Ligowy Makarenko, czyli szalony Donald, loczki i przekrój podłużny cukinii

redakcja

Autor:redakcja

27 kwietnia 2015, 12:27 • 10 min czytania

Reklama
Ligowy Makarenko, czyli szalony Donald, loczki i przekrój podłużny cukinii

Gdyby wczoraj wygrały Korona i Górnik Łęczna, o awans/utrzymanie w „górnej” ósemce walczyłoby aż osiem zespołów – niestety, Korona i Górnik przegrały, więc w grze są już tylko cztery drużyny. Co nie znaczy, że emocje będą mniejsze – co to, to nie. Już teraz wszyscy żyją środową „multi-ligą”. Np. Konstantin Wassiliew z hercklekotem wpatruje się w prognozy pogody – czy w środowy wieczór będzie 11 stopni Celsjusza czy może 13? Czy da się grać, czy trzeba będzie umierać z gorąca? To przecież kwiecień w Europie Wschodniej – okres anomalii, tornad, tajfunów, Tarzanów i innych ekstremów atmosferycznych, wystawiających przebywającego w otwartej przestrzeni piłkarza na ryzyko kichnięcia, smarknięcia, a nawet – horribile dictu! – pocenia się stóp!

Reklama

ZAWISZA BYDGOSZCZ – CRACOVIA 0:3

Skończyło się rumakowanie? – zastanawiali się wszyscy, obserwując bezradnego nieco Zawiszę, tłamszonego przez Cracovię. Drugi przegrany mecz w 2015 roku, ale pierwszy przegrany tak smutno – z Legią Zawisza walczył, wytrzymał, ile mógł, ale w piątek wyglądało to niepokojąco – jakby poza rzutami wolnymi Zawisza nie miał żadnego innego sposobu na grę, a ponieważ jest to sposób dość monotonny i łatwy do rozczytania – większość rzutów wolnych Zawiszy kończyło w/na „pasiastym” murze.

Mogło być czternaste miejsce i spuszczenie Cracovii na dno tabeli – jest szesnaste i pięć punktów straty do. Jeśli Zawiszy nie uda się utrzymać, piątkowy mecz będzie chyba jedną z odpowiedzi na pytania, dlaczego.

RUCH CHORZÓW – LEGIA WARSZAWA 0:0

Reklama

Takie co? – zapytała Opinia Publiczna z fascynacją wpatrujący się w panią w wieku post-balzakowskim, potrząsającą gniewnie blond-loczkami tudzież zaciśniętą pięścią. Głos Wewnętrzny wyjaśnił, co takiego – przyszło mu to dość łatwo, albowiem był Wewnętrzny, więc i tak nikt nic nie słyszał.

Spoko – pocieszali się legioniści – Lech nie wykorzystał dwóch szans, może nie wykorzysta i trzeciej.

Takie co? – zapytała Opinia Publiczna w sobotę, gdy Lech wygrywał ze Śląskiem.

0:0 w Chorzowie i 0:0 w Bełchatowie. Zupełnie inna galaktyka.

Reklama

POGOŃ SZCZECIN – GÓRNIK ZABRZE 3:1

To nie jest mój problem, że on się nadział na mój łokieć – wzruszył ramionami Błażej Augustyn.

Rzeczywiście, to nie był problem Augustyna – to był problem jego kolegów, którzy musieli grać w osłabieniu przeciwko dobrze dysponowanej Pogoni. Ja tam się nie znam na współczesnej taktyce futbolowej, ale pamiętam, że na koloniach i obozach wędrownych, gdy trafiał się złośliwy ancymon, niszczący wysiłek całej grupy i udający głupka, gdy mu się tłumaczyło…

Udający? – zastanowił się Głos Wewnętrzny.

Reklama

…że tak robić nie należy, to istniały skuteczne sposoby na przywrócenie równowagi w przyrodzie.

Zgaszone światło pod prysznicami i ręczniki zwinięte w „marchewę”? – domyślała się Opinia Publiczna – Czy klasyczna „kocówa”?

A fuj! Przemoc? A fuj again! Miałem na myśli budujące przykłady literackie i pogadanki wychowawczo-pedagogiczne w duchu Antona Siemionowicza, oczywiście.

GKS BEŁCHATÓW – JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 0:0

Reklama

LECH POZNAŃ – ŚLĄSK WROCŁAW 2:0

Pierwszą połowę wspomnieć warto tylko z jednego powodu: w 2 minucie Śląsk oddał celny strzał i był to jedyny celny strzał obu drużyn przed przerwą.

