Trener znokautował sędziego? Topolski postanowił przypomnieć światu o swoim istnieniu.

Piotr Tomasik

03 maja 2015, 15:47 • 2 min czytania

Reklama
Trener znokautował sędziego? Topolski postanowił przypomnieć światu o swoim istnieniu.

Pamiętacie jeszcze Adama Topolskiego? Był kiedyś taki piłkarz („Adam Topolski – najlepszy obrońca Polski” śpiewali kibice Legii), później trener (prowadził m.in. Lecha Poznań). Od dłuższego czasu znajduje się on jednak na peryferiach tego poważniejszego futbolu i wiele wskazuje na to, że takie położenie trochę go uwiera. Na przestrzeni zaledwie kilku dni dwa razy postanowił przypomnieć światu o swoim istnieniu.

Reklama

Najpierw na łamach Przeglądu Sportowego trochę powspominał stare czasy – wszak okazja była przednia – a także ponarzekał, że wszyscy zapomnieli już o jego zasługach. Że z Legii nikt biletów nie wysyła, na mecze nie zaprasza i że nowe władze w ogóle żadnych gestów wobec niego nie wykonują. W Lechu zresztą taka sama znieczulica – nikt już nie pamięta w Poznaniu o pracy Topolskiego i nikt się z nim nie liczy. Smutne, ale co zrobić? Przecież prosił się nie będzie.

Słowa te to jednak pikuś w porównaniu z drugim sposobem trenera na przypomnienie się światu.

Otóż jak podają lokalne media, Topolski, który obecnie pracuje w III-ligowej Victorii Września, doprowadził w sobotę do zakończenia przed czasem meczu swojej drużyny z Unią Swarzędz. Wszystko za sprawą… ciosu, który wyprowadził w kierunku sędziego prowadzącego zawody. Atmosfera była napięta – 20 minut do końca, wynik bezbramkowy, a arbiter pokazał już trzy czerwone kartki. Wszystkie podopiecznym Topolskiego. Istniało ryzyko, że za moment drużyna Victorii zostanie zdekompletowana, lecz wtedy do akcji wkroczył trener.

– Oprócz niewybrednych komentarzy, najpierw zostałem uderzony w rękę, a nie złapany, a następnie dwiema rękami uderzono mnie w klatkę piersiową. Naruszono moją nietykalność, zostałem czynnie znieważony i dlatego przerwałem mecz – powiedział portalowi sportowefakty.pl poszkodowany sędzia Bartłomiej Pangowski. Topolski twierdzi natomiast, że chciał jedynie uspokoić sytuację i tylko złapał sędziego za rękę…

Reklama

Podobno tak spektakularnego „złapania za rękę” nie widzieli nawet kibice zgromadzeni w kasynie MGM Grand w Las Vegas przez całą walkę Mayweather – Pacquiao. Zresztą, znając trenera Topolskiego i jego zamiłowanie do bajery, nie zdziwilibyśmy się, gdyby powiedział, że to on osobiście uczył „Moneya” wyprowadzać ciosy.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
La Liga

Chelsea rusza po Alvareza. W ofercie… Nicolas Jackson

Kacper Korpak
0
Chelsea rusza po Alvareza. W ofercie… Nicolas Jackson
Piłka nożna

Mistrzowski atak przykrył fatalną obronę. Chelsea rozpoczęła sezon od zwycięstwa

Braian Wilma
2
Mistrzowski atak przykrył fatalną obronę. Chelsea rozpoczęła sezon od zwycięstwa

Niższe ligi

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
20
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Niższe ligi

Łobodziński poszedł w ślady Ronaldinho. Też wznowił karierę

Jan Broda
3
Łobodziński poszedł w ślady Ronaldinho. Też wznowił karierę