski? W końcu Borussia grała z Widzewem w Łodzi.

Tego akurat za dobrze nie pamiętam, podróż pociągiem była na tyle długa, że po prostu padłem. Najpierw pomyliliśmy dworce, na których mieliśmy wysiąść, potem siedzieliśmy w jakichś pubach, wreszcie ukradziono nam plecak. To znaczy… Właściwie pożyczono, bo po chwili ktoś przyniósł nam dokładnie taki sam, jak ten który zaginął. Problem polegał jednak na tym, że my mieliśmy w naszym prowiant i ciuchy, a w tym przyniesionym były szkolne książki, piórnik i zeszyty. No ale plecak jest plecak! – wspomina Tasse. – Dalszej części jednak wolę nawet nie wspominać. Zatrzymywanie taksówki, którą jechaliśmy, żeby zwymiotować, spanie w ubraniu gdzieś na dworcach… Nie, to była przesada. Drugi taki był chyba tylko w Porto na meczu z Boavistą, gdzie udaliśmy się przez Francję. Francja, Porto… To musi kojarzyć się z winem. Mieliśmy takie baniaki, że ledwo się z nimi zmieściliśmy w przedziale. Na tym wyjeździe zresztą rozstałem się z moją ówczesną kobietą – staliśmy na moście, jak w jakimś filmie romantycznym, ona płakała, a kilka metrów dalej mój kumpel pił wino z tej ogromnej flaszki.

***

Na koniec zostaje coś, czego my już prawdopodobnie nigdy nie uświadczymy. Mecze finałowe Ligi Mistrzów.

Ten wcześniejszy w Monachium, z Juventusem, był kapitalny. Szczególnie dobrze wspominamy dyskoteki dzień przed meczem, napchane ludźmi i pięknymi kobietami, które w pewnym momencie tańczyły w toplessie razem z policjantami zabezpieczającymi całe wydarzenie. Do tego gol naszego chłopaka, Rickena, zwycięstwo… Tak, jeden z najlepszych meczów. Choć piłkarsko największe wrażenie zrobił mecz wcześniej, gdy Jurgen Kohler kompletnie wyłączył Erika Cantonę w starciu z Manchesterem United. Piękne czasy – wspominają fani, z którymi rozmawialiśmy w Warszawie.

Wbrew pozorom, na tym kolejnym nie było już tak kolorowo – przekonuje Thomas, który był obecny na meczu z Bayernem na Wembley. – Wiązaliśmy naprawdę duże nadzieje z tym meczem, nawet nie chodzi tylko o murawę. Byliśmy tam już wcześniej z naszymi przyjaciółmi z Leeds, atmosfera była genialna, naprawdę świetnie się bawiliśmy. No i przyszedł moment meczu. Okazało się, że fanów z Dortmundu, w naszych barwach, jest niby pół stadionu, ale 90% nigdy w życiu nie widziałem nie tylko na żadnym wyjeździe, ale nawet na meczu u siebie – twierdzi Thomas.

To był jeden z najgorszych meczów, na jakich byłem. Rozsiani po całym stadionie, bez organizacji, bez głośnych śpiewów, bez klimatu, jaki powinien mieć tego typu mecz. Stawka – okej. Ale wolę klimat na meczach u nas, czy wyjazdach takich jak ten do Warszawy. Legia zresztą zrobiła bardzo dobrze sprzedając bilety na Ligę Mistrzów ludziom, którzy mają karnety, albo chociaż byli na kilku meczach w tym roku – twierdzi nasz rozmówca.

20160914_235249

A jedyne minusy tego warszawskiego wyjazdu? 41 euro za bilet i wyjście o 23.55, kawał czasu po końcowym gwizdku. No i może jeszcze 15-godzinny powrót autokarami. – Ale czasem podróż bywa fajniejsza, niż to, co dzieje się na sektorze – słyszymy na pożegnanie, razem z dźwiękiem odkapslowywanych butelek i ostatnimi przyśpiewkami żegnającymi stolicę.

Mozaika ruszyła. Jakkolwiek oceniać zachowanie z końca pierwszej połowy, jakkolwiek oceniać wzajemne napinki zza pleksi – było miło ich poznać.

