Reklama

Miał pracować trzy miesiące, wytrzymał 57 dni? Bełchatów żegna Zuba

Piotr Tomasik

Autor:Piotr Tomasik

20 maja 2015, 11:54 • 3 min czytania 0 komentarzy

Ktoś powinien za to beknąć. Zwolnić Kamila Kieresia i zatrudnić Marka Zuba? Jeśli intencją tego, który tej zmiany na ławce dokonał, było przybliżenie się do spadku – misja zakończyła się powodzeniem. Jeśli nie, to proszony jest przed szereg, by to wszystko wyjaśnić. Według informacji sport.pl, w Bełchatowie stracili właśnie cierpliwość do obecnego trenera.

Miał pracować trzy miesiące, wytrzymał 57 dni? Bełchatów żegna Zuba

To wszystko od samego początku było mało zrozumiałe. GKS pozbył się Kieresia, z którym może i nie notował w tym roku najlepszych wyników, ale też wiele dobrego doświadczył. W jego miejsce wziął Zuba, czyli człowieka, który sukcesy odnosił na Litwie, a w Polsce spadł i ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, i z Widzewem. Nowy trener bełchatowian dostał jedynie umowę do końca sezonu, a sam nie wydawał się nową pracą zbyt podekscytowany. Mówił, że Ekstraklasy zbyt uważnie nie śledził, że akurat szukał pracy głównie za granicą, chociaż skoro oferta przyszła już z Polski, to postanowił skorzystać. Brzmiało to wszystko tak, jakby traktował tę robotę jako ostateczność.

– Jest kilka możliwych scenariuszy i nie chcieliśmy sobie aż tak mocno wiązać rąk – mówił Zub o trzymiesięcznej umowie z klubem. Ale on tych trzech miesięcy nawet nie wytrzymał.

Wytrzymał niecałe dwa, dokładnie 57 dni.

Z ośmiu meczów, w których Zub usiadł na ławce trenerskiej, GKS Bełchatów nie wygrał ani jednego. Zdobył dwa punkty. Średnio: 0,25 pkt. na mecz. To już nawet lepiej wypadł Portugalczyk Paixao, prowadząc Zawiszę, bo wygrał przynajmniej jedno spotkanie. A Zub – nic. Zero.

Reklama

Trudno kwestionować decyzję, jaka właśnie zapadła w klubie. Zub nie miał pomysłu na ten zespół, nie potrafił do niego dotrzeć. Po porażce 0:2 z Podbeskidziem przyznał, że między tym, co jego piłkarze założyli sobie w szatni a tym, co pokazali na boisku, nie było żadnego związku. To mówi wiele, bardzo wiele. GKS popełniał fatalne błędy w obronie, a niewiele miał też do zaoferowania z przodu. Kiedy wczoraj w końcu pokazał coś w ofensywie, strzelając trzy gole, to stracił… sześć. Porażka w Gliwicach to już był gwóźdź do trumny.

Cztery kolejki przed końcem sezonu bełchatowianie maja trzy punkty straty do bezpiecznego miejsca w tabeli. Po raz drugi wymieniają trenera i po raz drugi z tego samego powodu: nie udaje się w tym roku odmienić drużyny. Na kolanach do Kieresia chyba nie ma już po co iść, a nikt, kto choć trochę się szanuje, nie weźmie tej drużyny w takim momencie. Pytanie, czy ktoś w klubie ma dziś pomysł, jak uratować ligę i kto miałby te ostatnie podrygi firmować swoim nazwiskiem.

A dla Zuba lepiej będzie, jeśli wróci do szukania roboty za granicą. W Polsce, skoro w trzeciej pracy mocno dokłada rękę do prawdopodobnie trzeciego spadku, może być ciężko o zatrudnienie.

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...