Musimy grać ciągle to samo – powiedział w przerwie Piotr Celeban.

Reklama

W drugiej połowie Śląsk nie oddał już celnego strzału, za to na boisku działo się tyle, że łamały się ołówki, a ciskane w nerwach długopisy wbijały się w parkiet. Lech wygrał zasłużenie, Mariusz Pawełek pokazał, że potrafi bronić, Dawid Kownacki nadal nie strzelił gola w Ekstraklasie, a kibice z Finlandii cieszyli się, że mieli nosa i trafili akurat na ten mecz.

PIAST GLIWICE – PODBESKIDZIE BIELSKO-BIAŁA 3:0

Przez 85 minut mecz był mniej ciekawy niż przekrój podłużny cukinii. Ci, którzy oglądali to spotkanie w telewizji, po pierwszej połowie udali się do łazienki, gdzie zasiedli przed pralką i z napięciem zaczęli wpatrywać się w bęben.

Ba! – powiedział Głos Wewnętrzny – Obracające się pranie, wielokolorowa masa skarpet, wirująca wśród piany…

Reklama

W pusty bęben wyłączonej pralki.

A potem nagle: BĘC! JEB! DUP! i serdeczne wyrazy współczucia dla tych kibiców, którzy kierowani logiką i rozsądkiem, wyszli ze stadionu parę minut przed końcem.

LECHIA GDAŃSK – GÓRNIK ŁĘCZNA 2:0

Colak… Colak! Prusak!… Nazario… Makuszewski! Prusak!… Nazario… Vranješ! Prusak!… Makuszewski… Colak! Prusak!… Vranješ… Vranješ! Prusak!…

Reklama

Jak myślisz, kto komu lutnie jako pierwszy: Wojtkowiak Szmatiukowi, czy Szmatiuk Wojtkowiakowi?

Mila… Vranješ! Prusak!… Makuszewski… Makuszewski! Prusak!…

No przecież się nie rozerwie – powiedziała żaba, patrząc na wyczyny bramkarza Górnika Łęczna z podziwem, ale i świadomością, iż sam bramkarz meczu nie wygra.

Górnik Łęczna na bramkę Mateusza Bąka strzelił dwukrotnie. Oba strzały były niecelne.

Reklama

WISŁA KRAKÓW – KORONA KIELCE 2:0

Nie sądzę, że Wisła powinna nas się bać – powiedział przed meczem trener Tarasiewicz i okazało się miał rację.

Sądzę, że powinniśmy się bać tego, co wymyślą wiślackie trybuny – mruczałem w piątek i okazało się, że nie miałem racji.

No-look-pass Stilicia! – ucieszył się komentator. Juan Barrientos, do którego skierowany było to podanie nie ucieszył się, tylko zaczął zastanawiać, czemu, kurde Boluś, no-look, skoro wystarczyło popatrzeć, żeby podać dokładnie, a nie w krzaki.

Reklama

Brak krycia – strzał życia – podsumował Paweł Golański bramkę Wilde-Donalda Guerriera.

Bardzo smaczne, wyrównane zakończenie ligowej kolejki. Szkoda, że w rundzie finałowej nie dojdzie do powtórki.

BRAMKA KOLEJKI

Reklama

Rozmowę o tym, czy nagroda należy się Mariuszowi Magierze czy Maksymilianowi Rogalskiego przerwało głośnie „Och-żeż ty!” zza ściany. To sąsiad zapowietrzył się na widok strzału Wilde-Donalda Guerriera, który wygrywa bezdyskusyjnie i z pozdrowieniami dla Franciszka Smudy.

KIKS KOLEJKI

Oj, było tego, było… Paweł Sawicki marnujący „dwusetkę” i kaleczący słupek kolanem, Grzegorz Sandomierski, Luka Marić i Karol Linetty robiący prezenty przeciwnikom, Erik Jendrišek i Dariusz Zjawiński stojący przed pustą bramką i bawiący się w jakieś dziwne chujwico… Zmarnowanych sytuacji „sam-na-sam” nie zliczę. Wygrywa okazja Wisły Kraków z 20 minuty i duet Paweł Brożek i Wilde-Donald Guerrier – co decyzja to wydawała się zła (i była bardzo zła), ale zawsze obracała się na korzyść biorących udział w akcji piłkarzy. Zabrakło jednego celowego ruchu nogą i ta sama akcja wygrałaby konkurs na akcję kolejki. Ponieważ jednak wszystko tu było przypadkiem…

ASYSTA KOLEJKI

Reklama

Boban Jović do Wilde-Donalda Guerriera.

