Franek Smuda w piwiarni, czyli śmiech na sali…

redakcja

Autor:redakcja

07 lutego 2012, 17:04 • 2 min czytania

Reklama
Franek Smuda w piwiarni, czyli śmiech na sali…

Niezastąpiony selekcjoner reprezentacji PZPN wyruszył w swoje rodzinne strony i postanowił spotkać się z krajanami przy piwie. I jednocześnie – zupełnie przy okazji – zrobić przysługę staremu kumplowi, Ireneuszowi Serwotce. Ponieważ z piłkarskiej mapy zniknęła Odra Wodzisław, chłopu w mieście został do prowadzenia już tylko lokal z piwem. Na pocieszenie, w poniedziałek zawitał tam Franz.
„Tylko u nas z bezpośredniego źródła dowiesz się jak przebiegają przygotowania kadry do Euro 2012. Zapraszamy wszystkich do odwiedzenia nas w terminie spotkania, bo jest to niewątpliwie jedyna okazja do porozmawiania z naszym wyjątkowym gościem oraz na zdobycie autografu.”

Reklama

Jak to bywa, ilekroć Franiu się odezwie, tylekroć ludzie zaczynają chichotać. Śmieją się więc na Śląsku z błyskotliwego stwierdzenia, że na Stadionie Śląskim grać powinna młodzieżówka. Śmieją się w Warszawie z opowiadań, jak to Smuda zbudował Okuce zespół na mistrza Polski (kiedyś o tym pisaliśmy – TUTAJ). Śmieją się pewnie w wielu miastach, bo Franz przyznał, że Boruca na pewno nie powoła, ponieważ innych bramkarzy, w tym… Gliwę. Gliwę?! No, Gliwę. Do śmiechu nie było natomiast nikomu, gdy posypały się groźby: – Jak jeszcze raz usłyszę, że Polanski jest Niemcem, to nie wytrzymam. Urodził się tutaj. Zapiernicza po śląsku tak jak ja!

No to w takim razie, specjalnie dla ciebie Franiu: POLANSKI JEST NIEMCEM.

I wam – drodzy kibice – radzimy to samo. Jeśli spotkacie selekcjonera na ulicy, w kinie, teatrze lub bibliotece w piwiarni, to przypomnijcie mu kim jest Eugen. Skoro to jedyna szansa, żeby Smuda nie wytrzymał, to chyba warto próbować.

TK

Reklama

Najnowsze

Reklama
La Liga

Tragedia przy przebudowie Camp Nou. Nie żyje robotnik

Jan Broda
3
Tragedia przy przebudowie Camp Nou. Nie żyje robotnik

Weszło

Reklama