JO
WSZYSTKIE MULITMEDIA WYKONANO SMARTFONEM SAMSUNG GALAXY S7 (więcej o GalaxyS7)

Opublikowane 15.09.2016 15:00 przez

redakcja

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Weszło
04.03.2021

Polish Kit League. Jak z koszulki zrobić małe dzieło sztuki

A gdyby tak zebrać w jednym miejscu najzdolniejszych polskich grafików zajaranych piłką nożną i poprosić ich o… rywalizację na najlepszy projekt koszulki meczowej? Polish Kit League, czyli jedyna polska liga projektowania piłkarskich t-shirtów, powoli wychodzi z czeluści Twittera i coraz mocniej przedostaje się do świadomości polskiego środowiska piłkarskiego. „Mecze” grafików, którzy ścierają się w przyjacielskiej […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Pawelec wypada z gry na miesiąc

Mariusz Pawelec, obrońca Śląska Wrocław, wypadł z gry na miesiąc po kontuzji doznanej w minionej ligowej kolejce. Była 21. minuta spotkania Śląska Wrocław z Pogonią Szczecin. Portowcy prowadzili 1:0 i przeważali. W pewnym momencie wyszli z kontrą czterech na dwóch i choć musiało skończyć się to bramką, to – klasycznie dla polskiej Ekstraklasy – gospodarzom […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Damian Kądzior z asystą w lidze tureckiej

Damian Kądzior zaliczył asystę w zremisowanym przez Alanyaspor 1:1 spotkaniu z Goztepe.  Polski skrzydłowy popisał się decydującym podaniem przy golu Georgiosa Tzavellasa strzelonym w 54. minucie na wagę remisu. To jego pierwsza asysta w tureckiej Super Lidze. Na zdobycz statystyczną czekał dziewięć spotkań. Wcześniej jednak tylko raz, w starciu z Kayserisporem, dostał szansę wyjścia na […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Liga Mistrzów nadal w Polsacie, Liga Europy na nowej platformie

Tomasz Włodarczyk z serwisu meczyki.pl poinformował, kto będzie transmitował europejskie puchary w ciągu trzech najbliższych lat. Prawa nabyli… Liga Mistrzów – Polsat Liga Europy – firma NENT „NENT” to szwedzka firma, która posiada platformę Viaplay, czyli coś w rodzaju „Playera” czy „Netflixa”. Wcześniej nabyła ona prawa do pokazywania Bundesligi – zaczną one obowiązywać wraz z […]
04.03.2021
Blogi i felietony
04.03.2021

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Jeśli zastanawiacie się, co właśnie robi Lucas Lima Linhares „Luquinhas”, to tylko pozornie jest to pytanie trudne. Otóż zachodzi zauważalne prawdopodobieństwo, że Lucas Lima Linhares „Luquinhas” albo aktualnie drybluje, albo jest faulowany. Zarówno jedno, jak i drugie przydarza mu się tak często, że pokusiłbym się o strzał w jedną z tych dwóch czynności. Należy zacząć […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Sousa zainteresowany Kozłowskim. Sensacyjne powołanie?

Według doniesień Piotra Koźmińskiego z „WP Sportowych Faktów”, na celowniku Paulo Sousy znalazł się Kacper Kozłowski. Selekcjoner ma obejrzeć w niedzielę 17-latka z trybun. Po meczu Pogoni z Lechem podejmie decyzję, czy zaprosi młodzieżowca na zgrupowanie. Byłoby to sensacyjne powołanie – mowa przecież o piłkarzu z rocznika 2003, który ma na swoim koncie tylko 15 […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

„Nie ma tematu zwolnienia Bartoszka”

Maciej Bartoszek odniósł się na konferencji prasowej do pogłosek o tym, jakoby miałby stracić pracę. – Trener musi się liczyć z tym, że będzie zwolniony. To wpisane w naszą pracę. Mogę powiedzieć tylko tyle – spotkałem się z przewodniczącym rady nadzorczej, prezesem klubu i dyrektorem sportowym. Nie ma tematu zwolnienia trenera Bartoszka. Przypomnijmy – tę informację […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Odnowiony uraz Pique. Wypada na trzy tygodnie

Wczorajsze zwycięstwo Barcelony nad Sevillą w Pucharze Króla zostało okupione kontuzją Gerarda Pique. Hiszpan wypadnie z powodu urazu kolana na jakiś czas. Wstępna diagnoza mówi o trzech tygodniach pauzy. Obrońca Barcelony może mówić o ogromnym pechu. Przecież dopiero co wrócił do grania kontuzji, która ciągnęła się za nim od listopada. Został wczoraj bohaterem, doprowadzając w […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Rafał Leszczyński podpisał kontrakt z Chrobrym

Rafał Leszczyński rozwiązał wczoraj kontrakt z Podbeskidziem Bielsko-Biała, a dziś związał się z Chrobrym Głogów. Jego umowa będzie obowiązywać do końca sezonu. W bramce Chrobrego pojawił się wakat po kontuzjach Kacpra Bieszczada i Adama Makuchowskiego. Leszczyński ma więc załatać tę dziurę. To doświadczony fachowiec na poziomie pierwszej ligi, gdzie rozegrał prawie 200 spotkań. Najbardziej znany […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Polski skaut Wolfsburga miał zawał w drodze na mecz z Lipskiem

Wolfsburg walczył wczoraj w Lipsku o awans do 1/2 Pucharu Niemiec. Równolegle w szpitalu nieopodal walkę o życie toczył polski skaut Wolfsburga, Rudolf Wojtowicz. Skaut jechał do Lipska na obserwację drużyny Nagelsmanna. Podczas jazdy doznał zawału. Jak informuje „Bild”, karetka reanimowała go przez pół godziny, a później został wprowadzony w śpiączkę kliniczną. Stan jego życia jest zagrożony. […]
04.03.2021
Weszło
04.03.2021

