Dawid, pora ogłosić ciszę medialną. Najlepiej długą…

Piotr Tomasik

15 kwietnia 2015, 09:45 • 2 min czytania

Reklama
Dawid, pora ogłosić ciszę medialną. Najlepiej długą…

Pisanie czegokolwiek o Dawidzie Janczyku to jak kopanie leżącego. Ale jak tu nie pisać, kiedy on sam non stop papla, papla i papla, i nic z tego, co mówi nie trzyma sę kupy. Nic, dosłownie. Facet mógłby napisać nowe wydanie „Baśni z tysiąca i jednej nocy” – gdyby tylko znalazł chwilę czasu, bo aktualnie jest niezwykle zajęty narodzinamy córki.

Reklama

Dawid po raz pierwszy od wyrzucenia go rozstania z Piastem Gliwicem zabrał głos publicznie, dokładnie tłumacząc Super Expressowi, co w tej sprawie zaszło.

Przedstawmy zatem jego wersję:

Janczyk nie miał szansy na grę w Gliwicach, więc zdecydował się odejść jeszcze w trakcie rundy. Choć ważniejszy był drugi powód – jego żona jest w dziewiątym miesiącu ciąży i żeby być przy niej Dawid postanowił wrócić do Warszawy. Perez Garcia poza tym go trochę irytował – Dawid schudł, solidnie przepracował kilka miesięcy, nawet strzelił dwa gole w Pucharze Polski, ale przy „hiszpańskim trenerze, stawiającym na rodaków, Polacy już na starcie byli na straconej pozycji”. To że zdarzało mu się opuszczać treningi, jest oczywistym kłamstwem, a o powrocie do piłki pomyśli, gdy narodzi mu się córka.

O rany, zmęczyliśmy się jak przy krojeniu cebuli…

Reklama

Delikatnie mówiąc, mamy wrażenie, że kolega Janczyk w kilku kwestiach rozmija się z prawdą, a o niektórych z niewyjaśnionych dotąd względów zapomina. Hiszpański trener na przykład tak bardzo stawiał na Hiszpanów, że w ataku – na pozycji Dawida – oczywiście pełny sezon zagrał Polak Wilczek, który dopiero u Pereza wywalczył pewne miejsce w składzie, zbierając dwa razy więcej minut niż Jurado. Zresztą, co ma do rzeczy jakiś Hiszpan, skoro trenerem Piasta jest już Radoslav Latal? Czego tym razem obawiał się Janczyk – że ten z kolei postawi na Czechów i nagle odgrzebie Tomasa Docekala?

To naprawdę niesłychane, co ten Janczyk opowiada (a dziennikarz bez refleksji przepisuje…). Dostał szansę jedną na milion – możliwość treningów z klubem Ekstraklasy, będąc totalnie nieprzygotowanym do tego mentalnie i fizycznie, po czym tłumaczy, że sam postanowił położyć na to laskę. Po mniej więcej ośmiu miesiącach, które nie spowodowały, że wskoczył do pierwszego składu.

Nie wspomina o tym, jak tuż przed rozstaniem z Piastem, na obozie w Kamieniu, Radoslav Latal, czyli facet, któremu dyscyplina nie jest obca, przyłapał go w dyspozycji, która najwyraźniej trochę odbiegała od sportowej. Albo o tym, że wcześniej ten zły Perez Garcia również przymykał na to oko. Ale niech będzie, że to wszystko nam się przewidziało.

Dawid, jak już urodzi mu się córka, z pewnością wróci. Mocniejszy! Wtedy znajdzie czas i miejsce na wykonywanie swojego zawodu. Na razie nie ma czasu.

Reklama

Najnowsze

Reklama
Niższe ligi

KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą

Jan Broda
1
KTS Weszło idzie jak burza! Jagiellonia II kolejną ofiarą
Ekstraklasa

Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Jan Broda
24
Kolegium Sędziów wydało werdykt. Widzewowi należał się karny!

Weszło

Reklama