Liczba wątków w tej sprawie przytłoczyłaby nawet scenarzystki tasiemcowych telenowel. Mamy tu bogatego jordańskiego szejka, który pielgrzymuje po świecie zbierając poparcie. Mamy zabetonowanego gościa, którego na celownik wzięli najlepsi śledczy świata, a który mimo wszystko pozostaje faworytem w wyścigu o fotel prezydenta FIFA na kolejną kadencję. Mamy wielką akcję FBI, mamy korupcję w cieniu karaibskich palm, mamy zasady rodem z sycylijskiej mafii, a nawet groźbę kolejnej zimnej wojny między USA a Rosją.

LIVE: Wiatr zmiany? Raczej chuchnięcie. Blatter zostaje na stanowisku

Tak, tak, ci drudzy uważają przecież, że cios w FIFA ma na celu odebranie „matuszce” mistrzostw świata w 2018 roku, co zresztą nie jest wcale teorią od czapy. Wszystko dzieje się tu na najwyższych obrotach, na niespotykanej intensywności, w dodatku od kilku dni zamieniając się w jeden, długi ciąg scen rodem z Hollywood. Ledwo ważący 205 kilogramów Chuck Blazer zdołał trafić do świadomości mas jako „ten, który sypnął cały gang”, a już na scenie pojawił się zapowiadający swoje zwycięstwo Prince Ali, kolejny gość żywcem wyjęty z hollywoodzkich ekranów. Ledwo FBI zdążyła roztrzaskać światową federacją na specjalnej konferencji prasowej, a już pojawia się Listkiewicz w nienagannie skrojonym garniturze zapewniający – po raz kolejny! – o jednej czarnej owcy. Ledwo Platini zapowiedział, że Europa ma dość przekrętów na szczytach (ha, jakby UEFA była kółkiem różańcowym!), a już rozpoczęły się kuluarowe targi.

Dzieje się tak wiele, że zdecydowaliśmy się na relację LIVE, która – oczywiście z o wiele mniejszą częstotliwością dodawania nowych wpisów niż przy klasycznych ligowych relacjach – potrwa do wieczora. Dziś FIFA wybierze nowego prezydenta i – wybaczcie – o ile w Polsce zwykło się mawiać o wybieraniu „między dżumą a cholerą”, tak dziś nie wiemy, czy to nie zbyt delikatne określenia. Jeśli największym reformatorem i odnowicielem zepsutej organizacji ma być jordański szejk… Jednego możemy być pewni – będzie diabelnie ciekawie. Bądźcie z nami.