Chelsea i Wisła Płock – to może być wieczór gości

Czy Stal Mielec – Wisła Płock to mecz godny środy i „ligomistrzowej” godziny – 20.30? Jak najbardziej, jeszcze jak. Dlatego to na rodzynek z polskiej Ekstraklasy stawiamy obok spotkania Liverpoolu z Chelsea w ramach naszego przeglądu typów. Mamy dla was kilka propozycji na wieczór – dla ryzykantów oraz dla tych, którzy wolą „pewniaczki”. Czyli każdy […]
04.03.2021
Weszło
04.03.2021

Defensywa Legii nie działa. Winny system czy indywidualne błędy?

Legia Warszawa ma problem. I nie jest to, o dziwo, problem z ofensywą, a tego się właśnie najmocniej obawiano, gdy Czesław Michniewicz lądował przy Łazienkowskiej. Największą bolączką mistrzów Polski jest tymczasem obecnie gra obronna. Pytanie brzmi – czy to kwestia kiepskiej organizacji całego zespołu, czy raczej absurdalnych wpadek poszczególnych piłkarzy? W ostatnich dziesięciu meczach – […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Imaz nie zagra z Zagłębiem

Koronawirus „zagościł” w szatni Jagiellonii. Już w zeszłej kolejce pauzowali między innymi Jesus Imaz i Jakov Puljić, brakowało na ławce także szkoleniowca Bogdana Zająca. Rafał Grzyb poinformował na konferencji prasowej, że Hiszpan na pewno nie wystąpi także z Zagłębiem. Grzyb mówił: – Piłkarze, którzy przechodzili ostatnio chorobę, wracają już do zespołu. Wyjątkiem jest Jesus Imaz, […]
04.03.2021
Weszło
04.03.2021

Kazimierz Górski? Był dobrym trenerem i miał szczęście. „Hadaj… nic nie gadaj”

Zapraszamy na kolejny odcinek z serii „HADAJ… NIC NIE GADAJ!”. Dzisiaj w programie m.in. o trenerze Kazimierzu Górskim, bramkarzu Jagi Xavierze Dziekońskim i Kacprze Kostorzu. Jedziemy. 
04.03.2021
Weszło
04.03.2021

Albo kreują i nie strzelają, albo nie kreują wcale. Ofensywa, największy problem Stali

30 strzałów i zero bramek. Tak, jeśli ktoś oglądał mecz Stali Mielec z Lechią Gdańsk, może stwierdzić, że skuteczność ekipy Leszka Ojrzyńskiego była powodem do niepokoju. Zwłaszcza że nie był to pojedynczy wyskok, odstępstwo od normy. Ekipa z Podkarpacia jest na ostatnim miejscu w lidze nie tylko dlatego, że ma jedno spotkanie mniej na koncie. […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Klopp zabroni piłkarzom wyjazdu na reprezentację

Jurgen Klopp zapowiedział, że nie pozwoli niektórym graczom na wyjazd na zgrupowanie reprezentacji. – To czas, kiedy nie da się wszystkich uszczęśliwić. Zawodnikom płacą kluby. Musimy mieć najwyższy priorytet – mówi niemiecki szkoleniowiec. W Anglii zostaną więc zapewne Brazylijczycy (Alisson, Fabinho i Roberto Firmino) oraz Portugalczyk (Diogo Jota). Powrót z tych krajów do Wielkiej Brytanii […]
04.03.2021
Weszło
04.03.2021

Losowanie Pucharu Polski. Probierz kontra Papszun, Piast jedzie do Gdyni

No to polosowane. W obecności i z udziałem selekcjonera Paulo Sousy los przydzielił się do siebie półfinalistów Pucharu Polski, którzy powalczą o awans dalej. Do kogo uśmiechnęło się szczęście? Cracovia podejmie u siebie Raków Częstochowa, a do Gdyni na mecz z Arką wybierze się Piast Gliwice.  Co o tym sądzić? Spójrzmy może najpierw na drogi, […]
04.03.2021
Suche Info
04.03.2021

Mecz Liverpool – Lipsk znów w Budapeszcie

UEFA poinformowała oficjalnie, że mecz 1/8 Ligi Mistrzów pomiędzy Liverpoolem a RB Lipsk znów odbędzie się na neutralnym terenie. A konkretnie – na Puskas Arenie w Budapeszcie. Czyli dokładnie tam, gdzie doszło do pierwszego starcia pomiędzy oboma drużynami. Powodem takiego pomysłu jest oczywiście koronawirus, który mocno ogranicza możliwości przemieszczania się. Pierwszy mecz został storpedowany przez […]
04.03.2021