No, dobra – to było słabe. Poważnie zatem: miejsce trzecie: Bartosz Szeliga do Kornela Osyry przy 2:0, miejsce drugie: Adam Marciniak do Dariusza Zjawińskiego (73’ meczu Zawisza-Cracovia), miejsce pierwsze: Barry Douglas za całokształt twórczości.

INTERWENCJA KOLEJKI

Matusz Putnocky za obronę karnego i powstrzymanie Guilherme? Nieeee… Filip Modelski za zablokowanie Michała Maka? Nieee… Mariusz Pawełek za znakomite sprowokowanie Dawida Kownackiego do strzału tam, gdzie bramkarz chciał, by Kownacki strzelił? Też nie… Wśród piłkarzy z pola wygrywa Martin Konczkowski za trącenie piłki w 83. minucie, a wśród bramkarzy – Sergiusz Prusak, który tyle miał świetnych interwencji, że każdy znajdzie swoją ulubioną.

Reklama

TRENER KOLEJKI

Miejsce trzecie: Jacek Zieliński (tylko trzecie, bo „nowa miotła”, te rzeczy…), miejsce drugie: Kazimierz Moskal za przemianę Wilde-Donalda Guerriera (wygląda na to, że permanentną), miejsce pierwsze: Czesław Michniewicz, bo 9 punktów w 3 meczach to już nie tylko efekt nowości.

RANKNG SĘDZIOWSKO-OKULISTYCZNY

Reklama

Pan sędzia Marciniak (ZB-C) wyraźnie traci serce dla rozgrywek krajowych. Koncentrację też traci. Minus trzy dioptrie.

Pan sędzia Przybył (RCh-LW) karnego musiał odgwizdać, więc odgwizdał, resztę meczu przesędziował bardzo poprawnie, bez większych wpadek, a jedyne większe „ale” może dotyczyć koloru kartki dla Starzyńskiego (18’) i zapasów Grodzickiego z Sá (92’). W pojedynku między duchem a literą wygrywa duch, a sędzia Przybył za mecz dostaje minus dwie dioptrie.

Pan sędzia Frankowski (PSz-GZ) czerwona dla Augustyna słuszna, parę błędów przy żółtych kartkach, widoczna niekonsekwencja w decyzjach i ja bym jednak wywalił Kosznika. Minus trzy dioptrie.

Pan sędzia Musiał (GKS_B-JB) parę drobiazgów i zapasy Telichowskiego z Pazdanem. Hmm… To jednak zupełnie inna sytuacji niż Grodzicki-Sá – Pazdan nie trzymał Telichowskiego i miał szanse na dojście do piłki. Minus pięć dioptrii zatem.

Reklama

Pan sędzia Borski (LP-ŚW) spokojnie i uważnie, ale karnego za rękę Pawelca bym odgwizdał i proszę bardzo, możecie mnie nie lubić – przecież i tak wiem, że sędziego Borskiego nie lubicie bardziej. Minus pięć dioptrii.

Pan sędzia Kwiatkowski (PG-PBB) przez 85 minut biegał ze świadomością, że wszyscy patrzą tylko na niego, bo na piłkarzy nie warto – ciśnienie wytrzymał, gwizdał w swoim stylu (0,8 wczesnego sędziego Musiała), ze trzy żółte jeszcze mógł pokazać, ze dwie powinien, minus dwie dioptrie.

Pan sędzia Stefański(LG-GŁ) niepotrzebne dał żółtą kartkę Mrazowi i nie podyktował rzutu karnego dla Lechii. Minus pięć dioptrii, niestety.

Pan sędzia Złotek (WK-KK) – minus pięć dioptrii, a jeśli ktoś chce mi wpierać, że ruch ręki Sadloka był odruchem obronnym, to go wyzywam na walkę konną albo pieszą, będę próbował przywalić wyzwanemu w brzusio, a on się będzie próbował zasłaniać i stawiam kilogram lisieckiej przeciw paczce mrożonego groszku, że w 99 przypadkach na 100 nie uczyni tego łokciem, a przedramieniem.

Reklama

CYTAT KOLEJKI

Maciej Stolarczyk: „Zawsze marzyłem, żeby być piłkarzem – robiłem wszystko, żeby stać na murawie”

A kiedy okazało się, że jednak muszę biegać – zakończyłem karierę, zostałem trenerem i znowu mogę stać.

Reklama

Robert Skrzyński: „Po czymś te bramki muszą paść”

Po strzałach nie, bo nie było… Po akcjach nie, bo nie było… Po przerwie?

