GKS Bełchatów znów na krawędzi. Czy trzeba będzie gasić światła?
Weszło

GKS Bełchatów znów na krawędzi. Czy trzeba będzie gasić światła?

W Bełchatowie wrze. Funkcjonowanie tamtejszego GKS-u stanęło pod dużym znakiem zapytania, kiedy zarząd PGE Polska Grupa Energetyczna wydał oświadczenie informujące, iż przy dzisiejszym stanie rzeczy nie podpisze nowej umowy sponsoringu pierwszoligowca. To duży cios, którego nie spodziewały się władze klubu. – To jest piąty miesiąc, kiedy pozostajemy bez środków od sponsora strategicznego, więc siłą rzeczy musiało się to odbić na kondycji finansowej klubu. Przedstawialiśmy sponsorowi raporty, w których pokazaliśmy efekty planu naprawczego, przynoszącego konkretne efekty. Na razie negocjujemy, a w sprawę zaangażowało się wiele środowisk. Nie stoimy jeszcze na straconej pozycji – mówi prezes GKS Bełchatów, Wiktor Rydz. Zapraszamy.

***

– Złapał mnie pan akurat w idealnej chwili, bo przed chwilą miałem spotkanie w Urzędzie Miasta i właśnie się skończyło.

Rozumiem, że pytanie o rodzaj spotkania jest retoryczne.

Tak, teraz to nam głównie zaprząta głowę.

I co z niego wynikło?

Jeszcze się okaże. To było jedno z wielu spotkań, które mają doprowadzić do jakiegoś sensownego konsensu. Wiele środowisk miasta Bełchatowa zaangażowało się w próby opanowania zaistniałej sytuacji. W tej chwili trudno wskazać jednoznaczne rozwiązanie i nie padają jednoznaczne deklaracje. Debatujemy. I mamy nadzieję, że coś z tego wyniknie, ale potrzeba do tego czasu.

Miasto stoi po stronie klubu?

Oczywiście. Bezpośrednio zaangażowała się pani prezydent, pani poseł, władze miasta, kibice i związki zawodowe, które są stowarzyszone w naszej kopalni. Bardzo dużo osób.

Kiedy pojawiło się oświadczenie Polskiej Grupy Energetycznej, zareagowaliście przerażeniem?

Nie spodziewaliśmy się oświadczenia o takiej treści, ponieważ cały czas prowadzone są rozmowy na różnych szczeblach. Nie na każdym poziomie uczestniczymy w negocjacjach jako klub, ale do tej pory nic nie wskazywało na takie stanowisko PGE, a wręcz dochodziły do nas bardziej optymistyczne informacje. Trochę nas to zaniepokoiło, ale nic nie jest skończone i przekreślone. Dalej prowadzimy rozmowy. Nie zamykamy się. Z treści oświadczenia nie wynika jednoznacznie, że współpraca została nieodwołalnie zakończona. Formuła otwarta. Coś się jeszcze może zadziać, choć stanowisko zarządu PGE na razie jest, jakie jest.

Negocjacje były już na jakimś zaawansowanym poziomie?

Wszyscy widzieli briefing prasowy pani poseł Małgorzaty Janowskiej po podjęciu uchwały przez zarząd PGE GiEK S.A, wyrażającej zgody na zawarcie umowy sponsoringowej z klubem. To miało pójść w dalsze tryby procedur korporacyjnych, ale w którymś z tych trybów gdzieś coś nie poszło i nie doszło do szczęśliwego finału. Na razie.

Możecie też liczyć na spore wsparcie kibiców, którzy zadeklarowali manifestacje.

Czynnik społeczny wywiera spory wpływ na decyzję niektórych osób w kręgach politycznych, więc to nam może tylko pomóc, bo sprawa ma właśnie taki charakter. Nie wątpię, że włączenie się kibiców i związków zawodowych nie pozostanie bez znaczenia.

Klub jest w bardzo złej kondycji finansowej?

To jest piąty miesiąc, kiedy pozostajemy bez środków od sponsora strategicznego, więc siłą rzeczy musiało się to odbić na kondycji finansowej klubu. Przedstawialiśmy sponsorowi raporty, w których pokazaliśmy efekty planu naprawczego, przynoszącego konkretne efekty.

Na czym polegał plan naprawczy?

Na redukcji etatów w administracji, zmniejszeniu puli na kontrakty i stworzeniu otoczenia biznesowego, które spowodowało zwiększenie przychodów. Podjęliśmy rozmowy z miastem, dzięki którym otrzymaliśmy dodatkowe ulgi na wynajem obiektów sportowych. Podjęliśmy rozmowy z wierzycielami, zawarliśmy korzystne dla nas układy ratalne, a to wszystko spowodowało, że sezon 2018/19 przyniósł nam zysk na poziomie 360 tysięcy złotych. Co więcej pierwsze półrocze tego roku to zysk ponad miliona złotych. Nie da się tego zlekceważyć. To efekt naszych działań biznesowych, a oprócz tego mamy też przecież efekty sportowe. Awansowaliśmy do I ligi, grając na niskich kontraktach, grając wychowankami i wygrywając Pro Junior System. Program naprawczy, który został wdrożony, przynosi naprawdę fajne efekty, ale brak środków od sponsora strategicznego sprawia, że robimy dwa kroki do tyłu.

Gdyby PGE wycofało się ze sponsorowania klubu, oznaczałoby to, że musicie gasić światło w klubie na poziomie I ligi?

Gdybyśmy myśleli w ten sposób, to już dawno złożyłbym rezygnację. Taka perspektywa funkcjonowania klubu jest nie do przyjęcia. Chociażby dzisiejsze spotkanie pokazuje, że pracujemy. Chcemy zrobić wszystko, żeby albo doraźnie, albo docelowo poprawić sytuację finansową klubu. Klub w tym roku kończy czterdzieści dwa lata i zawsze sponsorowany był przez kopalnię węgla brunatnego, która była inicjatorem powstania organizacji, ale od dziesięciu lat już nie jest. I tu pojawia się rola PGE.  Szkoda byłoby, gdyby struktura finansowania tego klubu uległa zmianie. Liczymy na to, że działania, które podjęliśmy, przyniosą oczekiwany efekt. Być może zajdą jakieś zmiany, dojdą nowe źródła finansowania, ale na to chwilę wszystko jest na etapie ustaleń.

Jaki byłby scenariusz idealny?

Zamknięcie budżetowania klubu i zyskanie płynności finansowej, która pozwoliłaby nam wszystko uregulować. Sportowo stoimy na dobrym poziomie, a wszystko rozchodzi się o unormowanie sposobu finansowania klubu.

ROZMAWIAŁ JAN MAZUREK

Fot. Weszło

KOMENTARZE (8)