Czy to możliwe, żeby drużyna, która w poprzedniej kolejce puknęła Lecha Poznań 5:1, nie była zdecydowanym faworytem, jadąc w delegację na tęczowy stadion ligowego outsidera? Witamy w Ekstraklasie. Otóż „odrobaczona” Pogoń traci swój zdecydowanie największy atut, natomiast gospodarze, hmm… Bo Podbeskidzie, mimo że kompletnie nie potrafi grać w piłkę, u siebie przegrywa średnio co czwarte starcie, a gola traci rzadziej niż w co drugim. W Bielsku poległa Legia i nie wygrał Lech. Dlatego jeśli Portowcy wywiozą przynajmniej jeden punkt, raczej będą mogli być usatysfakcjonowani.

1. Dobry Robaczek, cacy Robaczek. Ale dla Podbeskidzia!
Dobry Robaczek akurat dla zawodników z Bielska-Białej jest cacy. Być może wynika to z faktu, że latem mógł trafić nie do Szczecina, a właśnie pod Klimczok? No dobra, ale teraz niech przemówią fakty: z dzisiejszego meczu uprzejmie się wypisał, łapiąc z Lechem w sieć nie tylko pięć goli, lecz żółtą kartkę również. A wcześniej? Co prawda jesienią triumfowali szczecinianie, aczkolwiek konkretnie pan Marcin nie schodził z boiska szeroko uśmiechnięty. Jedyna zdobycz rywali była bowiem dziełem jego efektownego… swojaka!
2. Murawski zacznie od ławki
Nie ukrywamy: ciekawi nas, jak odnajdzie się wśród Portowców Rafał Murawski. Gdyby decydować miały wyłącznie techniczne umiejętności eks-lechity, na nowo należałoby wpisać go na listę najlepszych zawodników w stawce. Tyle że, mając na uwadze ostatnie ekscesy Murasia – nieświeża fotka z nocnego klubu, pechowe imieniny trenera – budzą wątpliwości? Pewne jest w zasadzie wyłącznie to, że zarobi niemało. Czy wystarczy mu jeszcze sportowej złości i za punkt honoru postawi sobie udowodnienie poznańskim decydentom, że wciąż zdecydowanie bardziej pomaga niż przeszkadza? Pierwszą odpowiedź dostaniemy już wkrótce, o ile oczywiście podniesie się z ławki.
3. Szczecińskie akcenty w Podbeskidziu? Kiedy indziej
Nie ma opcji, żeby postawić na nogi Przemysława Pietruszkę, którego w poprzedniej rundzie ze składu gości wyleczył sporo młodszy Mateusz Lewandowski. Jeśli zaś chodzi o Mikołaja Lebedyńskiego, ten powoli wdrażany jest w rytm treningów, lecz na jakikolwiek występ przeciw klubowi, w którym się wychował, nie ma co liczyć. W przypadku obu tych zawodników, w kontekście wieczornego pojedynku, punktów zaczepienia trzeba szukać gdzie indziej.
4. Kto za Robaka?
Dobre pytanie. Niby Wdowczyk najmniejszą konkurencję ma właśnie wśród napastników. Dysproporcja między liderem Robakiem, a jego nominalnym zastępcą, pozyskanym z czwartoligowego Gopła Kruszwica niespełna 19-letnim Filipem Kozłowskim siłą rzeczy musi być odczuwalna. Ale to nie jedyne rozwiązanie, jakie może wybrać szkoleniowiec Pogoni. Raz na jakiś czas, jeszcze w Wiśle, w roli „fałszywej” dziewiątki biegał Patryk Małecki, podobnie zresztą jak w Kielcach Jakub Bąk. A przecież Adam Frączczak, zanim został skrzydłowym lub wręcz bocznym obrońcą, jako tako radził sobie w pierwszej linii. I taka jest prawda: każdy z tych trzech wyborów wydaje się bardziej prawdopodobny niż puszczenie w bój Kozłowskiego.
5. Czy Kołodziej strzeli trzeciego gola w trzecim kolejnym występie na wiosnę?
Broń Boże, nic dwatrzy razy się nie zdarza. Co jednak wcale nie umniejsza roli doświadczonego pomocnika, który pod nieobecność wykartkowanego Adama Dei, będzie się dzielił z Maciejem Iwańskim wykonywaniem stałych fragmentów. Jako że mowa o w zasadzie jedynej możliwości, w której Podbeskidzie rzeczywiście jest groźne, Kołodzieja należy się spodziewać w wyjściowej jedenastce.