Błażej Augustyn: „To nie jest gra dla kobiet”

A Ziemia jest płaska, ślimaki z liściów mokrych się lęgną, zaś chore dzieci należy wkładać do pieca na trzy zdrowaśki.

Reklama

Remigiusz Jezierski: „Zobaczymy zawodnika, który gra tutaj na ławce rezerwowych”

Czterdzieści… i po czterdziestu… i tromfem…

Radoslav Latal: „My wiemy, że Podbeskidzie to polskie Atletico Madryt”

My wolelibyśmy usłyszeć, że Madryt to hiszpańska Bielsko-Biała.

Reklama

Robert Skrzyński: „Nie jest łatwo utrzymać się na murawie”

„Opisz Ekstraklasę jednym zdaniem” – odcinek 1548.

Marek Sokołowski: „Trenujemy przyznam się…”

Ja bym się nie przyznawał.

Kazimierz Węgrzyn: „Brakowało prawej nogi Stiliciowi, bo szukał lewej nogi”

Po meczu okazało się, że obie zostawił w bagażniku.

Marcin Borski: „Jak ja coś ustalę, to nie można tego kwestionować”

…bo wstrzymam oddech i coś mi się stanie!

„Poligon” w „Ustaw Ligę”

Nie bardzo rozumiem, panie prezesie – sekretarka zarządu rumieniła się od szpilek po loczki – Przyszła pani Jadzia i powiedziała, że chce się panu oddać.

Prezes LZS Poligon jęknął głucho. Pani Jadzia, przy wszystkich swoich zaletach ekonomiczno-trenerskich, łączyła w sobie subtelność wczesnego Rubensa z wdziękiem kobiet pracujących, uwiecznionych na plakatach reklamujących traktory, które miały zdobyć wiosnę. Obrazy, które zaczęła prezesowi podsuwać przerażona wyobraźnia, składały się z różnych wariacji bitwy pod Grunwaldem (minus zbroje) oraz pokładającej się ze śmiechu żony prezesa.

Nie panu, tylko zarządowi i nie oddać, tylko oddać do dyspozycji! – zagrzmiała pani Jadzia, wchodząc do gabinetu z werwą oraz biurkiem sekretarki – Dymisję składam, prezesie!

Na boga, czemu? – zdziwił się prezes LZS Poligon – Przecież nasza drużyna spadła zaledwie o 266 pozycji w klasyfikacji generalnej, a w lidze „poligonowej” (kod: 307590499) tylko o 28 miejsc. Nie róbmy tragedii…

A widział pan, jak zagrały rezerwy?

Prezes widział. Rezerwy – dzięki punktom Guerriera, Zwolińskigo, Arajuuriergo, Hamalainena i Wawrzyniaka – poszły jak burza i awansowały na miejsce 2279 (370 w lidze „poligonowej” (kod: 307590499).

LZS Poligon zasługuje na lepszego szkoleniowca – powiedziała poważnie pani Jadzia – Pan przywróci trenera do pierwszego zespołu, a ja wrócę do księgowości.

Prezes długo przekonywał panią Jadzię do pozostania: argumentował, że ustabilizowała grę drużyny, wyciągnęła ją z dziesiątego tysiąca do ósmego, trafiała z transferami, równoważąc jednocześnie budżet… Wielogodzinne negocjacje doprowadziły do kompromisu: ustalono, że do LZS Poligon wróci pierwszy trener, a pani Jadzia do końca sezonu poprowadzi rezerwy.

Liga „poligonowa” (kod: 307590499) wykonała zadanie – awansowała z miejsca siódmego na piąte, do podium tracąc jedynie 43, a do pierwszego miejsca 78 punktów. W pierwszej dziesiątce mamy aż czterech przedstawicieli: Stałe Fragmenty prezesa Mateusza Rokuszewskiego na czwartym miejscu, Majstry prezesa Michała Perskiego na piątym, FC Ante Portas prezesa Kuraso na szóstym…

Idziemy ławą! – ucieszył się prezes Gwozdz, którego MacMar 9 zajmował dziewiąte miejsce w klasyfikacji generalnej.

Szeroką – potwierdził prezes Spiral CF. Jego FC Lateralus zajmował dziesiąte miejsce w lidze „poligonowej” (kod: 307590499) i pięćdziesiąte drugie w klasyfikacji generalnej.

I jest nas już 1446 – powiedział prezes Prusiak7, którego zespół FC Emoka tracił do przedostatniego miejsca w lidze „poligonowej” zaledwie jeden punkt.

Andrzej Kałwa

Fot. AJK, FotoPyk

Najnowsze

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
5
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
31
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!