Dawid Kownacki i EURO? To obecnie brzmi jak ponury żart

Piotr Tomasik

14 października 2015, 10:33 • 3 min czytania

Reklama
Dawid Kownacki i EURO? To obecnie brzmi jak ponury żart

We wtorek kadra U-21 grała towarzysko z Rumunią. Zremisowała 0:0. Mecz do zapomnienia – ani nie było w nim fenomenalnych akcji, ani popisów gry w obronie. Po meczu dziennikarz Polsatu Sport zapytał Dawida Kownackiego o ocenę spotkania. – Zabrakło kreatywności – powtarzał młody napastnik Lecha mówiąc mniej więcej to samo, do czego przyzwyczajony jest w klubie. I potem, na koniec, padło pytanie wagi ciężkiej: „Czy chciałby powalczyć o grę na EURO?”

Reklama

Oczywiście, że chcę powalczyć. Kadra U-21 to tak jakby zaplecze pierwszej reprezentacji. Każdy z nas walczy o to, żeby pojechać na mistrzostwa czy choćby zagrać w kolejnych meczach towarzyskich. Tylko dobrą grą w klubie i młodzieżówce można się pokazać trenerowi Nawałce – mówił Kownacki.

Rzecz jasna młody piłkarz nic innego nie mógł odpowiedzieć. No, mógł stwierdzić, że na tę chwilę o tym nawet nie myśli, bo skupia się na sobie i powrocie do dobrej formy, a potem dopiero na powrocie do reprezentacji. Niemniej jednak teraz Kownacki obok kadry nawet nie stoi, a co dopiero miałby się w niej znaleźć. To chłopak z dużym talentem, nie przeczymy, ale z jeszcze większymi obecnie problemami. Pytanie więc kosmicznie głupie i trzeba nie śledzić polskiej piłki, by zadawać je teraz akurat Dawidowi.

O ile więc do piłkarza trudno mieć pretensje o to, co powiedział (bo co miał powiedzieć?), to dobrze by było, aby przed następnym zgrupowaniem młodzieżówki reporterzy dokładnie sprawdzili, z kim mają do czynienia i kto może stanąć przed ich mikrofonami.

Statystyki? Kownacki w tym sezonie zagrał w jedenastu meczach i strzelił jedną bramkę. Jak tak dalej pójdzie, będzie miał gorszy rok niż poprzedni, gdzie w 38 spotkaniach trafił siedmiokrotnie. Trend jest niepokojący, bo o ile dowolny młody piłkarz – nawet tak młody jak Kownacki – z meczu na mecz ma wahania formy, to patrząc z szerszej perspektywy powinien grać coraz lepiej. W jednym sezonie pięć bramek, w następnym dziesięć, później piętnaście. Zdobywa doświadczenie, podnosi umiejętności. Jak Arkadiusz Milik, który osiemnastolatkiem będąc zalutował na pożegnanie z ekstraklasą siedem bramek w 14 meczach.

Reklama

Ale Milik pracował, a Kownacki stoi w miejscu. Wydawało się, że młody zawodnik z miesiąca na miesiąc będzie wyglądał coraz lepiej, będzie walczył do końca, czasem strzelał bramki. Jak przy Łazienkowskiej rok temu, gdy Kownacki zagrał na szpicy i sprawiał wrażenie jakby nikt i nic nie mógł go złamać, odepchnąć. Z boiska schodził z kontuzją, ale każdy miał wrażenie, że był to występ heroiczny.

Po roku Maciej Skorża znowu wystawiał go, już pod koniec swojej kadencji, z przodu, ale wyglądało to tak źle, że aż bolały zęby. 18-letni napastnik odbijał się od obrońców, przegrywał pojedynki główkowe, a gdy uderzał, to z reguły obok bramki. To bolączka całego Lecha, że w tym sezonie wygląda oszałamiająco gorzej niż w poprzednim, ale trudno uwierzyć, gdy teraz ogląda się tak słabego – i fizycznie, i technicznie, i psychicznie – Kownackiego. Gdy Kolejorz pędził po mistrzostwo, prawe skrzydło Kędziora-Kownacki było silne, a obaj młodzi zawodnicy wybiegani, szybcy. Trudni do zajechania. Dziś to oni są objeżdżani, na co wpływ miały oczywiście też niesamowicie liczne urazy Dawida.

Swoją drogą, Kownacki też, pewnie w imieniu całej drużyny, powiedział, że kadra U-21 to bezpośrednie zaplecze dorosłej reprezentacji. Oto skład z meczu z Rumunią: Drągowski – Kędziora, Dawidowicz, Jach, Jaroszyński (Straus) – Mazek (Formella), Lipski (Dźwigała), Uryga, Piątek (Murawski), Kownacki – Stępiński (Kobylański).

Oj, równie dobrze można byłoby powiedzieć, że bezpośrednim zapleczem pierwszej reprezentacji jest Korona Kielce.

Reklama

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
La Liga

Debiutant uratował debiut Mourinho. Espanyol postawił się Realowi

Jan Broda
0
Debiutant uratował debiut Mourinho. Espanyol postawił się Realowi

Weszło

Reklama